On uważał, że miłość jest słabością. Ona pokazała mu, że w rzeczywistości miłość jest siłą.
WILLIAM
William Hunter to król nielegalnych wyścigów. Każde starcie to dla niego ucieczka. Każdy zakręt – sposób na przetrwanie. Ale kiedy staje przed największym wyzwaniem w swojej podziemnej karierze, okazuje się, że jego jedyną nadzieją na utrzymanie pozycji jest pewna tajemnicza dziewczyna…
OLIVIA
Olivia Parker to dziewczyna z pasją do motoryzacji. Po tragicznej śmierci rodziców została sama, z bliznami po przeszłości i marzeniami schowanymi głęboko pod skórą. Gdy jednak w jej życiu pojawia się sam William Hunter z propozycją, której nie powinna przyjąć – wie tylko jedno: to może być dla niej szansa, by wreszcie poczuć, że żyje. Albo… stracić wszystko.
Ich spotkania to zderzenie prędkości i niebezpiecznych emocji, ale nawet w świecie, gdzie każdy wyścig może być tym ostatnim, to miłość może okazać się najbardziej ryzykowną grą.
"Czasem to, co nas przeraża, może być jednocześnie tym, co nas uwolni"
On to król nielegalnych wyścigów. Ona kocha motoryzację. Co ich połączy?
Olivia pracuje w barze, w wolnych chwilach w warsztacie samochodowym i marzy o studiowaniu inżynierii mechanicznej. Od wszelkich wyścigów trzyma się z daleka na skutek tragicznej przeszłości. Ale do czasu.
Williama czeka bardzo ważny wyścig, wyścig który może bardzo wiele zmienić. Od jego zwycięstwa bardzo wiele zależy. Dlatego potrzebna mu jest Olivia. Problem? Dziewczyna nie ma zamiaru mu pomagać.
William i Olivia. Nie mogliby się bardziej różnić. Ona unika kłopotów, a on? Wręcz jest chodzącym kłopotem. Od początku czuć pomiędzy nimi iskry. Iskry nienawiści. Olivia jest pewna siebie, silna i wcale nie boi się sprzeciwić. Co z tego, że każdy się go boi? Ona nie. Takie bohaterki to ja wręcz uwielbiam. Oh, ale ich początek relacji bardzo mi się podobał. Uwielbiam taki ogień. A później? Było jeszcze lepiej. Olivia zaczyna poznawać towarzystwo Williama i okazuje się, że nie do końca są tacy źli. Tak, ryzykują. Tak, nie brakuje niebezpieczeństwa, ale zaczyna się to podobać. To jest rodzina. A bohaterów zaczyna coraz więcej łączyć. Okazuje się, że mają wiele wspólnego. Każdy z nich udaje. Każdy z nich nosi maskę, która opada tylko w obecności tego drugiego. Oboje maja swoje traumy, problemy. Zaczynają się do siebie zbliżać, ale powoli. Wszystko wymaga czasu, prawda? Nie ma pośpiechu. Od nienawiści do przyjaźni, a może z czasem do czegoś więcej? Idealnie został tu przedstawiony motyw slow burn. Sceny erotyczne są subtelne, delikatne. Próżno tutaj szukać szczegółowych opisów. Co więcej, tych scen nie ma tutaj dużo i najważniejsze, nie przeważają w całej fabule.
"Olivia była niebezpieczna. Miałem wrażenie, że powoli, kawałek po kawałku ściąga ze mnie tę cholerną maskę, którą noszę każdego dnia. A ja jak idiota jej na to pozwalałem"
Książka gwarantuje pełno emocji i to aż od samego początku aż do samego końca. Ta książka to nie tylko romans, ale przede wszystkim wyścigi i jest tu ich bardzo pełno. Nie są tylko wspomniane, o nie. To one dominują w tej historii. Zostało to w tak bardzo dobry sposób przedstawione, że aż czuć się tę atmosferę. Atmosferę oczekiwania, napięcia i gotowości do wyścigów. A to tym bardziej wzrasta im coraz bardziej zbliża się ten ostateczny, decydujący wyścig. Wyścig, rywalizacja, która może wszystko zmienić. Dla Williama wyścig jest wszystkim. On musi wygrać. Nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Bo od jego zwycięstwa wiele zależy. A Olivia właśnie może mu w tym bardzo pomoc i jest w tym bardzo dobra. To jest bohaterka, która naprawdę na tym się zna. Jest szybko i niebezpiecznie. Im bliżej wyścigu tym emocje są coraz większe i pojawiają się przeszkody. A przeciwnicy zrobią wszystko, żeby wygrać. Nawet coś takiego przez co miałam ochotę zrobić im krzywdę. Czy William da rade? Czy zwycięży?
