Stereotypowy playboy? Jest. Drogie sportowe auta i zegarki? Są. Ta jedna dziewczyna, o której on myśli cały czas… Chwila. Co?
Elis Palmer nie ma szczęścia w miłości, co potwierdzają nieudane spotkania z chłopakami poznanymi w aplikacjach randkowych. Gdy kolejny „porządny” facet okazuje się niewypałem, dziewczyna usuwa wszystkie konta i nie zamierza już nigdy mieć nadziei na odnalezienie mężczyzny swojego życia.
Beck nosi na bluzie hokejowej numer dwadzieścia dwa i ma cały tabun uwielbiających go kobiet. Mężczyzna jednak nie wchodzi w żadne bliskie relacje i nigdy do końca nie ufa płci przeciwnej. Elis nie powinna być wyjątkiem, a jednak coraz częściej pojawia się w jego myślach. I gdy dziewczyna potrzebuje pomocy w odpędzeniu natrętnego adoratora, Beck bez wahania proponuje jej udawany związek.
On nie chce się angażować, a teraz staje się tym, który ciągle tęskni. Ona pragnęła miłości, ale zamknęła się na nią całkowicie. Czy ich relacja „na niby” może zamienić się w coś prawdziwego i na zawsze?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Ta historia to drugi tom serii i chociaż pierwszy był dla mnie w porządku - ten naprawdę mi się spodobał. Styl pisania Ewy jest bardzo przyjemny i lekki, przez co bardzo szybko się to czytało, a w dodatku fabuła była na tyle wciągająca, że udało mi się ją bardzo szybko skończyć.
Elis Palmer - główna bohaterka - zaintrygowała mnie już w pierwszym tomie i bardzo się cieszę, że to jej historię mogliśmy poznać tym razem. Moją sympatię zaskrabiła sobie szybko i do samego końca już tak pozostało. Jest niepoprawną romantyczką i pod wieloma względami mogłam zobaczyć w niej lustrzane odbicie, co czasem przyprawiało mnie o ucisk w sercu. Poczułam do niej wielką sympatię, bo czytanie o niej było trochę takie, jak rozmowa z przyjaciółką. Jest świetnie wykreowaną postacią, w której wiele ludzi znajdzie cząstkę siebie. Jest zaradna, ambitna, a co dla mnie najważniejsze - dobra. Serce, które dawała najbliższym jest czyste i bezinteresowne, i jest to chyba moją ulubioną rzeczą w niej. Z wszystkich wykreowanych przez Ewę bohaterów, to właśnie ona skradła moje najbardziej.
Z kolei Beck to jej przeciwieństwo, a jednak ma z nią więcej wspólnego niż sam zdawał sobie z tego sprawę. Uwielbiam jego poczucie humoru, całe wykreowanie, bo uważam, że tu również autorka poradziła sobie świetnie. Bardzo poruszyła mnie jego historia i sposób, w jaki zostało to poprowadzone, przez co każda minuta z nim spędzona była dla mnie bardzo dobrze spędzonym czasem. Nie chcę wam za dużo napisać, by nie zdradzić elementów, które każdy powinien odkryć. Napiszę więc jedno: warto go poznać, bo niejednokrotnie was zaskoczy.
Podobało mi się, że fabuła miała istotne znaczenie i wiele się działo. Chociaż ich relacja była na pierwszym miejscu, nie sprawiło to, że stało się monotonnie. Zwroty akcji, pełno emocji - były na początku dziennym i bardzo, ale to bardzo przypadło mi to do gustu. Tak jak wcześniej wspomniałam - bardzo się zaangażowałam w całą historię i dość szybko mogłam powiedzieć, że ten tom przypadł mi do gustu. Na szczęście do samego końca się to nie zmieniło.
Relacja głównych bohaterów to kolejna rzecz, na której warto się zatrzymać. Została poprowadzona w bardzo subtelny sposób, przez co opis bohaterów był jeszcze bardziej zgodny. Jedyna rzecz, do której mogłabym się lekko przyczepić to opis scen łóżkowych, które z czasem przestały mieć tę magię i niektóre po ludzku mi się nie podobały. Jednak nie sprawiło to, że książka stała się gorsza w odbiorze.
For The Cheer to romans, który mogę polecić z czystym sumieniem. Zabawna, lekka, chociaż poruszająca dość ważne i czasem trudniejsze tematy. Chociaż nie jest to moja ulubiona książka, jaką przeczytałam, to z wielką chęcią sięgnę po kolejne tomy i poznam losy pozostałych bohaterów, bo motyw found family wychodzi Ewie znakomicie. Ode mnie bardzo duża polecajka - warto zatrzymać się nad tym tytułem.
EWA CO TY BRAŁAŚ JAK PISAŁAŚ TE KSIĄŻKĘ CO TO BYŁO CAAAARTTTTEEEEEERRRRR
Po pierwszym tomie który był mocno średni, ten mnie powalił na łopatki. Rozwalił. Trochę zniszczył.
Bo przepraszam ale jak to ja chichotałam, smuciłam się i prawie płakałam na jednej książce? którą zaczęłam dzisiaj rano i skończyłam tego samego dnia?
Ta książka jest tak pięknie i kompleksowo napisana, z postaciami które mają sens. Z akcją, która nie pędzi, ale też nie stoi w miejscu. To jest dla mnie absolutny ideał hokejowkowy.
Ile ja frustracji miałam czytając o tym, jak Elis sama zaprzecza swoim uczuciom i ucieka przed nimi to nie macie pojęcia. Tak dobrze rozumiem tę dziewczynę i jej kompleksy, że chyba samo to powoduje i mnie łzy wzruszenia. Proszę, dajcie Elis gwiazdkę z nieba.
O Becku mogłabym napisać epopeje, ten chłopak to jest absolutne złoto i dobro narodowe i błagam chrońcie go za wszelką cenę. ZASŁUŻYŁ.
6/5 matko i córko, wskakuje w totalną topkę hokejowej w tym roku. ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️
Byłam naprawdę pozytywnie nastawiona na tę historię, jednak niestety nie podobała mi się tak bardzo jak pierwsza część. Nie polubiłam się niestety z głównymi bohaterami i przez większość książki czułam wobec nich ogromną irytację, a ich relacja nie do końca do mnie przemówiła.
To, że słuchałam jej w formie audiobooka, bardzo pomogło, bo w pewnym momencie chciałam porzucić tą lekturę.
Niestety, podobnie jak w przypadku pierwszego tomu, nie udało mi się dotrwać do końca książki "For the Cheer". Będąc całkowicie szczerą - po czasie niewiele z tej historii pamiętam, co samo w sobie jest dla mnie dość wymownym sygnałem. Początek zapowiadał się obiecująco i był wciągający, jednak im dalej w fabułę, tym gorzej utrzymywał moją uwagę.
Pod koniec pojawia się co prawda ciekawszy fragment: moment ponownego zjednoczenia bohaterów oraz scena z kijami, który wyróżnia się na tle reszty, ale to zdecydowanie za mało, by uratować całość.
Na plus zaliczam wątek tarota. Pomysł sam w sobie jest interesujący, jednak mam wrażenie, że został jedynie zarysowany. Bohaterka stawia karty, ale czytelnik właściwie nie widzi, by ten motyw miał realny wpływ na fabułę. To zmarnowany potencjał, który mógłby nadać historii głębi lub oryginalności.
Ciekawie zapowiadała się również przeszłość Cartera, jednak ostatecznie jego postać ponownie została sprowadzona do roli niemal idealnego "green flaga", co sprawiło, że przyćmił główną bohaterkę zamiast ją uzupełniać. Brakowało mi u niego wyraźniejszych wad, konfliktów czy napięć, które uczyniłyby go bardziej wiarygodnym.
Zdecydowanym plusem była dla mnie Elis jako bohaterka - dziewczyna z większymi krągłościami, a nie kolejna stereotypowo szczupła postać "ze skóry i kości". To miła i potrzebna odmiana.
