Jak rodzona matka mogła zrobić swoim dzieciom takie rzeczy?
Ondrei miał siedem lat. Dzieci w jego wieku spędzają czas, bawiąc się z rówieśnikami. On, pozostawiony sam sobie, spędził na zimnej podłodze w piwnicy kilka miesięcy. Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zobaczyli go skrępowanego tak, że nie mógł nawet swobodnie się poruszać. Przepełnione strachem oczy błagały o pomoc.
Sprawa dzieci z miasteczka Kuřim jest wstrząsająca i wciąż - choć od jej ujawnienia upłynęły całe lata - tajemnicza. Początki były zwyczajne, tak jak zwyczajne może być życie siedemnastolatki, która niespodziewanie zachodzi w ciążę ze starszym mężczyzną. Po szybkim ślubie rodzi się pierwszy syn, potem drugi. Niebawem relacje między małżonkami się psują, na szczęście Klara Mauerowa ma starszą siostrę Katerinę, która jest dla niej wzorem i opoką. Kierując się dobrocią serca, samotna matka dwóch synów podejmuje się dodatkowo opieki nad lekko autystyczną nastolatką Aną. Dla dobra rodziny przeprowadza się do małej miejscowości Kuřim. Brzmi jak bajka? A tymczasem to początek koszmaru...
Historia rodziny szukającej spokoju zamienia się w jedną z najbardziej niepokojących spraw w historii Europy Środkowej. Mimo upływu lat wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Kim naprawdę była Ana? Jaką rolę odegrała Katerina? I co się działo za zamkniętymi drzwiami domu w niewielkim czeskim miasteczku Kuřim?
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
„Za zamkniętymi drzwiami często kryją się historie, o których nie chcemy wiedzieć. Ale czasem musimy je poznać, by zrozumieć, jak cienka jest granica między normalnością a koszmarem.” Sprawa „Dzieci z Kurim” nie była mi wcześniej znana. Sama jestem matką i czułam się w obowiązku sięgnąć po tą pozycję. Punktem wyjścia jest prawdziwa historia, która wydarzyła się u naszych czeskich sąsiadów. W małym miasteczku Kuřim przypadkiem odkryto siedmioletniego chłopca więzionego w piwnicy – wychudzonego, z widocznymi śladami przemocy. W domu znajdowała się matka, ciotka, brat i przyrodnia siostra. Historia mogłaby uchodzić za fabułę thrillera, gdyby nie fakt, że wydarzyła się naprawdę… A wszystko to ujrzało światło dzienne za sprawą awarii pewnej niani elektronicznej jednego z pobliskich sąsiadów. Autorka rekonstruuje tę sprawę z niesamowitą dokładnością. Warto wspomnieć, że akta sprawy liczyły aż 6 tysięcy stron. Kamila Morzy nie narzuca interpretacji, nie ocenia, nie szuka sensacji. Zamiast tego z dystansem, ale i empatią, prowadzi czytelnika przez sieć manipulacji, fanatyzmu i psychicznego zniewolenia, które doprowadziły do jednej z najbardziej przerażających zbrodni To nie jest książka łatwa. Jest przerażająca, poruszająca, ale też niezwykle potrzebna. Z uwagi na opisy tortur, cierpienia dzieci, to nie jest również książka dla każdego. Jako matka, nie mogę pogodzić się z tym, co spotkało te dzieci i przeraża mnie fakt, że takie tragedie mają miejsce. Uważam jednak, że nagłośnienie ich jest niezwykle ważne, bo nigdy nie wiemy, co dzieję się za zamkniętymi drzwiami…
„Dzieci z Kurim” to książka, która przedstawia historię rodziny Mauerowej, której życie stało się koszmarem. Z pewnością nie da się jej ocenić w skali gwiazdkowej. Miała przedstawić fakty i to właśnie możemy w niej znaleźć. Nie ma tam przemyśleń, domysłów i hipotez. Możemy przeczytać co się wydarzyło i jakie konsekwencje ponieśli wszyscy, którzy byli zamieszani w sprawę.
Pod względem merytorycznym uważam, że to bardzo dobra książka. Poznajemy wszystkie fakty, w kolejności chronologiczne, podzielone na różne okresy. W 180 stronach zawarta jest cała tragiczna i szokująca historia rodziny.
