Gdy rany nie chcą się zagoić, pozostaje jedynie zemsta.
Idealna para, idealny dom, idealne małżeństwo. Wymarzone życie Dominika wywraca się do góry nogami, kiedy jego żona – uwielbiana przez tysiące czytelniczek pisarka Ada Preis – znika bez śladu. Niepokojące okoliczności tego zaginięcia alarmują policję, która natychmiast podejmuje działania, by uprzedzić media. Tymczasem wychodzące na jaw fakty o jej relacji z mężem zdają się zupełnie przeczyć wersji przedstawianej przez Dominika, a on sam staje się głównym podejrzanym. Prowadząca śledztwo policjantka czuje, że w tej zagmatwanej sprawie nic nie jest tym, czym wydawało się na pierwszy rzut oka.
Kto i z kim prowadzi grę? Po czyjej stronie leży wina? I przede wszystkim – jaki jest motyw?
Nastrojowy, misternie zaplanowany thriller z elementami domestic noir, którego zakończenia nie sposób przewidzieć.
Jestem absolutnie zachwycona tym, co mogłam usłyszeć. Od pierwszej strony czułam się wciągnięta i nie mogłam uwierzyć, co to będzie. Wiedziałam, że coś jest na rzeczy ale nie spodziewałam się takiego zakończenia. Obłędnie poprowadzona książka.
Czy można naprawdę poznać osobę, z którą dzieli się życie? Czy miłość, wspólne plany i lata małżeństwa wystarczą, by wierzyć, że druga strona nigdy nie zawiedzie, nie skrzywdzi, nie skrywa tajemnic? „Motyw” Małgorzaty Starosty jest właśnie o tym - o cienkiej granicy między zaufaniem a naiwnością, między prawdą a wykreowanym wizerunkiem, między miłością a zazdrością.
Fabuła zaczyna się dramatycznie. Ada Preis - znana i lubiana pisarka, gwiazda literatury kobiecej - znika. W jej domu zostaje telefon, a w garażu - plama krwi. Wszystko wskazuje na to, że wydarzyło się coś złego. Od tego momentu akcja rozdziela się na trzy perspektywy: Dominika - męża Ady, Karoliny - jej agentki i przyjaciółki, oraz Moniki Baer - policjantki prowadzącej śledztwo. Każda z tych osób patrzy na sprawę inaczej, a czytelnik - niczym w labiryncie - musi samodzielnie szukać prawdy między wersjami, półprawdami i niedopowiedzeniami.
Dominik to bohater trudny do jednoznacznego ocenienia. Z jednej strony - mąż, który wydaje się przeżywać dramat i rozpacz po zniknięciu żony. Z drugiej - sfrustrowany pisarz, stojący w cieniu kariery Ady, żyjący jej sukcesem i borykający się z poczuciem bycia gorszym. Czy ta frustracja mogła przerodzić się w coś więcej? W czytelniku budzi się nieufność, a autorka doskonale gra tymi emocjami - raz wzbudzając współczucie, raz odrazę.
Karolina, najlepsza przyjaciółka i agentka Ady, to postać pełna energii, ale i obsesyjnej niechęci wobec Dominika. Jej narracja wprowadza sporo emocji, czasem wręcz chaosu, ale też mocno podkreśla, jak łatwo pozwolić, by osobiste uczucia przesłoniły fakty. Czy jej podejrzliwość wobec męża Ady jest uzasadniona, czy może podszyta zazdrością, dawnymi urazami albo czymś jeszcze?
Monika Baer to z kolei głos rozsądku - chłodny, proceduralny, policyjny. Dzięki niej historia nabiera kryminalnego tempa. Jej analityczne spojrzenie kontrastuje z emocjonalnymi relacjami Dominika i Karoliny, tworząc ciekawą dynamikę. To dzięki Monice mamy wrażenie, że bierzemy udział w prawdziwym śledztwie, a jednocześnie widzimy, jak bardzo oficjalne działania różnią się od prywatnych emocji osób uwikłanych w tragedię.
Starosta świetnie balansuje między thrillerem psychologicznym a domestic noir. Z jednej strony dostajemy intymne portrety bohaterów, ich lęki, ambicje i frustracje. Z drugiej - mocny wątek kryminalny, gdzie każde kolejne odkrycie zmienia układanka. Ważny jest też sam tytułowy motyw - pytanie o to, dlaczego ktoś miałby skrzywdzić Adę. Czy chodziło o sukces, który przyćmił męża? O tajemnice, które Ada skrzętnie ukrywała? A może o coś zupełnie innego? Autorka z wprawą podrzuca mylne tropy, zmusza czytelnika do podejrzewania każdego i nikogo zarazem.
