Romans z wybuchową mieszanką sarkazmu, pożądania i słodyczy, który po raz czwarty – i ostatni – grozi niekontrolowanymi napadami śmiechu!
Istnieją cztery klauzule tajności: ściśle tajne, tajne, poufne i zastrzeżone.
Krystian i Sara złamali je wszystkie.
A teraz? Po misji pełnej zasad, kłamstw, przepustek, wakacyjnych przygód i świątecznych niespodzianek czas na coś, czego Krystian nigdy nie planował: normalność.
Cokolwiek to znaczy, gdy obok jest… Sara – niereformowalna i fenomenalna – wciąż w żywiole, nie przestaje zaskakiwać.
„Ujawnione” to finał, który od samego początku nie udaje, że będzie spokojny. Magda prowadzi Sarę i Krystiana przez ostatni etap ich historii z rozmachem, w którym jest miejsce na żarty, złośliwości, dramaty i momenty absolutnie rozczulające. To właśnie ta mieszanka sprawia, że książkę czyta się lekko, choć emocje, jakie budzi, bywają intensywne.
To, co najbardziej lubię w tej serii, a co potwierdza ta część jest to, że Magda choć serwuje bohaterom ciężkie doświadczenia i zmusza do podejmowania niełatwych decyzji to ich wewnętrzne myśli i słowa wypowiadane głośno powodują, iż czytelnik nie ma możliwości długo się smucić. Humor zawarty w całej historii jest genialny. Największą siłą tej części jest chemia bohaterów - pełna ognia, ale i czułości. Ale także moc i siła samej ich relacji. Sara zyskała więcej pewności siebie, a Krystian, choć nadal bywa uparty i czasem drażniąco dominujący, odsłania bardziej miękką stronę. Autorka pokazuje, że w związku dwojga ludzi dojrzewanie to nie tylko wielkie wybuchy emocji, ale też umiejętność bycia obok - w zwykłej codzienności.
Jak już wspominałam - ogromnym plusem jest humor. Dialogi są soczyste, riposty błyskotliwe, a przekomarzania bohaterów rozładowują nawet najbardziej napięte sytuacje. Czytelnik ma poczucie, że siedzi przy stole z dobrą paczką znajomych - chwilami aż chce się dołączyć do rozmowy.
Nie obyło się co prawda bez fragmentów, które można by skrócić, ale całości to nie odbiera uroku. Wręcz przeciwnie - daje poczucie, że Autorka chciała dopilnować, aby każdy wątek miał swoje miejsce i swój finał.
„Ujawnione” to książka, którą z całego serca polecam wszystkim fankom serii „Klauzule tajności”, bo jest pięknym i pełnym emocji zwieńczeniem historii Sary i Krystiana. To także świetna propozycja dla każdej czytelniczki romansów, które lubią, gdy obok namiętności pojawia się spora dawka humoru, sarkazmu i błyskotliwych dialogów. Po tę powieść warto sięgnąć również wtedy, gdy szuka się lekkiej i ciepłej lektury, poprawiającej nastrój i zostawiającej po sobie ogrom pozytywnej energii. Polecam ją też osobom, które lubią bohaterów z charakterem - takich, którzy nie są idealni, ale dzięki swoim wadom stają się jeszcze bardziej prawdziwi i bliscy czytelnikowi.
