Szkielet kobiety, który pojawia się i znika w pokrytej rdzą klatce zawieszonej na przydrożnym drzewie. Lewitujące dziecięce łóżka i krew płynąca z kranów w opowieściach o domu na amerykańskim przedmieściu. Światła samoczynnie zapalające się na sali sądowej podczas procesu w sprawie morderstwa „Hello Kitty”.
Czy słyszysz skrzypienie klatki mężobójczyni Marie-Josephte Corriveau? Czy czujesz cmentarną woń unoszącą się w nawiedzonym domu w Amityville? Czy dostrzegasz czającą się przy schodach postać bestialsko zamordowanej Fan Man-yee?
Zbliż się i wysłuchaj opowieści przekazywanych szeptem w blasku migoczącego płomienia świecy. Zmierz się z niewyjaśnionym.
Bardzo lubię panią Renatę, więc wiedziałam, że do tematu podejdzie z szacunkiem i opowie nam coś ciekawego. Nie myliłam się. Jest to trochę zamiennik podcastu - jeśli lubicie true crime to pewnie Wam się spodoba, choć też zależy jak zagorzałymi fanami jesteście, bo o wielu sprawach pewno mogliście słyszeć wcześniej.
Kiedyś odpowiedziałabym zdecydowanie nie, ale już wiem, że są książki w których duchy są tak przedstawiane, że to mi pasuje lub autor/ka walczy z tezą, że za wydarzeniami stoi siła nadprzyrodzona. I taką książką jest właśnie najnowasza powieść Renaty Kuryłowicz "Klątwy, duchy i zbrodnie". Znajdziemy w niej historie które większość z nas zna, ale sa też takie o których już od dawna się nie mówi. Podzielone są one tematycznie, jest ich wiele i każdy napewno przeżyje podczas lektury moment zaskoczenia, myślę że nie jeden. "Klątwy, duchy I zbrodnie" to książka dzięki której mój umysł odcinał się od otaczającej mnie rzeczywistości i w stu procentach byłam pochłonięta czytaniem. Choć to o czym książka jest nie ma nic wspólnego z łatwą i przyjemną tematyką to jednak Pani Renata posługuje się tak językiem, że to była czysta czytelnicza uczta. Jest tu dostrzegalna logika, rzetelność, umiejętność zaciekawienie czytelnika. Czasem jest strasznie i tajemniczo. To też książka dzięki opisywanym wydarzeniom można się przekonać, że psychika ludzka jest wielką tajemnicą nad którą nie mamy do końca władzy. Powinna to być obowiazka lektura dla miłośników true crimowych historii. Żal nie mieć w swoich zbiorach książki otulonej tak mroczną, wywołującą dreszcze okładką. Polecam.
Moja straszna historia Będąc nastolatką znalazłam się w wigilię sama na cmentarzu (rodzice parkowali auto, a ja musiałam wcześniej kupić znicz). Biały puch leżał na grobach, alejki były już pokryte mrokiem, w głowie myśl "na cmentarzu krzywdy nikt ci nie zrobi" , aż tu nagle rozlega się cichy dźwięk pozytywki . Niby nic, ale zrobiłam w tył zwrot 🫣
"Klątwy, duchy i zbrodnie" autorstwa Renaty „z Worka Kości” Kuryłowicz (Wydawnictwo Znak JednymSłowem)
Książka otrzymana w ramach współpracy barterowej.
To opowieść zabierająca czytelnika w świat najbardziej zagadkowych i mrocznych historii: od znikającego szkieletu w klatce, przez słynne nawiedzone domy, po tajemnicze zdarzenia towarzyszące głośnym zbrodniom. To zbiór relacji o miejscach i wydarzeniach, które od lat budzą niepokój i prowokują pytania, na które nadal brak odpowiedzi.
Renatę znam z jej podcastu na Spotify, „Zbrodnie Bez Cenzury”, który bardzo cenię - jest krótki, skondensowany, rzetelny i zwyczajnie ciekawy. Dlatego z ogromną radością sięgnąłem po jej drugą książkę (pierwszą nadal muszę nadrobić). Nie jestem szczególnym fanem okultyzmu ani zjawisk paranormalnych, ale okazało się, że nie trzeba nim być, by czerpać z tej lektury ogromną przyjemność.
Jestem bardzo zadowolony z książki. Wciąga jak bagno - zaczynam rozdział i nagle mijają trzy godziny. Uwielbiam takie publikacje, które dobrze się czyta od pierwszej strony. To zasługa Renaty, która sprawnie i z doświadczeniem relacjonuje fakty. Historie są intrygujące, a większości z nich wcześniej nie znałem. Obawiałem się, że autorka będzie narzucać interpretacje, odwołując się do demonów czy duchów, ale nie - opowieści są przedstawione „gazetowo”, pozostawiając ocenę wydarzeń czytelnikowi. To historie bez jednoznacznych odpowiedzi, które każdy może zinterpretować po swojemu.
Jako czytelnik jestem pełen sprzeczności: interesują mnie tematy religijne, byle nie związane z chrześcijaństwem, które zwyczajnie mi „zbrzydło”. Z tego powodu omijałem egzorcyzmy nawet w horrorach, a tu… nawet te wątki mnie wciągnęły. Jeśli miałbym wskazać najsłabszy rozdział, byłby to ten o mrocznej turystyce - choć po intensywnych historiach wcześniej stanowił urozmaicenie.
Z drobnych wad: zabrakło mi kilku krótkich objaśnień, np. dotyczących stopni morderstw w USA - musiałem je sobie sprawdzić, a krótki przypis rozwiązałby sprawę. Zwróciłem też uwagę na nierówny rozkład geograficzny: skoro Amerykanie stanowią ok. 4,5% światowej populacji, to fakt, że ok. 90% książki dotyczy USA, może dziwić. Poza tym pojawia się jeszcze Polska i Hongkong. Rozumiem jednak, z czego to wynika - z globalizacji i dostępności źródeł w języku angielskim. Przy okazji: rozdział o Zofiówce i sprawie hongkońskiej „Hello Kitty” należą moim zdaniem do najlepszych.
"Klątwy, duchy i zbrodnie" inspirują, intrygują i dostarczają PIEKIELNIE dobrej rozrywki. Świetnie się bawiłem i na pewno wrócę do twórczości Kuryłowicz. Jeśli cenicie sobie true crime oraz tematy około-okultystyczne, demoniczne, duchowe czy paranormalne - trudno o lepszą pozycję. To również świetne wprowadzenie do true crime dla laików. Zdecydowanie polecam - 8/10 w skali duszkowej.
Jest to książka, która zaskoczyła mnie swoją formą. Na początku myślałam, że będą to opowieści o duchach, egzorcyzmach i nawiedzonych miejscach, które sprawią, że nie będę mogła spać w nocy. Okazała się jednak merytorycznym, bardzo ciekawym reportażem, bardziej wyjaśniającym tego typu zdarzenia. Nie zmienia to faktu, że niektóre historie potrafią zmrozić krew w żyłach.
Autorka bardzo sumiennie podchodzi do researchu, co wyraźnie widać na kartach książki. Obszerna bibliografia, materiały historyczne i inne źródła wspierają tezę, że wiele dawniej niewytłumaczalnych zjawisk przestaje być dziś tajemnicze, a ich źródło często tkwi w psychice człowieka. W tej pozycji znajdziecie historie o duchach, nawiedzonych miejscach, seryjnych m0rdercach, egzorcyzmach i opętaniach, a także lokalne legendy, które miały na celu sianie strachu.
Opisując wstrząsające wydarzenia, autorka ukazuje obok grozy i lęku również współczucie wobec ofiar i uczestników zdarzeń. Stara się przy tym zachować bezstronność, pozostawiając czytelnikowi prawo do samodzielnej oceny przedstawionych dramatów i szokujących czynów, a także do podjęcia decyzji, czy wierzyć w ich ezoteryczny wymiar, czy raczej przyjąć tezę, że mogły wynikać z zaburzeń psychicznych bądź stanowić próbę usprawiedliwienia się. Ogromne brawa należą się również za ton narracji, który nie dąży do powielania sensacji, lecz do ich racjonalnego wyjaśnienia.
Książka wypełniona jest mrocznymi, trudnymi do wyobrażenia momentami, miejscami zawierającymi dość brutalne opisy. Na szczęście została podzielona na krótkie rozdziały i podrozdziały, więc warto czytać ją stopniowo, w mniejszych dawkach.
Wbrew moim początkowym obawom, że po lekturze wszędzie będę widziała zjawy, duchy i potwory - zjawiska, które od zawsze mnie przerażały - okazało się, że prawdziwymi potworami na tym świecie są ludzie. I czy właśnie ten wniosek nie jest najstraszniejszy? Pozostawiam to już Waszej ocenie.
