Zander Kane - bezwzględny biznesmen w perfekcyjnie skrojonym garniturze. Onieśmielający, surowy i arogancki. Trzydziestoletni milioner, którego świat dotychczas kręcił się wyłącznie wokół jego firmy i pięknych kobiet. Lea Rhodes - dwudziestodwuletnia studentka psychologii na Uniwersytecie Columbia i - jak na złość - młodsza siostra najlepszego przyjaciela Zandera, całkowicie poza jego zasięgiem. Wszystko jednak się zmienia, gdy Lea szuka pracy i pojawia się w firmie ojca Kane'a. A potem los, jakby kpiąc z postanowień mężczyzny, stawia mu ją na drodze raz jeszcze - w Elysium, klubie, do którego nigdy nie powinna była wejść. Byli swoim całkowitym przeciwieństwem, niczym Światło i mrok. Anioł i diabeł. Ale nawet diabeł może zapragnąć anioła i zrobić wszystko, by go przy sobie zatrzymać. Książka przeznaczona dla pełnoletnich czytelników.
"Za dnia była aniołem z oczami diabła, a teraz stała się diablicą z oczami anioła."
Q: Jakie macie plany na walentynki?
Współpraca reklamowa @wydawnictwokreatywne
Słyszałam o tej książce bardzo różne opinie, więc podeszłam do niej, mając z tyłu głowy, żeby brać ją z dystansem, tym bardziej że zawiera mój ulubiony motyw przyjaciela brata. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że naprawdę dobrze się przy niej bawię. To, co wyróżnia tę książkę spośród innych z tym motywem, to główna bohaterka, która owszem, kiedyś kochała się w przyjacielu brata, ale teraz już za nim tak nie lata. Czytając tę książkę, miałam dosłownie wrażenie, że przeżywam po raz kolejny swoją nastoletnią miłość (ale w wersji +18 👀). Styl pisania jest bardzo przyjemny, a dużo szczegółowych opisów, np. dotyczących tego, czym zajmuje się firma, jest ogromnym atutem tej historii i widać, że autorka zrobiła tu dogłębny research.
To, co mnie trochę drażniło podczas czytania, to skakanie w czasie. Mieliśmy akcję w jednym miejscu, następny rozdział to był kolejny dzień albo parę dni później, a podczas tego samego rozdziału, w dalszej części akcji, wracaliśmy do wydarzeń z poprzedniego rozdziału, ale z innej perspektywy. Strasznie nie lubię skoków w czasie w książkach, a tutaj są one zbędne. Preferuję, kiedy akcja dzieje się ciągiem, nawet jeśli jest to ta sama scena, ale z dwóch perspektyw. Ale wiecie, to jest kwestia gustu.
Przeczytałam ją ekspresowo, bo tak mnie wciągnęła. Cudownie było widzieć rozwój nieświadomego przywiązywania się Zandersa do Lei. Z czasem zaczynał robić wszystko, czego nigdy wcześniej z żadną kobietą nie robił. I mimo że dalej twierdził, że to tylko seks, to po tych drobnych gestach było widać, że nieświadomie, powoli zakochuje się w siostrze swojego przyjaciela. Nie zauważał tego, bo nigdy się w nikim nie kochał i nie znał tego uczucia.
Byłam naprawdę pozytywnie nastawiona na tę historię, zwłaszcza widząc fragmenty od patronek i nie tylko. Niestety, bardzo mocno się rozczarowałam. Męczyłam się strasznie, czytając ją. Nie polubiłam ani głównej bohaterki, ani głównego bohatera. Irytowali mnie, a ich zachowanie nie świadczyło o tym, że są to osoby dorosłe.
Sięgacie czasami po książki zaliczane do gatunku erotyku?
Z mojego punktu widzenia ten motyw zwykle wywołuje raczej niechęć niż fascynację. I proszę, nie zrozumcie mnie źle, od czasu do czasu lubię przeczytać coś z tego nurtu, ale niestety w większości przypadków zostaje to przedstawione w sposób wręcz niesmaczny i odstręczający. Tak właśnie było tym razem. Mimo początkowo pozytywnego nastawienia i licznych poleceń od znajomych, którzy zapewniali, że muszę sięgnąć po ten tytuł, na końcu poczułam jedynie ogromny zawód i niesmak. Dlaczego aż tak negatywna ocena?
Ona kochała go od zawsze, a on nie wierzył w miłość. Zander Kane to bezwzględny biznesmen, zimny, arogancki i zapatrzony w siebie. Jego perfekcyjnie wyprasowany garnitur i wyniosłe spojrzenie nadają mu aurę niedostępnego drania. Mężczyzna błyszczy inteligencją, jest zabójczo przystojny, a przy tym emanuje pewnością siebie, która przyciąga kobiety niczym magnes. Jego życie to praca i powierzchowne przyjemności. Nie spodziewa się zmian, dopóki na jego drodze nie staje Lea Rhodes, młodsza siostra jego najlepszego przyjaciela. Kiedyś traktował ją jak dziecko, którym trzeba się opiekować. Jednak teraz to dorosła kobieta, świadoma własnej atrakcyjności, a mimo to wciąż niedostępna. Jak wiadomo to, co zakazane, kusi najmocniej.
Lea jest studentką psychologii zmagającą się z presją rodziny i problemami finansowymi. Próbuje znaleźć pracę, bo stypendium nie wystarcza, a duma nie pozwala jej prosić o pomoc. Niestety, jej postać wypada niezwykle płasko, ponieważ autorka nie daje czytelnikowi szansy, by naprawdę ją polubić czy zrozumieć. Studia, które mogłyby dodać jej charakterowi głębi, są ledwie wspomniane. Widać, że pisarka poszła w kierunku uproszczeń, stawiając na imprezy, romanse i dramaty zamiast konsekwentnie budować spójny obraz bohaterki. A szkoda, bo mogłoby to uczynić Leę bardziej realistyczną.
Zander natomiast to definicja „red flag”. Traktuje kobiety przedmiotowo, jak zabawki, którymi można się nacieszyć i porzucić, gdy staną się nudne. Jego sposób myślenia i zachowania budził we mnie silny sprzeciw. Każdy fragment narracji, w którym dzielił się swoimi refleksjami, przepełniało obrzydliwe pożądanie i brak szacunku. To bohater, którego chciałoby się natychmiast wymazać z pamięci, nie tylko toksyczny, ale wręcz niebezpieczny. Autorka próbowała nadać mu aurę mężczyzny, który pod wpływem miłości przechodzi przemianę, jednak w moim odczuciu nigdy nie wyszedł poza rolę aroganckiego drania.
Relacja tej dwójki sprowadza się głównie do fizyczności. Z początku miałam nadzieję, że dostanę coś więcej, może niechęć, powolne zbliżenie, budowanie napięcia? Jednak bardzo szybko fabuła zamieniła się w ciąg opisów zbliżeń, które zaczęły męczyć i odpychać. Każde kolejne spotkanie wyglądało podobnie, a powtarzalność tych scen odbierała im jakąkolwiek wartość. Owszem, to erotyk, więc pewna intensywność jest naturalna, ale tutaj zabrakło umiaru. Z każdą stroną coraz mocniej odczuwałam przesyt i znużenie.
