Najnowsza książka autorki głośnego reportażu 27 śmierci Toby’ego Obeda, laureatki m.in. NIKE Czytelników.
Reporterska opowieść o kobietach w momencie zmiany i zapis wychodzenia z ciemności.
Nagradzana reporterka, autorka jednej z najgłośniejszych książek non-fiction ostatnich lat powraca z nową, wyjątkową książką. Tym razem Joanna Gierak-Onoszko oddaje w ręce czytelniczek i czytelników pogłębiony, narracyjny reportaż o kobietach, które stają w obliczu przełomu i podejmują decyzję o głębokiej zmianie.
Wolta to angażująca i inspirująca opowieść o odwadze, dojrzewaniu i wewnętrznej sile. Jej bohaterki łączy moment zatrzymania, przełomu, a potem: nowe życie. Zmagania, upadki i sukcesy, będące ich udziałem, Joanna Gierak-Onoszko przekuwa w uniwersalny przekaz o radzeniu sobie z wyzwaniami. Osobiste historie splata z szerszą perspektywą nauki i filozofii, tworząc tym samym wyjątkowy przewodnik po wychodzeniu z ciemności oraz pokonywaniu życiowych wiraży.
Wolta to opowieść o sile i odwadze, niegasnącej nadziei, wrażliwości i odporności – czasem wrodzonej, lecz częściej nabytej w wyniku trudnych doświadczeń. Dla wielu kobiet może stać się dziś ważnym wsparciem – wtedy, gdy wszystko się chwieje, ale też wtedy, gdy pojawia się impuls do życiowej zmiany.
Trudne historie kobiet, które przeszły w życiu więcej niż niejeden człowiek. Zgrabny styl, co jest dużym plusem. Świetnie się tego słucha w audio. Niestety, książka momentami staje się esejem na tematy poboczne, np. o hodowli lam. Myślę, że wiele kobiet może odnaleźć swoje doświadczenia w tych kilku historiach; zobaczyć, że wolta to nie koniec świata, a pewien moment do przejścia, żeby stać się jeszcze silniejszą. Naprawdę dobra książka.
"Wolta" jest dokładnie o tym, co w podtytule. O kobietach w zmianie. Są w niej historie kobiet, takich "z życia wziętych", całkiem możliwe, że znajomych, znanych, kojarzonych, które znalazły się w sytuacjach wymagających czy wymuszających zmianę. I tak jak te sytuacje są różne, tak różne są te przemiany. Czasem bardziej widoczne, a czasem wyłącznie wewnętrzne. To bardzo życiowa książka, jakkolwiek banalnie to brzmi. Miałam w oczach łzy, uśmiechałam się do siebie, znalazłam w sobie ogromne pokłady współczucia, wzruszenia i poczucia solidarności. Dużo nadziei, ale i siły. Chyba też inspiracji.
Ale "Wolta" wciąga nie tylko samymi opowieściami, ale też tym, jak zostały one spisane. Podoba mi się równowaga między subiektywnymi perspektywami, osobistymi wtrąceniami, a obiektywnymi komentarzami ekspertek. Wszystko tu gra, przez co możemy zarówno poczuć emocje, jak i zyskać pewną wiedzę. O czymś się dowiedzieć, czegoś się nauczyć, z pewnością poszerzyć perspektywy. Nie zliczę, ile razy wracałam do tej książki podczas poprzedniego weekendu, i myślami, i słowami - tyle miałam na temat tych kobiet do opowiedzenia.
A największą chyba siłą tej książki jest jej autentyczność i "zwyczajność". Nie wiem, choć niektóre historie są bardzo wyjątkowe, wręcz szalenie rzadko spotykane, to przez całą lekturę miałam poczucie pewnej przyziemności, i nie było to uczucie negatywne. Na koniec już, "Wolta" jest książką bardzo wspierającą, ale jednocześnie nie ma w niej takich typowo poradnikowych banialuków (sorry not sorry). Tylko życie, albo aż życie (no i wyszło mi na koniec patetycznie). Polecam.
„Nie zgadzam się na pouczanie i wmawianie innym kobietom, że u każdego doba ma tyle samo godzin i jeśli nie daje sobie rady, to znaczy, że jest źle poukładana. Każda z nas ma inne obowiązki, obciążenia i może korzystać z innych zasobów. A czasem zwyczajnie nie ma niczego, na czym może się oprzeć. Mówienie kobietom, że sukces jest kwestią organizacji, jest nie tylko krzywdzące, ale po prostu przemocowe”.
