🩸😈 Najnowsza książka Wojtka Miłoszewskiego okazała się dla mnie zaskoczeniem na plus. To historia, która zaczyna się jak realistyczny dramat korporacyjny, a potem powoli, krok po kroku, przeobraża się w mroczną opowieść o sile matczynej miłości i cenie, jaką jesteśmy w stanie zapłacić za tych, których kochamy najbardziej. Pola, samotna matka i pracowniczka korporacji, stoi u progu długo wyczekiwanego awansu. Właśnie wtedy jej syn wpada do sali konferencyjnej cały we krwi. Ten moment działa jak detonator. Od pierwszych stron czytelnik zostaje wrzucony w emocjonalny rollercoaster, który nie pozwala się zatrzymać.
🩸😈 Miłoszewski bardzo dobrze prowadzi psychikę bohaterki. Pola nie jest tu symbolem czy pustym wypełnieniem tła, jest człowiekiem z krwi i kości. Raz wzrusza, raz irytuje, ale przede wszystkim budzi autentyczne współczucie czytelnika. Widzimy, jak stopniowo traci grunt pod nogami, jak każdy kolejny cios odbiera jej poczucie bezpieczeństwa. To, co mogło być jedynie thrillerem, w jej wykonaniu staje się studium rozpadu i odbudowy. Jej determinacja, choć chwilami wręcz niepokojąca, wydaje się zrozumiała, kiedy pamiętamy o najprostszej prawdzie: rodzic zrobi dla dziecka wszystko.
🩸😈 Element nadprzyrodzony pojawia się nie jako efektowny dodatek, ale jako naturalne przedłużenie rozpaczy. Motyw paktu z demonem działa tu jak metafora, choć jednocześnie autor prowadzi go fabularnie wprost i dosłownie. To połączenie może zaskakiwać, ale ma swój sens. Desperacja Poli osiąga poziom, w którym racjonalność przestaje obowiązywać. Granice dobra i zła zaczynają się zacierać. Ta zmiana rejestru z realizmu na metafizykę wypada przekonująco właśnie dlatego, że bohaterka została wcześniej pokazana tak autentycznie.
🩸😈 Książka działa najmocniej tam, gdzie zderza codzienność z przerażeniem, które nie wynika z potworów, lecz z bezsilności. Proste sceny, jak rozmowy Poli z urzędnikami czy próby obrony syna przed światem, są poruszające i zapadają w pamięć. Miłoszewski świetnie operuje pauzą, niedopowiedzeniem, napięciem narastającym z pozornie zwykłych sytuacji. To nie jest horror budowany krwią czy szokiem. To horror emocjonalny, taki, który zostaje pod skórą.
ㅤ
🩸😈 Dużym atutem jest również język. Autor pisze żywo, dynamicznie, z ironią i lekkością tam, gdzie można, a z ciężarem tam, gdzie trzeba. Dialogi są naturalne, a opisy nie przytłaczają. Powroty do przeszłości nadają historii głębi, a klimat lat dziewięćdziesiątych, który pojawia się w pewnym momencie opowieści, dodaje jej melancholii i ciepła. To chwile oddechu w strukturze pełnej napięcia.
ㅤ
🩸😈 Podsumowując, Demon to książka, która potrafi wciągnąć emocjonalnie i zostawić czytelnika z pytaniami o granice miłości i odpowiedzialności. Nie jest to lektura lekka, ale na pewno jest poruszająca. Mnie ujęła szczerością emocji, sposobem prowadzenia bohaterki i umiejętnym łączeniem świata realnego z tym, co wymyka się logicznemu wyjaśnieniu. To historia, która długo nie daje o sobie zapomnieć i zostawia po sobie ciche echo: co ja zrobiłabym na miejscu Poli?