Nim pożrą nas ćmy – opowieść o końcu świata, który może być... nowym początkiem.
Wyobraź sobie, że budzisz się z kacem po fatalnej kłótni z żoną. Nie ma prądu, zasięgu, wody, nikogo na ulicach. Zostajesz tylko Ty i Twoja dwuletnia córka.
Tak zaczyna się Dzień Zero – początek świata bez ludzi. Dziewięć lat później Marek i jego córka – Łucja wciąż żyją w opuszczonym mieście, próbując zbudować normalność w nienormalnych czasach. On – ojciec z bagażem win i wątpliwości. Ona – dziecko nowego świata, dla którego cywilizacja sprzed apokalipsy to już tylko blednąca baśń.
Nim pożrą nas ćmy to poruszająca, intymna i zarazem niepokojąca opowieść o rodzicielstwie i człowieczeństwie wystawionym na próbę
koncepcja ciekawa, świeża, rozwiązanie fabularne na końcu interesujące (najbardziej martwiłam się, czy uda się logicznie ten brak ludzi wytłumaczyć), trochę dłużyn, zwłaszcza alkoholowych, trochę warsztat do dopracowania, ale kibicuję autorowi w dalszej drodze (p.s. marketingowe porównania do tej znanej "Drogi" trochę na wyrost, jak można się było domyślić i przed lekturą)
Skończyłam tę książkę parę dni temu i do tej pory nie wiem, co o niej myśleć.
Przede wszystkim - nie tego się spodziewałam, więc czuję się nieco rozczarowana. Oczekiwałam naprawdę smutnego, trudnego postapo, faktycznie na miarę "Drogi".
Marek, główny bohater, budzi się pewnego dnia na potężnym kacu i odkrywa, że na świecie zostały tylko dwie osoby - on i jego malutka córeczka Łucja. Na początku pojawia się zdezorientowanie i przekonanie, że to jakiś nieśmieszny żart, ale w końcu bohater akceptuje rzeczywistość: ludzkość zniknęła. Próbuje odnaleźć się w tym nowym świecie, jednocześnie ucząc się samotnego rodzicielstwa. Czas mija, Łucja dorasta, a my zbliżamy się do "właściwej" akcji.
Sam pomysł, by zamiast tradycyjnych rozdziałów zrobić zeszyty, był całkiem ciekawy i świeży. Powieść odbieramy dzięki temu jako swoisty pamiętnik bohatera, a zapisane wspomnienia dają możliwość wglądu w jego nową rzeczywistość i to, jak się przystosowywał do świata "po". Tyle że te opisy są po prostu niemiłosiernie rozwleczone. I serio, bardzo lubię opisy, nadają klimat, łatwiej wejść w historię... ale tutaj wywracałam oczami. Może to było zamierzone - umówmy się, Marek nie należy do najprzyjemniejszych bohaterów, którym się kibicuje. Ale w moim odczuciu dokładne opisywanie pomieszczeń, regałów czy innych drobiazgów mijało się z celem, bo nic nie wnosiło do akcji. A nawet ją spowalniało, bo miałam wrażenie, że dosłownie nic się nie dzieje.
Największym problemem Marka jest jego choroba alkoholowa, której - niestety - poświęca mnóstwo czasu. Osobiście nie znoszę tego wątku i nie potrafiłam ani mu współczuć, ani kibicować. Zważywszy na to, jak często popełniał błędy, powtarzał bezrefleksyjnie, że jest najgorszym ojcem dla Łucji, tym trudniej było mi czuć do niego sympatię. I o ile rozumiem chęć stworzenia bohatera, który popełnia błędy i jest nieidealny, o tyle trudno mi znaleźć jakieś jego pozytywne cechy, by go obronić. Łucja za to jest sympatyczną bohaterką, zdolną dziewczynką, zaradną i jej rozterki mnie interesowały - dziecko wychowane w czasach, gdy nie ma ludzkości, żyjące "gdzieś", a trochę "nigdzie".