Ogromną zaletą tej książki jest atmosfera. Duszna, gęsta, pełna napięcia, a jednocześnie bardzo „domowa” - bo cała historia rozgrywa się w środowisku pozornie zwyczajnym, w domu, w pracy, wśród znajomych. To właśnie ta mieszanka codzienności i mroku sprawia, że „Motyw” wciąga i przeraża jednocześnie.
Sama konstrukcja powieści jest przemyślana w najmniejszych szczegółach. Zmieniające się perspektywy sprawiają, że czytelnik cały czas czuje się jak sędzia na sali sądowej - musi wysłuchać różnych świadków i samemu zdecydować, kto mówi prawdę. Do tego dochodzą świetnie budowane zwroty akcji - takie, które nie są przesadzone, lecz idealnie wpasowują się w logikę fabuły.
„Motyw” to nie tylko kryminał. To książka o relacjach - małżeńskich, przyjacielskich, zawodowych. O tym, jak cienka jest granica między wsparciem a rywalizacją, między troską a kontrolą, między lojalnością a zdradą. To także powieść o maskach, które nosimy - i o tym, że nawet najbliższa osoba może skrywać przed nami oblicze, którego nie chcemy zobaczyć.
Finał? Mocny, wstrząsający, a przy tym satysfakcjonujący. Zmusza do zadania sobie pytania: czy naprawdę możemy kiedykolwiek być pewni drugiego człowieka?
Ocena: 9/10 - bo Małgorzata Starosta udowodniła, że potrafi napisać thriller psychologiczny na najwyższym poziomie - pełen napięcia, emocji i świetnie nakreślonych bohaterów. „Motyw” to powieść, o której długo się nie zapomina.
Życie Ady Preis-Marczuk, popularnej autorki literatury kobiecej, to pasmo niekończących się sukcesów. Idealne małżeństw z piętnaście lat młodszym Dominikiem, również pisarzem, wydaje się dopełnieniem idyllicznego życia. Pewnego dnia jej przyjaciółka i agentka, Karolina, zgłasza zaginięcie Ady. Podkomisarz Monika Baer prowadzi śledztwo w sprawie nietypowego zaginięcia pisarki. Dominik staje się głównym podejrzanym, gdyż jego zachowanie również jest nietypowe.
Powieść zaczyna się w rok po zaginięciu, gdzie na sali sądowej oskarżonym o zamordowanie żony jest Dominik Marczuk. Następne rozdziały przeplatają różne osie czasowe, w których narratorami są Karolina, Dominik, Monika i pierwszoosobowo "Świadek".
Małgorzata Starosta jawi mi się jako autorka książek dla dzieci, komedii kryminalnych i kryminałów, które często fabularnie są łudząco podobne do historii Agathy Christie. Miałam kilka prób, po których nie czytuję dzieł autorki. Dwa pierwsze gatunki mnie nie interesują, a Agatha Christie jest niedoścignionym ideałem. Mistrzyni suspensu może być tylko jedna. "Motywowi" dałam szansę, gdyż opis wydawniczy nie kojarzył mi się z dziełem Agathy. Liczyłam na fabułę, która nie będzie inspirowana historiami wymyślonymi przez innych. Jakże było moje rozczarowanie, gdy zorientowałam się, że pomysł jest zaczerpnięty z innej powieści, która odniosła wielki sukces i została zekranizowana. Mowa tu o "Zaginionej dziewczynie" Gillian Flynn. Podobieństw jest bardzo dużo, począwszy od głównej osi fabuły, przez bohaterów, a skończywszy na niuansach (żona znika w rocznicę śmierci córki, w "Zaginionej dziewczynie" w rocznicę ślubu). Autorka dołożyła jedynie sensowny powód intrygi — tytułowy motyw.
Sama autorka potwierdziła swoją inspirację zarówno na łamach powieści, jak i w połowiu. Jednak czy jest to wystarczające wytłumaczenie? Sięgając po książkę, liczę na nowatorskie podejście do opisywanej historii, a nie na interpretację znanego już dzieła. Gwoli wyjaśnienia nie jest to plagiat, bo znaczące różnice też są, chociażby w zakończeniu, które nawet przekaz ma całkowicie różny od dzieła Gillian Flynn. Jednak, czy sprawcę spotkała zasłużona kara? Czuję niedosyt.
