Co to jest hurkle durkle i dlaczego na pewno je polubisz? Jak należy jeść haggisa? Czemu Szkoci muszą wymieniać pieniądze, kiedy jadą do Anglii?
Mówi się, że szkockość to nie krew, ale przywiązanie do ziemi. W kraju, który przez wieki walczył o swoje granice i wciąż marzy o niepodległości, nikogo to nie dziwi. Co więcej, poczucie wolności obejmuje też relację z naturą i zostało uznane przez rząd jako... prawo do włóczenia się.
Autorka zabiera nas w podróż po kraju, który dał nam telefon, lodówkę, rower, penicylinę i zapałki. Gdzie na ulicy coraz częściej słychać nie tylko dowcipy o Anglikach, ale i język gaelicki. Nowy Rok świętuje się tu lodowatą kąpielą, a celtyckie rytuały i święta z czasów Wikingów wciąż są celebrowane. Szkoci wierzą w legendy nie tylko o potworze z Loch Ness. Wstrzymali nawet budowę osiedla, aby chronić kamień, pod którym miały mieszkać (lub wciąż mieszkają) wróżki.
Od stromych gór i wrzosowisk po puste plaże, monumentalne klify i zielone doliny z owcami – Szkocja zachwyca swoją różnorodnością i zaprasza na wędrówkę szlakami pełnymi słodkich malin.
It’s not her, it’s me. Zdaje się, że miałam nieco większe oczekiwania po tak pięknie utkanym tytule. Zabrakło mi jakiegoś magicznego, lirycznego sznytu. Ale wciąż dostajemy kawał ciekawej historii i mnóstwo smaczków zachęcających do podróży.
To jedna z tych książek, które już od pierwszych stron pozwalają naprawdę poczuć miejsce, o którym opowiadają.
Autorka świetnie łączy reportaż z osobistymi refleksjami i lokalnymi ciekawostkami, tworząc opowieść doskonale współgrającą z moimi spacerami po Edynburgu. Dzięki niej patrzyłam na szkockie krajobrazy i ulice z jeszcze większą uważnością. Krótka, ale niezwykle klimatyczna lektura – idealna towarzyszka podróży po Szkocji.
Zaraz będę kończyć ale moja opinia się nie zmieni; Byłam bardzo podjarana na tą pozycję bo kocham serial „Outlander” i chciałabym kiedyś wybrać się do Szkocji, ale tutaj ciekawostka goni ciekawostkę i czasem trochę to nudne. Ale sam klimat świetny🙂
Nigdy nie byłam w Szkocji, do tej pory też nie rozważałam jej w moich podróżniczych planach. Jednak książka Patrycji Kupiec, ten "list miłosny do Szkocji", wszystko zmienił. Autorka, od lat mieszkająca w Szkocji, znalazła tam swoje miejsce na ziemi niemal od razu, gdy tam przyjechała. Opisuje ten kraj trochę z dystansem obcokrajowca i z całym morzem fascynacji, która udziela się czytelnikowi.
Mam wrażenie, że autorka dała nam ogląd na niemal każdy szkocki aspekt. Zaczyna od stereotypów (skąpstwo!), zaskakuje wieloma szkockimi naukowcami i wynalazcami, przemyca anegdoty i ciekawostki ze szkockiej historii. Przedstawia Szkocję jako prorodzinne i prospołeczne państwo (jako pierwsze dało darmowy dostęp do produktów menstruacyjnych, są tu też darmowe leki na receptę). Sporo tu o relacjach szkocko-angielskich ("nabijanie się z Anglii to w Szkocji sport narodowy"), no i okazuje się, że szkocki humor jest nawet lepszy niż angielski! Bardzo mnie ciekawił temat języka - w Szkocji to dość skomplikowana sprawa! Szkoci sporo przeklinają, autorka serwuje nam nawet 10 szkockich obelg, wśród których znalazłam ulubioną: ich "gadasz głupoty" to "twoja d*pa wystaje z okna"...