Po książkę Renaty Kuryłowicz sięgnęłam skuszona okładką i opisem. Lubię czytać i słuchać o duchach, zjawach, niewyjaśnionych zjawiskach i tajemniczych zbrodniach, zwłaszcza jesienią. Książka oferuje szeroki zakres opowieści z dreszczykiem – mamy tutaj duchy przechodzące do legendy, zbrodnie popełniane w przekonaniu o istnieniu nadnaturalnych mocy, nawiedzone miejsca, w których doszło do przestępstw, a także te chętnie odwiedzane przez fanów grozy, klątwy związane z kilkoma z najpopularniejszych horrorów, a także rozdział o creepypastach. Autorka przybliża dużo spraw true crime mających paranormalną otoczkę. Robi to w lekkim tonie, bo przez książkę się płynie i ciężko ją odłożyć, ale nie bez należnej powagi i szacunku dla ofiar. Całość podsumowuje krótkie zakończenie, które ma odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego lubimy się bać?”. Uważam to za świetny dodatek do całości, jednak mógłby być bardziej rozbudowany i poparty większą ilością naukowych źródeł. Mam jeden zarzut do części o najpopularniejszych destynacjach dark tourismu – autorka wspomina o edynburskim cmentarzu Greyfriers, na którym można odwiedzić groby Minerwy McGonagall, Thomasa Riddle’a i Voldemorta. To nie do końca prawda, bo na cmentarzu znajdziemy groby osób, których nazwiska zainspirowały J. K. Rowling, ale niemających dokładnie takich samych imion i nazwisk – Williama McGonagalla i Thomasa Riddella. Być może to drobne niedopatrzenie, ale jako fanka serii o Harrym Potterze, musiałam o tym wspomnieć. Podsumowując, książkę mogę z całego serca polecić fanom mocniejszych wrażeń i pozostaje mi mieć nadzieję, że autorka ma dla nas więcej opowieści w zanadrzu!
*Opinia powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak JednymSłowem*
Czy podczas typowo jesiennego wieczoru, możemy wybrać lepszą lekturę niż taką z gatunku true crime? W dodatku byłaby to książka, która dodatkowo kręci się wokół zjawisk paranormalnych, takich jak duchy, wampiry, czy demony? Jeżeli potrzebujecie jeszcze kolejnego bodźca, by iść za moim słowem pisanym, to wspomnę jeszcze o tym, że została napisana przez znaną przez wielu Renatę Kuryłowicz, którą możecie też kojarzyć jako "Renatę z Worka Kości". Wierzę, że przekona to nawet najbardziej wymagających odbiorców, którzy nie zadowalają się byle czym. Zwłaszcza że autorka jest po prostu fantastyczna!
"Klątwy, duchy i zbrodnie" to jedna z niedawnych premier wydawnictwa Znak Jednymsłowem. To starannie wydana, mająca nieco ponad 350 stron książka, z okładką przyciągającą wzrok w trybie natychmiastowym, która zjeży włos na niejednej głowie. Choć w środku nie znajdziemy żadnych grafik i zdjęć (nie licząc fotografii autorki na skrzydełku), to prostota, na którą postawiono, pasuje klimatem do niepokoju i grozy, z którymi to będziemy się zapoznawać podczas czytania. Błędów również nie uraczymy (a z pewnością nie tych, które mocno rzucają się w oczy), dzięki czemu spotkanie z drugą książką Renaty Kuryłowicz będzie czystą przyjemnością językową i merytoryczną. Miękka oprawa ze skrzydełkami (dodatkowo chroniącymi okładkę, przed wywijaniem się), podczas mojego czytania nie ucierpiała w żadnym stopniu, podobnie jak nieco grubsze niż zazwyczaj strony, które nie uległy przetarciom, czy zabrudzeniom. Każdy, kto choć trochę interesuje się kryminalistyką, prawdziwymi zbrodniami, czy typowym klimatem z dreszczykiem, będzie zadowolony z tej publikacji, choć kierowałabym tę książkę bardziej do osób już pełnoletnich, ze względu na brutalność niektórych zbrodni. Osoby lubujące się w reportażach również będą zadowolone, zwłaszcza że research i staranność pisarska są na bardzo wysokim poziomie. To nie jest pierwsza lepsza publikacja, szczególnie że autorka wprost mówi na samym początku, że w opisywane zjawiska paranormalne nie wierzy.
Zważywszy na powagę opisywanych zdarzeń, książka ta przynosi mnóstwo refleksji, emocji i ogólnej zadumy. Autorka pochyla się tu między innymi nad problematyką zabobonów, dyskryminacji rasowej, czy zdrowiem psychicznym. Momentami można w ogóle odnieść wrażenie, że historie, które przytacza, dotyczą tylu różnych zjawisk, że tytułowe duchy i klątwy schodzą na dalszy plan. Sama, prawdę mówiąc, o nich prędko zapomniałam, skupiając się nad skalą i kontrowersyjnymi poglądami niektórych bohaterów, co niejednokrotnie przyczyniło się do zrobienia komuś krzywdy. Pomijając kwestię czysto poznawczą i rozrywkową, to warto przyjrzeć się nasuwającym się wnioskom, które dość szybko mogą pojawić się w głowie czytelnika:
● co właściwie dzieje się w czyjejś głowie (plus cały proces myślowy, który doprowadza taką osobę na skraj)
● największym zagrożeniem na świecie jest człowiek.
Ta książka to prawdziwa uczta dla zmysłów i potrzeby powiększania swojej wiedzy. Jeżeli dajecie sobie radę z taką tematyką, to koniecznie musicie przeczytać ten tytuł.
W poprzednich recenzjach wspominałam, że reportaży w ogóle jest całe mnóstwo. Tych z gatunku true crime również, dzięki czemu potencjalny czytelnik może przebierać i wybierać spośród setek, jak nie tysięcy tytułów, by znaleźć coś dla siebie. Co w takim razie wyróżnia tytuł Renaty Kuryłowicz spośród tłumu? Dlaczego akurat poleciłabym tę książkę, zamiast wielu innych popularnych, choć niekoniecznie dobrych reportaży? Osobiście czuję zaangażowanie, które chwilami aż bije z kolejnych akapitów i wersów. Podoba mi się to, że autorka prywatnie interesuje się tematyką śmierci, zbrodni i makabrą, dzięki czemu z łatwością możemy zaobserwować jej znajomość tematu i spostrzegawczość, pozwalającą dostrzec mnóstwo szczegółów. Nie wydaje mi się natomiast, by mnóstwo pisarzy, naukowców, czy dziennikarzy faktycznie pasjonowało się przedmiotem swoich badań, choć w niewielkim procencie, jak autorka recenzowanej przeze mnie książki. Tekst dzięki temu zyskuje siłę przebicia i dużo łatwiej można go przyswoić. Zresztą każdy z nas spotkał się kiedyś z książką, czy opowiadaniem, od których aż biło to, że autor pisał to na siłę. Tak, taką niechęć czuć na kilometr. W przypadku "Klątw, duchów i zbrodni", widzę jedynie zamiłowanie tematu i potrzebę podzielenia się swoją wiedzą. Przykładem na poparcie moich słów będzie, chociażby fakt, że autorka oprócz przedstawienia wielu zbrodni, zdecydowała się również poruszyć temat popkultury, w postaci filmów i tak zwanych creepypast, czyli fikcyjnych historii publikowanych w internecie. To ciekawe rozdziały, które mogą dodatkowo zachęcić nieco młodszych "stażem" czytelników, którzy w świecie true crime stawiają dopiero pierwsze kroki. A biorąc pod uwagę pozostałych siedem rozdziałów (jest ich łącznie dziewięć), to gwarantuję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od takiej publikacji, oprócz odpowiedniego podejścia i research'u, to wykreowania adekwatnego poczucia niepokoju i braku taniej sensacji. Renata Kuryłowicz zdaje ten egzamin na piątkę, zwłaszcza że naturalnie przychodzi jej operować przystępnym językiem, dzięki któremu dotrze do większości odbiorców. Przytoczone przykłady szokują, wywołują napięcie i strach, przez co można wielokrotnie odnieść wrażenie, że stajemy się naocznymi świadkami samych zbrodni, ale także śledztw i procesów. Stopniowo budowane napięcie i tempo znacznie przeszkadzają w odłożeniu książki na bok, a wciągające przykłady długo zostaną w naszych głowach. Przeczytamy o historiach, które działy się w różnych miejscach na świecie, przy czym niektórzy ze sprawców przestępstw wciąż jeszcze chodzą po świecie- wbrew pozorom część z tych sytuacji miała miejsce relatywnie niedawno. Warto też zauważyć, że autorka w sposób zwięzły przekazuje informacje tak, by nie wplatać w nie swojego punktu widzenia. Materiał co prawda nie zyskuje żadnych komentarzy, ponieważ postawiono tu na merytorykę, suche fakty i wartość tekstu, ale trzeba pamiętać, że dzięki temu książka nie jest w żadnym wypadku stronnicza, czy usprawiedliwiająca dla co poniektórych postaci.
