Jump to ratings and reviews
Rate this book

Nie czekam na szklankę wody. O świadomej niedzietności

Rate this book
Niematki, nigdyrodzicielki, dzieciowolne. W naszym języku wciąż brakuje określenia na kobiety bezdzietne, które nie odnosiłoby się do braku.

Tymczasem jest tyle samo sposobów na bycie rodzicem, jak i na niebycie nim. Nie decydujemy się na dziecko z wielu powodów – to kwestia świadomego wyboru, stylu życia, rezultat warunków ekonomicznych i zdrowotnych, wynik lęku przed kryzysem klimatycznym czy wojną, chęć uniknięcia wielopokoleniowej traumy. Czasem po prostu nie udało się na czas znaleźć miłości, ale bywa to też efektem perfekcjonizmu i poczucia, że nie warto być rodzicem średnim.

Historie nierodziców dopiero zaczynają być opowiadane, a to zmienia utarty sposób myślenia o kobiecości i męskości. Zmusza nas też do odpowiedzi na pytania o modele partnerstwa i rodzinności we współczesnym świecie. Przede wszystkim jednak pokazuje, że życie osób bezdzietnych nie jest „uboższe” ani „mniej pełne”. Jest bogate w innego rodzaju doświadczenia.

Katarzyna Tubylewicz wsłuchuje się w historie swoich bohaterek, biorąc również pod uwagę perspektywę ich partnerów. Zestawia ze sobą skandynawskie i polskie podejście do macierzyństwa i ojcostwa, przygląda się też sytuacji demograficznej w wielu krajach i zastanawia nad tym, czy to rzeczywiście kryzys, czy może rewolucja, która zmieni społeczeństwa. W tej książce reportaż splata się z esejem, a opowieść o niedzietności staje się opowieścią o tym, jak zmieniamy się my wszyscy.

192 pages, Paperback

First published October 15, 2025

29 people are currently reading
847 people want to read

About the author

Katarzyna Tubylewicz

28 books34 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
37 (14%)
4 stars
96 (37%)
3 stars
95 (37%)
2 stars
26 (10%)
1 star
2 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 44 reviews
Profile Image for Ola | nawyk czytania .
473 reviews431 followers
Read
November 12, 2025
Mnie ten temat szczerze fascynuje i cieszę się niezmiernie, że autorka oddała tu głos wielu osobom z wieloma poglądami i podejściami do tematu. Co więcej reportaż wzbogacają liczne odwołania i nawiązania do literatury, badań, wypowiedzi np demografów co również wiele dodaje. Bardzo szanuję autorkę jako reportażystkę za jej kompleksowe i rzetelne jak zawsze podejście do tematu!
Profile Image for Justyna Sk.
380 reviews28 followers
January 25, 2026
Niby to reportaż o niedzietności, a jakbym słyszała tylko o dzietności, głosy matek, byłych matek, matek jednego dziecka, matek pytanych o to, czy żałują macierzyństwa, czy żałują takiej a nie innej liczby dzieci… Jest nawet wspomniany transpłciowy mężczyzna, który nie stracił możliwości zajścia w ciążę, i oczywiście jest wspomniany w kontekście faktycznego zajścia w ciążę…

Źle dobrany tytuł albo źle zrealizowany temat. Do tego bardzo anegdotyczny i pobieżny.
Profile Image for Marika_reads.
652 reviews482 followers
December 26, 2025
2.5
Rozczarowanie niestety.

