Rok 1963. Stojąca u progu dorosłości Olimpia zaczyna mierzyć się z powojennymi traumami oraz skrywanymi przez bliskich sekretami. Wychowana w biedzie i atmosferze niedomówień przez schorowaną matkę i skrytą ciotkę, stara się odkryć swoją niejasną tożsamość. Gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie jej szkolna koleżanka, złudne poczucie bezpieczeństwa w poniemieckim mieście znika na zawsze.
Doświadczone życiowo kobiety postanawiają opuścić miasto i zamieszkać w opuszczonym domu w Leśnych Pąkach, z dala od podejrzliwych spojrzeń i krzywdzących szeptów starych kobiet. Po maturze Olimpia podejmuje pracę w PGR-ze, gdzie odkrywa zarówno blaski, jak i cienie socjalistycznego ładu pracy oraz głęboko zakorzenione nierówności społeczne. Za zarobione pieniądze planuje wyjazd do Poznania, by zapewnić matce – posądzanej o opętanie – odpowiednie leczenie. Niespodziewanie staje przed wyborami, które na zawsze odmienią jej zatroskane serce.
Cudze oddechy to dojrzała i błyskotliwa opowieść o dziedziczeniu nastrojów, przedmiotów i ziemi, która skrywa w sobie niejednoznaczną przeszłość. Nostalgia splata się tu z realizmem PRL-owskiej prowincji, odsłaniając jej surowe piękno, budząc grozę i uśpioną namiętność.
🌿🕰️ Cudze oddechy Pawła J. Sochackiego to powieść, która przenosi czytelnika do Polski lat sześćdziesiątych — świata zawieszonego między cieniem wojny a ciężarem nowej rzeczywistości. Autor tworzy opowieść o dorastaniu w cieniu cudzych traum, o szukaniu własnej tożsamości i o tym, jak przeszłość potrafi przenikać w teraźniejszość niczym zapach starej ziemi po deszczu. To proza spokojna, melancholijna, a jednocześnie pulsująca emocjami, które narastają wraz z każdą stroną.
🌿🕰️ Główna bohaterka, Olimpia, wychowana przez chorą matkę i milczącą ciotkę, żyje w świecie, w którym więcej się przemilcza, niż mówi. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie jej szkolna koleżanka, pozornie zwyczajne życie w poniemieckim miasteczku zaczyna się sypać. Znika złudne poczucie bezpieczeństwa, a z nim i resztki dziecięcej naiwności. Sochacki nie prowadzi tej historii w sposób sensacyjny — zamiast tego skupia się na emocjach, które zostają po tragedii, na ciszy, która potrafi być głośniejsza niż krzyk.
🌿🕰️ Wraz z matką i ciotką Olimpia opuszcza miasto, by zamieszkać w opuszczonym domu w Leśnych Pąkach. To miejsce staje się dla nich nie tylko schronieniem, lecz także symbolem ucieczki przed osądem innych. Dom żyje własnym życiem — skrzypi, oddycha, pamięta. Autor wplata w opowieść atmosferę lekkiej grozy i realizmu magicznego, przez co czytelnik ma wrażenie, że sama przestrzeń nosi ślady dawnych mieszkańców. Ziemia, na której staje Olimpia, to metafora dziedzictwa — pełnego bólu, ale i siły, z której można czerpać.
🌿🕰️ Praca w PGR-ze, którą podejmuje bohaterka po maturze, otwiera przed nią świat dorosłych — surowy, pełen nierówności i fałszywych obietnic socjalistycznego ładu. Sochacki pokazuje codzienność PRL-u z niezwykłym realizmem: zapach smaru, ciężar fizycznej pracy, biurokratyczne absurdy i ludzkie marzenia, które mimo wszystko próbują się przebić przez szarą rutynę. W tej rzeczywistości Olimpia dojrzewa, konfrontując swoje pragnienia z ograniczeniami, jakie narzuca jej epoka. ㅤ 🌿🕰️ Jednocześnie Cudze oddechy to opowieść o kobietach – silnych, choć złamanych, czułych, choć nauczonych milczenia. Relacja Olimpii z matką, Erną, i ciotką tworzy poruszający portret kobiecej solidarności, w której miłość splata się z wyrzeczeniem. Każda z nich nosi w sobie echo dawnych ran, a Sochacki potrafi to oddać subtelnie, bez patosu. Ich rozmowy, gesty i spojrzenia stają się bardziej znaczące niż same słowa. To w nich kryje się sedno powieści – przekaz, że nawet w najtrudniejszych czasach człowiek może być dla drugiego schronieniem. ㅤ 🌿🕰️ Cudze oddechy to książka o dziedziczeniu – nie tylko domów czy rzeczy, ale także emocji, win i nadziei. Paweł J. Sochacki pisze z ogromnym wyczuciem, łącząc poetycki język z reporterską obserwacją codzienności. Jego proza oddycha — jak tytułowe cudze oddechy — wciągając czytelnika w świat, w którym przeszłość wciąż pulsuje pod powierzchnią teraźniejszości. To historia o tym, że nie sposób uciec od tego, co się w nas zapisało, ale można próbować zrozumieć, jak z tym żyć. Dojrzała, piękna i niezwykle prawdziwa.
