Kiedy Anka poznaje Staszka, cieślę z Podhala, który przyjechał do jej rodzinnego miasta za pracą, od razu się w nim zakochuje. Niedługo potem zachodzi w ciążę. Para bierze ślub i zamieszkuje w domu babki Staszka na Nędzówce. Anka zaczyna pracę w pensjonacie w Kościelisku, a na świecie pojawiają się kolejne dzieci. Tymczasem Staszek coraz częściej zagląda do kieliszka. Kobieta zmuszona jest wziąć na siebie odpowiedzialność za dom i finanse.
Pewnego dnia Staszek znika. Żona twierdzi, że jak zwykle wyjechał do pracy i pewnie nie wróci przez dłuższy czas. Mimo to ludzie zaczynają plotkować...
Teraz
Para turystów wyrusza na wędrówkę po Tatrzańskim Parku Narodowym. Młodzi postanawiają zejść ze szlaku, by zobaczyć miejsce owiane legendą – Wantule, tajemniczy las w Dolinie Miętusiej. Mówi się, że dawno temu zbocza okolicznych turni osunęły się, by pogrzebać niegodziwych gazdów pod zwałami kamieni. Uwagę pary przykuwa błyszczący przedmiot w strumieniu. Postanawiają zabrać go ze sobą do Kościeliska, by znaleźć jego właściciela.
Tymczasem na Podhale trafiają komisarze z Archiwum X, chcący rozwiązać sprawę tajemniczego zaginięcia sprzed lat. Przypadkiem spotykają turystów, którzy pokazują im znalezisko z Wantul. Okazuje się, że to obrączka Staszka, co przekonuje Archiwum, że poszukiwany nie zniknął tak po prostu. Śledczy zagłębiają się w sprawę o wiele bardziej zawiłą i mroczną, niż ktokolwiek mógł przypuszczać...
Pióro Agnieszki Jeż cenię od lat – zarówno w jej powieściach obyczajowych, w których z ogromną wrażliwością portretuje codzienność i emocje, jak i w tych bardziej mrocznych, kryminalnych, gdzie zaskakuje konstrukcją intrygi oraz dbałością o detale. Dlatego po „Śmierć w skalnym lesie” sięgnęłam bez najmniejszego wahania. Byłam ogromnie ciekawa, jaką kryminalną zagadkę autorka zaserwuje tym razem – jak połączy elementy podhalańskiej kultury, miejscowe legendy, surowy klimat gór oraz opowieść o ludziach uwikłanych w dramatyczne wybory.
Kiedyś. Anka poznaje Staszka, cieślę z Podhala, zakochuje się w nim i szybko zostają parą. Wkrótce zachodzi w ciążę, biorą ślub i przeprowadzają się do jego rodzinnego domu na Nędzówce. Anka zaczyna pracę w pensjonacie w Kościelisku, a ich rodzina się powiększa. Sielanka jednak znika, gdy Staszek coraz częściej zagląda do kieliszka, znika na całe dnie i pogrąża rodzinę w długach. W końcu pewnego dnia całkowicie przepada. Anka tłumaczy to wyjazdem do pracy, lecz w małej społeczności zaczynają krążyć plotki: dlaczego mąż nie daje znaku życia? Co wydarzyło się w dniu jego zniknięcia? I dlaczego Anka jest taka spokojna? Teraz. Młodzi turyści, schodząc ze szlaku w Dolinie Miętusiej, natrafiają przy Wantulach na błyszczący przedmiot i zabierają go, by odnaleźć właściciela. Tymczasem na Podhale przyjeżdżają policjanci z Archiwum X, aby wrócić do sprawy zaginięcia Staszka. Przypadkowe spotkanie sprawia, że obrączka z Wantuli trafia do śledczych – szybko ustalają, że należała do zaginionego. To pierwszy realny trop sugerujący, że Staszek nie odszedł dobrowolnie, a coś wydarzyło się dużo bliżej domu. Archiwum X zaczyna odgrzebywać fakty sprzed lat, odkrywając, że sprawa jest o wiele mroczniejsza i bardziej skomplikowana, niż ktokolwiek sądził, a podhalańskie krajobrazy kryją wyjątkowo ciemną tajemnicę.
