Wciągnięty w sam środek brutalnego konfliktu, Finley pogrąża się w mroku, z którego wydaje się nie być ucieczki. Granica między nienawiścią a pożądaniem zaciera się bezpowrotnie, zaś dawne motywacje tracą na znaczeniu. Czy w świecie, w którym zaufanie jest śmiertelną pułapką, możliwe jest zwycięstwo? Kim stanie się Finley, gdy przyjdzie mu podjąć ostateczną decyzję?
„W tej pojebanej grze nigdy nie było graczy. Tylko pionki.” A wiecie co jest najgorsze? Czas na ostatni tom, a Silencio nie zna litości dla swoich bohaterów. Help.
Nadal mi ciężko to oceniać, mam jakiś problem z konkretną opinią. Jedynie co mogę powiedzieć to to, że jak chyba wszystkie książki Silencio ta również jest wciągająca, ale poziomem nie dorównuje pozostałym.
matko jedyna!! co się tutaj wydarzyło!! nie mam słów i nawet tego nie komentuję, bo po przeczytaniu ostatnich stron od razu sięgnęłam po trzeci tom, także czytam dalej!!
Już na starcie czytelnik wrzucany jest w ogromnie brutalny świat, nieznajome, klaustrofobiczne miasto, opanowane przez gangi i ich bezlitosne porachunki. W tej rzeczywistości nie ma miejsca na sentymenty i słabości - liczy się władza, interesy i nazwisko. Nie łudźcie się, że znajdziecie tu niewinnych i krystalicznie czystych bohaterów, będących przykładnymi obywatelami. Przygotujcie się za to na walki o pozycję, zemsty, eliminowanie przeszkadzających pionków, manipulacje i czyny, które kiedyś wydawały się niemożliwe do popełnienia a teraz stały rzeczywistością.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałam coś, co spowodowało we mnie aż takie napięcie aktualnymi i nadchodzącymi wydarzeniami. W „Zemście” nie możecie być pewni niczego - kto mówi prawdę, kto jest lojalny, co się z kim stanie, kiedy wróci, a kiedy przestanie istnieć. Te ciągłe wątpliwości przeplatają się z codziennymi sprawami, pozytywnymi (chociaż czy zawsze?) relacjami i humorem, które świetnie wyważają całą treść, by za chwilę znowu dynamicznie ruszyć w akcję.
Czy Finley podejmuje wiele głupich i spontanicznych decyzji? Tak. Czy wychodzi mu to na dobre? Niekoniecznie. Czy niezmiennie jest w tym wszystkim sobą, jednocześnie przechodząc ogromną zmianę wraz z upływającym czasem? Zdecydowanie Tak. I właśnie to, jak wydarzenia wpływają na bohaterów, zmieniają ich poglądy i moralność jest moim ulubionym elementem „Zemsty”. Obserwowanie, jak kolejne tragiczne wydarzenia oddziałują na różne charaktery było ogromnie satysfakcjonujące. Tu nie ma scen wrzuconych po nic, by tylko wypełniały strony. Wszystko dzieje się po coś, pokazuje rozwój i stanowi przedsmak przyszłych wydarzeń.
Od „Zemsty” ogromnie ciężko się przez oderwać, strony znikają a zamiast 20 minut czytania robi się ich 120. Oliwy do ognia dolewa fakt, że niezdrowo kocham toksyczne relacje a te Silencio pisze wybitnie, więc nie mogłam nie przepaść. Bo to te relacje, które nie powinny mieć miejsca a jednak istnieją. Ale nie powstały z niczego, są sumą przeżyć, podjętych decyzji, drobnych interakcji i przywiązania do codzienności. Dodatkowo - czapki z głów za sceny zbliżeń, które poza wybitnym napięciem, przynosiły ze sobą coś więcej i pięknie pokazywały kiełkujące zmiany.
W „Zemście” działo się tyle, że zapominałam o znacznikach i wracałam do nich później, bo czytając musiałam wiedzieć TERAZ co się stanie. Nawet nie wiecie jak panicznie przerzucałam ostatnie strony przed epilogiem. Po skończeniu 3 tomu został mi chaos w głowie i satysfakcja. I chcę więcej.
Jeśli tylko taka tematyka choć trochę Was interesuje, to dajcie się jak ja porwać zmieniającym się perspektywom, obsesji i pożądaniu. Nie pożałujecie.
[Książkę czytałem w nowym, papierowym wydaniu z 2025 roku. Tomy 3 i 4 zawierają się w tomie 2 papierowej wersji.]
Czasem... to naprawdę trudno mi zrozumieć Finleya. Nie chcę pisać spoilerów, ale facet serio powinien się zastanowić kto tak naprawę kłamie a kto mówi prawdę i przestać myśleć i kimś, kto nawet nie powiedział mu wcześniej prawdy. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale nie da się tego wyjaśnić, nie pisząc spoilerów...
W każdym razie... na początku, tak samo jak Fin nie znosiłem Setha, ale teraz... chyba mój pogląd się zmienia, tak samo jak Fin'a. Niestety, ale muszę odjąć gwiazdkę za niezmierzoną głupotę i łatwowierność Fin'a :(
A zakończenie.... wbiło mnie w fotel. gdybym miał czekać nie-wiadomo-ile na tom trzeci to chyba bym oszalał.