Tyle zostało z tej pięknej dziewczyny. Kilka albumów, trochę rzeczy spakowanych w pudła. I zielone szczątki.
Sopot, jesień 2019. Wracający z imprezy studenci dokonują makabrycznego odkrycia. W pojemniku na śmieci znajdują rękę kobiety zapakowaną w foliowy worek. Policja szybko lokalizuje także inne części poćwiartowanego ciała – jednak, dopóki nie odnajdzie się głowa, niezwykle trudno będzie ustalić tożsamość denatki. Prokurator Leopold Bilski, stawiając na szali życie rodzinne, bez reszty angażuje się w sprawę, wspierając się najnowocześniejszymi metodami śledczymi.
Szósty tom serii Sobczak jest równie dobry co poprzednie.
"Zieleń" to coś dla wielbicieli głębi i wody. Czułam, że w niej utonęłam. Wciągnęła mnie jak diabli, choć w dość wczesnym momencie dobrze wytypowałam, kto za tym wszystkim stoi.
Podobał mi się klimat tego kryminału. Duszne lato, dużo morza i fal, gorący piasek i nastoletnie wspomnienia. Bohaterowie jak zwykle świetnie wykreowani. Nie są tacy sami, mają swoje indywidualne cechy i zajawki.
Wątek kryminalny niby oparty na oczywistej sprawie, ale jednak mocno osiada w głowie.
Zakończenie interesujące. Czekam na kolejną część serii, bo czuję, że tam wydarzą się ciekawe rzeczy...
Małgorzata Oliwia Sobczak to jedna z moich ulubionych polskich autorek powieści kryminalnych. Jej seria „Kolory zła” niezmiennie plasuje się w czołówce moich ulubionych cykli tego gatunku. Każdy tom to nie tylko doskonale skonstruowana zagadka, ale także głęboko poruszająca opowieść o emocjach, słabościach i tajemnicach, które potrafią ukształtować całe życie. Najnowsza część – „Zieleń” – w pełni potwierdza literacki kunszt autorki i pokazuje, że jej twórczość to coś znacznie więcej niż klasyczny kryminał.
Jesienią 2019 roku w Sopocie grupa studentów dokonuje makabrycznego odkrycia – w pojemniku na śmieci znajduje ludzką rękę. Wkrótce policja natrafia na kolejne fragmenty ciała, ale brak głowy uniemożliwia identyfikację ofiary. Śledztwo szybko zamienia się w labirynt domysłów i sekretów. Prokurator Leopold Bilski po raz kolejny staje przed sprawą, która wystawia na próbę nie tylko jego zawodowe umiejętności, ale i życie osobiste. Równolegle Sobczak prowadzi drugą oś narracyjną – przenosi nas do końca lat 80., w czas przemian ustrojowych, gdy podziemna kultura punkowa stawała się symbolem buntu i wolności. To właśnie tam, pośród chaosu, namiętności i niebezpiecznych relacji, kryje się źródło zbrodni, która po latach wypłynie na powierzchnię.