Cała historia jest tak wstrząsająca, że niejednokrotnie musiałam sobie przypominać, że wydarzyła się naprawdę, a nie jest to po prostu kolejna fikcyjna historia opisana w książkach.
Kamila Morzy bardzo dobrze daje nam poznać tę historię - same źródła wskazują na to, że zrobiła ogromy research i zebrała wszystkie fakty, które powinien wiedzieć czytelnik.
Myślę, że to bardzo dobrze napisana książka i polecam każdemu, kto lubi się zagłębić w historię kryminalne, które wydarzyły się naprawdę.
Rzetelne, ciekawe przedstawienie dramatu jako wydarzył się w Kurim. Ciężko jest czytać o tym jak zostały skrzywdzone dzieci i jak naprawdę cała sprawa nie została nigdy w pełni wyjaśniona.
Pierwszy raz słyszę o sprawie "Afery Kurimskiej", głośnej w latach 2007-2009 w Czechach/ Norwegii. W aferę zaangażowanych było kilkanaście osób, i co najdziwniejsze większość była zarówno ofiarą, jak i katem. Zaistniała tu jakaś spirala zła, przemocy, manipulacji i presji, która sprawiła,że pozornie zwykli ludzie dopuścili się strasznych rzeczy- m.in. matka krzywdzonych chłopców została tak silnie zmanipulowana emocjonalnie i psychicznie, że zaczęła wierzyć, iż przemoc jest „metodą wychowawczą”. Od odkrycia tych dwóch chłopców w piwnicy rozpoczęło się śledztwo. Pojawia się tu postać Barbory Škrlovej, niesamowicie trudny i złożony przypadek dla psychologów sądowych. No i mamy plot twist jak ze świetnego thrillera, w pewnym momencie miałam opad szczeny. Odradzam czytelnikom wrażliwym na krzywdę dzieci, graficzne opisy przemocy. Pojawia się też motyw wykorzystywania se***nego dzieci w celach zarobkowych. Całość naprawdę wstrząsająca, acz interesująca dla kogoś zainteresowanego mechanizmami manipulacji.
Sprawa dzieci z czeskiego Miasteczka Kurim, nie była mi wcześniej znana. Choć swojego czasu sporo słuchałam podcastów kryminalnych i oglądałam dokumenty o różnorakich zbrodniach, to na tę się nie natknęłam. Gdy zbrodnia wyszła na jaw miałam niespełna 14 lat i w głowie miałam lekcje, książki i Simsy. Wiadomości raczej nie oglądałam.
Historia ta jest straszna. Wyobraź sobie, że niedługo masz zostać ojcem, prawie wszystko jest już gotowe na pojawienie się Twojej żony z Waszym nowonarodzonym dzieckiem. Właśnie montujesz elektroniczną nianię. Podłączasz ją do telewizora, a tam nie widać uroczego pokoju Twojego dziecka, a zamiast tego ukazuje Ci się ciasne, ciemne pomieszczenie, a w nim związany kilkulatek, który patrzy prosto w obiektyw kamery. Wydaje Ci się, że to jakiś żart, albo program w telewizji, jednak gdy potem ponownie uruchamiasz nianię widzisz tego samego chłopca. Zawiadamiasz policję. Okazuje się, że to dziecko mieszka tuż obok, w Twojej okolicy....
Chłopiec był więziony przez około pół roku w składziku pod schodami. Jego ciotka tłumaczy to tym, że chłopiec bawił się w Harry'ego Pottera. Mamy tu wątki znęcania się nad dziećmi, sekty, manipulacji i chorób psychicznych. Ondrej i Jakub byli normalnymi dziećmi, co prawda ich rodzice się rozstali, jednak matka bardzo ich kochała, do czasu aż wprowadziła się do nich nastoletnia Ana. Pojawienie się dziewczyny zmienia życie chłopców w niekończące się piekło. Kim tak naprawdę jest nastolatka i czy ona również jest maltretowana?