To historia, która wchłania od pierwszych stron. Książka, która zagwarantuje wam rollercoaster emocji. Tutaj po prostu nie da się nudzić. Napięcie i oczekiwanie co będzie dalej towarzyszą od samego początku i w ogóle nie ustają. Tu nic nie jest przewidywalne. Cały czas coś się dzieje i nie brakuje zwrotów akcji. To książka, od której nie da się oderwać. A te zakończenie? Takiego rozwoju sytuacji to się nie spodziewałam. Mam tyle pytań...
"Dark Roads" to książka, po którą koniecznie musicie sięgnąć. Autorka ma przyjemny, bardzo lekki styl pisania. Przez książkę się wręcz płynie. Nie mogę się doczekać kontynuacji, zwłaszcza po takim zakończeniu. Bardzo polecam, miłego
Nielegalne wyścigi, leader szemranego podziemia i miłość, która nie powinna się wydarzyć to kwintesencja „Dark roads”.
Olivia Parker to kelnerka w barze, która ledwo wiąże koniec z końcem. Pracuje również jako mechanik, jednak nie traktuje tego jako obowiązek, a hobby. Od małego interesuje się motoryzacją i nagle jej talent do naprawy samochodów zostaje zauważony przez niebezpiecznego mężczyznę, o którym chodzą niebezpieczne plotki.
William pragnie pomocy w naprawie jego samochodu by mógł wygrać ważne zawody. Niestety dziewczyna mu odmawia, więc próbuje wszelkich starań by zmieniła swoje zdanie.
Olivia trochę jest dla mnie zagadką. Na początku została przedstawiona jako cicha, trochę przestraszona dziewczyna, która nie lubi się wychylać i mieszać w niebezpieczne sytuacje. Po czym nagle pod wpływem złości krzyczy i kłóci się przy wszystkich na nielegalnym wyścigu, na którym nie chciała być.
Po tej scenie nagle charakter jej się zmienia i staje się wybuchową, pełną sprzeczności bohaterką, której decyzje trudno mi czasem zrozumieć. I to nie tak, że jest ona jakąś tragiczną postacią, bo niekiedy dało się ją polubić, a podczas przedstawienia jej przeszłości było mi naprawdę smutno, ponieważ to co przeszła jest straszne, ale są takie małe mankamenty, które psują mi całą jej kreację.
William to postać, którą na początku książki ciężko mi było polubić. Jego niefajne zachowania w stosunku do głównej bohaterki, groźby i wywyższanie się trudno mi było zaakceptować. Z czasem jednak zaczął pokazywać swoją opiekuńczą i przyjemniejszą stronę, co było na plus.
Ciężko mi jednak zrozumieć wątek Williama jako szefa gangu. Nie było żadnej sceny wyjaśniającej jego pozycję, jak stał się tym przedstawicielem, dlaczego ludzie się go boją i na czym tak naprawdę polega ten gang oprócz spotykania się co jakiś czas na nielegalnych wyścigach.
Mam wrażenie, że trochę mało zostało to dopracowane. Ciężko mi uwierzyć, że dwudziestokilkulatek rządzi całym miastem, jakim jest Los Angeles i ma tak silną pozycję, że może kazać ludziom wynieść się z miasta. Ten sam chłopak nadal mieszka z ojcem i przez całą książkę nie dowiadujemy się, czy on gdzieś pracuje, czy co on na codzień robi.
Same wyścigi zostały jak dla mnie dobrze opisane. Czuć było klimat i ekscytację związaną z nadciągającą adrenaliną. Ich tradycje i spotkania świetnie mi się czytało i nie mogłam się doczekać kolejnego wyścigu. Bardzo podobało mi się również przełamanie stereotypu tego, że to mężczyzna powinien znać się na samochodach.
Książka niekiedy była trochę męcząca, przez te same przemyślenia bohaterów, które ciągle się pojawiały tylko opisane w innych słowach. Natomiast bardzo szybko mi się ją czytało, a język autorki jest naprawdę przyjemny.
