Niektóre świąteczne prezenty są owinięte w papier. Inne — w spojrzenia, których nie da się zapomnieć.
Ginger Hale kocha święta jak nikt inny. Ta dwudziestopięcioletnia kolekcjonerka kiczowatych swetrów z reniferami, bałwanami i dwuznacznymi napisami, od lat spędza grudzień w Aspen z rodziną swojej najlepszej przyjaciółki, Blair. Każdy rok jest podobny – te same rytuały, te same wspomnienia, ten sam magiczny klimat.
Ale w tym roku coś się zmienia. A właściwie ktoś.
Starszy brat Blair i chłopak, do którego Ginger wzdychała jako nastolatka – pojawia się znienacka i... to on zabiera ją w podróż do Aspen.
Sześć lat milczenia. Jedna wspólna droga. Dwadzieścia jeden dni pod jednym dachem.
Weston pamięta, jak działał na małą Hale. Ona udaje, że już jej nie interesuje. Czy świąteczna magia przetrze drogę przez sarkazm, wspomnienia i nowe emocje?
siri, play “manchild” by sabrina carpenter 💫 wow, dawno nie czytałam aż tak “nijakiej” książki ;/ mimo, że w pewnym momencie zostało mi kilka minut słuchania to autentycznie mi się nie chciało XD
boże czy naprawdę są ludzie, którzy aż tak nie zdają sprawy z konsekwencji swoich akcji? HALO!! (zaraz będzie spojler, aby dobrze to wytłumaczyć)
on chce się do niej przeprowadzić, więc WYJEŻDŻA Z DOMKU GDZIE BYLI RAZEM BEZ SŁOWA I MYŚLI ŻE TO ROMANTYCZNIE JAK JEJ NIC NIE POWIE I PO PROSTU ZA KILKA DNI DO NIEJ WRÓCI Z NIESPODZIANKĄ XD
Dam 2,25 ⭐️ za sam pomysł i nieschematyczne rozwiązanie motywu "starszy brat przyjaciółki", bo tutaj te przyjaciółki od początku są ze sobą szczere i nie ma o to dramy, jak to zwykle bywa. Blair ogólnie jest super, tak jak jej mama chcąca zeswatać dwójkę głównych bohaterów. I to tyle.
Świątecznego klimatu za bardzo nie czuć, ale samo Aspen fajne, szkoda tylko, że jedynie raz byli na nartach :(
Bohaterowie, choć dorośli, zachowują sie jak piętnastolatkowie, a ich słowne przekomarzanki to jeden wielki cringe. O Ginger nie wiemy nic poza tym, że 6 LAT TEMU (fraza powtarzana nagminnie, żebyście nie zapomnieli) podkochiwała się w Westonie i od dziecka przyjaźni się z Blair. No i kocha obrzydliwe swetry, które w ogóle nie były dla mnie zabawne, ale to już kwestia indywidualna. Weston jest poważnym zrzędliwym mężczyzną, który nigdy nie zwracał uwagi na Ginger, ale teraz nagle mu się odmieniło. Jego napady zaborczości były komiczne, a słowa, które miały brzmieć "sexy" strasznie mnie żenowały. Spicy opisy też były jakieś kwadratowe (nie umiem tego inaczej określić, to słowo mi idealnie tu pasuje XD).
Nie czułam żadnej głębi w tej relacji, niby mamy wyjaśnienie skąd się pojawiają te uczucia, ale mnie to nie przekonało. Były ze 3 słodkie momenty między bohaterami w tym zakończenie, które było ogromnie głupie, ale Wes był słodki. Choć giga głupi XD Końcowa drama strasznie wymuszona, a Stary wiedział i nie powiedział? XD
Dalej nie wierzę, że bohaterowie mają 30 i 24 lata.
Poza tym książka jest napisana w taki sposób, że nie pozostawia miejsca na żadne wątpliwości czy domysły. Wszystko jest wyłożone na tacy, nie ma żadnego oczekiwania na rozwiązanie danej sprawy czy napięcia związanego z niepewnością. Dodatkowo czułam się potraktowana jak czytelnik-debil, któremu wszystko trzeba kilka razy powtarzać, ale z użyciem lekko różniących się od siebie słów.
Rozumiem zamysł świątecznej komedii romantycznej, ale od takich trzymam się z daleka.
