Ocena 7/10
“Wmawia się nam, że możemy mieć wszystko, a nie możemy, co więcej, nie potrzebujemy. Uważam, że piękno naszego istnienia polega właśnie na tym, że musisz coś wybrać, nie będziesz miał wszystkiego. Nie dasz rady. Nie zdążysz. Nie zmieścisz. Coś musisz wybrać, choć czasem robisz to na ślepo, ale właśnie to nagle może dać pełnię.”
“Co ćpać po odwyku” to niezwykle ważna lektura o uzależnieniach i żmudnej terapii, z którą każdy powinien się zapoznać ze względu na tematykę przedstawioną w książce - nieważne, czy problem dotyczy nas samych, czy kogoś z naszego otoczenia. Przyznam szczerze, że sięgając po książkę początkowo nie wiedziałam czego się po niej spodziewać - poradnika, biografii czy fikcji literackiej? Tytuł z pewnością przyciąga uwagę, tak samo jak krzykliwa czerwona okładka, ale to poruszane tematy, dość często przewijające się w moim zawodzie zachęciły mnie do zaznajomienia się z lekturą. Ponadto od zawsze interesowała mnie psychika człowieka i wpływ otoczenia na jego zachowanie, więc nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie. “Co ćpać po odwyku” to szczera, często brutalna, dająca do myślenia, ale i jednocześnie luźna “rozmowa” dwóch autorów - Jakuba Żulczyka i Juliusza Strachoty, którzy bez kompromisów, słodzenia i zbędnych upiększeń opowiadają o swoich doświadczeniach z uzależnieniem i późniejszymi trudami trzeźwienia. Podobało mi się, że autorzy nie bali się wprost mówić o własnych słabościach i towarzyszących im uczuciach, które mogłyby wydawać się wstydliwe. Podziwiam, że oboje potrafili uzewnętrznić się tak bardzo nie tylko przed sobą, ale i czytelnikami, dając nam jasny obraz tego, jak wyglądają zmagania osób uzależnionych. Całość została podzielona na trzy segmenty - ”Dzień po”, “Rok po” i “Dziesięć lat po” - a każdy z nich przedstawia zupełnie inną perspektywę i wnioski, do jakich dochodzili podczas trwania terapii. Dodatkowo książka ta nie skupia się jedynie na uzależnieniu i pokazaniu drogi do trzeźwości (droga ta dotyczy uzależnionego, jak i jego najbliższych). Porusza także inne, ważne i często trudne tematy, takie jak relacje międzyludzkie, ojcostwo, uczucia, duchowieństwo oraz samotność i wszystko to, co miało wpływ na autorów - zarówno pozytywny, jak i negatywny. Bardzo łatwo było utożsamić się z bohaterami - dostajemy prawdziwe historie, prawdziwych ludzi, a język, w jakim zostały spisane ich myśli i wewnętrzne rozterki jest zrozumiały i codzienny, przez co nadaje całości autentyczności. Oprócz tego wywołuje silne emocje, na długo pozostając w pamięci i pozostawiając z wieloma wnioskami i nadzieją, że nigdy nie jest zbyt późno, by zmienić swoje życie.
“Co ćpać po odwyku” to prawdziwa historia o wychodzeniu z nałogów, o tym, jak wygląda terapia i stopniowe dochodzenie do zdrowia oraz ukazanie demonów, z którymi muszą się mierzyć osoby uzależnione. Mamy tu zderzenie różnych poglądów i odmiennych perspektyw, a wszystko to odbywa się w sposób niezwykle kulturalny, w luźnej formie przyjacielskiej pogawędki. Bezsprzecznie to lektura dająca do myślenia i poruszająca przez autentyczność wylewającej się z każdej kolejnej strony i opowiadanej anegdotki. Panowie prowadzą również interesujący podcast, który znajdziecie pod tą samą nazwą, lecz nie znajdziecie tam tych samych rozmów przepisanych na papier. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda uzależnienie “od wewnątrz”, gorąco polecam sprawdzić zarówno książkę, jak i podcast - te rozmowy otwierają oczy i zmieniają myślenie.