„Wolta. Opowieść o kobietach w zmianie” to dowód na to, że w wielu z nas tkwi siła, o którą nigdy wcześniej byśmy się nie podejrzewały. To reporterski przewodnik po ciemności, napisany z samego serca zmiany. Gdy bohaterkom rozpada się życiowa jenga, przychodzi kryzys, doświadczają straty lub muszą stawić czoła nieproszonym zmianom, szukają w sobie odwagi, by pokonać lęk i wytyczyć nowe ścieżki. Przedstawione historie są różne, tak jak i różne są kobiety „Wolty”, ale łączy je ta sama nadzieja, która potrafi nadać sens w oceanie rozpaczy. I mądrość, która przyszła, choć nikt jej nie prosił. A my, dzięki głosom ekspertek, możemy spojrzeć na losy bohaterek z szerszej, naukowej perspektywy i jeszcze więcej zrozumieć. „Wolta” to mój prezent urodzinowy. Wyjątkowy, pełen emocji, wzruszeń i kobiecej siły, która może stanowić źródło inspiracji. Warto przeczytać i podsunąć do przeczytania innym kobietom, zarówno tym, które w pokorze znoszą swój los, jak i tym zbuntowanym wobec istniejącego stanu rzeczy. Niech rozwiną skrzydła i nie pozwolą, by zatrzymał je strach.
Nie jest to ocena przytoczonych historii kobiet (o jak ja płakałam, przeglądając instagrama Doroty Groyeckiej!!!), tylko realizacji pomysłu. Strasznie raził mnie taki cukierkowy patos (?) i heroizacja bohaterek, jakby historie te powstawały z pozycji kogoś, kto musi wziąć się w garść tu i teraz - a nie z perspektywy przepracowanego doświadczenia.
Zapamiętam z niej jedno mocne zdanie - to o bliskości Erosa i Tanatosa, kiedy to jedna z kobiet mówi o libido, które podnosiło się przy pogarszających się wynikach jej chorego dziecka. Jedyna nieugrzeczniona myśl.
3,75 Liczyłam na trochę większą różnorodność historii, bo większość z nich opisywała na pierwszym lub drugim planie problemy zdrowotne, te dotyczące samych bohaterek lub ich rodzin. Poza tym bardzo zgrabnie napisane - autorka oddaje głos rozmówczyniom, wplata między ich wypowiedzi perspektywę ekspertów.
„Myślałam, jaką jestem szczęściarą. Umiem prowadzić auto i być samodzielna. To takie ważne dla kobiety, zwłaszcza matki, by mieć prawo jazdy. Mogłam pojechać, dokąd chciałam”. Od miesiąca uczę się teorii.
Joanna Gierak-Onoszko swoją poprzednią książką, "27 śmierciami Toby'ego Obeda" sprawiła, że jako autorce ufam jej całkowicie. Kiedy ukazała się "Wolta" wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Bez względu na to, o czym jest, bez względu na to, z czym przyjdzie mi, jako czytelniczce się zmierzyć (a spodziewałam się trudnych emocji), ufam autorce i chciałam poznać kolejne historie, które przelała na papier.
Trudno mówić w kontekście takiego reportażu jak "Wolta" czy wspomniane "27 śmierci Toby'ego Obeda", że książka mi się podobała lub nie. Jak mogę mówić, że książka o czyimś życiu, przejściach, chorobach, stratach i smutku mogła mi się podobać? To stwierdzenie jakoś mi nie pasuje. Ale tak, "Wolta" zdecydowanie zasługuje na uwagę i uznanie.
Jest to książka dla osób, które lubią literaturę reportażową, nie boją się trudnych emocji i trudnych historii. Autorka oddaje głos kobietom, które na różnych etapach swojego życia musiały przejść zmiany niezależne od nich — to często bolesne opowieści kobiet, których życie doświadczyło na wielu frontach. Ale ich historie oprócz ciężaru emocjonalnego, mają w sobie iskierki nadziei, iskierki szczęścia, iskierki dające im siłę do działania.
Joanna Gierak-Onoszko nie ocenia. Ona słucha i oddaje nam opowieści swoich bohaterek do własnych przemyśleń. Nie jest to łatwy reportaż. Jest pełen nostalgii, smutku, cierpienia, ale też nadziei. Wielokrotnie ściska za gardło, aż poczujesz w nim ogromną gulę, którą trudno przełknąć.
Joanna Gierak-Onoszko po raz kolejny udowadnia, że potrafi słuchać ludzi w sposób wyjątkowy — z empatią, uważnością i literackim wyczuciem. Wolta to reportaż, który nie tylko opowiada o kobietach w momencie przełomu, lecz także staje się dla czytelniczek lustrem — czułym, ale bezlitosnym, pokazującym prawdę o tym, jak trudno, a zarazem jak pięknie jest się zmieniać.
Autorka prowadzi nas przez historie kobiet, które stoją w punkcie zwrotnym: po utracie, po rozstaniu, po chorobie, po latach życia w cieniu cudzych oczekiwań. Nie są to bohaterki z pomników, lecz z krwi i kości — czasem kruche, czasem wściekłe, czasem zmęczone. Gierak-Onoszko nie idealizuje ich, nie szuka łatwych morałów. Zamiast tego oddaje głos kobietom, które miały odwagę powiedzieć „dość” i rozpocząć własną woltę — zmianę, która boli, ale prowadzi ku wolności.