W „Zieleni” autorka mistrzowsko splata dwie płaszczyzny czasowe – współczesne śledztwo prowadzone przez Bilskiego oraz mroczną historię z przeszłości, powoli odsłaniającą swoje przerażające sekrety. To jednak nie tylko historia morderstwa. To także opowieść o obsesyjnej miłości, o pragnieniu, które potrafi niszczyć i prowadzić do szaleństwa. Małgorzata Oliwia Sobczak z niezwykłą precyzją odtwarza klimat epoki – pełen muzyki, dymu papierosowego, emocji i niepokoju, który czuć w każdej scenie. Każdy opis jest tak plastyczny, że niemal czuć zapach jesiennego powietrza, widać migoczące światła sopockich ulic i słychać echo punkowych koncertów. Autorka tworzy wyraziste, psychologicznie złożone postaci – zarówno tych, którzy próbują ocalić dobro, jak i tych, którzy dawno utracili moralny kompas. Nie sposób nie wspomnieć o języku autorki – poetyckim, zmysłowym, a zarazem niezwykle realistycznym. Sobczak pisze w sposób, który pozwala czytelnikowi dosłownie zanurzyć się w świat przedstawiony. „Zieleń” ma w sobie coś z literatury pięknej – mimo brutalnych scen i mrocznej tematyki, w każdym zdaniu widać dbałość o rytm, metaforę i emocjonalną głębię. To, co szczególnie cenię w książkach Sobczak, to umiejętność łączenia zbrodni z ludzką wrażliwością. Jej powieści nigdy nie są tylko o śmierci – są o życiu, miłości, wyborach i ich konsekwencjach. „Zieleń” nie jest wyjątkiem – to historia, która na długo pozostaje w pamięci. Zakończenie pozostawia w czytelniku mieszankę smutku, refleksji i zachwytu nad tym, jak misternie zbudowana została cała opowieść. Dla mnie „Zieleń” Małgorzaty Oliwii Sobczak to jeden z najlepszych polskich kryminałów ostatnich miesięcy – dopracowany, emocjonalny i głęboki. Sobczak po raz kolejny udowadnia, że potrafi mówić własnym, rozpoznawalnym głosem – pięknym, mrocznym i pełnym pasji. To książka, którą czyta się z zapartym tchem – nie tylko dla rozwiązania zagadki, ale przede wszystkim dla emocji, jakie wzbudza. To nie tylko kolejny tom bestsellerowej serii, ale także dowód na to, że literatura gatunkowa może być prawdziwą sztuką.
4.5⭐ O MATKO co to była za historia, i zakończenie! Bezczelnie zaplanowana zemsta, wyrachowana, bezduszna... Ta cała obsesja - no mega mocne. Zawsze boli mnie kiedy bohater musi podejmować decyzje o "ratowaniu świata" kosztem rodziny... w sercu naprawdę to rozumiem, ale mega szkoda mi Ani w tym przypadku - po wcześniejszych tomach nie spodziewałam się, że poczuję do niej współczucie? litość? O matko, kolejny super wątek i to nie tylko w tym tomie - kwestia zaburzeń psychicznych - w każdej części coś nowego, w każdej części pogłębiona ekspertyza, no czego chcieć więcej? Oczywiście mam kilka uwag, ale myślę, że będąc na świeżo bardziej ekscytujące są pozytywne walory całej serii, więc tak to zostawię.. I mam nadzieję, na kolejne tomy wkrótce.
Podobnie jak "Błękit", wciągnęła mnie jak bagno, ale wyjaśnienie zbrodni nieco kuriozalne. Do tego irytują mnie osobiste wątki Górskiej i Bilskiego i uczynienie z błyskotliwych specjalistek, zwłaszcza Janki, w kwestiach prywatnych pensjonarek. Te romanse z podejrzanym, wtf? Trochę też kuleją proporcje, w wielu miejscach aż nadmiarowa drobiazgowość, a gdy całość pędzi do finału, to hyc: koniec. Jednak generalnie to kawałek dobrego kryminału, niegłupia rozrywka. Podobają mi się 2 płaszczyzny czasowe, mnóstwo współczesnych odniesień lokalnych i do kultury końca lat 80. Na plus także, oczywiście, wątki związane z nurkowaniem i wodą, choć chciałabym jej więcej.
Całkiem w porządku historia. Sporo obyczaju, no ale taka już jest ta seria - niby kryminał, ale jednak obyczaj i kwestie psychologiczne bohaterów są istotne. Rozwiązanie było ackeptowalne, ale nie wywarło na mnie wrażenia. A wynika to z tego, że książka nie zaangażowała mnie na tyle, bym wyczekiwał jej zakończenia. Ja chyba też nie jestem fanem książek o jednym śledztwie (jednej zb*odni), bo nie czuję żadnego napięcia, presji czasu. Więc ze spokojem czekałem na rozwiązanie, ale bez emocjonalnego bagażu. Trochę szkoda.
To rozwiązanie zbrodni wbiło mnie w fotel, dosłownie. Ostatnie 30 minut siedział. W samochodzie, tak niesamowicie wkręcona, że odmawiałam zostawienia choćby ostatniej minuty na później.