Uzasadniając swoją ocenę — doceniam bardzo dobry styl literacki autorki. Tempo i sposób budowania napięcia również były zadowalające. Tytułowy motyw, choć oklepany, nadał koloru i był dobrym powodem do zemsty. Autorka ciekawie i w przystępny sposób nakreśliła przebieg śledztwa, używając do tego specjalistycznej terminologii. Podobało mi się ukazanie pracy śledczych i profilera, chociaż... i tu "zaskoczenie"... inspirowała się książką Jana Gołębiowskiego "Umysł przestępcy. Tajniki kryminalnego profilowania psychologicznego". Samego znanego polskiego psychologa kryminalnego, autora licznych publikacji dotyczących profilowana, autorka również uczyniła bohaterem swojej powieści.
Reasumując, powieść nie jest zła, ale zbyt blisko historia Małgorzaty Starosty leżała przy książce Gillian Flynn. Przeliczyłam się mając nadzieję na własny koncept autorki.
w sercu ból płonie drąży i skubie jest cichy, głęboki łzy cierpkie chłonie gryzie i dłubie czernią pulsuje jest drżeniem jest utęsknieniem
nie ma już światła nie ma jasności to już tylko czekanie gdy zabrzmi prawda twarz jego pobladła zemsta ulgą się stanie ciche usłyszy łkanie
nienawiść duszę karmi a na milczenia dnie pragnienie zapłaty jak w najgorszym śnie za czarnymi mgłami na tej ciszy dnie zadrży poświęceniem spokoju ocaleniem
serce skrzywdzone nie zna przebaczeń ogniem tli się cierpkim uczucie rzucone nie ma już znaczeń żalem iskrzy się ciężkim na duszy dnie osiada wygodnie na niej zasiada
czas ran nie zagoił wyrósł jak cień rany zadane oswoił stał się jak rdzeń złych myśli nie ukoił na duszy zostawił cierń
Bólu cień w pamięci dojrzewa. W sercu, co stratą naznaczone. Obok zadra tak głęboka tnie duszę. Dojrzewa nienawiść. Sączy się. Wypłynąć chce. Z cierpienia rodzi się cichy szept, co woła o ulgę. Bo jak żyć, gdy ktoś światło odebrał? Jedyne. Najważniejsze. Zostaje poświęcenie. Nie czas na zwątpienie. Tak trzeba. Ona znika. A mrok duszę przenika. Ślady rozrzucone. Nadzieje przywrócone. Na spokój. Wszystko ma swój motyw. Bez niego czyny puste. I słowa. Bez znaczenia. Bez zrozumienia.
Miłość. Uczucia. Piękny obrazek. Ona i on. Miało być cudnie. Miało być idealnie. Może było? Gdzieś się rozmyło. Słowa. Gesty. Pozory. Otoczka złudnego szczęścia. Łatwo wierzyć w to, co błyszczy. Trudniej dostrzec to, co czarne, lecz prawdziwe. Wszystko można zagrać. Wszystko można udać. Maskę założyć. Przywdziać na nią uśmiechu cień. Miłość nawet udawać. A głębiej schować tylko pustkę, ciszę i cierń. Nienawiść, co napędza. Ona jest ogniem. Jest siłą. Największą.
Lubię tę książkę. Za to, jak niepokojąco płyną tutaj słowa, a mrok osacza i przykleja się do skóry. Za to, że znalazłam tutaj cząstkę swoich emocji - wrażliwych i łamiących. I choć mocniej przemawiał do mnie styl autorki w niezwykle poruszających „Smugach”, przeżyłam tutaj dobry czas.
Co to była za lektura! Małgorzata Starosta - znana głównie z komedii kryminalnych - oferuje swoim czytelnikom nastrojowy, pełen tajemnic i niedopowiedzeń thriller domestic noir.
Od początku ta książka sprawiała, że nie byłam w stanie przestać o niej myśleć. Zagadka, jaka towarzyszy tej historii, towarzyszyła mi nawet, gdy musiałam odłożyć książkę. Nie sposób było się nie zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi. Czy Ada zniknęła? Co znaczą kolejne listy skierowane do Dominika? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa przeszłość?
Przez to, że autorka przedstawia nam różne perspektywy, możemy podejrzewać wiele wersji wydarzeń. Robotę robią także przeskoki czasowe. Poznajemy przeszłość - tę bliższą i dalszą. Dowiadujemy się, co się wydarzyło od momentu zaginięcia. Aż w końcu jesteśmy świadkami procesu sądowego, w którym oskarżonym jest mąż Ady.
To wszystko sprawiało, że wciąż możemy zadawać sobie pytania, kim są bohaterowie, jakie motywy nimi kierują oraz czy komuś w ogóle możemy zaufać?
