Niezwykła książka na temat wierzeń, obrzędów i rytuałów Słowian.
W co tak naprawdę wierzyli Słowianie nadbałtyccy? Czy pogańskie posągi niszczono rzeczywiście z powodu przekonań religijnych, czy raczej za sprawą politycznej koniunktury? Czym były i jakie znaczenie miały depozyty zakładzinowe i łodzie-groby? Jaką rolę odgrywały ofiary – te składane bogom z pokarmów, jak też umieszczane w fundamentach domostw? Jak obyczaje pogrzebowe łączyły echa obcych wpływów z lokalną tradycją?
Niniejsza książka porywa w fascynującą podróż przez duchowy świat ludów zamieszkujących ziemie polskie we wczesnym średniowieczu. Łączy wyniki badań archeologicznych z analizą źródeł pisanych.
Autor rekonstruuje świat, w którym sacrum i profanum przenikały się na co dzień. Monety i uzbrojenie były nie tylko narzędziem handlu czy wojen, ale nośnikami szerszego przesłania religijnego i społecznego. Wierzenia dawnych Słowian to także refleksja nad tym, jak pamięć o pogańskim dziedzictwie była reinterpretowana i przekazywana przez chrześcijańskich już kronikarzy.
Wierzenia dawnych Lisiołów . „Wierzenia dawnych Słowian. Od mitu do obrzędu” pióra Kamila Kajkowskiego to antologia 12 tekstów naukowych podzielonych na 4 segmenty: Przestrzeń dla Bogów, Świat zmarłych, komunikacja z sacrum i Varia. Wszystko okraszone przypisami z dodatkiem bogatej bibliografii. Jest to pozycja naukowa – podkreśla Lisioł – a więc i język jest odpowiedni. Na scenę wkraczają żywioły akwatyczne w towarzystwie czynników pozautylitarnych z symboliczną waloryzacją pod łapą. Nie będzie więc to lektura szybka, ale dla zainteresowanych tematem bardzo wartościowa. . W ten oto sposób, gdy Lisioł chciał wyruszyć na podbój Bałtyku, najpierw zasięgnął rady wyroczni u szczecińskiego Trzygłowia. Uważnie futrzak obserwował poświęconego temu bóstwu konia, po czym zdecydował się wykupić abonament na interpretacje przekazów wyroczni oraz zawieszkę w kształcie ryby – tak na wszelki wypadek. Potem Lisioł potuptał obejrzeć łodzie. Służą one nie tylko do pływania, ale świetnie nadają się też do celów pochówkowych. Ciężki wybór. Pochować się w łodzi jednopiennej czy klepkowej, a może w kamiennej? . Trzeba przyznać, że w książce mocny akcent położony jest na kwestie archeologiczne. Sporo tutaj opisów pochówków, darów w nich zwartych oraz ich znaczenia symbolicznego. Ta strefa zaświatów jest tutaj potraktowana dość dosłownie *rzucił Lisioł, maszerując z łopatą*. Stanowiska nekropoliczne skrywają w sobie sporo informacji o życiu codziennym. Zwłaszcza zagadnienia związane ze zwierzętami ofiarnymi są niezwykle ciekawe, chociaż wciąż nie do końca wiemy, na podstawie jakiego zestawu cech typowano takie zwierzę. . Lisioł z góry Wam piszczy, że nie znajdziecie w książce gotowych odpowiedzi, ale sporo informacji oraz hipotez. Jak sam autor pisze, ciężko pracuje się z okresem historycznym, z którego posiadamy tak mało danych. W dodatku część informacji może być zniekształcona *Lisioł spogląda na kroniki pisane przez biskupów* chrześcijaństwo raczej nie było fanem wyznań słowiańskich. Do tego dochodzi problem jak w starożytnym Egipcie: co duży ośrodek kultu, to trochę inna wersja wierzeń. Trudno się dziwić, gdzie kult, tam i bogactwo. Warto jednak zanurzyć się w lekturze.
„Wierzenia dawnych Słowian” to książka podróż, która jawiła mi świat symboli, rytuałów i duchowych wyobrażeń, które malowały codzienne życie moich, a w zasadzie naszych przodków. Co dla mnie było niezwykle ważne, to fakt że książka ma bardzo solidne podstawy naukowe, które dodają jej wiarygodności, a do tego jest bardzo przyjemna w odbiorze i pełna pasji.
Pomimo tego, że autor przedstawia mnóstwo faktów, to ma niesamowitą umiejętność przekazywania tego w sposób tętniący życiem, a wręcz namacalny. Kajkowski pokazuje, że granica między religią a codziennością była niemal zatarta, albo bardzo płynna, ponieważ bóstwa były wszechobecne w domach, lasach, na polu (na polu się sieje, na dwór się wychodzi Krakusy i inne dziwaki), a każda czynność czy gest mogła nieść za sobą rytualne znacznie.
Autora należy docenić za to, w jak fenomenalny sposób połączył archeologiczne dane z interpretacjami źródeł tekstowych, a dzięki temu z pozory zwyczajnych przedmiotów Kajkowski wydobywa dusze portretując obraz społeczności, dla których każdy rytuał był składową kosmicznego porządku. Udało się w tej książce wydobyć szczegóły, które pozwoliły na rekonstrukcje rytuałów, emocji, postrzegania świata i lęków.
Zezłościł mnie wątek dotyczący chrystianizacji i niszczenia, mówiąc wprost dawnych wierzeń, autor pokazuje, że za tym „niszczeniem” często stały, motywy polityczne, a nie jak często jest to przypisywane tylko religijne. Chociaż te wątki cenne i porzucające, bo mówią o władzy, pamięci i tożsamości, to wywołują złość, bo nie lubię gdy odbiera się ludziom rzeczy dla nich ważnych, a często fundamentalnych.
To książka przepełniona pasja i rzetelnością, która ciekawi, fascynuje i inspiruje, by poznawać jak dawniej rozumiano świat i miejsce człowieka w nim. Kajkowski pomógł mi zrozumieć wiele zagadnień i pokazał, dlaczego są tak fascynujące i inspirujące zarazem. Nawet jeśli kogoś z pozoru ten temat nie interesuje, to moim zdaniem tego typu książki trzeba poznawać, byśmy poznali siebie, bo to przez lata nas warunkowało i jest naszym cudownym dziedzictwem.
Dopiero na koniec wstępu dowiesz się że to po prostu artykuły naukowe autora złożone razem w jednej książce, nie tak to sobie wyobrażałem. Na dodatek nie ma żadnych przypisów co do używanego żargonu, po prostu kopiuj wklej. Może i merytoryczne ale nieprzystępne i nie jest szczególnie zachęcające.