Wzruszająca opowieść o tym, jak po stracie odzyskać nadzieję i odwagę, by żyć od nowa.
Prawie pięćdziesięcioletnia Basia w wyniku tragicznego wypadku samochodowego traci męża, Adama. Przytłoczona jego śmiercią czuje, jakby świat zatrzymał się w miejscu. Stał się pusty, pozbawiony sensu. Czy pogrążona w żalu zobaczy, że bliscy, choć też przeżywają trudne chwile, walczą, by się nie poddała? Basia próbuje nauczyć się doceniać drobne, codzienne sprawy. Poranna kawa, spacer z psem, rozmowa z przyjaciółką czy zwykłe zakupy… Czy uda się jej odzyskać siły na tyle, by zbudować nowe życie? Życie, w którym obok miejsca na smutek po starcie jest też przestrzeń na wdzięczność i nadzieję.
Jakub Bączykowski z dużą wrażliwością pokazuje emocjonalną podróż przez proces radzenia sobie z utratą bliskiej osoby.
Ta historia nie trafiła do mnie tak jak "Zadzwoń jak dojedziesz" 😞 Jest to dobra książka o trudnym temacie przeżywania żałoby. Ale nie jest to książka wybitna. Myślę, że w głównej odpowiadają za to przemyślenia głównej bohaterki - miejscami mocno irytujące, bo jakieś takie naiwne i miejscami sprzeczne z jej faktycznym życiem. Pewnie autorowi chodziło o to, żeby pokazać te wewnętrzne sprzeczność, jednak mnie nie przekonał.
Kolejna wzruszająca, emocjonalna i trafiające w nasze najczulsze punkty powieść Jakuba Bączykowskiego. Autor nie boi się poruszać tematów trudnych i robi to w genialny sposób. Przecież jeśli coś nie jest łatwe, nie oznacza, że nie istnieje, prawda? Jestem mu za to wdzięczna, ponieważ, kolejny raz, jest to temat mi niezwykle bliski. Historia Basi, to poruszająca opowieść o żałobie, jej etapach, o radzeniu sobie z nią, pokazująca również, że nie ma jednego uniwersalnego sposobu na jej przeżycie. To także piękne zwrócenie naszej uwagi na to, że dotykająca nas żałoba nie jest tylko „nasza” ale również naszych najbliższych, którzy niejednokrotnie, mimo własnego cierpienia, stają dodatkowo przed wyzwaniem radzenia sobie z naszymi emocjami. W książkach Kuby każdy odnajdzie coś dla siebie. Przecież nie ma wśród nas osoby, która, w pewnym momencie życia, nie spotka się ze stratą.. Warto wtedy pamiętać, że towarzyszące nam emocje, łzy, niezrozumienie, złość nie są niczym złym, a jedynie ich akceptacja pozwoli nam przejść przez ten proces w zgodzie z nami samymim. „Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu” uczy nas również dostrzegania najmniejszych radości w naszym życiu i doceniania tych, których mamy obok siebie.
Lektura, którą bez zawahania będę polecała każdemu!
🌧️☕ Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu Jakuba Bączykowskiego to powieść, która w niezwykle delikatny sposób dotyka jednego z najtrudniejszych tematów – żałoby i prób odnalezienia sensu po utracie ukochanej osoby. Autor, znany już z wyczucia emocji i umiejętności wnikania w psychikę bohaterów, tym razem oddaje głos kobiecie, której świat zatrzymał się w jednej chwili. Barbara, zwana przez bliskich Basią, traci męża w wypadku samochodowym i nagle musi zmierzyć się z pustką, o jakiej wcześniej nie miała pojęcia. Każdy dzień staje się dla niej próbą – nie tyle przeżycia, co nauczenia się życia od nowa.
🌧️☕ Narracja prowadzona w pierwszej osobie sprawia, że czytelnik wchodzi głęboko w świat emocji bohaterki. Bączykowski, mimo że mężczyzna, potrafi z niezwykłą empatią oddać sposób, w jaki kobieta przeżywa stratę, wątpliwości, samotność i próby pogodzenia się z losem. Barbara nie jest idealna – gubi się, buntuje, szuka winy w sobie i w świecie. A jednak w tej kruchości kryje się siła. Autor subtelnie pokazuje, że żałoba to nie tylko smutek, ale także proces uczenia się pokory wobec życia i samego siebie. W codziennych rytuałach – filiżance kawy, spacerze z psem, rozmowie z przyjaciółką – rodzi się coś, co powoli przypomina nadzieję.
