Po wydarzeniach, które na zawsze odcisnęły piętno w ich sercach, Stella i Aaron muszą nauczyć się żyć na nowo. Strata, ból i brak ukojenia stają się początkiem czegoś więcej niż tylko planem ucieczki.
W nowym miejscu nie ma murów, ale choć są z dala od strefy, przez lata wyznaczającej granice ich życia, przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Muszą nauczyć się funkcjonować w świecie nie tylko bez zasad, które kiedyś dawały im złudne poczucie bezpieczeństwa, ale także bez odpowiedzi, które wcześniej były narzucone.
W tym całym chaosie Stella i Aaron zaczynają mówić do siebie językiem, którego tak długo unikali — językiem pragnień, bliskości i prawdy. Ale czy uczucie, zrodzone w cieniu systemu, przetrwa tam, gdzie reguły są nieznane?
Nie walczą tylko o wolność — walczą o siebie nawzajem.
Klaudia did it again 🤭 Tak samo jak po pierwszym tomie, jestem pod ogromnym wrażeniem stylu pisania i tego jak autorka potrafi zbudować świat, wykreować postacie i fenomenalnie połączyć ze sobą wątki. Naprawdę czytało mi się to bardzo dobrze i szybko, choć książka jest niemała 😅 Tym razem trafiamy w trochę inne środowisko, w inne miejsce, w którym możemy poznać bohaterów na sposób, którego jeszcze nie znaliśmy. Aaron i Stella dalej są cudowni, ale tym razem, ponadto dostałam to na co czekałam od pierwszego tomu i dlatego każda strona nimi to była istną przyjemnością. Poza nimi, reszta bohaterów także dalej kradnie serca, nawet ci nowi. Bardzo zaskoczyło mnie to, w którą stronę poszła historia z pierwszego tomu. O dziwo było bardziej zabawnie niż myślałam. Było bardzo dużo wesołych i pełnych ciepła momentów, które rozgrzewały mnie i dawały dużo uśmiechu. Nie zabrakło też akcji i napięcia, głównie na początku u pod koniec. Jednak jestem wdzięczna za takie zakończenie. Poczułam bardzo dużą satysfakcję po przeczytaniu Pragnień i bardzo mi szkoda, że muszę się z nimi wszystkimi rozstawać. Naprawdę, całym sercem mogę polecić tą dylogie każdemu 💜 [ współpraca reklamowa Wydawnictwo ExcaliburHearts ]
Wspaniała historia!!! Trochę zajelo mi jej czytanie przez prywatne sprawy, ale dzięki temu mogłam na spokojnie przeżywać tą całą historię! kocham te postacie, przysięgam
Zapraszam Was na recenzję patronacką książki, która już zawsze będzie w moim sercu. Zakończenie dylogii, które roztopiło moje serce.
Stella i Aaron, czyli główni bohaterowie mają przed sobą nowe wyzwania. Znaleźli się w zupełnie nowej sytuacji, a między nimi rozwija się uczucie, nad którym coraz trudniej im zapanować. Nie chcę zdradzać za dużo o fabule, ale powiem Wam jedno- dostaliśmy bardzo dużo akcji, która zapiera dech w piersiach. Dzieje się o wiele więcej, niż w pierwszym tomie, który skupiał się bardziej na relacji między bohaterami i życiu w New Energy.
Pod koniec Klaudia Rychel zafundowała czytelnikom ogromny rollercoaster emocjonalny. Przysięgam, nigdy nie byłam tak zestresowana podczas czytania książki.
Autorka posługuje się świetnym językiem. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Dawno nie czytałam powieści, w której ktoś tak dobrze opisywałby emocje.
Aaron Scott nadal pozostaje moim ulubionym bohaterem całej dylogii. Dla większości osób jest chłodny i obojętny, jednak dla Stelli zrobiłby wszystko. W „Pragnieniach, o które walczymy” pokazał, że jest gotowy na nienawiść ze strony Stelli, jeśli tym samym zapewni jej bezpieczeństwo. Poza tym ma na prawdę świetne poczucie humoru, trzeba mu to przyznać. Nie mogłam nie wspomnieć o jego miłości do zwierząt. Aaron ma cztery psy, które nazwał imionami członków The Beatles💜
Stellę polubiłam bardziej niż w pierwszym tomie. Zmieniła się pod wpływem traumatycznych wydarzeń, jednak nadal chce pomagać innym. Nie bez powodu jest nazywana Słońcem.
