Lasy Państwowe to zatrudniający tysiące ludzi hegemon, któremu – jak wynika z tego niepokojącego reportażu – nie zależy na dobru wspólnym i na przyrodzie, a jedynie na własnym interesie. Zarządzając niemal jedną czwartą powierzchni Polski, Lasy Państwowe rządzą i dzielą nie tylko na polskiej wsi, lecz także w sejmowych i ministerialnych korytarzach. Zarabiają krocie na sprzedaży drewna, płacą niskie podatki i cieszą się licznymi przywilejami. Wykorzystują pozycję monopolisty w relacjach z klientami, którzy kupują od nich drewno, i z drwalami, którzy wykonują za nich najcięższą i najniebezpieczniejszą pracę. Są największą organizacją tego typu w Europie i trzydziestą siódmą w rankingu największych przedsiębiorstw w Polsce.
Książka Marka Józefiaka to historia wzrostu potęgi finansowej i politycznej oraz spektakularnego upadku wizerunkowego Lasów Państwowych. Bohaterami Polskiej Rzeczpospolitej Leśnej są m.in. leśnicy, aktywiści, drwale, naukowcy i zwykli ludzie, którzy mieli dość wycinek w swojej okolicy. O bojach z Lasami Państwowymi opowiadają nawet ministrowie środowiska i dyrektorzy parków narodowych, którym leśnicy skutecznie psuli szyki.
Mimo ogromu negatywnych emocji jakie miałem czytając tę książkę to pociesza mnie jednak to, że w Polsce faktycznie łączy nas to, że kochamy lasy. Bez względu na opcję polityczną w naszym wspólnym interesie jest to, żeby LP działały jak trzeba.
Aż mi wstyd, że był czas kiedy Lasy Państwowe kojarzyły mi się pozytywnie.
Jestem porażona tym, co przeczytałam. Ja, w lesie chowana, wracając w rodzinne strony widzę, że dzieje się źle. Ale nie zdawałam sobie sprawy z tego, jaki to jest folwark samowoli… książka rzeczowa, dynamicznie napisał, przepełniona miłością do lasu i do zwierząt. Bo las, wbrew temu, co ostatnio tam się dzieje, to nie tylko fabryka surowca, ale także czyjś dom.
Niezwykle ważna książka o jednym z największych przedsiębiorstw w Polsce i tym samym największym szkodniku polskich lasów . To książka o aferach, nepotyzmie, teoriach spiskowych i o tym jak lasy zamieniają się w biologiczną pustynię. Znam Marka osobiście, ale to w żadnym wypadku nie wpłynęło na ocenę tej książki. To po prostu gwarant jej wiarygodności. Tym samym polecam wycieczki do puszczy karpackiej i Białowieży - im więcej osób będzie zainteresowanych tym tematem tym większa będzie presja społeczna by niszczycielskie ciągoty LP ukrócić.
Zacznę od tego co mnie boli w tej książce: pisana mowomową, dość skrajna. Nie powiedziałabym, ze to solidna praca dziennikarska.
A teraz z tego co w niej cenię: tzw eye-opener (otwieracz oczu). Wiedziałam, że może być grubo ale nie sądziłam, że aż tak. Jeśli często bywasz w lesie / lubisz las / cenisz przyrodę i bioróżnorodność / uważasz że parki narodowe i rezerwaty są cenne / nie lubisz jak ktoś źle gospodaruje na Twoim / nie lubisz chytrusów / cenisz książki akcji / szukasz argumentów na długie dyskusje z Twoim lokalnym leśnikiem - ta książka jest dla Ciebie.
A już na pewno jeśli jesteś leśniczym i chcesz zobaczyć co się mówi o Twojej firmie „na mieście”.
Kiedy myślimy o lesie, przed oczami mamy oazę spokoju, miejsce, gdzie można odetchnąć pełną piersią, wyciszyć się i uciec od zgiełku cywilizacji. Wierzymy, że to przestrzeń czysta, zdrowa i poddana troskliwej opiece. Marek Józefiak w swoim reportażu brutalnie weryfikuje tę sielankową wizję. Pokazuje, że za zieloną kurtyną kryje się potężna, niemal państwowa struktura, która bardziej niż o dobrostan niedźwiedzi czy rzadkich gatunków drzew, dba o własne bilanse, wpływy polityczne i gigantyczne pensje.
