Ta książka ma dwa problemy: według mnie mogłaby być o połowę krótsza, nie tracąc przy tym z wartości i kompletności w przedstawieniu pełnego spektrum problemu domów pomocy społecznej w Polsce.
Po drugie, w książce przeczytamy tylko relacje osób, dla których praca w DPS jest swego rodzaju misją i osobistym spełnieniem. Brak punktu widzenia osób, dla których to po prostu jedyny możliwy sposób zarobkowania, żeby kupić jedzenie i opłacić rachunki. Jeżeli pracę w DPS będziemy traktować jak misję społeczną, to szlachetność zostaje tą walutą, która usprawiedliwi niski poziom wynagrodzeń w tej branży.