Całokształt czyta się szybko, bez problemu rozumiejąc tekst, aluzje i zagrożenia płynące z opublikowanych historii. Autorka już po raz drugi udowadnia swoim odbiorcom, że zmniejszenie bariery pomiędzy czytelnikiem a zbrodnią jest możliwe, zwłaszcza gdy warsztat pisarski wciąż znajduje się na wysokim poziomie, a reportaż jest równie porywający, co poprzedni. Ta książka to pozycja obowiązkowa, by przeczytać ją w okolicy Halloween, choć samych duchów i strachów nie spotkamy tu zbyt wiele. Zaiste największym potworem i zmorą będzie człowiek, bowiem ostatecznie zawsze wszystko sprowadza się do ludzkich słabości, czy strachu, co często jest motorem napędowym do tego, by popełnić jakąś zbrodnię. Podobnie zresztą jak nienawiść. Dzięki "Klątwom, duchom i zbrodniom" przyswoimy trochę paranormalnych historii, choć owych zjawisk raczej tu nie uraczymy. Zresztą podobnie do autorki mam raczej sceptyczny stosunek do takich "zdarzeń", choć od duchów na wszelki wypadek trzymam się z daleka ;)
Raczej rzadko sięgam po reportaże, mam z nimi jakoś problem, jednak ta książka dość mocno mnie zainteresowała, nawet to że okazała się reportażem nie zmienił do niej mojego nastawienia. To była jedna z tych książek, które mnie wołały i powiem szczerze, że zrobiła ona na mnie olbrzymie wrażenie. Lektura trudna, mroczna, z brutalnymi opisami, na pewno nie jest dla każdego, tutaj trzeba takie klimaty tak true crime, wątki paranormalne czy takie trochę wycięte z horrorów.
Wielu ludzi na świecie fascynuje się prawdziwymi zbrodniami, tajemnicami, klątwami czy wątkami paranormalnymi. Ja sama do nich należę, niegdyś horrory leciały w moim TV kilka razy w tygodniu, te oparte na faktach były największym wyzwaniem ale też i bywały najciekawsze. Ta książka opowiada o prawdziwych historiach, o brutalnych zbrodniach, o historiach mrożących krew w żyłach i stawiających włosy dęba. Autorka zabiera nas w podróż po świecie opisując zbrodnie czy wydarzenia które wzbudziły rozgłos, wokół których pojawiło się wiele niedomówień czy teorii spiskowych.
Lektura została podzielona na części co fajnie uporządkowało wszystkie pokazane w niej historie. Dostajemy część o duchach zarówno tych złych, których trzeba się pozbyć jak i tych, które niby pomagają rozwiązywać kryminalne zagadki. Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć części o nawiedzeniach, opętaniach i egzorcyzmach, tego byłam najbardziej ciekawa, to kiedyś był mój konik, dlatego niektóre z opisanych spraw były mi niej lub bardziej znane. Oprócz tego dostajemy też części poświęcone łowcom czarownic, nawiedzonych miejsc, sztucznie wykreowanych legend, czy turystyce po miejscach zbrodni. W lekturze znajdziemy też odnośnik do filmowych klątw.
Ta książka wywołała burzę w moim domu, niemal każdy domownik chciał ją zobaczyć, przeczytać jakiś rozdział, poczuć ten dreszczyk emocji, co dla mnie nie jest dziwne, bo niemal wszyscy jesteśmy fanami takich historii. Dla moich bliskich opisane tutaj sprawy były czymś nowym, dla mnie już tak nie do końca, bo wiele z nich było mi znanych nie tylko tych związanych z opętaniami. Bardzo mi się podobało podejście autorki do tematu, nie krytykowała, nie wyśmiewała, choć dało się wyczuć nutkę jej sceptycyzmu to podeszła do opisywanych historii rzetelnie z uwzględnieniem wielu czynników i opinii, nawet tych nie z tego świata. Podeszła też bardzo logicznie do tematu, a ja sobie tą logikę bardzo cenię, sama znałam wiele przedstawionych tutaj spraw, ale to logiczne podejście i podanie niektórych nieznanych dla mnie informacji częściowo zmieniło moje podejście do niektórych elementów. Ja też należę do sceptyków więc w większości zgadzam się z przemyśleniami autorki, niektóre rzeczy napisała dokładnie tak jak ja o nich myślałam więc jestem pełna podziwu.
Choć wszystko wskazywało, że to książka z dreszczykiem czy z grozom, mnie ciarki przeszły tylko raz, i to w momencie gdy autorka sięga do tzw własnej prywaty, ale ten jeden cytat był dla mnie tak mocny w swojej prostocie, tak prawdziwy, że już chyba na zawsze zostanie w mojej pamięci, za każdym razem jak sobie o nim przypomnę mam ciary. Książkę machnęłam za jednym zamachem, nie miałam ochoty jej odstawiać, czytałam jak zaklęta a nawet jak opętana, niektóre fragmenty czytałam na głos, bo wiedziałam że zainteresuję męża, to naprawdę było coś.
Jeszcze nigdy nie czytałam takiego reportażu, nigdy dotąd żaden z nich tak mocno na mnie nie wpłynął, żadnemu nie przyznałam najwyższej oceny, powiem szerze, że obawiałam się tej lektury, głównie ze względu na tematykę, bo do tej pory spotykałam się ze stronniczością, z dość nieprofesjonalnym i ogólnym podejściem do spraw, artykuły jakie czytałam też pozostawiały wiele do życzenia. Tutaj autorka pokazała w miarę szeroki obraz, napisała ciekawie, logicznie mając otwarty umysł i pozwoliła czytelnikowi samodzielnie podjąć decyzję czy wierzy w takie rzeczy czy też nie.
Jak dla mnie bomba, świetna lektura na nadchodzące halloween, dla osób lubujących się w strasznych, tajemniczych, brutalnych i nie do końca wyjaśnionych sprawach czy zbrodniach, także dla fanów prawdziwych historii. Pamiętajcie jednak, że to nie książka dla wszystkich, trzeba lubić tą tematykę, wrażliwszym czytelnikom raczej odradzam, bo mogą poczuć dyskomfort. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, chciałabym więcej i odważnych zachęcam do lektury.
💀🕯️ Renata Kuryłowicz w swojej książce Klątwy, duchy i zbrodnie zaprasza czytelnika w podróż przez najmroczniejsze zakamarki ludzkiej wyobraźni – i historii. To nie jest typowy zbiór strasznych opowieści mających jedynie wywołać dreszcz emocji. Autorka, znana z popularnych podcastów o tematyce kryminalno-paranormalnej, łączy w swojej książce pasję badaczki z wrażliwością gawędziarki. Każdy rozdział to osobna historia, osnuta wokół prawdziwych wydarzeń, które z biegiem lat obrosły w legendy, przesądy i plotki. Kuryłowicz nie moralizuje i nie podsuwa gotowych odpowiedzi – raczej otwiera przed czytelnikiem drzwi do świata, gdzie fakt splata się z mitem, a prawda bywa bardziej przerażająca niż najokrutniejsza z bajek.
💀🕯️ Już od pierwszych stron uderza klimat tej książki – mroczny, ale nie przesadzony, pełen napięcia, lecz subtelny. Autorka potrafi opowiadać o zbrodniach i duchach z niezwykłym wyczuciem, nie przekraczając granicy taniej sensacji. Opis szkieletu kobiety pojawiającego się w zardzewiałej klatce na przydrożnym drzewie czy krwi wypływającej z kranów w amerykańskim domu to przykłady historii, które łączą realne zdarzenia z legendarną aurą grozy. Renata Kuryłowicz nie próbuje udowodnić, że duchy istnieją – pokazuje raczej, jak głęboko w ludzkiej świadomości zakorzeniona jest potrzeba objaśniania zła i niewytłumaczalnego poprzez opowieści. Dzięki temu książka balansuje pomiędzy reportażem, esejem i literaturą grozy, tworząc wyjątkowy, trudny do sklasyfikowania gatunek.
💀🕯️ W Klątwach, duchach i zbrodniach znajdziemy zarówno historie seryjnych morderców, jak i opowieści o duchach, nawiedzonych domach, egzorcyzmach czy wampirach. Każda z nich przedstawiona jest z dbałością o tło historyczne i kulturowe – czytelnik nie tylko poznaje przebieg wydarzeń, ale i kontekst społeczny, w którym się rozgrywały. To czyni książkę czymś więcej niż tylko antologią grozy. Renata Kuryłowicz pozwala zrozumieć, dlaczego pewne zbrodnie stają się miejskimi legendami, a inne – rytuałami pamięci, do których wracamy niczym do strasznych baśni opowiadanych przy ognisku.