Największym problemem książki jest brak dobrze rozbudowanej fabuły. Początkowo autorka przedstawia codzienność bohaterów, ich przeszłość i środowisko, ale w dalszej części historia zaczyna się kręcić wokół powtarzalnych schematów. Brakuje momentu zwrotnego, którego można by się uchwycić. Zamiast tego mamy festiwal imprez, kłótni i kolejnych scen łóżkowych. Nawet zakończenie, które powinno wstrząsnąć czytelnikiem okazało się przewidywalne i nieprzekonujące.
Podsumowując, Everything I Want to książka, po której spodziewałam się intensywnego, ale jednocześnie pełnego emocji romansu. Zamiast tego otrzymałam opowieść o powierzchownej relacji, toksycznym bohaterze i fabule, która ugrzęzła w powtarzalności. Niektórym być może spodoba się ta intensywność, ale ja poczułam tylko frustrację i znużenie. Uważam, że literatura romantyczno-erotyczna powinna przede wszystkim bawić, pobudzać emocje i dawać czytelnikowi satysfakcję. W tym przypadku jednak zabrakło wszystkiego, co mogłoby uczynić tę historię wartościową. Osobiście nie polecam.
Spodziewałam się świetnego erotyku, który wciągnie mnie od pierwszych stron. Co dostałam? Zapraszam na trochę moich przemyśleń odnośnie do tej pozycji.
‼️W recenzji mogą pojawić się spojlery‼️
Książka czytana we współpracy z Wydawnictwem Kreatywnym.
Moja ocena: 2 / 5⭐️
Nie jest to na pewno książka, która skradła moje serce. Biorąc pod uwagę ilość dobrych opinii spodziewałam się fenomenalnej historii a dostałam coś zupełnie innego. Jedynym plusem tej historii jest to, że autorka pisze w przyjemny sposób i trochę umila to czytanie. Problem pojawia się jednak praktycznie we wszystkim innym - kreacji fabuły czy bohaterów.
Po pierwsze, pojawia się tutaj znienawidzony przeze mnie wątek - nadopiekuńczy brat. Nie potrafię zdzierżyć jak główne bohaterki są tak idiotycznie traktowane przez swoich starszych braci. Z Cartera z każdej strony wypływa hipokryzja a Lea jest przez niego traktowana jakby miała 12 lat, a nie była dorosłą kobietą. Niesamowicie mnie to irytowało.
Kolejną rzeczą, która działała mi na nerwy to fakt, że Zander jest dorosłym mężczyzną, rzekomo geniuszem oraz szanowanym biznesmenem a jedyne co ma w głowie to seks. Stewardesy dobiera tak, żeby wiedziały, że nie są tutaj dla seksu a dla pracy - człowieku, nikt o zdrowych zmysłach by tak nie pomyślał. Autorka na siłę próbowała podkreślić, że on jest seksowny i każda z napotkanych przez niego kobiet chce paść przed nim na kolana a wyszło to wręcz karykaturalnie.
Co więcej, występują błędy logiczne. W książce pojawiła się sytuacja, w której Zander zabiera Leę z mieszkania Cartera do swojego. W drodze od Cartera do siebie siedzi za kierownicą. Chwilę po tym jak wchodzą do mieszkania, rozmawiają i dziewczyna chce wracać do akademika. Zander chce ją odwieźć na co dziewczyna mu wypomina, że pił. Zaznaczę tylko, że 10 minut wcześniej jechała z nim samochodem i nie przeszkadzało jej, że spożywał alkohol. No coś mi tutaj jednak nie pasuje. Kolejna śmieszna sytuacja to moment, w której Zander i Lea uprawiają s*ks (nie wiem, czy Instagram mi tego nie zbanuje) bez prezerwatywy już po raz któryś z kolei i nagle Lea mówi, że Zander ma zamknąć oczy, bo wyleci z niej sp*rma a to nie jest s*ksowny widok. Rozumiem, że przy 50 wcześniejszych razach bez zabezpieczenia nie wylatywało? :) Sytuacja wciśnięta na siłę, by pokazać, że Zander jest kochany, bo zaniósł ją na rękach do łazienki. Nie mówiąc o tym, że Zander jest przedstawiony jako bardzo aktywny seksualnie mężczyzna a główna bohaterka ani przez sekundę nie zastanawia się nad tym, że może być na coś chory i może warto jednak pomyśleć nad zabezpieczeniem (aspekt ciąży pomijam, gdyż po ich pierwszym razie pojechali po tabletkę po).
Było jeszcze parę sytuacji, w których zapaliła mi się lampka odnośnie do zachowania Zandera, jak np. w momencie gdy Leę odurzono na festiwalu a on jej powiedział, że nie powinna tam iść i był na nią za to zły. Zaopiekował się nią, to prawda i trzeba mu to oddać, ale obwiniać osobę, której coś dosypano? Mógł jeszcze powiedzieć „gdybyś ubrała coś, co więcej zasłania” i mielibyśmy komplet typowego toksyka. Ale Zander w promocji nigdy nie był przedstawiony jako zielona flaga, więc może nie powinnam się tego czepiać. Czułam jednak potrzebę, by o tym wspomnieć.
W „Everything I Want” mamy dorosłych ludzi, którzy jedyne o czym myślą to seks. Serio. Rozumiem, że to erotyk, ale żeby życie dorosłych ludzi obracało się wokół seksu jest po prostu nierealne. W relację głównych bohaterów również nie potrafię uwierzyć. Lea jest zmanipulowana, Zander jest karykaturalnie napisany, ich relacja jest pełna sprzeczności a logiki w niej tyle, co nic.
Jeśli chodzi o kreację fabuły to bazuje ona na kilku schematach. Autorka zabiera nas na imprezę, na którą główna bohaterka nie chciała iść a potem Zander i Carter przyjeżdżają z odsieczą, bo głupiutkie dziewczynki same przecież nie mogą chodzić po takich klubach. Ogólnie fabuła tej książki opiera się na imprezach i zawsze jakimś magicznym sposobem Lea ląduje u Zandera. Miałam wrażenie, że przez ¾ książki czytałam to samo, tylko w innej scenerii. Nie mówiąc o zakończeniu, które biorąc pod uwagę geniusz i inteligencję Zandera jest po prostu nielogiczne i również na siłę.
Z bólem serca, ale nie polecam tego tytułu. Męcząca, schematyczna i nudna.
⟢ 𝐌𝐮𝐬𝐳𝐞̨ 𝐰𝐚𝐦 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜́, 𝐳̇𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐝𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐚𝐜́ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐨𝐰𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝑯𝒐𝒑𝒆. Naprawdę - odliczałam dni i z ekscytacją czekałam, aż w końcu wpadnie w moje ręce. Jak tylko ją dostałam, od razu zaczęłam czytać. Niestety, w tym samym czasie dopadł mnie okropny czytelniczy zastój, więc lektura zajęła mi około tygodnia, co jak na mnie jest naprawdę długo. Wczoraj jednak zawzięłam się, usiadłam i… pochłonęłam resztę!
⟢ 𝐏𝐢𝐨́𝐫𝐨 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢 𝐳𝐧𝐚𝐦 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐝 𝐝𝐳𝐢𝐬́ 𝐢 𝐨𝐝 𝐝𝐚𝐰𝐧𝐚 𝐣𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐥𝐮𝐛𝐢𝐞̨. 𝑯𝒐𝒑𝒆 pisze lekko, przyjemnie, a jednocześnie potrafi wpleść najważniejsze informacje w taki sposób, że czytelnik nie potrafi oderwać się od historii. To właśnie ta charakterystyczna nutka jej stylu sprawia, że jej książki czyta się z ogromną przyjemnością.