jak na książkę o niedzietnosci sporo tu o… dzietności właśnie. Dodatkowo dla mnie za mało tutaj analizy, merytoryki. I ja chyba po prostu nie jestem fanką „reportaży” skupionych głównie na wypowiedziach i historiach osób, z którymi autorka rozmawiała, szczególnie podejmując taki temat.
Profile Image for Sarta Miba.
12 reviews
January 5, 2026
Momentami super ciekawa, a momentami jak przedłużony artykuł w wysokich obcasach i tez jak praca naukowa, było kilka ciekawych statystyk czy faktów np o tym jak zmieniał się model rodziny czy o tym jak przedszkola są przerabiane na domy starości lub schroniska dla kotów z braku dzieci, ale ogólnie jak ktoś siedzi na płocie jak ja to dalej będzie siedział ta książka nie rozwiązuje w magiczny sposób żadnych dylematów tylko mówi oczywiste oczywistości (można mieć dzieci i być szczęśliwym albo nie mieć dzieci i też być szczęśliwym, no shit sherlock)
Okładka bardzo ładna
Profile Image for book.away.
92 reviews472 followers
December 18, 2025
Bardzo potrzebny głos! Chętnie przeczytałabym podobną książkę autorki, bardziej pogłębioną, z szerszą analizą. Czytało się świetnie.
287 reviews18 followers
December 7, 2025
Strasznie nijaka. Nie zostało mi po lekturze nic konkretnego.
Czy miałam wobec tego tytułu jakieś sprecyzowane oczekiwania? Nie. Byłam nim jedynie zaintrygowana, uznając temat za posiadający olbrzymi i różnorodny potencjał. Otrzymałam jednak coś tak niesamowicie powierzchownego, nijakiego i totalnie żadnego, że jestem autentycznie zaskoczona. Wydaje się bowiem, że tutaj naprawdę nie ma za bardzo potrzeby wynajdywania koła na nowo i wyważania otwartych drzwi. Kiedy już przestawi się myślenie, traktując rezygnację z macierzyństwa nie jako jakieś wynaturzenie, akt egoizmu czy tragedię, ale po prostu równoprawny wybór, to - przy założeniu, że rozmówczynie z różnorodnymi historiami same się do autorki zgłosiły - pozostaje jedynie selekcja materiału, może jakiś własny komentarz. Tymczasem nie wyniosłam z tej niedługiej lektury dosłownie nic wartościowego. Trochę powierzchownych refleksji o tym, jak się żyje kobietom w Polsce i Szwecji w zależności od wyborów prokreacyjnych, kilka muśniętych historii bohaterek, wybranych według naprawdę przedziwnego klucza, zwłaszcza zważywszy na to, że jest ich tak niewiele (zastanowiłabym się, czy poświęcać miejsce na historie osób, które matkami zostały, bo jak tu można mówić o świadomej niedzietności, gdy a) ostatecznie kobieta dziecka pragnie i je rodzi, b) matka traci syna, który w dramatycznych okolicznościach odebrał sobie życie - czy o niej w ogóle można powiedzieć, że jest/była bezdzietna?). Trochę socjologicznych i kulturoznawczych ogólników, pseudochwytliwe tytuły rozdziałów (Święte matki, Cruella de Mon i bezdzietne kociary - błagam o litość), obowiązkowe wspomnienie o Butler i mamy to - potencjalny hit sprzedażowy. Najbardziej się cieszę, że przeczytałam w bibliotecznym Legimi. Krótkie i za darmo - innych zalet nie stwierdza się.
Profile Image for Karo.
101 reviews11 followers
December 13, 2025
Co za straszne rozczarowanie. W książce o niedzietności więcej mówi się o rodzicielstwie niż rezygnacji z niego. Autorka słusznie zadała sobie we wstępie pytanie, czy jako matka powinna napisać książkę o osobach bezdzietnych. Szkoda że nie podążyła za tą myślą i nie zostawiła tematu osobie bardziej kompetentnej.
Profile Image for Karolina.
25 reviews7 followers
October 27, 2025
Niestety książka nie bierze pod uwagę wielu istotnych aspektów, brakuje w niej także twardych danych, które znalazły się w wielu innych artykułach na ten temat. Rozczarowuje brak pogłębionej analizy.
Profile Image for Ariel.P.
12 reviews1 follower
November 15, 2025
„Nie czekam na szklankę wody” to reportaż ważny i potrzebny, bo oddaje głos osobom, których perspektywy długo były pomijane, wzbogacając narrację odniesieniami do literatury, badań i opinii ekspertów. Choć różnorodność rozmówców i obiektywność autorki stanowią mocne strony książki, wielu może odczuć zawód - publikacja jest krótka, momentami zbyt powierzchowna, brakuje w niej twardych danych i pogłębionej analizy, a rozbudowane fragmenty o krajach nordyckich mogą rozminąć się z oczekiwaniami tych, którzy liczyli na silniejszy polski kontekst. Mimo niedoskonałości to lektura, która otwiera ważną dyskusję, choć nie zawsze rozwija ją tak szeroko, jak mogłaby.
Profile Image for Anuszka.
17 reviews1 follower
February 1, 2026
"my, ludzie, lubimy naszej tożsamości bronić, postrzegając odmienne tożsamości jako niewłaściwe"