💀🕯️ Styl autorki jest bez wątpienia jednym z najmocniejszych punktów tej książki. Kuryłowicz potrafi stworzyć atmosferę napięcia kilkoma zdaniami, jednocześnie zachowując reporterską precyzję. Jej język jest prosty, lecz niepozbawiony poetyckiego zacięcia. Widać tu doświadczenie zdobyte w podcastach – narracja płynie naturalnie, jakbyśmy słuchali kogoś, kto przy kominku, przy migoczącym płomieniu świecy, snuje opowieść o duchach i przekleństwach. To właśnie ten balans między przystępnością a mrocznym nastrojem sprawia, że książkę czyta się z rosnącym niepokojem, ale i ogromną przyjemnością. ㅤ 💀🕯️ Choć Klątwy, duchy i zbrodnie mogą wydawać się lekką rozrywką dla miłośników horrorów, to w rzeczywistości to także refleksyjna podróż w głąb ludzkiej psychiki. Kuryłowicz pokazuje, że granica między racjonalnością a wiarą w nadprzyrodzone jest cienka i często zależy od emocji, lęków czy kulturowych uwarunkowań. Każda historia zmusza do zadania sobie pytania: czy rzeczywiście to duchy straszą ludzi, czy może to ludzie tworzą duchy, by poradzić sobie z własnym strachem? Autorka umiejętnie podsuwa tropy, ale ostateczne wnioski pozostawia czytelnikowi, czyniąc z lektury intelektualną przygodę. ㅤ 💀🕯️ Klątwy, duchy i zbrodnie to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy cenią mroczne historie oparte na faktach. Renata Kuryłowicz udowadnia, że można pisać o zbrodni i grozie bez epatowania przemocą, a jednocześnie utrzymać czytelnika w napięciu do ostatniej strony. To książka, która straszy nie krwią i potworami, lecz atmosferą, niedopowiedzeniem i refleksją nad ludzką naturą. Polecam ją szczególnie tym, którzy lubią, gdy dreszcz przebiega po plecach nie tylko z przerażenia, ale i z zachwytu nad tym, jak mistrzowsko można opowiadać o rzeczach, których nie da się do końca wyjaśnić.
Czy wierzysz w duchy? A może w klątwy, które potrafią przetrwać całe stulecia, przeklęte domy, w których słychać szepty z zaświatów, i morderstwa, których echa wciąż unoszą się w powietrzu? Ja zawsze podskórnie czułam, że to nie są bajki. Dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po „Klątwy, duchy i zbrodnie” Renaty Kuryłowicz. I wtedy coś się we mnie poruszyło. Bo to nie jest zwykła książka o straszeniu. To podróż na granicy światów - między tym, co realne, a tym, co wymyka się racjonalnemu wytłumaczeniu.
Każda opowieść w tej książce jest jak szept, który słyszysz, gdy gasną światła. Autorka zabiera nas w miejsca, gdzie granice między życiem a śmiercią stają się cienkie jak pajęcza nić. Spotykamy duchy, które nie znalazły spokoju. Widzimy domy, które pamiętają zbyt wiele. Czujemy chłód klątwy, której nikt nie potrafi zdjąć. Ale to, co najbardziej mnie poruszyło, to fakt, że każda z tych historii wydarzyła się naprawdę. Nie mamy tu fikcji literackiej - mamy reportaż. Prawdziwe nazwiska, daty, miejsca. I dreszcz, który zostaje, gdy uświadomisz sobie, że te wydarzenia mogłyby spotkać każdego z nas.
Renata Kuryłowicz prowadzi narrację z niezwykłą delikatnością, ale też z reporterską precyzją. Nie epatuje grozą - raczej pozwala nam ją poczuć. Jej styl przypomina noc przy ognisku, kiedy ktoś opowiada historię, a ty nie możesz oderwać wzroku od płomienia, bo wiesz, że jeśli spojrzysz w ciemność, coś tam może być. Kuryłowicz nie ocenia i nie tłumaczy. Pyta. Zmusza do refleksji: czy duchy naprawdę istnieją, czy to my je tworzymy? Czy zło jest czymś nadnaturalnym, czy po prostu - ludzkim?
W książce znajdziemy historie o morderstwach tak brutalnych, że aż trudnych do pojęcia, ale też opowieści o miejscach, które stały się legendą - jak nawiedzony dom w Amityville czy zbrodnia „Hello Kitty”, w której niewinny symbol dzieciństwa nabrał zupełnie nowego znaczenia. Autorka oddziela fakty od plotek, ale pozostawia przestrzeń na wątpliwość. Bo właśnie w tej wątpliwości kryje się największy niepokój.
To, co najbardziej doceniam, to sposób, w jaki Kuryłowicz łączy elementy true crime z atmosferą klasycznej grozy. Jej książka nie potrzebuje efektów specjalnych - grozę buduje cisza, szczegół, emocja. Każdy rozdział kończy się tak, że przez chwilę siedzisz w bezruchu, czując, że coś cię obserwuje zza ramienia. A jednak nie możesz przestać czytać. Bo chcesz wiedzieć więcej. Chcesz zrozumieć.
„Klątwy, duchy i zbrodnie” to książka dla tych, którzy lubią, gdy literatura wprowadza ich w lekki dyskomfort. Dla tych, którzy wierzą, że w każdej legendzie jest ziarnko prawdy. I dla tych, którzy nie boją się stawić czoła temu, co niewytłumaczalne. Dla mnie to była podróż przez ludzką psychikę, lęki, wierzenia i historię - napisana z pasją, szacunkiem i odrobiną poetyckiej melancholii.
Ocena: 9.5/10 - bo po tej lekturze długo nie mogłam zasnąć. Nie dlatego, że się bałam - ale dlatego, że czułam, że dotknęłam czegoś prawdziwego, ukrytego głęboko w ludzkiej naturze. Zło i duchy, o których pisze autorka, mają ludzkie twarze. A to czyni je jeszcze bardziej przerażającymi.
W swojej książce „Klątwy, duchy i zbrodnie” Renata Kurołowicz pokazuje świat, w którym rzeczywistość okazuje się często bardziej przerażająca niż to, co nadprzyrodzone, a granica między tymi wymiarami jest momentami bardzo cienka. To przede wszystkim mroczny, ale wnikliwy reportaż o ludziach, ich lękach i zbrodniach, które mrożą krew w żyłach
Od pierwszych stron autorka daje do zrozumienia, że jej książka nie jest jedynie zbiorem powtarzanych legend. Każdej historii towarzyszą fakty historyczne, rzucające światło na realia dawnych czasów.
Z rozdziału na rozdział przytoczone opowieści stają się coraz bardziej wstrząsające, a najbardziej makabryczne jest to, że głównymi bohaterami nie są zbłąkane dusze czy upiory dotknięte klątwą, ale ludzie. Nieprawdopodobne jak ludzkie dramaty, którym towarzyszy często pierwiastek szaleństwa, wyimaginowana misja czy obsesja, potrafią doprowadzić do straszliwych czynów.
Autorka nie ucieka od trudnych tematów związanych ze zbrodnią, podając wiele okrutnych szczegółów. Wielu morderców cierpiało na zaburzenia i choroby psychiczne, które mogą stanowić częściowe wytłumaczenie ich uczynków - podobnie jak paranormalne wersje wydarzeń, które sami przedstawiali. Nie otrzymujemy tutaj gotowych odpowiedzi, lecz chwilę na zastanowienie się, po której stronie leży prawda. W jednym z rozdziałów możemy przekonać się, do czego prowadzą teorie spiskowe, kiedy ojciec porywa, a następnie zabija własne dzieci, przekonany, że w ten sposób ratuje je oraz świat przed czymś znacznie gorszym. To właśnie takie momenty sprawiają, że książka przeraża bardziej niż niejeden horror.
To, co trafiło do mnie najmocniej, to opisy duchów, klątw, a zwłaszcza egzorcyzmów - bez próby nadania im mistycznej aury. Kurołowicz podejmuje się analizy źródeł związanych z psychiką sprawcy i jego otoczenia, które często pozostaje obojętne, tym samym współtworząc tragedię. Niezwykle cenne było dla mnie osobiste wspomnienie autorki, odwołujące się do sfery duchowej, którą porusza z odpowiednim wyczuciem.
Znakomitym zabiegiem autorki było przytoczenie historii znanych z popkultury. Odwołuje się do głośnych przypadków zbrodni i medialnych procesów, będących inspiracją dla twórców filmowych. Ogromne wrażenie zrobił na mnie research, który nie powiela sensacji, ale dąży do racjonalnych wniosków.
„Klątwy, duchy i zbrodnie” to książka, w której najważniejsi są ludzie - ci całkowicie realni, stanowiący część naszego społeczeństwa, a nie świata duchów. Ich emocje, samotność i przerażające decyzje wymykają się prostemu wytłumaczeniu. Autorka udowadnia, że zło nie czai się w nawiedzonych miejscach, które są tak często przyciągane przez mroczną turystykę, ale w skażonych ludzkich umysłach. I to właśnie jest najstraszniejsze w każdej z opowiedzianych historii.