Osoba sprawcy zupełnie niespodziewana, pani Gosia zawsze dowozi. Chociaż miałam moment przy końcówce, gdzie się prawie popłakałam ze stresu, a ostatni rozdział zostawił mnie ze słodko-gorzkim uczuciem.
no tak, myślałam, ze już wszystko wiem, a tu zakończenie zafundowało mi konkretnego “liścia”. Dobre to było, dobre. Może nieco mniej Bilskiego, ale czy aż tak mi to przeszkadza? chyba podobało mi się pogłębienie pozostałych postaci🤓 bardzo dobrze się bawiłam, choć nie wiem czy mogę tak mówić, jak myślę o zbrodni z tej książki🫣
„Zieleń” to dla mnie lekko lepsza wersja „Błękitu”, ale podobieństwo obu tomów zaczyna być aż nazbyt widoczne — i nie do końca działa na ich korzyść. Historia w tym tomie jest bardziej dopracowana pod względem szczegółów, ale konstrukcja wciąż jedzie na tym samym schemacie.
Retrospekcje są naprawdę świetne — momentami ciekawsze niż współczesna linia czasowa — ale to właśnie problem. Śledztwo praktycznie nie istnieje, a bohaterowie z teraźniejszości robią tyle, co nic, więc całą robotę rozwiązywania zagadki odwalają… czytelnicy w swojej głowie 😆I o ile losy postaci z przeszłości naprawdę mnie ciekawiły, tak chwilami czułam, że czytam obyczajówkę albo tragiczny romans, a nie thriller.
Gdzie napięcie? Gdzie klimat? Gdzie te emocje, które tak świetnie działały w „Czerni” i „Bieli”? W „Zieleni” niestety gdzieś się rozmywają, jakby autorka świadomie przesuwała środek ciężkości na dramat obyczajowy.
Nie zmienia to faktu, że Sobczak nadal potrafi opowiedzieć dobrą historię i świetnie kreuje swoich bohaterów. Solidne „ok”, ale mogło być dużo bardziej „thrillerowo”, a trochę mniej „nostalgicznie”.
Nie mogłam się oderwać od kolejnym steo, ciekawy pomysł na historię, jak zawsze bardzo dobrze skrojeni bogaterowie 💪 myślałam że wiem kto jest winny, ale wszystkie moje domysły okazały się złe, a zakończenie pozostawia z szokiem i niedowierzaniem - oby tylko autorka nie poszła w stronę, w którą się zapowiada 😅
Wiedziałam, że to jest niemożliwe, żebym ja tak po prostu przez cały czas wiedziała kim jest zabójca, coś musiało w końcu jebnąć. No i tak się stało. Pani Sobczak zafundowała mi plottwist na miare Freidy McFadden. Idę zbierać szczękę z podłogi.
Better than the previous one, got me guessing and pumped. Mostly cut the fluff around the story and unnecessary exposition. I did not guess the ending and motives and for me they are not great. Good book, mediocre ending.
3.5 po poprzedniej części oczekiwania były ogromne i niestety zieleń zawiodła, ciężko było mi się wciągnąć w historię, dużo wątków zbyt powierzchownie i zakończenie nie zaskoczyło :(
czekam na kolejny tom, który mam nadzieję wyzwoli te same emocje co czerwień czy błękit <3
Chyba najlepsza z całej serii! Brutalna zbrodnia, jeszcze bardziej okrutna zemsta, wątki dotyczące obsesji i różnych zaburzeń psychicznych bohaterów to majstersztyk. Sobczak proszę, pisz więcej!