⟢ 𝐂𝐚ł𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐨𝐰𝐨 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐚, 𝐚𝐥𝐞 𝐦𝐨́𝐣 𝐠ł𝐨́𝐰𝐧𝐲 𝐩𝐫𝐨𝐛𝐥𝐞𝐦 𝐭𝐤𝐰𝐢ł 𝐰 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐚𝐜𝐡 𝐚 𝐫𝐚𝐜𝐳𝐞𝐣, 𝐰 𝐢𝐜𝐡 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐢. Sama w sobie kreacja postaci była naprawdę udana - polubiłam ich już od pierwszych rozdziałów. 𝑳𝒆𝒂 to dziewczyna, która zmaga się z naprawdę trudną, momentami wręcz toksyczną rodziną. Podziwiam ją, bo ja na jej miejscu już dawno bym oszalała, a ona mimo wszystko potrafi jakoś funkcjonować i iść dalej. 𝒁𝒂𝒏𝒅𝒆𝒓 natomiast jest postacią bardziej zamkniętą w sobie - zdradza niewiele, skrywa się za murami i przez to długo pozostaje dla czytelnika zagadką.
⟢ I tu pojawia się problem. Mimo że oboje zapewniają siebie nawzajem (i nas, czytelników) o swoich uczuciach, to niestety nie czułam między nimi tej iskry, tej specyficznej chemii, która zazwyczaj sprawia, że romans staje się angażujący.
⟢ Owszem, 𝒁𝒂𝒏𝒅𝒆𝒓 w rozdziałach ze swojej perspektywy wielokrotnie powtarzał, że 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐜𝐡𝐮𝐣𝐞 się w 𝑳𝒆𝒊, a u niej widać było podobne emocje, jednak w praktyce wszystko sprowadzało się głównie do pożądania. Niby były wyznania, niby uczucia, a kiedy przychodziło co do czego, brakowało prawdziwej głębi.
⟢ Miałam nadzieję, że w dalszej części fabuły coś się zmieni, że nadejdzie ten moment, kiedy naprawdę poczuję ich więź, ale niestety - nie doczekałam się. W pewnym momencie zaczęło mnie męczyć ciągłe powtarzanie, jak bardzo są sobą zauroczeni, bez faktycznych dowodów w ich zachowaniu czy dynamice relacji.
⟢ Mimo tych niedociągnięć uważam, że książka była naprawdę okej. Nie zaliczę jej do najlepszych tytułów tego roku, ale na pewno nie trafi też na listę najgorszych. Co ważne - autorka zaserwowała nam naprawdę mocną końcówkę, która zostawiła mnie z dużą ciekawością i niedosytem. Dlatego wiem jedno: nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Mam ogromną nadzieję, że w nim chemia między bohaterami wreszcie rozkwitnie i że historia wciągnie mnie jeszcze bardziej.
To było moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i niestety nie zapadnie mi długo w pamięci, zamysł na książkę bardzo mnie zaciekawił. Liczyłam, że wątek elitarnego klubu zostanie dużo rzetelniej i głębiej przedstawiony. Ale podczas czytania wiele elementów do mnie po prostu nie trafiało. Mimo wszystko styl pisania jest lekki, więc powieść czytało się szybko i nie czułam nią znużenia.
Zazwyczaj nie mam problemu gdy w książce pojawia się męski bohater, który „rządzi” każdy mu podlega i może robić co chce, ale tutaj miałam wrażenie, że charakter Zandera jest aż za bardzo wywyższający się. To jak niejednokrotnie załatwiał sprawy przez grożenie, że ktoś straci pracę, jeśli nie zrobi tego co on chce, czy to na randce Lei, czy gdy przekonywał sekretarkę ojca, by oznajmić, że jednak stanowisko do pracy jest zajęte.
Nie rozumiałam też za bardzo momentu gdy dziewczyna dostała pracę w klubie, który był elitarny, gdzie był jakiś poziom, a została zapytana czy umie tańczyć i to było jakby wystarczające i czy dotrzyma w sekrecie informacje z owym miejscem związane. Tutaj mam kolejny aspekt, który trochę mi wadził, bo dziewczyna dostała pracę ze względu na nacisk przyjaciela brata, choć jej pracodawczyni nie potrzebowała pomocy, a gdy mężczyzna rozmawia z nią (kobietą, u której pracuje i która złożyła jej ofertę dorobienia sobie w klubie ), aby zwolniła dziewczynę z klubu, ta się tylko z niego zaśmiała.
Wiem, że jest to erotyk, ale niestety nie poczułam tutaj żadnego przyciągania pomiędzy postaciami, było sporo spicy scen, gdzie mieli skupić się tylko na cielesności, lecz ich pierwsze „puszczenie hamulców”, nie wzbudziło we mnie żadnych ekscytacji i uczucia, że w końcu do tego doszło, było to dla mnie raczej obojętne.
Końcówka mnie zaciekawiła, lecz nie wiem czy finalnie sięgnę po kontynuację. Miałam też problem z tym, że brat dziewczyny jest przedstawiony tak jednolinijne jakby liczyły się dla niego tylko panienki. Dodatkowo czułam lekką niesprawiedliwość, bo Lea była bardzo pilnowana przez Cartera i Zandera, by się z nikim nie spotykała, a kuzynka Kane’a , którą traktował jak siostrę, miała dużą swobodę, mimo że zostało to wyjaśnione tym że kuzyn Zandera daje jej sporo luzu.
Zapowiadało się dobrze a wyszło jak zwykle. Główny bohater denerwujący jak diabli, główna bohaterka niby próbowała pokazać, że jest dorosła i nie jest naiwną dziewczynką (spoiler: girl jak mogłaś się tego nie spodziewać). Po kontynuację sięgnę tylko żeby zobaczyć czy Lea zmądrzała, bo Zander jest już przekreślony
Najgorsze uczucie, gdy książka kończysz się w takim momencie, że potrzebujesz drugiej części na już, a jej jeszcze nie ma… właśnie doświadczam tego najgorsze uczucia… Ogólnie książka całkiem niezła, chociaż były rzeczy, które mnie już nudziły.
❤️Tytuł: "Everything I Want" Pierwszy tom historii Lei i Zandera ❤️Autorka: Hope S. Ward ❤️Wydawnictwo Kreatywne ❤️Premiera: 18.09.2025r.
"Chciałem ściągnąć ją do swojego piekła i zbrukać jej czystą duszę, bo byliśmy całkowitymi przeciwieństwami. Święta i grzesznik. Światło i mrok. Anioł i diabeł".
❤️🔥Lea to dwudziestodwuletnia studentka psychologii. Szuka pracy, by całkowicie uniezależnić się od rodziców, którym nie podoba się wybrany przez nią kierunek studiów. Trafia na rozmowę do firmy, której właścicielem jest ojciec Zandera-przyjaciela jej starszego brata. Przypadkowe spotkanie w firmie, sprawia, że ich drogi coraz częściej się krzyżują. Lea jako nastolatka była zauroczona Zanderem, po cichu do niego wzdychała. Dla niego była młodszą siostrą kumpla, zakazanym owocem, całkowicie poza jego zasięgiem. Jednak los nic sobie nie robi z postanowień Zandera i stawia Leę ponownie na jego drodze, tym razem w klubie Elysium. Klubie, którego jest elitarnym członkiem. Klubie, w którym Lea nigdy nie powinna się pojawić. Dwa przeciwieństwa-anioł i diabeł; światło i mrok. Ona wierzy w miłość, jego relacje z kobietami opierają się tylko na seksie. Spędzają ze sobą coraz więcej czasu, ich wzajemna fascynacja i pożądanie sprawiają, że zawierają układ. Będą spotykać się tylko na wyłączność, ale o uczuciach nie może być mowy. Proste, prawda? A to się jeszcze okaże😉
❤️🔥Lea to charakterna dziewczyna. Doskonale wie czego chce i stara się dążyć do realizacji swoich celów. Wierzy w prawdziwą i bezwarunkową miłość. Mimo iż zdaje sobie sprawę, że to tylko układ, że Zander może ją zranić, angażuje się w tą relację całą sobą. Wciąż ma nadzieję, że mają szansę na to, by być razem.