Powieść Pawła J. Sochackiego to podróż w czasy, które wcale nie wydają się tak odległe – przecież ja się urodziłam raptem 10 lat później! Akcja rozpoczyna się w 1963 roku, u progu gorącego lata, w poniemieckim mieście naznaczonym biedą, zniszczonymi domami i poczuciem niepewności. Wkrótce przenosi się jednak na tereny wiejskie, do PGR-u i wsi, gdzie życie jest równie trudne, a czasem wręcz niemożliwe. To były lata, gdy kanka mleka i kilka pieczonych ziemniaków uchodziły za luksus, a przyszłość zdawała się mglista i niepewna. Olimpia, stojąca u progu dorosłości, zmaga się nie tylko z powojenną traumą, ale też z sekretami, które kryją jej najbliżsi. Dorasta w biedzie, pod opieką schorowanej matki i skrytej ciotki, w atmosferze niedopowiedzeń i pytań bez odpowiedzi. Erna i Stefania, znane już z pierwszej powieści autora „Dusze niczyje”, doświadczyły niewyobrażalnego okrucieństwa wojny. Erna znajduje ukojenie w modlitwie i chorobie, Stefania szuka sensu w pracy i próbuje odnaleźć się w obcym kraju, który miał stać się jej nowym domem. Los Olimpii komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie Kalina, jej sąsiadka i koleżanka ze szkoły. To wydarzenie ostatecznie odbiera dziewczynie poczucie bezpieczeństwa i spokoju.
Kobiety decydują się opuścić miasto i zamieszkać w opuszczonym domu w Leśnych Pąkach. Nowe miejsce daje im namiastkę schronienia, ale też rodzi obawy i niepokój, zwłaszcza że wieś pełna jest podejrzliwych spojrzeń. Po maturze Olimpia podejmuje ciężką pracę w PGR-ze. To świat rządzący się surowymi zasadami i głębokimi nierównościami, miejsce, gdzie kobiety harują ponad siły. Już pierwszego dnia w oborze dochodzi do poważnego wypadku, który staje się przedmiotem plotek. Ponieważ Olimpia jest nowa i nieznana, szybko zaczyna budzić podejrzliwość i nieufność. Jej marzenia o spokojnym początku i zarobku, dzięki któremu mogłaby zadbać o matkę i wyjechać do Poznania, stają się jeszcze trudniejsze do realizacji. Paweł J. Sochacki stworzył powieść pełną emocji, przesyconą ciężarem codzienności i ukrytych pragnień. „Cudze oddechy” to historia kobiet, które dźwigają brzemię wojny, walczą z biedą i niespełnioną miłością, a jednocześnie marzą o lepszym jutrze. Autor ukazuje nie tylko trud fizycznej pracy, męczącej ciało i umysł, ale też wagę relacji, skrywanych tajemnic i niepewności, które kształtują życie bohaterów. W tle wybrzmiewa obraz PGR-u – miejsca nowoczesnego w założeniach, lecz obojętnego na potrzeby ludzi i wykorzystującego ich siły do granic możliwości. To powieść nasycona klimatem powojnia, pełna lęków, pragnień i sekretów. Dodatkowym jej atutem jest piękne wydanie: twarda oprawa i barwione brzegi sprawiają, że książka staje się nie tylko literackim, ale i estetycznym doświadczeniem. Jeśli chcecie poczuć atmosferę pierwszych PGR-ów i odkryć głęboko skrywane traumy tamtego pokolenia, ta historia z pewnością Was poruszy.
