Czy Kościół rządził Rzeczpospolitą? Komu naprawdę służyli księża? I czy wiara naszych przodków była tym samym chrześcijaństwem, które znamy dzisiaj?>/b>
Na kazaniach w przedrozbiorowej Polsce księża opowiadali wiernym o niebie jak o rajskiej wersji Rzeczpospolitej – aniołowie i święci stawali się dworzanami ubranymi w kontusze, sąd boski przedstawiano na wzór sądów szlacheckich, Mojżesz był „hetmanem pospolitego ruszenia”, a Jezusa wybrano królem „na polu elekcyjnym”. Trudno o lepszy symbol wielowiekowego sojuszu tronu i ołtarza.
Jak bogaty był Kościół w dawnej Polsce? Na tyle, że przyćmiewał majątek króla, a poniekąd i szlachty. Co łączyło biskupów i świeckich magnatów? Bogactwo, przepych i niedostępna dla innych władza. Czym zatem był ówczesny Kościół – instytucją wiary czy gigantycznym folwarkiem? Co groziło za nieobecność na mszy świętej i dlaczego chrzcielnice zawsze zamykano na kłódkę? Dlaczego wprowadzono celibat i czy kiedykolwiek był on przestrzegany? Odpowiedzi, jakie daje na te pytania Kamil Janicki, mogą szokować.
Dziesięcina, ostatnia część trylogii bestsellerowych książek o historii pierwszej Rzeczpospolitej i zwieńczenie opowieści zaczętej w Pańszczyźnie i Warcholstwie, to wolny od tabu obraz duchowieństwa uwikłanego we władzę, zbytek i inne pokusy świata doczesnego. Historia rozpasania, wyzysku i niemalże boskiej pychy, ale też bogaty opis życia w sutannie, które rządziło się swoimi prawami – i którego nie można oceniać według współczesnych norm i oczekiwań. Jednak Kamil Janicki nie każe brać niczego na wiarę, jego książka oparta jest na solidnych źródłach, które czynią z niej lekturę nie tylko pasjonującą, ale i konieczną dla każdego, kto chce poznać prawdziwe oblicze przedrozbiorowego Kościoła.
Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz redaktor naczelny portalu „Ciekawostki historyczne.pl” (od 2010 roku). Jego artykuły ukazywały się między innymi na łamach „Gazety Wyborczej”, tygodnika „Do Rzeczy”, magazynu „Świat Wiedzy”, portalu „Onet.pl” oraz w portalu „Histmag.org”, którym kierował jako redaktor naczelny w latach 2008-2010.
Jest stałym publicystą „Faktu Historia” oraz „Newsweeka Historia”, w którym prowadzi comiesięczną rubrykę „Ciekawostki historyczne”. W latach 2013-2014 kierował redakcją wydawnictwa Znak Horyzont (grupa wydawnicza Znak).
Znałam już styl pisania Kamila Janickiego, więc wiedziałam, że czeka mnie wciągająca i pouczająca lektura. Ale że aż tak - tego się nie spodziewałam!
Historia kleru w dawnej Polsce to temat obszerny i frapujący. Coś tam wiedziałam, czegoś się domyślałam, ale skala majątków, nadużyć i koneksji politycznych mocno mnie zaskoczyła.
Od zawsze uważano, że kler jest grupą społeczną, która pławi się w bogactwie. Twierdzono nawet, że duchowny powinien być bogaty, bo to podkreśla jego ważny status. I tak biskup poznański z połowy XVII wieku chwalił się, że dochody jego latyfundium sięgały (dzisiejszych) 18 milionów złotych! W czasach Sejmu Wielkiego dochody biskupów odpowiadały 1/10 wpływów całego państwa... Majątek to jedno, władza - drugie. Typowy biskup doby nowożytnej 90% czasu poświęcał polityce i finansom. Czasu na wiarę i wiernych zostawało niewiele. Obsadzanie stanowisk kościelnych to już w ogóle najczystsza polityka, Bóg się w to nie mieszał.
Serca dla poddanych duchowni zbyt pojemnego nie mieli. Chłopom pracującym na ziemi kościelnej wcale nie wiodło się lepiej, wystarczy wspomnieć, że na 181 skarg złożonych arcybiskupowi gnieźnieńskiemu w XVIII wieku pozytywnie rozpatrzono tylko 16... Wysocy dostojnicy trzymali się z możnymi świeckimi i wspólnie dbali o swoje sprawy, wikary w małej mieścinie przymierał głodem. O tym też tu sporo. Gdy ktoś odważny zaproponował, by księża nie piastowali równocześnie urzędów świeckich, biskup Hozjusz miłosiernie ów pomysł odrzucił... W książce znajdziemy też informacje o życiu w seminarium, o celibacie, o moralności i "moralności" duchownych.
Wszystko to napisane ze swadą, przeplatane anegdotami, opatrzone ilustracjami. Wiele razy dałam się zaskoczyć, oburzałam się i dziwiłam. Najbardziej jednak zdziwiło i zasmuciło mnie to, że w dawnej Polsce duchowni nawet nie udawali, że wiara to podstawa... Świetny temat, świetnie zaprezentowany. Bardzo polecam!