To książka o dojrzewaniu do siebie, o odwadze, która rodzi się z bólu, i o nadziei, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy wszystko inne się rozsypuje. Reporterka splata osobiste opowieści z wiedzą psychologiczną i filozoficzną, tworząc narrację, która nie tylko porusza, ale i daje narzędzia do zrozumienia samej siebie.
"Wolta" to wrażliwe i silne historie kobiet. To piękne opowieści o tym co trudne, co ciężkie, ale i zachwycające oraz dające nadzieję. To w końcu rozdziały z życia, kiedy się potykamy, kiedy ktoś podje rękę a czasem samemu trzeba się podeprzeć aby powstać.
W tej książce każda postać jest warta uwagi, zauważenia i wczytania się w to, z czym chcą się one podzielić. Nie trzeba wielkich słów, trzeba po prostu się otworzyć na to co obok, a czasem i trochę dalej.
Joanna Gierak - Onoszko zachwyca każdym kobiecym głosem w swojej najnowszej książce. Są one różne, tak bardzo inne, a jednocześnie tak dobrze znane. Oddaje głos kobietom. Ich historie przyciągają bardziej, mniej. Poruszają i zaskakują. Ukazują siłę, ale i słabości.
Pamiętam poprzednią książkę Autorki " 27 śmierci Toby'ego Obeda, oraz to jak bardzo mnie ona bolała. "Wolta" jest inną książką, ale również wartą poznania i zagłębienia się w nią.
To nie jest łatwa książka. To książka naprawdę smutna, bo choć opowiada o kobietach w zmianie, to to, przez co przeszły, rozdziera serce. Niektóre historie, a są to historie prawdziwe, skończyły się tragicznie, skończyły się za szybko... Walka jest zwycięstwem samym w sobie, ale odejście jest tragedią dla tych tutaj. Myślę, że miała wybrzmieć nadzieja, może dla niektórych wybrzmiała, może w kilku miejscach i dla mnie… ale generalnie bardzo mnie ta książka przybiła. Zaciekawiły wypowiedzi psycholożek, szczególnie o wieku średnim, który dotyczy wielu bohaterek. Jest naprawdę dobrze napisana. Puszczam ją w obieg. Myślę, że jest wartościowa i wydźwięk może być różny. U mnie uruchomiła różne lęki, nie przyniosła wiele nadziei, ale pewną dawkę mądrości tak…
6 bohaterek tej książki łączy nieustępliwa nadzieja, to że świadomie przezywają swoje emocje i umieja prosic o pomoc. W kazdej historii pojawia sie kryzys zdrowotny wlasny albo kogos z rodziny, ktory wplywa na dalsza czesc zycia. Tak jak w poprzedniej ksiazce autorki wspaniale i ascetycznie opisane sa emocje bohaterek. Bardzo dobrze zadzialalo wplecenie szerszej perspektywy lekarek, peycholozek czy psychoterapeutek. Sa to historie o kobiecej sile, ktora moze pod iesc na duchu, zelaszcza jesli jestesmy lub przygotowujemy sie do jakiejs zmiany.
Dobra książka. Momentami irytował mnie głos lektorki i poziom patetyzmu. Wiem, że autorka chciała zwrócić uwagę na dokonania bohaterek jednak ilość tej podniosłości była dla mnie zbyt duża. Treści i opowieści bohaterek są poruszające i niejednokrotnie wzruszające. Dwie opowieści szczególnie przykuły moją uwagę i na pewno zostaną ze mną na dłużej. Polecam szczególnie osobom, które potrzebują impuslu do mobilizacji i działania. Chętnie przeczytałabym książkę w tym formacie o historiach ludzi w ogóle. Nie tylko skupiając się wyłącznie na kobietach.
historie kobiet, które swoje osobiste problemy, tragedie, pozczarowania i trudne doświadczenia życiowe przekształciły w coś co je napędza i mobilizuje do działania
to nie jest książka, której można wystawić ocenę, jest zbyt osobista
świetna forma, duży plus za zgrabne wplątanie wypowiedzi psycholożek i różnych innych specjalistów
DNF (55%- przeczytałam ) . Książka na DKK . Czytając Woltę, miałam poczucie dystansu. Historie są interesujące, ale opowiedziane bardziej z perspektywy obserwacji niż przeżywania. Zabrakło mi emocji i napięcia - momentów, w których naprawdę poczuję zmianę, a nie tylko o niej przeczytam. W efekcie w pewnym momencie poczułam zmęczenie tą formą.☺️
Bardzo bardzo warta przeczytania! Zmiany bywają przerażające, warto się im przyjrzeć właśnie w ten baczny, delikatny sposób. I jest to bardzo kobieca perspektywa.
wielkie rozczarowanie.... a "wielkie" że względu na nieznośny patos. Literacko kiepsko, bohaterki raczej maniakalnie zaprzeczają kryzysom niż je przechodzą...