Nasza historia zaczęła się znacznie dawniej, niż sądzicie!
Adrian Pogorzelski, doświadczony przewodnik i badacz historii, zabierze was w fascynującą podróż śladami ludów, które zamieszkiwały tereny obecnej Polski. O wielu z nich prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście. Prapolska nie była jednak białą plamą na mapie starożytnego świata. Dzięki postępom nauki odkrywamy właśnie, jak wiele łączyło ją z kulturami Grecji, Rzymu czy Wschodu – i poznajemy zdumiewające szczegóły życia jej mieszkańców.
Czy słyszeliście o śladach rytualnego kanibalizmu na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej? O kujawskich piramidach starszych niż egipskie? O potężnych grodach na Podkarpaciu, do których sprowadzano wino z dalekiej Grecji? Albo o teorii, że nad Wisłą istniały osady wojowniczych kobiet? I czy zdajecie sobie sprawę, jak wiele naszych zwyczajów wywodzi się z wierzeń praprzodków?
Posiłkując się najświeższymi ustaleniami archeologów, Adrian Pogorzelski poprowadzi was przez kolejne epoki naszych pradziejów. Amazonki i ludożercy to także świetny przewodnik, pełen inspirujących pomysłów na weekendowe wypady śladami przeszłości.
Rusząjcie w podróż po Prapolsce – i przekonajcie się, jak bardzo jej mieszkańcy byli nam bliscy.
Bardzo to oględne, skrótowe, po łebkach. Momentami sprawia raczej wrażenie przewodnika turystycznego po miejscach ważnych dla polskiej prehistorii, bo skacze od jednego miejsca do drugiego, podając tylko podstawowe informacje na ich temat, bez zagłębiania się w szczegóły (podrozdziały mają z reguły 1,5-2 strony, a czcionka jest zaprawdę gigantyczna). Skończyłam tuż przed tym Britain BC: Life in Britain and Ireland Before the Romans Pryora i tam też recenzenci zarzucali autorowi, że przez całą książkę tylko opisywał stanowiska archeologiczne - no, ale Pryor to je faktycznie opisywał, a nie tylko informował o ich istnieniu... W dodatku książka nieraz wpada w tak autorytatywny ton - było tak a tak, kropka, żadnego uzasadnienia - że autor chyba opanował umiejętność podróży w czasie, innego wyjaśnienia nie widzę. Ewentualnie jest też taka opcja, że wszystkie te ludy były tak naprawdę piśmienne i autor przeczytał wszystkie ich bestsellery (a potem schował je głęboko we własnej piwnicy, żeby świat nie dowiedział się o ich istnieniu 😉). Hipoteza anatolijska nie wspomniana ani słowem. W rozdziale nt. epoki żelaza pojawia się nagle nawiązanie do kultury rzucewskiej sprzed 5000 lat, o której autor wcześniej najwyraźniej zapomniał (to po co w ogóle ta wzmianka, skoro nie wyjaśniło się czytelnikowi, kto zacz?). Strasznie dużo opowieści o XIX i XX-wiecznych polsko-niemieckich przepychankach, o tym, kto i w jakich warunkach coś odkrył - generalnie spoko, gdyby to był dodatek do właściwej historii, ale tutaj czasem to właśnie wybija się na pierwszy plan. Końcowy rozdział o Słowianach okropnie słaby: więcej tu etnograficznych historyjek o polskiej wsi z XVI+ wieku niż prawdziwie archeologicznych informacji (podejrzewam, że wynika to z ubóstwa materialnego kultury wczesnych Słowian, o której napomknął autor na początku rozdziału - ale na litość, ludzie piszą całe książki o początkach Polski, to dałoby się chyba znaleźć dość materiału na te 40 stron bez sięgania po opowieści o kamieniach i wstążkach?).
