Trzeci tom ukochanej przez czytelniczki serii Uroczysko autorstwa mistrzyni powieści obyczajowych, Magdaleny Kordel.
W pensjonacie Uroczysko, jak zwykle mnóstwo się dzieje. Przede wszystkim Majka nie może narzekać na brak zajęć: praca w szkole rodzi problemy i konflikty, córka daje popalić, dach wymaga remontu, a jeszcze do miasteczka przyjeżdża Niemka, która chce ponoć odzyskać ziemię po przodkach. A perypetie uczuciowe? To osobny temat!
Na szczęście Majka wie, jak skutecznie trzeba rozprawiać się z kłopotami: z pewną dozą brawury oraz ogromną dawką humoru i optymizmu.
Uroczysko to seria życiowych powieści pełnych emocji, humoru i ciepła, która przypomina, że niezależnie od trudnych doświadczeń, można odnaleźć szczęście. Historie pisane przez Magdalenę Kordel z niezwykłą mocą zarażają pogodą ducha!
Jest autorką, m.in. bestsellerowych powieści Uroczysko i Sezon na cuda. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.
Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach.
Po lekturze dwóch poprzednich książek Magdaleny Kordel z serii „Uroczysko” byłam pewna, że czeka mnie kolejne spotkanie z bohaterami, którzy potrafią poprawić humor nawet w najgorszy dzień. „Wino z Malwiną” to już trzeci tom tej urokliwej serii i kolejny dowód na to, że w pensjonacie Majki naprawdę wszystko jest możliwe! Autorka po raz kolejny czaruje lekkim stylem, ciepłym humorem i niepowtarzalną atmosferą małego miasteczka, w którym codzienność splata się z magią zwyczajnych gestów.
Tym razem nasza bohaterka ma ręce pełne roboty. Praca w szkole nie idzie po jej myśli, dach nad głową dosłownie grozi zawaleniem, a córka potrafi nieźle dać się we znaki. Do tego wszystkiego w miasteczku pojawia się tajemnicza Niemka, która twierdzi, że chce odzyskać ziemię po swoich przodkach – temat delikatny i pełen emocji. Jakby tego było mało, serce Majki również nie daje jej spokoju…
Kolejne spotkanie z Majką i ponownie jestem oczarowana. Magdalena Kordel po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o zwykłym życiu w niezwykły sposób. Autorka z ogromnym wyczuciem ukazuje codzienność, relacje, przyjaźń i kobiecą siłę. To wszystko doprawia humorem i ciepłem, dzięki czemu lektura staje się jak kubek gorącej herbaty w chłodny wieczór. W jej książkach próżno szukać fajerwerków czy wielkich dramatów – a jednak trudno się od nich oderwać. Postacie są wiarygodne i pełne życia, dialogi błyskotliwe, a atmosfera Uroczyska – jak zwykle – przepełniona urokiem. Czytając o Majce, miałam wrażenie, że mogłabym wpaść do niej na kawę i porozmawiać o życiu. Kordel ma niezwykły talent do tworzenia miejsc, w których chciałoby się zostać na dłużej – takich, które czytelnik opuszcza z żalem, ale i z uśmiechem. Nie ukrywam – „Wino z Malwiną” to dla mnie książka, która przyniosła odrobinę wytchnienia. Ciepła, zabawna, momentami wzruszająca – dokładnie taka, jakiej czasem potrzebujemy po długim, ciężkim dniu. Z przyjemnością wróciłam do Uroczyska i do Majki, której optymizm oraz upór są naprawdę zaraźliwe. Czytając tę powieść, miałam wrażenie, że odwiedzam starych, dobrych przyjaciół. Magdalena Kordel ma dar tworzenia atmosfery bliskości i ciepła – takiej, w której chciałoby się pozostać na dłużej. Śmiałam się z perypetii Majki, wzruszałam, gdy los nie był dla niej łaskawy i – jak w przypadku dwóch poprzednich części – kończyłam lekturę z uśmiechem. To powieść, która nie tylko bawi, ale i dodaje otuchy. Po jej przeczytaniu ma się ochotę nalać sobie kieliszek tytułowego wina, otulić kocem i pomyśleć, że w życiu – mimo wszystko – jest dobrze. Podsumowując: jeśli szukacie powieści, która otuli was jak ciepły koc, rozbawi, wzruszy i przypomni, że w codziennym chaosie także można odnaleźć szczęście – „Wino z Malwiną” to lektura idealna.