W drugim tomie dylogii Pragnienia poznajemy także nowych bohaterów. Moje serce skradła Zhao. Stała się przyjaciółką głównej bohaterki, chociaż mogłoby się wydawać, że nie pała do niej sympatią.
Podsumowując, jestem ogromnie wdzięczna Klaudii i Wydawnictwu Excalibur za szansę patronowania tak cudownej książki. Zdecydowanie trafi do topki najlepszych pozycji tego roku. Mam nadzieję, że dacie szansę Aaronowi i Stelli.
Ekipa Stelli ma przed sobą nie lada wyzwanie i momentami tylko dzięki łutowi szczęścia dają radę iść do przodu. Do tego rozterki na linii przyjaźń-miłość-rodzina wprowadzają sporo nerwowej atmosfery 🤭 Ale pamiętajcie - są pieski, jest dobrze 😀
Ciężko tutaj coś więcej napisać bezspoilerowo, bo jednak to drugi tom dylogii, a fabuła rusza z kopyta od samego początku. Na pewno nie da się tu nudzić, szambo wybucha co kilka rozdziałów, relacja Stelli i Aarona rozkręca się na nowy poziom, a nowe postaci, które poznajemy dodają kalejdoskop wrażeń do całości. Książka tym razem ma oznaczenie 18+ i mamy faktycznie tu sporo spicy scen ale także brutalnej wojny, w której nadzieja przeplata się z frustracją. Klaudia potrafi świetnie dobrać słowa do aktualnych wydarzeń przez co czytanie wchodzi jak dyniowe latte w jesienny poranek 😊
Czytając Pragnienia wiele razy wybuchałam śmiechem - szczególnie gdy na scenę wkraczał Axel z jego ekscentryczną osobowością (zaprawdę powiadam wam, on w tym tomie zgarnia Oskara w kategorii Wyczucie Czasu 😆). Gdy Stella i Aaron błądzili we mgle, choć ich progres w relacji był stopniowy, tak emocje, które wyzwalało oczekiwanie żeby się ogarnęli było naprawdę frustrujące, ale w tym dobrym tego słowa znaczeniu 🤭 Lubię się zdrowo podenerwować na bohaterów, którzy jednak nie stoją w miejscu tylko się rozwijają. Każda z postaci tutaj nie jest totalnie statyczna, żyje i doświadcza tego życia na naszych oczach. Ja się bardzo z nimi wszystkimi zżyłam. Dodatkowo wielki plus za postać Robina Who - to kim jest, jak działa i jakie są z tego interakcje z naszą ekipą New Energy 🔥
Ten tom to wielka studnia emocji, poznawania i odnajdywania siebie, ciężkich wyborów i znajdywania światełka w ciemnym tunelu, nowych i starych doświadczeń. To powitania i pożegnania.
Ivan - PAMIĘTAMY! 🫂
Ta dylogia jest u mnie wysoko w topce i na pewno będę do niej wracać ❤️
Po ostatnich tragicznych wydarzeniach Stella nie jest gotowa pogodzić się ze śmiercią przyjaciela. Razem z pozostałymi przyjaciółmi są gotowi dokończyć dzieło Ivana.
Realizują szalony plan, aby uciec z New Energy, a gdy się im udaje… poznają nowy świat. Czy są na to gotowi i czy będą potrafili się w nim odnaleźć? A co z uczuciami między Aaronem a Stellą?
Niezmiennie moje serce skradł Axel, ale moją sympatię zyskała również Zhao - twarda babeczka, którą poznają po ucieczce. Przyjaźnie oraz relacje w książce są fajnie i wielowymiarowo ukazane, jedynie nie podobało mi się, jak głowni bohaterowie zaczęli traktować Milo, niemal zakładając się o to, z kim będzie randkować, ale wiem, że w przyjaźniach różnie bywa.
Podobało mi się to, jak bohaterzy poznawali świat - dla nas zupełnie normalne rzeczy, a dla nich było to coś nowego. Dodatkowo muszę wspomnieć o scenie, gdzie w drodze nad morze Stella zrozumiała, że ten świat również ma wady, ale warto o niego walczyć.
