Piękna opowieść o trudnej miłości, wybaczaniu i bolesnych wyborach, które kompletnie przestawiają zwrotnice naszego losu.
Claire Hellemans – malarka z Amsterdamu – wychowana przez surową i chłodną matkę, nauczyła się liczyć głównie na siebie. Jej jedyną ostoją pozostaje babcia Omi – ciepła, mieszkająca nad morzem kobieta, z którą łączy ją głęboka więź.
Pewnego dnia, porządkując strych babci, Claire natrafia na tajemnicze zdjęcie. Dostrzega na nim samą siebie, wśród nieznanych jej ludzi, w miejscu, którego nazwy nigdy wcześniej nie słyszała. Zaintrygowana prosi matkę o wyjaśnienie, ale ta stanowczo zabrania córce grzebania w przeszłości. Ukochana Omi również nabiera wody w usta. Claire postanawia wyruszyć do malowniczego miasteczka na Podlasiu, żeby rozwikłać sekret zagadkowej fotografii. Ta niespodziewana podróż zmieni jej całe życie.
Powieść „Kiedy Cię odnalazłam” autorstwa Agnieszki Zakrzewskiej była moim pierwszym spotkaniem z twórczością tej autorki. Od dłuższego czasu natrafiałam w mediach społecznościowych na bardzo pochlebne, pełne emocji opinie o jej książkach, co w końcu wzbudziło moją ciekawość. Postanowiłam sprawdzić, czy ten literacki świat przypadnie mi do gustu. Wybór nie był przypadkowy — opis zapowiadał historię pełną tajemnic, rodzinnych sekretów i emocjonalnych odkryć, czyli dokładnie to, czego szukam w literaturze obyczajowej. Duże wrażenie zrobiła na mnie także nastrojowa okładka oraz osadzenie części fabuły na Podlasiu — regionie rzadko obecnym w powieściach, a niezwykle klimatycznym. Sięgając po książkę, miałam więc spore oczekiwania i dużą czytelniczą ciekawość.
Główną bohaterką powieści jest Claire Hellemans — utalentowana malarka mieszkająca w Amsterdamie. Od najmłodszych lat wychowywana przez surową i emocjonalnie zdystansowaną matkę, nauczyła się samodzielności, ale także tłumienia własnych uczuć. Jedyną osobą, przy której Claire odnajduje ciepło, bezpieczeństwo i bezwarunkową akceptację, jest jej babcia Omi — kobieta o dobrym sercu, mieszkająca nad morzem. Ich relacja stanowi dla bohaterki emocjonalną kotwicę i namiastkę domu, którego zawsze jej brakowało.
Życie Claire zmienia się diametralnie w chwili, gdy podczas porządkowania strychu w domu babci natrafia na tajemniczą fotografię. Zdjęcie przedstawia ją jako dziecko w towarzystwie nieznanych osób, w miejscu, którego nazwa nic jej nie mówi. To jedno, pozornie niewinne znalezisko uruchamia lawinę pytań. Próby uzyskania odpowiedzi kończą się jednak milczeniem i gniewem — matka reaguje gwałtownie, stanowczo zakazując powrotów do przeszłości, a ukochana Omi niespodziewanie unika rozmowy. Ta zmowa milczenia tylko potęguje niepokój i ciekawość bohaterki. Nie mogąc pogodzić się z niedopowiedzeniami, Claire decyduje się na odważny krok — wyrusza do niewielkiego, malowniczego miasteczka na Podlasiu, związanego z zagadkową fotografią. Ta pozornie spontaniczna podróż staje się początkiem głębokiej życiowej przemiany. To właśnie tam bohaterka zaczyna odkrywać rodzinne sekrety, prawdę o własnej tożsamości i emocje, których przez lata nie dopuszczała do głosu.