pozycja dobra, jeśli ktoś po raz pierwszy zastanawia się nad słusznością swojej decyzji (lub jej braku) na wczesnym etapie życia. większość wniosków i obserwacji można samemu wydedukować podczas rozmowy z odpowiednimi ludźmi, nie ma tu niczego odkrywczego. nie jest moralizatorska, ale chyba właśnie nie miała taka być. niestety, autorka bardzo słabo argumentuje stronę niedzietną. niektóre przytoczone historie kobiet też nie wnoszą niczego wartościowego bez opatrzenia ich stosownym komentarzem, może tego zabrakło? więcej analizy psychologicznej i zagłebienia w temat
Profile Image for ola_hiperbola.
291 reviews63 followers
Read
February 14, 2026
Na pewno jest to potrzebny głos i cieszy mnie, że coraz więcej się mówi na ten temat.
Widywałam zarzuty, że jak na książkę o bezdzietności jest tu za dużo o dzieciach - i tak i nie, mi to nie przeszkadzało i ciekawie było zobaczyć podejście do macierzyństwa np. "byłej" matki, która straciła syna. Poza tym chyba nie da się pisać o bezdzietności kompletnie pomijając temat matek i dzieci 🤷 Chociaż faktycznie brakowało mi ugryzienia tematu z jeszcze innych perspektyw, oddania głosu większej ilości kobiet czy mężczyzn, pogłębienia zagadnienia.
I może faktycznie nie wnosi nic nowatorskiego do tematu, ale czy musi?
Profile Image for zaczytana.karo.
350 reviews63 followers
Read
November 10, 2025
to nie jest typ książki który nadaje się na “gwiazdkową” ocenę w mojej opinii. mam kilka zarzutów, ale ogromnie się cieszę, że ta książka daje głos osobom, których perspektywa była latami przemilczana i to jest super!
Profile Image for Olga Tchekhova.
7 reviews2 followers
December 31, 2025
Bardzo ważny głos, ale niestety moim zdaniem jest tu więcej właśnie o dzietności niż o niedzietności. Chętnie bym przeczytała książkę rozwijającą temat nieco z innej perspektywy.
Profile Image for Zuza Kledzik .
41 reviews
January 18, 2026
,,Masz jeszcze czas, jeszcze Ci się odmieni” - to zdanie, które często słyszą osoby bezdzietne, nie mające i nie planujące potomstwa, w tym ja. Choć nie wykluczam takiego obrotu spraw w swoim przypadku, chciałam poznać zdanie i opinie kobiet, które już podjęły ostateczną decyzję względem macierzyństwa, i tak jest to decyzja negatywna. 

W kwietniu tego roku skończę 28 lat, nawet gdybym w tym momencie spodziewała się potomstwa, w żadnym wypadku nie można by mnie skategoryzować jako młodą matkę, a tym bardziej matkę nastoletnią (oczywiście wbrew wyobrażeniom w głowie o mnie samej!). Moja matka miała już w tym roku swoje roczne dziecko, nomen omen  - mnie. Późne macierzyństwo, lub w ogóle rezygnacja z posiadania dzieci, to główny temat książki Katarzyny Tubylewicz. Autorka, omawia temat na szereg sposobów: dzieląc się wypowiedziami anonimowych kobiet, przywołując fakty demograficzne i naukowe, a całość udostępniając o wątki autobiograficzne. 

Jeśli chodzi o samą książkę, zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu druga połowa. Historie bezdzietnych bohaterek były chwilami ciekawe, ale generalnie czytając tego typu reportaże książkowe, jestem bardziej głodna faktów. Gdy autorka zaczęła je omawiać, natychmiast zyskała moją większą atencję. Tak dowiedziałam się, że mimo usilnych starań rządu, w Chinach rocznie pary adoptują 2 razy więcej małych piesków, niż rodzi się dzieci. Ten fenomen zauważyłam, też podczas swojej podróży do Japonii. Bardzo mała ilość niemowląt i dzieci, za to niezliczone ilości par pchających wózki… z pieskami. To zresztą nie problem jedynie krajów Azji. Coraz więcej par decyduje się na posiadanie zwierzęcia zamiast dziecka, o czym też [pisze autorka w swojej książce. Sama jestem tego przykładem, w wieku w którym, teoretycznie powinnam już się rozmnażać, zamiast dziecka sprawiłam sobie psa.

 Autorka w swojej książce pisała też bardzo dużo o Szwecji. Kraju, który w teorii jest rajem dla rodziców - koniec pracy przed 15, darmowe przedszkola, wsparcie finansowe, - także mierzy się z dużą bezdzietnością. Pary mają albo 3 dzieci, albo wcale. Podobno, w Szwecji źle postrzega się posiadanie jednego dziecka, uznaje się to za ,,samolubne’’. Pary często więc wybierają, albo więcej, albo wcale. 
Ciekawym wątkiem poruszonym w książce były tzw. ,,idealne insta matki”, czyli profile pięknych młodych i bogatych matek, które wpędzają w depresję, te których życie często dalekie jest od instagramowych obrazków. 

Podsumowując na początku myślałam, że książkę ocenię niżej 2 na 5) ale potem druga połowa uratowała sprawę. Ciekawy temat do zbadania!
Profile Image for I saved the book today .
335 reviews7 followers
December 2, 2025
„Dopiero od niedawna brak dzieci nie jest jednoznaczny ze społeczną stygmatyzacją. Choć ani w Ameryce, ani w Szwecji, ani w Polsce bycie osobą bezdzietną nie jest już jednomyślnie uznawane za porażkę ani za rezygnację z prawdziwego życia, nie oznacza to pełnej akceptacji i normalizacji zjawiska”.