Kamila Morzy znana bardziej jako @fabrykagrozy dokonała bardzo trudnej rzeczy, a mianowicie przedstawiła tak trudny temat w sposób przystępny, przeprowadzając nas przez całą sprawę, proces sądowy i werdykt. Przybliża nam postać tajemniczej Barbory, tłumacząc kim tak naprawdę była i próbując pomóc nam zrozumieć jej psychikę. Razem próbujemy zrozumieć co musiało się stać by własna matka tak skrzywdziła dzieci i czemu ojciec nie reagował. Ile osób było w to zamieszanych? Co obecnie dzieje się z osobami zamieszanymi w sprawę?
Reportaże o zbrodniach, których ofiarami padają dzieci dotykają mnie najmocniej, bo sama jestem matką. Takie historie traktuję jako przestrogę, uświadamiając sobie ile zła jest na świecie i jak blisko może czyhać.
Recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Sploty
❓Czy lubicie reportaże❓Po jaką tematykę najczęściej sięgacie❓
📚"Dzieci z Kurim" pióra Kamili Morzy, w Internecie jako @fabrykagrozy, to wstrząsający reportaż o chłopcach Ondreiu oraz Jakubie z małej czeskiej wioski Kurim, która stała się miejscem kaźni rodzeństwa. Katem okazała się być ich matka, Klara Mauerova, która najprawdopodobniej funkcjonowała w szponach sekty. Jej własna siostra, Katherina, zmanipulowała ją na tyle, że kobieta uwierzyła, iż znęcanie się nad synami ma uchronić ich przed zejściem na złą drogę. Ta sama siostra pewnego dnia przyprowadziła ze sobą 13-letnią autystyczną dziewczynkę z prośbą o przygarnięcie, ponieważ w domu rodzinnym była maltretowana. W toku późniejszego śledztwa 13-letnia Aniczka okazała się być 32-letnią Barborą, koleżanką z pracy Katheriny i byłą wychowawczynią z przedszkola, do którego uczeszczali bracia. Gdyby nie przypadek, ciężko sobie wyobrazić co mogłoby się stać z rodzeństwem. Jedno jest pewne - nikt nigdy nie odkryłby tego dramatu.
📚Muszę przyznać, że nie znałam tej sprawy, która nosi miano jednej z najbardziej wstrząsających historii, które wydarzyły się w Europie. Kojarzyłam tylko motyw dorosłej kobiety udającej dziecko, który to został zekranizowany w filmie "Orphan".
📚Od kiedy zapoznałam się z kulisami koszmaru z miasteczka Kurim, ciężko mi przestać wracać do niej myślami. Matka, która powinna kochać i zapewniać bezpieczeństwo po przeprowadzce przechodzi transformację w potwora, który więzi, bije i torturuje własne dzieci. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić co musiało dziać się wtedy w głowach tych chłopców, nie wiem czy ktokolwiek kiedykolwiek mógłby się z tego otrząsnąć. Poza tym ten niepokojący motyw z dorosłą kobietą udającą dziecko...samo to zdanie mnie przeraża.
📚Autorka wykonała kawał dobrej dziennikarskiej roboty docierając do wielu materiałów związanych z tą historią oraz z samym śledztwem. Z tego też powodu gorąco polecam ten reportaż wszystkim pełnoletnim fanom true crime.
DLACZEGO: Współpraca z grupą Helion i @wydawnictwosploty. FABUŁA: Reportaż na temat maltretowanych dzieci z miasteczka Kuřim, które rodzi bardzo wiele pytań. Czy matka może wyrządzić tak niewyobrażalną krzywdę własnym dzieciom? A może jest tylko marionetką w rękach swojej siostry Kateriny, albo pewnej sekty? Czy za wszystkimi manipulacjami stoi trzydziestokilkuletnia letnia Barbora, która (nie raz) podaje się na nastolatkę z problemami adaptacyjnymi? OPINIA: Może i zabrzmi to jakbym była ignorantką, ale zanim nie sięgnęłam po książkę nie słyszałam o spawie dzieci z Kurim. Takie pozycje jak ta zawsze uświadamia mi jedną rzecz, parafrazując Geralta z Rivii - "Największymi potworami są zawsze ludzie". Co do samej historii to aż trudno uwierzyć, że to, co wydarzyło się w Czechach jest prawdą. Tym bardziej, że jest tu kilka niesamowitych zwrotów akcji, przy których naprawdę nie chciało mi się wierzyć, iż to wszystko jest autentyczne. Sam reportaż jest świetnie napisany i opracowany. Nie ma tu zbędnych opisów, które mogłyby przeszkodzić w narracji, albo zaburzyć fokus na sprawie. Treści jest dokładnie tyle, ile powinno być. Autorka nie owija w bawełnę i trzeba przyznać, że wykonała kawał dobrej roboty, żeby spiąć to wszystko w tak dobrą całość. Mam nadzieję, iż będę mieć jeszcze niejedną okazję przeczytać coś więcej spod pióra @fabrykagrozy, bo książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i zdecydowanie jest to jeden z lepszych reportaży, jakie czytałam dotychczas. I chociaż zabrzmi to zapewne dość kontrowersyjnie, patrząc na treść, ale książkę czyta się w równym napięciu, co niejeden z najlepszych kryminałów. Chociaż puenta takich historii zawsze jest jedna - jak to możliwe, że takie zło dzieje się na świecie?
