Na co dzień sięgam raczej po fantastykę, lecz w tym przypadku nie mogłam odmówić sobie lektury. Emilia Kolosa to autorka, którą poznałam już wcześniej przy trylogii Więzi krwi. Z historią zetknęłam po raz pierwszy podczas betowania, jednak dopiero, gdy książka trafiła do mnie w wersji papierowej, odkryłam jej moc na nowo. Ponad pięćset stron pochłonęłam w dwa dni – i to samo w sobie jest najlepszą rekomendacją.
Już na wstępie warto zaznaczyć: to książka przeznaczona dla czytelnika dorosłego. Autorka nie ucieka od trudnych tematów, nie próbuje ich wygładzać ani owijać w ładny papierek. Wręcz przeciwnie – prowadzi nas w samo serce mroku, gdzie uzależnienie, sława i toksyczne relacje przeplatają się z desperackim poszukiwaniem miłości i akceptacji.
To, co szczególnie cenię w twórczości Emilii, to jej lekkość w podejmowaniu tematów ciężkich. Narracja jest płynna, a rytm opowieści sprawia, że przez tekst się po prostu płynie. W jednej chwili cieszymy się z bohaterami, w następnej zaciskamy zęby ze współczucia – i nawet nie wiemy, kiedy dochodzimy do końca.
Ogromnym atutem powieści jest fakt, że została napisana z dwóch perspektyw – Alice i Adeline. Dzięki temu czytelnik poznaje historię wielowymiarowo: nie tylko obserwuje wydarzenia, ale też lepiej rozumie emocje, motywacje i traumy obu bohaterek. Taki zabieg dodaje głębi i sprawia, że łatwiej się z nimi utożsamić, a ich losy poruszają jeszcze mocniej.
Autorka pisze dojrzale i odpowiedzialnie. Widać ogromny szacunek do tematu, jakim jest uzależnienie, oraz świadomość, że nie ma tu miejsca na romantyzowanie.
„Między akordami” to historia dwóch młodych kobiet – Alice i Adeline – których losy przecinają się w niespodziewanych okolicznościach, a także zespołu Chainfire. To opowieść o tym, jak narkotyki, presja showbiznesu i niewyobrażalny ciężar sławy potrafią złamać nawet najsilniejsze osobowości.
Alice to bohaterka tragiczna – dorastała w cieniu alkoholu i przemocy, a w świecie muzyki odnalazła nie tylko wybawienie, ale też kolejną pułapkę: heroinę. Jej droga jest pełna cierpienia i walki o każdy dzień. Z kolei Adeline – dziewczyna wychowana w „złotej klatce” przez nadopiekuńczych rodziców – szuka wolności, miłości i sensu, a zamiast tego odkrywa, jak łatwo można się zagubić.
Emilia Kolosa stworzyła historię, w której prawda zastępuje iluzję, a czytelnik nie ma prawa odwrócić wzroku. Klimat tej powieści jest mroczny, duszny, a jednocześnie hipnotyzujący – nie sposób się oderwać.
Jednym z największych atutów książki jest jej warstwa psychologiczna. Autorka świetnie oddaje mechanizmy uzależnienia – od pierwszego „eksperymentu”, przez spiralę wyniszczających decyzji, po dramatyczne próby detoksu. To wszystko opisane jest z autentycznością, która robi ogromne wrażenie.
Emocje wylewają się z każdej strony – ból, rozpacz, nadzieja, tęsknota i kruche przebłyski szczęścia. To książka, którą się nie tylko czyta, ale i przeżywa – niemalże razem z bohaterami.
Postacie w „Między akordami” są niezwykle autentyczne. Nie stanowią papierowych sylwetek – to ludzie z krwi i kości, których łatwo polubić, zrozumieć, a czasem nawet znienawidzić.
• Alice i Adeline – ich przyjaźń rodzi się z przypadku, ale staje się czymś niezwykle cennym. To relacja pełna troski i prób zaufania.
• Alice i Joy – toksyczna, uzależniająca miłość, która przypomina niebezpieczną grę na krawędzi. To związek, który potrafi wyniszczyć do cna, a jednocześnie daje złudzenie, że bez niego nie da się żyć.
• Ace i Chris – piękna, szczera przyjaźń od dzieciństwa, która pokazuje, że w mroku zawsze można odnaleźć światło.
Relacje te budują wielowymiarowość powieści i sprawiają, że czytelnik angażuje się w losy bohaterów jeszcze mocniej.
„Między akordami” to książka, którą trzeba przeczytać. Nie znajdziecie tu bajkowego obrazu życia gwiazd rocka, lecz jego brutalną prawdę – pełną uzależnień, toksycznych uczuć i rozpaczliwych prób przetrwania. To opowieść o przyjaźni, miłości, cierpieniu i sile, której czasem nie jesteśmy świadomi, dopóki życie nie zmusi nas do jej odkrycia.
Emilia Kolosa udowadnia, że literatura nie zawsze musi być wygodna – czasem powinna boleć, by uświadomić nam coś ważnego. I taka właśnie jest ta książka: bolesna, piękna i prawdziwa.