Przesłuchałam to od 7 grudnia naraz, bo perspektywa kolejnego dnia, w którym czeka na mnie rozdział, była tak bardzo smutna i męcząca, że chciałam się już tego pozbyć XD
Oficjalnie ta książka zyskuje tytuł najgorszej tego roku. Aż muszę się wyżalić XD
Po pierwsze, nigdy w życiu nie chciałbym mieć za przyjaciółkę głównej bohaterki. Nie wiem jak można być tak bezczelnym i narcystycznym.
W ogóle cała relacja głównej pary jest obrzydliwa. Przez pół książki ze sobą smsuja, bo 30 letni typ chyba wstydzi się rozmawiać i woli robić to przez telefon będąc w tym samym czasie w jednym domku i siedząc dosłownie za ścianą 😭. Wszytsko jeszcze podkręca to, że cały czas nazywa ją słodką, dosłownie co strone pada to słowo i mam już tego tak dosyć, wtf, typie masz 30 lat, od 6 lat nie widziałeś tej laski, rozmawiasz z nią od 10 dni i co chwile mówisz do niej „słodka, mała Hale” 🤮
To wszystko jeszcze podkręca zupełny brak komunikacji między główną parą - rozumiem jakby byli w liceum, ale nie w wieku 30 lat 😭. Wesa i Ginger dzieli dosyć spora odleglosc, ale nigdy o tym nie rozmawiali, dlatego też Wes dosłownie 3 dni po tym, jak zaczął nazywać Ginger swoją dziewczyna, postanawia wyjechać bez słowa xd. Oczywiście wielkoduszny Wes postanowił pojechać do miejsca gdzie dotychczas mieszkał, żeby zamknąć wszytskie sprawy i móc zamieszkać w mieście Ginger. No shit sherlock, nikt się nie spodziewał, że jak wyjedziesz bez słowa i bez pożegnania, jednocześnie nie odpisując na żadne wiadomości, to ona może to jakoś źle odebrać
Skusiłam się pozytywnymi recenzjami, ale żałuję.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Bohaterowie zachowują się jak licealiści udający dorosłość, dialogi brzmią jak z Wattpada, a logika relacji rodzinnych nie istnieje w żadnym wymiarze. Ginger to chaos w ludzkiej formie, Weston to trzydziestolatek z emocjonalnością trzynastolatka, a jedyną osobą z mózgiem jest Blair, więc szkoda, że autorka postanowiła ją potraktować po macoszemu. Sceny „seksowne” są żenujące, sceny „romantyczne” tandetne, a sceny „zabawne” niezamierzenie komiczne.
Nie lubię być hejterką, ale niestety o tej książce nie mam nic dobrego do powiedzenia. Od pierwszego rozdziału czułam, że się nie polubimy ze stylem pisania autorki i niestety za bardzo się nie pomyliłam.
Główna bohaterka zachowywała się typowa durna blondynka, która myśli, że jej teksty, swetry i zachowanie jest zabawne - otóż nic bardziej mylnego, kochana.
A Weston? 30-letni typ, który zachowuje się jakby nigdy osoby płci przeciwnej nie widział. Albo jak napalony, podstarzały wujek na weselu, robiący maślane oczy do swojej niepełnoletniej siostrzenicy. Rozdziały z jego perspektywy były po prostu niesmaczne i zbyt skręcające, by dało się je słuchać z kamienną twarzą.
Końcówka - wręcz żałosna. Może byłaby i piękna - tak jak w typowej komedii romantycznej - gdyby nie poprzedzające ją rozdziały i po prostu durny motyw, na którym ją oparto.
Byłam tak zajarana pomysłem książki w stylu kalendarza adwentowego, a ostatecznie zawiodłam się przepotężnie.
⟢ 𝑪𝒉𝒓𝒊𝒔𝒕𝒎𝒂𝒔 𝑾𝒊𝒔𝒉𝒍𝒊𝒔𝒕 to książka, na którą czekałam naprawdę długo. Widziałam mnóstwo wszędzie krążących cytatów, które tylko podsycały mój apetyt na lekturę, więc nic dziwnego, że byłam nakręcona jak małe dziecko przed odpakowaniem prezentu. Oczywiście w międzyczasie dopadł mnie mały 𝐳𝐚𝐬𝐭𝐨́𝐣 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐞𝐥𝐧𝐢𝐜𝐳𝐲 - klasyk - więc książka musiała chwilę poczekać na swoją kolej. 𝐀𝐥𝐞 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐰𝐫𝐨́𝐜𝐢ł𝐚 𝐦𝐢 𝐨𝐜𝐡𝐨𝐭𝐚 𝐧𝐚 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞, 𝐳ł𝐚𝐩𝐚ł𝐚𝐦 𝐣𝐚̨ 𝐰 𝐬𝐞𝐤𝐮𝐧𝐝𝐞̨.