Na plus duży przekrój czasowy - nie kojarzę innej książki nt. polskiej prehistorii, która próbowałaby przedstawić ją w całości, od paleolitu po okres przedpiastowski (co jest, nawiasem mówiąc, okropnie przykre - toż to można by rozpisać na X tomów, połknęłabym wszystkie!*). Z ubiegłego roku, więc (jeszcze) nie jest przedawniona**. Wydanie też dosyć ładne, nawet kolorowe zdjęcia są. Fajne te miniaturowe mapki. No i te wielkie litery wydawnictwa Wielkie Litery to miecz obusieczny - z jednej strony tekstu jeszcze mniej, niż można by wnioskować po liczbie stron, ale z drugiej nie powiem, fajnie dla odmiany mieć w ręku książkę, która można czytać bez lupy. Brytyjczycy mogliby się uczyć 😛
Generalnie to nie jest zła książka, czegoś tam nawet się z niej dowiedziałam; głównym problemem jest po prostu niedosyt.
* Jeżeli coś takiego istnieje, tylko ja o tym nie wiem, to bardzo proszę o uświadomienie mnie w komentarzach! (Na 'The Past Societies' już się czaję, ale o ile wiem, zdobycie tej serii graniczy z cudem.) ** Chociaż informacja o podobieństwie DNA Piastów i Piktów już zdążyła się zdezaktualizować - okazało się, że badacze skorzystali przez przypadek z jakiejś starej bazy danych, a po wrzuceniu piastowskiego DNA do jej najnowszej wersji po Piktach nie zostało ani śladu. Generalnie chyba niewiele z tych badań wynikło...
Adrian Pogorzelski to doświadczony przewodnik i popularyzator historii. W swojej książce Amazonki i ludożercy. Opowieści z Prapolski zabiera czytelnika w wyprawę przez tysiące lat, do epok, o których zwykle milczą szkolne podręczniki. To nie suche fakty o Słowianach, Wandalach czy Gotach – bo Prapolska na mapie starożytnego świata nie była białą plamą, a wręcz przeciwnie: tętniła życiem i rytuałami, a nawet przecinały ją szlaki handlowe pomiędzy odległymi cywilizacjami. Kanibalizm, bumerang i piramidy Amazonki i ludożercy, choć to książka popularnonaukowa, porywa barwną, obrazową narracją. Czytelnik nie znudzi się nadmiarem dat, a wręcz będzie przewracać kolejne strony z rosnącą ciekawością. Adrian Pogorzelski w oparciu o najnowsze badania archeologiczne przedstawia zdumiewające odkrycia. Okazuje się, że już nie musimy zazdrościć Egipcjanom piramid, bo mamy własne, w dodatku starsze! A liczący 42 tysiące lat bumerang? To ten znaleziony na Podhalu! Nasi przodkowie budowali ogromne grodziska i sprowadzali do nich wino z antycznej Grecji. A wiele wskazuje także na to, że wśród licznych rytuałów znalazły się także te o rycie kanibalistycznym… Ogromnym plusem są mapki współczesnej Polski umieszczony przy tytule każdego z rozdziałów – dzięki nim wiadomo, o których rejonach jest akurat mowa. Daje to niesamowite wrażenie obcowania z historią, bo nagle okazuje się ona na wyciągnięcie ręki. Niewątpliwie będą też one pomocą przy planowaniu lokalnych wycieczek w poszukiwaniu śladów przeszłości. Pradzieje Polski z nowej perspektywy Amazonki i ludożercy to książka zmieniająca sposób myślenia o przeszłości. Nagle okazuje się, że historia naszego kraju zaczęła się znacznie wcześniej, niż sądziliśmy i nas zawsze uczono. Pogorzelski przedstawia świat pełen rytuałów i kontaktów z wielkimi cywilizacjami – rozbudza ciekawość czytelnika i pozostawia go z uczuciem lekkiego niedosytu. A przy tym pokazuje, że historia nie musi być nudna, pełna dat… bo historia to ludzie i ich emocje. Jeśli więc lubisz dobrze opowiedziane historie poparte rzetelnymi badaniami – musisz sięgnąć po Opowieści z Prapolski.
Mocno popularnonaukowe podejście. Zbiór ciekawostek i anegdot okraszony kilkoma nazwiskami polskich archeologów. Suchy, sprawozdawczy język. Czasami aż boli brak szczegółów i jakiegoś większego przemyślenia czy podsumowania. Za to bardzo dużo uogólnień i „rytualnych” założeń.
Polecałabym raczej dla całkowitych laików niż czynnie zainteresowanych tematyką.