🌧️☕ Jakub Bączykowski nie szuka taniego wzruszenia. Jego proza jest dojrzała, spokojna, nasycona refleksją. Pisze o emocjach w sposób wyważony, bez nadmiaru słów, a jednak każde zdanie niesie ciężar znaczenia. To książka o ciszy po stracie, o tym, jak trudno pogodzić się z faktem, że ktoś, kto był częścią naszego codziennego świata, nagle znika. A jednak autor nie pozwala, by ta opowieść była tylko o śmierci – jest też o życiu, które – mimo bólu – nadal trwa. Basia uczy się dostrzegać jego drobne błyski: promień słońca na kuchennym stole, zapach deszczu, dźwięk psich łap na chodniku. To w tych szczegółach kryje się jej droga do odzyskania siebie.
🌧️☕ W tle osobistego dramatu bohaterki pojawiają się bliscy – siostra, przyjaciółka, sąsiadka – postacie, które wnoszą w historię ciepło i poczucie wspólnoty. Szczególną rolę odgrywa pies, wierny towarzysz, będący cichym świadkiem przemiany Basi. Bączykowski doskonale rozumie, że człowiek nie wychodzi z żałoby sam. Potrzebuje innych – nie po to, by mu współczuli, ale by przypomnieli, że mimo wszystko wciąż jest częścią świata. Autor pokazuje też, że w bólu można odnaleźć wdzięczność – za to, co było, i za to, że nadal można kochać, nawet jeśli już inaczej. ㅤ 🌧️☕ Styl Bączykowskiego jest nasycony melancholią, ale nie przygnębia. To proza, która koi, a jednocześnie skłania do refleksji. Jego język jest prosty, lecz pełen poetyckich obrazów – niczym krople deszczu spływające po szybie, za którymi kryje się światło. Każdy rozdział to jak kolejny etap żałoby: od zaprzeczenia, przez gniew i smutek, po akceptację i nieśmiałe otwarcie się na przyszłość. W tym sensie Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu to nie tylko historia Basi, ale też uniwersalna opowieść o człowieku, który uczy się, że życie, choć kruche, wciąż potrafi być piękne. ㅤ 🌧️☕ Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu to książka, która wzrusza, ale też daje nadzieję. Jakub Bączykowski pokazuje, że żal może być początkiem czegoś nowego, że z pustki może narodzić się wdzięczność, a z bólu – odwaga, by żyć dalej. To powieść o drugich szansach, o uczeniu się prostych radości i o tym, że nawet po największej stracie można jeszcze zatańczyć – może nie od razu, może nie tak jak dawniej, ale z sercem gotowym znów poczuć rytm życia. Cicha, piękna i prawdziwa – taka właśnie jest ta historia.
Ten rok zaczynam od książek trudnych. Takich, które nie pytają, czy masz dziś siłę — tylko siadają obok i zaczynają mówić. „Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu” jest właśnie jedną z nich. Basia i Adam. Zwykłe życie, zwykłe zmęczenie, zwykłe myśli o tym, co można by jeszcze poprawić, zmienić, naprawić. Spontaniczny wypad do Białki miał być chwilą oddechu. Stał się momentem, który na zawsze wszystko rozdzielił na „przed” i „po”. Najpiękniejszym i jednocześnie najbardziej tragicznym zwrotem akcji, jakiego żadne z nich nie mogło przewidzieć. Ta historia prowadzona jest z perspektywy Basi — jej myśli, jej bólu, jej prób zrozumienia tego, co się wydarzyło. Autor pozwala nam wejść bardzo blisko. Tak blisko, że chwilami czytałam z gulą w gardle, czując, jakby ktoś zaglądał prosto w cudzą żałobę. W tę, która nie jest cicha ani poukładana. W tę, która boli, złości, męczy i rozrywa od środka. Najbardziej poruszyło mnie to, jak prawdziwie pokazana jest żałoba. Bez lukru. Bez patosu. Z całym wachlarzem emocji, które często same sobie przeczą. Basia jest wściekła, rozbita, pełna żalu i tęsknoty. Jest zmęczona sobą i światem. A jednocześnie — tak bardzo ludzka. Nieidealna, momentami trudna, ale przez to boleśnie autentyczna. Bączykowski niezwykle trafnie oddaje myśli osoby, która straciła kogoś nagle. Każde zdanie ma tu ciężar. Każda emocja wybrzmiewa mocno. Czytałam i miałam wrażenie, że autor mówi to, czego wielu z nas nigdy nie potrafiłoby nazwać na głos. I właśnie dlatego ta książka tak mocno trafia w serce. To opowieść o stracie, ale też o powolnym uczeniu się życia od nowa. O tym, że po każdej burzy — nawet tej najciemniejszej — może w końcu pojawić się słońce. Ciche, nieśmiałe, ale prawdziwe. Piękna, trudna i bardzo potrzebna historia. Taka, która zostaje w środku na długo. I taka, po której naprawdę chce się wierzyć, że jeszcze kiedyś… zatańczymy w deszczu 🤍
"Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu" to najnowsza powieść Jakuba Bączykowskiego.
