Kiedyś miałam przyjaciela, który był niczym artysta malujący naszą przyszłość, lecz nie dokończył dzieła. To płótno, jak się okazało, miało czekać na swojego malarza jedenaście lat.
Mam na imię Star i to chyba będzie moja historia. Dlaczego nie jestem tego taka pewna?
Ponieważ życie pokazało mi, że niczego nie można brać za pewnik. Odebrano mi szczęście, ale w zamian dano gwiazdę, której blask przyświeca mi każdego dnia. Nadeszła jednak chwila, kiedy musiałam podjąć decyzję, by na powrót odnaleźć szczęście. Niestety kosztem tego był czas z gwiazdą.
W tej historii będzie jeszcze On. Chłopak, który obiecał, że mnie nie opuści, a jednak to zrobił…
Nauczyłam się jednego – najpiękniejsze obrazy powstają w bólu i cierpieniu, ale warto czekać, aby ujrzeć ostatni ruch pędzla artysty.
"Malarz naszych wspomnień" to ten typ książki, która wydaje się dosyć niepozorna, ale gdy już przebrnie się przez te wierzchnie warstwy zrzuca bombę i rozwala na kawałki.
Jest to historia poruszająca wiele naprawdę ważnych i niezwykle trudnych tematów. Problemy z którymi mierzą się bohaterowie to niestety coś powszechnego w tym realnym życiu i to jak były tutaj przedstawione naprawdę daje do myślenia i otwiera oczy, więc pod tym względem ta książka jest szczególnie ważna i warta przeczytania. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego jak niektóre te kwestie wyglądają z perspektywy różnych stron, jakie podłoże one mają, jak do takich sytuacji w ogóle dochodzi, jak je rozwiązać, gdzie się zgłosić i jak emocjonalnie wpływa to na tych bezpośrednio dotkniętych, ale też na tych w ich otoczeniu - a ta książka naprawdę dobrze to pokazuje.
Bohaterowie są wykreowani naprawdę dobrze. Pomimo tematów jakie były poruszone o ich losach czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Ich emocje i wszystkie przeżycia dało się niesamowicie dobrze odczuć i jak dla mnie było to poruszające. Dane sytuację wywołały we mnie równie dużo emocji co u nich.
Bardzo dużą rolę oprócz Star i Rapida odgrywali tutaj bohaterowie drugoplanowi, którzy byli również niezwykle dobrze przedstawieni. Nadali tej książce jeszcze większego charakteru i emocji. A Andrew to totalna ikona i kocham tą postać.
Sama relacja Star i Rapida również mi się podobała, choć momentami nie czułam między nimi tych romantycznych emocji.
Najbardziej w pamięci zapadnie mi chyba końcówka, której totalnie się nie spodziewałam i wywołała we mnie najwięcej i to naprawdę skrajnych uczuć.
Podsumowując jest to pozycja naprawdę warta poznania i gwarantująca emocjonalny rollercoaster, ale jednocześnie skłaniająca do przemyśleń i momentami otulająca jak ciepły kocyk.
Macie czasem tak, że książka jest tak dobra, że czujecie ją swoim sercem, duszą, umysłem i porusza każdą cząstkę ciała ? Tak było w moim przypadku przy tej historii. Nastolatkowie, którzy borykają się z wieloma trudnościami, ale razem starają się stworzyć coś pięknego i niepowtarzalnego.
Autorka w bardzo dosadny sposób poruszyła wiele problemów z jakimi mogą borykać się nie tylko nastolatkowie ale też i dorośli. Pierwszym z nich jest hejt, który w dzisiejszych czasach jest nową maszyną do zabijania. Każde złe słowo, każda przykrość, śmiech, obelga, może stać się punktem zapalnym do popełnienia samobójstwa. Najgorzej, że takie osoby w ogóle jakby nie zdawały sobie z tego sprawy. Dla nich jest to śmieszne, innym jest takiej osoby żal, a inne się boją odezwać, nasza bierność to coś strasznego. Nawet najsilniejsi psychicznie mogą tego nie przetrwać. Żaden człowiek nie zasługuje na takie traktowanie. Nie ważne jakie ma poglądy, wygląd, czy rodzinę. Jesteśmy równi i powinniśmy się wspierać, a nie stawać się wrogami i oprawcami.