Spore wrażenie zrobiło na mnie prawo do włóczenia się czy, och, jakie wspaniałe fragmenty o wierzeniach, magii, skrzatach domowych i wróżkach (absolutnie nie można im zdradzać swojego imienia!). Szkocja to nie tylko zachwyty - jest tu i bieda, i problemy społeczne - jak wszędzie. Autorka nie omija mrocznych czasów palenia czarownic, grzechów kolonializmu czy współczesnego rasizmu.
Jest tu też miejsce na świętowanie (ach, być w Szkocji sylwestrowo!), czy coorie, czyli szkocka odpowiedź na hygge, to otulanie się przyjemnościami przez cały rok, z naciskiem na jesień.
To naprawdę piękna opowieść o ciekawym miejscu, okraszona fotografiami i osobistą perspektywą, która dodaje wiarygodności relacji. Wiele się dowiedziałam, autorce udało się mnie rozbawić i trochę wzruszyć. Bardzo, bardzo polecam lekturę!
Szkocja jest dla mnie miejscem wyjątkowym, które na zawsze zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Mieszkałam tam kilka lat i to właśnie wtedy to niezwykłe miejsce całkowicie mnie w sobie rozkochało. Mimo to moja wiedza o nim wciąż pozostaje dość uboga, dlatego postanowiłam ją poszerzyć i z ogromną radością sięgnęłam po ten cudowny reportaż.
Szkocja to kraj o bogatej historii, który przez długi czas walczył o swoje granice i marzy o niepodległości. Autorka zabiera nas w podróż po ojczyźnie ludzi, którzy dali światu telefon, lodówkę, rower, penicylinę oraz zapałki. Pokazuje nam, że język gaelicki wciąż jest żywy i coraz częściej słyszalny na szkockich ulicach. Przedstawia również zwyczaje i obchody związane z Nowym Rokiem, a także to, że celtyckie rytuały i dawne święta z czasów wikingów nadal są tam celebrowane.
Szkocja to nie tylko przepiękne krajobrazy, lecz także ludzie, którzy wyróżniają się ogromną empatią i serdecznością. Mieszkając tam, zauważyłam, jak bardzo rodowici mieszkańcy kochają swój kraj i jak wielką czują do niego dumę. Jako Polkę bardzo mnie to zaskoczyło, ponieważ ich sposób bycia znacząco różni się od naszego.
Autorka w cudowny sposób przeprowadza nas przez najważniejsze aspekty szkockiego życia, tworząc wokół nich opowieść napisaną lekko i z wyczuciem. Nie znajdziecie tu suchych faktów, lecz historie oparte na jej osobistych doświadczeniach, co ogromnie cenię w tego typu publikacjach. Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że dowiem się tylu fascynujących rzeczy, które sprawią, że pokocham ten kraj jeszcze bardziej. A jednak właśnie to się jej udało.
Oprócz historii, mitów i legend znajdziecie tu również ciekawe spostrzeżenia dotyczące codziennego życia w Szkocji, które mogą okazać się niezwykle pomocne podczas pierwszej podróży do tego kraju. Dowiedziałam się z niej wielu rzeczy, o których wcześniej nie słyszałam, ale znalazły się też momenty, które przywołały wspomnienia z mojego pobytu w tym przepięknym miejscu. To bardzo sentymentalna lektura, jednak starałam się spojrzeć na nią także oczami osoby, która nigdy nie była w Szkocji, i muszę przyznać, że jest to prawdziwa skarbnica wiedzy przed wyjazdem w tamte strony.
To wspaniała książka, która ma dla mnie ogromną wartość. Wiem, że w chwilach tęsknoty za tym krajem pozwoli mi choć na moment wrócić myślami do tamtych lat. Jeśli jesteście ciekawi Szkocji, to pozycja obowiązkowa dla Was!