❤️🔥Zander to biznesmen. Jego światem są firma, interesy, kobiety i seks. Dominujący, surowy i arogancki mężczyzna. Zawsze ma wszystko starannie zaplanowane, wszystko pod kontrolą. Nie wierzy w miłość. Dla niego to tylko słowo. Widać, że zmaga się z jakąś traumą, która odcisnęła na nim piętno. Skrywa wiele tajemnic. Lea sprawia, że Zander się powoli otwiera. Z nią wszystko jest inne😊 ❤️🔥Postacie są autentyczne. Nie są idealni, popełniają błędy, mają wady. Historia opowiedziana z perspektywy obojga bohaterów, co bardzo lubię. Możemy poznać ich myśli, reakcje na wydarzenia, ich rozterki i dylematy. Co bardzo mi się podoba to doskonale przedstawiona różnica wieku. Widać to w ich zachowaniach, wypowiedziach, priorytetach czy tym jak postrzegają świat.
❤️🔥Styl Hope jest lekki i przyjemny. Przez jej historie się płynie. Nie dostrzega się tego, że książka ma prawie 500 stron. A kto zna Hope ten wie, że nie umie w krótkie historie😉 Ale zupełnie mi to nie przeszkadza.
❤️🔥Fabuła jest dynamiczna. Nie ma tu miejsca na nudę.
❤️🔥To historia 18 + Sceny spicy odważne, opisane ze smakiem i wyczuciem. To duży plus.
Historia ta nie kończy się na tym tomie. Już wkrótce poznamy dalsze losy Lei i Zandera. I bardzo dobrze! Bo to zakończenie?!?! Chce się wiedzieć co dalej, a tu.... "koniec części pierwszej"
⋆˚𝜗𝜚˚⋆ Everything I Want ⋆˚𝜗𝜚˚⋆ 𐙚 Autor: Hope S. Ward
❝-Kurwa - wychrypiałem, czując napięcie w podbrzuszu. - Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo jesteś doskonała. - Pochyliłem się, by złożyć leniwy pocałunek na jej szyi. -Nie pozwolę, żeby miał cię ktoś inny ❞
[ współpraca reklamowa ]
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚: W końcu jakieś przełamanie! Spośród książek, które czytałam ostatnio, potrzebowałam naprawdę czegoś dobrego. Znalazłam książkę, która w jakiś pokręcony sposób skradła moje serce. Motyw „przyjaciel brata i jego siostra” to jeden z moich ulubionych wątków.
Jedno przypadkowe spotkanie w firmie ojca Zandera kończy się tym, że załatwia on Lei pracę u swojej znajomej. Zander nigdy nie darzył Lei większym zainteresowaniem i starał się jej unikać. Wciąż widział w niej tę młodszą wersję, którą znał od lat. Nie mógł jednak zaprzeczyć, że Lea dorosła, zmieniła się w dojrzałą kobietę i w jakiś sposób zaczęła go pociągać. Dzieli ich różnica wieku, a on sam musi zmierzyć się z rodzącym się pożądaniem, którego wcześniej nie dopuszczał do siebie.
Podoba mi się to, jak akcja została poprowadzona naturalnie – bohaterowie zbliżają się do siebie nie od razu, ale dopiero mniej więcej w połowie książki. To dla mnie duży plus, bo dzięki temu relacja wygląda wiarygodnie. Zander nie wierzy w miłość, Lea wręcz przeciwnie. Z czasem obserwujemy przemianę w Zanderze – mimo że sam przed sobą nie chce tego przyznać, zaczyna postrzegać Leę inaczej i to jest bardzo pięknie pokazane.
Punktem zapalnym w ich relacji okazała się decyzja Lei o pracy w elitarnym klubie, gdzie zaczęła tańczyć. To właśnie wtedy Zander uświadomił sobie, że jego zainteresowanie nią przerodziło się niemal w obsesję. Choć wcześniej praktycznie nigdy nie pojawiał się na takich występach, od tamtej pory przychodził na każdy jej pokaz w każdy piątek. Wieczory te kończyły się bardzo różnie, a napięcie między nimi z każdym spotkaniem narastało.
Książka kończy się w ciekawym miejscu i naprawdę nie mogę się doczekać kontynuacji. Styl autorki jest bardzo przyjemny, a lektura płynęła mi niezwykle szybko. Jestem wręcz zachwycona, bo w ostatnim czasie ciężko było mi znaleźć historię, która wciągnie mnie aż tak. To moje kolejne spotkanie z piórem autorki, ale chyba najlepsze. W jakiś pokręcony sposób ta książka skradła moje serce.
Na uwagę zasługują też bohaterowie drugoplanowi. Rzadko się zdarza, by tak zapadali w pamięć, a tutaj każdy z nich ma charakterystyczne cechy – czy to kuzynka Zandera, czy brat Lei. Każda z tych postaci jest odmienna i wyjątkowa, co jest dużym plusem.
To historia pełna niedopowiedzeń między bohaterami. Oboje boją się tego, co czują – Lea boi się odrzucenia, a Zander nie chce przyznać, że jego podejście do miłości zaczęło się zmieniać.
Warto podkreślić, że jest to książka zdecydowanie dla czytelników 18+, ponieważ nie brakuje w niej scen zbliżeń, jednak są one opisane w naprawdę dobry, przyjemny sposób.
Uważam, że to idealna powieść na jesienny wieczór – z herbatką i kocykiem, bo naprawdę można ją przeczytać jednym tchem, nawet w jeden wieczór, mimo objętości.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, kryjącą się pod pseudonimem Hope S. Ward uważam za bardzo udane. Nie moglam ominąć historii z motywem #przyjacielstarszegobrata i bardzo mi się podobała ukazanie jej w nieco innej perspekrywie i różnicy wieku między bohaterami. Choć Leę i Zandera dzieli 8 lat, czyli pozornie niewiele to jednak w perspektywie 14-latki i 22-latka ta różnica jednak jest diametralna. W perspektywnie 22-latki i 30-latka to już nie robi takiego wrażenia, jednak podobały mi się spostrzezenia Zandera poczynione podczas urodzin Lei a najbardziej konkluzja jaką poczynił. Choć stroni od związków i nie wierzy w miłość jego refleksje były bardzo dojrzałe.
Przyznam szczerze, że zupełnie nie spodziewałam się w jakim kierunku autorka poprowadzi tę historie jednak zakończenie pierwszej części niesamowicie mi się podobało. Wszystko było spójne z charakterem jaki został nakreślony dla pana Kane’a, więc nie mogło wyjść lepiej. On sam jest bardzo wyrazisty i zdecydowanie w charakterze szefa nie chciałabym mieć takiego osobnika, jednak w kolejnym tomie zapewne dowiemy się co wydarzyło się w jego przeszłości a już teraz mozemy się co nieco domyślać.
