Wyjazd wypoczynkowy zamienia się w horror, gdy na drodze Finleya staje Seth Monroe, przywódca lokalnej mafii. To pamiętne spotkanie zmusi Finleya do pogoni za sprawiedliwością w świecie, w którym liczy się tylko zemsta. Co wydarzy się, gdy pomocną dłoń zaoferuje mu sam Vincent Monroe? Czy okaże się sojusznikiem? Czy może wrogiem?
[Książkę czytałem w nowej,papierowej wersji z 2025 roku]
Lubię klimaty mafijne, cały ten vibe mafijnego świata. A książka właściwe nie toczy się poza tym światem, światem przestępczości, gangów, konfliktów i przemocy. Jakby świat bez przemocy dla tych bohaterów nie istniał. Właściwie fabuła wydaje się być umiejscowiona w... właściwie to nie wiem, są nazwy miejsc, wymyślone miasteczka i żadnego miasta-które bym znał, żadnego które realnie istnieje. Bohaterowie nie podróżują np, do Nowego Yorku tylko do innych miast, których nazwy słyszymy pierwszy raz. Nawet nie wiemy jaki to kraj - można podejrzewać że US, nazwy brzmią raczej "amerykańsko" - bo nie pada żadna nazwa, a jedyny wspomniany w tym tomie jest (zakładam) wymyślony. Daje to efekt jakby faktycznie świat bohaterów ograniczał się do spraw gangu, ich zamkniętego świata.
Bohaterowie to karuzela. Seth jest dziwny, Finley tak samo. A dziwność Vincenta wywaliło poza skalę. Nie wiem czy lubię Fina, coś mi w nim nie pasuje, coś... sam nie wiem. Vincent wydaje się być wielkim kłamcą, który cały czas działa i coś robi, ale nie wiemy co. Czy knuje przeciw bratu czy może nie, czy mówi prawdę czy może nie... Podoba mi się to.
Cały czas mamy wrażenie że ktoś kłamie, ktoś nie mówi prawdy i w zasadzie nie wiadomo która wersja jest prawdziwa. Wychodzą na jaw nowe fakty, które podważają to, co ktoś powiedział wcześniej, potem wszystko się zmienia.
Jedyne co mi się nie podoba to to, jak potraktowano pewne wydarzenie w którym Finley... ucierpiał. Jakby zapomniało o tym, a przecież musiało to na nim się odbić...
3,5☆ Szczyt absurdu zawarty w queerowej książce. Szybko się czyta, ale sytuację w niektórych momentach tak abstrakcyjne, że ciężko brać ją na poważnie. Ogólnie przyjemna, dobra na odblokowanie zastoju czytelniczego ^^
Nie powiedziałabym, że było to coś bardzo odkrywczego, albo niesamowitego. Ale coś w książce sprawiło, że jednak przeczytałam do końca jednym ciągiem w niemal jeden dzień.
Nie wiem, czy sięgnę po kolejne tomy. Jak będę miała wolne 30 zł na ebooka, z chęcią kupię
„Zemsta” Silencio (recenzja 3 tomów, bez spoilerów)
Jest to recenzja, do której najciężej było mi się zebrać. Nie dlatego, że książki mi się nie podobały, a wręcz przeciwnie. Ta historia tak bardzo zawładnęła moim życiem, że nie do końca wiem jak to opisać…
„Zemsta” towarzyszyła mi przez pewną część tego roku, w związku z czym, naprawdę ciężko było mi się rozstać z bohaterami i ich światem. Nie mogłam zostać patronką lepszej trylogii niż ta, za co serdecznie dziękuję Silencio <3
Naszym głównym bohaterem jest Finley, młody mężczyzna, na którego barkach spoczywa opieka nad młodszą siostrą. Rodzeństwo pochodzi z problematycznej i dysfunkcyjnej rodziny, dlatego muszą sobie radzić mając tylko siebie. Pewnego dnia, gdy życie Finleya zdaje się już być w miarę normalne, jego spokój burzy ogromna tragedia, która dla bohatera okaże się dopiero wierzchołkiem góry lodowej. Stanie się początkiem wyścigu, pogoni za sprawiedliwością i niekończącej się żądzy zemsty. Tylko czy będzie mial możliwość wyrównania rachunków w świecie mafii?
„Zemsta” to historia, która ogromnie zapada w pamięć, a dodatkowo dzięki swej długości pozwala na dłuższe i angażujące spędzenie czasu z lekturą. Ogromnym plusem tej trylogii jest brak chaosu. Mimo częstej akcji wszystkie wątki są poprowadzone szczegółowo i z upływem odpowiedniej ilości czasu. Dzięki czemu relacje między bohaterami miały możliwość rozwoju. W zależności od wydarzeń i działań postaci, mogły się pogorszyć lub przejść na inny „poziom”. Ale pozostając przy temacie cieszę się, że nasi bohaterowie mieli swoje „ja”. Ich decyzje oddawały jakimi naprawdę są ludźmi, a nie jakie wybory byłyby łatwiejsze dla fabuły.