„Śmierć w skalnym lesie” to powieść, która od pierwszych stron urzeka gęstą, sugestywną i niepokojąco wciągającą atmosferą. Autorka tak sprawnie buduje napięcie, że lektura szybko przekształca się z przyjemności w nieodpartą potrzebę: pragnie się czytać jeszcze jeden rozdział, a potem kolejny, aż w końcu trudno oderwać się od książki, nawet na chwilę. Z każdą stroną rosło we mnie pragnienie odkrycia prawdy, a finał jawił się jako obietnica, do której chciałam dotrzeć jak najszybciej. Agnieszka Jeż tworzy absolutnie wyjątkowy klimat – jednocześnie zachwycający malowniczością Podhala i duszny od sekretów, które niczym mgła oplatają bohaterów. Z niezwykłą wrażliwością ukazuje realia zamkniętej góralskiej społeczności: reguły milczenia, mechanizmy wyparcia, ciężar tradycji oraz dramat kobiety pozostawionej samej sobie, zmuszonej do mierzenia się z konsekwencjami cudzych decyzji. Intryga kryminalna została przemyślana w najdrobniejszych szczegółach. Jest nieliniowa, wielowarstwowa, a kolejne elementy układanki odsłaniają się powoli, w rytmie, który doskonale podbija narastającą atmosferę niepewności. Bardzo cenię to, że autorka nie opiera napięcia na tanich zwrotach akcji – zamiast tego stawia na emocje, psychologię i wiarygodność postaci. Dzięki temu każda scena ma swoje znaczenie, a najmniejszy szczegół może okazać się kluczowy. To opowieść intensywna, poruszająca, nasycona górskim klimatem, trudnymi wyborami i historiami, o których lepiej byłoby milczeć. Po raz kolejny przekonałam się, że w gatunku kryminału Agnieszka Jeż porusza się z taką swobodą, jak w literaturze obyczajowej – a może nawet odnajduje tu jeszcze pełniejszą artystyczną wolność. Dla mnie „Śmierć w skalnym lesie” to jedna z jej najdojrzalszych i najlepszych powieści: mroczna, prawdziwa, pełna emocji, które długo nie pozwalają o sobie zapomnieć. Jeśli ktoś szuka kryminału głęboko zakorzenionego w konkretnym miejscu, z wyrazistą atmosferą, lokalnym kolorytem i wieloma odcieniami ludzkich historii – ta książka będzie idealną lekturą.
Doceniam, że autorka sięgnęła po ważny spolecznie temat przemocy domowej przy milczącej zgodzie otoczenia. Ciekawie przedstawiła też żmudne prowadzenie śledztwa przez policjantów z Archiwum X. Przy tym historia kryminalna jest jednak od początku bardzo przewidywalna. (audiobook)
Przemoc domowa, tragedia rozgrywająca się za zamkniętymi drzwiami i otoczenie, które nie wtrąca się w cudze sprawy, to motywy często powracające w kryminałach i thrillerach. Szczególnie wyraziste w niewielkich, hermetycznych społecznościach i zawsze tak przejmujące, bo często inspirowane prawdziwym życiem.
„Śmierć w skalnym lesie” to właśnie taka opowieść, cicha, ale krzycząca o uwagę. Jak pisze w posłowiu Agnieszka Jeż, to głos sprzeciwu wobec przemocy i apel, by o domowych nadużyciach mówić głośno, nie odwracać wzroku, chronić ofiary i pociągać sprawców do odpowiedzialności. Co znamienne, Zakopane dopiero w 2023 roku przyjęło uchwałę antyprzemocową, a to właśnie tu, w miejscu kojarzonym z pięknem i turystycznym blaskiem, rozgrywa się akcja tej powieści. Inspiracją dla niej stała się prawdziwa tragedia, do której doszło na Podhalu pod koniec ubiegłego wieku.
„Rodzina normalna, zwyczajna, jak wszystkie”.
Historia Toporów zaczyna się jak wiele innych od miłości i nadziei na lepsze życie. Ale codzienność szybko obnaża pokłady zazdrości, porywczości podsycanej alkoholem i przekonania, że mężczyzna musi być twardy, a kobieta powinna milczeć. To właśnie w takich domach rodzi się dramat, który narasta powoli, niezauważany, usprawiedliwiany, w końcu przerażający.