Choć w pewnym momencie zorientowałam się, o co może chodzić, to Małgorzata Starosta tak poprowadziła fabułę, że emocje na najwyższym poziomie nie opuszczały mnie nawet na moment. Atmosfera tajemnicy, braku zaufania do bohaterów, napięcie rosnące z każdym rozdziałem aż do efektownego i zaskakującego finału - tu kartki same się przewracały.
“Motyw” to nie tylko thriller o zaginięciu. To powieść o miłości, zaufaniu, zdradzie, nienawiści, a przede wszystkim zemście. Mocny, inteligentnie napisany, angażujący - mam nadzieję, że Małgorzata ucieszy czytelników kolejnymi thrillerami. Polecam!
Jak cienka jest granica między miłością a obsesją?
Zniknięcie Ady Preis nie jest jedynie punktem wyjścia fabuły, lecz pęknięciem, przez które do tej historii wlewa się mrok. Im dalej w śledztwo, tym mniej tu prostych odpowiedzi, a dom zaczyna przypominać klatkę pełną niedopowiedzeń, lęku i cichych oskarżeń. Autorka konsekwentnie buduje atmosferę duszności, w której każdy gest i każde słowo mogą być fałszywym tropem.
„Motyw” opiera się na psychologii postaci i ich sekretach, które narastają jak ciemna masa pod powierzchnią pozornie uporządkowanego życia. Relacja Ady i Dominika jest pełna pęknięć, przemilczeń i napięć, a prawda okazuje się znacznie bardziej niewygodna, niż czytelnik chciałby przypuszczać. To thriller, który nie straszy tanimi chwytami, lecz powoli sączy niepokój, zmuszając do ciągłej reinterpretacji wydarzeń.
Autorka prowadzi narrację pewnie i precyzyjnie, umiejętnie balansując między emocjami bohaterów a chłodną analizą ich wyborów. Każdy rozdział dokłada kolejną warstwę do tej historii, zagęszczając klimat i pogłębiając psychologiczny portret postaci. Nic nie jest tu przypadkowe, a mroczne tematy, po które sięga wybrzmiewają mocno i długo.
Książka, która zostawia po sobie ciężar. Nie dlatego, że epatuje brutalnością, ale dlatego, że pokazuje, jak cienka bywa granica między miłością a obsesją, troską a kontrolą. „Motyw” to propozycja dla czytelników lubiących thrillery psychologiczne z wyraźnym rysem domestic noir, gdzie największym zagrożeniem nie jest nieznany sprawca, lecz ludzie, których znamy najlepiej.
„Motyw" to thriller psychologiczny trzymający w napięciu i naprawdę ciekawy. Rozdziały są napisane z aż czterech różnych perspektyw. Z perspektywy Dominika gdy poznawał Adę, z czasu kiedy trwają poszukiwania oraz z sali sądowej. Natomiast czwarta narracja jest napisana z momentu poszukiwań i prowadzonego całego śledztwa z perspektywy pani podkomisarz, która sprawę prowadzi. Jest to tak napisane, że nie ma opcji by czytelnik zagubił się w fabule. Jest wiele bohaterów, cała sprawa jest opisana dokładnie więc czytając możemy zobaczyć jak wygląda to wszystko z wewnątrz.
Przyznam szczerze, że dość długo ją czytałam, ale to ze względu na brak czasu, oraz dopiero jakoś od połowy mnie bardziej zaciekawiła. Gdy już po nią sięgnęłam to nie mogłam się oderwać. Gdy akcja nabierała tempa coraz więcej różnych teorii miałam w głowie o co w tym wszystkim chodzi. I prawie do samego końca niczego się nie spodziewałam. Później zaczęłam się czegoś domyślać gdy tajemnice Dominika wychodziły na jaw (brutalne tajemnice których się nie spodziewałam). Byłam w wielkim szoku, że tak to się wszystko potoczyło. Pomysł na książkę świetny i wykorzystany w stu procentach.
Ta książka to propozycja na jesienne wieczory (dla mnie były to tylko dwa wieczory).
Z pozoru idealne małżeństwo. Pisarka uwielbiana przez tysiące i mąż, który wydaje się podporą jej świata. A potem - cisza. Ada Preis znika, a wraz z nią znika złudzenie, że można naprawdę znać drugiego człowieka.
Śledztwo odsłania kolejne warstwy kłamstw i niedopowiedzeń. Dominik (mąż) staje się podejrzanym, policjantka Monika Baer grzebie coraz głębiej, a my coraz mocniej czujemy, że prawda nie jest ani prosta, ani jednoznaczna.