Katarzyna Tubylewicz w książce „Nie czekam na szklankę wody” przygląda się tematowi, który dotyczył, dotyczy lub będzie dotyczył nas wszystkich, czyli (nie)chęci posiadania dzieci. Dlaczego ludzie odkładają założenie rodziny na później lub w ogóle się na nią nie decydują? Co sprawia, że coraz więcej młodych ludzi nie chce zostać rodzicami?
Mamy tutaj kobiecy wielogłos i spojrzenie na zagadnienie bezdzietności z różnych perspektyw. Świadoma bezdzietność często jest efektem działania wielu czynników. Przyczyny są wielowymiarowe i jest ich dużo, tak jak wciąż jest zbyt wielu strażników bezpiecznej identyczności chcących narzucić innym swoje zdanie.
W mojej opinii, to książka, na którą warto znaleźć czas bez względu na wiek, płeć i liczbę posiadanego potomstwa. Ten tytuł to dobry sposób, by przypomnieć sobie i innym, że najlepiej żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i realizować własne marzenia, a nie cudze. No i dać żyć innym na ich zasadach. Bo chyba tego, że posiadanie dziecka nie jest gwarantem tego, że na starość będzie miał nam kto podać szklankę wody nie trzeba już nikomu tłumaczyć.
Profile Image for Elwira Księgarka na regale .
244 reviews133 followers
December 11, 2025
Wiele statystyk i wielu badaczy już nie tylko bije, ale wyje, wręcz krzyczy na alarm. Niski poziom dzietności, który dotyka teraz świat będzie miał nieodwracalne skutki w naszej przyszłości i przyszłości pokoleń po nas. Mniejsza ilość dzieci wpływa na ekonomię, niższe emerytury, dobrostan seniorów, placówki oświatowe. Tak wiele mówi się o skutkach, tak desperacko szuka się przyczyn, a mało kto znajduje rozwiązanie.

Jest to niewątpliwie palący temat. Jednak Katarzyna Tubylewicz nie wybiera oceny, surowego osądu jako części swojego reportażu, stoi z boku, jako matka jedynaka, i przedstawia liczne ścieżki życiowe wybrane przez rodziców tego świata. Ilość wiadomości jakie do niej spłynęły przy szukaniu materiału do reportażu była niewyobrażalna, autorka stara się dopuścić ten wielogłos, by pokazać złożoność decyzji kobiet o świadomym nieposiadaniu potomstwa.

Stereotypy i stygmy otaczające „bezdzietne, niematki, dzieciowolne” są tak liczne, że aż jeży się czytelnicza skóra, Tubylewicz sięga po bardzo intymne historie kobiet, które czuły potrzebę podzielenia się swoimi życiorysami i różnymi zakrętami, które popchnęły je do decyzji nie wydawania na świat potomstwa. Wiele z nich będziemy znać, ale równie wiele nas zaskoczy i poruszy. Książka jest ważnym głosem w debacie, która wywołuje tak skrajne emocje i często oceny pełne nienawiści bądź pogardy. Autorka przeplata forma reportażu z esejem rysując empatyczny portret rodzin, który decydują się nie powiększać. „Nie czekam na szklankę wody” jest wielogłosem pełnym taktu skupiającym się na głosie rozmówców, ale nie omijającym też głosu ekspertów. Robi przede wszystkim to, co jest najbardziej potrzebne w obiektywnej książce - nie ocenia.
Profile Image for Nats.
24 reviews1 follower
December 4, 2025
Bardzo ważny temat i super, że ta książka powstała, ale niestety jest trochę powierzchowna i o wiele za krótka. Nie oczekiwałam masy twardych danych - przeciwnie, podobało mi się, że statystyki i rozważania socjologiczne przeplatają się z wyznaniami osób niedzietnych. Brakowało mi jednak innych perspektyw, np. żaden z wywiadów nie wspomniał osoby świadomie niedzietnej, która tego żałuje. Nie było też prawie wcale aspektu rodzicielstwa z perspektywy adopcji czy przysposobienia. W książce była też masa odwołań do krajów nordyckich/skandynawskich (autorka mieszka w Szwecji) i szczerze mówiąc mało mnie to interesowało. Pewnie było to gdzieś w opisie, ale nie doczytałam.
Profile Image for Monika.
83 reviews17 followers
December 24, 2025
Poszerza perspektywę i skłania do niewygodnych refleksji. Może nieco chaotyczna, a niektóre wątki zasługiwałyby na pogłębienie, ale wydaje mi się, że niekoniecznie o porządek i wyczerpanie tematu tu chodziło. Jest wartościowa, zwłaszcza dla kogoś, kto wciąż szuka swojej drogi.
Profile Image for Monika.
142 reviews2 followers
November 17, 2025
(Wypożyczona z biblioteki)
Mam ogromny niedosyt i wrażenie, że temat został potraktowany trochę po - nomen omen - macoszemu.
Profile Image for Magda Sosna.
26 reviews8 followers
November 30, 2025
Podobała mi się koncepcja, że książkę o niedzietności napisała osoba posiadająca dziecko oraz wytłumaczenie przez autorkę dlaczego to, że pisze taką książkę jest dla niej ważne (nie będę spoilerować - zachęcam do lektury :)).