Książki z motywem wyścigów od zawsze mają dla mnie wyjątkowy urok. Lubię te emocje, które im towarzyszą, ten dreszcz adrenaliny, rywalizacji i niepewności. Jednak w przypadku tej historii czegoś mi niestety zabrakło. William to król nielegalnych wyścigów, dla którego każda rywalizacja staje się chwilową ucieczką od rzeczywistości. Gdy jednak staje przed największym wyzwaniem w swojej karierze, na jego drodze pojawia się tajemnicza dziewczyna, która może odmienić wszystko.
Olivia od zawsze pasjonuje się motoryzacją. Po tragicznej śmierci rodziców została sama i wciąż walczy ze swoimi demonami. Kiedy spotyka Williama i otrzymuje od niego niecodzienną propozycję, czuje, że może to być jej jedyna szansa, by znów poczuć, że naprawdę żyje.
Motyw wyścigów został poprowadzony bardzo dobrze: czuć prędkość, napięcie i niebezpieczeństwo. Autorka potrafiła oddać te emocje w sposób, który przyciąga uwagę i wciąga czytelnika w wir wydarzeń. Dużym atutem jest także postać kobiety, która odnajduje się w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Olivia to silna i kompetentna bohaterka, która udowadnia, że pasja i determinacja nie mają płci.
Relacja między głównymi bohaterami rozwija się powoli, ale konsekwentnie, a gdy dochodzi do punktu kulminacyjnego, emocje sięgają zenitu. Mimo to uważam, że kreacja postaci momentami pozostawia nieco do życzenia. Olivia, choć przedstawiona jako silna i niezależna kobieta, chwilami wydaje się zagubiona i niekonsekwentna w swoich działaniach. Jej zachowanie bywało chaotyczne. Raz cicha i wycofana, innym razem pełna złości i energii. Rozumiem jednak, że jest to część jej wewnętrznej walki z traumą, co w pewnym stopniu tłumaczy te wahania.
Styl autorki jest lekki i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Momentami jednak ten lekki ton sprawiał, że zabrakło mi nieco głębi i intensywności, jakiej oczekiwałam po tak emocjonującym temacie. Sam pomysł na fabułę uważam za bardzo dobry i oryginalny, choć moim zdaniem wymagał jeszcze drobnego dopracowania.
Mimo kilku niedociągnięć z przyjemnością sięgnę po kolejny tom tej serii. Jestem ogromnie ciekawa, jak zakończy się ta dylogia i mam nadzieję, że druga część dostarczy mi jeszcze więcej emocji i wrażeń.
Historia od początku mnie wciągnęła. Z zaangażowaniem śledziłam losy bohaterów, a kolejne rozdziały odkrywały coraz więcej tajemnic, które chciałam jak najszybciej rozwiązać.
Relacja pomiędzy bohaterami również była ciekawa. Rozwijała się powoli, choć od pierwszych stron dało się wyczuć iskrzenie między nimi.
A te iskry pojawiały się głównie dzięki głównej bohaterce. Olivia ma bardzo trudny charakter. Uwielbia robić wszystkim pod górkę, nie słucha nikogo, udowadnia swoją wyższość i koniecznie musi wtrącić się w każdą sprawę, nawet tę, która wcale jej nie dotyczy.
Dlatego mam z nią lekki problem. Olivia jest kreowana na osobę silną i niezależną. Niestety według mnie bliżej jej do lekkomyślnej i irytującej.
Ciągle chciała postawić na swoim – zarzekała się, że czegoś nie zrobi, tylko po to, by po chwili jednak się zgodzić. Miałam wrażenie, że często oszukuje samą siebie.
To nie jest tak, że jej nie polubiłam. Dziewczyna wiele przeszła, została też wielokrotnie oszukana i zdradzona. Zbudowała dookoła siebie mury obronne i zgrywa nieustraszoną – ale nie zmienia to faktu, że strasznie mnie denerwowała.
W tym duecie o wiele bardziej spodobała mi się postać Williama. Nie jest idealny, ma swoje grzeszki i tajemnice, ale został wykreowany w taki sposób, że jego zachowanie i wybory były dla mnie zrozumiałe. To wrażliwy chłopak, który musiał nauczyć się siły, by przetrwać.