Lea była bardzo normalną dziewczyną, która po prostu miała pecha by urodzić się w tak powierzchownej rodzinie. Nie polubiłam zarówno jej rodziców jak i beznadziejnego brata, który mimo 30 lat jak Zander zachowywał się jak gówniarz i nie dorastał mu do pięt. Obecność Cartera bywała raczej niepotrzebna i często odnosilam wrażenie, ze jest młodszym a nie starszym bratem. Nie rozumiem też czemu kompletnie nie wstawiał się za siostrą ani o nią nie troszczył - dużo częściej, nawet w przeszlości robił to Zander bo jego najlepszy przyjaciel pił gdzieśw najlepsze. Wracając jednak do dziewczyny była dojrzała na na swój młody wiek i doskonale wiedziała czego chce. Imponowało mi, ze przeciwstawiała sie rodzicom i ich irracjonalnej wizji jej przyszłości. Wątek jej pracy w klubie moim zdaniem można było nieco mocniej wykorzystać, bo do końca nie było powiedziane nic o specyfice Elysium czy jej klientów.
Podobnie jak z rodziną Rhodes nie polubiłam najlepszej przyjaciółki Lei - Harper. Bardzo płytka i powerzchowna osoba, a przynamniej dla mnie została tak opisana. Duzo bliższa głównej bohaterce była niedawno poznana kuzynka Zandera - Isabella. Bliska, ciepła, troskliwa a przy tym bardzo wnikliwa dziewczyna. Zdecydowanie materiał na najlepszą przyjaciółke w przeciwienstwie do Harper.
Smutno mi trochę, że jest to zaledwie pierwszy tom i nie znalazłam informacji o tym czy będzie to dylogia czy trylogia czekam jednak z ogromną ciekawością na kolejny tom.
Ta historia przypadła mi do gustu od samego początku. Romans age gap na najwyższym poziomie.
Lekki i przyjemny język, cięte riposty i dynamiczna fabuła zachęcają do czytania.
Nie wiem kiedy zleciało mi te kilkaset stron i z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg.
Zander i Lea są jak ogień i woda a jednak zdają się potwierdzać regułę, że przeciwieństwa się przyciągają.
Romans age gap ze spicy scenami, które są wysmakowane, absolutnie nie ma wulgarności nawet kiedy jest naprawdę gorąco.
Nie brakuje tu emocji, wręcz kipią ze stron powieści, wylewają się na czytelnika.
Poznajemy bohaterów z każdej strony, wnikamy ich w psychikę i śledzimy myśli.
Nie są też idealizowani, wręcz przeciwnie, postacie są naturalne, popełniają błędy, nie są nieomylni i mają swoje słabości.
Podoba mi się takie podejście.
Lea jest także młodszą siostrą przyjaciela Zandera i to sprawia, że jest poza zasięgiem. A nic nie smakuje lepiej niż zakazany owoc.
W jakiś sposób kobieta trafia do serca tego mruka, który nie potrafi sobie poradzić z tym co poczuł w jej obecności.
To było takie dobre! Lekkie, przyjemne, zabawne i pikantne a do tego stale trzymające w napięciu.
Takie romanse to ja mogę czytać! Do tego dochodzi pewien sekretny klub... I tu także autorka pozytywnie zaskakuje, bowiem również jest inny niż te, do których przyzwyczaiły nas różne autorki. Każdy by się spodziewał mafii, wyuzdanego s*ksu wszechobecnego a tu proszę, jest nieco inaczej i to kolejny plus.
W ogóle nie odczuwał ciężaru ilości stron, wprost płynęłam gładko przez wszystkie kartki i z wielką satysfakcją mogę powiedzieć "ależ to było dobre!".
Dialogi były barwne, przekomerzanie się wywoływało uśmiech na twarzy.
Nie ma zbędnych opisów, wszystko jest to co ważne, żadnego lania wody bez potrzeby.
Napięcie buzuje wręcz namacalnie i wylewa się z treści na czytelnika.
Polubiłam się z bohaterami, zwłaszcza z kuzynką Zandera. Jest obłędna, mówi wprost, dużo wie i nie patyczkuje się z niczym.
Będę wypatrywać kolejnego tomu, to nie może się skończyć tak jak się skończyło. Bolało.
Podkreślić warto również, że wydanie jest piękne, te wyklejki, robią robotę no i arty, uwielbiam!
Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, jednak... Czy aby na pewno jest to bezpieczne?
Lea Rhodes i Zander Kane są idealnym przykładem, że nawet dwie najbardziej skrajne dusze są w stanie znaleźć wspólny język. Są niczym ogień i woda, anioł i diabeł... Tak bardzo różni, a zarazem tak nierozerwalnie ze sobą połączeni.
Hope S. Ward w trakcie pisania "Everything I Want" najprawdopodobniej rzucała przyciągające zaklęcia, ponieważ od tej historii nie da się oderwać! Gdy tylko wkroczysz w duszący świat EIW, nie uwolnisz się z niego, aż nie przeczytasz ostatniej strony, a... Nawet i zakończenie lektury niewiele pomoże, ponieważ końcówka sprawi, że zapragniecie więcej. Znacznie więcej i to na już 🤭
Styl wykorzystywany przez Hope jest hipnotyzujący. Z niebywałą łatwością wnika nie tylko do umysłu odbiorcy, ale przede wszystkim do jego serca, gdzie rozgrywa się prawdziwa bitwa. Dlaczego? Ponieważ "Everything I Want" aż po same brzegi jest przesiąknięte wyraźnymi emocjami. W tej historii znajdziecie wszystko, czego będziecie potrzebowali — mamy niepewność, mamy burzliwe przeżycia oraz palące momenty, od których zacznie wam się kręcić w głowie. Ta pozycja to najprawdziwsza przejażdżka bez trzymanki, której końca nie jesteście w stanie przewidzieć.
Jednak poza poruszającą fabułą, to bohaterowie sprawili, że oszalałam na punkcie EIW. Kocham fakt, że Hope nie starała się zrobić z nich idealnych postaci, które nie popełniają błędów. Wręcz przeciwnie — autorka pozwoliła nam zajrzeć do ich umysłów, poznać ich słabości, niepewności oraz obawy. Poznać prawdziwe myśli oraz zrozumieć ich zamiary, a także zaskakujące zachowania. To właśnie dzięki temu Zander oraz Lea stali się mi tak bliscy i nie ma chwili, abym o nich nie myślała.
"Everything I Want" to poruszająca, emocjonująca i wręcz hipnotyzująca lektura, która przewróci wasz świat do góry nogami. To również historia, której klimat pozwoli wam odkryć najmroczniejsze tajemnice elitarnego klubu, a także sekrety skrywane przez pewnego bezwzględnego biznesmena oraz młodszą o osiem lat studentkę psychologii... Pytanie tylko, czy jesteście na to gotowi? 🤭❤️🔥
Relacja między bohaterami tej książki działa jak magnes – przyciąga czytelników od pierwszych zdań i nie pozwala oderwać się do samego końca. Opowieść obrazuje miłość która nie zawsze kończy się sukcesem, lecz pozostawia trwały ślad, niczym powiew chłodnego wiatru.
