O co chodzi twojemu znajomemu, gdy mówi, że znacie się jak łyse konie, mimo że macie włosy?
Dlaczego podczas kłótni rodzice twierdzą, że stajesz okoniem, a ty przecież leżysz na kanapie i scrollujesz telefon?
I czemu wszyscy chcą zbijać kokosy, skoro arbuzy są sto razy lepsze?
Nie masz zielonego pojęcia. Ale w sumie to czemu nie żółtego albo… czerwonego?!
Razem z FireVerką ogarnij wszystkie najdziwniejsze powiedzenia i zwroty z księżyca. Odkryj tajemnice kociej mordy, niebieskich migdałów i puszczania bąków.
„Co ma piernik do wiatraka” to książka, która udowadnia, że język polski jest trochę jak ta jedna ciotka na imieninach – niby wszystko o niej wiesz, ale nagle wyskoczy z historią sprzed wieku i siedzisz z otwartą buzią.
Autorka bierze na tapet nasze codzienne powiedzonka i rozkłada je na czynniki pierwsze – i nagle okazuje się, że za każdym „nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz” czy „filipem wyskakującym z konopii” stoi całkiem konkretna anegdota, historia czy tradycja.
Najlepsze jest to, że nie ma tu sztywnego wykładu, tylko lekki, żartobliwy i bardzo młodzieżowy styl. Czyta się to jak pogaduchy z kumplem, który zna tysiąc dziwnych faktów i rzuca nimi przy każdej okazji. Warto też zwrócić uwagę na ilustracje, bo są przekozackie ☺️
Ta książka wciąga, bawi i sprawia, że patrzy się na nasz język trochę jak na dobrego znajomego, który ciągle kryje w rękawie nowy żart.
Ps. Muszę jednak dorzucić łyżkę dziegciu do tej beczki miodu, bo w książce o języku nie godzi się używać pleonazmów. Za nieszczęsną „kartkę papieru” daję minusa 😉
„Co ma piernik do wiatraka i inne językowe rozkminy” Weroniki Zych to lekka i humorystyczna podróż przez świat polskich związków frazeologicznych. Autorka, znana z Instagrama jako Fireverka, zebrała i objaśniła niemal sto powiedzeń – od tych dobrze znanych, jak „żyć na kocią łapę”, po rzadziej używane, np. „dostać kociej mordy”. Każdy z nich opisany jest w przystępny sposób, z dużą dawką młodzieżowego humoru i odniesieniami do codziennych sytuacji. To sprawia, że książkę czyta się szybko, niemal jak rozmowę z koleżanką, która przy kawie rzuca barwnymi anegdotami. Całość uzupełniają ilustracje i quizy, które dodają publikacji lekkości i wizualnego uroku.
Jednak za tą atrakcyjną formą kryją się pewne braki. Wyjaśnienia są często dość skrótowe i pozostawiają uczucie niedosytu – etymologia i historyczne konteksty, które mogłyby dodać głębi, pojawiają się raczej marginalnie. Czasem narracja przypomina raczej scenki rodzajowe niż faktyczne analizy, co z jednej strony bawi, z drugiej – sprawia wrażenie pośpieszności i powierzchowności. Dorosły czytelnik, szczególnie pasjonat języka, może oczekiwać więcej konkretów i niuansów, zamiast młodzieżowej swady i żartów.
Trudno więc traktować tę książkę jako poważne kompendium. To raczej literacka rozrywka, skierowana przede wszystkim do młodszej publiczności, dla której frazeologizmy brzmią jak dziwactwa dziadków i warto je odczarować. Dla dorosłych – może to być lekka ciekawostka, ale nie pozycja, do której się wraca. Mimo tych ograniczeń Weronice udało się coś istotnego: pokazać, że język jest żywy, pełen humoru i nieustannie zaskakujący.
Często się słyszy : • „Piszesz jak kura pazurem” chociaż nie ma się pazurów, • „Znać się jak łyse konie” chociaż ma się włosy, • „Głośno jak w ulu” chociaż nigdzie nie ma pszczół. Czas więc dowiedzieć się co „ma piernik do wiatraka” i „ gdzie pieprz rośnie”. Te i o wiele więcej związków frazeologicznych dzieci poznają z książki Weroniki Zych, która w sposób zabawny i ciekawy objaśnia wiele zagwozdek językowych. Sama byłam zaskoczona, że jest ich aż tyle. Z książki dowiemy się również czym zajmuje się Etymolog, co to jest związek frazeologiczny i anagramy, i skąd się wzięły powiedzenia. Po przeczytaniu tej książki dzieci będą już wiedzieć dlaczego zły humor można nazwać muchami w nosie, a nie pszczołami w kolanie, i dlaczego z konopi wyskakuje Filip, a nie Marcin czy Kuba. Książka napisana jest w sposób humorystyczny i bardzo ciekawy. Wyjaśnia wiele powiedzeń, których używamy na co dzień, a nigdy nie zastawiamy się, skąd pochodzą i co dokładnie znaczą. Książka na pewno będzie ciekawym prezentem dla tych dzieci, które zadają dużo pytań i są ciekawe świata. Polecam!
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego mówimy, że nie mamy o czymś zielonego pojęcia, a nie na przykład szarego? Albo dlaczego myślimy o niebieskich migdałach skoro są brązowe? A może ciekawi Was skąd bierze się powiedzenie ,,sam jak palec", skoro przecież jest pięć palców, jeden obok drugiego? I co ma piernik do wiatraka (oprócz mąki)? 🤔
Jeśli są to kwestie, które spędzają Wam sen z powiek, nie odchodźcie! Mam książkę w sam raz dla Was.
📚✨
,,Co ma piernik do wiatraka" to przewodnik po ciekawych i często szalonych frazeologizmach języka polskiego. Autorka w lekki i zabawny sposób odsłania przed nami tajemnice wyrażeń, które powtarzamy na co dzień, a nad którymi częstow ogóle się nie zastanawiamy.
Książka podzielona jest na części, dzięki czemu możecie poznawać znaczenie i pochodzenie frazeologizmów w ciekawy, uporządkowany sposób, a zabawne ilustracje sprawią, że będzie to prawdziwa przyjemność, gwarantuję Wam!
[współpraca reklamowa] Książka składa się z krótkich opowiadań, w których sprytnie wpleciono polskie zwroty i powiedzenia. Wszystko jest wyjaśnione w prosty, zabawny sposób, więc nauka staje się przyjemnością. Dużą rolę odgrywają ilustracje – jest ich mnóstwo, co sprawia, że całość wygląda atrakcyjnie i nie przypomina suchego słownika frazeologicznego.
To świetna propozycja zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników, którzy chcą wzbogacić słownictwo i przy okazji dobrze się bawić.
Rewelacyjna! Napisana lekko i dowcipnie, a można nauczyć się z niej o wiele więcej, niż z niejednego podręcznika. Ilustracje dopełniały tekst i sprawiały, że informacje dotyczące etymologii związków frazeologicznych łatwiej wchodziły mi do głowy. Na pewno będę wracać do tej książki i będę ją wszystkim gorąco polecać!
Bardzo ciekawa pozycja, jeśli kogoś interesuje język polski. Można się dowiedzieć dlaczego mówi się "myśleć o niebieskich migdałach", albo "nocny marek". Niestety nie byłam docelowym wiekowo czytelnikiem i to czuć. Książka opera się na historiach około szkolnych, więc będzie świetna dla uczniów w podstawówce. Chętnie przeczytałabym książkę autorki dla starszych czytelników.