⟢ 𝐙 𝐭𝐰𝐨́𝐫𝐜𝐳𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝑴𝒂𝒓𝒄𝒆𝒍𝒊 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐚𝐦 𝐳𝐛𝐲𝐭 𝐝𝐮𝐳̇𝐞𝐠𝐨 𝐝𝐨𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐝𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚, 𝐛𝐨 𝐝𝐨 𝐭𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐫𝐲 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚ł𝐚𝐦 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚̨ 𝐣𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐞̨ (𝒑𝒓𝒐𝒔𝒛𝒆̨ 𝒎𝒏𝒊𝒆 𝒏𝒊𝒆 𝒛𝒋𝒆𝒔́𝒄́ - 𝒏𝒂𝒅𝒓𝒐𝒃𝒊𝒆̨, 𝒐𝒃𝒊𝒆𝒄𝒖𝒋𝒆̨!). Dlatego nie do końca wiedziałam, czego się po niej spodziewać. Moje obawy jednak szybko się rozwiały, bo pióro autorki jest naprawdę świetne - 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐢𝐞, 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐞𝐦𝐧𝐞 i 𝐰𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐚𝐣𝐚̨𝐜𝐞. Dzięki temu 𝑪𝒉𝒓𝒊𝒔𝒕𝒎𝒂𝒔 𝑾𝒊𝒔𝒉𝒍𝒊𝒔𝒕 przeczytałam właściwie na raz, nawet nie zauważając, kiedy minęły kolejne rozdziały.
⟢ 𝐎𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐲𝐦 𝐩𝐥𝐮𝐬𝐞𝐦 𝐛𝐲ł𝐨 𝐝𝐥𝐚 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨́𝐰𝐧𝐢𝐞𝐳̇ 𝐰𝐲𝐤𝐫𝐞𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰. Nie są idealni, mają swoje wady, przeszłość, mocniejsze i słabsze strony, a przede wszystkim - są różnorodni. To nadal rzadkość, a tu wypadło to bardzo naturalnie i wiarygodnie.
⟢ 𝑮𝒊𝒏𝒈𝒆𝒓 skradła moje serce od pierwszych stron. Jest w niej coś swojskiego, takiego… prawdziwego. 𝐔𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐣𝐞𝐣 𝐡𝐮𝐦𝐨𝐫, 𝐬𝐲𝐭𝐮𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐞 𝐭𝐞𝐤𝐬𝐭𝐲, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐚ł𝐲, 𝐳̇𝐞 𝐩𝐚𝐫𝐬𝐤𝐚ł𝐚𝐦 𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡𝐞𝐦 𝐰 𝐧𝐚𝐣𝐦𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐦𝐨𝐦𝐞𝐧𝐭𝐚𝐜𝐡. Doceniam też to, że nie udaje idealnej - pokazuje swoje słabości, momenty zawahania i tę zwyczajną ludzką niepewność, dzięki czemu łatwo było mi się z nią utożsamić.
⟢ Jeśli chodzi o 𝑾𝒆𝒔𝒕𝒐𝒏𝒂… mam do niego dosyć 𝐧𝐞𝐮𝐭𝐫𝐚𝐥𝐧𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐞𝐣𝐬́𝐜𝐢𝐞. Myślałam, że będę nim totalnie zauroczona, a tu proszę - niespodzianka. Oczywiście szanuję go ogromnie za to, jak traktował 𝑮𝒊𝒏𝒈𝒆𝒓: z 𝐮𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨, 𝐬𝐳𝐚𝐜𝐮𝐧𝐤𝐢𝐞𝐦 do jej granic i realnym 𝐝𝐛𝐚𝐧𝐢𝐞𝐦 𝐨 𝐣𝐞𝐣 𝐤𝐨𝐦𝐟𝐨𝐫𝐭. To naprawdę na plus. Ale mimo tego nie poczułam jakiejś wielkiej ekscytacji jego postacią. A wydarzenie z końcówki książki? Doprowadziło mnie do szału bardziej niż powinno - chłopak mógł ruszyć głową, naprawdę.
