Najemnik i hakerka łączą siły w walce z cyberterroryzmem.
Po udanej misji w Malezji Karol Hotaro, znany jako Gaijin, zostaje wciągnięty w międzynarodową intrygę. Na zlecenie CIA rusza tropem cyberataku na światowe giełdy. Ślady przestępców prowadzą go z kambodżańskiej dżungli do tętniącego życiem Hongkongu. Tymczasem genialna hakerka Min Mei odkrywa, że do ataku wykorzystano jej program, a teraz sama stała się celem. Tylko Hotaro może ją ocalić.
Na ich drodze staje Chang – bezwzględny agent Pekinu, dla którego starcie z Gaijinem jest okazją do zemsty. Wrogowie spotkają się w samym oku cyklonu. Podczas największego w dziejach miasta tajfunu rozegra się finał, w którym o zwycięstwie zadecyduje nie siła mięśni, lecz spryt i technologia.
Arkady Saulski to pisarz, którego wielu czytelników kojarzy z twórczością inspirowaną Dalekim Wschodem. Do dziś pamiętam, jakie wrażenie zrobiła na mnie trylogia „Zapiski stali” - podczas lektury czułem się, jakbym uczestniczył w świetnej grze z genialnie poprowadzoną fabułą. Niedawno jednak autor sięgnął po zupełnie współczesną tematykę. Pierwszy tom nowej serii, „Gaijin”, nie wywarł na mnie szczególnego wrażenia, ale był na tyle intrygujący, że sięgnąłem po kontynuację. I wiecie co? Ani trochę nie żałuję.
Jak już wspomniałem, „Ronin” to drugi tom trylogii o przygodach Karola Hotaro, człowieka z wieloma narodowościami a tak naprawdę bez żadnej. Hotaro to wolny elektron, specjalista od najtrudniejszych zadań, po których nie powinien pozostać absolutnie żaden ślad. Tym razem zamiast nieco nużącej bieganiny po kambodżańskiej dżungli dostajemy pełnokrwisty thriller z wielowątkową fabułą i akcją pędzącą tak dynamicznie, że chwilami naprawdę trzeba się skupić, by nadążyć za wydarzeniami. Wielki finał powieści to jedna z lepszych scen, jakie miałem okazję przeczytać w ostatnim czasie - Hongkong, tajfun, permanentne zagrożenie, a w tym wszystkim sekwencje niczym z najlepszego hollywoodzkiego kina.
Po średnim (choć obiecującym) pierwszym tomie dostajemy książkę naprawdę bardzo dobrą. Nie nudziłem się ani przez moment, a teraz z dużą niecierpliwością czekam na część trzecią. Jeśli utrzyma poziom „Ronina”, będziemy mieli do czynienia z serią, którą śmiało można polecić każdemu fanowi dynamicznych, sensacyjnych klimatów. Polecam!
Lubicie powieści, w których nie ma czasu na oddech, a jedna akcja nakręca spiralę kolejnych?
Jeśli tak, mam dla Was coś ekstra. „Ronin” Arkady Saulskiego to drugi tom trylogii, której bohaterem jest Karol Hotaro, najemnik wykorzystywany tam, gdzie nikt inny nie daje rady. Tym razem bohater od zadań specjalnych dostaje zlecenie od CIA. Musi wytropić hakerów, którzy dokonali cyberataku na światowe giełdy. Podążając ich tropem Hotaro przemierza kambodżańską dżunglę, a potem Hongkong w dobie tajfunu. Trafia też na godnego siebie przeciwnika. Jest nim chiński, bezwzględny agent Chang, który utrudnia mu zadanie, tocząc z nim prywatną wojnę. Udaje mu się także znaleźć sprzymierzeńca. Podczas swojej misji Karol nawiązuje współpracę z hakerką Min Mei, która odrywa, że do ataku wykorzystano jej oprogramowanie, przez co teraz jej życie jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie i tylko Hotaro może jej pomóc.
To była wyborna uczta czytelnicza. Książkę charakteryzuje wartka fabuła i zawrotne tempo akcji. Tu po prostu nie da się nudzić. Ciągle coś się dzieje, a czytelnik wciąż przyprawiany jest o zawał. Bohater zaś nie jest przedstawiony jako nadczłowiek. Ma swoje emocje, problemy i - co było szczególnie ważne dla mnie- cierpi i krwawi, jak każdy z nas.
Drugi tom przebija i tak rewelacyjnego Gaijina. Zgodnie z zasadą hollywoodzkich sequeli jest więcej i intensywniej, a stawki rozgrywki rosną.
Nie jestem fanem powieści sensacyjnych, ale cykl z Karolem Hotaro wciąga mnie niemiłosiernie. To była najlepsza decyzja na kaca książkowego po Cesarstwie Wampirów.
Wersja audio w wykonaniu mistrza Gosztyły to miód na uszy każdego czytelnika.
"Ronin" to godna kontynuacja. Jeśli w "Gaijinie" otrzymaliśmy brutalne wejście w świat dalekowschodnich rozgrywek geopolitycznych, tak tutaj mamy szaleńczą ucieczkę i walkę o życie w wykonaniu bohatera, który stracił wszystko. To jeszcze szybsza, mroczniejsza i bardziej osobista historia.