Kraina Amuletów, najlepszy krakowski sklep z magicznymi przedmiotami, zaprasza nowych klientów!
Zapraszamy do Krainy Amuletów przy ulicy Brackiej!
W nowym punkcie na mapie magicznych sklepów Krakowa znajdziecie zaklęte lusterka, czarodziejską biżuterię i szeroki wybór ochronnych amuletów, tworzonych przez najlepsze specjalistki w swojej branży: czarodziejkę Lady oraz teoretyczkę magii Agnieszkę.
Lady i Agnieszka ze świetnymi wynikami ukończyły Collegium Magicae, a teraz udało się im zaoszczędzić wystarczająco dużo, aby otworzyć własny interes. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby na ich progu pewnego dnia nie stanął dawny przyjaciel, Dobromir Czartoryski, który ewidentnie wpakował się w jakąś potężną aferę. Dlaczego nagle tyle osób chce koniecznie zadać im parę pytań o Dobromira? Gdzie ukryto przeklęty artefakt, mieszający ludziom w głowach? I jak zdobyć nowych klientów, aby jak najszybciej spłacić biznesowe pożyczki?
Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autorka książek fantastycznych i kryminałów. Należy do Hardej Hordy, grupy zrzeszającej kilkanaście pisarek fantastyki. W 2021 roku nominowana do Nagrody Zajdla za opowiadanie „Sen nocy miejskiej” („Harde Baśnie”), którego akcja dzieje się w uniwersum „Kołysanki dla czarownicy”.
Chyba najlepsza część z serii 😉 Słuchałam z przyjemnością i zaintrygowaniem. Tym razem Loża wzięła sobie na celownik Lady i Agnieszkę uprzykrzając im pracę, a nawet ograniczając wolność... a wszystko przez jedną zaskakującą wizytę Dobromira w Świecie Amuletów.
Bardzo mi się podobało. Zakończenie 👌. Fajnie było też spotkać pewną postać, nie będę mówić kogo, bo dla mnie to było zaskoczenie. Szkoda, że takie krótkie te książki. 4,5⭐
Ostatni tom ukochanej trylogii z Lady, Agnieszką i Dobromirem. I muszę to powiedzieć od razu moim zdaniem najlepszy. Czytałam jednym tchem, zupełnie oczarowana.
Tym razem nasze czarodziejki nie tylko pomagają w walce z siłami zła, ale też wkraczają na trudny, zdradliwy grunt przedsiębiorczości! Otwierają własny magiczny biznes "Kraina Amuletów" i szybko przekonują się, że każdy prężnie rozwijający się biznes ma swoją cenę, szczególnie w okolicach świąt Bożego Narodzenia. Loża Magii, ta sama, co zawsze, stoi jedną nogą poza prawem i zaczyna mocno ciągnąć za sznurki. A one? Są odważne, są genialne, ale czy wystarczająco przebiegłe by ją oszukać?
Dobromir oczywiście pakuje się w kłopoty, bo przecież nie byłby sobą, gdyby nie próbował ratować świata na własną rękę. Niezależny, uparty, z sercem po właściwej stronie, ale z głową no właśnie, czasem gdzieś obok. Zwłaszcza gdy na scenę wkracza jego doppelganger. Mroczny cień, który tym razem okaże się niezwykle pomocny.
A w tle? Kraków, ale nie ten z pocztówek, tylko pełen zakamarków, ukrytej magii, potężnych artefaktów, zaklętych przejść i duchów przeszłości. Magia żywiołów, potężne amulety, zaginiona czarownica Pierwsza Polanii, która wraca w najmniej spodziewanym momencie. I jeszcze Lustro Twardowskiego, przedmiot tak niepokojący, że samo spojrzenie w nie może zrujnować duszę.
Kocham tę serię również ze względu bohaterów! Lady z nieokiełznaną mocą, Agnieszkę z pamięcią absolutną i umysłem ostrym jak brzytwa. Za to, że nie są doskonałe, ale walczą o siebie, o przyjaźń, o świat.