⟢ 𝐈𝐜𝐡 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐛𝐲ł𝐚 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐚. 𝐂𝐡𝐞𝐦𝐢𝐚, 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐞, 𝐧𝐚𝐩𝐢𝐞̨𝐜𝐢𝐞 - to wszystko czuć w każdym rozdziale. 𝑴𝒂𝒓𝒄𝒆𝒍𝒂 zrobiła tu kawał dobrej roboty. Do tego humor, świąteczny klimat i ikoniczne sweterki 𝑮𝒊𝒏𝒈𝒆𝒓, które zasługują na osobną nagrodę.
⟢ Koniec końców bawiłam się przy tej książce fenomenalnie. 𝑾𝒆𝒔𝒕𝒐𝒏 nie podbił mojego serca, ale cała historia już tak. 𝑪𝒉𝒓𝒊𝒔𝒕𝒎𝒂𝒔 𝑾𝒊𝒔𝒉𝒍𝒊𝒔𝒕 to ciepła, zabawna, emocjonalna opowieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. A ja? Ja muszę koniecznie przeczytać kolejne książki autorki, bo czuję, że trafiłam na coś, co może stać się moim nowym ulubionym comfort readem.
Odmóżdżyłam się tak, jak planowałam czytając ją, ale równie dobrze mogłam obejrzeć gówniany świąteczny film na netflixie i emocje byłyby te same a zmarnowany czas przy tym wyniósłby 1,5h. Na przebrnięcie tej historii zeszło trochę więcej, ale cóż, wiedziałam na co się piszę.
Oczekiwania do tej książki były naprawdę ogromne. Czekałam na grudzień, aby zacząć czytać ją w formie kalendarza adwentowego, bo bardzo spodobał mi się ten zamysł. Okładka, zielone strony i wyklejka prezentowały się w świetny sposób, ale… To jedyny plus tej pozycji. Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak bardzo męczyłam się słuchaniem jakiejkolwiek książki. Jak pierwszy i drugi rozdział był dla mnie fajnym wprowadzeniem, tak reszta pozostawia wieeele do życzenia.
Zacznijmy od tego, że główni bohaterowie byli dorośli, a zachowywali się jak dzieciaki z gimnazjum. Wes był takim creepem, że nie dowierzałam w to, jak okropnie został on przedstawiony. 30 letni typ, który nie może wytrzymać tego, że komuś widać kawałek ciała, no błagam. Ledwo wytrzymuje widząc ją w legginsach i jego bluzie, która swoją drogą nie wiem jak znalazła się na niej, bo ona dalej go rzekomo nie lubi. Oburzył się, że Ginger w wieku 24 lat spotykała się z facetami, jakby????? To nie miała takiego prawa?? chłop w szoku, że seks nie jest tematem tabu dla niej. Tak mnie irytowało, jak na każdym kroku mówił do Ginger “słodka”. Miałam wrażenie, że jest to wciśnięte w każdy możliwy dialog. Fakt, że ciągle powtarzał sobie, że Ginger nic dla niego nie znaczy, a już w trzecim rozdziale jest jakiś pokaz zazdrości z jego strony ☠️. Po akcji na stoku (do niej przejdę, kiedy będę opisywać główną bohaterkę) myślałam, że padnę. Weston postanowił jechać z Ginger do lekarza, a kiedy ten ją badał i był dla niej TYLKO MIŁY, to Weston zachowywał się, jakby miał zaraz zejść na zawał z zazdrości. Chłopie, zdecyduj się czego ty chcesz. Tak nie cierpię tego bohatera, że nawet teraz pisząc recenzję przewracam oczami, kiedy tylko o nim pomyślę.
Ginger nie jest wcale lepsza. To, jakie ona miała myślenie, to jest jakiś hit. Nie wspomnę już o tym, że podczas akcji na stoku wywróciła się stając na nogi i dostała wstrząśnienia mózgu? Nie wiem jak to się stało, bo ona dosłownie upadła na śnieg w KASKU! I żeby była jasność – ona wcale nie spadła z wysokości 2 metrów, a po prostu przy wstawaniu. Nie wiem po co ten wątek został tam dodany, skoro 2 czy 3 dni później Weston wrzuca ją w zaspę, a na kolejny dzień ona już była nachlana do takiego stopnia, że pół imprezy nie pamiętała. Myślę, że osoba po wstrząśnieniu mózgu nie zachowuje się w ten sposób. Ginger mówiła jedno, a robiła drugie, żeby potem przemyśleć, że jednak no jest głupia. Miałam jej serdecznie dosyć i nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz czytałam o tak idiotycznej bohaterce.