Nie była to najlepsza lektura. Tak naprawdę, aż do momentu kiedy postanowiłam w ostateczności przenieść się na audiobooka, żeby spróbować podratować jakoś tę nieco drewnianą narrację głosem lektora, zastanawiałam się czy nie zrobić na niej dnf’a. Ostatecznie nie wiem czy była to kwestia formy czy może druga połowa powieści była po prostu ciekawsza, ale po wszystkim na pewno jestem w stanie docenić tę książkę za jej próbę pokazania pewnego epizodu w historii powojennej, obyczajowości ludzi zamieszkujących powojenne ziemie. Widzę intencję autora, dostrzegam też przekaz. To co nie podobało mi się w tej książce, tak jak wspomniałam, jest narracja, która przyczyniła się do pewnego rodzaju obojętności jaką darzę tę lekturę i jej bohaterów. Niestety czytało się to jak lekturę gimnazjalną, do bardziej szczegółowego omawiania tła na lekcji. Autor pisze ładnie, prosto, choć od czasu do czasu przemyca jakieś poetyckie porównania, głębokie metafory czy sztampowe sformułowania. Generalnie czytało/słuchało się dobrze i płynnie i do samego języka nie można się przyczepić. Płynności zabrakło w formie samej opowieści, która zdawała się mieć dużo tekstu a mało treści. Miałam wrażenie jakby rozpoczynane wątki czy myśli były pobierznie tylko dotykane i nie rozwijane. Zachowania bohaterów wydawały się odpowiadać wizji autora na to, o czym jest to historia, a niekoniecznie miały podstawy w ich charakterze czy związkach przyczynowo-skutkowych. Ciągle zmienianie perspektywy trzeciej osoby było chaotyczne i nie podobało mi się to, że tłumaczenia zachowań, opisywanie emocji czy odnoszenie się do jakichś wydarzeń odbywało się w taki narratorski sposób. W rezultacie nie czułam żadnych emocji czytając tę historię. Wątek Kaliny i zaginięć, który szczerze najbardziej mnie zachęcał do dalszego czytania, był chyba tylko pretekstem do pociągnięcia dalej historii Erny, Stefanii i Olimpii.
W moim odczuciu, po ciekawym pomyśle na fabułę i tego, co chciało się pokazać, zabrakło dopracowania szczegółów, formy (nie rozumiem zasadności takiego podziału ksiąg i rozdziałów) i nadania głębi całej historii. Troszkę niewykorzystany potencjał, tak myślę…
PS: Cudze oddechy są pierwszą powieścią autora, którą przeczytałam. Dusze niczyje, będące pewnego rodzaju prequelem dla tej historii, są jeszcze przede mną. Zastanawiam się na ile moja nieznajomość przeszłości Erny i Stefanii mogła przyczynić się do negatywnego odbioru Cudzych Oddechów, np. w kwestii nierozwiniętych wątków. Co prawda wcale nie chodzi mi tutaj o szczegółowe rysowanie backgroundu, a raczej o efekty tych doświadczeń, niemniej dam update do tej recenzji, gdy już się przekonam.
Osobiście rzadko sięgam po literaturę piękną, chyba nigdy nie było mi po drodze z tym gatunkiem. Lecz po zobaczeniu tej książki, stwierdziłam, że koniecznie muszę ją przeczytać, bo nie jestem w stanie przejść obok niej obojętnie!
Historia przenosi nas do roku 1963, gdzie skupiamy się w głównej mierze na życiu trzech kobiet, które pewnego dnia choć nieznajome, złączył bezpowrotnie swój los. Olimpia, dziewczyna wchodząca w dorosłość, kończąca szkołę, zaczynająca pracę aby odłożyć pieniądze, jej matka Erna, z problemami psychicznymi z racji traumatycznych przejść oraz Stefania, ratująca wspomniane kobiety. Trzy kobiety, które choć znalazły namiastkę bezpieczeństwa w poniemieckim mieście, niestety zostają z niej obdarte przez zaginięcie koleżanki z klasy Olimpii.