Serce się łamie na myśl, że to już ostatni tom, ale jak napisała @magdalena_kubasiewicz “Każda historia dobiega końca. Ale na szczęście są inne.”
Urban fantasy, polska magia i historia, która zostaje w sercu na długo.
Q: Chcielibyście kiedyś na jeden dzień zostać obdarzeni magią? Jeśli tak, to jaką mocą chcielibyście władać?
[ Współpraca reklamowa z @sqn_imaginatio ]
„Czarodziejka z ulicy Brackiej” to trzeci tom, w którym mamy przyjemność spotkać się z Lady, Agnieszką, Grzesiem i Dobromirem, tym razem poza murami studiów, a w dorosłym życiu. Było to niesamowicie odświeżające, jak i przyjemne, zobaczyć swoich ulubionych bohaterów w dojrzalszej wersji i spełniających się w różnych magicznych karierach. Wzbudziło to ogrom ciepłych emocji i uśmiech na twarzy, do momentu, aż akcja nie porwała mnie w swoje objęcia, a pytania zaczęły przekraczać stosowną liczbę. Podsumowując: najlepsze, co może spotkać czytelnika!
Fabularnie było świetnie i nie jestem tym faktem zaskoczona. Poprzednie dwa tomy mają specjalne miejsce w moim sercu i z tym nie jest inaczej. Autorka w wyważony i spójny sposób podaje nam istotne informacje, budując jednocześnie takie napięcie, że moje pytania i teorie doczekały się własnych odpowiedników. Z zapartym tchem śledziłam rozgrywające się wydarzenia, a punkt kulminacyjny i sposób, w jaki wszystko zostało połączone z pewną ważną personą (zasłona milczenia przeciwspoilerowa), sprawiły, że miałam ciary. Bardzo, ale to bardzo chciałabym Wam się tutaj rozpisać i wszystko opowiedzieć, ale książka nie jest grubaskiem i nie mielibyście żadnego elementu zaskoczenia, a nie o to w tym wszystkim chodzi, prawda?
Finalnie powiem Wam tak szczerze i od serca - najlepsza trylogia do czytania jesienią, ale i o każdej porze roku. W sam raz na poprawę humoru, a zastój czytelniczy znika dzięki niej jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Każdy tom idealny na swój własny sposób, a razem tworzą coś niezwykłego.
Przez pierwsze 30% już miałam obawy że będę musiała dać tej książce 4 gwiazdki bo nic się nie działo, ale reszta to już stara dobra Kubasiewicz! Szczególnie pojawienie się pewnej czarownicy powoduje że czyta się wybitnie. Byłam pewna że Dobromir tutaj będzie moim numero uno, w końcu on tu gra główne skrzypce ale Ona zdecydowanie spycha go na drugi plan. Zakończenie i plany wobec Dobromira szokujące i chociaż rozumiem autorkę i jej decyzję o zakończeniu tej serii jako trylogii, bardzo chciałabym poznać dalsze losy Złomira.
W sumie wychodzi na to że przez poprzednie dwa tony czekałam na tą część. Tu siadły mi dużo bardziej relacje między bohaterami, akcja też była jakoś bardziej wciągająca i bawiłam się znacznie lepiej niż na poprzednich dwóch częściach. Nawet porównywanie do innych serii tej autorki, które bardzo lubię jak “Cienie…” czy Wilczą Jagodę
Po Czarodziejce z ulicy Grodzkiej byłam naprawdę ciekawa, w jakim kierunku Magdalena Kubasiewicz poprowadzi dalej losy Lady i jej magicznej ekipy. No i proszę — oto jesteśmy na ulicy Brackiej! Tym razem czarodziejka i Agnieszka ruszają z własnym biznesem, więc zapowiada się mniej chaosu, a więcej… faktur, klientów i magii w detalicznym wydaniu. Ale że to Lady, to wiadomo — długo spokojnie nie będzie. Dlatego z przyjemnością odpaliłam trzeci tom i sprawdziłam, co tym razem nasze dwie urocze panny nawywijały w Krakowie.