Ich relacja w tak szybkim tempie przeskoczyła z nie pałania do siebie sympatią do jakiejś wielkiej miłości. Klimatu świąt nie czułam przez całą książkę, a Aspen to jedynie mogę wyszukać sobie na internecie, bo byli tam tyle czasu, a zaledwie kilka razy wyszli z domu. To było tak nudne, że strasznie się męczyłam i cieszę się, że porzuciłam czytanie jej w pewnym momencie, bo chyba bym nie wytrzymała tego. Mam wrażenie, że oni po prostu nie potrafili wyjść z jej pokoju. Serio, zastanawiam się czemu taki potencjał został tak bardzo zmarnowany. Jestem na siebie wściekła, że zaczęłam ją czytać i codziennie traciłam chwilę na to, żeby poznać ich historię bliżej. Styl pisania autorki również nie przypadł mi do gustu, a o spicy scenach w tej książce się nie wypowiem, bo kiedy usłyszałam jedną w audiobooku, to automatycznie wyszłam. Strasznie nudna historia, której osobiście nie polecam.
sama historia była świetna, a to jak jest wydana sprawiło, że była jeszcze lepsza - to czytanie jednego rozdziału codziennie przez 24 dni było najbardziej wyczekiwana przeze mnie częścią dnia (i trochę będę tęsknić hahah)
• " Cóż, pragnęłaś wersji demo, a otrzymałaś tę premium (...) To twój szczęśliwy dzień." • "Ostatnie, czego chcę, mając trzydziestkę na karku, to wysłuchiwanie kazań od rodziców." • "Łamanie zasad bywa zaskakująco przyjemne." • "I miło było oglądać mojego brata z uśmiechem na twarzy. Nigdy jeszcze nie widziałam go tak szczęśliwego, jak wtedy, gdy był z tobą." • "Jeśli chodzi o tę kobietę, mogę zostać nawet wariatem." • "Jako jej najlepsza przyjaciółka muszę cię ostrzec, że jeśli jeszcze raz doprowadzisz ją do łez, urwę ci jaja. I mam gdzieś to, że jesteś moim bratem."
DNF po 5 rozdziałach. Lubię świąteczne szmirki, ale jednak wolę je w wersji filmowej. Od książek oczekuję trochę wyższego poziomu, nawet od obyczajówek/romansów.
Ta książka otuli Was jak najcieplejszy kocyk i sprawi, że w te chłodne, jesienne i zimowe wieczory będziecie miały rumieńce 🤭 Uwielbiam tę historię i to, jak Gigi I Wes idealnie się dopełniali 🙂↕️ Dajcie się skusić i przeczytajcie Christmas Wishlist 🎄
Ps książka jest w formie kalendarza adwentowego - 24 rozdziały na 24 dni grudnia
When I write in English, you know it’s bad. Where do I even start? I thought I was picking up a cute holiday romance, maybe some snow, some cozy vibes… instead, I got a whole lot of nothing. Good luck finding that „holiday magic”. The main characters… oh boy. They spend most of the book arguing like kids in a sandbox. Mind you, they are 25 and 30 years old. Their so-called chemistry? Nonexistent. I spent more time rolling my eyes than actually enjoying the story. I kept thinking, “Are these people even adults? Or just kids who got stuck in Aspen for Christmas?” And don’t even get me started on the Christmas sweaters. This book is basically festive tedium wrapped in cliché after cliché. One star because zero isn’t allowed.