Ileż w tej pozycji było emocji, każda strona jest wręcz przesiąknięta biedą przygniatającą ludzi na poniemieckiej ziemi. Mamy tu przedstawione realia z jakimi musiała się mierzyć ludność, co dla mnie było wręcz straszne i dzięki takim książką często sobie przypominam jakie mam szczęście żyć w takim dobrostanie. Nasza główna bohaterka wyróżnia się chartem ducha i upartością, którą podziwiam na każdej stronie, urzekła mnie swoją osobowością. Znów Stefania, ta kobieta potrafi pokazać, że płeć damska wcale nie jest słabą, lecz silną i potrafiącą wiele nieść na swoich barkach. Według mnie bohaterowie są na prawdę dobrze wykreowani, każdy posiada swoje unikatowe cechy, które ukazują się na każdym kroku. Fabuła także bardzo mi się spodobała, wątek zaginięcia Kaliny, choć jest kluczowy, to nie skupiamy na nim całej swojej uwagi. Możemy także zapoznać z realiami tamtych czasów, doświadczyć tych lepszych i gorszych dni tamtej społeczności. Sądzę, że dla osób takich ja, czyli nie czytających za wiele książek w tym temacie, jest to fajna pozycja do początkowe zagłębiania się w tych czasach. Jedyne z czym miałam problem podczas czytania, to styl autora, nie należy on do tych lekkich, które czyta się bez opamiętania, miałach małe zastoje czytelnicze. Z drugiej strony, jak taka lektura ma należeć do tych lekkich, jeśli tak chwyta za serce?
Reasumując, "Cudze oddechy" wzbudziły we mnie wiele emocji, potrzebowałam chwili aby dojść do siebie. Jeśli ktoś obraca się w takim gatunku literackim, to sądzę, że ta książka na pewno będzie dla niego wartościowa.
Witajcie Kochani. Zapraszam Was dzisiaj na moją recenzję na temat książki @pj_sochacki pt. ,,Cudze oddechy". Książkę tą miałam przyjemność przeczytać dzięki #współpracabarterowa #współpracareklamowa z wydawnictwem @wydawnictwo_zwierciadlo.
Erna miała bardzo dużo szczęścia, gdy przez przypadek trafiła na Stefanie. Ponieważ to właśnie ta kobieta postanowiła zaopiekować się nią oraz jej córeczką Olimpią. Kobiety żyły sobie spokojnie, radząc sobie raz lepiej raz gorzej, a choroba Erny nie ułatwiała im dodatkowo życia. Gdy Olimpia zaczyna wchodzić w dorosłość strach zawiśnie nad ich głowami. Po tym jak jedna z koleżanek Oliwi zaginęła i nikt nie wie co się z nią stało, kobiety zaczynają bać się o bezpieczeństwo swojej podopiecznej. To właśnie wtedy Stefania proponuje aby wyprowadzili się z miasta i zamieszkali w jej starym domu w Leśnych Pąkach. Niestety miejsce to nie ma najlepszej opinii i większość społeczeństwa słysząc iż to właśnie tam zamieszkali obawia się o ich życie.
Jak potoczy się ich los? Czy w Leśnych Pąkach będą mogły czuć się bezpiecznie? Czy może okaże się to ich miejscem na ziemi?
,,Cudze oddechy” jest to książka dla osób, które szukają literatury emocjonalnej oraz refleksyjnej. Książkę tą czyta się naprawdę lekko oraz szybko. Autor pokazuje nam jak wyglądały realia lat 60, a także jak wyglądała codzienność. Z każdą przeczytaną stroną, autor odkrywa przed nami kolejne sekrety, co powoduje że historia tych trzech kobiet wciąga nas coraz bardziej. Jednocześnie jest to powieść wymagająca całej naszej uwagi podczas czytania. Przeczytacie tutaj równie jak przeszłość, nie tylko naszych bohaterek, ale także ogółu kształtuje ich decyzje oraz wpływa na życie obecne. Jest to jedna z tych książek, które warto przeczytać oraz która na długo zostaną w waszej pamięci. Ja osobiście przepadam za twórczością Pana Pawła i po każdą kolejną książkę sięgam z ciekawością. Jest to bowiem gwarancja dobrze spędzonego czasu. Bardzo dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki do recenzji 😘😘
to były cudze oddechy które łapałam duszą i sercem mocno chwytałam ciałem i dreszczem i nie wiem jeszcze czy pokochałam czy siebie oddałam nareszcie, nareszcie...
stoję w ciszy pośród niepewności stęskniona, zlękniona nikt mnie nie słyszy jestem tą ciszą głosy mnie kołyszą pamiętam cierpienie wieczne zawodzenie i czuję to jeszcze, jeszcze...
niesie mnie wiatr nieustannie drepcze do ucha mi szepce o miłości trochę te myśli tak płoche gubię się w przeszłości w marnej tonę kruchości pragnę i już nie chcę i trwam w tym jeszcze, jeszcze...
gdzie pójdę gdy chleba zabraknie spokoju i ciepła dotyku gdy ciemność na duszy osiądzie przeszłość me myśli posiądzie i to drżenie gdy zmory wyjdą z ukrycia tak martwa będę za życia i tęsknić będę już wiecznie, już wiecznie...