Szybkie samochody, gangi, sekrety, traumy, a do tego bohaterka znająca się na mechanice aut – to wszystko tworzyło naprawdę dobrą mieszankę.
Niestety, nie obyło się bez minusa. Powtarzalność w fabule była męcząca. Bohaterowie ciągle wałkowali te same przemyślenia, jedynie ubierając je w inne słowa. Czasami kilka stron sprowadzało się do tego samego. Nie znoszę czegoś takiego. Jak dla mnie jest to lanie wody i zbędne wydłużanie książki.
Podsumowując. Pomimo wad, historia mi się spodobała. Jestem ciekawa jak potoczą się losy bohaterów i liczę na to, że Olivia jeszcze zdoła mnie pozytywnie zaskoczyć.
Sięgnęlibyście po romans, w którym miłość miesza się z rywalizacją i światem nielegalnych wyścigów? Jeśli tak, to •Dark Roads• Kingi Winnej, jest książką, która może was całkowicie pochłonąć 🩷
To historia, która rozpędza się jak silnik na najwyższych obrotach i nie zwalnia aż do ostatniego zdania. Zakończenie zostawia czytelnika z sercem bijącym jak szalone i myślą: „muszę wiedzieć, co będzie dalej”.
Autorka przenosi nas do mrocznego, pełnego adrenaliny świata nielegalnych wyścigów, gdzie stawka jest nie tylko zwycięstwo, ale często też życie. William to król podziemnego świata, niebezpieczny, pewny siebie, budzący respekt, otoczony aurą kłopotów. Olivia marzy o studiach inżynierii mechanicznej, pracuje w barze i w warsztacie, ale trzyma się z dala od wyścigów z powodu bolesnej przeszłości. Ich światy zderzają się, gdy William potrzebuje jej pomocy, a ona wcale nie jest chętna mu jej udzielić. Od początku widać, że między nimi iskrzy. To prawdziwa mieszanka wybuchowa. Mamy tu gniew, nienawiść i napięcie. Ona się go nie boi, choć inni tak. On testuje jej granice.
Autorka świetnie oddaje klimat enemies to lovers. Relacja rozwija się powoli, bohaterowie zrzucają maski kawałek po kawałku, odkrywając, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż sądzili. Sceny zbliżeń są subtelne i delikatne, a zamiast dominować, dopełniają fabułę. Dzięki temu akcja i emocje zawsze pozostają w centrum.
Największą zaletą powieści jest atmosfera wyścigów. Opisy są dynamiczne i tak obrazowe, że niemal czuć ryk silników i zapach asfaltuje. Stawka rośnie wraz z kolejnymi przejazdami, a finałowy wyścig trzyma w napięciu do granic możliwości. Kinga świetnie balansuje między akcją a romansem, dodając w tle poczucie wspólnoty i lojalności w świecie, który na pierwszy rzut oka wydaje się tylko brutalny.
•Dark Roads• to książka, która daje emocje, adrenalinę i wspaniale poprowadzony romans. To naprawdę bardzo udany debiut! Bawiłam się doskonale i czekam na kolejny tom🖤
„-A jeśli ja kiedyś zgasnę? -Wtedy znajdę sposób, żeby rozświetlić cię na nowo.” 🥹
BÓL. STRATA. PUSTKA. Dwoje młodych ludzi, których życie nie oszczędzało. Czy to ich połączy, a może rozdzieli?
LOS ANGELES.
William- przystojny, wytatuowany król wyścigów. Twardy na zewnątrz, rozbity w środku. Nosi na barkach odpowiedzialność co do swoich ludzi i miasta. Olivia- dziewczyna z przyszłością, którą wciąż boli przeszłość. Ucieka w świat samochodów, bo tylko tam może być sobą. Pracuje na dwa etaty, walczy o lepsze jutro.
Czy ta dwójka nie brzmi jak ogień i chaos w jednym? Zdecydowanie.
Od pierwszych stron czuć klimat. Silniki, adrenalinka, tajemnice i emocje, które nie dają o sobie zapomnieć. Spotykają się przypadkiem, ale szybko okazuje się, że jednak to spotkanie nie było takie przypadkowe. Olivia jest Williamowi potrzebna i to nawet nie wie jak bardzo..