Zander – obiekt marzeń kobiet, mężczyzna z zimnym sercem, które zostało zranione w przeszłości przez bliską osobę. Krzywda sprzed lat i mroczne wspomnienia dominują w relacjach z kobietami. Budował wokół siebie mur obojętności, wyrachowania i bezwzględności wobec innych. Wyzbył się uczuć względem innych osób, nawet z kręgu rodziny. To przyjaciel są najważniejszym ogniwem w jego relacji ze światem, ale wobec nich jest także surowy. Od dawna tłumi swoje emocje, traktując kobiety jako ulotne rozrywki. Korzysta i nie obiecuje niczego w zamian. Brutalnie odziera je ze złudzeń i uchodzi za nieosiągalnego partnera na przyszłość. Jednak na jego drodze ponownie staje Lea – siostra przyjaciela, z dawnych lat jego słabość, którą zawsze pragnął chronić, nawet przed sobą samym. Teraz dorosła, pełna odwagi kobieta rozbija jego porządek życiowy. Zakazana. A mimo to nieodparcie pociągająca.
Ich silna więź, wypełniona napięciem, pragnieniem oraz niewypowiedzianymi uczuciami, przekształca każdy rozdział w emocjonalną podróż. Dumny, uparty i zbyt wierny zasadom Zander, nie dopuszcza słabości i uczuć. Podobnie jak uparta Lea, która chce samodzielności i broni się przed złamanym sercem, broni się w wyznaniu prawdy. Oboje boją się przyznać do swoich uczuć, wplątują się w związek, który staje się znacznie bardziej skomplikowany. Układ, który miał ich chronić, stał się własną pułapką. Czy w życiu Zandera jest miejsce na wierność oraz prawdziwą miłość? Czy Lea będzie gotowa zaryzykować wszystko, aby walczyć o uczucie, które może ją zranić? Jest jeszcze ktoś, kto pragnie zemsty i nie cofnie się przed niczym by zadać najgłębszy cios.
To książka, którą trudno odłożyć. Dynamiczna fabuła, doskonale skonstruowane postacie – w tym także te drugoplanowe – przedstawiają pełen emocji i napięcia obraz relacji, która fascynuje i przyciąga. Grupa przyajciół, których relacja jest głębokim wzajemnym wsparciem i jednocześnie pułapką tajemnic. Styl autorki sprawia, że czytelnik czuje się jak cichy obserwator wydarzeń, blisko toczących się akcji z udziałem bohaterów.
Spędziłam noc na jej czytaniu… i naprawdę było warto. Dawno nie natrafiłam na tak wciągającą opowieść – tak intensywną, autentyczną i pięknie napisaną. „Everything I Want” to idealna lektura na jesienny wieczór – pełna namiętności, bogata w emocje i pozostająca w pamięci na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Lea Rhodes ma 22 lata, jest studentką psychologii i poszukuje pracy. Dziewczyna pojawia się w firmie Prestona Kane, gdzie ma podjąć pracę. Tam wpada na jego syna Zandera, najlepszego przyjaciela jej brata. Mężczyzna ma 30 lat, jest przystojny, bogaty i prowadzi własną firmę. Lea podkochiwała się w nim już jako nastolatka, jednak on traktuje ją tylko jak młodszą siostrę przyjaciela. Przez pewne wydarzenie dziewczyna nie otrzymuje pracy u Prestona Kane, jednak Zander załatwia jej inną pracę. Od tej pory zaczynają się częściej widywać…
Co z tego wyniknie? Jak potoczą się dalsze losy Lei i Zandera? Czy Zander w końcu dostrzeże w Lei piękną kobietę, a nie tylko siostrę najlepszego przyjaciela?
„Everything I want” to pierwszy tom serii. Książka przeznaczona jest dla osób powyżej 18-tego roku życia. Jest to idealna lektura dla osób lubiących romanse z dużą ilością hot scen. Znajdziecie tutaj motyw różnicy wieku, ukrywaną relację i elitarny klub. Jeżeli chodzi o postaci to Leę nawet polubiłam, mimo że czasami robiła głupie rzeczy. Za to bardzo irytowała mnie nadopiekuńczość jej brata. Lea jest dorosłą kobietą, ma prawo przeżyć swoje życie po swojemu i popełniać swoje błędy. Jednak jej brat i jego przyjaciel pilnują jej jakby nadal była małą dziewczynką. Co do Zandera mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest surowy i arogancki, nie wierzy w miłość i traktuje kobiety przedmiotowo, zależy mu tylko na jednym, a z drugiej strony są takie sytuacje, gdzie potrafi być opiekuńczy i zadbać o kobietę. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki. Jej styl pisania i język sprawia, że dobrze i szybko czyta się tą historię. Jednak nie wciągnęła mnie ona na tyle mocno, żebym czytała ją z zapartym tchem i nie mogła się od niej oderwać. Jest to dobra lektura, jednak myślę, że nie zostanie ona w mojej pamięci na dłużej. Czy sięgnę po kolejny tom? Nie wiem, mam mieszane uczucia. Jeżeli lubicie takie klimaty w książkach, to śmiało czytajcie. Chętnie dowiem się, jakie wrażenie zrobiła na Was ta historia ;)
Dzisiaj recenzja książki, która porwała mnie od pierwszych stron. Wcześniej nie miałam styczności z twórczością Hope, wiedziałam kto to jest i że wydaje swoje książki, aż w końcu przeczytałam EIW i przepadłam.
𝐄𝐕𝐄𝐑𝐘𝐓𝐇𝐈𝐍𝐆 𝐈 𝐖𝐀𝐍𝐓 o książką z motywami, które uwielbiam. Od przyjaciela jej brata i różnicę wieku aż do ona zakochuje się pierwsza, a on mocniej. Książce nie można odmówić elementu zaskoczenia! Wszystko w ich relacji dzieje się powoli, chociaż od dawna mają ku sobie. Relacja tak naprawdę poza nieziemskim napięciem pomiędzy bohaterami dzieje się dopiero w połowie książk. Hope idealnie połączyła napięcie i namiętność między tą dwójką. A lekkie zwroty akcji, były idealnym dopieszczeniem historii. A zakończenie? Ja nadal się po nim nie pozbierałam, myślałam, że je przewidzę. Nic bardziej mylnego, nawet mimo spoileru, który sobie zaprezentowałam…
Zander Kane to bezwzględny biznesmen, którego życie kręci się wokół firmy i pięknych kobiet, do czasu, aż przestaje mu się trzymać swoje zainteresowanie bohaterką, w głowie. Za to Lea Rhodes to studentka psychologii, która mimo wielu niepewnym momentów, wie czego chce, a chciała Zandera, który odpychał ją przez wzgląd na jej brata i jego najlepszego przyjaciela. Podczas czytania towarzyszyły mi przeróżne emocje, w dodatku po przeczytaniu 𝐄𝐕𝐄𝐑𝐘𝐓𝐇𝐈𝐍𝐆 𝐈 𝐖𝐀𝐍𝐓, zaczęłam czytać spin-off i zasponsorowałam sobie skończenie drugiego tomu! Ale niesamowicie mocno go potrzebuję! Jestem ciekawa jak końcowa akcja się rozwinie.
Do osób, które mają książkę, zauważyliście jak bardzo przemyślana jest wklejka? Początek wklejki to ich spotkanie, gdy Zander każe jej wsiąść do auta, a koniec wklejki… to myślę, że się domyślicie 🤫
Przyznam szczerze, że pierwszy raz miałam styczność z piórem Hope i raczej się nie zawiodłam. Książkę przeczytałam bardzo szybko, bo język był przyjemny, a fabuła wciągająca. Autorka przez całą historię stopniowo budowała napięcie między bohaterami i odkrywała przed nami kawałki ich osobistej historii.