Książki Kamila Janickiego to książki z rodzaju tych "nic dodać, nic ująć". Rzetelne, jak najbardziej się da obiektywne, oparte na naukowym fundamencie, ale z gawędziarskim zacięciem i lekkim piórem, a do tego - w moim odczuciu - dotykające niezwykle ważnych tematów.
"Dziesięcinę" warto czytać jako trzecią w kolejności po "Pańszczyźnie" i "Warcholstwie". Po tomach poświęconym losom chłopów pańszczyźnianych i szlachty czasów przedrozbiorowych, autor zabrał się za nowożytny polski Kościół Katolicki, dopełniając obrazu zmierzającej do upadku Rzeczpospolitej.
Opierając się na materiałach źródłowych i badaniach naukowych Kamil Janicki pokazuje, że droga Polski do rozbiorów to w dużej mierze nasza własna "zasługa" - efekt wieloletnich nadużyć władzy, chciwości uprzywilejowanych klas i niewolnictwu chłopów. Kler w "Dziesięcinie" to z jednej strony grupa uprzywilejowana i bliska szlachcie, moralnie relatywna i niesubordynowana, z drugiej jednak autor zaznacza, że na "występki" duchownych należy patrzeć przez pryzmat czasów nowożytnych, rządzących się innym, niż współczesny, kodeksem etycznym, czy obyczajem.
Uważam, że cała seria jest bardzo ważna, odważnie diagnozuje ona bowiem błędy, które doprowadziły do osłabienia Polski przed rozbiorami. I nie są to wyłącznie decyzje na najwyższych szczeblach, ale łapówkarstwo, chciwość, wyzysk słabszych (chłopów), pijaństwo, pogoń za tytułami, żądza władzy, relatywizm moralny, pogłębianie nierówności społecznych, przekupstwo polityczne. Chociaż autor stara się możliwie obiektywizować przekaz i łagodzić nastroje nadgorliwych czytelników, nietrudno dopatrzeć się w poczynaniach naszych przodków pewnych analogii do współczesności.
"Dziesięcina" skupia się przede wszystkim na strukturach i funkcjonowaniu Kościoła Katolickiego w nowożytnej Polsce. Autor nie tylko obala mity o katolickim, przepełnionym wiarą kraju, ale również dostarcza wiedzy na temat przyczyn, dla których polski system kościelny wyglądał tak, jak wyglądał - rozkłada na czynniki pierwsze jego historię, struktury i rządzące nim prawa.
Współpraca reklamową - @wydawnictwo_poznanskie Bardzo dziękuję za zaufanie 🫶💞
Kamil Janicki, historyk i redaktor naczelny „WielkaHISTORIA.pl”, naprawdę potrafi pisać tak, że ciężko się oderwać. Ta książka to świetna propozycja dla każdego, kto chce poznać temat Kościoła w szerszym ujęciu. Jest pełna faktów, statystyk, a do tego oparta na solidnej bibliografii, która robi wrażenie.
Jako osoba uwielbiająca historię, mogę śmiało powiedzieć, że to naprawdę dobra lektura. Styl Janickiego jest prosty, lekki, pełen anegdot i zaskoczeń, zero nudy i lania wody. Nawet jeśli ktoś na co dzień nie przepada za historią, to tę książkę można spokojnie przejść bez bólu. Na pewno sięgnę po kolejne jego tytuły.
Jedyny minus to, że momentami brakowało mi tylko głębszego rozwinięcia niektórych wątków, które autor wcześniej poruszył, ale to raczej nie jakiś wielki problem.
Polecam, bo to prawdziwa skarbnica ciekawostek i świetna lekcja tego, jak naprawdę wyglądał Kościół.
Moralność kleru była wątpliwa od zarania dziejów. Niby człowiek to wiedział, a i tak się zaskoczył. Wykorzystanie najbardziej fundamentalnego lęku - przed śmiercią, wizją sądu ostatecznego od wieków było i jest wykorzystywane przez klechów do nieprawdopodobnego ucisku i wyzysku. Boli, że polacy cierpią na zbiorowy syndrom sztokholmski, choć światełkiem w tunelu jest postępująca laicyzacja. Ta książka pokazuje, że choćby z szacunku do naszych chłopskich przodków należałby zrobić porządek z tą zatwardziałą strukturą.
Trochę dłuży się przez wrzucanie tu i tam cen z przeliczeniem na czasy obecne. Jednak ogólnie napisane dobrze, jasnym językiem i przystępnie. Jeśli ktoś spodziewa się książki o tym, jak Kościół rządzi Polską, to nie tu. Za to zaskoczeń w tym, jak różniły się standardy i praktyki ówczesne od obecnych nie brakuje.
Dobrze się tego słuchało. Mam kilka wątpliwości do kolejności rozdziałów i prowadzonej narracji. Styl “plotkarsko-kronikarski” sprawdza się dla mnie o tyle, o ile jest poprzedzony konkretnymi faktami, które wprowadzają w temat. Tutaj czasami gubiłam się w kolejnych wątkach i historiach.