Podsumowując, jest to romans, który od pewnego momentu całkowicie mnie stracił. Historia sprawiała wrażenie rozmytej, pozbawionej wyraźnego punktu ciężkości i emocjonalnego zaangażowania, przez co szybko przestała być dla mnie interesująca.
coś mi tu nie zagrało. naprawdę chciałem, aby ta książka mi się podobała, ale po prostu wszechświat uznał, że nie będę lubił tej książki. w sensie inaczej: lubię ją, ale jej nie ubóstwiam tak, jak historii braydena i jamie. po prostu mam z nią takie ,,good person, wrong time".
Playboy, który zmienia się dla niej w goldenretrivera? check!
Carter "Beck" Hollenbeck to stereotypowy playboy, ma 22 lata, taki sam numer na bluzie hokejowej, uwielbia szybkie sportowe samochody, drogie zegarki, modne ubrania, a także pewną dziewczynę, która zawróciła mu w głowie, gdy śpiewała stojąc na blacie, używając banana za mikrofon. Elis Palmer ma 21 lat, uwielbia stawiać tarota, uprawiać jogę i medytację, a jej ulubiony kolor to różowy. Nie ma szczęścia w miłości i wielokrotnie zawiodła się na mężczyznach, ponieważ każdy poprzedni partner patrzył na nią tylko w sposób fizyczny. W swoim życiu przeżyła już wiele rozczarowań i przykrości.
Elis i Becka poznajemy już w pierwszym tomie serii Thin Ice Games. Początkowo Elis jest nastawiona do Becka negatywnie, uważa go za bawidamka, który zmienia kobiety co noc i nie byłby w stanie być w stałym związku. Natomiast Beck już od dawna zauroczony jest Elis, a od dłuższego czasu zauważa, że jedno-nocne przygody już nie są tym czego pragnie. Podczas sytuacji, w której były partner naprzykrza się Elis, Beck proponuje jej udawany związek, ma to mieć korzyści dla dwóch stron. Dla niej, bo w końcu były partner będzie mógł się od niej odczepić, a dla niego, bo trener zobaczy, że ma kobietę na stałe. Gdy Elis się zgadza na taki układ, Beck robi wszystko by się do niej zbliżyć w prawdziwy sposób, traktuję ją jak księżniczkę, upewnia się, że czuję się komfortowo w pewnych sytuacjach, a także chcę dla niej zmienić swój dotychczasowy styl życia, żeby na nią zasłużyć, bo dla niego to nie jest tylko udawanie. Elis ma niską samoocenę przez doświadczenia życiowe i uważa, że taki ktoś jak Beck, nie byłby w stanie się w niej zakochać. Beck natomiast na pierwszy rzut oka może wydawać się nieczuły, przez to, jaki styl życia prowadzi, jednak gdy poznajemy go bardziej, to widzimy, że daje całe serce osobom, na którym mu zależy. Pomimo swojego przykrego dzieciństwa możemy zobaczyć, że stał się człowiekiem czułym i pełnym szacunku do osób, które na to zasługują. Elis bardzo broni się przed uczuciem do Becka z powodu swoich traum, jednak on udowadnia jej, że może na nim polegać i nie jest taki jak jej poprzedni partnerzy.
Bardzo podoba mi się również ukazana przyjaźń między chłopakami i to, że bohaterowie z innych tomów tutaj występują.
Cała fabuła rozwija się naturalnym tempem, możemy zauważyć jak krok po kroku zmieniają się nastawienia bohaterów, jest to fajnie ukazane i nic nie jest przyspieszone. Bohaterowie są wykreowani w taki sposób, że możemy się z nimi utożsamiać i przeżywać różne emocje. Czytając tę książkę miałam wrażenie, jakbym była obok. Bardzo dużym plusem jest to, że w książce nie ma toksycznych zachowań między bohaterami, potrafią ze sobą rozmawiać i jeśli jest jakiś problem to mówią o tym drugiej osobie. Nie ma krzywych akcji między nimi, niedomówień i niepotrzebnych dram.
"Ja zawsze pragnęłam mieć kogoś blisko, ale nigdy tego nie miałam. On tego nie chciał i unikał, a mógłby mieć już sto razy."
Elis Palmer ma już dość nieudanych prób randkowania, po tym co zrobił jej ostatni facet, postanawia ostatecznie dać sobie spokój z poszukiwaniem miłości. Choć Elis na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo pewna siebie, w środku nie zawsze radzi sobie ze swoimi problemami i odrzuceniem. Po tym jak dziewczyna wyjechała z rodzinnego miasteczka robi wszystko by nie okazywać słabości, dzielnie znosi wszystkie przeciwności losu, studiuje, pracuje i spotyka ją wiele złego.
Elis nigdy nie bierze na poważnie flirtów ze strony Cartera "Becka" Hollenbecka, znanego hokeisty i najlepszego przyjaciela chłopaka jej przyjaciółki i współlokatorki. Jednak Beck, prawdziwy uwodziciel i flirciarz od miesięcy nie może zapomnieć właśnie o Elis. I nagle gdy dziewczyna potrzebuje pomocy w pozbyciu się swojego uporczywego byłego to hokeista oferuje jej swoją pomocną dłoń.
Dla Elis to okazja do pozbycia się z jej życia eks chłopka, lecz Beck pragnie wykorzystać ten czas by zdobyć jej serce i wreszcie przekonać ją jaki jest naprawdę. Jednak Elis nie będzie łatwo przekonać, jak wiele może ich łączyć. Ona zwykła dziewczyna, on znany i popularny hokeista, który może mieć każdą. Do tej pory życie Cartera wyglądało zupełnie inaczej, lecz dla swojej wybranki postanawia się zmienić.
Jednocześnie Hollenbeck ma szansę przekonać swojego trenera do tego, że jego życie prywatne wreszcie się zmienia. W pewnym momencie w życiu Elis i Becka wszystko może się zmienić, wreszcie wszystko może się ułożyć, a oni mogą otrzymać swoją szansę.
Ta historia podobała mi się zdecydowanie bardziej niż pierwszy tom, dostajemy dwójkę bohaterów z bardzo dużymi problemami. Elis to bardzo niepewna siebie bohaterka, a problemy w poprzednich związkach tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że to ona jest winna rozpadowi tych relacji. Dodatkowo to, co robi jej były partner przyprawia o ciarki. Historia Becka jest poruszająca, ale i przerażająca, to co ten bohater przeżył w swoim domu rodzinnym to tragedia, która odcisnęła na nim piętno w jego dorosłym życiu. Mimo wszystko Beck podniósł się i zawalczył o siebie i swoją przyszłość. A teraz z Elis u boku ma szansę na jeszcze lepsze zakończenie.
Bardzo podobała mi się ta historia, doprowadziła mnie to łez wzruszenia. Muszę przyznać, że jestem ciekawa kolejnych tomów i tego jak zostaną przedstawione losy pozostałych bohaterów. Nie zabrakło tutaj wielu zwrotów akcji, dram i kłopoty, działo się w tej historii dużo, czasami może już nawet zbyt wiele. Książkę Polecam 🔥🩷
Tym razem miałam przyjemność poznać historię Elis i Becka, która zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu niż poprzednia historia. Już pierwszy rozdział wywołał u mnie szczery śmiech dzięki tekstom Becka, choć później atmosfera szybko zgęstniała, słowa, które usłyszała nasza bohaterka, były wyjątkowo bolesne.
To książka pełna skrajnych emocji: od zabawnych momentów, po sytuacje pełne wzruszeń i smutku. Bardzo doceniam sposób kreacji bohaterów oraz naturalne dialogi. Czuć w nich prawdziwe emocje, bez sztuczności czy przesady. Wszystko toczy się tu bardzo życiowo, a tempo wydarzeń jest doskonale wyważone.