Ta dwójka nosi maskę, pod którą kryje się kruchość i uczucia, które lepiej trzymać w cieniu. Z czasem zdejmują je przy sobie nawzajem, ucząc się lepiej rozumieć i poznawać. Niestety, przeszłość nie znika, a dawne rany wciąż potrafią ranić.
Znajdziesz tu wszystko: od wzruszenia aż po czystą złość. Autorka świetnie operuje emocjami. Przypomnę, że to jej debiut i wyszedł naprawdę nieźle.
Zakończenie? Wow, wow i jeszcze raz wow. Emocje, które temu towarzyszyły. Czytając epilog cały czas miałam ciarki. To był taki gwóźdź, że przypieczętował jedno - chciałabym mieć drugi tom na wczoraj. ♥️
Jeśli szukasz historii o uczuciach, które bolą, ale dają siłę. O tym, ze czasem trzeba się rozbić, żeby zrozumieć dokąd się jedzie. Lubisz emocje, samochody, trochę mroku i bohaterów z przeszłością, to ona jest właśnie dla Ciebie. 🫶🏼
„Bo duszę, które naprawdę się kochają, zawsze się odnajdą.”
Olivia pasjonuję się motoryzacją, lecz przeszłość pozostawiła po sobie masę blizn, z którymi próbuje sobie poradzić. Nagle w jej życiu pojawia się William, dzięki któremu może poczuć że żyje, albo stracić wszystko.
Gdy widziałam motywy i zapowiedzi tej książki byłam wniebowzięta. Gdy do mnie przyszła jej oprawa graficzna chwyciła za serce i nie mogłam się doczekać aż ją przeczytam, ale niestety, książka okazała się nie być dla mnie.
Od samego początku nie czułam tego czegoś. Ani napięcia ani większych emocji, co bardzo mnie zasmuciło, bo byłam gotowa oddać się tej książce. Autorka miała świetny pomysł na fabułę ale po drodze czegoś zabrakło.
Postać Liv nie przypadła mi do gustu. Nie słuchała innych, zawsze musiała postawić na swoim, wiele jej zachowań mnie niestety drażniło.
William za to był udany, jego postać mi się podobała, był tajemniczy i mroczny, a takich facetów lubimy, jednak nie poczułam tej chemii między nimi. Nie potrafiłam się w to wkręcić.
Nie pisze mi się tego łatwo, ale chcę być szczera. Historia mnie wymęczyła. Zamiast się w niej zatracić odliczałam do końca. Styl pisania autorki jest świetny bo naprawdę szybko się ją czyta, ale po opisie oczekiwałam znacznie więcej. Niestety książka okazała się nie być dla mnie, ale jeśli interesują was nielegalne wyścigi, trudne relacje, tajemnice oraz lubicie slow burny to warto po nią sięgnąć. Być może to właśnie wasze serce skradnie ta książka. Pamiętajcie, że zawsze warto sięgnąć po dany tytuł i przekonać się na własnej skórze o jego wartości. Ja mimo rozczarowania gorąco was do tego zachęcam.
Raz na jakiś czas lubię złapać za książkę, która zabiera mnie emocjonalnie do moich korzeni i właśnie takie nadzieje miałam co do tej historii. 👀
Dla tych którzy nie wiedzą, książkarą z krwi i kości stałam się przez czytanie fanfików o gangach i nielegalnych wyścigach, a później to przeszło na papier i wpadłam w niekończącą się spiralę uzależnienia. Kto z nas nie kocha adrenaliny? ❤️🔥
Nasza FMC, pasjonuje się motoryzacją i próbuje się pozbierać po tragicznym wypadku rodziców i stracie najlepszego przyjaciela. Rzucę wam tutaj dwa słowa: długi i żałoba. Przez te przeżycia dziewczyna wycofuje się ze swojej pasji, towarzyszy temu wiele obaw i mam wrażenie, że też wyrzutów sumienia?🤔
Mamy też Williama, który staje na drodze naszej bohaterki i za wszelką cenę — nawet posuwając się do szantażu — chce, by pomogła mu ulepszyć samochód przed wyścigiem. Bardzo szybko też rozwija się tutaj pewnego rodzaju uczucie, które kupuje tak na 67%. Mogło to dla mnie bardziej zagrać, gdyby ta jego ‚obsesja’ na jej punkcie rozwijała się stopniowo, podczas np. dłuższej wspólnej pracy nad samochodem? Wydaje mi się, ze ten wątek miał mega duże pole do popisu. 😊