Przy czytaniu na pewno można zauważyć jak wielki jest wątek zemsty oraz pogoni za „sprawiedliwością” i to na każdej płaszczyźnie. Uważam, że jest to temat ponadczasowy, który dotyczy większości z nas. Uświadamia nam jak skrajne i odpowiednie - według nas, decyzje podejmujemy dla własnych idei.
Oprócz historii głównych bohaterów mamy niejednokrotnie możliwość ujrzenia motywów innych postaci pobocznych. Świat „Zemsty” jest wyjątkowo rozbudowany, więc myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie.
[ Przed przeczytaniem „Zemsty” trzeba pamiętać, że jest to książka 18+. Porusza wiele ciężkich tematów i może wzbudzać dyskomfort w czytelniku. Proponuję zapoznać się z ostrzeżeniami! ]
Co mogę więcej powiedzieć o tej trylogii? Uwielbiam ją i oddałabym wszystko, aby przeczytać ją ponownie bez znajomości fabuły… Moje 5/5 ⭐️
toksyczny romans mafijny, ale wszyscy są queerowi.
powiedzieć, że szybko przeczytałam tę książkę to jak nic nie powiedzieć. ja ją pochłonęłam. pomimo tego, że na samym początku czytelnik zostaje zalany informacjami, da się w tym szybko połapać. akcja jest bardzo dynamiczna, a zwrotów akcji nawet nie zliczę. jednym słowem nie ma nudy, książka hipnotyzuje tak, że nie chce się jej odkładać nawet na moment.
Już na starcie czytelnik wrzucany jest w ogromnie brutalny świat, nieznajome, klaustrofobiczne miasto, opanowane przez gangi i ich bezlitosne porachunki. W tej rzeczywistości nie ma miejsca na sentymenty i słabości - liczy się władza, interesy i nazwisko. Nie łudźcie się, że znajdziecie tu niewinnych i krystalicznie czystych bohaterów, będących przykładnymi obywatelami. Przygotujcie się za to na walki o pozycję, zemsty, eliminowanie przeszkadzających pionków, manipulacje i czyny, które kiedyś wydawały się niemożliwe do popełnienia a teraz stały rzeczywistością.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałam coś, co spowodowało we mnie aż takie napięcie aktualnymi i nadchodzącymi wydarzeniami. W „Zemście” nie możecie być pewni niczego - kto mówi prawdę, kto jest lojalny, co się z kim stanie, kiedy wróci, a kiedy przestanie istnieć. Te ciągłe wątpliwości przeplatają się z codziennymi sprawami, pozytywnymi (chociaż czy zawsze?) relacjami i humorem, które świetnie wyważają całą treść, by za chwilę znowu dynamicznie ruszyć w akcję.
Czy Finley podejmuje wiele głupich i spontanicznych decyzji? Tak. Czy wychodzi mu to na dobre? Niekoniecznie. Czy niezmiennie jest w tym wszystkim sobą, jednocześnie przechodząc ogromną zmianę wraz z upływającym czasem? Zdecydowanie Tak. I właśnie to, jak wydarzenia wpływają na bohaterów, zmieniają ich poglądy i moralność jest moim ulubionym elementem „Zemsty”. Obserwowanie, jak kolejne tragiczne wydarzenia oddziałują na różne charaktery było ogromnie satysfakcjonujące. Tu nie ma scen wrzuconych po nic, by tylko wypełniały strony. Wszystko dzieje się po coś, pokazuje rozwój i stanowi przedsmak przyszłych wydarzeń.
Od „Zemsty” ogromnie ciężko się przez oderwać, strony znikają a zamiast 20 minut czytania robi się ich 120. Oliwy do ognia dolewa fakt, że niezdrowo kocham toksyczne relacje a te Silencio pisze wybitnie, więc nie mogłam nie przepaść. Bo to te relacje, które nie powinny mieć miejsca a jednak istnieją. Ale nie powstały z niczego, są sumą przeżyć, podjętych decyzji, drobnych interakcji i przywiązania do codzienności. Dodatkowo - czapki z głów za sceny zbliżeń, które poza wybitnym napięciem, przynosiły ze sobą coś więcej i pięknie pokazywały kiełkujące zmiany.
W „Zemście” działo się tyle, że zapominałam o znacznikach i wracałam do nich później, bo czytając musiałam wiedzieć TERAZ co się stanie. Nawet nie wiecie jak panicznie przerzucałam ostatnie strony przed epilogiem. Po skończeniu 3 tomu został mi chaos w głowie i satysfakcja. I chcę więcej.
Jeśli tylko taka tematyka choć trochę Was interesuje, to dajcie się jak ja porwać zmieniającym się perspektywom, obsesji i pożądaniu. Nie pożałujecie.
obawiam się że wolę setha i jako postac, i jako love interest.. a fakt że to chyba jednak będzie vincent nie bardzo mnie przekonuje, moze trzeba mu dać jeszcze chwile żeby się wykazał🤷♀️🤷♀️🤷♀️🤷♀️ albo to ze mna już jest coś bardzo nie tak ze wole setha. To też nie moja wina bo wpisuje się w profil blondyna chorego na łeb a mam słabośc do takich (ale to jest jakby okej, seth akceptuję cię takiego jakim jesteś)