Zapraszamy do Krainy Amuletów przy ulicy Brackiej! W nowym punkcie na mapie magicznych sklepów Krakowa znajdziecie zaklęte lusterka, czarodziejską biżuterię i szeroki wybór ochronnych amuletów, tworzonych przez najlepsze specjalistki w swojej branży: czarodziejkę Lady oraz teoretyczkę magii Agnieszkę. Lady i Agnieszka ze świetnymi wynikami ukończyły Collegium Magicae, a teraz udało się im zaoszczędzić wystarczająco dużo, aby otworzyć własny interes. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby na ich progu pewnego dnia nie stanął dawny przyjaciel, Dobromir Czartoryski, który ewidentnie wpakował się w jakąś potężną aferę.
Dlaczego nagle tyle osób chce koniecznie zadać im parę pytań o Dobromira? Gdzie ukryto przeklęty artefakt, mieszający ludziom w głowach? I jak zdobyć nowych klientów, aby jak najszybciej spłacić biznesowe pożyczki?
Dobromir. Muszę przyznać, że Czarodziejka z ulicy Brackiej to powrót, na który czekałam z mieszanką ekscytacji i lekkiego lęku – bo wiecie, różnie to bywa z trzecią (i o zgrozo finalną ) częścią serii. Na szczęście Kubasiewicz znowu ogarnia temat i serwuje nam Kraków, w którym magia miesza się z codziennością tak naturalnie, jak kawa z mlekiem
Lady i Agnieszka wciąż trzymają fason – pierwsza nadal działa szybciej, niż pomyśli, druga analizuje, zanim mrugnie, ale razem tworzą duet, który potrafi wyjść cało nawet z najbardziej pokręconego zaklęcia. Do tego powraca Złomir, znaczy się Dobromir – trochę bardziej dorosły, trochę bardziej pogubiony, ale wciąż z tym swoim urokiem i niezmienną skłonnością do kłopotów.
Najmocniejszym punktem tej książki jest jednak przyjaźń – taka z prawdziwego zdarzenia, nie lukrowana ani przesadnie heroiczna. Tu ludzie się kłócą, mylą, mają siebie serdecznie dość, a mimo to stoją ramię w ramię, kiedy naprawdę trzeba. W tym wszystkim jest coś bardzo swojskiego i ludzkiego – taka magia, której nie da się zamknąć w amulecie.
Jeśli chodzi o fabułę – tym razem naprawdę mnie chwyciła za serducho i wciągnęła jak dobry serial. Jest trochę śledztwa, trochę emocji, kilka niebezpiecznych zaklęć i solidna dawka ironii. Nie wszystko działa idealnie, ale czyta się z uśmiechem i lekkim ukłuciem nostalgii za tamtym magicznym światem.
Podsumowując: Czarodziejka z ulicy Brackiej to bardzo przyzwoite zakończenie serii – dojrzalsze, spokojniejsze, ale wciąż z tym charakterystycznym błyskiem w oku. Kubasiewicz trzyma fason, łączy magię z codziennością bez przesadnego lukru i daje swoim bohaterom pożegnać się z klasą (i lekkim chaosem, bo inaczej się nie da).
To nie finał, który rzuca na kolana, ale taki, po którym z uśmiechem odkłada się książkę i myśli: „no dobrze, to było naprawdę fajne”. A jeśli ktoś ma ochotę na trochę miejskiej magii, ciepła i ironii – ta czarodziejka z Brackiej zdecydowanie da radę.
Nigdy nie byłam fanką tej serii, jakoś nie po drodze mi było z Lady, nie dogadałyśmy się. Całe szczęście ta seria ma innych bohaterów którzy stali mi się bardziej bliscy i dzięki nim całkiem nieźle bawiłam się czytając tę książkę. Widzę niezły potencjał na książki gdzie inni zajmą zaszczytne miejsce głównego bohatera. Bardzo lubię sposób opisywania magii przez Kubasiewicz, więc więcej niż pewne jest, że sięgnę po kolejne pozycje.