Mega giga fajne ciekawostki i dowiedziałam się jak bardzo szkocki folklor i tradycje wpływają na współczesną literaturę, którą sama czytam i bardzo lubię (pare razy to tak kliknęło and blew my mind). Minusem dla mnie było sporo prywatnych opowieści autorki i długie dygresje, które niespecjalnie mnie interesowały
Książki z tej serii wydawniczej to dla mnie takie liźnięcie tematu i tak jest też w tym przypadku. Książka jest bardzo ciekawie napisana, brakło mi troszkę opowieści o tych najbardziej wysuniętych na północ regionach Szkocji, ale i tak czytało się ją bardzo dobrze. Autorka książki od lat mieszka i pracuje w Szkocji i porusza też kilka ważnych tematów, które niekoniecznie wpasowują się w tą sielankową wizję tego kraju ale mówi też o rzeczach trudnych i wymagających poprawy. Ogólnie książka warta polecenia.
To była wspaniała podróż przez Szkocję (cudowne zdjęcia, anegdoty i historie) - w sam raz do otulenia się na jesień. Teraz tylko muszę zacząć planować kolejną podróż w tamte rejony.
miejscami trochę chaotyczny zbiór ciekawostek, a z drugiej strony jak na taką objętość, przekazujący fajną, zróżnicowaną dawkę wiedzy. to zależy od rodziału, bo są lepsze i gorsze. ogólnie na plus. tylko dlaczego w większości przepisów było whiskey?
Szkocję kocham miłością nie znającą granic - kto choć trochę mnie zna, ten wie. Miałam szczęście kilkukrotnie już odwiedzić tę piękną wyspę, mam pewne pojęcie o jej geografii, zwyczajach, wierzeniach, problemach, a mimo to udało mi się z książki dowiedzieć kilku nowych rzeczy - to zdecydowanie na plus. Nietrudno było też z jej kart wyczytać, jak bardzo sama autorka kocha ten kraj, co też było miłe. Zawsze jakoś przyjemniej słuchać gdy ktoś opowiada o czymś z miłością. To zdecydowanie plusy.
To mogłaby by być tak piękna książka, gdyby tylko… ktoś ją porządnie zredagował. A tego tu zabrakło.
Autorka nie ukrywa, że jest nowicjuszką, ale przecież od tego powinni być edytorzy i redaktorzy. Niestety książka jest bardzo kiepsko zredagowana, sporo w niej błędów językowych, literówek, w pewnym momencie randomowy wyraz nagle zostaje podzielony zostaje spacją na dwie części, brakuje połówka nawiasu czy drugiej część cudzysłowiu. Strasznie smutno się czyta takie rzeczy.
Pełno też powtórzeń (tych zdecydowanie dało się uniknąć w redakcji). Przykładowo, strona 146: “Tradycyjnie haggis podawany jest z neeps and tatties, czyli puree z brukwi (lub rzepy) i ziemniaków, polany odrobiną kremowego sosu z whiskey”. strona 155: “Gwiazdą wieczoru jest oczywiście haggis, podawany z neeps and tatties, czyli brukwią i ziemniakami”. No ja rozumiem, że powtórzyć to na początku i końcu książki, bo można zapomnieć, ale po 10 stronach to trochę jednak razi.
Błędy. Na przykład: “Tutaj światowy rekord należy do Lee Goodfellowa, który w 2015 roku zjadł swoją porcję w 47 sekund. Tytuł zdobył ponownie w latach 2011, 2012, 2013 i 2017. - to ja nie wiem czy on cofał się w czasie żeby ten tytuł zdobyć PONOWNIE w przeszłości czy ja o czymś nie wiem??
Albo: „Będzie to miało pozytywny wpływ DLA osób transpłciowych” (wpływ można mieć NA cos/kogoś, nie dla)
W dodatku bardzo kiepskie tłumaczenia z angielskiego na polski (mówię o fragmentach, gdzie w tekście podany jest również oryginał, więc można sobie porównać, np. wiersze)
No więc powtarzam - ta książka mogłaby być tak super, gdyby ktoś ją dobrze zredagował. W obecnej sytuacji daję 3, dodatkowa gwiazdka, bo o Szkocji.
