Endometrialnych, gdy tkanki błony śluzowej macicy osadzają się na innych organach, powodując ich zniekształcenia, sklejenia, czasem niepłodność i niewyobrażalne cierpienie.
W bólach setek osób, których dramatyczne historie tu opowiedziane rzucają światło dzienne na to, co ukryte, wstydliwe, lekceważone. Osób latami pozostawionych samym sobie.
Ta książka to krzyk niezgody na cierpienie. Na unikanie tematu. Na zwalanie winy na kobiety. Żeby nikogo więcej to już nie spotkało, a diagnoza i leczenie były wreszcie dostępne nie tylko dla najbogatszych.
,,Jestem ja, potem długo, długo nic i gdzieś dalej moje ciało. Rozłożone na ginekologicznym krześle operacyjnym, z rozwartymi na oścież nogami, między które każdy może zajrzeć."
nie do końca wiem jak ocenić ,,Siostry w bólu", bo to są po prostu bardzo przejmujące opowieści różnych kobiet, ale brakło mi tu trochę więcej merytorycznej wiedzy
niesamowicie ciężko ocenić merytorycznie książkę przepełnioną historiami wielu kobiet mierzących się z bólem, niezrozumieniem, poniżeniem, ignorancją, niesprawiedliwością tego świata, szczególnie gdy dotyczy tak rzadko poruszanego i ignorowanego tematu jakim jest endometrioza, pomimo olbrzymiej ilości kobiet, która doświadcza tego piekła na co dzień. ważna pozycja, rozpowszechnianie tematu jest kluczowe w jakiejkolwiek zmianie. olbrzymi szacun dla Mai za zaangażowanie i empatię jaka bije z jej książki i wszystkich innych działań, których nie jestem nawet w stanie wymienić ze względu na ich ilość, pomijam niedociągnięcia i brak medycznej wiedzy (BO JEJ NAWET WŁAŚCIWIE W OGÓLE NIE MA, O GŁUPI ŚWIECIE). Bardzo się cieszę, że są jeszcze dobrzy i wspierający ludzie jak Maja.
Frustrująca, przygnębiająca, ale jednocześnie dająca jakieś takie poczucie że nie jesteśmy w tym same. Bardzo potrzebna książka, mam nadzieję że coś zmieni. Płakałam przy niej, i to nawet nie tylko z bólu 🥲
„Siostry w bólu” to prywatny pamiętnik autorki przeplatany historiami innych osób zebranych z forum internetowego. Właśnie, w tym mój problem, że historie można znaleźć na forum - nie trzeba sięgać po książkę. Sięgając po nią oczekiwałam czegoś bardziej merytorycznego. Wypowiedzi lekarzy takie są, ale są one krótkie i mam wrażenie nagle przerwane przez autorkę. Czytałam już wiele książek o endometriozie i ta na pewno nie znajdzie się w moim TOP. Za mało tu wiedzy na którą liczyłam, informacji przydatnych dla kobiety z diagnozą. Gdy usłyszysz, że chorujesz na tą chorobę zdecydowanie wybierz inną książkę na poszerzenie swoich horyzontów.
myślę, że to ważna książka — pod względem wiedzy na temat endometriozy. Ogromny plus za mnóstwo przypisów, odwoływania się do artykułów naukowych i rozmów z pacjentkami. Jednak właśnie oceniam niżej tą pozycję przez zbyt dużą ilość rozmów z pacjentami, chociaż to i tak była zdecydowanie niższa skala niż rozmowy z studentami kierunków lekarskich…. naprawdę, po wypowiedzi pięciu osób już załapaliśmy, że nie jest to temat obecny w dużej mierze na studiach. Dodatkowo rozmowa z lekarkami z Medicover… jakby come on. Oprócz tych dwóch aspektów jest dobrze. Ciekawa, dająca do myślenia i pokazujące realia pacjentów z tą chorobą.