Przyjemnie czytało mi się tę historię, ale zabrakło mi tego ✨️CZEGOŚ✨️, co zachwycało mnie w Wilczej Jagodzie. Jestem tylko ciekawa czy pojawienie się tej jednej postaci zwiastuje kolejną książkę z jej udziałem 🤭
SIEDZE NA ZAJĘCIACH Z PRAWA KONSTYTUCYJNEGO I FANGIRLUJE BO BOGOWIE TAK DŁUGO NA TO CZEKAŁAM!!!
I okej jest to chyba ostatni tom o Lady, z tego co kojarze miała to być trylogia. MAM JEDNAK SZCZERA NADZIEJĘ na cos więcej jeśli chodzi o historie Dobromira i trzymając się uniwersum Polani na coś o Sarze🙏🏻
Jedyne co mi nie do końca pasowało to scena „walki” - i to w obu przypadkach (pisze na około żeby uniknąć spoilerów😭)
Kubasiewicz z książki na książkę ma coraz bardziej niechlujne te wydania. Wydawnictwo tak skąpi na redakcję, że już wkrótce będzie żądać pięciu dych za pierwszy draft.
To jedna z tych serii, o których nie myślę i nie pamiętam, ale jak przypadkiem wpadam na coś czego nie czytałam to zawsze sięgnę, żeby miło i przyjemnie spędzić wieczór
Bardzo lubię świat kreowany przez Kubasiewicz i stworzone przez nią postacie. Każda kolejna książka z tego uniwersum jest dla mnie jak nowy sezon serialu z kategorii „komfort”. Nie zawiodłam się. To była doskonała rozrywka, a czytaną przez Rozenka w audio połknęłam w dwa dni. PS. To nawiązanie pod koniec do księcia Harry’ego - niuansowe delicje!
Kiedy sięgam po książki Magdaleny Kubasiewicz, zawsze mam wrażenie, że wchodzę w świat, który nie udaje, że magia rozwiązuje wszystkie problemy. Wręcz przeciwnie - autorka z mistrzowską precyzją pokazuje, że magia potrafi komplikować życie równie skutecznie jak ‘zwykła codzienność’. A Czarodziejka z ulicy Brackiej, tylko to potwierdza. W tym tomie ponownie mamy okazję powrócić do magicznego Krakowa i bohaterów, których w poprzednich tomach zdążyłam już poznać i polubić. Czas studiowania dobiegł końca i młodzi ludzie wchodzą w dorosłe życie z impetem. Grześ dosłownie zaharowywuje się jako uzdrowiciel, odmawiając sobie wolnych świąt i niedziel, Lady i Agnieszka otwierają sklep z amuletami i skupiają się na poszukiwaniu klientów a Dobromir postanowił mimo wcześniejszych animozji pracować dla Loży. Brzmi jak proza życia, nieprawdaż? Stare przyjaźnie się rozluźniają, bo dorosłość sprawia, że brak nam czasu na spotkania i bliskość. Życie to nie bajka, a przyziemne sprawy takie jak długi, opłaty i deadliny szybko pozbawiają energii i entuzjazmu. Nic więc dziwnego, że sklep dziewczyn - Kraina amuletów brzęczy od napięcia między marzeniem o własnym interesie a twardą rzeczywistością rachunków i długów. Zwłaszcza, gdy na ich progu staje dawno niewidziany, poobijany Dobromir, który wyraźnie potrzebuje pomocy, ale nie zamierza udzielać żadnych odpowiedzi. Jaką cenę zapłacą za swoją pomoc Lady i Agnieszka? W co wplątał się młody Czartoryski? I jakie jeszcze brudne sekrety kryje loża? W świecie przesiąkniętym magią gotową zmylić twoje zmysły nie można ufać obcym, ale czy można własnemu sercu? Czarodziejka z ulicy Brackiej wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca. Z jednej strony mamy historię o przeklętym artefakcie, zaufaniu, przyjaźni i niebezpiecznych pytaniach, które zbyt często padają pod adresem bohaterek. Z drugiej strony to także opowieść o codziennym zmaganiu się z prowadzeniem sklepu, z obawami o klientów i przyszłość. I właśnie ta podwójność sprawia, że książka jest tak żywa - Magdalena Kubasiewicz