Piękno Tatr, lokalna społeczność i codzienne życie, w którym spokój jest tylko pozorem stanowią tło śledztwa prowadzonego po latach przez dociekliwych policjantów z krakowskiego Archiwum X. Zubik i Janczyk wracają do sprawy niewyjaśnionego zaginięcia sprzed dekady. To, co kiedyś zostało zaniechane lub celowo przemilczane, zaczyna powoli wychodzić na powierzchnię.
Naprzemienne przyglądanie się wydarzeniom bieżącym i tym sprzed lat pozwala dostrzec szerszą perspektywę i głębię tej historii. I to skupienie się na ludzkich emocjach, motywach i wyborach właśnie, a nie jedynie na zagadce zaginięcia, wzbudza tak silne emocje.
Autentyzmu powieści dodaje lokalny koloryt, a góralska gwara pojawiająca się naturalnie w dialogach, legendy i opisy Tatr zdają się być nie tylko tłem, ale częścią tej historii. Zakopane oglądane oczami mieszkańców, śledczych i turystów odsłania swoje inne, mniej znane oblicze, zdecydowanie bardziej surowe, prawdziwe, ludzkie.
To książka, z którą szczególnie utożsamią się kobiety, bo to one najczęściej milczą, wierząc, że „tak trzeba”, że „dzieci potrzebują ojca”, że „z czasem się zmieni”. A przecież przemoc zawsze rodzi przemoc. I dlatego, choć styl Autorki jest spokojny, a tempo narracji wyważone, emocje, które wywołuje, uderzają z siłą halnego. Chęć poznania prawdy o rodzinie Toporów przykuła mnie do fotela na kilka wieczorów i jestem przekonana, że wstrząśnie i Wami.
Nie bez powodu zadaję takie pytanie, ponieważ dziś słów parę o kryminale, którego akcja dzieje się właśnie w górach, na Podhalu. Mowa oczywiście o zapowiadanej przeze mnie "Śmierci w skalnym lesie" Agnieszki Jeż.
Zwykle ocenę liczbową podaję na końcu, ale dziś będzie wyjątek, bo ta książka to idealne odzwierciedlenie tego, co uznaję za 7/10, czyli książka dobra, solidna, ale bez szału, oznaczającego książkę bardzo dobrą i świetną.
Choć jest to kryminał to nazwałbym go takim trochę kryminałem obyczajowym i już tłumaczę Wam dlaczego. Otóż, zwykle w kryminałach mamy śledczego/detektywa/policjanta, którego obserwujemy zarówno przy pracy, jak i w życiu prywatnym. Tutaj natomiast mamy dwóch śledczych z krakowskiego archiwum X, których imion nawet nie zapamiętałem, a o ich życiu prywatnym dowiadujemy się jedynie szczątkowo z ich rozmów. Nie są głównymi bohaterami, tak jak zwykle bywa w kryminałach, bardziej określiłbym ich mianem obserwatorów, wpływających na rozwój wypadków. Jest to ciekawe doświadczenie, ciężko tutaj określić głównego bohatera. Bardziej powiedziałbym, że taką osobą jest żona zaginionego, ale i najbliżsi, w zasadzie samo Kościelisko, czyli miejsce akcji to główny bohater. Stąd właśnie nazwałbym ten kryminał takim obyczajowym.
Fabuła jest ciekawa i zdecydowanie wciągająca, całość czyli lekko ponad 300 stron, spokojnie można przeczytać w jeden dzień, mi zajęło to 2. Przez fabułę się dosłownie mknie, styl zdecydowanie sprzyja szybkiemu czytaniu. Ale są i lekkie minusy. Po pierwsze, zabrakło mi takiego momentu największego napięcia, po którym przechodzimy do finału i rozwiązania, jak to zwykle bywa w tego typu książkach. Tutaj, do zakończenia przechodzimy w zasadzie nagle ze strony na stronę. Do tego, ja uwielbiam niespodziewane mocne zwroty akcji, w każdej historii, a zwłaszcza w kryminałach. Tutaj, może nie do końca przewidziałem wszystko, ale nie całość nie była dla mnie dużym zaskoczeniem.