Okruchami poranków, co się zdarzają, oddycham. Ze mną cienie i myśli. Co mi się znów przyśni? Wojna, co wszystko zabrała. Pamiętam wciąż i jeszcze. Co to za dreszcze. Gdy umierali, gdy ze świata uciekali. Szpital i miłość, która odeszła. Dziś tylko cudze oddechy koło mnie. Nie moje już, a czyjeś wspomnienia. Kiedyś ktoś czuł. Coś utracił. Za grzechy nie zapłacił. Dziś biorę te cudze tchnienia. Człowiecze marzenia. Noszę po świecie, który już nie jest mój. Kurz przeszłości osiadł mi na duszy. I tak dręczy. I tak męczy. Serce mi kruszy. Jeszcze, jeszcze...
Drży w powietrzu ta przeszłość. A ja na barkach ją niosę. To mój krzyż. Jestem, choć kim tak naprawdę? Oddycham śladami tamtych chwil. Istnień rozmytych. Dróg nieprzebytych. Jeszcze tyle. Wszystkie noszę w sobie. Idę na przód, a za mną cudze smutki i lęki. Przemilczane słowa i w ciszy ukryte prawdy. Szeptane pamięcią obrazy osiadają na skórze. A może te oddechy wcale nie są cudze? Może tak naprawdę nigdy nie są do końca nasze? Szukamy, przemierzamy życie. Pragniemy skrycie. Każdy wdech to spotkanie. To po drodze stąpanie. Ku przyszłości.
"Cudze oddechy" Pawła J. Sochackiego to powieść obyczajowa osadzona w realiach PRL‑owskiej prowincji, której akcja rozgrywa się w roku 1963. Autor skupia się na subtelnych portretach psychologicznych, codziennym życiu zwykłych ludzi oraz ich nieustannej walce o lepsze jutro.
Główną bohaterką jest Olimpia - nastolatka stojąca tuż przed maturą, próbująca odnaleźć własną drogę w życiu. Towarzyszą jej dwie kobiety: chora matka Erna, której stan zdrowia odbija się na całej rodzinie oraz ciotka Stefania - skryta, ale odpowiedzialna, usiłująca utrzymać gospodarstwo i rodzinę mimo ograniczonych środków. Każda z nich ma swoje lęki, obowiązki i sekrety, z których niełatwo się zwierzyć.
Po maturze kobiety przeprowadzają się do opuszczonego domu w Leśnych Pąkach - miejsca owianego złą sławą po dramatycznych wydarzeniach z czasów wojny. Olimpia postanawia wziąć sprawy w swoje ręce - podejmuje pracę w PGRze, by zarobić na wyjazd do Poznania. Jej marzeniem jest wyjechać, rozpocząć naukę jako pielęgniarka i znaleźć tam specjalistyczną pomoc dla matki. W tle rozgrywają się trudne wydarzenia, w tym tajemnicze zaginięcie koleżanki ze szkoły, które burzy spokój lokalnej społeczności.
Opowieść to delikatnie tkana mozaika codziennych wyborów, niedopowiedzeń, skomplikowanych relacji i pragnień lepszego jutra. Autor potrafi wywołać silne emocje, nawet jeśli unikia wielkich dramatów na pierwszym planie. W „Cudzych oddechach” piękno języka łączy się z surowością życia, a nostalgia za utraconym poczuciem normalności przenika przez każdy akapit.
To książka dla wszystkich, którzy lubią literaturę refleksyjną - dla młodszych czytelników, którzy chcą poznać ducha PRL‑owskiej prowincji oraz dla tych, którzy w opowieściach cenią powolność, wewnętrzne napięcie i przestrzeń na własne domysły. Jeśli szukacie powieści, która nie odpowie na wszystko - "Cudze oddechy" mogą was poruszyć.
