Cynamonowe święta” autorstwa Pauliny Wysockiej-Morawiec to jedna z dwóch lektur świątecznych, którymi postanowiłam rozpocząć sezon na świąteczne książki. Choć tytuł brzmi bardzo aromatycznie, to jednak w środku czekała na mnie słodko-gorzka opowieść o nadziei, miłości i trudach, z jakimi trzeba się zmierzyć, zaczynając wszystko od nowa.
✨️ O czym jest historia?
Joanna, właścicielka małej cukierni, próbuje ułożyć sobie życie na nowo po rozstaniu z toksycznym mężem. Wychowując samotnie syna Tymona i walcząc o spokój, niespodziewanie wpada w zabawną, choć kłopotliwą sytuację podczas kontroli sanepidu. Spotkanie z przystojnym inspektorem Markiem staje się początkiem wyjątkowej znajomości.
Nie będzie jednak łatwo, bo w tle pojawiają się komplikacje i zazdrosny były mąż. Czy mimo to Asia znajdzie w sobie odwagę i siłę, by zacząć wszystko od nowa?
✨️„Cynamonowe święta” to świąteczna powieść obyczajowa z nutką romansu. Myślę, że autorce udało się idealnie połączyć oba wątki i wyszła z tego przyjemna historia w sam raz na jeden wieczór z jednym małym ale 👀. Asia i Marek to para naprawdę ciekawych bohaterów, każde z nich z własnym bagażem doświadczeń, ale z otwartym sercem i nadzieją na miłość oraz nowy, lepszy początek. Jednak spice sceny, które zaserwowała autorka, przerosły nawet mnie. Nigdy już nie spojrzę na bajkę Pszczółka Maja, a właściwie na Gucia, w ten sam sposób. Nie da się zapomnieć o sporym żądelku 🙈. Ale wracając do historii, reszta była naprawdę fajna. Pokazała, że miłość może przyjść w najmniej oczekiwanym momencie i że warto walczyć o siebie i swoje szczęście mimo przeszkód, które los rzuca nam pod nogi.
Jeśli szukacie aromatycznej, życiowej historii, „Cynamonowe święta” będą idealnym wyborem. Mimo małego minusa polecam.