"Powrót do Uroczyska był dla mnie niezmiernie miłym przeżyciem. Na powrót spotkałam się z moimi ulubionymi bohaterami, ale też miałam okazję poznać zupełnie nowych, którzy wnieśli sporo emocji i kolorytu w życie głównej bohaterki cyklu. Ciekawa jestem, co też jeszcze wydarzy się w jej życiu i jakież to niespodzianki czekać będą jeszcze na nią tuż za wspomnianych na samym początku zakrętem. Dlatego też z chęcią raz jeszcze zawitam do tej urokliwej miejscowości gdzieś u podnóża Sudetów, jaką jest Malownicze i towarzyszyć będę Majce oraz jej przyjaciołom i znajomych w kolejnych ich przygodach. Was tymczasem zachęcam do – o ile jeszcze tego nie zrobiliście – zapoznania się z tym cyklem, ale nie tylko – również z innymi powieściami Magdaleny Kordel. Są one przyjemną odskocznią od dnia codziennego i po prostu są takie, jakie my kobiety (a przynajmniej spora ich część) czytać lubimy – przepełnione ciepłem i miłością, przy których można się i pośmiać, i popłakać."
🏡🍷 Magdalena Kordel po raz kolejny udowadnia, że Uroczysko to miejsce, do którego wraca się z przyjemnością, jak do domu pachnącego ciastem i ciepłą herbatą. Wino z Malwiną, trzeci tom serii, zabiera nas w sam środek codziennych wzlotów i potknięć Majki – kobiety z krwi i kości, która na co dzień balansuje między rolą nauczycielki, mamy, gospodyni pensjonatu i przyjaciółki. Tutaj życie nie stoi w miejscu. Dach zaczyna przeciekać, w mieście pojawia się kobieta z Niemiec roszcząca sobie prawa do ziemi, córka testuje cierpliwość, a w szkole dzieją się rzeczy, które potrafią wytrącić z równowagi. Majka jednak mierzy się z tym wszystkim z niesamowitym hartem ducha. Kordel pięknie pokazuje, że siła tkwi w zwyczajności i codziennych drobnych gestach.
🏡🍷 To, co urzeka w tym tomie, to ciepło i humor, jakimi autorka oplata nawet najbardziej trudne momenty. Są tu emocje, jest wzruszenie, ale nigdy przesada. Kiedy bohaterka staje wobec problemów, nie mamy do czynienia z dramatem podkręconym do maksimum, lecz z prawdziwym, życiowym podejściem: pochylić się, westchnąć, czasem się zezłościć, a potem wstać i ruszyć dalej. Kordel cudownie portretuje społeczność Malowniczego – z jej odmiennościami, charakterami, gadulstwem i dobrą wolą. To właśnie relacje między ludźmi stanowią fundament opowieści: są jak pajęczyna, która może się naprężać, lecz się nie zrywa.
🏡🍷 Wino z Malwiną to także opowieść o tym, że szczęście nie jest czymś spektakularnym. To umiejętność dostrzegania piękna w drobnych chwilach: rozmowie przy stole, wspólnej pracy, uśmiechu dziecka, czy w kubku gorącej herbaty po ciężkim dniu. Majka dojrzewa, choć nie jest to dojrzewanie głośne. Ona po prostu uczy się jeszcze bardziej ufać sobie i temu, co przyniesie los. Magdalena Kordel daje tu czytelnikowi oddech, lekkość i pewność, że nawet jeśli dziś jest trudno, jutro może okazać się zaskakująco jasne.