Książka jest pisana prostym i przyjemnym stylem, dzięki czemu czyta się ją szybko. W tej części dostajemy również sporo romansu i przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tylu scen miłosnych, ale były napisane dość subtelnie i ze smakiem, wydaje mi się, że wielu osobom przypadną do gustu, tak samo jak rozwijająca się relacja między głównymi bohaterami.
W tej części dostajemy również wątek, podczas którego bohaterzy wraz ze wsparciem, planują odbicie New Energy - opis narad był ciekawy, tak samo jak emocje, które targały bohaterami ze względu na owy planowany atak.
Finał jest mocny, jest w nim dużo akcji, a ta jest zrozumiale opisana, więc łatwo podążamy za bohaterami, mogłoby być tylko bardziej łzawo. Zakończenie jest domknięte, co bardzo doceniam - nie lubię zastanawiać się, jak coś się skończyło.
Jeśli jeszcze nie znacie dylogii Klaudii Rychel, musicie nadrobić, zwłaszcza jeśli jesteście fanami romansu i dystopii!
Po bolesnych wydarzeniach, nasza paczka przyjaciół musi nauczyć się żyć na nowo. A do ich myśli ciągle powraca Ivan, przez co decydują się zrealizować swój plan z lekkimi zmianami. A w tym wszystkim ukryte Pragnienia Aarona i Stelli w końcu wybuchają.
🌟Finałowy Tom Dylogii 🌟Dystopia
Na ten tom czekałam z ogromną niecierpliwością, ale nie ukrywam, miałam swoje obawy. Pierwszy zakończył się potężnym cliffhangerem i bałam się, że początek mnie przytłoczy. Nic bardziej mylnego! Klaudia świetnie pokazała, że bohaterowie, mimo trudnej sytuacji, wciąż pozostają sobą. Widać, jak bardzo wydarzenia odcisnęły na nich piętno, ale jednocześnie dalej dążą do swoich celów.
Tak jak w pierwszym tomie, duży nacisk jest na relacje między bohaterami, ale tym razem dostajemy więcej wątków politycznych.
Czytając, czułam się jak… zakochana nastolatka, ale z sercem rozrywanym na strzępy. Klaudia bawi się naszymi emocjami!To była jazda bez trzymanki napięcie oraz uczucia dosłownie was zmiażdżą!
Ta książka nie tylko złamała mi serce na tysiąc kawałków, ale też poskładała je na nowo. Dla mnie zdecydowanie jedna z najlepszych książek tego roku! I mogę wam to powiedzieć z ręką na sercu!
Nie każdy pokocha ją tak jak ja, ale jeśli chcecie doświadczyć motyli w brzuchu, łez w oczach oraz poczuć się jak zakochana nastolatka to nie czekajcie ani sekundy. [Współpraca recenzencka]
Bardzo mi się podobało! I przede wszystkim widziałam progress Klaudii względem 1szego tomu, tutaj tę historię czytało mi się jeszcze swobodniej niż poprzedni, a dialogi były mam wrażenie swobodniejsze, i to było super! Akcja była moim zdaniem liniowa, brakowało mi nieco tempa, jednak wszystko miało sens i mi się podobało. Zhao i Aliyah to moje ulubione poboczne postacie tutaj, które początkowo chłodno nastawione do innych, zdystansowane, później zaczeły traktować naszych bohaterów jak rodzinę - w szczególności Zhao Stellę, kocham! Dzięki nim ta historia nabrała zabawnego podtonu i nie raz uśmiechałam się do książki. Fajnie, że relacja Stelli i Aarona coraz bardziej się rozwijała - mieliśmy tu romans ze spicy scenami (co w sumie dla mnie nie jest czymś koniecznym, ale było ok, całkiem subtelnie napisane). Myślę, że na pewno sięgnę po kolejne książki Klaudii bo wie jak i o czym pisze i to było super 😊
Niedługo po wydarzeniach z pierwszego tomu Stelli, Aaronowi, Axelowi i Milo udaje się zrealizować plan i wydostać „na zewnątrz”. Choć teoretycznie trafili do lepszego miejsca, gdzie nie tłamszą ich żadne zasady, a wszelkie informacje są dosłownie na wyciągnięcie ręki, zmagają się z nową rzeczywistością i próbują nauczyć się żyć na nowo, stale walcząc o swoje pragnienia.