I moje największe rozczarowanie - postapo. Po przemyśleniu i poznaniu zakończenia rozumiem, dlaczego świat bez ludzi i ogólnie akcja wydawały mi się tak sielankowe, mimo to czuję się zawiedziona. Powiedziałabym, że to nawet jest bardziej powieść obyczajowa, kładąca nacisk na relacje ojciec-córka, skupiająca się na budowaniu relacji, odkupieniu win i wyrzutach sumienia na tle świata, który przestał istnieć. I jak się zastanowić - przestał on istnieć na wielu płaszczyznach. Dodam, że wątek ciem był całkiem ciekawy i to mi się spodobało, choć szkoda, że pojawiło się właściwie na samym końcu.
Reasumując, jeśli ktoś nastawia się na postapo jak ja - to się zawiedzie. Jeśli interesuje was relacja bohatera z córką, zaskakujące zakończenie i wątek odkupienia win, to myślę, że warto po nią sięgnąć.
TAK SIĘ MĘCZYŁAM Z TĄ KSIĄŻKĄ. Podejrzewam, że moja ocena wynika głównie z mojego nastawienia do tej książki. Liczyłam na świetne postapo. Nie ukrywam, trochę się zawiodłam, bo ta książka niestety nie jest czymś na co liczyłam. W zasadzie przez całą historię nie wiemy o co chodzi. Liczyłam bardziej na rozbudowany świat w powieści i na jakieś smaczki i akcję z tym zwiazaną, a ta historia głównie opiera się na relacji ojciec-córka. Główny bohater - nie lubię gościa, ale to nie jest jakiś minus książki, bo nie zawsze musi to być człowiek, którego uwielbiamy. Muszę jeszcze przemyśleć to i usiąść do napisania recenzji. A zakończenie? Zaskakujące i trochę uratowało tę książkę w moich oczach, ale dalej mam ogromną chęć na jakieś dobre postapo, bo ta książka wcale mi tego nie dała.
nie. Jezu. próbowałam doczytać do końca naprawdę próbowałam, leglam po dwustu stronach. może ja myślałam, że to będzie coś innego ale coz, idzie to zweryfikować tylko po plusach i minusach.
plusy: elegancki styl pisania, czułam się jakbym czytała coś ekskluzywnego. fabuła - właściwie to tylko to, że ludzie zniknęli, prąd i zasięg. bo nawet nie było to jakoś bardzo rozbudowane.
minusy...: 90% tej książki to: ojciec krzyczący na córkę, ŁUCKAAA WRACAJ, DO POKOJU, ŁUCKA ZOSTAW, ŁUCKA NIE JEDZ TEGO. To jest dosłownie CAŁA KSIĄŻKA. Lub krzyki na psa - serio? gatunek obiecywał mi coś innego, a eksxytowalam się by to przeczytać. kolejne 5% to pijanstwo Marka, cholera, kurwa no i wzdychanie. piąstki powtarzane dość często - nie cierpię tego słowa. nazwała mnie tatusiem - i tak milion razy, on ma jakiś fetysz? o co chodzi? jara go to? wtf? albo ja źle myślę? nieważne. napewno nie dam drugiej szansy autorowi. nie ma mowy. jest więcej rzeczy ale to bardziej pierdoły, więc nie będę tego wypisywać.
dzięki paa
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jeśli oczekujesz książki na miarę „Drogi”, to się rozczarujesz. To nie jest postapokaliptyczna wizja świata, a bardziej powieść o rodzicielstwie i alkoholizmie. Nie znajdziesz tu właściwie niczego związanego z walką o przetrwanie, nowym świecie i jak sobie w nim poradzić. Jest sporo o relacji z dzieckiem, problemach wychowawczych i egzystencjalnych osoby, która została sama na świecie. Plus za zaskakujące zakończenie!