„Kiedy Cię odnalazłam” okazało się niezwykle przyjemną i wciągającą lekturą, która od pierwszych stron wciąga w wykreowany przez autorkę świat. Styl Agnieszki Zakrzewskiej jest lekki, naturalny i bardzo przystępny — autorka z dużym wyczuciem prowadzi czytelnika przez fabułę, nie przytłaczając nadmiarem opisów, a jednocześnie umiejętnie dbając o emocjonalną głębię postaci. To jedna z tych książek, które „czytają się same” — wielokrotnie odkładałam ją dopiero wtedy, gdy naprawdę nie było już innego wyjścia. Szczególnie urzekł mnie sposób budowania atmosfery tajemnicy oraz stopniowego odsłaniania kolejnych elementów rodzinnej historii. Podróż na Podlasie, początkowo impulsywna i pozornie nie do końca przemyślana, szybko nabiera zupełnie innego znaczenia. Staje się nie tylko wyprawą w przeszłość, ale także drogą do konfrontacji z własnymi emocjami, lękami i pytaniami, które od dawna domagały się odpowiedzi. Autorka w subtelny, ale poruszający sposób pokazuje, że odkrywanie prawdy bywa bolesne, lecz jednocześnie może przynieść ulgę i wewnętrzne wyzwolenie. To opowieść o potrzebie poznania własnych korzeni i zrozumienia, jak bardzo przeszłość kształtuje to, kim jesteśmy tu i teraz. Motyw poszukiwania tożsamości, mierzenia się z trudnym dziedzictwem oraz próby odnalezienia samej siebie został przedstawiony w sposób nienachalny, a przy tym bardzo autentyczny. Bohaterowie są wiarygodni, ich emocje wybrzmiewają naturalnie i łatwo je współodczuwać, co sprawia, że czytelnik szybko się z nimi utożsamia. Podsumowując, „Kiedy Cię odnalazłam” to powieść, z którą spędziłam bardzo miły czas — idealna zarówno na spokojny wieczór z książką, jak i na chwilę oderwania się od codzienności. To historia, która pozostawia po sobie ciepłe wrażenie i skłania do refleksji nad własnym życiem i przeszłością. Z całą pewnością było to udane pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Zakrzewskiej i już wiem, że chętnie sięgnę po kolejne jej książki.
Mam słabość do książek Agnieszki Zakrzewskiej i jest mi z tym dobrze.
Nie czytam dużo polskich obyczajówek, ale mogłabym śmiało napisać, że nowsze pozycje tej autorki są właśnie tym, czego w tego typu książkach poszukuję.
Dużo swojskich chwil, opisy pięknych miejsc i rzeczy, bohaterowie z krwi i kości, którzy zawsze mają swoje za uszami, no i bardzo często jedzenie, na opis którego leci mi ślinka. Do tego dochodzą te piękne okładki!
Autorka ma dobre pióro, jej historie czyta się lekko, ale zawsze niosą ze sobą wzruszające historie sprzed lat. Przeszłość miesza się u niej z teraźniejszością a ja takie książki bardzo lubię. Wątki miłosne są przewidywalne, ale to nie ujmuje jej pozycjom. Czytam je głównie dla tła, bo akurat to autorka zawsze idealnie nakreśla.
Polecam jeśli macie ochotę na jakąś polską obyczajówkę, która nie będzie o niczym.
Claire Hellemans całe życie mieszka w Amsterdamie, kocha sztukę, jest malarką. Wbrew swojej matce skończyła Akademię Sztuk Pięknych. Teraz otworzyła szkołę, w której prowadzi zajęcia art terapii dla dzieci. Nie ma dobrych relacji z mamą (Babette) , ale ma ogromne wsparcie i miłość babci (Omi). Kiedy Omi sprzedaje swój majątek, Claire pomaga jej spakować rodzinne pamiątki. Znajduje w nich zdjęcie, którego nigdy nie widziała, ale na którym rozpoznaje siebie. Zupełnie nie pamięta tego czasu ani tajemniczego miejsca. Kiedy wypytuje o nie mamę i babcię, te nabierają wody w usta. Postanawia polecieć do Polski, by dowiedzieć się więcej. Tak trafia do malowniczego miasteczka na Podlasiu. W Drohiczynie życie płynie wolniej, dziewczyna odpoczywa i świetnie się tu czuje, mimo iż nadal nie wie, skąd wszyscy ją tutaj znają i nazywają Klarą. Zaczyna się zastanawiać, gdzie jest jej miejsce na ziemi - tutaj czy w Amsterdamie? Rodzinny sekret związany jest z Marianką i Kazikiem Widawskimi, ale co ma z tym wspólnego ich syn Bruno? Jakie tajemnice skrywa Babette? Czy uda się jej rozwikłać sekret starej fotografii i rodzinną zagadkę? Ta historia wciągnęła mnie od pierwszych stron, bardzo kibicowałam Claire i nie mogłam się doczekać odpowiedzi na wszystkie pytania. To opowieść o miłości, poplątanych losach, trudnych wyborach, wybaczeniu. Pani Agnieszka tak cudownie maluje słowem krajobrazy, że czuję jakbym naprawdę była w tych miejscach. Dajcie się otulić tej idealnej obyczajówce. Bardzo polecam!