"Dzieci z Kurim" autorstwa Kamili Morzy to reportaż literacki o jednej z najgłośniejszych spraw przestępstw wobec dzieci, która w 2007 roku wstrząsnęła całą Europą. Choć była to sprawa niezwykle głośna i szeroko opisywana w mediach, dopiero dzięki tej książce miałam okazję poznać jej prawdziwy przebieg.
Historia zaczyna się w maju 2007 roku, kiedy sąsiad podłączając elektroniczną nianię przypadkowo przechwycił obraz z kamery w domu obok. Na ekranie zobaczył piwnicę, a w niej zamknięte i związane dziecko. Był to Ondrej, syn Klary Mauerovej, który przez wiele miesięcy był więziony, głodzony i brutalnie torturowany. Groteskowego i przerażającego wymiaru sprawie nadał fakt, że adoptowana przez Klarę "13-letnia Anička" w rzeczywistości okazała się dorosłą, ponad 30-letną kobietą - Barborą Škrlovą , która odgrywała jedną z kluczowych ról w całym dramacie.
Autorka odsłania przed czytelnikiem najważniejsze informacje o sprawie, której akta liczyły ponad 6 tysięcy stron. To nie był pojedynczy akt przemocy, lecz cała sieć manipulacji i okrucieństwa, które wychodziły na jaw stopniowo w trakcie śledztwa i długotrwałych procesów. Dramat rodzinny, sekciarskie wpływy i zawiłe powiązania doprowadziły do tragedii, z którą musiał zmierzyć się czeski wymiar sprawiedliwości.
Lektura tej książki zostawia czytelnika z ogromnym ciężarem, ale i poczuciem, że autorka wykonała kawał rzetelnej pracy. To nie jest publikacja dla osób szukających lekkiej sensacji. Zamiast tego otrzymujemy obraz brutalnej rzeczywistości, zrekonstruowany w sposób spokojny, uporządkowany i mocno działający na emocje. Sięgnąć po nią powinni czytelnicy gotowi zmierzyć się z trudnym tematem, którzy oczekują prawdy i analizy opartej na faktach, a nie plotkach.
Ta książka wbija w fotel. Historia wstrząsa od pierwszych stron i szybko nie daje o sobie zapomnieć. Reportaż o jednej z najbardziej wstrząsających sprawy w Czechach.
Pozycja zdecydowanie nie jest dla osób delikatnych, chociażby z tego względu, że dotyczy cierpienia dzieci, a jak wiemy, cierpienie najmłodszych dotyka inaczej. Autentyczność wydarzeń jest wręcz szokująca - uświadamia, że nie powinniśmy się bać potworów spod łóżka, bo to nie one są straszne, a ludzie.
Pozycja napisana jest stylem reportażowym, a więc nie znajdziemy tu treści fabularnej, rozrywkowej, a fakty. Całość czyta się płynnie, a krótkie rozdziały sprzyjają upływowi stron. Mimo ciężkiej tematyki, reportaż napisany jest tak, że nawet nieświadomie zaczyna się czytać kolejny rozdział. Brak zbędnych opisów, a skupienie się na kluczu, który interesuje czytelnika co jest dodatkowym plusem do płynności tekstu.