To czego mi brakowało - i za to odejmuję jedną gwiazdkę - to wyraźnego podkreślenia, że instynkt macierzyński NIE istnieje oraz podkreślania, że atrakcyjność kobiet nie jest “biologicznie” dla mężczyzn powiązana z ich (kobiet) zdolnością reprodukcyjną = poniekąd wiekiem, tylko za takie postrzeganie kobiet odpowiada kultura, która promuje te młode. Pięknie o tym pisze Mona Chollet, na którą się zresztą Tubylewicz często powołuje.

Poza tym to porządny reportaż.
Profile Image for Dominika Witkowska.
508 reviews2 followers
December 10, 2025
Chodźcie pogadać o tej mitycznej szklance wody, którą ktoś ma nam podać na starość!

Miałam duże nadzieje związane z książką Katarzyny Tubylewicz, naprawdę niecierpliwie na nią czekałam. Tymczasem... Zaczęło się dobrze. Autorka mówi nam o swoich doświadczeniach, że jest matka jedynaka w Szwecji, gdzie coś takiego uchodzi za dziwną sytuację, bo albo dzieci nie ma się wcale, albo ma się więcej niż jedno. Potem było kilka historii kobiet, z którymi rozmawiała i które świadomie zdecydowały się nie mieć potomstwa (z bardzo różnych powodów). No I niestety na tym chyba koniec pozytywów...

Nagle w książce o niedzietnosci z wyboru wchodzimy na tematy jak to trudno jest wielu rodzicom w opiece nad dziećmi, jakie stawiane są przed nimi wyzwania i nierealne oczekiwania. Nie kwestionuję tego, tak faktycznie jest ale... to nie o tym chciałam tu czytać. Chciałam poczuć się zrozumiana i wysłuchana. A tymczasem zostałam wrzucona do pojedynczych rozdziałów epizodycznych z opisami innych kobiet, które autorka wybrała do rozmów.

To czego również bardzo mi zabrakło to szersza męska perspektywa. O facetsch są tu dosłownie wzmianki. Jasne, to nie oni zachodzą w ciążę i przechodzą poród, połóg i karmienie piersią ale jednak nie da się ukryć, że mają jakąś rolę w rodzicielstwie. I warto ich czasem też wysłuchać i dowiedzieć się, jaki jest ich punkt widzenia (nawet, o zgrozo, jeśli ten nie zgadza się z naszym). Jak reagują na to, że ich partnerka stanowczo nie chce mieć dzieci? A może sami są w związku, gdzie kobieta wymusza na nich prokreację? Jakie są ich przekonania?

Ostatecznie z książki o świadomej niedzietnosci dostałam kilka pourywanych historii epizodycznych i dużo rozważań nad trudami rodzicielstwa. Mało, za mało. Zwłaszcza, że to cienka książeczka, więc nawet jeśli w pełni opowiadałaby o braku dzieci, to wciąż byłoby to ledwie 180 stron (wliczając w to bibliografię).

Póki co najlepsza pozycja o niedzietnosci pozostaje dla mnie "Nigdy, nigdy, nigdy", powieść Linn Stromsborg. Która zresztą serdecznie polecam.
Profile Image for Dominika S..
108 reviews1 follower
February 3, 2026
Książka Katarzyny Tubylewicz zwróciła moją uwagę jak tylko pojawiła się w zapowiedziach wydawniczych, ponieważ temat nieposiadania dzieci wywołuje kontrowersje w niektórych środowiskach, rozpalając internetowe dyskusje do czerwoności. Byłam więc ciekawa jak autorka podeszła do tego zagadnienia i jaką perspektywę przedstawi, zwłaszcza że opis obiecuje porównanie podejścia do rodzicielstwa w Polsce i w Szwecji, z którą Tubylewicz jest związana od długiego czasu. Okazuje się jednak, że chyba nieco za dużo sobie wyobrażałam i zbyt wiele oczekiwałam od tej publikacji, ponieważ miałam wrażenie, że autorka raczej prześlizguje się po temacie niż analizuje, dlaczego wiele kobiet z krajów rozwiniętych nie chce rodzić i wychowywać dzieci, jak ich decyzja jest przyjmowana przez otoczenie oraz czy naprawdę mniejsza liczba urodzeń będzie miała katastrofalne skutki dla naszego społeczeństwa.