#współpracabarterowa Uwielbiacie true crime i zjawiska z pogranicza świata paranormalnego? Mam coś, co pokochacie! Tylko ostrzegam! Tu naprawdę bywa momentami krwawo i brutalnie aż wykręca głowę na drugą stronę, a najgorsze jest to, że do dziś niektóre sprawy trudno wyjaśnić, dlaczego do tego doszło?!🤯 Wielkim plusem jest to, że autorka niczego nam nie narzuca, pozostawiając w naszej kwestii to, czy we wszystko uwierzymy.
Podoba mi się sposób przedstawiania historii przez autorkę, taki z wyczuciem, nie stara się wyjaśniać niewytłumaczalnego, bardziej skłaniając do refleksji nad mrocznymi meandrami ludzkiego umysłu. Pozostawia ze swoistym niedopowiedzeniem i uczuciem niepokoju. Czy to nasze głowy są nawiedzone, a może...?
Ta książka to taki worek różnych spraw o zabarwieniu kryminalnym, nie tylko stare, ale i współczesne, a więc bywa, że oprawcy i ofiary wciąż żyją. O części już czytałam, takich jak Amityville, Na rozkaz diabła, opętanie Anneliese Michel, czy o doktorze Holmesie i jego hotelu zbrodni, ale o wielu nie miałam pojęcia, a potrafią potem długo prześladować w myślach! Sama świadomość istnienia pokręconych umysłów zdolnych do przerażających czynów mrozi!
Myślę, że każdy tu znajdzie coś dla siebie. Nawiedzone miejsca, duchy, opętania czy prawdziwe zbrodnie... Poczytacie tu o tym jak duchy potrafią dochodzić sprawiedliwości zza grobu. Czy można pomylić niewinnego człowieka z duchem? Sporo tu takich spraw, które się nie mieszczą w głowie. A co mi tu najbardziej zryło banię? Sprawa Colemana, który zamordował swoje dzieci, gdyż wierzył, że są reptilianami. Na lalkę Hello Kitty już nigdy nie spojrzę tak samo, zawsze będzie mi się kojarzyła z trupim odorem albo o Richardzie, co wierzył, że do przeżycia potrzebuje krwi, oczywiście nie skończyło się tylko na zwierzęcej!🤯
Co tu jeszcze znajdziemy? Nie brakuje tu tematyki urojeń i prania mózgów całkiem zwyczajnych ludzi, a czasem bywają to przeoczone choroby psychiczne. Są tu także klątwy filmowe i trzy creepypasty. Dwa segmenty: "Nawiedzone miejsca" i "Dark tourism" niezmiernie mnie zafascynowały, tym bardziej, że sama uwielbiam takie nietypowe wycieczki. Ba! Niebawem wybieram się w jedno z opisanych miejsc.
Jestem bardzo usatysfakcjonowana z tej lektury, tym bardziej, że skłoniła mnie do głębszego researchu przy niektórych sprawach. Tak, ciekawość ludzka, co do mrocznych spraw jest niezgłębiona... Polecam.
Kilka razy podczas czytania tej książki miałam stracha, nie powiem, że nie. Toż to jest przecież idealna październikowa lektura dla tych, którzy lubią od czasu do czasu (albo stale — I don't judge) zaaplikować sobie dawkę czegoś przerażającego.
✨️Kto pokocha? Zdecydowanie ci, którzy lubią się bać, lubią opowieści gwarantujące dreszczyk emocji, grozę, horrory i historie, których zakończenie nie zawsze jest jednoznaczne. Wampiry, wiedźmy, opuszczone domy, egzorcyzmy, klątwy, duchy, zbrodnie, śmier*i, wątki paranormalne, w które trudno uwierzyć? Bardzo proszę, to wszystko i wiele innych przerażających rzeczy znajdziesz w tej książce.
✨️Za co pokochasz? Na pewno za klimat, duszną, mroczną, gęstą atmosferę. Za historie, które nie dają racjonalnych odpowiedzi. Za opowieści, w których istnienie nie uwierzysz, ale podskórnie poczujesz, że ta wiara jest silniejsza, niż może Ci się wydawać. Za sposób, w jaki autorka opowiada o wszelkim złu, czającym się od wieków na świecie. A robi to perfekcyjnie — przekazuje fakty, podania, legendy tak wiarygodnie i plastycznie, że nie ma takiej siły, abyś w którąś z opowiadanych historii nie uwierzył*.
✨️Czy ja pokochałam? No ba! Zawarte w tej książce opowiadania są szalenie ciekawe, szalenie przerażające, szalenie wciągające i szalenie...dziwne. Próbowałam niektóre z nich jakoś racjonalizować, ale z marnym skutkiem. Sami zobaczcie: “Wampir, który bronił się przed śmiercią”, “Morderstwo "Hello Kitty" “, “Głos zza grobu”, “Egzorcyzmy i czterdzieści demonów”, “Rynek handlu nawiedzonymi nieruchomościami” - to tylko część tytułów opowiadań, jakie zagościły na stronach tej książki — no czyż one nie są uroczo straszne i intrygujące jednocześnie? Ja pokochałam za to, że to opowiadania, które łączą rzeczywiste z nierzeczywistym w jedną całość, pozostawiają czytelnika z gęsią skórką i miliardem znaków zapytania w głowie.
✨️Czy polecam? Of course! Zwłaszcza teraz, gdy Halloween zbliża się wielkimi krokami. Chociaż to też świetna lektura na długie wieczory, szczególnie dla fanów kryminałów, powieści grozy i zjawisk niewytłumaczalnych oraz każdego, kto lubi zastanowić się nad zawiłościami ludzkiej natury.
✨️O czym jest? „Klątwy, duchy i zbrodnie” to zbiór opowieści inspirowanych prawdziwymi historiami. Autorka zabiera czytelnika do miejsc, gdzie tragedie i sekrety sprzed lat ożywają, tworząc mroczne, pełne emocji i strachu opowieści. Czy w nie uwierzysz? O tym musisz zdecydować samodzielnie. __
"Klątwy, duchy i zbrodnie" Renaty Kuryłowicz to książka, w której Autorka oddaje w nasze ręce zbiór 32 historii. Prezentuje wybrane sprawy kryminalne, często znane i wielokrotnie omawiane. Są one punktem wyjścia do analizy sposobów, w jakie ludzie interpretują zdarzenia uznawane za niewyjaśnione. Jej celem jest zrozumienie, skąd biorą się opowieści o duchach w miejscach, gdzie doszło do morderstw. Kuryłowicz opiera się na faktach, ale interesuje ją również to, w jaki sposób przestępstwa zaczynają funkcjonować w formie legend i opowieści o zjawiskach nadnaturalnych. Dla czytelnika ta perspektywa może być ciekawa, bo pokazuje, jak różne społeczności interpretują zdarzenia budzące strach, niepokój lub zwykłą ciekawość. Nie ma tu prób szokowania czy koloryzowania. Zamiast tego Autorka skupia się na szerszym kontekście historycznym, społecznym i kulturowym każdej opisywanej sprawy. Struktura książki jest klarowna: każdy rozdział to osobna historia, oparta na dobrze udokumentowanych źródłach. Znajdziecie tu 32 historie, podzielone na 9 kategorii. Od egzorcyzmów, przez nawiedzone miejsca, duchy czy opętania. Kuryłowicz interesuje nie tylko to co się wydarzyło, ale również to, w jaki sposób wydarzenia te z czasem zaczynają obrastać w opowieści o duchach, klątwach czy niewyjaśnionych zjawiskach. Robi to z takim wyczuciem atmosfery, że czytając, niemal słyszysz skrzypnięcia, szepty i szuranie kroków zza zamkniętych drzwi. Styl Autorki jest rzeczowy i uporządkowany, Nie ma tu zbędnych ozdobników ani melodramatycznych zwrotów. Tekst jest płynny, przystępny i odpowiednio wyważony, co sprawia, że nawet bardziej sensacyjne historie nie sprawiają wrażenia przesadzonych. Z perspektywy osoby, która od lat czyta true crime, książka wypada solidnie, głównie dzięki temu, że nie próbuje zastąpić rzetelności atmosferą grozy, lecz pozwala, by niepokój wynikał z samych opisywanych wydarzeń. "Klątwy, duchy i zbrodnie" pokazuje, że zbrodnie często funkcjonują w dwóch równoległych wersjach - w tej zrekonstruowanej przez śledczych oraz w tej, którą tworzy społeczność, media lub kultura popularna. To nie tylko książka o dziwnych przypadkach czy duchach. To również wyprawa w świat ludzkich lęków i tajemnic, w obszary, których nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć. To propozycja dla osób, które chcą zrozumieć nie tylko same zbrodnie, ale także to, że często generują one mity, które żyją własnym życiem jeszcze długo po zakończeniu procesu sprawcy. Ja polecam!