To powieść niezwykle dojrzała, prawdziwa i taka… mocno egzystencjalna, jeśli wiecie, co mam na myśli. To historia przeżywania.
Ale po kolei.
1963 rok. Olimpia dorasta w cieniu trudnych wojennych doświadczeń i zagmatwanych sekretów rodzinnych, które odbijają się na jej codzienności. Historia rozgrywa się na tle surowych realiów PRL-u, co dodatkowo potęguje doświadczanie przez nią samotności i walkę o lepsze jutro. Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach znika przyjaciółka Olimpii, dziewczyna z całą mocą uświadamia sobie, że koniec końców pozostawiona jest sama sobie.
Paweł J. Sochacki w swojej nowej powieści wraca w czasy PRL-u, dobitnie przy tym obrazując Polskę pełną strachu i biedy, gdzie brakowało wszystkiego, nawet podstawowych produktów, bez których życie w tej chwili, w czasach dostatku, wydaje nam się niemożliwe. To książka bardzo piękna, ale piękna w smutku. Być może nie zrozumiecie mojego upodobania do książkowej melancholii, nie zdziwię się. Jeśli jednak są wśród Was czytelnicy podobni do mnie, na pewno będą wiedzieć, co mam na myśli. „Cudze oddechy” to właśnie taka pełna melancholii powieść. To historia o dziedziczeniu doświadczeń, traum, o bagażu rodzinnych przeżyć, które, chcąc nie chcąc, zabieramy ze sobą w dorosłe życie.
Gdybym miała jednym słowem określić, o czym są „Cudze oddechy”, bez zastanowienia odparłabym - o pamięci. Cała historia podana jest w sposób delikatny, wysublimowany, a mimo wszystko ogromnie emocjonalny. Język literacki zachwyca, a wrażliwość autora i jego zrozumienie dla ludzkiej natury, urzeka totalnie.
Piękna. Szczera. Doskonała. Z ogromną dumą prezentuję Wam „Cudze oddechy”.
"Powojenne realia, pełne biedy, strachu i głodu, nie zachęcały do świętowania końca wojny. Nie wszyscy doceniali wolność w obliczu wielkiego niedostatku żywności."
Lubicie sentymentalne opowieści? Takie właśnie są "Cudze oddechy" Paweł J. Sochacki od Wydawnictwo Zwierciadło ...
🏚 Książka przenosi nas do roku 1963 - czyli czasów PRL-u, kiedy to Polska odbudowywała swoje miasta, a ludzie wstawali z kolan i pełni powojennych traum próbowali żyć normalnie...
🏚 W książce poznajemy losy wielu ciekawych postaci (z genialnie nakreślonymi portretami), ale główną bohaterką jest Olimpia, która po zdaniu matury wraz ze swoją ciotką oraz chorą matką przeprowadza się do domu w owianych złą sławą Leśnych Pąkach i podejmuje się pracy w zakładzie PGR, by zarobić na wyjazd do Poznania.
🏚 Książka wywarła na mnie duże wrażenie! Poetycki język, jakiego używa autor sprawia, że podczas czytania możemy odczuwać bogactwo doznań i przemyśleń, które budują sugestywne pejzaże w umyśle odbiorcy. Obrazy w książce i jej wydarzenia widać oczami wyobraźni. Szare mury, ruiny domów, o których zapomniano, smutni ludzie, którzy pamiętają czasy okrucieństwa i próbują zapomnieć o traumatycznych przeżyciach, lęki, którymi karmią kolejne pokolenie, sekrety karmione trwogą i niepokojem... To książka o sile nadziei, wolności, która nie jest prosta, codziennych wyborach i o tęsknocie, która próbuje przebić się przez szary i gruby mur ciszy...
🏚 I te przepiękne wydanie z barwionymi brzegami! 😍❤️
Czy można zacząć od nowa, jeśli nie mamy zamkniętej przeszłości?
Powieść, która nie udaje, że historia zakończyła się wtedy, gdy wszystko wokół milknie. To historia utkana z ciszy. Tej niewygodnej, gęstej, która unosi się po wojnie jak pył. Akcja dzieje się w cieniu ruin, których już nie widać, ale które wciąż istnieją w ludziach. Tu nie ma bohaterów z pomników. Są tylko ci, którzy próbują przetrwać. Zbyt zmęczeni by pamiętać. Zbyt poranieni by zapomnieć.