Powieść ta ma jeszcze dwa aspekty, o których warto wspomnieć. Pierwsze to naprawdę dobry górski klimat. Podobało mi się, że pojawia się osoba ze starszego pokolenia, która mówi gwarą i to taką, że czasem kilka razy musiałem przeczytać, żeby zrozumieć wypowiedź. Druga sprawa, to podejmowanie w książce ważnego tematu, jakim jest przemoc domowa. Gdybym natrafił na inne książki Agnieszki Jeż w bibliotece to pewnie bym po nie sięgnął, spodziewając się solidnej, dobrej lektury. "Śmierć w skalnym lesie" to książka solidna, dobra, przyjemna, którą mogę Wam spokojnie polecić
Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje oraz TikToku o tej samej nazwie, gdzie serdecznie zapraszam.
💬 Czy słyszeliście już o „Śmierć w skalnym lesie” Agnieszki Jeż? Jeśli nie – zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł, szczególnie jeśli cenicie mroczne kryminały z duszą i tłem społecznym. Najnowsza powieść Agnieszka Jeż - pisarka łączy w sobie górski klimat Podhala, dramat rodzinny i pełną napięcia zagadkę kryminalną. Autorka umiejętnie buduje atmosferę – stary las Wantule, legendy o osuwiskach, kamienne turnie i uciążliwe milczenie małej społeczności tworzą tło, które sprawia, że każda strona książki zapada w pamięć. 📚 FABUŁA Akcja rozdzielona jest między przeszłość a współczesność. W przeszłości poznajemy Ankę i Staszka – ich miłość, rodzinne życie i zmagania z codziennością. Anka stara się utrzymać dom, gdy Staszek coraz częściej sięga po alkohol, aż w końcu znika. W teraźniejszości para turystów odkrywa w strumieniu w tajemniczym lesie błyszczący przedmiot – obrączkę. To odkrycie wciąga w wir śledztwa komisarzy z Archiwum X, którzy muszą rozwiązać zagadkę zniknięcia sprzed lat, odsłaniając mroczne tajemnice. ✨ MOJA OPINIA „Śmierć w skalnym lesie” to dla mnie jeden z najciekawszych polskich kryminałów tego roku. Agnieszka Jeż potrafi zbudować napięcie subtelnie, bez tanich chwytów – jej styl narracji jest precyzyjny, a zarazem emocjonalny. Postacie są wiarygodne, problemy rodzinne autentyczne, a tło gór sprawia, że historia staje się niemal namacalna. To powieść, która nie tylko trzyma w napięciu, ale też zadaje ważne pytania – o przemoc, odpowiedzialność i milczenie społeczności. Co więcej, dzięki połączeniu wątków kryminalnych z dramatem rodzinnym i lokalną legendą, książka ma uniwersalne przesłanie. Nawet jeśli ktoś nie jest zapalonym miłośnikiem thrillerów, będzie poruszony historią Anki i Staszka. Agnieszka Jeż stworzyła książkę pełną napięcia, która wciąga od pierwszej strony. Jej zdolność do kreowania klimatu, mistrzowskie prowadzenie fabuły i wyczucie w pokazywaniu ludzkich dramatów sprawiają, że powieść zostaje w pamięci na długo. Ogromne uznanie też wydawnictwu Luna za pracę którą włożyli w przygotowanie paczki recenzenckiej - jest to zdecydowanie najlepszy unbooksing jaki miałam w tym roku 💥🔥🥰 (współpraca reklamowa: Wydawnictwo Luna)
Agnieszka Jeż po raz kolejny udowadnia, że świetnie czuje klimat małych, zamkniętych społeczności, gdzie tajemnice z przeszłości są równie twarde i nieprzystępne jak tatrzańskie skały. „Śmierć w skalnym lesie” to propozycja dla czytelników, którzy w literaturze szukają czegoś więcej niż tylko odpowiedzi na pytanie „kto zabił?”.
To, co w tej książce zasługuje na najwyższe noty, to sceneria. Autorka, mająca góralskie korzenie, opisuje okolice Zakopanego i Tatr bez turystycznego lukru. Skalny las nie jest tu tylko tłem, ale niemal żywym bohaterem – mrocznym, duszno-wilgotnym i pełnym grozy. Czytelnik niemal czuje chłód płynący ze stron, co czyni tę lekturę idealną na jesienno-zimowe wieczory.