Autorka pokazała również dwa domy, jeden z nich jest pełen miłości i wsparcia. Można się zgłosić z każdym najdrobniejszym problemem i zawsze otrzymać zrozumienie. Wiesz, że w przypadku takich rodziców nie musisz się niczego bać, bo pomogą Ci bez względu na wszystko. Będą walczyć jak prawdziwe lwy. Rozmowa jest kluczem do wszystkiego, a ona daje potem zaufanie, którego nie da się zerwać. Drugi dom to pustka i cierpienie. Każdy błąd jest nagradzany bólem. Najlepiej się nie odzywać, chociaż czasem i ta cisza może być bolesna. Trzeba być najlepszym, aby nie oberwać, a i tak nie otrzyma się zrozumienia.
Tych dwoje tak różnych, ale połączyła wspólna przyjaźń z przed lat. Teraz, jako nastolatkowie spróbują odbudować to co kiedyś mieli. On chce jej pokazać, że mogą znów być sobie bliscy. Za każdym spotkaniem mocno to udowadnia. Jego pomysły na pokazanie jej tego są urocze i kompletnie słodkie. Ale tu nie chodzi o o to co wymyślił, tylko, że to zrobił. Postarał się i pokazał tą czułą stronę, bez obawy przed odrzuceniem. Chyba każda dziewczyna chciałby coś takiego przeżyć. Poczuć się wyjątkowa, ważna i wysłuchana. A nie, że ktoś zapomniał o spotkaniu, albo coś innego było ważniejsze.
Star to niebywale silna dziewczyna, która nie boi się odezwać, chociaż nie raz płaci za to wysoką cenę. Ma niewyparzony język, a jej próby zaprzyjaźnienia się, z kimkolwiek nie raz okazują totalną klapą. Z wierzchu silna i pyskata, wewnętrznie złamana i osamotniona. Nikomu nie życzę tego co ją spotkało. Zamiast cieszyć się swoim talentem, to zostaje zgnieciona przez innych. Natomiast on, trzyma się tylko z najlepszym przyjacielem i nie chce nawiązywać nowych kontaktów. Ma jasno określony cel i tylko do niego dąży. Wszystko się zmienia, gdy pojawia się Star i niepochamowana chęć objęcia ją ochroną. Z czasem, zrobi wszystko aby pomóc jej uporać się ze wszystkim.
No cóż, co to była za przepięknie bolesna historia. Autorka ma wspaniałe wyczucie emocji bohaterów, które udzielały się i mi. Cierpienie pomieszane z ich szczęściem i próbami zaprzyjaźnienia się, to niezwykła kompozycja. I to co po drodze wychodzi, a zwłaszcza zakończenie to był wielki szok. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Domyślałam się pewnych rzeczy, ale kompletnie nie tego.
„Malarz naszych wspomnień” to czuła historia o uczuciu, które rozkwita pomimo burzy. Jest ono delikatne a każde negatywne zdarzenie może spowodować rysy, które tak łatwo nie znikną. Pielęgnacja tego uczucia będzie dużym wyrzeczeniem dla każdej strony. Czy będą na tyle silni aby przetrwali? A może przyjdzie coś, co zburzy wszystko. Dowiecie się, czytając. Ale jedno Wam gwarantuje, serce zwariuje z nadmiaru emocji. Słowa mają tutaj wielka moc i to widać na każdej stronie.
"Życie jest okrutne, a oni, moi rówieśnicy, chcieli pokazywać je w tęczowych barwach. I jakoś nie mogłam na to przystać, bo gdyby było takie kolorowe, mój brat miałby możliwość zobaczenia tych barw".
Marta czemu Ty mi to zrobiłaś!? Czemu kolejny raz łamałaś mi serce kawałek po kawałku!? 😭
Słuchajcie nie będę Wam wciskać kitów, że jest to słodka i urocza historia, bo taka nie jest. Nie będę Was oszukiwać, że znajdziecie tu tęcze i jednorożce, bo niestety tak również nie będzie. Ta historia będzie przeszywać Was do żywego, tak głęboko, że będziecie ją czuć w każdym zakamarku swojej duszy.
"Może byłam tylko mglistym wspomnieniem, może nie pamiętał mnie tak dobrze jak ja jego, ale ta chwila pozwoliła mi uwierzyć, że choć przez ułamek sekundy byłam kimś ważnym. Niektóre momenty powinny być odtwarzane w naszych głowach, by ich nie zapomnieć".