Pozycja przeznaczona dla starszego grona odbiorców, dorosłych, ewentualnie 16/17 lat - dla dojrzałych emocjonalnie nastolatków. Zdecydowanie nie polecam tej książki osobą wrażliwym, o słabych nerwach, czy nie mogącym nawet słyszeć o bólu dzieci. Sięgając po tą historię warto mieć na uwadze parę aspektów w tym; to nie powieść fabularna, opisy w niej zawarte są autentycznymi zdarzeniami. Zanim się zagłębisz w ten przerażający świat dobrze to przemyśl - to nie jest lekka opowieść! A treść może wywołać nieprzyjemne odczucia.
Pierwszy raz mam styczność z reportażem i było to serio miłe (licząc doświadczenie, nie historię) zapoznanie. Kamila opowiada o wydarzeniach z czeskiego miasteczka, które wstrząsnęło obywatelami Czech. Uwierzycie, że to wszystko zostało odkryte przez przypadek? Elektryczną nianią? Co gdyby kamerka nie połączyła się sygnałem z kamerą sąsiadów umieszczoną w piwnicy, gdzie przetrzymywany był siedmioletni chłopiec? Jestem fanką podcastów i true crime, więc zdziwiłam się, że nigdy nie natknęłam się na tę opowieść pełną brutalności, manipulacji i psychologii. Autorka świetnie opisuje wszystkie wydarzenia, ze szczegółowością i dokładnością. Nie narzuca swojej opinii czy perspektywy, prowadzi czytelnika przez drogę pełną znaków zapytania i szokujących prawd, które kartka za kartką wychodzą na jaw, a odbiorca sam może interpretować czyny postaci. Lektura skłania do refleksji, jak łatwo zatracić swoje „ja”? Ile razy przeszliśmy nieświadomie obok ofiar przemocy? Do jak wielkiego okrucieństwa może posunąć się człowiek, tym bardziej jeśli w tym przypadku chodzi o najbliższe osoby? Myślę, że będzie to idealna pozycja dla fanów true crime! Polecam 🤍
To jedna z takich książek, o których trudno jest w zasadzie napisać cokolwiek. Bo jeżeli stwierdzę, że jest fenomenalna, to wydaje się być odrobinę nie na miejscu, zważywszy na tematykę. Powiem więc, że to pozycja, która zasługuje na uwagę przede wszystkim dlatego, że autorka z ogromną pieczołowitością podeszła do tematu i - co chyba jest najmocniejszą stroną - dokonała rzetelnego, bezstronnego, pogłębionego researchu. Język prowadzonej "narracji" jest wyważony, ascetyczny, oszczędny, można by rzec naturalistyczny. To dodaje wiarygodności. Autorka prowadzi nas po szalenie skomplikowanych meandrach jednej z najbardziej szokujących i mrożących krew w żyłach sprawach kryminalnych współczesnych Czech. Podczas lektury, człowiek przeciera oczy ze zdumienia, bo opowieść o maltretowanych i torturowanych dzieciach wydaje się być tak niewiarygodna, że aż chwilami powątpiewamy w możliwość jej zaistnienia. Uważam, że jest to bardzo mocny, dojrzały i świadomy debiut, a autorce należą się głębokie ukłony za to, że zdementowała powielające się mity i nieścisłości krążące w sieci! [współpraca z wydawnictwem Sploty] IG: @paulinaczernek_pasierbek
Dzieci z Kuřim Kamili Morzy to reportaż, który zostaje w głowie, mimo że jego bohaterowie przez długie miesiące żyli w ciemności — i to dosłownie. Autorka odważnie krok po kroku odsłania piekło dwóch chłopców zamkniętych w piwnicy czeskiego miasteczka Kuřim — zdjęcie uchwycone przez kamerę sąsiada rozpoczyna lawinę pytań o zło, które wydaje się niemożliwe. Czytając, czujesz rosnące napięcie i bezsilność — jak niewidzialna siatka kłamstw i manipulacji oplatała ich życie. Morzy nie redukuje historii do sensacji — zamiast tego prowadzi czytelnika przez labirynt dowodów, milczeń i domniemanych racji, które w ostatecznym rozrachunku prowadzą do tragedii. Najbardziej porusza fakt, że oprawcy byli „tuż obok”, w miejscu, gdzie powinno być bezpieczeństwo — i że system zawodził wielokrotnie, zanim poszedł na ratunek. Książka zmusza do refleksji: ile takich historii nigdy nie ujrzy światła dziennego, ile dzieci nadal tonie w cieniu? To nie lekka lektura — to przyzwyczajenie się do myśli, że śmierć niewinności czasem zaczyna się od «dla dobra rodziny». „Dzieci z Kuřim” to reportaż potrzebny, trudny, zmieniający spojrzenie na pojęcie opieki i odpowiedzialności.