Barbara jest kobietą dojrzałą, spełnioną zawodowo frankofilką, cierniem w jej sercu jest niemożność posiadania dziecka. Wieloletnie małżeństwo nieco spowszedniało, a codzienność zaczyna wydawać się przewidywalna. Gdy jednak dochodzi do tragedii, przychodzi zrozumienie, jak ważne jest docenianie tego, co mamy, zanim będzie za późno.
Narracja pierwszoosobowa, prowadzona z perspektywy głównej bohaterki, jest niezwykle interesującym doświadczeniem, szczególnie zważywszy na fakt, że autorem książki jest mężczyzna. Jakub Bączykowski z niezwykłą lekkością maluje słowem obrazy pełne uroku i melancholii, wnikliwie opisując emocje bohaterów i kreśląc poruszające portrety psychologiczne. W najtrudniejszych momentach życia Barbary towarzyszą jej rodzina, przyjaciółka oraz wierny pies.
To dojrzała, inteligentna i autentyczna proza, która porusza ważne tematy: radzenie sobie z utratą bliskiej osoby, żalem, samotnością, tęsknotą i nagłą zmianą z liczby mnogiej w pojedynczą. Na przykładzie Barbary autor pokazuje, jak ważne jest przejście przez wszystkie etapy żałoby i trudnych emocji, aby mogła narodzić się nadzieja oraz odwaga do rozpoczęcia życia na nowo.
Książka wywołuje mnóstwo emocji, głęboko angażuje i skłania do refleksji nad czasem, który mamy do dyspozycji. To opowieść o dojrzałości, odwadze i umiejętności doceniania chwil, które tworzą nasze życie.
„Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu” to bardzo poruszająca i piękna opowieść o odrodzeniu się po stracie ukochanej osoby. Autor z niezwykłą wrażliwością pokazuje jak po trudnych dniach powoli pojawia się nadzieja na nowe życie. Basia ma prawie 50 lat i w wyniku wypadku samochodowego straciła męża. Jej świat z dnia na dzień stał przytłaczający, smutny i pusty. Najbliższy chociaż też cierpią, starają się jej pomóc. Z czasem Basia zaczyna doceniać drobne rzeczy. Otwierać się na świat. Zaczyna czuć wdzięczność. Ale czy uda się jej do końca pozbyć smutku? Przekonacie się sami. Historia o Basi nie jest długą opowieścią. Ale wystarczającą by czytelnik poczuł to co czuje bohaterka książki. Jest to książka, którą czyta się szybko, pomimo, ze ma melancholijny charakter. Autor przeprowadził nas przez wszystkie etapy żałoby jakie przeszła Basia. Pokazał jak bohaterka poradziła sobie z nią. Ale również zwraca naszą uwagę, że żałobę nie przeżywamy tylko my. To samo przeżywają nasi bliscy. Książka jest bardzo poruszająca i refleksyjna. Z jednej strony jest to żałoba i radzenie sobie z nią, a z drugiej pokazania nam, że należy cieszyć się każdym dniem i doceniać to co mamy. Bardzo polecam!