Marta Wiczuk napisała kolejną powieść, która okaże się totalnym emocjonalnym rollercosterem. Dotyczyć ona będzie nastolatków a także brutalnej rzeczywistości w jakiej przyszło im żyć. Autorka nie będzie się z Wami patyczkować i pokaże z czym mogą zmagać się osoby słabsze, gdy banda bezmózgich oprychów się na nich uweźmie. Pokaże jak bardzo zakorzeniona jest w ludziach znieczulica oraz do czego doprowadzi brak samodzielnego myślenia i przyzwalanie na to, aby inni się pastwili nad swoją ofiarą. W mojej opinii jest to bardzo wartościowa książka ze względu na to, że od jakiegoś czasu coraz więcej słyszy się o przypadkach pastwienia się uczniów nad rówieśnikami. Uważam, że po tę książkę powinni sięgać wszyscy młodzi, niebawem wkraczający w dorosłe życie ludzie, gdyż może ona dać im do myślenia.
"Wiedziałam, że zauważył moją determinację. Wyczuwał, że nie byłam typem osoby, która prosi o pomoc. Od zawsze radziłam sobie sama i nie zamierzałam tego zmieniać".
Poza powyższym musicie wiedzieć, że "Malarz naszych wspomnień" to historia dwóch przyjaźniących się dzieciaków, które zostały rozłączone i przypadek chce, że spotykają się ponownie po latach. Każde z nich ma już inne życie, inne marzenia i priorytety. Nie zmieniło się jednak jedno. Ich pamięć o sobie. Czy jednak będą w stanie odbudować utraconą kiedyś relację? Tego Wam nie powiem ale zapewniam, że historia Rapida i Star będzie jedną z najbardziej emocjonalnych książek jakie będzie mieli okazję czytać w swoim życiu. Będzie wzruszać i poruszać bardzo delikatne ale i bardzo ważne tematy z jakimi można się spotkać na co dzień. Będzie zaskakiwać ale i skłaniać do przemyśleń. Ale przede wszystkim pokaże, że zawsze warto się starać i nie powinno się od razu przekreślać drugiego człowieka. Dodatkowym plusem, który mnie urzekł, była pokazana niezwykle silna relacja pomiędzy Star a jej bratem, a była mi tym bliższa, gdyż sama mam podobną ze swoim 😊
Jeżeli zatem macie chęć na powieść prawdziwą, wartościową, głęboko emocjonalną, która pochłonie Was bez reszty a wręcz w pewnym sensie uzależnieni od siebie tak, że będziecie czuli nie dosyt i mieli ochotę na jeszcze to koniecznie sięgnijcie po powyższy tytuł 💙 wspaniała książka 🥺 #musthave #mustread
Nie muszę chyba przypominać, jak bardzo emocjonalną historią uraczyła nas Marta przy swoim debiucie. Kto też wylał może łez? No cóż, możecie szykować się na kolejne.
Star to dziewczyna, która utraciła wiarę w siebie. Przestała też wierzyć w ludzkie obietnice, zaufanie komuś sprawia jej kłopot. Dlaczego? Dlatego, że jej, wtedy jeszcze małe, serce zostało złamane przez osobę, która miała być jej najbliższa - przez jej przyjaciela. Wychowana w domu pełnym miłości, w takim, w którym pieniądze się nie przelewają, doskonale wie, co jest w życiu najważniejsze. Szkoła stanowi ogromne wyzwanie, ale jej miłością jest koszykówka. Początkowe problemy pośród nowych osób są niczym, gdy na jej drodze staje również ON, ten, który porzucił ją lata wcześniej, a miał tego nie robić. Wszystkie emocje wracają. Tymczasem chłopak ten zmaga się również z wieloma emocjami, które ukrywa głęboko pod maską. Rapid zdradził swój sekret tylko przyjacielowi, a w dzieciństwie znałam go również Star. Czy będą w stanie ponownie odnaleźć wspólny język?
Marta wyszła nam na przeciw z kolejną piekną, choć bolesną historią. Znakomicie porusza się po środowisku młodych ludzi i wszystkich problemów, które mogą ich dotyczyć. Wykreowała ich w najbardziej emocjonalny dla mnie sposób. Stworzyła Rapida i Star jako osoby, które nie mają łatwo, a przy tym wszystkim są w stanie poświęcić swoje dobro dla osób, które są im bliskie.
Nie ma tu fałszywych emocji. Czytelnik zdecydowanie jest w stanie odczuć każdą z tych, które odczuwają aktualnie bohaterowie. Bardzo łatwo jest stać się nie tylko zwykłym obserwatorem, ale wpoić się w całość. Marta nie stawia na długie, zbednę opisy, a na pierwszym miejscu plasują się u niej ludzie, ich komunikacja, to, co myślą, przeżywają. Właśnie dlatego mogą stać się nam tak bliscy, tak łatwo można ich zrozumieć.