przeplata magię z przyziemnością w sposób naturalny, dzięki czemu świat, choć fantastyczny, wydaje się wiarygodny. Czytając, doświadcza się całej gamy emocji: od złości, przy ciągłych próbach zaszkodzenia Lady i Agnieszce, przez smutek, kiedy zwątpienie kładło się cieniem na ich decyzjach, aż po ogromną radość, gdy pojawiały się momenty nadziei i małych zwycięstw. I właśnie to jest ogromną siłą tej książki - ona zostaje z czytelniczką na dłużej. Nie tylko jako historia o magii, ale jako opowieść o przyjaźni, o lojalności i o tym, jak trudno jest pogodzić marzenia z szarą codziennością. Podoba mi się, że autorka nie osładza rzeczywistości. Potrafi napisać o przyjaźni, lojalności czy nadziei, ale nie unika też ciężkich emocji: strachu, poczucia winy czy rozczarowania. Ta książka wciąga i zmusza do zatrzymania się, do przełknięcia tych trudniejszych fragmentów. I może właśnie w tym tkwi jej fenomen - że obok magii, amuletów i krakowskich zaułków, spotykamy po prostu życie, tyle że z czarodziejską domieszką. Nie brakuje tu jednak także momentów, które można by nazwać przewidywalnymi, ale to nie jest wada - raczej przyjemne poczucie, że historia prowadzi nas w stronę, która ma sens, a jednocześnie zostawia przestrzeń na zaskoczenia. Autorka umiejętnie dawkuje napięcie, a gdy już wszystkie wątki splatają się ze sobą, efekt jest naprawdę zacny.
Podsumowując: Po lekturze zostało mi pragnienie powrotu do tego świata. Kiedy odłożyłam te książkę, poczułam znajome uczucie tęsknoty. Takie, które sprawia, że siedzi się chwilę w ciszy, patrzy w okładkę i myśli: „to już koniec? Ale ja chcę jeszcze”. Magdalena Kubasiewicz po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać w taki sposób, by zanurzyć czytelnika w świecie, gdzie magia istnieje na równych prawach z codziennością, a życie bohaterów toczy się z całą gamą emocji - od strachu, przez zwątpienie, aż po lojalność i nadzieję. Czarodziejka z ulicy Brackiej to książka, która nie tylko wciąga fabułą, ale przede wszystkim emocjami. Daje satysfakcję, a jednocześnie zostawia niedosyt. I chyba właśnie dlatego tak bardzo ją polubiłam. Jeśli kochasz fantastykę miejską, ale nienawidzisz, gdy magia jest łatwizną - to jest powieść dla Ciebie. Jeśli lubisz historie, które nie boją się dylematów, nieidealnych bohaterek i magii, z której korzystanie ma swoje konsekwencje - to jest powieść dla Ciebie. Jeśli czerpiesz radość z detali, z “między wierszami”, z zapachu papieru i magicznych iskier, małych nadziei i drobnych zwycięstw - Czarodziejka z ulicy Brackiej Cię zaczaruje. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu SQN #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #współpracareklamowa
Dzisiejsza recenzja dotyczy książki jednej z moich ulubionych autorek, a mowa o Magdalenie Kubasiewicz, która przychodzi z trzecim tomem serii: Czarodziejka z ulicy Reymonta, która stała się moim #musthave. Jeśli zatem szukasz lekkiej, ale wciągającej lektury pełnej magii, przyjaźni i miejskich tajemnic, to ta książka może okazać się strzałem w dziesiątkę. Główne bohaterki, Lady i Agnieszka, kończą właśnie studia w Collegium Magicae i otwierają własny sklep „Krainę Amuletów” przy ulicy Brackiej w Krakowie. To miejsce, w którym mieszają się zaklęte lusterka, czarodziejska biżuteria i ochronne amulety. Początkowo sprawy wyglądają całkiem nieźle, dopóki na progu nie