Bardzo zaciekawiła mnie postać Zandera i to, co wydarzyło się w jego przeszłości, że aż tak odpycha od siebie jakiekolwiek myśli o przywiązaniu i długotrwałej relacji. Samą Lea też jestem bardzo zaintrygowana, a bardziej tym, jak rozegra plot twist z końca książki, tym bardziej że poznajemy ją jako uczuciową, wrażliwą i sumienną osobę, która dba o swoją przyszłość.
Jeśli chodzi o motyw młodszej siostry najlepszego przyjaciela, w tej części nie mieliśmy za wiele pokazane, ponieważ główni bohaterowie ukrywali swoją relację. Dlatego jestem bardzo ciekawa, jaka będzie reakcja brata Lei. Czy będzie miał coś przeciwko tej dwójce, czy może faktycznie da jej w końcu wolność w kwestii decydowania o partnerach?
Bardzo spodobało mi się to, że bliższa więź między Leą a Zanderem zaczęła się w połowie książki i rozwinęła się w naturalnym tempie, a nie na zasadzie że ciągle się unikali, a tu nagle od początku już zaczynają się spotykać.
Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to to, że w moim odczuciu mało było rozmów między głównymi bohaterami a postaciami pobocznymi na inne tematy niż relacje intymne.
Jeśli lubicie motyw elitarnego klubu, bohatera, który nie wierzy w miłość i dużo spicy scen, to ta książka na pewno przypadnie wam do gustu.
Od pierwszych stron wiedziałam, że przepadnę…i dokładnie tak się stało❤️🔥 •Everything I Want• totalnie mnie pochłonęło i sprawiło, że żyłam tą historią. To była jazda bez trzymanki…emocje, napięcie, namiętność i to zakończenie, po którym siedziałam z otwartą buzią, pytając „hej! co tu się właśnie wydarzyło?!”.
Lea i Zander to duet, którego relacja od początku aż iskrzy. Ona - młoda, odważna i uparcie dążąca do celu. On - surowy, władczy i pewny siebie. A między nimi? Zakazane uczucie, które nie powinno się zdarzyć, a jednak rozpala wszystko do czerwoności🔥 Uwielbiam ten motyw - przyjaciel brata, różnica wieku, zakazana relacja - a Hope S. Ward zrobiła to tak, że dosłownie nie mogłam się oderwać.
Autorka pisze lekko, ale z taką pasją, że każde spojrzenie, każdy dotyk, każde słowo między bohaterami czuć aż do ostatniej strony. Z każdym rozdziałem coraz bardziej się zatracałam. To historia, która absolutnie hipnotyzuje, jest emocjonalną, pikantna, pełna napięcia i sprzecznych uczuć🖤
A Zander? No cóż, ten facet ma w sobie coś, co sprawia, że nie sposób o nim zapomnieć… I choć bywał wkurzający, to jednocześnie kompletnie rozbrajający♥️ Lea z kolei zdobyła moje serce swoją determinacją i tym, że nie dała sobą pomiatać.
To jedna z tych książek, po których masz kaca i potrzebujesz chwili, żeby dojść do siebie. A końcówka? SZOK!!!
Jeśli lubicie motyw zakazanej miłości, silne emocje i chemię, od której robi się gorąco🔥, ta historia jest dla was. Ja przepadłam♥️
Kiedy zaczynałam tę książkę, nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo wcześniej nie miałam styczności z książkami tej autorki. Okazało się, że to spotkanie wypadło naprawdę dobrze, a styl pisania od razu mnie wciągnął.
Fabuła opowiada o środowisku ludzi, którzy żyją chwilą – bawią się, imprezują, szukają przyjemności. W tym świecie wyróżnia się Lea, wierząca w prawdziwą miłość, i Zander – zimny, skupiony na pracy biznesmen, który od lat nie dopuszcza do siebie uczuć. Los krzyżuje ich drogi zarówno w pracy, jak i w klubie Elysium.
To, co szczególnie mi się spodobało, to tempo rozwoju ich relacji. Nie zakochują się od razu, ale stopniowo zaczynają odkrywać siebie nawzajem. Zander długo wypiera rodzące się emocje, a przełom następuje dopiero wtedy, gdy Lea podejmuje pracę w klubie i on zaczyna postrzegać ją inaczej.
Książka, mimo sporej objętości, czyta się lekko. Krótkie rozdziały i dwie perspektywy sprawiają, że trudno się oderwać. Nie wszystkie decyzje bohaterów mi się podobały, ale dynamika i napięcie w ich relacji sprawiały, że chciałam wiedzieć, co będzie dalej.
Zakończenie zostawia czytelnika z niedosytem, co tylko wzmacnia chęć sięgnięcia po kolejny tom. To opowieść pełna emocji i namiętności, która świetnie nadaje się na wieczorną lekturę, zwłaszcza jeśli ktoś lubi książki z nutą intensywnych przeżyć.
Od zaczęcia czytania o czym będzie książka aż do ostatniej strony nie wiem o czym była i szczerze nie chciałbym wiedzieć, bo jest to trochę taka pomyłka czytelnicza, bo krindz wygrał w każdej nominacji jaką byście sobie narzucili.
Czy ja chcę dalej pisać tą recenzję… jasne, bo pierwszy raz spotkałem się z czymś tak długim, bezsensownym i nie dającym satysfakcji z czytania jak ta powieść, gdzie jedynie co wiem to to, że głupia i naiwna dziewczyna… studentka psychologii trafia nadrobię aroganckiego buca i ich k***a drogi łączą się. Ona nie robi tego dla hajsu. No szacun. I ja wiem, że teraz obrończynie przyjdą, ale prowadzę was… jak można miec w sobie zero stanowczości?!
Ktoś ostatnio fajnie określił ich relacje w stosunku do fabuły … gdzie ona tam i on, no w uj za przeproszeniem jest jakiś lekarz? Czy na sali książkowych dzieł jest jakiś lekarz? Historie płynie swoim rytmem, a na piedestale mamy dwa odrębne światy, które co chwile się pie***. Dosłownie! Co czytasz to on ją tam ściska, tam dotyka, tam doprowadza do … tam czy tam ją właśnie jeb***. Wiecie, już zaczęło się coś dziać innego, to on ją tiru riru.
Trochę był to zmarnowany czas, ale jeśli lubicie czytać dobre romanse, to nie dla was tą książką.
Recenzja: Z książkami autorki miałam już styczność. Jedne mi się podobały inne nie, mimo wszystko miałam pozytywne nastawienie do ,,Everything i want". Gdy zobaczyłam motyw i opis to bardzo chciałam spróbować po raz kolejny raz książek Hope. . Lea jako bohaterka bardzo mi się spodobała. Ogromnie ją polubiłam już na samym początku. Charakter i osobowość, którą miała sprawiła, że chciałabym mieć taką znajomą. Bardzo się z nią zżyłam. Każda jej decyzja była dla mnie zrozumiała i jasna, dzięki czemu jeszcze bardziej ją lubiłam. . Zander od samego początku mnie intrygował. Człowiek, który wszędzie ma znajomości i gdy czegoś chce to od razu to dostaje. Właśnie takiego poznajemy Zandera na samym początku. Później z każdą stroną poznajemy jego inne cechy. Zazdrość, troskę i prawdziwe uczucia. Bardzo go polubiłam. Jego perspektywe czytało mi się równie przyjemnie. . Styl pisania Hope bardzo przypadł mi gustu. Był lekki i wciągający. Książkę czytało się bardzo szybko co jest kolejnym plusem. Wszystko przeżywałam razem z bohaterami. Bardzo wczułam się czytając. Polecam całkowicie. Ja też napewno sięgnę po kolejną książkę Hope.