W tej książce dane jest się przekonać, jak bardzo można być skrzywdzonym przez kogoś, kto powinien być wsparciem, opoką. Autorka pokazuje nam również, jak ogromnie bolesne doświadczenia kształtują młodych ludzi. Poza tym przedstawia tu dosadnie kwestie zawiści, chęć zemsty i brak morlaności. Jednocześnie pojawia się tu małe światełko w tunelu w postaci ludzi, którzy stając za nami murem, sprawiają, że wiele spraw przybiera bardziej przyjemną postać.
Rozpoczynając od trudnych chwil, stopniowo dodając coraz więcej kolorów (chociaż wplatając nieoczekiwanie również ciemne barwy), Marta nie tylko napisała, ale i namalowała przepiękną historię. Tak, czuć ją i tak łatwo sobie wyobrazić w głowie.
"Malarz naszych wspomnień" to bardzo wartościowa i pouczajaca opowieść. Ta książka porusza bardzo wiele aspektów, które mogą dotyczyć nas samych, naszych bliskich lub kogokolwiek z naszego otoczenia. Właśnie dlatego warto po nią sięgnąć.
"Był dla mnie rycerzem, który mnie uratował. Był malarzem naszych wspomnień. Był tu dla mnie.
📚📚📚📚
"Malarz naszych wspomnień" autorstwa Marty Wiczuk, to pierwsza książka autorki jaką miałam okazję przeczytać i już wiem, że na pewno sięgnę po kolejne. Autorka ma bardzo przyjemny i lekki styl pisania. Ta historia czyta się sama, a porusza wiele trudnych tematów.
Jak jeden człowiek może zmienić życie w piekło, o tym przekonała się nasza bohaterka Star. Jej były chłopak postanowił ją zniszczyć i prawie się to mu udało. Dziewczyna straciła radość z życia i była już na krawędzi, ale bała się poprosić o pomoc. Nie chciała sprawiać problemów rodzicom, bo i tak mieli ich wiele. Wolała sama sobie z tym poradzić, ale jednak nie dała rady. Jak to dobrze, że pojawił się ktoś kto ją zmusił do powiedzenia prawdy. Jeszcze trochę i byłoby jeszcze gorzej. Jeszcze trochę i by powiedziała dość, bo ile można. Nie ze wszystkim trzeba radzić sobie samemu, czasami najtrudniej poprosić o pomoc.
Rapid to jej najstarszy przyjaciel, ale opuścił ją. Dopiero po latach los znowu popcha ich ku sobie i teraz chłopak zrobi wszystko, by odzyskać jej przyjaźń. Od nowa namaluje ich wspomnienia. Pomoże, wysłucha, a jak będzie trzeba to popchnie ją do działania. Ale ma plany na przyszłość, które jej nie uwzgl��dniają. Wie, że znowu ją opuści, bo musi ratować siebie. Tylko czy to będzie takie proste? Nie może być, w końcu jego życie polega na pokonywaniu przeszkód. Ale da radę, musi, innej opcji nie ma.
Ich ponowne spotkanie to był przypadek. Kto by się spodziewał, że Star w nowej szkole spotka starego przyjaciela. Ale widać takie było ich przeznaczenie. Musieli się zbliżyć, by mogli sobie pomóc.
Uwielbiam brata Star, Andrew. To co ten dzieciak przeżył, a nadal nie stracił wiary w świat jest po prostu piękne. Młody, wygadany, podchodzi do siebie z dystansem, gdzie niejeden stracił by nadzieję, chwyta życie garściami, na tyle ile może. Uwielbiam jego relacje z Rapidem, są jak równy z równym. Nie traktuje młodego wyjątkowo, tylko normalnie.
Ta historia porusza wiele trudnych tematów, nie tylko hejt, ale też opieka nad niepełnosprawnym czy znęcanie się na dzieckiem, ale jest to napisane w bardzo przystępny sposób. Nie raz łezka zakręciła mi się w oku. Jak mi żal było Rapida, to co on przeżył, to co zgotował mu ojciec to było koszmarne, aż serce mnie bolało. Ale na szczęście nie złamało go to. Jak widzicie nie jest to łatwa historia, ale dająca nadzieje, że każdemu należy się szczęście i zrozumienia. Gorąco polecam🥰🥰🥰
„Malarz naszych wspomnień” to historia, która rozkręca się przez sporą część opowieści, ale w momencie gdy następuje jej kulminacja niemal niewiadomo z której strony uderzyło.