Zacznijmy od tego, że w pierwszej części tej dylogii byłam po prostu zakochana. Uwielbiałam świat wykreowany przez autorkę i głównych bohaterów, a prowadzenie fabuły sprawiło, że nie mogłam oderwać się od lektury. Po długich miesiącach wyczekiwania w końcu w moje ręce wpadła druga część tej historii i niestety, mimo że sam zamysł fabularny pozostaje interesujący - poza bardzo małym rozmiarem fontu, od którego moje oczy płakały - trafiłam na parę ALE, które nie dawały mi spokoju podczas czytania m.in. bardzo szybkie zaakceptowanie przez Aaliyah nowych informacji, brak zabezpieczeń planów zdobytych przez Charlotte czy błyskawiczne ujawnienie tożsamości Robin Who, która miała być ściśle strzeżoną tajemnicą. Również wątek strategii wojennej i samego konfliktu został potraktowany skrótowo - planowanie trwa miesiąc, a wojna zaledwie dobę.
Książka nieco minęła się z moimi oczekiwaniami, ponieważ nastawiłam się na emocjonalną i krwawą wojnę. Zamiast szczegółowego planowania wojny, zawierania sojuszy czy prób infiltracji wroga, na pierwszy plan wysuwa się romans oraz liczne dialogi mające na celu szczere wyjaśnienie relacji między postaciami. Mimo tych zastrzeżeń wciąż doceniam wykreowane przez autorkę postacie.
Nadal uwielbiam Aarona za jego gburowatą naturę, silne uczucia, którymi darzy Stellę, ale też za rozterki i wewnętrzną walkę z samym sobą.
₊ ⊹”ᴘᴏᴡɪᴇᴅᴢ, ᴄᴢᴇɢᴏ ᴄʜᴄᴇꜱᴢ ��� ᴊᴀ ᴄɪ ᴛᴏ ᴅᴀᴍ”₊ ⊹
Nadal uwielbiam Axela za jego bezpośredniość i humor. Dodatkowo w tym tomie stawia się w roli opiekuńczego brata: „skrzywdź ją, a zobaczysz, jak można cierpieć”.
Nadal uwielbiam Milo za jego dobre serce, chociaż w tym tomie jest zdecydowanie pogubiony i potrzebuje szczerości wobec samego siebie.
Natomiast Stellę.. już nie. W pierwszym tomie lubiłam ją za racjonalność i dojrzałe podejście, w tym natomiast miałam wrażenie, że wiecznie ma pretensje do wszystkich i obraża się, jeśli ktoś ją skrytykuje. Do tego pomysł treningu bojowego w tydzień? Chociaż Aaron przez moment trzeźwo myślał i próbował wybić jej to z głowy. To nie ma szans się udać - tym bardziej, że finalnie każdy taki trening był tylko pretekstem do sesji obściskiwania się.
Rozumiem, że bohaterowie pragną wykorzystać każdą chwilę przed tym, jak będą musieli spojrzeć w oczy śmierci, ale tych scen było zdecydowanie za dużo. Odnosiłam wrażenie, że czytam głównie o wymianie śliny i innych płynów.
Świat wykreowany przez autorkę nadal jest ciekawy, nowo wprowadzone postacie są cudowne i zabawne (w szczególności Zhao). Relacje między bohaterami jak najbardziej są wiarygodne. Zakończenie zostawia sporo do życzenia, ale to tylko kwestia moich preferencji, ponieważ nie lubię tego motywu w książkach.
Jeśli szukacie dystopijnego romansu – jak najbardziej polecam tę książkę, pokochacie tych bohaterów. Jeśli jednak nastawiacie się na zagłębienie w wojenną strategię i poznanie rewolucji od wewnątrz, to niestety niektóre rozwiązania fabularne mogą sprawiać wrażenie deus ex machina.