Zacznę jednak od tego, co mi się w książce podobało. Na pewno doceniam wyważony ton i nieszukanie sensacji czy kontrowersji na siłę. Tubylewicz, jak sama podkreśla, jest matką, ale nie uważa, by to uniemożliwiało zrozumienie perspektywy kobiet, które dzieci nie planują. Zgadzam się z nią, bo sądzę, że reportażysta nie musi koniecznie doświadczyć zjawisk czy sytuacji o jakich pisze. Doceniam także podjęcie wielu wątków związanych z bezdzietnością. Począwszy od języka, w którym aż roi się od negatywnych określeń na osobę niemającą potomstwa poprzez charakterystykę sposobu w jaki współcześni dorośli wchodzą w relacje romantyczne, aż do podkreślenia, że w patriarchacie kobieta bez dzieci jest uznawana za dziwną, a nawet niebezpieczną, ponieważ jej postawa może podważyć skostniały system. Niestety razem z tą różnorodnością wątków przyszło też ich spłycenie, ponieważ zabrakło analizy, bardziej dociekliwego spojrzenia na pewne kwestie i próby wyjaśnienia, dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Mnóstwo informacji zawartych książce wywoływało u mnie szereg dodatkowych pytań i chęć zgłębienia tematu. Na samym początku Tubylewicz pisze, że jako matka jednego dziecka wielokrotnie czuła się w Szwecji oceniana negatywnie, ponieważ jeśli Szwedzi decydują się na potomstwo to bardzo rzadko poprzestają na jednym dziecku. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym, by w tym kraju jakoś stygmatyzowano rodziców jedynaków, a podobno jeśli kobieta urodzi „tylko” jedno dziecko, jest uznawana za egoistkę, która odbiera swojemu synowi lub córce niezwykle cenne doświadczenie wychowywania się z rodzeństwem. Uważam, że należało tę kwestię drążyć i wyjaśnić czytelnikom jak to możliwe, że w tak tolerancyjnym społeczeństwie istnieje jakaś niepisana niechęć do rodziców jedynaków. Zresztą całe to porównanie macierzyństwa w Polsce i Szwecji ograniczyło się do powyższego zagadnienia oraz wspomnienia o influencerkach budujących karierę dzięki wizerunkowi idealnej matki, będącej jednocześnie namiętną kochanką oraz zarabiającą duże pieniądze przedsiębiorczynią. Podobnie potraktowany został wątek łączenia się w pary i różnic wynikających z faktu, że duża część młodych kobiet wyprowadza się do największych miast, a ich męscy rówieśnicy zostają na wsiach i w małych miasteczkach. Ale dlaczego tak jest? Co sprawia, że kobiety uciekają z prowincji, a mężczyźni na niej zostają?

Można też przeczytać, że dzietność spada również w krajach mających dużą populację, np. w Chinach i Rosji, ale również te informacje są podane bez szerszego kontekstu. Dowiedziałam się, że w Rosji można zostać ukaranym za „promowanie bezdzietności”, ale nie wiem jak to promowanie jest definiowane i czy naprawdę nie wolno opowiadać o życiu bez dzieci bez narażenia się na grzywnę. Pada stwierdzenie, że młode Chinki są indywidualistkami i stawiają na karierę, dlatego nie rodzą dzieci. To przecież ogromne uproszczenie i na pewno nie wyczerpuje tematu. Zatem z jednej strony autorka podkreśla, że nie ma jednej przyczyny wyjaśniającej, dlaczego rodzi się coraz mniej dzieci, ale z drugiej, często nie próbuje tych przyczyn dokładnie opisać, ograniczając się do ogólnych stwierdzeń. Nie są to informacje wyssane z palca, bo każda zostaje opatrzona przypisem odsyłającym do źródła, ale zabrakło mi komentarza i szerszej analizy podjętej problematyki.

W reportażu przytoczone zostają również historie kilku kobiet, które podzieliły się z autorką swoimi poglądami na życie bez dzieci. Są to cenne i wartościowe fragmenty, jednak wyłania się z nich obraz bezdzietności motywowanej jakimiś poważnymi przeszkodami. Wprawdzie czasami rozmówczynie wspominają, że nigdy nie marzyły o tym, by zostać matką albo nie czuły tego mitycznego instynktu, ale zaraz podają również inne powody usprawiedliwiające ich decyzję. Jedna z osób cierpi na zaburzenia psychiczne, inna nie chce przekazywać traumy pokoleniowej, jeszcze inna kobieta nie trafiła na odpowiedniego partnera albo wychowała się w domu bez miłości i wątpi czy potrafiłaby stworzyć swojemu dziecku kochającą rodzinę. Pojawia się też przejmująca opowieść matki, której dziecko zmarło. Moim zdaniem zabrakło jednak historii kobiety mającej szczęśliwe dzieciństwo, kochający dom, stabilną sytuację finansową i dobry związek, która po prostu nie czuje potrzeby powiększenia rodziny. Bez tej perspektywy można wysnuć z lektury wniosek, że bezdzietne mają po prostu jakiś „problem” do rozwiązania, traumę do przepracowania i gdyby tylko sobie z tym poradziły to na pewno chciałyby mieć dzieci.