📚Chyba każdy z nas słyszał straszne historie opowiadane przy ognisku bądź na podwórku. W większości z nich kryło się ziarnko prawdy, czyli strzępek realnych informacji doprawionych ułudą, tak aby powstała legenda. Możemy się wypierać, jednak każdy z nas lubi czytać lub też słuchać o makabrze - taka już nasza ludzka natura - boimy się, ale nadal nadstawiamy ucha oraz wypatrujemy sensacji. Tak więc usiądźcie wygodnie i zagłębcie się w historie zbrodni, które wydarzyły się naprawdę - morderstwa "Hello Kitty" oraz Klanu Wampirów, horroru w Amityville, internetowych opowieści grozy i wielu, wielu innych...
📚"Klątwy, duchy i zbrodnie" pióra Renaty Kuryłowicz, znanej jako Renata z Worka Kości, to reportaż true crime o tematyce paranormalnej z nutką mistycyzmu i makabrą w tle.
📚Autorka z racji tego, że jest prawdziwym ekspertem w dziedzinie prawdziwych zbrodni, podeszła do pisania z wielką pasją, co też widać w każdej stronie tego reportażu. Historie wybrane są z dużym pietyzmem i znajomością rynku, czyli tego, co może się spodobać potencjalnemu czytelnikowi. Muszę przyznać, że jestem fanką gatunku, więc mało co jest w stanie mnie ruszyć...tutaj poczułam grozę i przerażenie. Nie było wywołane zjawiskami paranormalnymi, ale ludzką naturą. To prawda, że nie trzeba brać się duchów - trzeba brać się ludzi.
📚Książka została podzielona na 9 rozdziałów: "duch mordercy, duch ofiary"; "duchy rozwiązują zagadki kryminalne"; "czy można zamordować...ducha?"; "egzorcyzmy i opętania"; "wampiry i łowcy czarownic"; "nawiedzone miejsca"; "dark tourism"; "klątwy filmowe"; "creepypasty" - przy czym każdy z nich zawiera minimum dwie prawdziwe zbrodnie. Autorka zrobiła rzetelny research, można znaleźć tutaj daty, miejsca, a także prawdziwe nazwiska. Jednak zanim dotrzecie do historii, możecie przeczytać wstęp, w którym zawarte są trigger warnings. To pozwoli Wam zadecydować czy chcecie podjąć to czytelnicze wyzwanie.
📚W "Klątwy, duchy i zbrodnie" najbardziej podobał mi się fakt, że Renata nie namawia nikogo do swoich przekonań, wszystko napisane jest w sposób obiektywny, który nie narzuca konkretnego punktu widzenia. Z kolei rzeczą, która najbardziej mnie zainteresowała było przeprowadzenie nad autorką egzorcyzmów mniejszych...jeśli chcecie poznać okoliczności to zapraszam do lektury 😉
Renata Kuryłowicz z Worka Kości w swojej najnowszej książce rozprawia się z wszelkimi mitami, wierzeniami o duchach, zjawach, demonach i nawiedzonych miejscach. W sposób wnikliwy i merytoryczny opisuje różne przypadki opowieści o duchach, nawiedzeń, opętań czy innych doświadczeń paranormalnych mających wpływ na zbiorową świadomość. Obnaża każdą z historii z tego metafizycznego blichtru i odsłania, że za każdą zbrodnią , szaleństwem i wierzeniem kryje się człowiek. Od wieków ludzie tłumaczą sobie to co budzi w nich lęk metafizyczną siłą- dobrą lub złą. To co straszne pod wpływem plotek i mijającego czasu urasta do niewiarygodnych rozmiarów ( tu moja dygresja socjologiczna- wg Modelu Daley-Kendall (DK) – Klasyczny Model Plotki Słownej w ciągu 7 dni plotkę pozna 279 936 osób). Plotka powtórzona wiele razy zaczyna być „prawdą”. Niestety ten nasz defekt, który sprawia, że jeśli słyszymy coś wiele razy, to zaczynamy w to wierzyć sprawia, że tak łatwo przyjmujemy wiele niewiarygodnych historii za fakt. Dlatego #klątwyduchyizbrodnie przerażają nie przez zjawy, ale przez potworność czynów zwykłych ludzi. To opowieści o mroku, który wyzwoliły emocje, o ciemności, która przejęła władzę, prowadząc do drastycznych zbrodni. Mnie najbardziej poraża fakt, do czego zdolny jest człowiek. (uwaga, naprawdę nie czytajcie tego przy jedzeniu!). Drugi kontekst tego reportażu skupia się na ofiarach zbiorowej psychozy i wiary, że jeśli ktoś nie jest taki jak my, to z pewnością jest opętany przez demona. Niestety od wieków pokutuje to przekonanie i cały czas osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne są często oceniane jako opętane. Ja miałam nawet w swojej rodzinie taki przypadek i niestety jak słyszę słowo egzorcyzmy to od razu mną wstrząsa. Książka jest fascynująca i czyta się ją lepiej jak niejeden thriller czy horror. Autorka bardzo rzetelnie podeszła do tematu i stara się przedstawiać opisywane przypadki skupiając się na zebranej dokumentacji, czasami tylko dodaje swoją opinie, ale podkreśla, że jest to jej zdanie. Dla mnie osobiście najciekawsze były profile psychologiczne ofiar i oprawców. Jeśli lubicie takie wątki True crime i racjonalne podejście do tematu duchów, to gorąco polecam.
Czy wierzysz w duchy? Bo ja… chyba zawsze wierzyłam, a może raczej, zawsze chciałam wierzyć. Odkąd pamiętam przyciąga mnie to, co skryte w cieniu. To, co drży gdzieś pod skórą świata, niewidoczne, ale wyczuwalne. I choć nigdy nie odważyłam się wywoływać duchów (z szacunku… i oczywiście ze strachu), to od lat czytam, oglądam, szukam. Wciąż drże jak osika, ale właśnie ta niepewność działa na mnie jak magnes… dlatego gdy w moje ręce trafiła najnowsza książka @renata_z_worka_kosci, wiedziałam, że przepadnę. Autorkę poznałam dzięki podcastowi i oczywiście kultowemu Workowi Kości, miejscu jedynym w swoim rodzaju. Klimat, wystój to tylko wierzchołek góry lodowej, albo jakby to powiedzieć bardziej w klimacie, wieko trumny… do tego wydarzenia, wykłady, koncerty, burleska … to jej wnętrze. Nomem omem będąc tam możesz wejść do prawdziwej trumny! Ja się nie odważyłam… Książka jest zbiorem historii o zbrodniach, klątwach i duchach rozsianych po całym świecie, bo przecież ani zło, ani śmierć nie znają granic. Znalazły się tu również polskie akcenty i opowieść o Zofiówce w Otwocku, nie miałam pojęcia o historii tego miejsca! a jest przerażająca! Są tu historie bardziej rozbudowane i takie, które zostawiają lekki niedosyt… bo chciałoby się wiecej, bo ten mrok naprawdę wciąga i pochłania, ale może właśnie to jest najstraszniejsze? To poczucie, że czegoś nie dopowiedziano, że coś czai się poza stronami… Ogromnym zaskoczeniem były dla mnie fakt o współczesnych egzorcystach, a właściwie ich braku w krajach takich jak Francja, Hiszpania czy Portugalia. I informacja o nowych wytycznych Watykanu z 1999 roku… fascynujące! Dowiedziałam się również, że Anneliese Michel, której wydarzenia z życia stały się inspiracją do filmu chociażby Egzorcyzmy Emily Rose, grała na akordeonie, ciekawe co miała w repertuarze, może byśmy coś zagrały w duecie 🙂
To książka na pograniczu światów tego realnego, którego dotykamy i tego niewidzialnego, który… może tylko sobie wyobrażamy. A może jednak istnieje tuż obok, tuż za cienką zasłoną, która czasem drgnie na wietrze?
Renata Kuryłowicz postać większości znana z podcastu, ale mnie kupiła najpierw literacko za sprawą swojego debiutu i nie inaczej jest w kolejnej publikacji, ponieważ łączy skrupulatną dociekliwość z nutą wrażliwości. Dodatkowym smaczkiem jest balansowanie na granicy faktów i legend co pozwala się zapuścić, w niezwykle mroczne rewiry historii i wyobraźni.
Autorka zabrała mnie w miejsca, gdzie świat żywych i umarłych przenika się niczym ying i yang. Kuryłowicz mnie zachwyca swoim sposobem narracji, ponieważ czytając jej książkę, czułam się jak na takiej biwakowej nocy grozy, gdzie pojawiają się dreszcze, za sprawą intymnego wejścia w historie i hipnotyczny nastrój. Każda z opowiadanych historii miała różne fazy, ale co ważne każda kończyła się w taki sposób, że zostawało poczucie niepokoju. Kuryłowicz nie moralizuje, nie tłumaczy zjawiska, a bardziej pyta, czy to my tworzymy duchy, czy one tworzą nas?
Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak sugestywnej książki. Ja dostrzegam w tym reportażu coś z klasyki grozy, ponieważ on nie epatuje przemocą, nie szuka sensacji, a odsłania ludzki strach, ciekawość, by zrozumieć to co niepojęte i trudne do wyjaśnienia. Kuryłowicz ma umiejętność budowania poczucia grozy w sposób powolny, mglisty, pełen szczegółów, który pełen jest niedopowiedzeń. To rodzaj cichego szeptu w otoczeniu skrzypiących schodów i groźnego świstu wiatru, to klimat, który został ze mną nawet po odłożeniu lektury.
Ważną rzeczą w tej książce jest poszukiwanie swoistego sensu w tragediach, by chociaż trochę pojąć to, co niewytłumaczalne. Ten balans między falami, a światem wierzeń i podań jest w wykonaniu Kuryłowicz istnym popisem, bo ta całość tworzy kalejdoskop, w którym straszne jest nie tylko to, co nadnaturalne, ale i to, co głęboko ludzkie.
Jeśli poszukujecie grozy w połączniku z true crimen to zdecydowanie jest to pozycja dla was. Autorka sprawiła, że mój do bólu racjonalny umysł zaczynał zapędzać się w rewiry pełne duchów i wątpliwości oraz pytań, czy rzeczone duchy nie są, aby bliżej niż mi się wydaje.
Niektóre historie nie pozwalają o sobie zapomnieć i właśnie do nich należą „Klątwy, duchy i zbrodnie” Renaty Kuryłowicz. Książka to okazała się dla mnie wielkim zaskoczeniem. Jest ona połączeniem reportażu, grozy i historii o prawdziwych zbrodniach, które razem tworzą niepokojący , a zarazem fascynujący obraz.
To nie jest książka, którą czyta się „dla relaksu”. Od pierwszych stron czuć, że autorka z szacunkiem, ale i odwagą podchodzi do tematów trudnych: niewyjaśnionych zjawisk, tragicznych wydarzeń, dziwnych zbiegów okoliczności i ludzkiej potrzeby tłumaczenia zła czymś nadprzyrodzonym. Każdy rozdział to osobna historia. Może to być opowieść o klątwie, o duchu albo o zbrodni, która wstrząsnęła ludźmi do tego stopnia, że zaczęli w niej widzieć coś więcej niż tylko czyn człowieka.
Duże wrażenie zrobiło na mnie połączenie przez autorkę faktów z atmosferą tajemnicy. Momentami czytając książkę byłem wystraszony, trzeba przyznać, że autorka potrafi wywołać emocje w czytelniku. To było coś więcej niż true crime. Połączenie prawdziwych wydarzeń z legendami i światem nadprzyrodzonym to takie polaczenie, którego jeszcze nie poznałem w literaturze.
Autorka nie ocenia, nie podaje gotowych odpowiedzi. Pozwala czytelnikowi samemu zdecydować, czy wierzy w przeklęte przedmioty, nawiedzone miejsca czy dziwne zbiegi okoliczności. Właśnie to podejście sprawia, że każda opowieść zostaje w głowie na długo. Po przeczytaniu kilku historii potrzebowałem przerwy, aby wszystko przemyśleć.
Autorka niesamowicie potrafi oddać klimat miejsca i nastroje ludzi, o których pisze. Mimo że na co dzień czytam coś zupełnie innego, ta książka naprawdę mnie zafascynowała. Jest inna, zaskakująca i bardzo dobrze napisana. Zostawia po sobie ciszę i wiele pytań. Wiem, że zostanie ze mną na długo. Wiem, że sięgnę po kolejne książki autorki, bo pisze niesamowicie.
Szkielet kobiety, który pojawia się i znika w pokrytej rdzą klatce zawieszonej na przydrożnym drzewie. Lewitujące dziecięce łóżka i krew płynąca z kranów w opowieściach o domu na amerykańskim przedmieściu. Światła samoczynnie zapalające się na sali sądowej podczas procesu w sprawie morderstwa "Hello Kitty".
Czy słyszysz skrzypienie klatki mężobójczyni Marie-Josephte Corrveau?
Czy czujesz cmentarną woń unoszącą się w nawiedzonym domu w Amityville?
Czy dostrzegasz czającą się przy schodach postać bestialsko zamordowanej an Man-yee?
Ohh.. jak ja uwielbiam takie książki. Jak zwykle nie zawiodłam się. Jeśli ktoś poszukuje miłej i przyjemnej książki na zimowy wieczór - to nie tędy droga. Jest to zbiór mrocznych historii. Opisane wydarzenia pokazują Nam niejednokrotnie, że życie i jej sytuacje opierają się głównie na naszych wyobrażeniach i wierze w dane rzeczy. Tak jak możemy wierzyć, że nasze dzieci są reptilianami! Pomyślelibyście, że to żart, ale to stało się naprawdę. "Matthew Coleman był przekonany, że został oświecony, miał wizje i widział znaki, które wskazywały, że jego żona przekazała dzieciom przeklęte gadzie DNA. Jak możecie się domyśleć dzieci nie przyżyły wizji, które otrzymywał ich ojciec.
Najbardziej polubiłam część o Fox Hollow Farm. Farmie, która skrywała mroczne tajemnice przez klika lat. Skojarzyła się mi od razu z Trupią Farmą od Dr Bassa w Knoxville w stanie Tennessee w Stanach Zjednoczonych. Jednakże między nimi jest istotna różnica - Trupia farma została stworzona dla Centrum Antropologii Sądowej, czyli w celu naukowym, a Fox Hollow Farm została stworzona by móc pogrzebać ciała zamordowanych osób.
Jest też kilka innych przytoczonych historii, przykładowo: o duchach, wampirach, czarownicach. Poznamy też historię kilku egzorcyzmów, klątw czy innych nawiedzonych miejsc. Jako fanka true crime nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki i zostanie ona u mnie w szczegołnym miejscu na półce z książkami.
🦴„Klątwy, duchy i zbrodnie” to książka zabierająca nas w fascynującą podróż. Na jej kartach zostają ujawnione fakty dotyczące nadprzyrodzonych zdarzeń. Aura tajemnicy i grozy tylko podsyca ciekawość. Każda z historii przenosi nas do opowieści przedstawiające prawdziwe wydarzenia i pokazuje makabryczną stronę ludzkich motywacji, pragnień i błędów. Cena jest bardzo wysoka a przelana krew stanowi namacalny dowód zła, które w ciszy czeka na ten jeden sygnał, żeby wyjść na światło dzienne.
🦴Przeklęte domy, szepty strapionych dusz, skrzypienie klatek i egzorcyzmy. To tylko ułamek tematów poruszonych w „Klątwach, duchach i zbrodniach”. Autorka otwiera przed nami wrota do świata osnutego zasłoną milczenia i tajemnicy. Widać tu wręcz tytaniczną pracę. Solidny research pozwala lepiej zrozumieć przestawione sprawy i wniknąć do meandrów ludzkich umysłów. To książka dostarczająca odpowiedzi nawet na niezadane pytania. Rzeczowy ton nie przeszywa strachem, jednak powoduje delikatny dreszczyk napięcia przed nieznanym.
🦴W „Klątwach, duchach i zbrodniach” szczególny nacisk został położony na zrozumienie źródeł i mechanizmów zbrodni. Mamy tu czarno na białym pokazane, że prawdziwe zło tak naprawdę tkwi w ludziach. Ujawnia się ono pod różnymi postaciami i w większości przypadków jest sposobem na zwrócenie na siebie uwagi, tragicznym w skutkach wołaniem o pomoc lub efektem przeszywającego strachu. Opowieści te są jasnym sygnałem, że tak naprawdę nic nie jest pewne i jeden przypadkowy krok może uczynić z nas ofiarę.
🦴„Klątwy, duchy i zbrodnie” to książka zwracająca uwagę. Idealnie sprawdzi się na długie, jesienne wieczory. Jest solidną kopalnią wiedzy. W konkretny sposób opowiada o głośnych i tych trochę mniej znanych przypadkach. Nie próbuje sztucznie wzbudzić w nas przerażenia, ale subtelnie pokazuje, że za przypadkowo usłyszanym dźwiękiem lub dostrzeżonym w mroku cieniem może kryć się coś więcej.
"Klątwy, duchy i zbrodnie" to książka autorstwa Renaty Kuryłowicz, którą możecie też znać, z kanału Renata z worka kości - Zbrodnie bez cenzury. Który prowadzi na YouTube, i który jest poświęcony tematyce kryminalnej. A że sama od lat, jestem jednym z jej widzów. To bardziej niż oczywiste, że musiałam sięgnąć, po jej najnowszą książkę.
Tytuł ten, został podzielony na dziewięć rozdziałów. W każdym z nich, znajdziecie omówienie historii, które tematycznie są bardzo zróżnicowane. Jedne dotyczą makabrycznych zbrodni, inne przedstawiają historię miejsc, o złej sławie. Którą podsycają dodatkowo, miejskie legendy. A jeszcze inne, mają zabarwienie mocno paranormalne, tak jak historia w której duch wskazuje swojego oprawcę. Jednak wszystkie łączy to, jak są mroczne i krwawe.