Szczególnie poruszyła mnie postać Elis. Obserwowanie, jak przez pryzmat swojego wyglądu czuje się gorsza i ciągle jest wykorzystywana, było przykre. Dlatego tak bardzo kibicowałam Beckowi, który cierpliwie pokazuje jej, że jest wyjątkowa właśnie taka, jaka jest. Ta historia to piękna lekcja samoakceptacji oraz tego, jak ważne jest otaczanie się ludźmi, którym naprawdę zależy na naszym szczęściu.
Historia Becka również chwyta za serce, to, co musiał przejść w dzieciństwie, jest niezwykle poruszające. Podobało mi się, że relacja między bohaterami rozwijała się spokojnie, aksamitnie, bez zbędnego pośpiechu.
Wielkim plusem jest także wątek przyjaźni, moment, w którym Elis zostaje zaatakowana po pracy, a Beck natychmiastowo mobilizuje swoich przyjaciół, pokazuje, jak silne więzi ich łączą.
W tej książce nie ma miejsca na nierealne, przerysowane wydarzenia. Choć nie brakuje łez i trudnych chwil, wszystko wydaje się bardzo autentyczne. Pięknie opisano, jak Elis i Beck wzajemnie o siebie walczą i wspierają się w każdej sytuacji. To poruszająca historia o miłości, która daje siłę.
Ta historia była lekka, z pozoru jak każda inna historia romansu dwojga ludzi. Carter Hollenbeck skrywa jednak tajemnice przeszłości oraz bardzo trudne relacje rodzinne, które warunkują jego obecne podejście do życia. Cudownie było poznać jego historię, chociaż nie powiemy - bolało to, co skrywa pod powierzchnią. Ale my lubimy emotional damage w książkach 🥹
Ich romans zaś - co to był za piękny rozkwit uczucia! Beck zabiega o Elis jak największy dżentelmen na świecie - uwierzcie nam - każda dziewczyna marzy o Carterze - z jednej strony zawiadaka i przystojniak, z drugiej strony 100% czuły facet, który słucha uważnie, co Elis mówi i jak twierdzi "nie jest księżniczką, ale zasługuje na takie traktowanie" 🩷 Carter to definicja "if he wanted to he would" i czytałyśmy ich historię z rozmarzeniem, rozrzewnieniem i ciepłem w sercu. Jego "jeśli odejdziesz, będę płakał"? BOZIU 🥹😭 Ewa piszę tak, że człowiekowi robi się ciepło na sercu. Jak ktoś jest w stanie wymyślić taką historię, to my od razu wierzymy, że naprawdę prawdziwa miłość istnieje i każdy zasługuje, by poznać "swojego Cartera" Czekamy na kolejne części! 🥰 Brak fałszywej skromności to ostatnia rzecz, która bardzo nam się podobała i dała totalny powiew świeżości. Zarówno Beck jak i Elis lubią ładne rzeczy, Beck pragnie rozpieszczać swoją ukochaną, na co ona mu pozwala i jest do tego chętna 😊 Dla takich książek robimy to, co robimy, a patronat tutaj to była dla nas sama przyjemność 🩷🩷🩷Dziękujemy! ~ M&G
Zdecydowanie pod względem fabularnym widać poprawę względem pierwszego tomu. Tutaj wszystkie te wątki ładnie kliknęły i stworzyły spójną, bardzo ciekawą całość. Carter i Elis byli po prostu przesłodcy i aż chciało się im kibicować. Uważam, że ich problemy były chwytające za serce, zwłaszcza przeszłość Becka. Były to naprawdę niełatwe do zobrazowania sobie wydarzenia, ale pomogły lepiej zrozumieć, z czego wynikały pewne zachowania. Sama ich relacja rozwijała się stopniowo wraz z lepszym poznawaniem siebie nawzajem rosło ich zaufanie i to się świetnie obserwowało. Seth wyrósł w moich oczach na takiego cichego bohatera w tym tomie. Jestem pozytywnie zaskoczona tą serią i tym jak zgrabnie jest poprowadzona.
Historia jest dość schematyczna: popularny hokeista, zmieniający dziewczyny jak rękawiczki, poznaje Elis i nagle cały jego świat staje na głowie. Beck chce na nią zasłużyć, zmienia swoje zachowanie i mimo że nigdy nie planował związku, dla niej jest gotów na wszystko. Problem w tym, że Elis wcale nie chce z nim być. Ich „układ” miał być tylko grą pozorów, ale dla Becka od początku był prawdziwy - zakochał się niemal od pierwszego wejrzenia.
I muszę to powiedzieć: Beck to mój nowy książkowy mąż. Uwielbiam jego poczucie humoru i charakter. Brayden był cudowny, ale wolę Becka - to zdecydowanie mój typ. Trudna przeszłość go ukształtowała, choć ten wątek nie do końca mnie przekonał. Wiedziałam, czego się spodziewać, więc nie byłam zaskoczona, ale nadal uważam, że jest to przesada, zwłaszcza jeśli chodzi o wątek sióstr. To jedyny powód, dla którego nie daję książce pięciu gwiazdek.
Trochę męczyły mnie też ciągłe odniesienia do jego dawnego życia - jakby wciąż go za nie oceniano, mimo że Beck to naprawdę wartościowy chłopak.
Elis natomiast… nie jestem jej fanką. Szczególnie irytowały mnie powtarzające się komentarze o jej „nieidealnej” sylwetce. Co która z nas niby ma idealną sylwetkę? Na szczęście w duecie z Beckiem wypada o wiele lepiej. Ich rozmowy, dynamika i rozwój relacji to najmocniejsze elementy książki.
A trener Collins? Absolutna ikona.
Słuchałam tego w formie audiobooka i to był strzał w dziesiątkę. W pierwszej części męski lektor mnie drażnił, ale tutaj pasował do Becka idealnie. Jego interpretacja, zwłaszcza naśladowanie Elis - to było złoto.
ta książka była tak cudowna😮💨😮💨 kocham całe to uniwersum, historia jamie i braydena chwyciła mnie ogromnie za serce, ale to co zrobił carter i elis, już tęsknię za nimi i nie mogę się doczekać premiery trzeciego tomu!!
Doczekałam sie wydania moich słodziaków!! Elis i Carter<3 To jest zdecydowanie mój ulubiony tom z tej serii (czekam jeszcze na FOF). Kocham too🩷! Bardzo przyjemnie mi się to czytało.
Ale mi się podobał ten tom! Dokładnie takiej hokejówki potrzebowałam przeczytać w ostatnim czasie 🥹 lekkiej, przyjemnej i komfortowej. Niedługo zabieram się za kolejny tom 🩷 zdecydowanie lepsza część od pierwszej!
Elis, po nieudanych próbach randkowania, chce skończyć z poszukiwaniem miłości, jednocześnie sprawić, by ludzie przestali ją wypytywać o związki. Beck z kolei nie chce się ustatkować - woli czerpać z życia garściami. Mimo to musi przekonać swojego trenera, że się zmienił i że w jego życiu pojawił się ktoś na stałe. Czy wchodząc w udawany związek, będą w stanie sobie pomóc?
Po niezbyt dobrych odczuciach po pierwszym tomie postanowiłam dać szansę For the Cheer i muszę przyznać, że na początku pozytywnie się zaskoczyłam. Uwielbiam bohaterów tej części - w porównaniu z Braydenem i Jamie, oni przynajmniej mają jakiś charakter. Uwielbiam też to, że Elis nie jest kobietą wpisującą się w kanony piękna: ma parę nadprogramowych kilogramów, fałdkę na brzuchu, a mimo to akceptuje swoje ciało. Do tego nie jest kolejną słodziutką, malutką, nieporadną dziewczynką, tylko kobietą mającą świadomość swojej wartości - choć jednocześnie bardzo emocjonalną. Beck jest natomiast zabawny, troskliwy i lojalny, mimo że wszystko to skrywa pod maską typowego playboya.