Autor prowadzi nas przez codzienność naznaczoną traumą. Tą odziedziczoną i tą głęboko skrytą. Nie spotkamy tu wzniosłych słów. Emocje kryją się pod gestami, spojrzeniami i przemilczanymi zdaniami. Historia o ludziach, którzy żyją w domach nienależących do nich. Każdy oddech jest tu obarczony historią, której nie sposób zapomnieć.
Warstwa psychologiczna jest niezwykle mocna. Autor pokazuje, jak wojna nie kończy się w dniu podpisania rozejmu. Ona trwa nadal w tych, którzy przeżyli. Pokazuje, że trauma przekazywana z pokolenia na pokolenie, dziedziczony strach, cudzy wstyd, a niekiedy cudze milczenie wpływa na nasze działania i postrzeganie świata. Czasem nosimy je tak długo, aż stają się naszą tożsamością.
Książka to nie tylko opowieść, ale także doświadczenie emocjonalne. Mroczne, ale prawdziwe. Powolne, ale przenikliwe. To historia o ciężarze pamięci i potrzebie wyrwania się z cudzych historii, by wreszcie napisać własną. To książka dla tych, którzy wiedzą, że czas nie leczy ran, ale uczy nas żyć z bliznami.
Lektura sprawiła mi przyjemność. Tak po prostu. To jedna z tych książek, co to człowiek potem czuje, że się (za przeproszeniem) nieco odchamił i zwolnił, choć porusza różne trudne tematy.
Bohaterkami powieści są kobiety naznaczone przez wojnę, które wiele przeszły. Żyją obok siebie, czasem razem, wydają się być kompletnie różne, a jednak wszystkie nęka samotność.
Na pierwszym planie mamy Olimpię, młodą dziewczynę wkraczającą w dorosłość. W tle jej matka Erna, która na skutek przeżytych traum nie odnajduje się w świecie oraz Stefania, przyszywana ciotka, twardo stąpająca po ziemi, ale spragniona miłości. Pewnego dnia, w ich trudne, ale już dość uporządkowane życie, wkrada się tragedia - znika Kalina, córka sąsiadki… Czy mają z tym coś wspólnego? A może ma z tym coś wspólnego tajemniczy Tobiasz?
Książka wciąga, momentami budzi niepokój. Najbardziej zapadnie mi jednak w pamięci jedna z finałowych scen między (UWAGA! SPOILER) Olimpią a Wiktorem. Ten strych, nakreślone tło, do tego bardzo rozbudowany opis zapachów… Zresztą nieoczywistych opisów, w tym opisów zbliżeń i intymności, jest tu więcej i po tych różnych romansach, które czytam od jakiegoś czasu, jest to ciekawa opisowa odmiana. Warto też wspomnieć, że autor nie odmawia kobietom siły, nawet jeśli nasze bohaterki mają jakieś problemy, to nie są słabe, nie chowają się za mężczyznami, tylko same próbują mierzyć się z rzeczywistością. Polecam.
Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło.
3,75 jako obyczajówka, a nie wykopalisko wzniosłych cytatów.
Sięgnęłam po nią z powodu przyciągającej okładki i zaskoczyłam się. Trochę pozytywnie, a trochę negatywnie.
Czytało się iście ekspresowo, styl był prosty, ale naprawdę sprawny. Klimat powojennej Polski dobrze zarysowany, zaś zaplecze bohaterów interesujące. Stefania naprawdę zaskoczyła w połowie, gdy odkryliśmy jej drobny sekret. Jednak mam jeden – dość spory – zarzut. Ta historia była po prostu za krótka. Spokojnie można byłoby dodać jeszcze sto stron, rozwijając choćby postać Wiktora czy Kaliny. Końcówka to w ogóle jakaś taka ucięta się wydaje, no nie wiem, nie pasuje mi.
Mimo wszystko, była to przyjemna rozrywka, osadzona w okresie historycznym, o którym rzadko czytam. Trochę kojarzyła mi się ze ,,Stuleciem Winnych", ale to raczej luźne powiązanie.
Ciężko ocenić mi te książkę. Klimat powieści, całe tło w postaci odbudowy kraju jest super. Ale wszystko psują płytkie dialogi, wiele wątków i skrócenie całej historii do minimum. Czuję się, jakbym przeczytała streszczenie tej historii zamiast jej cały sens.