„Dzieci z Kuřim” Kamili Morzy to wstrząsająca opowieść oparta na prawdziwych wydarzeniach. Zaczyna się spokojnie, zwyczajnie. Nic nie wskazuje na taki rozwój sytuacji. Jednak w pewnym momencie wszystko się zmienia. Historia rodziny staje się szokująca, pełna manipulacji, cierpienia i tortur. Jest ona tak skomplikowana, że śledztwo musiało trwać wiele lat. Ciągle budziło ono wiele wątpliwości. Sporo osób brało w niej udział. Wciąż zastanowiono się, ile jest takich skrzywdzonych dzieci. Zeznania były niejasne, wprowadzające w błąd. Autorka zebrała wszystkie materiały dotyczące tej głośnej sprawy, która głównie toczyła się w Czechach, ale nie tylko. Obaliła ona mity dotyczące tej historii. Pani Kamila świetnie oddala w książce nastrój niepokoju, lęku i strachu. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat tego koszmaru i jak zakończył się proces sądowy to zachęcam osoby dorosłe do jej przeczytania. Nie należy się bać takiej tematyki. Historia ta może służyć jako przestroga, aby zawsze być czujnym i ostrożnym. Niestety rzeczywistość potrafi czasami być przerażająca.
To książka, która wbija w fotel. Reportaż o jednej z najbardziej wstrząsających spraw w Czechach - dzieciach więzionych i torturowanych we własnym domu, manipulacji, sekcie i rodzinie, która zamiast chronić, stała się źródłem koszmaru. Kamila Morzy pokazuje nie tylko fakty, ale też mechanizmy: jak działa manipulacja, jak łatwo przekroczyć granice w imię „wyższej idei" i jak społeczeństwo często nie chce widzieć tego, co dzieje się tuz obok. To lektura trudna, pełna emocji, ale potrzebna. Nie jest sensacyjnym horrorem, a rzetelnym dokumentem, który zostawia w głowie mnóstwo pytań i nie pozwala szybko o sobie zapomnieć. Jeśli lubisz true crime i mocne reportaże to polecam! Więcej nie zdradzę, bo historia jest na prawdę mocna!
Chyba najgorszy reportaż jaki w życiu czytałem, bo jak możemy mówić o jakiejkolwiek rzetelności, kiedy autorka nie podpiera swoich słów żadnymi przypisami, wgłębia się w odczucia postaci bez żadnych merytorycznych podstaw, a większość jej tekstu to po prostu lanie wody. O sprawie dzieci z Kuřim przesłuchałem jeden podcast, a mam wrażenie, że wyciągnąłem z niego znacznie więcej niż z lektury. Książka Kamili Morzy jest po prostu okropna: napisana w infantylnym, ogólnikowym stylu, powierzchowna w podejściu do podejmowanych tematów i bez przerwy powtarzająca dokładnie te same stwierdzenia, tak, żeby tylko udało się dobić do 192 stron.
Już kiedyś słuchałam podcastów na ten temat, nie były jednak tak szczegółowe jak ten reportaż. Jestem po prostu wstrząśnięta, przerażona, że takie krzywdy wyrządzono małym dzieciom bez żadnego powodu. To wszystko było tak bezsensowne, a to, jakie sprawcy dostali wyroki to śmiech na sali. Za takie czyny powinni siedzieć w zakładzie nie kilka lat, a co najmniej kilkanaście
najbardziej rzetelne przedstawienie tej sprawy z jakim sie spotkalam, to jest chore co tym dzieciom sie przytrafilo, a jeszcze bardziej chore jest to ze sprawcy zostali skazani na tak malo lat odsiadki
Bardzo ciekawa historia. Dziwi mnie jedynie to że chronologicznie ta książka jest praktycznie 1:1 jak film na kanale Stanowo.com z YouTube z 2017 roku... a film obejrzałam po przeczytaniu książki.