Punktem wyjścia jest odnalezienie złotej obrączki przez parę turystów. Ten drobny przedmiot staje się kluczem do otwarcia sprawy sprzed lat, którą zajmuje się policyjne Archiwum X. Autorka sprawnie przeplata wątki kryminalne z głęboką warstwą obyczajową.
Bohaterowie są z „krwi i kości” – pełni dylematów, traum i błędów. Agnieszka Jeż świetnie kreśli portrety psychologiczne, pokazując, jak milczenie i przemoc potrafią niszczyć ludzi przez pokolenia. Język jest elegancki, ale konkretny. Przez książkę (ok. 300 stron) dosłownie się „mknie”.
Dlaczego tylko 4 gwiazdki? To kryminał w stylu slow burn. Jeśli oczekujesz wybuchów i pościgów, możesz poczuć niedosyt. Tutaj prym wiedzie rozmowa, analiza dowodów i powolne odkrywanie ludzkich dramatów.
„Śmierć w skalnym lesie” to bardzo dobry kryminał obyczajowy, który stawia na emocje i gęstą atmosferę. To lektura wartościowa, zmuszająca do refleksji nad tym, jak tradycja i źle pojęta lojalność rodzinna mogą stać się więzieniem.
Skoro książkę wciągasz w dwa wieczory to musi o czymś świadczyć, no nie?:) . Fakt, zdecydowałam się na audio, ale nie zmienia to faktu, że słuchałam z zapartym tchem, aż do ostatniego zdania (bo to właśnie te ostatnie zdania wyjawiają całą prawdę – nie zaglądaj na ostatnią stronę🫣) . Historia stworzona przez autorkę powstała w oparciu o prawdziwe wydarzenia co sprawiło, że jeszcze bardziej byłam zaintrygowana. A po lekturze nasunęło się pytanie: czy istnieje limit okrucieństw, które można wytrzymać? A co się stanie, gdy limit zostanie wyczerpany? . Autorka zabiera nas na Podhale, które prawie od początku atakuje nas swoją surowością i specyficznym nastawieniem do instytucji małżeństwa/rodziny. . Anka, która nie jest góralką, zakochuje się w góralu, Staszku. Dla niego przyjeżdża w góry. Życie szybko weryfikuje, że nie będzie ono usłane różami, a tym bardziej z meżczyzną, który uwielbia wolne chwile spędzać przy butelce. Pewnego dnia Staszek znika… Mija wiele, wiele lat. Anka dostosowała się do nowej rzeczywistości, aż pewnego dnia trafiają do niej śledczy z „Archiwum X”. Czy uda im się dowiedzieć co stało się z Staszkiem? Czy żyje? Albo kto stoi za jego zaginięciem? . Mimo, że zakończenie jest dosyć przewidywalne, uważam, że do samego końca książka trzyma w napięciu i ani chwili nie spowalnia tempa nie dając czytelnikowi czasu na odsapnięcie🔥 . Polecam bardzo! Uwielbiam takie historie 🖤
Podhale. Tajemnice sprzed lat wychodzą na jaw. A w tle monumentalne szczyty gór, kryjące w sobie prawdę.
Autorka świetnie potrafi wzbudzić w czytelniku emocje mieszając czytelnika w sprawy, na które aktualnie większość ludzi jest wyczulona (np. bezgraniczne posłuszeństwo żony wobec męża, przemoc w rodzinie). To sprawia, że bohaterowie są z krwi i kości i kibicujemy głównej bohaterce, a mniej jej mężowi. Weźmy pod uwagę również, że to inspiracja prawdziwymi wydarzeniami, co nadaje swoistego charakteru tej historii.
Klimat Tatr jest tu tak świetnie oddany, te wszystkie krajobrazy, hermetyczność społeczeństwa, kultura i gwara starszej pani - świetnie się to czytało. Jest tu niestety parę wydarzeń, które wydają się mało prawdopodobne i pojawiają się pewnie tylko po to, by popchnąć fabułę do przodu, ale gdyby je pominąć, to byłaby to naprawdę genialna książka. Na ogromny plus uwikłanie w śledztwo Archiwum X z Krakowa, bo bardzo lubię o nich czytać. Sama sprawa i jej rozwiązanie bardzo ciekawe i tutaj już bardzo realne, więc będę wspominać tę książkę bardzo pozytywnie.