staje stary przyjaciel, Dobromir Czartoryski, i nie zaczynają dziać się rzeczy, których bohaterki się nie spodziewały. Tym razem „Czarodziejki” mamy do czynienia z wrogiem, który nie musi być smokiem ani demonem to raczej cienista siła, która manipuluje ludźmi, wciąga w afery i działa zza kulis: chodzi o przeklęty artefakt, który miesza ludziom w głowach, i o aferę, w którą Dobromir wplątał się bardziej, niż się początkowo wydawało. Choć nie wszystko jest jeszcze jasne, powieść sugeruje, że prawdziwy przeciwnik może być bliżej, niż się wydaje, a działania bohaterki nie będą skierowane tylko przeciwko jednemu złemu czarodziejowi, lecz także przeciwko systemowi, wobec którego Lady i Agnieszka muszą zachować czujność. Uważam, że książki dla dzieci i młodzieży nie muszą być ograniczone do konkretnego przedziału wiekowego – dla mnie to ulubiona kategoria literacka. Styl książki jest młodzieżowy w dobrym sensie oczywiście, bohaterki są żywe, mają własne problemy (nie tylko magiczne), uczą się prowadzić biznes, mierzą się z presją, z niewiedzą, z tym, że magia wcale nie załatwia wszystkiego. To nie tylko walka na zaklęcia, ale także codzienne decyzje, przyjaźń i zobowiązania: sklep, pożyczki, klienci – wszystko to dodaje autentyczności i sprawia, że można uwierzyć, iż taki świat istnieje w Krakowie. Jeśli miałabym wyróżnić to, z kim przyjdzie nam się zmierzyć, to na pewno z artefaktem, który nie krzyczy od razu „jestem zły”, tylko działa subtelnie, miesza umysły, wciąga w sieć powiązań, zagadek i niejasności. Wrogiem staje się sytuacja, w której bohaterki muszą domyślać się, komu mogą ufać, co jest prawdą, a co manipulacją. Dla czytelniczek, które cenią sobie elementy suspensu, zwroty akcji i bohaterki z charakterem, to idealny miks. Jeśli pragniesz wciągającej lektury, w której magia spotyka się z rzeczywistością studencko-biznesową, a zagrożenie jest mniej spektakularne, a bardziej sprytne, sięgnij po „Czarodziejkę z ulicy Brackiej”. To seria, którą warto mieć na swojej półce.
•• Kraina Amuletów, najlepszy krakowski sklep z magicznymi przedmiotami, zaprasza nowych klientów! ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Kolejne spotkanie z twórczością Magdaleny Kubasiewicz i jakże udane! Autorka zaczarowała mnie swoim plastycznym językiem i historią, która wciąga już od pierwszych stron! ❤️ Poprzednie tomy bardzo mi się podobały, jednak najnowszy tom wybrzmiewa bardziej dojrzale, co powoduje, że ten plasuje się on jako najlepszy z wszystkich.
„Czarodziejka z ulicy Brackiej” to trzeci tom serii, w której ponownie możemy spotkać naszych ukochanych bohaterów: Lady, Agnieszkę, Grzesia i Dobromira. Fajnie było wrócić do nich po kilku latach i dowiedzieć się co u nich słychać. Bardzo ucieszył mnie fakt, że autorka przestawiła ich już w tej doroślejszej wersji.
Bardzo przypadł mi do gustu język autorki, który był prosty, łatwy do zrozumienia, przez co czytało się tę historię niesamowicie szybko, niemal połykając kolejne rozdziały. Z każdą stroną coraz bardziej zagłębiamy się w stworzony przez autorkę świat, który owiany jest tajemnicą i pełną niesamowitych bohaterów. Dodatkowo akcja w książce pędzi jak szalona. Nie ma czasu złapać oddechu, bo ciekawość nie pozwala zdolność ani na chwilę. Bardzo chciałam dowiedzieć się jak cała historia się zakończy. Wielu wątków nie przewidziałam, co było bardzo zaskakujące.