Autorka prowadzi grę na emocjach - raz wciąga nas w intymne myśli bohaterów, innym razem w chłodny rytm sali sądowej.
Dla mnie ten thriller psychologiczny jest utkany z ciszy, napięcia i pytań, które nie dają spokoju: czy można kochać i się nie znać? Jak cienka jest granica między troską a obsesją? I czy motyw może zdradzać więcej niż same czyny?
Jest to powieść duszna i niepokojąca, ale zarazem napisana lekko – tak, że zanim się obejrzymy, jesteśmy już o krok od finału, który wbija się w pamięć (i mogę dodać, że nawet nieoczywisty).
„Dwoje ludzi zawsze będzie się różnić i kłócić, a jak się nie kłócą, to jedynie znak, że tam miłości nie ma.”
" [...] Dwoje ludzi zawsze będzie się różnić i kłócić, a jak się nie kłócą, to jedynie znak, że tam miłości nie ma. [...]"
Najnowsza powieść Małgorzaty Starosty pod tytułem "Motyw", to mroczna historia, która z biegiem stron coraz bardziej mnie przerażała. Niektóre wydarzenia mnie mocno zszokowały. Znalazłam tutaj świetne zwroty akcji. Autorka w idealny sposób przedstawiła nam, do czego może doprowadzić obsesja zemsty. Czy zemsta zawsze jest dobra? Moim zdaniem ona niszczy i zniewala człowieka. A jak to przedstawiła Małgorzata Starosta? Mamy tutaj do czynienia z idealnym małżeństwem Ady Preis i Dominika Marczuka. Mieszkają w perfekcyjnym i dosłownie wylizanym dom, czy to tylko na pokaz? Czy pozory mogą mylić? Co się stanie, gdy pewnego razu Ada zniknie bez śladu? Czyżby jej mąż maczał w tym swoje brudne paluchy? Tę trudną i bardzo zagmatwaną sprawę będzie próbowała rozwiązać, podkomisarz Monika Baer. Czy jej się to uda? Głównymi bohaterami są: - Karolina Bielawska - przyjaciółka Ady. - Ada Preis - jest znaną pisarką. Jej powieści przetłumaczone zostały na ponad dwadzieścia języków. Wow! Część z nich została zekranizowana. Jest królową literackich wzruszeń uwielbianą przez prawie wszystkie kobiety. Od ponad pięciu lat, jest szczęśliwą żoną mniej znanego pisarza kryminałów, Dominika Marczuka. Pewnego razu zaginęła i nikt nie jest w stanie, powiedzieć, co się z nią stało. Po części rozumiałam tę postać. Nigdy nie chciałabym być na jej miejscu. - Dominik Marczuk jest pisarzem kryminałów i mężem Ady. Małgorzata Starosta bardzo dobrze przedstawiła tę postać. Dzięki temu doskonale wiemy, co czuł na każdym etapie śledztwa oraz na rozprawie w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. - Podkomisarz Monika Baer pracuje w wydziale kryminalnym policji. Podobało mi się jej zaangażowanie w sprawę zaginięcia Ady. Jej dążenie do prawdy było wyjątkowo wspaniałe. Ta sprawa nie będzie dla niej prosta, ale ona nie lubi się poddawać i mimo trudnych warunków, ostro brnie do przodu. Oby więcej było takich podkomisarzy w Polsce. Pojawia się tutaj również jeden znany policyjny profiler. Jego tożsamość poznacie podczas czytania lub słuchania "Motywu" autorstwa Małgorzaty Starosty. Świetnie, że właśnie o nim pomyślała nasza cudowna autorka. W "Motywie" mamy przeskoki w czasie. Poznajemy wydarzenia, których akcja toczy się między innymi: kilka lat przed aresztowaniem oraz w czasach obecnych. Dzięki temu zabiegowi mogłam lepiej wgryźć się w tę historię. Cieszę się, że autorka zmierzyła się z trudnym tematem zaginięcia. Dobrze, że całą historię widzimy z różnych perspektyw Jak już pisałam, jest to dość mroczny thriller, którego nie powinien przegapić żaden miłośnik tego gatunku. Czy jesteście gotowi poznać całą historię Ady? Uwaga, Małgorzata Starosta uwielbia dawać czytelnikowi pstryczka w nosek. Po przeczytaniu "Motywu" nasuwa się pytanie: czy tak naprawdę znamy swoich najbliższych? Czy lubicie powieści, w których część akcji przebiega w sądzie? Jeżeli tak, to dobrze trafiliście. Polecam. Idealna lektura na jesienne wieczory.