🏡🍷 W czwartym tomie, Okno z widokiem, do Malowniczego trafia Róża Winiarska – młoda archeolożka, która pragnie schować się przed światem. Jej ucieczka do babci jest próbą złapania równowagi, ale szybko okazuje się, że w Uroczysku trudno się zaszyć. Malownicze, choć spokojne, ma swoje sprawy do załatwienia – od rodzinnych sekretów, przez lokalne spory, aż po walkę o zachowanie dawnej kapliczki. Kordel tworzy tu bohaterkę delikatną, poszukującą, ale wewnętrznie silną, która uczy się stawiać granice i walczyć o to, co dla niej ważne. ㅤ 🏡🍷 Okno z widokiem zachwyca atmosferą. Święty Antoni czuwa nad bohaterami tak, jakby naprawdę mieszkał w kapliczce, a Piąte Koło kusi zapachem deserów i rozmów przy kawie. To historia o miejscu, które odmienia ludzi, ale nie dlatego, że dzieje się tam coś nadzwyczajnego. Odmienia, bo pozwala spojrzeć na siebie z dystansu. Róża odkrywa tu nie tylko to, co warto zachować, ale i to, z czego trzeba zrezygnować, by żyć po swojemu. ㅤ 🏡🍷 Obie książki łączy to, co w twórczości Magdaleny Kordel najpiękniejsze: umiejętność tworzenia świata, który koi. To literatura pełna ciepła, serdeczności i wiary w ludzi. Bohaterowie nie są idealni, ale za to prawdziwi. A Malownicze jawi się jako przestrzeń, w której każdy może znaleźć chwilę wytchnienia. Czytając Wino z Malwiną i Okno z widokiem, można poczuć, jak stres powoli odpuszcza, a w sercu robi się trochę jaśniej. To historie, do których dobrze jest wracać – zwłaszcza wtedy, kiedy własny świat uparcie staje się zbyt krzykliwy.
Kiedy sięgałam po trzeci tom serii o Uroczysku, czułam się, jakbym wracała w dobrze znane miejsce pełne przyjaciół i tego cudownego ciepła, które bije z każdej strony. Po Uroczysku i Sezonie na cuda miałam ogromne oczekiwania, ale też pewność, że Magdalena Kordel znowu poda mi opowieść jak filiżankę gorącej herbaty z malinami - uspokajającą, pachnącą domem, pełną nadziei. Majka, jak zawsze, ma pełne ręce roboty: szkoła nie daje spokoju, dach przecieka, córka testuje granice cierpliwości, a do tego pojawia się tajemnicza Niemka, która twierdzi, że chce odzyskać ziemię po przodkach. Brzmi poważnie? Owszem. Ale w stylu Kordel - nawet najbardziej stresujące sytuacje mają w sobie coś uroczo ludzkiego, coś, co sprawia, że zamiast wzdychać z irytacji, śmiejemy się przez łzy. W tle-jak zawsze-emocje, humor, przyjaźń i życiowe zawirowania. Autorka nie zmienia recepty: z drobiazgów codzienności tka opowieść o tym, że nawet w najtrudniejszych chwilach warto się uśmiechać i patrzeć w przyszłość z nadzieją. To, co najbardziej uwielbiam w tej serii, to naturalność bohaterów. Majka wciąż jest tą samą ciepłą, ale niepozbawioną temperamentu kobietą, która potrafi połączyć w sobie opiekuńczość, chaos i niezwykłe poczucie humoru, jednak i ona nie oparła się zmianom. Widać, że przeszła swoje i nauczyła się, że szczęście nie spada z nieba, tylko rodzi się z codziennych drobiazgów. Dojrzała, ale nie utraciła swojego błysku. Wciąż jest tą samą upartą, pełną humoru Majką, którą pokochałyśmy w pierwszym tomie. A spotkanie z nią jest jak rozmowa z przyjaciółką, która zawsze ma w zanadrzu opowieść, która podnosi na duchu. Magdalena Kordel znów pokazuje, że