#współpracatecenzencka z wydawnictwem Były zaręczyny, to teraz musi być ślub! Ale...nie tak szybko... Najpierw niestety pogrzeby 😪. Pożegnanie Krystiana z prababcią łamało serduszko. A wsparcie Sary w tym czasie dawało siłę. No a potem jeszcze pan porucznik musiał skończyć szkolenie w stanach, później przejąć dowództwo w kraju, który mu wskażą i jeszcze misje... A po drodze trzeba powiedzieć o związku rodzicom Sary! I chociaż pierwsza konfrontacja była świetna, to brakło mi tego "docierania się" Krystiana z teściem. Brakło mi też kilku innych rzeczy. Brat Sary? Był na weselu, ale żadnej interakcji z nim nie było. Jakby był nieważny. Gdybym nie wiedziała o "Coś nowego", to dopominałabym się też więcej informacji o Karolinie. Na początku dostajemy informację, że to bardzo długi epilog. I rzeczywiście. Żadnych dram, zwrotów akcji. Takie "I żyli długo i szczęśliwie". Prawdę mówiąc, do momentu spotkania naszych bohaterów z jej rodzicami, było super, jak w poprzednich częściach. Potem jest sporo dość dużych przeskoków czasowych, co mnie czasem wybijało z rytmu. Książka jednak trzyma poziom humoru z poprzednich tomów. Kocham perspektywę Krystiana 💜. Jego przemiana w porównaniu do pierwszego tomu, jest olbrzymia. Stał się takim pantoflarzem, że czasem aż płakałam ze śmiechu. Chociaż nie ukrywam, że to trochę przerysowane... Ale jego zachowania sa tak megaurocze (Ale to tylko w stosunku do Sary, do innych nadal był tym samym Krystianem - zdystansowany, sarkastyczny, czasem wręcz nieuprzejmy.), że nie czepiam się tego zbyt mocno. Po raz drugi wspomnę o rewelacyjnej kreacji bohaterów i ich relacjach nie tylko ze sobą nawzajem, ale i z innymi. Wspaniałe zamknięcie romansu, którego miało nie być 😆. I pomimo tych kilku wad, z mojego punktu widzenia, to kocham tą książkę, jak i całą serię 💜. Mocne 8/10⭐️
"Ujawnione" jest czwartym i zarazem finałowym tomem serii Klauzule tajności o przygodach Sary i Krystiana, w której wszystkie wątki zostaną porządnie domknięte. Jednak zanim to nastąpi, trzeba będzie jeszcze troszkę wycierpieć, poznać co to ból. Jest nieco poważniej, dramatyczniej niż w poprzednich częściach, ale w dalszym ciągu zabawne momenty rządzą.
Nietuzinkowa para, tak różni, a pasujący do siebie idealnie. Czy Sara rzeczywiście była taka głupiutka, jak ją odebrałam w pierwszym tomie? Nie sadzę. To inteligentna bestyjka, która wie, jak osiągnąć to, czego pragnie. A Krystian już dawno stracił dla niej głowę. Ale nie samą chemią człowiek żyje. Umiejętność bycia obok, w zwykłej codzienności to największa sztuka. I oni się tego nauczyli. Dla mężczyzny ta normalność była chyba największym wyzwaniem.
Happy end został rozciągnięty na całą książkę. Co prawda nie ma tu jakiś spektakularnych zwrotów akcji, ale główna tajemnica w końcu będzie musiała wybrzmieć do końca. Chodzi tu o ojca Sary. Gdy dowiedział się o sekretnym związku córki, to było rewelacyjne! Relacja pułkownika i komendanta... co tu dużo mówić, zaskakująca. Starcie samców... Zresztą sami musicie to sprawdzić. W zasadzie każdy z bohaterów przeszedł jakąś zmianę.
Warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób Magdalena Winnicka opisała, jak działają służby specjalne, jak wyglądają ataki na bazy wojskowe, czy problem związany z PTSD.
Dodam jeszcze, iż seria została przepięknie wydana, z barwionymi brzegami i ilustracjami w środku. Zdecydowanie cieszy oko.
"Ujawnione" to historia, która pokazuje, że nawet największego twardziela może dosięgnąć strzała amora. Po burzy zawsze wychodzi słońce, a miłość i rodzina to najpiękniejsze, co może nam się przydarzyć. Sara i Krystian... z pewnością tego duetu długo nie zapomnę! Polecam Wam całą serię!
"Byłem pewien, że wieczór kawalerski nie każdemu pozostanie w pamięci. Sam bardzo się pilnowałem. Problem w tym, że inni bardzo pilnowali, żebym pił. W efekcie następnego dnia oprócz uporczywego bólu głowy mierzyłem się też ze śmiechem Sary. Czytała te wszystkie miłosne bzdury, które pisałem jej przez północy.