Fajna książka na odpoczynek po ciężkim dniu, polecam fanom Podhala, osobom szukającym ogromu emocji rodzinnych w książkach i miłośnikom odkrywania tajemnic sprzed lat. We współpracy z Wydawnictwem
Śmierć w Skalnym Lesie to kryminał, w którym Agnieszka Jeż po raz kolejny udowadnia, że potrafi spleść intrygę tak misternie, że czytelnik ani na chwilę nie orientuje się, kiedy odpływa od rzeczywistości. Tajemnicza śmierć mieszkanki niewielkiej miejscowości otwiera drzwi do świata, gdzie każdy skrawek Skalnego Lasu zdaje się szeptać swoje własne sekrety. Autorka z wyczuciem tworzy atmosferę niepokoju duszną, z pozoru spokojną, a jednak podszytą czymś, co każe podejrzewać wszystkich i nikogo jednocześnie. Bohaterowie są ludzcy, pełni sprzeczności i emocji, a ich relacje oplatają fabułę jak korzenie drzew, ukrywając to, co najważniejsze, głęboko pod powierzchnią. Jeż nie potrzebuje fajerwerków buduje napięcie drobnymi gestami, niedomówieniami i miejscami, które aż proszą się, by je zbadać latarką po zmroku. To kryminał, który łączy trzymającą w napięciu zagadkę z opowieścią o społeczności, w której każdy coś wie, ale mało kto ma odwagę mówić. „Śmierć w Skalnym Lesie” to lektura, która wciąga nie tylko fabułą, ale i klimatem a po zakończeniu zostawia lekkie poczucie, że w ciszy lasu nic już nie brzmi tak niewinnie jak wcześniej.
Książka wciąga nas w wie wydarzeń ,które zagęszczają się jak mgła na Giewoncie. Fabuła jest bardzo ciekawa , życiowa,która mogłaby spotkać każda z nas. Wielka miłość a po niej codziennie życie z góralem .
Historia ta dotyka bardzo trudnych tematów małżeńskich. Przemoc domowa, alkoholizm, samotność, niezrozumienie, zdrada.
„Rodzina normalna, zwyczajna, jak wszystkie”.
To rodzina cicha , przeciętna ,zwykła ,która za murami krzyczy o ratunek. My turyści jadąc w góry zachwycamy się pięknymi krajobrazami, kultura , gwara , strojami i nigdy nie zastanawiamy się z jakimi tragediami borykają się rodziny , zwłaszcza "mieszane ". Anka tzw ceper ma wielkie marzenia co do życia w tym pięknym miejscu , niestety życie ma swoje plany. Bowiem jak to mówi babka gdyby była góralka umiała by się dostosować..
Oprócz wspomnianych wątków mamy rewelacyjnie wpleciony motyw syna homoseksualnego.
Fajnie poprowadzony wątek śledztwa. Dla mnie bardzo emocjonalna Polecam
Banalna jako kryminał, nieco lepsza jako obyczajówka.
Największym mankamentem tego kryminału jest to, że wszystko od początku wiemy, trudno wywołać przez to jakiekolwiek emocje. Jasne, formuła tzw. odwróconej zagadki, czyli sytuacji, gdzie czytelnik wie więcej od śledczego, może mieć sens, ale wtedy w historii musi być coś, co przykuje uwagę odbiorcy. Tu tego nie ma. Policjanci jeżdżą wte i wewte, pytają o banały, z jakiegoś powodu oczekiwane jest od czytelnika, że będzie zdziwiony odkryciami śledczych.
W warstwie obyczajowej jest delikatnie lepiej, ale tu całość jest równie sztampowa. Wątki można z łatwością przewidzieć, kierunek rozmów można samemu odgadnąć, a do tego niektóre dialogi są dość toporne (np. rozmowy między Anką a jej synem).
Całość jest poprawna, ale nie rozumiem, dlaczego trafiła do finału Nagrody Wielkiego Kalibru. Ani nie ma tu dobrej zagadki, ani sensacji, ani nie jest to specjalnie dobrze napisane.
Spoko kryminał, lekko góralski. Szybko mi się czytało, fabuła wciągnęła a góry to zawsze miły dodatek. Jednak nie było to nic wybitnego, ale czasem dobrze przeczytać coś luźnego dla rozrywki.