potrafi pisać o życiu takim, jakie jest - z całym jego bałaganem, humorem i czułością. Jej styl pozostaje lekki, pełen ciepła, ale nie przesłodzony. To książka, w której nie znajdziecie wielkich dramatów w stylu telenoweli - raczej te małe, prawdziwe troski, które zna każda z nas. Podobnie jak w poprzednich tomach, autorka miesza smutek z radością i troski z humorem. Każdy problem bohaterów ma w sobie jakąś iskrę nadziei, a każde zakończenie pozostawia ciepły ślad na sercu. Czuć, że autorka zna swoje postacie jak najbliższych przyjaciół i wie, kiedy dać im się potknąć, a kiedy podać dłoń, tak by każdą porażkę równoważył sukces. To powieść, która przytula czytelniczkę, pozwala się zatrzymać i przypomina, że czasem wystarczy dobre słowo i kieliszek wina, by świat znów nabrał sensu. Nie mogę też ponownie nie wspomnieć o przepięknym wyglądzie wznowienia od Wydawnictwa W.A.B. I choć wiem, że pewnie się powtarzam, to wizualna część tej książki zachwyca mnie niemal tak mocno jak fabuła. Delikatna, nastrojowa okładka, przyjemny papier, a do tego spójna, elegancka szata graficzna całej serii i barwione brzegi. To jedno z tych wydań, które po prostu chce się mieć na półce. Podsumowując Wino z Malwiną to powieść, która otula - nie tylko humorem, ale też czułością wobec codzienności. To książka, którą czyta się powoli, smakując każdą scenę jak łyk ulubionego wina. Czy jest idealna? Nie. Ale właśnie to czyni ją tak bliską. Dla mnie to kolejny cudny powrót do Uroczyska-lekko niedoskonały, ale niezwykle kojący. Daję 8/10. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu W.A.B #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #współpracareklamowa
Są takie miejsca w literaturze, do których wraca się nie po fabułę, lecz po zapach – po ciepło kuchennego światła, po dźwięk rozmów niosących się po schodach, po echo śmiechu, które zostaje w głowie jeszcze długo po zamknięciu książki. Uroczysko Magdaleny Kordel jest właśnie takim miejscem. I choć od naszej ostatniej wizyty minęło już trochę czasu, to „Wino z Malwiną” pozwala znów usiąść przy tym samym stole, nad parującą herbatą, wśród znajomych głosów, które brzmią jak dawno niesłyszana, ale dobrze znana melodia.
Ten trzeci tom jest jak kieliszek tytułowego wina – nieco cierpki, trochę zaskakujący, lecz rozlewający się w sercu przyjemnym ciepłem. To opowieść o Majce, kobiecie z sercem większym niż jej pensjonat i z duszą, która, choć czasem zmęczona codziennością, wciąż potrafi dostrzegać piękno w zwyczajności. W Uroczysku życie wre: dach przecieka, córka testuje granice cierpliwości, w pracy iskrzy od konfliktów, a do drzwi puka tajemnicza Niemka, Malwina, która — jak to w takich miejscach bywa — przyjeżdża z zamiarem odzyskania ziemi, a zostaje, by odzyskać coś zupełnie innego: zrozumienie, bliskość, może nawet siebie.
Kordel snuje tę opowieść z lekkością i wdziękiem, których próżno szukać gdzie indziej. Jej proza to rozmowa – ciepła, czasem przekomarzająca się, zawsze pełna empatii. Między humorem a wzruszeniem, między drobiazgami codzienności przemyka coś nieuchwytnego, niemal poetyckiego: przekonanie, że każdy człowiek, choćby najbardziej pogubiony, zasługuje na odrobinę światła.
