Wymagająca pozycja, nawet dla literaturoznawcy. Ciężko przetrawić i skonfrontować się z esejami dotyczącymi konkretnych twórców i dzieł, jeżeli ich nie czytaliśmy, a tym bardziej nie omawialiśmy akademicko. Nazwisk jest sporo, raczej nie wymienię wszystkich: Blanchot, Mallarme, Holderlin, Nietzsche, Raymond, Roussel, Bataille, Sade, Artaud, ale też i Verne, i Hegel, i Husserl. W wielu przypadkach ratowałem się wyszukiwarką internetową, nie ukrywam.
Jednak mnogość odniesień do przeróżnych kwestii, choćby społecznych, jest z jednej strony ciekawa i wciągająca, a z drugiej nieco przytłaczająca. No cóż, tak to bywa z filozofami.
Na koniec ciekawy cytacik, dotyczący nazizmu:
Nazizm nie został wynaleziony przez wielkich szaleńców erotyzmu XX wieku, lecz przez drobnomieszczaństwo, najgroźniejsze, najnudniejsze, najbardziej odpychające jak tylko można sobie wyobrazić. Himmler był po trosze agronomem i poślubił pielęgniarkę. Obozy koncentracyjne zrodziły się - po prostu - z połączenia wyobraźni salowej i hodowcy kur. Szpital plus podwórko: oto fantazmat leżący u źródła obozów koncentracyjnych.