Odniosłam wrażenie, że Katarzyna Tubylewicz nie do końca określiła jaką książkę chciałaby napisać, dlatego jak tekst już powstał to okazało się, że ani nie ma w nim zbyt wiele wypowiedzi ekspertów od demografii, psychologów czy socjologów (chociaż parę razy są przywoływani),ani pogłębionych rozmów z bezdzietnymi. Pojawiają się za to wtrącenia, że kultura popularna negatywnie przedstawia bezdzietność, bo Cruella de Mon ze "101 Dalmatyńczyków" nie ma dzieci. Natomiast chwilę później autorka przywołuje cytaty z wypowiedzi różnych polityków, którzy mniej lub bardziej nachalnie namawiali do rozmnażania. Dziwne to zestawienie, na dodatek bez komentarza autorki staje się tylko jakimś luźnym zbiorem obserwacji. Momentami czułam jakbym nie czytała reportażu tylko jakiś wpis na blogu albo w mediach społecznościowych. W mojej ocenie ta książka to niewykorzystany potencjał. Polecam ją osobom niemającym wcześniej styczności z tematem oraz nierozumiejącym, dlaczego wiele osób wybiera życie wolne od dzieci. Natomiast pozostali raczej nie dowiedzą się niczego nowego.
Profile Image for Mal.
112 reviews10 followers
January 1, 2026
właściwie nie ma w tej książce nic nowego - wydaje mi się, że powody, dla których ludzie nie decydują się na dzieci są obecnie raczej powszechnie znane (czy akceptowane, to inna sprawa): od zwykłego braku chęci, poprzez brak okazji we właściwym momencie, po szczere obawy przed konsekwencjami kryzysu klimatycznego i jeszcze parę innych; wszystko to przewija się w książce katarzyny tubylewicz, ani razu nie zaskakując. niemniej jednak jest w tej książce coś, co zwyczajnie mi się spodobało. może sposób narracji, może zestawienie historii, sama nie wiem, tym bardziej, że po opiniach widać, że te same rzeczy innym wręcz wadziły. mam po prostu wrażenie, że autorka zachęca do refleksji i może dlatego książka mi się w gruncie rzeczy spodobała.

jedną - jak dla mnie dość ciekawą - uwagą poczynioną przez autorkę było to, że cały ten "ambaras" wokół bycia rodzicem, świadome rodzicielstwo i tak dalej to tak naprawdę wymysł w historii ludzkości ciągle nowy. kiedyś dzieci po prostu się rodziły i tyle, ich pojawienie się było naturalną konsekwencją uprawiania seksu - od czasów, kiedy powszechnym było wychowywanie ich przez całą "komunę", po czasy tak zwane "cywilizowane" z bardziej nuklearnymi układami rodzinnymi - więc zastanawianie się, czy się tych dzieci chce czy nie chce nie było powszechnym zjawiskiem. (teraz mamy większy wybór, więc się w dupach poprzewracało.) (to już mój własny żart, nie autorki.) naturalną, choć ciekawą moim zdaniem konsekwencją tego stanu rzeczy było to, że wiązało się to chyba z nieco mniejszą presją na rodzicach, w przeciwieństwie do współczesności, kiedy ludzie coraz częściej zastanawiają się, czy nie będą złymi rodzicami - a właściwie to wręcz złymi ludźmi - jeżeli nie uchronią swojego potencjalnego dziecka przed ciągle rosnącą ilością potencjalnych problemów; martwią się, czy zapewnią tym dzieciom odpowiednią edukację, optymalny rozwój emocjonalny i tak dalej - kilkoro rozmówczyń i rozmówców tubylewicz mówi wprost, że nie zdecydowali się na dzieci, bo nie chcą dalej przekazywać międzypokoleniowej traumy, chorób psychicznych (i innych) i tak dalej. może kiedyś ludzie też się tego bali, nie wiem. teraz przynajmniej mają więcej możliwości, żeby uniknąć rozmnażania się, więc to właśnie robią.

wiele oczywiście sprowadza się też do starego, dobrego patriarchatu - roli, jaką spłodzenie potomka odgrywa dla stereotypu męskości oraz wartości, jaką ten sam model społeczny nadaje kobietom (wartości widzianej, rzecz jasna, stricte przez pryzmat płodności i wyzbycia się siebie na rzecz wychowywania dzieci). autorka typuje też to drugie jako czynnik, który przyczynia się do tego, że kobiety (ogólnie) rzadziej decydują się na ciążę, no i ma trochę racji. mnie samą perspektywa bycia matką bardziej odrzuca niż ekscytuje i fakt, jak bardzo dziecko konsumuje czas i "ja" rodzica na pewno jest jednym z powodów.