Ja chyba jestem już za stara na takie książki 😅 Wiem, że jestem w zdecydowanej mniejszości, ale muszę, bo się uduszę. Świątecznych elementów jest tu tyle, co kot napłakał. Niby jest grudzień, śnieg, góry, choinka i pierniczki, ale klimatu nie robią praktycznie żadnego, chyba że oprawą graficzną i tytułem. Nie czułam tego. Relacja między głównymi bohaterami przez większą część czasu przypomina podchody gimnazjalne i to jest właśnie ten element, na który jestem już za stara, bo mnie by się po prostu już nie chciało, gdyby ktoś bez ustanku i z namysłem okazywał mi tak jawną niechęć, a do tego próbował wmówić mi, że to z sympatii. Albo to ta konkretna pozycja mnie nie przekonała? Czegoś zabrakło? Może gdyby była ciut lepiej przedstawiona to nie miałabym zarzutu? Może. Do tego główny bohater jest natarczywy, zaborczy, a jego zachowanie od czapy pod koniec książki niezrozumiałe, nawet przy jego argumentacji. Mam wrażenie, że ten wątek był trochę na siłę, żeby wprowadzić jakiś element dramatu, ale jak dla mnie obyłoby się bez niego. Mógłby sobie też darować nazywanie Ginger słodką albo małą co chwila. Żeby nie być takim Grinchem, powiem że na plus są sceny erotyczne i swetry bohaterki z dwuznacznymi napisami. Nawet się zaśmiałam na wzmiankę o nich. Myślę, że autorka mogłaby rozważyć, czy nie wprowadzić takiego merchu, pewnie sprzedawałby się tak dobrze, jak ta książka. Świąteczna playlista i lista filmów na końcu to też fajny pomysł
4,5/5⭐️ Zdecydowanie jestem w stanie wyobrazić sobie ekranizację tej książki i z wielką przyjemnością obejrzałabym taki świąteczny film. Książka, która troszkę skradła moje serce prostotą, być może koniec był trochę przerysowany, ale czy nie o to chodzi w komediach romantycznych? Żeby na zakończenie teatralnie na siebie wpadli i wyznali sobie miłość? Właśnie o to!
Jestem na tak, było miło, lekko i zabawnie. Niby wiesz jak się skończy, ale i tak czytasz z zaciekawieniem.
Wstawki z smsami były bardzo trafione, polubiłam głównych bohaterów i przyjemnie spędziłam czas.
Jeżeli uwielbiacie oglądać świąteczne komedie romantyczne, mam coś dla Was!
Ginger Hale kocha święta i celebruje je jak nikt inny. Całą zimę chodzi ubrana w kiczowate świąteczne swetry oraz posiada specjalną Christmas Wishlist do zrealizowania z kimś wyjątkowym w ten czas. Jak co roku spędza grudzień razem ze swoją przyjaciółką- Blaire i jej rodziną w ich domku w Aspen. Jednak tym razem zaszła pewna zmiana. Dołącza do nich starszy brat Blair- Weston, w którym Gigi podkochiwała się za dzieciaka. Ten czas będzie...cóż…ciekawy!
Gdy tylko przeczytałam opis Christmas Wishlist, wiedziałam, że będzie to coś dla mnie. Jak już pewnie wiecie, książka jest w formie kalendarza adwentowego. Akcja odbywa się od 1 do 24 grudnia. 1 rodział = 1 dzień. Jestem ogromną fanką tego pomysłu jak i wykonania!! Pomimo tego, że akcja trwa zaledwie lekko ponad 3 tygodnie, książka jest przepełniona ogromem wydarzeń i wszystko przebiega płynnie i tak, jak powinno. Marcelina świetnie oddała świąteczny klimat. W środku znajdziecie lekcje jazdy na stoku, dekorowanie pierniczków, wybieranie choinki, 🌶️🔥przy kominku i wiele, wiele więcej! A to, że West zdecydował się zrealizować jej świąteczną listę i przystać na jej szalone pomysły totalnie trafiło do mojego serca.
Uwielbiam głównych bohaterów oraz ich relacje. Motyw starszego brata przyjaciółki jest genialnie wykonany. To jak Weston zaczął zwracać uwagę na Ginger (w inny sposób niż wcześniej) było bardzo emocjonujące. Ukradkowe spojrzenia, chowanie się po pokojach przed siostrą, teksty na podryw i sms-y!!! Ginger i Weston wymieniają między sobą dużo wiadomości, które znajdziecie w książce, dzięki temu powieść czyta się niezwykle szybko, a te sms-y dodają wiele humoru. No właśnie. Jak na Marcelinę Bobeł przystało, lektura jest BARDZO zabawna. Żarty i napisy na swetrach Gigi totalnie trafiły w mój gust. Gwarantuję Wam, że podczas czytania będziecie bawić się fenomenalnie!! A na końcu książki znajdziecie listę świątecznych piosenek, filmów oraz przepis na pierniczki Westona, z których możecie skorzystać po (lub w trakcie) czytania. Ocena: 5/5⭐️
Na koniec parę słów do Marceli. Dziękuję, że zaufałaś mi, dając pod moją opiekę tak świetny projekt, jakim jest Christmas Wishlist. Wiele to dla mnie znaczy. Jestem ogromnie dumna, że książka odnosi taki sukces, bo zasługujesz na to i jeszcze więcej!! A wy, jeżeli wytrwaliście do końca, lećcie zamawiać książkę w formie kalendarza adwentowego z zielonymi stronami!!💚🎄
"Myślałem, że tylko niegrzeczne dziewczynki dostają pod choinkę rózgi, mała Hale. Czyżbyś stała się jedną z nich?"