Przez większą część książki całkiem dobrze się bawiłam, ale szczerze muszę przyznać, że gdyby skończyła się mniej więcej w połowie, z pewnością oceniłabym ją wyżej. Rozdziały, w których Beck starał się przekonać do siebie Elis, są o wiele lepiej napisane niż te po tym, jak przestali udawać. Im dalej w treść, tym więcej rzeczy zaczęło mi nie pasować - np. ciągłe wytykanie Elis jej niedoskonałości, cringowe teksty, na siłę wrzucony wątek quizu miłosnego, smuty przez które czułam się zażenowana, czy powielony schemat z tomu pierwszego (wielka drama między bohaterami tylko po to, by w kolejnym rozdziale wyznać sobie miłość i się pogodzić).
Pomimo szczerej sympatii do trenera Collinsa, w tym tomie zaczął mnie irytować przez swoje dziwne zachowania - raz wchodzi w rolę opiekuńczego ojca, a chwilę później zachowuje się infantylnie. Natomiast z plusów warto wspomnieć o postaci Vincenta/Victora/Van Gogha - spełniła swoje zadanie, bo czułam do niej wyłącznie negatywne emocje.
Książka porusza też trudne tematy, ale wszyscy już wiemy, że to nie jest złoty środek na dobrą historię. Rodzinna przeszłość Becka była przerażająca, ale miałam wrażenie, że autorka aż za bardzo chciała pokazać, z jak patologicznego środowiska się wywodzi.
I tutaj przechodzimy do gwoździa programu - braku wyszczególnienia jednego ważnego TW na liście, który sprawiłby, że nawet bym po nią nie sięgnęła, mimo że pojawia się tylko w jednym rozdziale (PDF). To mój apel do wydawnictwa, by uwzględniło to przy ewentualnych dodrukach, a nie stawiało na równi czynów podejmowanych wobec dorosłych.
Podsumowując - styl pisania, kreacja postaci i relacja między bohaterami w tej części wypadły zdecydowanie na plus. Nadal jest sporo do poprawienia, by pozbyć się tego wattpadowego posmaku, ale mimo wszystko odradzam tę książkę osobom wrażliwym na krzywdę dzieci, choćby ze względu na ten jeden rozdział.
Nie wiem po co ja to czytam. Czy przeczytam kolejną część ? Tak. Czy mnie to porwało? Czy zrobię reread? Nie. To taka książka którą można czytać bez skupienia. Fatalne to nie było ale dobre też nie.
Cześć #HelloBookstagram! Przychodzę dzisiaj do Was z kolejną recenzją.
Q&A: Czy Waszym zdaniem warto wracać, ale tylko po to by zamknąć jakieś drzwi?
Tytuł: For the cheer Autor: Ewa Remek Wydawnictwo: NieZwykłe Ocena: ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/5⭐️
[patronat medialny/współpraca reklamowa]
Opis od wydawcy: Stereotypowy playboy? Jest. Drogie sportowe auta i zegarki? Są. Ta jedna dziewczyna, o której on myśli cały czas… Chwila. Co?
Elis Palmer nie ma szczęścia w miłości, co potwierdzają nieudane spotkania z chłopakami poznanymi w aplikacjach randkowych. Gdy kolejny „porządny” facet okazuje się niewypałem, dziewczyna usuwa wszystkie konta i nie zamierza już nigdy mieć nadziei na odnalezienie mężczyzny swojego życia.
Beck nosi na bluzie hokejowej numer dwadzieścia dwa i ma cały tabun uwielbiających go kobiet. Mężczyzna jednak nie wchodzi w żadne bliskie relacje i nigdy do końca nie ufa płci przeciwnej. Elis nie powinna być wyjątkiem, a jednak coraz częściej pojawia się w jego myślach. I gdy dziewczyna potrzebuje pomocy w odpędzeniu natrętnego adoratora, Beck bez wahania proponuje jej udawany związek.
On nie chce się angażować, a teraz staje się tym, który ciągle tęskni. Ona pragnęła miłości, ale zamknęła się na nią całkowicie.
Czy ich relacja „na niby” może zamienić się w coś prawdziwego i na zawsze?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Cytat: „— Stary, ona mówi do mnie Carter. Rozumiesz? Nikt nie mówi do mnie Carter, bo nienawidzę swojego imienia. A ona… ona mówi do mnie Carter. — […] — A ja to kocham”
Recenzja: 🏒 „For the cheer” to drugi tom serii „Thin Ice Game”. Jest to kolejna książka od Ewy, która czytam i piszę recenzję. Ale ta recenzja jest wyjątkowa, ponieważ historię tych bohaterów przyjęłam pod swoje patronackie skrzydła. Podobnie jak poprzednia część, czytałam ją gdy była jeszcze publikowana na Wattpadzie, gdzie totalnie skradła moje serce — musiałam sięgnąć po papier i ponownie się zakochać. Poznajemy tutaj historię dziewczyny, która nie ma szczęścia w miłości. Potwierdzają to nieudane spotkania z chłopakami poznanymi w aplikacjach randkowych. Gdy kolejny „porządny” facet okazuje się niewypałem, dziewczyna usuwa wszystkie konta. Nie zamierza już nigdy mieć nadziei na odnalezienie mężczyzny swojego życia. Jednak wszystko się kompiluje, gdy zaczyna częściej wpadać na pewnego mężczyznę. Nosi on na bluzie hokejowej numer dwadzieścia dwa i ma cały tabun uwielbiających go kobiet. Jednak on nie wchodzi w żadne bliskie relacje, nigdy również do końca nie ufa płci przeciwnej. Dziewczyna nie powinna być wyjątkiem, a jednak coraz częściej pojawia się w jego myślach. I gdy dziewczyna potrzebuje pomocy w odpędzeniu natrętnego adoratora, bez wahania proponuje jej udawany związek. On nie chce się angażować, a teraz staje się tym, który ciągle tęskni, ona natomiast pragnęła miłości, ale zamknęła się na nią całkowicie. Co z tego wyniknie? Czy ich relacja „na niby” może zmienić się w coś prawdziwego i na zawsze?
🏒 Elis Palmer — główna bohaterka — to dziewczyna, która zdecydowanie nie ma szczęścia w miłości. Potwierdzają to nieudane spotkania z chłopakami poznanymi w aplikacjach randkowych. Gdy kolejny „porządny” facet okazuje się niewypałem, dziewczyna usuwa wszystkie konta. Z tego również powodu, nie zamierza już nigdy mieć nadziei na odnalezienie mężczyzny swojego życia. Jednak wszechświat i karty, mają dla niej inny plan. W jej życiu coraz częściej zaczyna pojawiać się pewien mężczyzna. Carter „Beck” Hollenbeck — bo to o nim mowa — to hokeista, który na bluzie nosi numer dwadzieścia dwa. Ma on przepiękne piwne oczy, brązowe włosy i cały tabun uwielbiających go kobiet. Beck jednak nie wchodzi w żadne bliskie relacje i nigdy do końca nie uda płci przeciwnej. Elis nie powinna być wyjątkiem. A jednak coraz częściej pojawia się w jego myślach. I gdy dziewczyna potrzebuje pomocy w odpędzeniu natrętnego adoratora, Hollenbeck bez wachania proponuje jej udawany związek. On zawsze powtarzał, że nie chce się angażować. A teraz staje się tym, który ciągle tęskni. Ona pragnęła miłości, ale zamknęła się na nią całkowicie. Czy ich relacja „na niby” może zamienić się w coś prawdziwego i na zawsze? Czy ze swoją pomocą zmienią zdanie? Czy dwa różne światy zdołają się połączyć?