Główni bohaterowie to dwoje młodych ludzi, którzy przybierają maski w zależności od sytuacji i okoliczności w jakich się znajdują. Star miała kochający dom, ale z powodu problemów ze zdrowiem brata nie chciała obciążać rodziców swoją osobą. Każda jej walka i przeciwstawianie się okrutnym rówieśnikom łamało serce. Szczerze kibicowałam jej żeby w końcu komuś powiedziała, bo to co ją spotkało to zdecydowanie za dużo zeby samemu się z tym mierzyć. Z kolei Rapid nie zaznał miłości w domu jednak wśród rówieśników cieszył się uznaniem i dobrą opinią. Dwie tak bardzo z pozoru różne osoby a jednak obie tak bardzo mocno nieszczęśliwe. Czytając o tym, że Rapid z Ericiem planowali swój los po szkole miałam w głowie wiele najróżniejszych scenariuszy ale nie pomyślałam zupełnie o tym co faktycznie zaplanowali.
Marta przenosi na swoich bohaterów dużo bólu i trudnych wydarzeń jednak uważam, że są one jak najbardziej potrzebne. Zarówno przemoc rówieśnicza jak i rodzicielska zasługuje na ogromne potępienie i nie powinna mieć miejsca, co nie oznacza że tego zjawiska nie ma w naszym otoczeniu. Dzięki temu że powstają takie historie może więcej osób znajdzie w sobie odwagę by komuś o tym powiedzieć, bo w moim odczuciu to przede wszystkim wybrzmiewa tu najmocniej. Jak komuś powiemy to mamy realną szansę coś zmienić. Zakładając maski i trwając w tym nie zdołamy przerwać tej spirali zła😔.
No i nie moge wspomnieć o najjasniejszym promyku tej historii czyli Andrew - jego optymizm i humor były jednymi z najpiękniejszych momentów. Być może dobór słowa „frajer” nie był najszcześliwszy w kontekście Rapida ale powiedzmy, że rozumiem jaki był tego zamysł.
Zakończenie jak już wspomniałam na początku jest mocne i wbija w przysłowiowy fotel ale jeśli mówimy o przemocy to nie spodziewałam się na końcu niczego lekkiego. Czasami to co mamy przed naszymi oczyma nie zawsze jest takie jakie sie wydaje a im bliżej kogoś jesteśmy tym pewne rzeczy trudno nam dostrzec. Serdecznie polecam bo to piękna i dająca do myślenia książka!
Od momentu, w którym dostałam propozycję recenzencką do tego tytułu, bardzo zaciekawił mnie swoimi motywami, dlatego oczywiście z wielkim entuzjazmem zgodziłam się na współpracę. Nie mogłam się doczekać, aż przyjdzie do mnie i będę mogła przeczytać tę książkę. Zaczynając, wręcz pochłonęłam pierwsze 100 stron na jednym siedzeniu. Jedynym minusem, który zauważyłam na początku były „cringowe” słowa, ale po dalszym czytaniu zorientowałam się, że użyto je specjalnie, więc zapomniałam o tym problemie. Im dalej czytałam tym bardziej zakochiwałam się w książce. Uwielbiam bohaterów i to w jaki sposób zostali wymyśleni. Nie są to szablonowe postacie i każdy miał swoją własną historię. Szczególnie polubiłam Rapida. Był totalnym green flagiem jeżeli chodzi o jego relację ze Star. W dodatku poruszało mnie bardzo to w jaki sposób się o nią troszczył i starał się odzyskać ich relację. Książka zawiera dużo ważnych tematów. Nie chcę spoilerować fabuły, jednak muszę tutaj wspomnieć o pewnym wątku jaki jest hejt. Bardzo mnie to poruszyło, bo wszystko było tak strasznie trafne. Niestety ośmieszanie w szkołach jest bardzo częstą rzeczą w tych czasach i mimo tego, że jest o tym wspominane w wielu książkach, w żadnej nie było to tak dobrze opisane jak w tej, więc ogromne brawa dla autorki! Uwielbiałam naprawdę wszystko co było w tej pozycji. Od tego, że byli przyjaciółmi w dzieciństwie do ich spotkań. W dodatku mamy tutaj reprezentacje osób niewidomych, która również była opisana fenomenalnie. Uwielbiałam jego spotkania z Rapidem. Nie chcę zbytnio się rozpisywać, bo wiem, że jeszcze zacznę wam dawać spoilery, więc skończmy na tym.🙈 Podsumowując - jest to książka, których zdecydowanie brakuje na rynku wydawniczym. Uważam, że nie tylko powinni ją przeczytać szesnastolatkowie, ale również dorośli.