Lubicie oglądać świąteczne filmy?
Współpraca reklamowa @papieroweserca
❄️brat przyjaciółki ❄️wymuszona bliskość ❄️sekretna relacja ❄️świąteczna komedia romantyczna ❄️ona zakochała się pierwsza ❄️książka w formie kalendarza adwentowego
Jedyna w swoim rodzaju książka w formie kalendarza adwentowego z zielonymi stronami!
Ginger od lat jest zakochana w bracie swojej przyjaciółki, ale niestety jest to nieodwzajemnione uczucie, bo w jego oczach zawsze była przyjaciółka jego siostry. Kiedy znowu przychodzi przedświąteczny czas, ginger wraz z rodzicami Blair ponownie wyrusza do Aspen na kilka tygodni. Jednak w porównaniu z kilkoma poprzednimi laty, ten wyjazd będzie inny. A mianowicie dołącza do nich Weston, i to sprawia, że ten wyjazd stanie się dla Gigi niezapomniany, bo okazuje się, że Mała Hale już nie jest taką małą Hale.
Zanim zacznę zachwycać się samą książką, zacznę od stylu pisania Marceli. Kiedy przeczytałam propozycję patronacką, miałam przeczytany tylko debiut autorki, i to jak ogromny kontrast był między tymi dwoma książkami jest niesamowity. Widać ogromny (I mean OGROMNY) progres w samym wymyślaniu historii, w prowadzeniu jej i ilości pisanego tekstu. Jeśli czytaliście poprzednie książki autorki i któraś z wymienionych rzeczy wam nie pasowała, to spróbujcie jeszcze z Christmas Wishlist i jestem pewna, że ta książka wam się spodoba!
Jako fanka wszelkich świątecznych filmów mówię wam, że to jest film na papierze! Ja nie wiem, jak Marcela to zrobiła, ale czytałam to tak, jakbym oglądała film. Śmiałam się aż do łez i bolesnego brzucha. Teksty Gigi na swetrach to było coś, na co czekałam w każdym rozdziale. A sama relacja między nią a Westonem było czymś co sprawiało, że przebierałam nogami i sama chciałam się przenieść do książki, żeby to przeżyć. Ich ukrywanie się dodawało tajemniczości i pikanterii, bo jak to bywa u autorki, tego nie mogło zabraknąć🌶️ Jest to książka, której potrzebuje każdy w swoim życiu, ale nie każdy jest tego świadom, więc nie czekajcie tylko lećcie czytać!!
Dziękuję Marcela, że mi zaufałaś, zarówno z tym, że w ogóle powiedziałaś mi tak wcześnie o tej książce, jak i później, że powierzyłaś mi tak ważny dla ciebie projekt❤️ Jestem z ciebie cholernie dumna, że dostałaś taką szansę i jak ogromny sukces zdążyła książka osiągnąć jeszcze przed premierą!! Wyprzedanie na targach w Krakowie i Topka Empiku!!! GRATULACJE GRATULACJE GRATULACJE
Muszę bo się uduszę 🥲 Czy naprawdę kobitka dostała wstrząsu mózgu, bo przewróciła się na plecy (i to z pozycji pochylonej, więc jakim cudem nie spadła na tyłek, no proszę) i uderzyła głową, którą miała w kasku - w śnieg. Głową w kasku uderzyła o śnieg i już miała wstrząs 🥲 Już pomijając fakt, że dzień wcześniej był opis jak dobrze jeździ na nartach, a ze snowboardem nie potrafi nawet wstać.
A potem chłop jeździł na łyżwach, przewrócił się, uderzył głową (bez kasku) w lód i nic mu nie było 🙃
Książka byłaby dużo lepsza i więcej można byłoby jej wybaczyć, gdyby bohaterowie byli młodsi. Ciągle zachowywali się prymitywnie i pretensjonalnie. Gdy po dziecinnym zachowaniu wpadły SMUTne sceny już całkiem się to gryzło.
This entire review has been hidden because of spoilers.