🏒 Książka jest pełna wspaniałych i genialnych tekstów. Znajdziemy też cudowny humor, trochę tajemniczej zagadki oraz rozmowy, które chwytają za serce. Ale pojawią się również takie, które mogą sprawić, że zabije ono trochę szybciej lub całkowicie się roztopi. Historia opisana jest w bardzo przyjemny sposób, choć porusza trudne tematy. Całość czytało się szybko, gdyż zastanawiałam się, kiedy wszystko przestanie być układem i zmieni się w coś prawdziwego. To sprawiło, że przez książkę się płynie, a ja nie widząc kiedy — dotarłam do końca historii. W tej historii zachwyciły mnie także sami bohaterowie, których okazje miałam poznać już w pierwszym tomie. Carter jest wspaniały i uwielbiam jego przemianę. Kocham go za każdy najmniejszy gest, który wykonywał w stronę Elis. Za wszystkie pomysły na wspólne wyjścia, które mnie zachwyciły. Skradł moje serce także uroczym przezwiskiem, które nadał dziewczynie. Pokochałam również postacie poboczne — z drobnymi wyjątkami. Bardzo się cieszę, że Elis i Carter mają takich przyjaciół w swoim życiu. Mimo iż jest to historia wcześniej wspomnianej dwójki, to i tak jestem ogromnie ciekawa wątków pozostałych osób z paczki. Nie mogę się czekać aby poznać ich historii.
🏒 Elis i Carter to para, która choć na pierwszy rzut oka różni się, są do siebie podobni. On jest bogatym i przystojnym hokeistą, który chętnie korzysta z życia. Ona natomiast to studentka, która choć uwielbia drogie rzeczy, bardzo ciężko pracuje. On nie chce angażować się w związki, a wszyscy nazywają go „królem trójkątów”. Ona za to nie ma szczęścia w miłości. Mimo tych różnic połączył ich udawany związek. On zaczyna czuć coś więcej. Ale ona, zgodni ze swoim postanowieniem, zamyka się na miłość. Z każdym kolejnym dniem zaczynają się zmieniać. Zmieniają się również ich zdania.
🏒 Ostatnie rozdziały to odkrywanie tajemnicy, która narodziła się podczas całej książki. Odrobine się tam działo, gdyż dowiadujemy się prawdy, która może zaskoczyć. Były momenty, w których się śmiałam, ale również i te, które sprawiały, ze byłam odrobine przygnębiona. Pojawiły się również chwile gdy rozpływałam się totalnie i nie mogła wyjść z podziwu jaki wspaniały jest Carter. Ciesze się, że miałam okazję go poznać, gdyż już teraz nie mogę się doczekać aby przeczytać historie innych hokeistów — Rory’ego i Setha. Podczas całej książki poznajemy myśli bohaterów, więc miałam okazję mocno się z nimi zżyć. Trudno się czytało gdy przytrafiało im się cóż złego czy smutnego, a zwłaszcza historii Becka. Ale przecież po każdej burzy wychodzi słońce. Zatem czy zakończenie ich historii jest szczęśliwe? Aby się tego dowiedzieć, zachęcam Was do przeczytania „For the cheer” od Ewy Remek.
„Zawsze pragnęłam mieć kogoś blisko, ale nigdy tego nie miałam. On tego nie chciał i unikał, choć mógł mieć to już setki razy.”
Nie każda historia musi krzyczeć, by poruszyć — czasem wystarczy szept, w którym ukryte są prawdziwe emocje. For the Cheer było właśnie takim szeptem. Cichym, delikatnym, a jednocześnie tak pełnym uczuć, że trudno było przejść obok obojętnie.
Elis Palmer ma już dość zawodów miłosnych. Po kolejnych nieudanych randkach usuwa aplikacje i składa obietnicę, że przestanie szukać tego jedynego. Nie wierzy już w bajki, a każde nowe znajomości kończą się rozczarowaniem. Beck — pewny siebie hokeista, dla którego związek to tylko słowo — od dawna unika emocji. Zna swoją wartość, ma tłum fanek i nie planuje się zmieniać.
A jednak coś w Elis przyciąga go bardziej, niż chciałby przyznać. Kiedy los splata ich drogi w najmniej oczekiwanym momencie, dwójka tak różnych ludzi zawiera układ — pozorny związek, który ma pomóc im obojgu. To miała być tylko gra, tymczasowe rozwiązanie, sposób na uniknięcie kłopotów. Ale granica między udawaniem a prawdziwym uczuciem zaczyna się zacierać.
Bo czasem to, czego się najbardziej boisz, okazuje się właśnie tym, czego najbardziej potrzebujesz.
Elis to dziewczyna, która zbyt wiele razy próbowała wierzyć w bajki i za każdym razem kończyła z rozczarowaniem. Zodiak, tarot, odrobina magii i chaosu – to jej sposób na porządkowanie świata, który często wymyka się spod kontroli. Na co dzień twardo stąpa po ziemi, zawsze samodzielna i ambitna, ale w środku kryje się ktoś dużo bardziej delikatny – dziewczyna, która wciąż uczy się akceptować siebie. Nie jest idealna. I właśnie w tym tkwi jej siła. Bo Elis nie potrzebuje księcia z bajki – potrzebuje kogoś, kto zobaczy w niej piękno tam, gdzie ona sama widzi tylko niedoskonałość.
To bohaterka, która zamiast spektakularnych gestów, daje szczerość. Zamiast perfekcji – prawdę. I choć długo nie wierzyła, że zasługuje na miłość, jej historia pokazuje, że czasem wystarczy pozwolić sobie być sobą, by w końcu poczuć, że jest się wystarczającą.
Beck to hokeista, którego nazwisko od dawna budzi skrajne emocje. Dla świata jest pewnym siebie playboyem, królem lodu i królem flirtów, który zawsze dostaje to, czego chce. Ale za tą fasadą kryje się ktoś znacznie bardziej złożony — mężczyzna, który sam musiał nauczyć się przetrwać i zbudować swoją wartość na własnych zasadach. Nie szuka miłości, bo zbyt dobrze wie, jak łatwo można ją stracić. A jednak przy Elis coś w nim pęka. Przestaje uciekać. Zaczyna słuchać, wspierać, dawać przestrzeń — bez presji, bez gier. Małe gesty stają się jego językiem uczuć, a każde spojrzenie mówi więcej niż słowa.
To bohater, który nie musi niczego udowadniać. Wystarczy, że jest — i że w tej swojej ciszy pozwala drugiej osobie wreszcie uwierzyć, że jest wystarczająca.
Ich relacja dojrzewa powoli — bez fajerwerków, za to z prawdziwym uczuciem i wzajemnym wsparciem. To historia o dwojgu ludzi, którzy nie potrzebują wielkich słów, żeby pokazać, jak bardzo im zależy. Każdy gest Becka, każde spojrzenie Elis budują między nimi coś, co trudno nazwać inaczej niż zaufaniem.
On daje jej przestrzeń, ona uczy go, że bliskość nie musi ranić. Razem uczą się, że miłość nie polega na doskonałości, ale na tym, by być obok — mimo lęków, niepewności i dawnych ran. To delikatna, szczera relacja, która nie potrzebuje dramatów, żeby poruszyć.
To jedna z tych historii, przez które się nie tylko płynie — ale też czuje każdą falę emocji pod skórą. Ewa Remek ma niezwykły dar pisania w sposób, który nie krzyczy, a mimo to trafia prosto w serce. Jej słowa są lekkie jak oddech, a jednocześnie niosą w sobie ciężar prawdziwych uczuć — takich, które zostają długo po zamknięciu książki.
Ta historia była dla mnie jak spokojny powrót do miejsca, w którym już kiedyś byłam — choć tak naprawdę odkrywałam je po raz pierwszy. To książka, przy której zatrzymujesz się na moment, by pomyśleć o sobie, o tym, czego szukasz i co naprawdę daje ci ukojenie. Strona po stronie czułam, że to nie tylko opowieść, ale emocjonalne doświadczenie, które otula, porusza i zostawia po sobie ciepło.