Autor zaczyna od uderzających faktów, Polska przyroda jest bogata, ale jej realna ochrona to zaledwie ułamek rzeczywistości. Choć mamy 23 parki narodowe, zajmują one jedynie 1,1% powierzchni kraju. Lasy Państwowe stały się „państwem w państwie”, organizacją o niespotykanej w Europie skali niezależności, która rządzi się własnymi, często nie przejrzystymi zasadami.
LP budują pałace, modernizują luksusowe siedziby leśniczówek i ośrodki szkoleniowe, zarządzają gospodarką łowiecką i sprzedają pozwolenia na polowania. Wszystko to dzieje się w cieniu wycinek, które docierają coraz bliżej miejsc dotąd nienaruszalnych, jak choćby bliskie sąsiedztwo gawr niedźwiedzich.
Monopolista, z jednej strony dyktuje warunki odbiorcom drewna a z drugiej wyzyskuje drwali wykonujących najcięższą, fizyczną pracę. W tym układzie drzewo nie jest elementem ekosystemu, lecz „surowcem”, który musi zostać spieniężony.
Kolejne spojrzenie to z jednej strony leśnika, który chce kontrolować naturę z drugiej, przyrodnika, który wierzy w naturalne procesy i chce chronić las siłami samej przyrody.
Marek Józefiak nie tylko punktuje błędy, ale i wzywa do zmian. Lasy Państwowe muszą stać się organizacją nowoczesną, apolityczną i przejrzystą. Potrzebujemy przebudowy drzewostanów w stronę naturalną, a nie tylko finansową. To ważny głos w dyskusji o tym, czy pozwolimy, by nasze lasy zostały zredukowane do roli torby papierowej lub mebla z płyty wiórowej, czy też zachowamy je jako żywe, dzikie schronienie dla zwierząt.
Przypuszczałam, że to będzie dobra książka. Że to będzie rzetelny, szeroko opisujący problem reportaż. Ale chyba tego co autor nam w nim przybliża, to się jednak nie spodziewałam.
Od 24 lat nie powstał w Polsce żaden park narodowy. Dlaczego? Jak to mawia klasyk, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. I to grubą kasę. Takiej, jakiej nie spodziewalibyście się po Państwowym Gospodarstwie Leśnym, w skrócie nazywanym Lasy Państwowe.
Zarobili za dużo na wycince drzew? Oj, nic nie szkodzi - zwiększymy koszty (patrz: wypłacimy premie dla pracowników) i już saldo na koniec wyjdzie mniejsze, gdyż najlepiej, żeby opinia publiczna nie zauwazyła, ze interes idzie za dobrze. 13 telefonów kupionych za 118 tys. zł? Kto bogatemu zabroni. Nie mówiąc o wykupywaniu leśniczówek za bezcen czy kolesiostwie w obsadzaniu stanowisk. Poziom absurdu sięga zenitu, a to tylko kilka przykładów podanych z tej książki.
Wszyscy ci, którym rzeczywiście zależy na ochronie natury i lasów często odchodzą z kwitkiem. Puszcze i tereny parków narodowych są miejscem wycinki drzew. Ludzie, którym nie jest to obojętne są nazywani ekoświrami czy nawet ekoterrorystami. Ale cóż się dziwić, podzielonym państwem łatwiej rządzić. Do tego manipulacja w mediach robi swoje.
To reportaż, a czyta się jak kryminał. Cieszę się, że ktoś wreszcie zajął się tą sprawą i chciał ją nagłośnić. Trzymajmy kciuki, że coś się dzięki temu zmieni. Warto po nią sięgnąć, by wiedzieć jak wygląda sytuacja od środka, bo niestety nie jest tak pięknie jak na niektórych obrazkach z naszych lasów. We współpracy z Wydawnictwem
Reportaż Marka Józefiaka to lektura, która jednocześnie przeraża. Autor z niezwykłą precyzją pokazuje, jak instytucja powołana do ochrony przyrody – Lasy Państwowe – stała się potężnym, niemal autonomicznym organizmem, działającym często wbrew idei, której miała służyć. To wstrząsający obraz państwa w państwie, gdzie interes ekonomiczny, polityczne wpływy i sieć wzajemnych zależności skutecznie zagłuszają głos natury i społeczeństwa.