Coś co głównie przeszkadzało mi w lekturze to overthinking głównej bohaterki. Momentami po prostu było tego za dużo i myślę, że niektóre informacje zawarte w jej przemyśleniach nadmiernie się powtarzały, albo po prostu nie było to na tyle znaczące dla czytelnika i fabuły. Czasem lubię jak coś jest powiedziane wprost, czasem lubię poetyckie określenia ale lubię też się domyślać. Trzeba jednak w tym wszystkim znaleźć równowagę i znaleźć swoje sposoby na przekaz informacji. Ten aspekt sprawiał, że towarzyszyło mi momentami odczucie lekkiego znurzenia, co wpływało na ogólny expierience czytelniczy. Zamiast tego wolałabym dostać więcej ‚emocjonalnych’ dialogów pomiędzy bohaterami, rozwinięcia aspektu found family i właśnie tego pragnę w kolejnym tomie, który na pewno przeczytam. 🥰
Pierwsza połowa książki była dla mnie nawet obiecująca, ale w pewnym momencie po prostu zaczęło mi się gorzej czytać i okazało się, że sceny na które najbardziej czekałam, były tymi, które zrobiły na mnie najmniejszy impakt. Żałuję, że nie dostaliśmy rozwinięcia scen z modyfikacji samochodu, a jakby nie patrzeć właśnie tego mogłam oczekiwać najbardziej, kiedy autorka budowała to napięcie od początku. Poczułam niestety dość duży zawód pod tym względem. Brakowało mi też samych wyścigów. Liczyłam chyba, ze bardziej wnikniemy w te struktury, że dostaniemy tego więcej. Rozumiem też, że cała fabuła kierowała się w stronę tego jednego ważnego wydarzenia, ale właśnie takie poboczne smaczki, dałyby mi więcej emocji. 😊
Mogę powiedzieć, że jak na debiut, Kinga poradziła sobie naprawdę dobrze i jestem pewna, że z książki na książkę będzie tylko lepiej. Jestem nadal zaintrygowana i będę kibicować autorce w drodze rozwoju literackiego. Czekam na dalej!🔥
To historia o dziewczynie z pasją do motoryzacji i królu nielegalnych wyścigów. To romans z nutą adrenaliny, niebezpieczeństwa i sekretów, który miał ogromny potencjał, choć nie wszystko do końca zagrało tak, jak bym chciała.
Największy plus? Zdecydowanie motyw wyścigów i rywalizacji. Autorka świetnie oddaje vibe nielegalnego nocnego świata, sprawiając, że łatwo się w niego wciągnąć. Dodatkowo relacja enemies to lovers rozwija się naturalnie, bez sztucznej toksyczności, a styl pisania jest lekki i przystępny, dzięki czemu książkę pochłania się naprawdę szybko.
Niestety, Oliwia była dla mnie sporym zgrzytem. Miała być silną, niezależną kobietą, ale w moich oczach wypadła raczej jako osoba niezdecydowana i niekonsekwentna. Raz cicha i przestraszona, innym razem głośna i kłótliwa, przez tę nierówność trudno mi było jej kibicować.
Drugim zgrzytem dla mnie było ciągłe powtarzanie tych samych przemyśleń u głównych bohaterów, sprawiało to, że historia momentami traciła na dynamice.
Mimo to książka z rewelacyjnym klimatem. Jeśli lubicie historie z nutą ryzyka, szybkich emocji i odrobiną mroku, możecie się tu odnaleźć. Ja czułam, że potencjał był ogromny, ale coś po drodze się rozjechało.
4.75/5⭐ CO TO JEST ZA KONIEC JA SIE PYTAM??!???? halo ja potrzebuje kolejnej części tak jakby na wczoraj?!?
Poza tym nie wiem czy tylko dla mnie czy nie ale ta książka jest strasznie ładnie napisana. W sensie ma tak ładne i idealnie oddające emocje opisy, że naprawdę jestem pełna podziwu. Przed czytaniem nie znałam autorki za bardzo ale teraz wiem, że na pewno sięgnę po jej kolejne książki. Mogę powiedzieć że to jedna z fajniejszych historii na temat wyścigów i motoryzacji jakie czytałam a wobec nich mam bardzo wysoki oczekiwania bo jestem największą fanką Motorsportu i aut.