Podczas lektury czułam wszystko — spokój, wzruszenie, tę znajomą czułość wobec bohaterów, ale też wdzięczność za to, że są autorzy, którzy potrafią pisać tak prawdziwie. To była książka, która nie tylko opowiada historię, ale zostawia cząstkę siebie w czytelniku.
Motywy to: romans hokejowy, fake dating, found family, reformed playboy, trauma, tarot, zodiakarka i playboy, he fell first.
W stylu pisania Ewy Remek zakochałam się już przy "For Good Luck", ale dopiero "For The Cheer" sprawiło, że zrozumiałam, jak bardzo lubię jej sposób opowiadania o emocjach. Ewa ma ten wyjątkowy dar, że potrafi stworzyć historię, przy której jednocześnie się śmiejesz, wzruszasz i czujesz, jak coś ciepłego rozlewa się po sercu. To książka słodka, romantyczna, ale też pełna emocji i trudnych momentów, które nadają jej głębi. Mimo że ma ponad pięćset stron, czyta się ją jednym tchem. Naprawdę miałam wrażenie, że ta historia skończyła się za szybko – a to najlepszy dowód na to, jak bardzo mnie wciągnęła.
Na pierwszy rzut oka to tylko romans sportowy z motywem „he falls first”. Beck to sportowiec, hokeista, pewny siebie, trochę arogancki, z łatką playboya. Elis z kolei, po serii nieudanych randek i zawodów miłosnych, postanawia raz na zawsze odpuścić szukanie „tego jedynego”. A jednak los – jak to los – postanawia trochę z nimi pograć. Kiedy Elis potrzebuje pomocy w pozbyciu się natrętnego adoratora, Beck proponuje jej układ. I tak zaczyna się ich historia, pełna napięcia, przekomarzań i powolnego odkrywania, że pozory potrafią bardzo mylić.
To, co najbardziej mnie urzekło, to fakt, że For The Cheer nie jest kolejną, nijaką opowieścią o miłości. Pod warstwą słodkich momentów kryje się coś znacznie poważniejszego. Ewa w bardzo autentyczny sposób pokazuje trudną sytuację rodzinną Becka, jego zmagania z brakiem zaufania i zranieniem, które wciąż w nim siedzi gdzieś głęboko. Pokazuje też Elis – dziewczynę, która boi się ponownie zaufać i odważyć się na coś więcej. Możemy obserwować jak bohaterowie zmieniają się pod wpływem siebie — jak uczą się zaufania, otwierają na drugiego człowieka i pozwalają sobie na szczerość, której wcześniej się bali. Bardzo lubię, że Ewa nie tworzy idealnych postaci — daje im słabości, wątpliwości, rysy, które sprawiają, że są tak prawdziwi. No i co najważniejsze, w tle dostajemy piękny przekaz o tym, że miłość to nie ucieczka, tylko wspólne stawianie czoła światu.
Jestem też ogromną fanką tego, jak poprowadzone są relacje pomiędzy bohaterami pobocznymi. To nie jest historia oderwana od świata, w której istnieje tylko para głównych postaci, tu naprawdę czuć, że wszyscy są ze sobą zżyci. Beck i Elis mają przyjaciół, na których zawsze mogą liczyć, ludzi, którzy wspierają ich w trudnych momentach, ale też potrafią powiedzieć prawdę prosto w oczy.
For The Cheer to książka, która totalnie wpadła w moje czytelnicze gusta. Ma wszystko, co kocham w romansach: emocje, lekkość, świetną dynamikę między bohaterami i ciepły klimat, który sprawia, że nie chciałam się od niej oderwać. Jednocześnie to historia z pięknym przesłaniem o zaufaniu, o leczeniu starych ran i o tym, że czasem największą odwagą jest pozwolić sobie na bycie kochanym. Wzruszyła mnie, rozbawiła i zostawiła z tym przyjemnym uczuciem tęsknoty, jakie ma się po przeczytaniu naprawdę dobrej historii. Już wiem, że długo będę wracać myślami do Becka i Elis. I choć trudno mi się z nimi rozstać, to z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny tom – tym razem poświęcony Rory’emu. Już wiem, że w nim przepadnę. [współpraca reklamowa]
🩷Tytuł: "For The Cheer" seria: Thin Ice Game t.2. 🩷Autorka: Ewa Remek 🩷Wydawnictwo Niezwykłe 🩷Premiera: 15.10.2025r.
"Ja zawsze pragnęłam mieć kogoś blisko, ale nigdy tego nie miałam. On tego nie chciał i unikał, a mógłby mieć już sto razy".
🏒Historia Elis i Becka, których mogliśmy poznać w pierwszym tomie. Elis-przyjaciółka Jamie, która ją wspiera i na którą zawsze może liczyć. Beck-hokeista-playboy, "król trójkątów", czerpiący z życia pełnymi garściami, sypiący dowcipami jak z rękawa, kochający dobrą zabawę. Jednak ich historia pokazuje, że nie wszytko jest takie jak się wydaje na pierwszy rzut oka, że czasami przywdziewamy maski, by ukryć to, co tak naprawdę czujemy, kim jesteśmy. Elis marzy o prawdziwej miłości. Jednak ma pecha. Ilekroć kogoś poznaje, okazuje się to bolesnym rozczarowaniem. Kolejna nieudana randka i Elis mówi-stop! Chce skupić się na sobie. Jednak natręt nie odpuszcza. Nachodzi Elis i wtedy na ratunek przybywa Beck. Zostaje jej udawanym chłopakiem. Jest to dla niego szansa na zbliżenie się do Elis, która zawróciła mu w głowie swoim występem - śpiewem do banana i od tej pory nie potrafi przestać o niej myśleć. Robi wszystko, by przekonać dziewczynę do siebie, zasłużyć na nią. Mają być parą "na niby". Jednak ten udawany związek wymyka im się spod kontroli, uczucia przejmują stery.
🏒 Elis-zodiakara, fanka tarota i niepoprawna romantyczka. Silna, ambitna, zawsze polega tylko na sobie. W środku samotna dziewczyna, wrażliwa, niepewna siebie, pełna kompleksów. Boi się ponownie kogoś obdarzyć zaufaniem. Za sprawą Becka, jego starań w końcu zaczyna wierzyć, że jest wystarczająca, że jest piękna taka jaka jest.
🏒Beck-hokeista z łatką playboya, lubiący dobrą zabawę, "zaliczanie" kobiet. Ale to maska! Pod nią kryje się głęboko zraniony chłopak, mający za sobą straszne dzieciństwo. Boi się zaufać, stworzyć prawdziwą relację.Wszystko co osiągnął zawdzięcza tylko sobie, swojej determinacji i ciężkiej pracy. Carter to prawdziwy romantyk. Całkowicie stracił dla Elis głowę. Traktuje ją jak księżniczkę. Stara się na każdym kroku pokazać jej jak jest piękna i wartościowa. 🏒Ich relacja rozwijała się powoli. Zmieniają się pod wpływem siebie. Powoli otwierają się na siebie, okazują zaufanie, zdobywają się na szczerość. Gesty, czyny ale przede wszystkim rozmowy są najważniejsze. Bohaterowie nie są idealni ale przez to tak bardzo autentyczni.
🏒Tutaj także widać jak chłopaki wzajemnie się wspierają, pomagają sobie. Jak są ze sobą zżyci. Tworzą rodzinę z wyboru. Trener Collins - postać, którą uwielbiam. Jest dla chłopaków jak ojciec. Wspiera, pomaga ale gdy trzeba da wycisk i konkretny "opr"
🏒Styl Ewy uwielbiam! Przez te historie się płynie. Nie zwraca się uwagi, że historie mają ponad 500 stron. Są one nieodkładalne! Pełne emocji- śmiejesz się, wzruszasz, złościsz, płaczesz, krzyczysz z wściekłości.