Są takie książki, które nie tylko opisują kraj, ale pozwalają go poczuć – jakbyśmy razem z autorem stawiali kroki po mokrej trawie, słyszeli szum fal rozbijających się o klify i wciągali w płuca zapach torfowego dymu. Do takich właśnie należy „Szkocja. Wędrówka przez krainę mitów i mgły” Patrycji Kupiec – opowieść, która wciąga jak dobra legenda i kusi, by spakować plecak i wyruszyć w podróż na północ.
Kupiec zabiera nas w wędrówkę nie tylko przez pejzaże – od monumentalnych gór i bezkresnych wrzosowisk po dzikie plaże i zielone doliny – ale też przez codzienność, tradycje i mentalność Szkotów. Z humorem i ciepłem odkrywa przed nami sekrety, które czynią ten kraj tak wyjątkowym: czym jest urocze „hurkle durkle” i dlaczego warto je praktykować, w jaki sposób poprawnie jeść haggisa, a także... dlaczego podróż do Anglii oznacza konieczność wymiany pieniędzy.
Autorka nie zatrzymuje się jednak na anegdotach. Pokazuje Szkocję jako krainę żywych mitów – miejsca, gdzie wiara w wróżki potrafi powstrzymać budowę osiedla, a celtyckie rytuały wciąż splatają się z nowoczesnością. Jednocześnie przypomina, że to ziemia wynalazców, marzycieli i ludzi nieustannie toczących rozmowę o wolności – tej narodowej, ale i osobistej, zakorzenionej w prawie do włóczenia się po bezdrożach.
Lektura tej książki to podróż pełna barw, zapachów i smaków – od malin z górskich ścieżek po whisky z destylarni, od języka gaelickiego po noworoczne kąpiele w lodowatych wodach. Kupiec pisze tak, że nawet jeśli nigdy nie byliśmy w Szkocji, zaczynamy za nią tęsknić.
„Szkocja. Wędrówka przez krainę mitów i mgły” to nie przewodnik w tradycyjnym sensie. To zaproszenie do spotkania z krajem, który jednocześnie trwa w swojej historii i odważnie idzie w przyszłość. Dla miłośników podróży, legend, natury i dobrych opowieści – absolutna uczta!
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od @wydawnictwo_poznanskie (współpraca reklamowa) 🩷.
Patrycja Kupiec zabiera nas w podróż po Szkocji tak barwnej, że aż chciałoby się natychmiast spakować plecak, założyć wełniany sweter i ruszyć w stronę wrzosowisk. Ta książka pachnie deszczem, malinami i torfem. Jest jak filiżanka gorącej herbaty wypitej w schronisku po całym dniu marszu - rozgrzewa i koi.
Autorka z lekkością oprowadza nas po kraju. Między legendami o potworze z Loch Ness i wróżkach a opowieściami o świętach z czasów Wikingów dostajemy solidną porcję szkockiej codzienności - tej prawdziwej, nie z folderów turystycznych.
Szczególnie wciągająca okazała się część o procesach czarownic, które w Szkocji zebrały swoje mroczne żniwo wcześniej i na większą skalę niż w wielu innych częściach Europy. Autorka potrafi połączyć historię z emocją - pokazuje nie tylko grozę dawnych przesądów, ale też współczesne próby symbolicznego zadośćuczynienia. Dzięki temu czytelnik nie tylko poznaje fakty, ale i czuje ciężar historii, która wciąż unosi się w powietrzu nad kamiennymi miasteczkami.