Autor opisuje Lasy Państwowe nie tylko jako przedsiębiorstwo zarządzające jedną czwartą terytorium Polski, ale też jako organizację o ogromnych możliwościach nacisku – zarówno na lokalne społeczności, jak i na centralne władze. Z jego książki wyłania się obraz instytucji, która wykorzystuje pozycję, czerpie ogromne zyski z wycinki drzew, a przy tym płaci niewspółmiernie niskie podatki i skutecznie broni swoich przywilejów.
Najbardziej porażające jest jednak to, że ta sama instytucja, która powinna stać na straży przyrody, systematycznie ją niszczy. Autor oddaje głos ludziom – naukowcom, aktywistom, drwalom i zwykłym mieszkańcom – którzy próbują przeciwstawić się machinie Lasów Państwowych. Z ich opowieści wyłania się historia zmagań z bezdusznym systemem, w którym ekonomia wygrywa z ekologią, a krótkoterminowy zysk przesłania przyszłość kolejnych pokoleń.
To książka, po której trudno przejść obojętnie – bo uświadamia, że w imię rzekomej troski o gospodarkę leśną niszczy się to, co powinno być naszym wspólnym dobrem i dziedzictwem.
“Polska Rzeczpospolita Leśna” is written in a dynamic, openly one-sided (with a genuinely heartwarming chapter about foresters who care about nature, not just timber output) takedown of Lasy Państwowe, a state forest holding rather than a normal “company”, which manages roughly one-quarter of Poland’s surface. The stories are engaging, and some are so absurd they read like satire, until you remember they’re not. A lot of the book is anchored in late PiS-era shenanigans, so parts may age as "period journalism", but the core critique (incentives, opacity, and timber-first “management” marketed as public good) will stick. What I appreciated most is that it’s not just doomscrolling in print: it shows how Polish society actually pushed back i.e. local campaigns, pressure, and stubborn civic resistance against a monopolist with PR muscle and institutional inertia.
Definitely worth a read if you can handle being angry. Hopefully it adds fuel to the reforms this system clearly needs or at least helps save a few patches of forest that are still set to be chopped for no good reason.
Bardzo jestem zaskoczona tak pozytywnymi recenzjami. Książka z pewnością porusza nie tylko ważny, ale też ciekawy temat, który poruszenia jest wart. Sposób, w jaki to robi, pozostawia jednak wiele do życzenia. Stopień natężenia i sposób obecności reportera w tekście sprawia, że bliżej temu do aktywizmu niż reportażu. Sposób narracji jest dość jednostronny i sprawia, że mam do narratora bardzo ograniczone zaufanie. Denerwujące jest to, że większość kwestii poruszana jest kilkukrotnie — serio, autor ma tak niskie mniemanie nt. inteligencji osób czytelniczych? Książce przydałaby się porządna redakcja. Wymieniłabym też lektora — w ogóle książki czytane przez autorów rzadko kiedy są dobrym pomysłem.
Rzetelny, dobrze napisany reportaż, który niestety nie zostawia złudzeń. Autor przygląda się Lasom Państwowym i wszystkim patologiom tej instytucji. Jednocześnie książka tchnie miłością do polskiej przyrody, która jest naszym narodowym dobrem. Zachwyt nad naturą i bezlitosne punktowanie nadużyć, korupcji i absurdów, składają się na reportaż, który jest jednocześnie poruszający oraz pełen lekkości pióra. Bardzo polecam, chociaż jest to jedna z tych lektur, które mogą porządnie wkurzyć. I dobrze, bo temat jest palący i warto mówić o nim głośno.
Daję 4/5, ponieważ zabrakło mi odpowiedzi na pytanie "jaka jest alternatywa?", które nasuwało mi się podczas lektury. Autor wspomina wielokrotnie, że zwolennicy Lasów straszą prywatyzacją, która nie będzie miała miejsca, ale ostatecznie w książce nie wybrzmiewa realna propozycja "co w zamian". Być może rolą książki było jedynie wypunktowanie faktów, ja jednak czuję lekki niedosyt.
Chociaż temat ciekawy, to chwilami jednak brakuje mi próby zrozumienia drugiej strony i z czego wynika takie, a nie inne podejście do przyrody, może warto by zerknąć na same podstawy - jak uczy się podejścia do przyrody w szkołach? Itd