To nie jest tylko romans. To historia o tym, że gdy spotkamy właściwą osobą, to pomimo swoich wad i problemów, dla niej jesteśmy " w sam raz"
#współpracarecenzencka Jeśli czytaliście pierwszą część serii to już znacie Elis i Becka. Ja już wtedy bardzo ich polubiłam. I doskonale pamiętam tekst Becka "Zakochałem się...", gdy zobaczył tańczącą na wyspie kuchennej i śpiewającą do banana dziewczynę. Będzie to tutaj wracać 😁. Chłopak wielokrotnie próbował umówić się z Elis, jednak jego reputacja "króla trójkątów", skutecznie zniechęcała dziewczynę. Ta część zaczyna się o wiele wcześniej niż kończy się pierwsza. Więc coś tam już wiemy w tej historii 😁. Jamie i Brayden, ich najlepsi przyjaciele, zdecydowanie odradzali Beckowi jakiekolwiek podchody do Elis. Chłopak jednak ciągle przychodzi z kolegami do knajpy w której pracuje dziewczyna, czasem nawet odwozi do domu, coraz częściej łapie się na tym, że nie może wyrzucić jej z głowy... I gdy Elis próbuje pozbyć się natrętnego chłopaka, z którym ostatnio się umawiała, Beck rusza jej na ratunek udając jej chłopaka. I jakoś tak zawierają układ o udawanym związku. Znacie historię, gdzie takie udawanie pozostało udawaniem? Ja też nie I ta historia nie stanowi wyjątku 😁. Elis to ogarnięta dziewczyna. Bardzo samodzielna, nigdy nie prosi o pomoc, studiuje i pracuje, żeby w przyszłości otworzyć własną firmę. Nie należy do klasycznych piękności, ma trochę nadprogramowych kilogramów, a faceci zainteresowani są głównie jej krągłym ciałem. Ma spore kompleksy na punkcie swojego wyglądu, a po kolejnym chłopaku, który chciał ją zaciągnąć do łóżka, obiecuje sobie, że nigdy więcej żadnych facetów, randek i związków. Carter Hollenbeck to bogaty, przystojny hokeista, który postanowił korzystać z życia ile się da. Tyczy się to zarówno drogich aut czy zegarków, jak i kobiet. Jego reputacja go wyprzedza, "król trójkątów", nigdy nie zostaje na noc u dziewczyny, nigdy też żadna nie była w jego sypialni. Arogancki, pewny siebie, ale dla bliskich jest najlepszym przyjacielem. To totalny green flag (po wyeliminowaniu jego upodobań łóżkowych 😁). Nie da się go nie pokochać 💜. Cudownie było czytać o ich relacji. Jak się przed sobą otwierali i jak budowali wzajemne zaufanie. Kocham jak Beck udowadniał, że zasługuje na Elis. Oraz to, jak pomimo swoich doświadczeń z dzieciństwa, jest tak dobrym człowiekiem. Zdecydowanie, ta para zostaje moją ulubioną (sorry Bray 🤷♀️). Oczywiście spotykamy również pozostałych bohaterów, całą drużynę Minnesota Wildcats i ich trenera Collinsa (uwielbiam faceta 💜). Wątek Setha mnie coraz bardziej wciąga i mam nadzieję, że będzie o nim 4 część. Książka jest przewidywalna, ale też potrafi zaskoczyć. Mamy wątek przemocy domowej, stalkera, naprawy przyjaźni i przyjaźni ogólnie. A żaden z nich nie jest wciśnięty na siłę, wszystko się płynnie spina. Nie mogłam się oderwać i przyznaję, że zarwałam nockę dla tej historii. Jeśli szukacie sportowego romansu, który Was rozśmieszy, wzruszy, z dużą dawką chemii i spicy scenami, to jest to książka dla Was! Ja już czekam na trzecią część o Rorym 😊. Odemnie mocne 8+/10.
Ewa Remek po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o emocjach w sposób niezwykle prawdziwy i poruszający. Po sukcesie For Good Luck sięgnęłam po For the Cheer z ogromnymi oczekiwaniami i dostałam dokładnie to, czego chciałam, a może nawet więcej. Autorka ma wyjątkowy dar łączenia lekkości młodzieżowego romansu z dojrzałym spojrzeniem na uczucia, które bolą, leczą i uczą od nowa ufać drugiemu człowiekowi. Akcja rozgrywa się w środowisku sportowym, gdzie pasja, rywalizacja i emocje sięgają zenitu. To świat pełen hałasu stadionów, błysku fleszy i presji, ale też przestrzeń, w której najważniejsze okazuje się to, co dzieje się między dwojgiem ludzi. Elis Palmer, młoda kobieta zmęczona nieudanymi próbami odnalezienia miłości, usuwa aplikacje randkowe i postanawia skupić się na sobie. Jednak życie, jak to zwykle bywa, ma wobec niej inne plany. W jej codzienność wkracza Carter „Beck” Hollenbeck, hokeista, który z pozoru jest typowym sportowcem o zbyt wielu fankach i zbyt małej gotowości do zaangażowania. Elis to bohaterka, którą łatwo polubić, jest inteligentna, wrażliwa i momentami zaskakująco silna w swojej kruchości. Beck natomiast to postać, której nie da się zamknąć w schemacie „sportowiec z problemami emocjonalnymi”. Ewa zbudowała go z wielowarstwowych emocji, drobnych gestów i wewnętrznych sprzeczności. Ich relacja rozwija się w naturalnym tempie, bez tanich dramatów, a każda rozmowa między nimi pulsuje autentycznością. Tematyka For the Cheer wykracza daleko poza sam romans. To historia o zaufaniu, odwadze, akceptacji siebie i próbie naprawienia tego, co kiedyś zostało zranione. Autorka z wrażliwością pokazuje, jak przeszłość potrafi kłaść cień na teraźniejszość, a jednocześnie udowadnia, że każdy ma prawo do drugiej szansy. Styl Ewy jest niezwykle plastyczny i emocjonalny. Jej narracja płynie lekko, ale nie jest banalna, każda scena ma swoją wagę, a dialogi błyszczą dowcipem i szczerością. Opisy emocji są tak namacalne, że czytając, miałam wrażenie, jakby autorka rozkładała przed czytelnikiem własne serce. Momentami tekst nabiera poetyckiego rytmu, innym razem przyspiesza, by oddać napięcie czy nieporozumienia między bohaterami.
Największą siłą tej książki jest chemia między Elis a Beckiem, prawdziwa, nieprzerysowana, oparta na wzajemnym poznawaniu się, a nie na przelotnej fascynacji. Uwielbiam też to, jak autorka potrafiła połączyć lekkość romansu z dojrzałością emocjonalną, żadna scena nie jest przypadkowa, każda prowadzi bohaterów o krok dalej.
For the Cheer to dla mnie książka, która zostaje w sercu na długo. Poruszyła mnie, rozśmieszyła, a momentami nawet wzruszyła do łez. Pokazała, że w świecie pełnym pozorów i szybkich emocji wciąż można znaleźć historię o prawdziwej bliskości.
Nie mogłam się doczekać aż w końcu będę mogła poznać historię Becka i Elis, bo prawda jest taka, że pokochałam ich już w "For good luck", mimo, że wtedy nie grali nawet pierwszych skrzypiec.
Już jakiś czas żadna książka nie wywołała u mnie tylu emocji co ta. Ich gama była szeroka: od nienawiści do pewnych osób, po smutek i łzy (to znak, że naprawdę zżyłam się z bohaterami), ale przede wszystkim ciepło i szczęście. Ta historia była dla mnie jak powrót do domu - i trudno wytłumaczyć mi to wrażenie, bo przecież poznałam ją dopiero po raz pierwszy.