W końcu doczekaliśmy się finałowego tomu w historii Krystiana i Sary. Niesamowicie zżyłam się z tymi bohaterami w poprzednich tomach więc nie mogłam się doczekać co też autorka przygotowała dla nas w ostatniej części. I nie zawiodłam się. Magda potrafi w tak cudowny sposób przeciągać całą akcję w czasie, że czytelnik po prostu pochłania kolejne strony, aby dowiedzieć się jak zakończy się cała historia. Nasi bohaterowie nie mieli tak łatwo, ponieważ na drodze do ich szczęścia stał tata Sary który nie zgadzał się na ten związek i robił wszystko, aby go zniszczyć. Jakoś też szybko odpuścił mając za zięcia tak wysoko postawionego człowieka.
Jedynie to czego mi brakowało to rozwinięcia wątku Karoliny najlepszej przyjaciółki Sary, w której życiu coś się wydarzyło, ale nie mamy tego dokładnie wytłumaczone. Przewija się nawet także wątek brata, który pojawił się na weselu Sary i Krystiana jednak trochę było go jak dla mnie za mało. Jakby dla głównej bohaterki nie miało to znaczenie czy jest w jej życiu jednak pomimo tego nie zmienia to mojej oceny, ponieważ niesamowicie dobrze się a niej bawiłam. Jest to idealny przykład tego, iż pomimo niektórych braków historia się obroni.
"Ujawnione" to niesamowicie zabawna, urocza historia, na którą wręcz wyczekiwałam. Podobało mi się to jak długą drogę przeszli oboje a tym samym Krystian, który był mnie przystępnym i sztywnym gościem a stał się uroczym misiaczkiem.
"Ujawnione" to ostatnia część serii o Sarze i Krystianie, która muszę przyznać była naprawdę różnorodna i każdy tom czymś się wyróżniał.
Tutaj dostajemy takie podsumowanie relacji bohaterów. Jak widać po samej okładce zaczynamy przygotowania do ślubu, ale pojawia się tu też wiele inny kwestii, problemów czy zwątpień.
Samą książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i szybko. Jednak było sporo momentów, gdzie humor jakim posługiwała się autorka niesamowicie mnie denerwował 😭 no nie zawsze trafiał on w moje gusta i czułam się czasami zażenowana tekstami bohaterów...
Aczkolwiek całokształt historii wyszedł dosyć fajnie. Wszystkie wątki, które gdzieś tam wcześniej już się przewijały zostały do końca wyjaśnione, a bohaterowie dalej mierzyli się z wątpliwościami i rzucanymi im pod nogi kłodami. Jednak w porównaniu z poprzednim tomami nie było tutaj nie wiadomo jak zaskakujących zwrotów akcji, więc było to spoko domknięcie serii i taki megaaa długi epilog (wiecie jak zazwyczaj jest po prostu że bohaterowie biorą ślub, mają dzieci i żyją długo i szczęśliwie to tutaj to po prostu było to rozłożenie na części pierwsze)
Co do bohaterów to w tej serii charakteryzowali się oni swoją niepowtarzalnością i osobliwymi cechami. I tak jak u Sary cały czas utrzymany jest ten sam vibe, tok myślenia to Krystian niestety utracił gdzieś ten swój mocny, stanowczy charakter. Rozumiem, że miała być to ta słynna przemiana, że dla rodziny i swojej ukochanej się zmienia, i z twardego majora staje się kochanym ojcem i partnerem. Jednak tutaj było to tak nagłe i mocne, że wyszło to trochę przerysowanie.
Podsumowując, było parę fajnych momentów, które sprawiły, że klimat z poprzednich części został utrzymany. Cudnie było przeczytać co tam dalej zadziało się u bohaterów, jednak niektóre rzeczy były trochę nienaturalne i wyolbrzymione, a brak większych emocji i ekscytujących akcji sprawił, że na koniec w tym ostatnim tomie nie było tego wielkiego łał.