zieleni kolorem skrzyły się oczy twoje a ja w nich w tym oceanie tak nieprzerwanie głęboko utknąłem na samym ich dnie na zawsze przez lata całe kochałem cię stale
do duszy, do serca młodość szeptała choć los z niej drwił a nadzieja szemrała do młodych dusz mrok się dobijał rozpalił umysły drgał i się owijał to tak bolało gdy serce kochało
mówiłeś słowa a ja je chwytałam to było nasze ten dotyk, ta czułość spojrzenia jedyne teraz już dalsze uczucia przepłynę w te drogi najdalsze chciałeś otulenia chciałeś mego tchnienia
przecież jeszcze przepięknie będzie jeszcze w te dreszcze tej miłości nie ubędzie duszę w niej umieszczę ona do mnie przybędzie i jej kroki złowieszcze będę słyszeć wszędzie aż koniec nadejdzie nareszcie, nareszcie
Świat pachniał wtedy tobą. Widziałem cię w odbiciu moich oczu. Mówiłem, a ty mnie słuchałaś. Nieprzerwanie. Niezachwianie. Poczucie mi dawałaś. Nadzieję na przetrwanie. W to, że będziemy się czuć tak zawsze, wierzyłem. Niezapisane jeszcze sny, śniłem. Kruche to były chwile. Choć tak wiele zmieściły naszych oddechów. Ten świat sprzed lat odbija się we mnie. Pamięcią jesteś moją. Pokruszonym powidokiem młodzieńczych lat. Moje serce wciąż ciebie nosi. Tyle dni! Tyle lat!
Na krawędziach przeszłości drżą wspomnienia. Serce niesie wciąż niewypowiedziane wtedy słowa. To wtedy zabolało najbardziej. Kiedy młodość miała nieść nadzieję, a przyniosła ból. Kiedy zdrada zatrzymała ludzkie oddechy. Niedokończone gesty rozkruszyła w pył. Został tylko pogłos tęsknoty. Za cichy, by go słyszeć. Za głośny, by móc z nim żyć. Łatwiej mrok przytulić do duszy. I brnąć przez pustkę przyszłych dni.
„Zieleń” mnie skruszyła. Zostawiła ślad we mnie głęboki. Tych emocji tutaj tyle. Że nic tylko je do siebie brać. Tonąć w nich. Autorka nie idzie na skróty. Daje nam tak wiele - wrażliwość, rzetelny research, gęsty klimat i głęboką psychologiczną warstwę. Wszystko to otula muzyką, która tak cudnie tutaj wybrzmiewa. Czytajcie. Czujcie. Polecam bardzo.
Sopot 2019 roku. W pojemniku na śmieci studenci znajdują kobiecą rękę, starannie owiniętą w foliowy worek. Policja, krok po kroku, odkrywa kolejne fragmenty ciała. Bez głowy nie sposób jednak ustalić tożsamości ofiary. Właśnie w tym momencie do akcji wkracza prokurator Leopold Bilski, który bez reszty angażuje się w sprawę.
"Zieleń" to powrót Małgorzaty Oliwii Sobczak do świata, w którym każdy kolor staje się symbolem ludzkich emocji, win i tajemnic. Tym razem "Kolory zła" przybierają odcień pozornie spokojny, naturalny, wręcz kojący. Zieleń - kolor życia, nadziei, natury, staje się kolorem zgnilizny, zazdrości i rozpadu. To barwa, która w tej powieści nie koi, lecz niepokoi. Sobczak nie spieszy się z odkrywaniem kart. Fabuła rozwija się powoli, niemal hipnotycznie. Autorka kolejny raz stworzyła nietuzinkową historię, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dzięki retrospekcjom przenosimy się do końcówki lat osiemdziesiątych. Sobczak rewelacyjnie odtworzyła atmosferę i klimat tamtych czasów. Cała intryga jest bardzo dobrze przemyślana i dopracowana. Wszystkie wątki łączą się w logiczną całość, prowadzą do finału, którego nie sposób przewidzieć i na pewno zaskoczy niejednego czytelnika. Małgorzata Sobczak ma rzadką umiejętność tworzenia bohaterów złożonych i wiarygodnych. Taki jest Leopold Bilski. To nie jest już prokurator z twardą skorupą i nienaruszoną wiarą w sprawiedliwość. To człowiek, który coraz mocniej rozumie, że prawda ma wysoką cenę i że sprawiedliwość nie zawsze równa się moralności. Jednym z najmocniejszych punktów "Zieleni" jest umiejętne budowanie napięcia. To książka, której lekturę trudno przerwać, nie dlatego, że akcja jest zawrotna, ale dlatego, że atmosfera gęstnieje z każdym rozdziałem. Nie ma tu miejsca na nudę. Mnie ta historia porwała i czytałam tę książkę z wypiekami na twarzy. Ja podczas lektury bawiłam się wyśmienicie. Polecam!