w sumie krótka, łatwa lektura, może zachęcić do refleksji, ewentualnie pomóc zacząć rozmowę na ten temat, jeżeli jest taka potrzeba (?). przekazałam ją dalej matce, której nadal zdarza się przebąknąć coś o wnukach, zobaczymy, co z tego wyjdzie.
3 reviews
January 18, 2026
„Bezdzietna” to nie opis. 
To komunikat.
Mniej więcej taki: czegoś tu brakuje, proszę się wytłumaczyć.
Bo pytanie „dlaczego nie masz dzieci?” nigdy nie pada w próżni. 
Pada przy stole. 
Na rodzinnej imprezie. W pracy. 
W tonie troski, która dziwnie szybko przechodzi w ocenę. I zawsze zakłada jedno: że odpowiedź musi być wystarczająco dobra, żeby usprawiedliwić całe życie.
„Bo nie chcę” nie przechodzi.
Za krótkie.
Za mało dramatyczne.
Brakuje traumy albo chociaż nieudanego związku.
Najbardziej fascynuje mnie jednak argument o przyszłości. O starości. O tej legendarnej szklance wody, która w zbiorowej wyobraźni jest ważniejsza niż teraźniejsze życie. Jakby dzieci były strategią emerytalną, a nie osobnymi ludźmi z własnym planem na ucieczkę z rodzinnego domu.
Tymczasem życie bez dzieci nie jest ani puste, ani „niepełne”. Jest po prostu inne. I właśnie to „inne” uruchamia w ludziach potrzebę kontroli. Bo jeśli ktoś może żyć inaczej i nie cierpieć — to znaczy, że cały porządek rzeczy nie jest aż tak oczywisty.
Może więc zamiast dopytywać, warto poćwiczyć coś znacznie trudniejszego: zostawianie cudzych wyborów w spokoju. Bez komentarza. 
Bez diagnozy. 
Bez słownika opierającego się wyłącznie na brakach.

To jedna z tych książek, po których ma się ochotę zmienić nie swoje decyzje, tylko cudze pytania.
I przestać wreszcie odpowiadać na takie, które nigdy nie powinny paść..
165 reviews1 follower
February 5, 2026
Książka niezwykle wrażliwa i potrzebna.
Mój ulubiony rozdział dotyczył samych słów” bezdzietny, bezpłodny i tego, że język polski definiuje nieposiadanie dziecka jako brak. Autorka natomiast proponuje słowo „niedzietny” i moim zdaniem to to naprawdę dobra zmiana. I podział dotyczący wojny między dzietnymi a niedzietnymi - ten fragment powinien poznać absolutnie każdy.

Jak na tak kr†oka pozycję dostajemy ogromną ilość wiedzy. Autorka zarysowuje nam problem niskiej dzietności z wielu różnych płaszczyzn - zmiany kulturowej, sytuacji klimatycznej, niepewności ekonomicznej. Sytuacja w Polsce jest tez porównywana z innymi krajami, przytaczane są wypowiedzi dziennikarzy i twórców z wielu różnych dziedzin, a wszystko wieńczy rozbudowana bibliografia.

To naprawdę dobra książka, potrzebna i w pewien sposób pomocna - możecie ją śmiało podsunąć swoim rodzicom. Może wiele wyjaśnić lub chociaż rzucić światło w kąty, do których nie mamy ochoty zaglądać.
Mam nadzieję, że sprowokuje dyskusję. Będę ją polecać i mam nadzieję, że zacznie nas łączyć, a nie dzielić.

E.A.W.
12 reviews
December 28, 2025
Bardzo ważna książka, ale na pewno nie dla każdego. Z pewnością nie dla osób, dla których temat świadomego nieposiadania potomstwa jest tematem badawczym. Nie jest to pozycja, której celem jest zwiększenie wiedzy na temat tego 'zjawiska'. Nie znajdziemy w niej szeroko zakrojonego researchu, precyzyjnego wyjaśnienia przyczyn, mechanizmów i skutków niezdecydowania się przez kobiety na dzieci. Jest to za cudowna książka, która ludziom, którzy dzieci posiadają pozwoli wejść w 'tę drugą' bańkę, a kobietom, które z przeróżnych powodów ich nie mają odnaleźć zrozumienie i uczucia, które same czują, ale może nie potrafiły ich wcześniej nazwać (lub się do nich przed samymi sobą przyznać). Warta uwagi. Czasem bolesna, ale napisana z dużym szacunkiem i empatią.
Profile Image for KaruzelaNaKoparce.
149 reviews21 followers
October 13, 2025
Nie interesuje mnie bezdzietność w Szwecji i innych krajach nordyckich, a o tym jest jakaś połowa książki. Nie po to sięgam po polską autorkę, żeby czytac o Szwecji. Mogłam uwazniej przeczytać blurba z tyłu :(
Poza tym i tak jest krótka i po łebkach, bez pogłębionej analizy czegokolwiek. Bez przypisów cała ksiazka ma 170 stron, z czego większość zajmują niezbyt błyskotliwe wyznania randomów dot. niedzietności.
Displaying 1 - 30 of 44 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.