„Pragnienia, o które walczymy” to książka, która wdarła się do mojego serca z siłą, jakiej się nie spodziewałam. Autorka, znana już z poruszającego tomu „Pragnienia, których nie widzimy”, ponownie udowadnia, że potrafi pisać o emocjach w sposób prawdziwy, nienachalny i do głębi ludzki. To powieść z pogranicza literatury obyczajowej i romantycznej, z echem dystopii. Bohaterowie, wyniszczeni doświadczeniami z przeszłości, próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w której każda decyzja jest obarczona lękiem i tęsknotą za bezpieczeństwem, jakie dawały nawet kajdany. To historia o próbie rozpoczęcia wszystkiego od nowa, z przeszłością, która wciąż kładzie się cieniem na każdym kroku. Na pierwszym planie stoją Stella i Aaron, dwoje ludzi, których połączyły rany. Stella jest delikatna, ale w tej delikatności tkwi siła. Zmieniona przez ból, walczy o to, by uwierzyć w siebie i w miłość, która nie zniewala, lecz wyzwala. Aaron to postać złożona, pełna sprzeczności, twardy, a zarazem niezwykle wrażliwy. Ich relacja jest jak taniec na granicy światła i ciemności, bliskości i strachu, a każda rozmowa między nimi iskrzy prawdą. Książka porusza tematy wolności, miłości, zaufania i uzdrawiania po traumie. To również opowieść o dojrzewaniu emocjonalnym i o tym, jak trudno pozwolić sobie na szczęście, kiedy całe życie uczono nas, że nie mamy do niego prawa. Autorka z ogromnym wyczuciem pokazuje, że prawdziwa walka toczy się nie na zewnątrz, ale w nas samych. Styl Klaudii jest poetycki i refleksyjny, a zarazem bardzo przystępny. Zdania płyną jak melodia, nieprzesadzone, a mimo to pełne emocji. Opisy są plastyczne, ale nigdy nie przytłaczają. Autorka potrafi jednym zdaniem oddać całą gamę uczuć, a dialogi brzmią naturalnie, jakbyśmy podsłuchiwali prawdziwe rozmowy. Największą siłą tej książki jest emocjonalna głębia. To nie jest romans dla rozrywki, to opowieść o ranach, które goją się powoli, o miłości, która wymaga odwagi, i o pragnieniach, które potrafią zmieniać człowieka. Bardzo podobało mi się również to, że świat przedstawiony nie jest jedynie tłem, on oddycha razem z bohaterami, reaguje na ich emocje, odbija ich lęki i nadzieje.
Dla mnie to książka, która poruszyła do głębi. Zatrzymała mnie na dłużej, zmusiła do refleksji nad tym, jak często sami budujemy wokół siebie mury z lęku przed utratą. Czułam, jakby autorka mówiła wprost do mojego serca o delikatności, o nadziei, o odwadze, która nie zawsze jest głośna.
"Pragnienia, o które walczymy" autorstwa Klaudii Rychel to zakończenie historii Stelli i Aarona, których poznaliśmy w powieści "Pragnienia, których nie widzimy". Dylogia została wydana nakładem Wydawnictwa Excalibur Hearts.
Za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym tej książki dziękuję bardzo wydawnictwu.
Pragnienia ogarniają głównych bohaterów, którzy staną przed wieloma trudnymi wyborami. Walczą o to by móc żyć tak jak chcą i gdzie chcą. To walka jest tutaj motywem przewodnim i doprowadzenie do rewolucji w New Energy.
W tym tomie wiele się dzieje, zarówno mamy tu wiele pozytywnych, jak i negatywnych wydarzeń. Autorka wykazała się umiejętnością prowadzenia akcji w ciekawy sposób, zwłaszcza jeśli chodzi o walkę i potyczki. Nie zostawia niczego przypadkowi i wszystkie wątki zmyślnie domyka i pokazuje ich podłoże oraz ostateczne rozwiązanie. Możemy śledzić rozwój relacji między bohaterami i to jak powoli poznają świat zewnętrzny.
Ta część zdecydowanie przeznaczona jest dla pełnoletnich czytelników, w dużej mierze z powodu scen zbliżenia między dwójką głównych bohaterów, których romans w tej części rozkwita w najlepsze.
Autorka poprowadziła akcje w taki sposób, że nie sposób się oderwać i mimo, że książka zdecydowanie objętością przewyższa swoją poprzedniczkę to czyta się ją z zaciekawieniem i nie ma ani chwili na nudę. Autorka nie rezygnuje z dynamiki jaką wprowadziła w pierwszym tomie, co sprawia, że powieść jest wręcz przepełniona emocjami.
