*współpraca reklamowa*
Jak zawsze to okładka jest winna tego, że zainteresowałam się książką, ale też opis zrobił swoje. Gdy wzięłam książkę do ręki, miałam dobre przeczucie i towarzyszyła mi ekscytacja, w końcu dostałam taką porządna cegiełkę do czytania. To pierwszy tom serii, bardzo dobry choć ma swoje wady, jednocześnie daje nadzieję na mega interesująca kontynuację. Romans z wyraźnymi elementami dark, z akcją i świetną główną bohaterką.
Cindy opiekuje się chorującą matką i pracuje w barze, stara się jak najlepiej wykonywać swoją pracę, jednak ma nadzieję na zmiany. Kobieta nie ma pojęcia, że jej szef skrywa mroczne sekrety, które sprawiają, że Cindy zostaje wciągnięta do tajemniczego i mrocznego świata, w którym dominuje przemoc, brutalność i bezwzględność, a włada nim Dragon, mężczyzna który może okazać się dla dziewczyny zarówno wybawieniem i przekleństwem. Losy tej dwójki złączą się w szalonym tańcu wojny, nienawiści ale też i pożądania i obsesji.
Jeśli lubicie cegiełki, to ta książka jest dla was, chociaż ja muszę przyznać, że na moje oko ta grubość jest nieco przesadzona, a co za tym idzie fabuła jest momentami niepotrzebnie przeciągnięta. Choć to kawał lektury i treści jest sporo, to mi troszkę za brakło konkretów, autorka bardzo rozwlekła akcję i wydarzenia, przez co nie towarzyszył mi dreszczyk emocji, którego oczekiwałam, ale też momentami książka mi się dłużyła. Podobały mi się wątki gangsterskie, które się wyróżniały w fabule, było brutalnie, krwawo, momentami intensywnie. Autorka w świetny sposób pokazała kilka gangsterskich twarzy, i choć skupiała się na tej mrocznej stronie, pokazała też tę zwyczajną nawet przyjacielską.
Na uwagę w szczególności zasługuje tutaj Cindy (nie wiem jak was ale mnie to imię strasznie drażni), to dziewczyna z którą gangsterzy nie mają lekko, pyskuje, stawia się na każdym kroku, i wyczekuje momentu żeby dać nogę, choć każda kolejna próba kończy się niepowodzeniem. Pomiędzy Cindy i Dragonem zaczyna się coś dziać, nie powiedziałabym że to od razu chemia, mamy tu takie jakby połączenie hatelove ze slowburn. Zachowanie kobiety jest względnie zrozumiałe, ale Dragona już nie do końca, nie potrafiłam tutaj zrozumieć jego motywów, ani intencji, które z czasem zaczęły się klarować, ale pomimo tego wciąż stanowiły dla mnie zagadkę. Relacja jest dziwna, skomplikowana, nie ma co tutaj szukać romantyzmu, pojawia się pożądanie, zazdrość, a na końcówce jakiś zalążek uczucia, jestem ciekawa jak autorka pociągnie to dalej.
Historia nie kończy się z ostatnią kropką. Choć większa część książki wydawała mi się rozwleczona, to końcówka jest nieco bardziej intensywna, pełna zwrotów akcji, krwi, zagrożeń, skrajnych emocji, czyli wszytko to co lubię najbardziej. Koniec wbił mnie w fotel, choć coś niecoś udało mi się przewidzieć, kontynuacja jest mi potrzebna na już, bo jestem mega ciekawa jak autorka z tego wszystkiego wybrnie i na jakie tory skieruje całość fabuły. Mam przeczucie, że będzie się działo.
Lektura intrygująca, dla mnie nieco przeciągnięta i za spokojna, niemniej postacie, wydarzenia i ogólnie otoczka jest pełna szczegółów i detali, troszkę wynagradza brak konkretów odnośnie intencji czy motywów działania. Choć to cegiełka, to wciąga i czyta się ją w miarę szybko, jeśli lubicie gdy fabuła rozwija się powoli, a akcja dopiero z czasem nabiera tempa to jest to powieść w sam raz dla was. Ja polecam i czekam niecierpliwie na kolejny tom.