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka przedstawia nam kolejne historie. W żaden sposób, nie narzuca czytelnikowi, swojej opinii o jakimś zdarzenia lub osobie. Ani nie snuje tu, własnych domysłów. Każda z historii, jest opisana w formie reportażu. Dzięki czemu, otrzymujemy tylko fakty. Czyli informacje, jakie oficjalnie podano opinii publicznej. W trakcie prowadzenia śledztwa, lub po nim. Lub takie które pochodzą, z oficjalnych źródeł historycznych.
"Klątwy, duchy i zbrodnie" to idealny tytuł, kiedy szukacie czegoś z gatunku true crime. Jednak uprzedzam was, że historie które tu znajdziecie. Potrafią być naprawdę krwawe i przerażające, więc jeżeli macie słabsze nerwy. Zapoznajcie się z listą trigger warningów, i to obowiązkowo. Od siebie, polecam ten tytuł gorąco.
Klątwy, duchy i zbrodnie To zbiór zebranych i opowiedzianych przez autorkę historii true crime, które mają w sobie wątki paranormalne.
Książka dzieli się na 9 rozdziałów, gdzie w każdym, są opisane inne powieści paranormalne. Dzięki bardzo przejrzystemu spisowi treści możemy od razu przejść do historii, która nas ciekawi w pierwszej kolejności.
Dużym plusem tej książki jest to, że historie w niej zawarte, są opisane w sposób zwięzły. Autorka nie rozpisuje się na temat wątków pobocznych, a każda historia mieści się na zaledwie kilku stronach. Dzięki temu książkę czyta się szybko, a przy tym nie traci się ani odrobiny napięcia. Nie ma tu miejsca na nudę - każda opowieść utrzyma Twoją uwagę do ostatniego zdania. Mi najbardziej zapadły w pamięć historie o czarownicach i wampirach - były dla mnie zupełnie nowe i wyjątkowo intrygujące.
Jeśli fascynują Cię niewyjaśnione zdarzenia i lubisz, gdy dreszcz przebiega Ci po plecach w trakcie czytania – „Klątwy, duchy i zbrodnie” to książka, po którą naprawdę warto sięgnąć. Więc jak będzie? Odważysz się zajrzeć do najmroczniejszych historii ostatnich lat? A może boisz się, że przeczytanie ich grozi nawiedzeniem, przez jednego z głównych boaheterow?
"Klątwy, duchy i zbrodnie"- nie wiem czy to odpowiednia pozycja na początek, ale tak po prostu wyszło i... chyba nie żałuję 🤭
👻 Zbrodnie, makabry i opowieści o duchach- wręcz uwielbiamy o tym czytać, słuchać i oglądać wszelkiego rodzaju produkcje filmowe. Ach, ta dawka ekscytacji i adrenaliny.
👻 Tak właśnie trafiłam na podcasty i książkę Renaty Kuryłowicz. Też kocham taką rozrywkę. Czytanie o mord3rcach, duchach i przerażających historiach, już od małego nieco mnie ekscytowało, a mój dziadek przysłużył się tym zainteresowaniom.
👻 Fajne jest to, że książka ta skłania do wielu przemyśleń. Wiele historii z niej słyszałam już, ale od innej strony i w innym wydźwięku. Teraz czuje się, jakbym poznała drugą stronę medalu i wreszcie mogę sobie wszystko odpowiednio porównać.
👻 Historia, którą ciężko jest racjonalnie wyjaśnić? Bach! Przypiszmy do tego zjawiska nadprzyrodzone. Wierzycie w to? Ja uważam, że wszędzie jest garstka prawdy i wiele rzeczy jest realnie możliwych. Duchy i opętania? Dlaczego nie. Ale umówmy się, nie we wszystkie złe sprawy, swoje palce muszą maczać siły nieczyste.
✨️ Koniecznie napiszcie swoje przemyślenia w komentarzach!
Słyszę o książce, czytam opis. Myślę- kolejny thriller. A że thrillery uwielbiam- decyduje się na współpracę. Dostaje książkę- patrzę- hmmm to chyba jednak będzie zbiór opowiadań. I jakieś jest moje zaskoczenie gdy okazuje się, że książka to kawał rzetelnej roboty autorki- zbiór historii true crime, które Renata zweryfikowała, przeanalizowała i opisała. Pozytywne zaskoczenie!
Prawdziwe historie, zbrodnie, które wstrząsnęły światem, łączą się tutaj ze zjawiskami paranormalnymi, zjawami, diabłami, duchami i upiorami.
Wiele tych historii zawiera mocno brutalne, drastyczne elementy. Psychoza ogarnia licznych bohaterów, a trup ściele się gęsto. Nie jest to lektura dla osób o słabych nerwach.
Autorka weryfikuje legendy, przybliża losy seryjnych morderców, wgłębia się w śledztwa. Pisze o sprawach znanych z horrorów, ale podając konkrety i fakty. Wszystko czyta się niezwykle szybko, prócz elementów gore, od których trzeba czasem odsapnąć.
Wieczorami nie mogłem czytać, bo książka mnie przerażała! To było lepsze, niż niejeden horror.
Nietuzinkowa, mocna, dobra książka. Niezmiernie polecam wszystkim fanom takich historii!
„Klątwy, duchy i zbrodnie” Renaty Kuryłowicz to zbiór opowieści, które balansują na granicy racjonalnego wytłumaczenia i mrocznej tajemnicy. Autorka zabiera czytelnika w podróż przez historie, w których śmierć, przemoc i niewytłumaczalne zjawiska splatają się w jedną, niepokojącą całość. To nie jest lektura, którą się „połyka” bezrefleksyjnie - raczej taka, która każe się zatrzymać, wsłuchać i… obejrzeć przez ramię.
Ogromnym atutem książki jest klimat. Opisy są sugestywne, gęste od detali i emocji, a jednocześnie pozostawiają przestrzeń dla wyobraźni. Historie o nawiedzonych domach, brutalnych zbrodniach i postaciach, które nawet po śmierci nie dają o sobie zapomnieć, działają jak szept wypowiedziany przy gasnącej świecy. Im dalej w las, tym trudniej pozbyć się wrażenia, że nie wszystko da się logicznie wyjaśnić.
To także książka, która bawi się naszymi lękami - tymi pierwotnymi i tymi bardziej współczesnymi. Pokazuje, jak bardzo fascynują nas tajemnice, miejskie legendy i historie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Czy to prawda, czy tylko zbiorowa wyobraźnia? To sprawia, że lektura zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony.
„Klątwy, duchy i zbrodnie” to reportaż, który nie sądziłam, że aż tak mnie wciągnie. Autorka opisuje to co nie zawsze da się wytłumaczyć. Jest tutaj bardzo dużo przytoczony faktów, co bardzo imponuje i widać, że autorka włożyła ogrom pracy by napisać tę książkę. Znajdziemy tutaj historie o duszach, które nie mogą zmazać spokoju. Nie zabraknie opowieści o m0rderstwach. Niezrozumiały sadyzm, przypadki egzorcyzmów i klątw. Autorka stara się zrozumieć motywy różnych zbrodni i ich genezy. Bo co tak naprawdę sprawia, ze jedne człowiek odbiera drugiemu życie? Strach? Choroby psychiczne? Co tak naprawdę dzieje się w ludzkiej głowie? Czy książka jest straszna? Może po części tak, ale we mnie bardziej wzbudziła refleksje o życiu i o śmierci. Czy autorka narzuca swoje zdanie? Nie. I to właśnie najbardziej mi się podoba w tej książce. To, że autorka zostawia nas z refleksją, a nie stara się po swojemu wytłumaczyć coś co nie da się wytłumaczyć. Myślę, ze warto ją przeczytać, zwłaszcza teraz jesienią, która sprzyja takim rozważaniom.
Muszę przyznać, że początkowo byłam nastawiona do tej pozycji dość sceptycznie. Nie dlatego, że uważałam książkę nie wartą uwagi. Po prostu obawiałam się, że historie ze zdarzeniami nadprzyrodzonymi w tle, nie do końca do mnie trafią. Oj bardzo się pomyliłam.
Pierwsza rzecz, na którą zdecydowanie należy zwrócić uwagę to przeogromna wiedza i reaserch autorki. Wszystkie te historie opowiedziane zostały w bardzo lekki i przystępny sposób. Dodatkowo niektóre dotykają dość delikatnej strefy jaką jest wiara, z czym Renata Kuryłowicz poradziła sobie świetnie. Zachowała zdrowy dystans, empatię oraz zrozumienie.
Historie, które na mnie zrobiły największe wrażenie to te z rozdziału o egzorcyzmach. Zdecydowanie czułam dreszcz na plecach i miałam momenty, szczególnie wieczorem, kiedy odkładałam książkę aby wrócić do niej kolejnego dnia (w świetle dnia 😁).
Mocno polecam tą pozycję. Warto poświęcić na nia swój czas, bo mocno zaskakuje 😊