Zander Kane jest milionerem, a jego życie kręci się wokół biznesu i kobiet.
Lea Rhodes jest młodszą siostrą jego najlepszego przyjaciela, która… nigdy nie powinna być jego pragnieniem.
Jednak los w nieprzewidzianych okolicznościach stawia ich sobie na drodze sprawiając, że przepadają w sidłach pragnienia i pożądania…
Miałam bardzo duże oczekiwania co do tej historii, bo wiele o niej słyszałam, a promocja patronek i autorki sprawiła, że jeszcze bardziej chciałam wpaść w ramiona Zandera… Po jej przeczytaniu, już nie chcę.
Okazał się totalną czerwoną flagą (niestety). Zander jest typem mężczyzny traktującego kobiety bardzo przedmiotowo, wręcz jak zabawki.
Aby nadać większe tło, dla swojego poglądu muszę zaspojlerować…
❗️MOCNY Spojler Alert❗️
Ja rozumiem, że ktoś może być skrzywdzony… Ale w mojej opinii wykorzystywanie tak kobiet, późniejszy jego komentarz na temat wysyłania przez nie wielokrotnie nagich zdjęć i ten filmik urodzinowy, który oglądał przez 10 sekund? Nawet opisując co na nim się znajduje. Sam fakt nieodpisywania nic nie znaczy. To on powinien postawić kropkę nad i. Zablokować. Cokolwiek. Sam przyznał, że widział te zdjęcia. Jeśli budujesz jakąś relację i obiecujesz sobie z drugą osobą wyłączność, to takie zachowanie jest poniżej pasa. Już nie wspomnę o głupim pomyśle z filmikiem. Jezu. Jak tylko to zobaczyłam, totalnie wiedziałam co się wydarzy i byłam strasznie zniesmaczona. Nienawidzę facetów, którzy potrzebują i proszą o coś takiego. DISGUSTING!!! Takie rzeczy bardzo często wypływają i jest to nierozważne. Niestety nic nie sprawi, że spojrzę na tego bohatera w inny sposób.
❗️ Koniec spojleru ❗️
Poza tym na początku wczułam się w klimat i do jakiegoś momentu dobrze mi się to czytało. Jednak zachownia wymienione wyżej sprawiły, że historia stała się ogromnym zawodem.
Hope ma świetne pióro i pomimo długości, czytało mi się naprawdę płynnie i sprawnie.
Na pewno nie sięgnę po kontynuację historii Lei i Zandera, jednak po inne książki z pióra Hope bardzo możliwe.
This entire review has been hidden because of spoilers.
3,25 ewentualnie może 3,5 mam dosyć mieszane odczucia względem tej historii niby mi się podobało, ale z drugiej strony trochę się nudziłam i nie czułam tego całego przyciągania pomiędzy głównymi bohaterami
Kurde, powiem tak. Nie jest to książka najwyższych lotów, wręcz bym powiedziała, że jest prymitywna i płytka jak się tylko da. Ale mnie wciągnęła i chcę wiedzieć, co będzie dalej.
Mam mieszane, ale to bardzo mieszane uczucia względem tej książki. Z twórczością Hope miałam styczność już wcześniej i choć może nie były to idealne spotkania to naprawdę dobrze je wspominam, więc z przyjemnością zabrałam się za tą historię tym bardziej, że wszystko co wcześniej widziałam o tej książce bardzo mnie zachęciło.
I niestety muszę przyznać, że miałam spory problem z ocenieniem tej książki. Z jednej strony nie była to zła książka. Gdy już się w nią wkręciłam, serio dobrze i przyjemnie mi się ją czytało, a sam styl autorki była naprawdę lekki. Jednak jednocześnie nie było w niej jak dla mnie nic porywającego czy zaskakującego.
Akcja toczyła się w fajnym tempie, jednak była tak poprowadzona, że dosyć szybko domyślałam się co może wydarzyć się w następnych rozdziałach.
Sami bohaterowie też momentami na maksa denerwowali mnie swoim postępowaniem😭 po prostu nie pasowały mi one do charakteru który miały prezentować te postacie i psuło mi to odrobinę klimat tej historii. Po postaci Zandera, jego kreacji, ale też kreacji jego firmy spodziewałam się czegoś naprawdę mocnego, co sprawi, że będę rozmyślać o wątkach, które w ostateczności zostały lekko zepchnięte na drugi plan.
Jednym z motywów jest elitarny klub. I niestety jak dla mnie nie ma on takiego klimatu, tajemniczości i głębi jakiej spodziewałam się po zobaczeniu tego motywu.
Samo zakończenie też nie wywołało we mnie takiego zaskoczenia jakiego spodziewałam się po niektórych reakcjach ludzi. Jednak nie było to też totalnie złe zakończenie, bo jednak sprawiło, że chciałabym przeczytać kontynuację i zobaczyć jak autorka rozegra tą, jednak dosyć trudną sytuacje.
Nie była to książka, która zachęciła mnie pod względem towarzyszących mi emocji. I chyba to był jak dla mnie jej główny mankament. Że przez sposób przedstawienia niektórych scen nie poczułam za bardzo klimatu, który autorka starała się zbudować ani samych emocji, które odczuwali bohaterowie. Aczkolwiek były w niej sceny i wątki, które sprawiły, że nie była ona całkowicie nudna i udało mi się po czasie w nią wkręcić, a w połączeniu ze stylem pisania autorki z przyjemnością zabiorę się za kolejną część. Końcówka i rozłożone w czasie emocje tworzące się między bohaterami wywołały we mnie lekki niedosyt i widzę serio potencjał na rozkręcającą się historię.
Była to fajna książka do spędzenia ponurego wieczoru w łóżku, ale sama jakiś czas po przeczytaniu widzę, że zabierając się za nią miałam już jakąś wizję tej historii w głowie po tym co widziałam w internecie i jednak nie została ona do końca zrealizowana😭 ale jednocześnie z przyjemnością sięgnę po kontynuację do której postaram się podejść z totalnie czystą głową🥹
było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Hope, dlatego też nie wiedziałam do końca czego się spodziewać, choć byłam raczej do książki pozytywnie nastawiona. już same motywy zachęcały, a i promocja samej autorki czy patronek wyskakiwała mi wszędzie i dodatkowo nakręciła mnie na czytanie. ostatecznie książka moim ulubieńcem nie została, na pewno też nie żałuje, że ją przeczytałam i sięgne też po drugi tom bo zakończenie długo nie daje o sobie zapomnieć.
styl pisania autorki jest przyjemny i mega wciągający, a przez książkę się płynie! jest to niezły grubasek bo ma 500 stron a ja przeczytałam całość nawet nie w jeden dzień. fabuła fajnie angażuje czytelnika i sprawia, że po prostu chce się czytać rozdział za rozdziałem, żeby dowiedzieć się co będzie dalej i jak rozwinie się relacja głównych bohaterów. na plus też zdecydowanie krótkie rozdziały i dwie perspektywy, które uwielbiam!
kreacja bohaterów niestety mnie nie zachwyciła, bo zarówno Zander jak i Lea, nie mieli w sobie tego czegoś za co chciałabym obdarzyć ich sympatią. mieli swoje fajne momenty i oczywiście im kibicowałam, ale były też momenty, które kompletnie mi się nie podobały i ich zachowanie nie zachęcało do próby polubienia się z tą dwójką.