Myślę, że spodoba się wszystkim osobom, które lubią dużo wartkiej akcji, ciekawych postaci oraz wykreowany świat, który tak różni się od otaczającej nas rzeczywistości. Nastawiłam się na lekką, niezobowiązującą historię fantasy, która zapewni mi rozrywkę i będzie mi się po prostu dobrze ją czytało w te jesienne wieczory. I uwierzcie mi jakie było moje zdziwienie, gdy ta historia wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie byłam w stanie się od niej oderwać i czytałam, ponieważ byłam bardzo ciekawa i przejęta losami bohaterów, a przede wszystkim chciałam wiedzieć jak to wszystko się zakończy.
„Czarodziejka z ulicy Brackiej” to wyjątkowa historia z gatunku fantasy, która dostarcza niesamowitych wrażeń i rozrywki. To wciągająca i przede wszystkim angażująca powieść, która sprawia dużo radości. Świetne dialogi, wartka akcja i wciągająca fabuła! To wszystko znajdziecie w tej książce. To zdecydowanie najlepszy tom z serii! 🫶🏼
Macie przyjaciół za którymi skoczyli byście w ogień?🤔
Opinia powstała w ramach współpracy recenzenckiej z wydawnictwem SQN Imaginatio #współpraca
🧿Natasza Ladowska, znana jako Lady, oraz jej przyjaciółka Agnieszka po ukończeniu Collegium Magicae postanawiają otworzyć własny biznes. I to nie byle jaki, ale najlepszy sklep z najlepszymi, autorskimi przedmiotami! Wszystko idzie świetnie, klientów przybywa, zdobywają renomę, tworzą zupełnie nowe przedmioty. Do czasu, aż do drzwi ich sklepu puka nie odzywający się od jakiegoś czasu Dobromir... Wyglądający jakby najlepsze chwile miał już dawno za sobą. Chcąc pomóc Lady kolejny raz wplątuje się w aferę sięgającą o wiele dalej niż do tej pory... Kraków znów staje w obliczu katastrofy, a Pierwszej, jak nie było tak nie ma...
✒️"Czarodziejka z ulicy Brackiej" to trzeci tom przygód Lady i jej przyjaciół. Tym razem otrzymujemy historię dojrzalsza, gdyż nasi bohaterowie też już swoje przeżyli. Każdy z nich ma swoje życie, przeszłość i doświadczenia. Widać, że och historia zbliża się do kulminacji.
✒️Fabuła w dużej mierze skupia się na problemach Dobromira, który, przez różne sploty wydarzeń zostaję na celowniku wszystkich magicznych służb. Ale nie tylko on gra tu dużą rolę. Lady, Agnieszka, Grześ, a nawet i tajemniczy ktoś z pierwszych książek o magicznym świecie. I oj, jak mi brakowało tej osoby... Ja chcę więcej 😃
✒️ Jeśli znacie poprzednie tomy to wiecie czego możecie się spodziewać po stylu autorki. Choć początkowo historia z wolna ukazuje nam swoje tajemnice, potem z impetem wciąga nas w akcje. Nie zabraknie tu walki, pościgów, knucia i tajemnic. Bohaterowie nieźle będą musieli się nagłowić, by wybrnąć z opałów.