Historia jest świetnie poprowadzona. Dostajemy tu cały ogrom nadziei i również ukazanie, że pewne działania mają swoje konsekwencje, co jest godne pochwały.
Bardzo podobają mi się wątki związane z nauką i supermocami. Ciekawie zostały poprowadzone i dość logicznie wszystko jest wyjaśnione.
Polecam Wam oczywiście całą dylogię, bo tej części nie można czytać bez znajomości poprzedniej - jest to jej bezpośrednia kontynuacja i tylko wtedy zrozumiecie całą historię.
pierwsza część mi sie podobała ale tu cos poszło nie tak 😐
Początek i kilka przedostatnich rozdziałów było okej ale cala reszta? Przewidywalna, nudna, zbyt cukierkowa
Pokonanie tych złych było takie easy, a przynajmniej tak to zostało opisane
nikt z ważniejszych postaci nie zginął, nawet nie ucierpiał, WGL SIE O NICH NIE MARTWIŁAM
nawet nie pamiętam kto z postaci pobocznych zmarł bo praktycznie żadna nie zapadła mi w pamięć
pół książki to czas dla bohaterów, zeby zobaczyli jak wygląda prawdziwy świat - o ile Milo i Axel cos tam robili (malo wiem wsm co) tak Aaron i Stells ciągle chodzili na morenki
TA KSIAZKA NAWET SIE SKONCZYLA SCENA PRZED MORENKA (ILE MOZNA) Ja rozumiem ze ten slow burn trwał i trwał i im sie należy ale to juz sie nudne robiło + nie mogłam wytrzymać z nimi stella była tak irytująca (ciągle foszki jakies o zazdrość bo eyyyy Aaron dłużej roznawial z inną laską) Jeszcze później ta ciąża (tak nie lubię tego motywu)
Liczyłam na jakiś bittersweet ending a dostałam ending tak idealny ze w niego nie wierzę
Axel ratował mnie co jakiś czas bez niego chyba bym sie poddała w słuchaniu audiobooka
szkoda bo zapowiadało sie dobrze
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pierwszy tom podobał mi się bardziej, tutaj zabrakło mi jakiegoś prawdziwego napięcia i poczucia zagrożenia. Wiem, że końcówka jest mocna, ale jakoś nie wierzyłam w powagę sytuacji. Dodatkowo relacje zrobiły się już trochę cukierkowe, nie czułam się aż tak zaangażowana. Oczywiście polubiłam bohaterów i chciałam dla nich jak najlepiej, ale liczyłam na lepsze poprowadzenie wątku opuszczenia New Energy. Jednak wciąż to bardzo ciekawa dylogia.
„Pragnienia, o które walczymy” to drugi tom dylogii od @klaudiarychel.autorka . Wracamy do bohaterów, których poznaliśmy w pierwszej części, tam, gdzie ich pozostawiliśmy: w szoku, przerażeniu, determinacji i chęci działania. 💥 Ale czy wydostanie się na Zewnątrz jest w ogóle możliwe? 👀
Nie chcę Wam za bardzo spoilerować treści, ale powiem jedno: prędko, czytajcie!
Kocham sposób, w jaki została napisana ta książka. Ten język, kreacja bohaterów, wydarzenia… świetnie oddane charaktery postaci, oni się zmieniają, ale jednocześnie nie gubią samych siebie. Razem z nimi poznajemy Zewnętrzny Świat, kibicujemy, przeżywamy to, co się dzieje.
Całość porusza ważne tematy społeczne, ale i nie tylko, kwestie władzy, polityki, pieniędzy. Są sceny +18, ale są one napisane w tak dobry (smaczny!) sposób, że nawet nie-fani takich scen powinni być usatysfakcjonowani 🤭
Przypadli mi do gustu też bohaterowie, których poznaliśmy w tym tomie (Zhao! 👏🏻) nie ma tutaj dwóch takich samych postaci. I każda wnosi naprawdę coś innego w tę opowieść. Kocham to, jak ta historia wciąga, jak dobrze się czyta, jest to powiew świeżości i świetna lektura na wieczór, weekend, urlop…no w każdych warunkach! Po prostu czytajcie! 💕