Zaskakuje też fragment o prawie do włóczenia się - czyli szkockiej idei „right to roam”. To coś, o czym marzy każdy miłośnik natury: możliwość wędrowania niemal wszędzie, pod warunkiem szacunku dla przyrody i prywatności innych. Autorka pokazuje, że w Szkocji wolność nie jest tylko słowem, lecz stylem życia - zaproszeniem, by zboczyć z utartego szlaku i odkrywać świat po swojemu.
Zainteresował mnie też wątek gentryfikacji - tego, jak turystyka i moda na „romantyczną Szkocję” zmieniają małe społeczności. Autorka nie moralizuje, ale uważnie przygląda się, jak rosnące ceny domów i napływ inwestorów wpływają na lokalnych mieszkańców. To cenne, że między opowieściami o mgłach i mitach znajduje się miejsce na współczesne problemy społeczne.
Książkę czyta się jak długą rozmowę przy kominku - z kimś, kto zna kraj od podszewki, ale wciąż potrafi się nim zachwycać.
Najnowsza książka z Serii Podróżniczej Wydawnictwa Poznańskiego przybliża czytelnikom Szkocję. Autorka zabiera nas w podróż po Szkocji – jej historii, kulturze, języku i popularnych stereotypach z nią związanych. Jako wieloletnia mieszkanka Edynburga, Patrycja Kupiec opowiada o swoich doświadczeniach z życia w Szkocji i kontaktach z jej mieszkańcami. Jeśli kiedykolwiek zastanawiało Was, dlaczego Szkoci nie lubią Anglików, co to jest haggis i czy potwór z Loch Ness istnieje naprawdę, to ta książka jest dla Was. Nieważne, czy mieliście już okazję odwiedzić Szkocję, czy ta podróż jeszcze przed Wami, na pewno dowiecie się o tym miejscu czegoś nowego.
Czytając poprzednią książkę wydaną w Serii Podróżniczej, „Anglia. Czas na herbatę” wyraziłam nadzieję, że kiedyś pojawi się również pozycja dotycząca Szkocji. Bardzo szybko moje życzenie się spełniło i z wielką radością zakupiłam swój egzemplarz na Targach Książki w Gdańsku. Oprawa wizualna jest fantastyczna, a i zawartość tekstowa bardzo dobrze przygotowana. Autorka omawia wszystkie zagadnienia, jakie warto poruszyć mówiąc o Szkocji, są to m. in. honor i skąpstwo, odkrycia dokonane przez Szkotów (było tam dla mnie sporo zaskoczeń!), relacja Szkotów z Anglikami, język gaelicki i szkocki, jedzenie i tradycje, miłość do natury, turystyka, obraz Szkocji w popkulturze. Patrycja Kupiec nie zostawia również bez komentarza współczesnych wydarzeń i problemów, np. nadużywania narkotyków czy ubóstwa w kraju. Całość napisana jest lekkim, przystępnym językiem, dlatego książkę przyswaja się w ekspresowym tempie. Miałam okazję zakosztować życia w Szkocji przez kilka miesięcy i z wielką radością wróciłam do tego kraju na kartach książki. Dobrze było uzupełnić doświadczenia z pobytu informacjami, których do tej pory nie miałam okazji poznać.
Bardzo przyjemna lektura. Prezentuje różne smaczki historyczne,kulturowe,a także językowe. Ciekawe odniesienia do popkultury. Minusem niestety korekta tekstu,zwłaszcza w pierwszej połowie książki. A na stronie 133 dość poważny błąd rzeczowy. Kultowa opowieść dla dzieci 'Gruffalo', o której wspomina Autorka wyszła spod pióra Julii Donaldson,a nie...... Julii Roberts.
Pracuję ze Szkotami (zarówno z tymi mieszkającymi w swoim kraju, jak i z tymi, którzy wyemigrowali), a także ludźmi pochodzącymi z różnych krajów, ale mieszkającymi w Szkocji. W pewnych sprawach mam inne spojrzenie niż Autorka, ale generalnie jest to niezła książka, dla osób, które mają nikłą wiedzę o tym kraju, aby dowiedzieli się o nim nieco więcej.