Autorka ma dar tworzenia świata, w którym nawet plotka potrafi brzmieć jak ludowa pieśń, a drobne nieporozumienia przeradzają się w historie warte opowiadania przy kominku. W „Winie z Malwiną” codzienność mieni się humorem, ale pod tą warstwą błyskotliwych dialogów pulsuje coś głębszego — refleksja o tym, jak trudno być dobrym w świecie, który wciąż czegoś od nas żąda.
Zakończenie nie daje prostych odpowiedzi. Nie rozwiązuje wszystkich wątków, nie zamyka drzwi na klucz. Pozostawia w sercu lekkie drżenie, niedosyt – ten sam, który towarzyszy, gdy odchodzi się od stołu, gdzie wino jeszcze nie zdążyło wystygnąć, a rozmowa dopiero nabierała smaku.
„Wino z Malwiną” to nie tylko opowieść o kolejnych perypetiach Majki i mieszkańców Malowniczego. To książka o życiu w całej jego nieporadnej, pięknej pełni – o śmiechu, który ocala, o przyjaźni, która koi, o codzienności, która potrafi być cudem, jeśli tylko nauczymy się ją dostrzegać.
Czytając Kordel, ma się wrażenie, że autorka podszeptuje coś cicho między wierszami: że szczęście nie przychodzi z wielkich rzeczy, lecz z drobiazgów – z kubka herbaty, z rozmowy w progu, z gestu, którego nikt nie zauważył poza nami…
A może właśnie o to chodziło w tym winie — by nauczyć nas smakować życie, nawet jeśli czasem jest lekko cierpkie 🍷.
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @wydawnictwo_wab (współpraca reklamowa) 🩷.
"Wino z Malwiną" to trzeci tom serii "Uroczysko" autorstwa Magdaleny Kordel i zarazem powrót do moich ukochanych bohaterów.
W Uroczysku nie sposób się nudzić - prowadzenie pensjonatu, praca nauczycielki i wychowywanie rezolutnej nastolatki to połączenie, które potrafi wystawić na próbę nawet najbardziej cierpliwą osobę. A jeśli do tego dodać jeszcze miłosne perypetie, to szaleństwo i emocje - gwarantowane!
Z ogromną radością powracam do dobrze znanych postaci, które stały mi się bliskie niczym starzy przyjaciele. Jednocześnie pojawiają się nowe twarze, wnoszące do życia Uroczyska świeżość, barwy i nowe emocje, dzięki czemu historia nabiera jeszcze większej głębi. Pojawienie się w Malowniczem tytułowej Malwiny wywoła niemałe zamieszanie, a ona sama szybko przekona się, że plotki mają z prawdą tyle wspólnego, co Instagram z rzeczywistością.
Magdalena Kordel w swoim charakterystycznym, pełnym ciepła stylu przypomina, że choć problemy są nieodłączną częścią codzienności, to nigdy nie warto tracić pogody ducha i optymizmu. Wszystko bowiem zależy od naszego nastawienia, a miłość, przyjaźń i rodzina to wartości, które naprawdę nadają życiu sens.
"Wino z Malwiną" to zabawna, ciepła i lekko zwariowana opowieść, która umili nam długie jesienne wieczory.
Majka nie zawodzi. Nadal jest wspaniałą osobą. Taką, którą każdy chciałby mieć w gronie przyjaciół czy chociażby znajomych. Równocześnie taką, których w dzisiejszym świecie bardo brakuje - otwartą na innych, reagującą na krzywdę, odważną. Trochę łatwowierną, ale gdyby więcej ludzi miało tylko taką wadę, świat byłby piękniejszy.
A Czarek to od samego początku coś mi się nie podobał.
Myslę, że cała seria "Uroczysko" jest dzisiaj bardzo potrzebna. W momencie, gdy zamykamy się na innych, życie przenosimy przed ekrany komputerów, unikamy spotkań z ludźmi, bohaterowie wykreowani przez Magdalenę Kordel przypominają, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. A im więcej ludzi wokół nas, tym weselej i jakoś lżej się żyje.