🧿"Czarodziejka z ulicy Brackiej" to według mnie świetne zakończenie serii (chyba😅). Bohaterowie dali radę pokazać co nich drzemie i na co ich stać. Każdy kto mógł dostał chyba swoje szczęśliwe zakończenie. Nawet i król dostał coś na co czekał latami... Nie ma co gadać, tylko czytać, a kto nie zna Polanii i jej historii to szubciutko nadrabiać 🔥
Historie o czarodziejach z Polandii niezmiernie mnie przyciągają. Barwni bohaterowie i świetne zawiązanie akcji, to nieodłączna część nowej powieści Magdaleny Kubasiewicz. "Czarodziejka z ulicy Barckiej" to już trzecia część tego magicznego uniwersum i muszę przyznać, że jak do tej pory jest moją ulubioną. Powracamy do naszych bohaterów, którzy ukończyli szkołę i próbują spełniać swoje zawodowe marzenia. Agnieszka i Lady otwierają swój sklepik z amuletami. Grzesiu nadwyręża się jako uzdrowiciel, zapominając o tym by o siebie zadbać. Z kolei Dobromir zanurza się w pracy dla Loży. Wszystko byłoby jak w bajce, gdyby Dobromir nie wpakował się w magiczne, gigantyczne kłopoty, związane ze śmiercią Lelki. Kiedy zatem pojawia się na progu Krainy Amuletów w niezbyt dobrej formie, Lady mimo strachu, daje Dobromirowi najlepsze amulety. Sprawy jednak komplikują się jeszcze bardziej, gdy na progu Krainy Amuletów stają czarodzieje Loży, poszukujący Czartoryskiego. W ten sposób wchodzimy w świat magii luster, czarownic czerpiących mroczną magię, zemstę, szaloną przygodę i szkolenie przeprowadzane przez osobę, która niespodziewanie wraca do Krakowa. 🌟 Ta część podobała mi się najbardziej. Była dynamiczna, zabawna, z dreszczykiem emocji i przemyślaną sekwencją zdarzeń. To książka trzymająca w napięciu do samego końca. Do tego, doczekałam się momentu, na który miałam nadzieję od samego początku tej historii. 😍 Tym razem miałam przyjemność słuchać tej historii w audiobook'u na BookBeat. Przyznam, że przyjemnie się słuchało, lektor odpowiednio dobrał tempo i wyważenie głosu, więc jeżeli lubicie audiobooki, to warto sięgnąć po tę aplikację i posłuchać chociażby o czarodziejach z Krakowa. 🥰 Polecam Wam tę serię z całego zaczytanego serducha w papierze i audiobooku. ❤️
✨️ Q: Kraków, ale w wersji magicznej- brzmi ciekawie?
Jak dla mnie baaardzo... Studiuję w Krakowie już ponad 3 lata i powiem Wam, że czytanie tej książki, to była dla mnie świetna zabawa. Z pozoru znajome mi miejsca, a jednak nieco podsycone szczyptą magii. Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że trafiłam na tak fajną serię.
💜 Kraina Amuletów na ulicy Brackiej- to właśnie tutaj możecie kupić wszelkiego rodzaju magiczne lusterka, amulety i biżuterię. To wspaniałe miejsce nie istniałoby jednak bez Lady i Agnieszki, jego uzdolnionych założycielek. Pewnego dnia w progu sklepiku staje jednak Dobromir Czartoryski, dawny przyjaciel, który teraz potrzebuje pilnej pomocy. Czy dziewczyny nie wpakują się aby w nieoczekiwane kłopoty, ratując jego skórę?
💜 Miejsce akcji- świetne, zamysł- tak samo, a bohaterowie? Do tego już nie jestem aż tak bardzo przekonana. Przyznam się, że nie polubiłam się z nimi za bardzo i nie zamierzam tego ukrywać. Momentami zdawali się być po prostu irytujący. Jeśli chodzi o wydarzenia, to raz było lepiej, a raz było gorzej. Chwilami miałam wrażenie chaosu, później jakoś wszystko się rozjaśniało, a zaraz potem czułam się nieco znudzona i coraz mniej zaciekawiona. Ze skrajności w skrajność.
💜 Ostatecznie uznaję, że książka ta była ok. Po prostu. Nie zachwyciła mnie, ale na pewno nie była też zła. Fajnie było odnaleźć się w Krakowie, ale widzianym z nieco innej perspektywy. Teraz też i ja, na pewno nie spojrzę na jego ulice w ten sam sposób.