Bardzo trudno jest mi oceniać kryminały bądź thrillery z elementami zagadki. Nie przepadam za tym gatunkiem i praktycznie nigdy po niego nie sięgam, aczkolwiek wciąż interesuje mnie to, co można zrobić z literaturą.
Wspominam o tym, ponieważ "Zanim zostaliśmy potworami" poza swoim gatunkiem jest także interesującą powieścią. Zagrano w niej formą, eksperymentując ze stylem pisania. Przede wszystkim rozdziały podzielono pomiędzy trzy części równej długości, co zdaje się przypominać podział na trzy akty bądź wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Dzięki temu ład wewnątrz chaotycznej narracji zostaje wprowadzony pewien ład.
Dlaczego określam ją chaotyczną? Ze względu na nietypowe przeskoki towarzyszące chociażby zmianie perspektyw — obserwujemy poczynania protagonistki, Yang Ning, z zewnątrz, ale nagle różne niezbyt pozytywne persony mogą dorzucić swoje wrażenia w narracji pierwszoosobowej. Wówczas często wyjaśniają własne motywacje bądź przeszłość. Jednakże ten zabieg — choć oryginalny — nie wzbudził we mnie pozytywnych wrażeń. Uważam to za amatorskie oraz poniekąd idące po linii najmniejszego oporu, gdy zamiast wplatać przeszłość "czarnych bohaterów" w bieżącą akcję dochodzi do dziwnych skoków perspektywicznych. Najgorzej jest zresztą w sprawie postaci, o której protagonistka nie wie nic, ale i tak czytelnik może przeczytać całą historię jej życia.
Aczkolwiek te eksperymenty przynoszą też pozytywne skutki. Przede wszystkim opisy akcji są bardzo graficzne — nie chodzi mi tutaj tylko o szczegółowe informacje na temat zapachów bądź wyglądu miejsc zbrodni, ale o przedstawienie całości wydarzeń niemalże jak w filmie. Nic nie dzieje się poza kadrem, czytelnik może bez problemu ujrzeć to, o czym czyta, oczyma wyobraźni. Przywodzi to na myśl dosłowne potraktowanie zasady "show don't tell".
Chwalę sobie osiągnięty efekt i rozumiem także, skąd pokuszenie się o taki styl snucia opowieści — autorka, Katniss Hsiao, jest scenarzystką. Czuć jej doświadczenie przy pisaniu scenariuszy, zwłaszcza dzięki temu, iż "Zanim zostaliśmy potworami" to jej powieściowy debiut, według mnie całkiem udany.
Udany, ponieważ reprezentuje sobą coś więcej niż tylko formę oraz elementy historii kryminalnej. Przede wszystkim w trakcie lektury zachwyciło mnie poważne podejście do zagadnień ludzkiej psychiki. To właśnie ona — chociażby w opisach traumy bądź zachowania osób o skłonnościach psychopatycznych — gra tu główne skrzypce. Dzięki ciemnym zakamarkom umysłów bohaterów akcja może przeć do przodu, zwłaszcza gdy pcha ją Yang Ning wciąż dotknięta swoją traumą.
Postacie są zresztą bardzo ciekawe, zwłaszcza — w mojej opinii — Cheng Chunjin. Ten bohater mimo całego swojego zepsucia jest raczej łatwy do obdarzenia sympatią dzięki swojej wyjątkowej charyzmie. Zresztą to właśnie dzięki niemu czytelnik może zapoznać się z wyśmienitą sceną profilowania sprawcy, która najbardziej z całej książki zapadła mi w pamięć. Niestety jednak większość bohaterów spoza tej dwójki zdaje się schodzić na dalszy plan, będąc raczej łatwymi do zapomnienia. Nawet Xu Haoyang mimo zajmowania dużego czasu w fabule niezbyt się wyróżnia.
Wydaje się jednak, że niemalże tylko tę książkę chwalę — skąd więc wynika moja ocena liczbowa? Mówiąc całkowicie subiektywnie, nie przepadam za niektórymi elementami typowymi dla tego gatunku. Świetnie czytało mi się tę powieść do początku trzeciej części, lubiłam być wodzona za nos przez autorkę, niestety jednak nie cierpię częstego w kryminałach pojawienia się sprawcy znikąd, bez żadnych wcześniejszych wskazówek co do jego postaci. Niestety także w "Zanim zostaliśmy potworami" bardzo się na tym sparzyłam. A szkoda, ponieważ poprzednie dwie części były naprawdę dobre, zwłaszcza jak na literaturę rozrywkową. Przy tym przede wszystkim dwa ostatnie akapity wzięły mnie z zaskoczenia i zaburzyły wcześniejsze postrzeganie głównej bohaterki, zaskakując w niekoniecznie przyjemny sposób.
Finalnie uważam jednak, że warto dać tej książce szansę. Jest interesująca oraz prezentuje świeże podejście do narracji, według mnie bardzo warte uwagi. A skoro już debiut ma takie zalety, to być może kolejne książki pani Hsiao będą mieć ich jeszcze więcej.