Ewa stworzyła piękną historię miłosną. Taką w której bohaterowie nie są idealni. Są prawdziwi. Taką w której to on zakochuje się pierwszy i przepada dla niej. Mocno. Bardzo mocno. Podobała mi się przemiana jaką za sprawą Elis przeszedł Beck. Otworzył się, zaufał i pokochał, chociaż chyba nie spodziewał się, że kiedykolwiek to się stanie. Okazał się wspaniałym chłopakiem - czułym, opiekuńczym. Pokazał, że potrafi zadbać o kobietę jak nikt inny.
I cieszę się, że to właśnie na niego trafiła Elis. Niepoprawna romantyczka, ambitna i piekielnie urocza dziewczyna. Przez swój wygląd, który nie był do końca idealny była niepewna siebie i pełna obaw. Nie wierzyła, że ktoś może naprawdę ją pokochać. I w tych jej momentach zawahania miałam ochotę wejść do książki przytulić ją i zapewnić, że wszystko będzie dobrze, a ona jest wystarczająca i piękna. Na szczęście pojawił się Beck, który uświadomił jej, że zasługuje na każde dobro tego świata.
Mogłoby się wydawać, że to po prostu zwykła historia miłosna. Nic bardziej mylnego, bo Ewa w swojej książce podejmuje też trudne tematy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo mógłby być to spoiler. Powiem tylko, że historia Cartera i jego przeszłość mnie złamała. To właśnie w tym momencie uroniłam kilka łez.
Jak wcześniej wspomniałam pojawiła się też nienawiść - w szczególności do Van Gogha, Vladimira czy jak mu tam było. Przerażało mnie i obrzydzało jego zachowanie w stosunku do Elis. Nie życzę nikomu, spotkania takiej osoby na swojej drodze. Nie lepsze były też znajome Elis, które na każdym kroku próbowały zaniżyć poczucie wartości dziewczyny. W tym momentach też miałam ochotę znaleźć się w książce i powiedzieć im co o nich myślę.
Cieszę się, że mogłam poznać historię Becka i Elis, ale też wrócić do reszty bohaterów. Widzę, że są ze sobą niesamowicie zżyci. I wiem, że nie są dla siebie tylko przyjaciółmi - są rodziną, która zawsze będzie się wspierać i walczyć o siebie nawzajem. Już nie mogę się doczekać kolejnych historii 🫶🏻
PS. Trener Collins to totalna ikona, uwielbiam gościa 😆
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niezwykłe i Ewą Remek
Beck lubił jednorazowe przygody, miał swoje zasady. Elis chciała partnera, który nie skupiał by się tylko na jednym. Gdy spotyka się z pewnym facetem on okazuje się być pomyłką, jest natrętny. Carter pomaga dziewczynie wpasowując w sytuację, i zaczyna udawać jej chłopaka.
Jestem zauroczona tą historią, podoba mi się, że pomimo tego, że Beck ma swoją reputację od razu widzimy, że Elis nie może wyjść z jego głowy. On dość szybko pokazuje nam, że chce aby to co się dzieje pomiędzy nimi było czymś prawdziwym. Pogłoski, które o nim chodziły, nie pomagały mu przebić się przez skorupę Elis, która po kolejnym uczuciowym fiasku nie chciała się z nikim wiązać, lecz chłopak się nie poddawał i niektóre słowa może go zabolały jak i pewna sytuacja, lecz on się starał i to porządnie. Ale też pokazał, ze zależy mu na czymś innym, że on musi zasłużyć.
Jego gesty mówiły same za siebie, on przepadł, cieszyłam się, że autorka szybko go uświadomiła w uczuciach, że on nie starał się ich wypierać. Zaczęło się dość spokojnie od przebywania w barze w którym pracuje Elis, choć nic ich nie łączyło, lecz każdy kolejny moment sprawiał, że piszczałam w środku. Uwielbiałam jak troszczył się o Elis, ale dziewczyna też jako pierwsza sprawiła, że przełamał swoje blokady, poznanie jego przeszłości jest naprawdę bolesne i tłumaczy jego obecne podejście do życia, gdzie jego ego jest spore,dlaczego rzeczy materialne mają dla niego takiego znaczenie, ale też podejście trenera który starał mu się ojcować i mu podpowiadać jak postąpić.
Było mi przykro gdy czytałam o tym jak traktowana była przez innych młoda dziewczyna, jak każdy nie mógł uwierzyć, że Beck zwrócił na nią uwagę, i że się z nią spotyka. Najgorzej jednak wybrzmiały słowa kobiet, które ją obrażały, Elis miała piękne wnętrze, martwiła się o ważne dla niej osoby, nawet te które wcześniej sprawiły jej pewien dyskomfort. Uwielbiałam jej wybuchy radości, gdy cieszyła się różnymi atrakcjami, ale też to że była wrażliwa, doceniałam tę jej część i tak samo jak Beck uważam, że to zdecydowanie do niej przyciągało bo była autentyczna.
Mam wrażenie, że samego hokeja mamy tutaj troszkę mniej niż w poprzedniej części, ale nie przeszkadzało mi to, bo wraz z bohaterami przez sporą część książki jesteśmy na wakacjach, które są przełomowe, sprawią, że bohaterowie ze sobą rozmawiają i się poznają. Cieszę się, że postać Setha w tej części miała swój moment, bo poprzednio niestety mnie nie zachwycił, a tutaj już udało mi się go polubić. Uwielbiam tę serię i już nie mogę się doczekać następnej części na papierze.
Elis jest zakręconą zodiakarą, a swoje dylematy rozwiązuje przy pomocy tarota. W miłości nie ma łatwo, ciągle się rozczarowuje, a po kolejnej nieudanej relacji z Vincentem postanawia całkowicie zrezygnować z poszukiwań drugiej połówki. Beck natomiast na powodzenie wśród kobiet nie może narzekać, w końcu okrzyknięty jest „królem trójkątów”. Łatka, którą mu przypisano zaczyna przeszkadzać, zwłaszcza gdy mężczyzna uświadamia sobie, że zależy mu na Elis.
Elis i Beck to kolejni bohaterowie serii Thin Ice Games, których polubiłam już w poprzednim tomie, mimo że byli postaciami drugoplanowymi. Po mojej recenzji pierwszego tomu często czytałam, że czeka mnie coś jeszcze lepszego, a wspomnę tylko, że pierwszy tom uwielbiam. I faktycznie, mieliście rację! Ta książka jest jeszcze lepsza 😍 Ewa tworzy cudownych mężczyzn, a ja gdybym miała ponownie wyjść za mąż, to właśnie za mężczyznę stworzonego przez Autorkę 😂🤭
Relacje, humor, ale też poważniejsze tematy są idealnie wyważone i opisane ze smakiem. Przygody bohaterów są tak bardzo wciągające, że książkę można przeczytać na raz, a ilość stron w żadnym stopniu nie przeszkadza. Do tego styl autorki jest przyjemny i lekki.
Między bohaterami relacja rozwija się w powolnym tempie, dzięki czemu jeszcze bardziej możemy wczuć się w to, co dzieje się między nimi, a uwierzcie.. ta chemia jest bardzo wyczuwalna 😍 Uwielbiam tą przemianę Becka oraz to jak bardzo starał się o Elis.
Nie zawsze jednak między tą dwójką było kolorowo i pojawiały się osoby, które chciały zaszkodzić (PS wal się, Van Gogh 😡😂). Takie zwroty akcji pojawiały się nagle i niespodziewanie, co jest dużym plusem.
Dzieciństwo Becka złamało mi serce (warto zapoznać się z ostrzeżeniami, bo poruszane są tu dość trudne tematy). Wzajemnie byli dla siebie ogromnym wsparciem i widać to zwłaszcza, gdy wydarzenia z dzieciństwa wracają do Becka.
Cieszę się, że miałam możliwość sięgnąć po kolejną książkę Ewy i bardzo dziękuję za egzemplarz. Była świetna i z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić, uważam że przepadniecie dla niej tak samo jak ja. A ja wiem już, że Ewa Remek trafia na moją listę autorek, po których książki sięgam w ciemno 🩷