Gdzie prawda jest tylko cieniem historii, a iluzja przenika rzeczywistość.
Robert Storm - badacz, kolekcjoner i niepoprawny poszukiwacz zagadek - podąża tropami, które prowadzą przez zapomniane biblioteki, stare cmentarze i ślady dawnych cywilizacji. To historie o obsesji poznania i o prawdach, które potrafią zmienić losy ludzi na zawsze.
Polish humoristic fantasy and science fiction writer. According to university degree an archeologist.
Debuted in 1996 with short story Hiena, first appearence of Jakub Wędrowycz - an alcoholic, civil exorcist - who later become a character of many short stories gathered in 5 books.
In 2002 he got Janusz A. Zajdel Award for short story Kuzynki (Cousins), extended later into book and sequels. Kuzynki, Księżniczka (Princess) and Dziedziczki portray the adventures of 3 women: an over 1000-years old teenage vampire, a 300-year old alchemist-szlachcianka, and her relative, a former Polish secret agent from CBŚ (Polish 'FBI'). A recurring character in the series alchemist Michał Sędziwój, and the universe is the same as the one of Wędrowycz (who makes appearances from time to time).
Jest to zbiór opowiadań o Robercie Stormie, który zawiera historie wyselekcjonowane przez autora ze zbiorów bezjakubowych. Zdaje mi się, że są to opowiadania głównie z tych pierwszych zbiorów, ewentualnie ze środkowych, ponieważ część z nich pamiętałem przynajmniej częściowo, a te właśnie starsze tomy czytałem kiedyś, środkowych wcale, natomiast 2 ostatnie zbiory mi średnio podeszły i z nich zdaje mi się, że na 25 obecnych tutaj opowiadań autor wybrał tylko 2. I uważam, że to dobrze, bo te starsze zbiory są po prostu lepsze, a tutaj mamy wybrane samą śmietankę, dzięki czemu naprawdę bardzo dobrze się to czyta. Do tego, w zdecydowanej większości są to dłuższe opowiadania, takie po 50-100 stron, a właśnie te u Pilipiuka najbardziej lubię. Naprawdę mało jest tych krótszych, takich po 20 stron i dobrze, bo są one moim zdaniem za krótkie na przygody Storma. Dla mnie było to również idealnie, bo czytałem sobie jedno czy dwa opowiadania dziennie, nie czułem znudzenia, a jednocześnie te zaplanowane 100 stron wyrabiałem.
Moim zdaniem taki zbiór opowiadań to naprawdę fajna pozycja, do tego ładnie prezentuje się na półce w takim wydaniu. Myślę, że ta książka idealnie nada się na prezent dla fana twórczości Andrzeja Pilipiuka.
A jako, że zawsze chyba bardziej wolałem opowiadania z doktorem Skórzewskim, to zapoluje na "Traktat o higienie", czyli analogiczną pozycję o tym bohaterze, żeby te dwie pozycje stały obok siebie w mojej biblioteczce.
Co sądzicie o takich zbiorach? Według Was to fajna pozycja czy jednak wydawanie tego samego w innej formie uważacie za niepotrzebne?
Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje oraz TikToku o tej samej nazwie, gdzie serdecznie zapraszam.
„Ludzie, którzy wiedzą” Andrzeja Pilipiuka to zbiór opowiadań, który wyraźnie pokazuje autora jako pisarza zainteresowanego nie tyle samą fantastyką, ile konsekwencjami poznania i długim trwaniem historii. Jest to tom osadzony w ramach cyklu o Robercie Stormie, ale jednocześnie funkcjonujący jako samodzielna antologia, której sens buduje się poprzez powracające motywy wiedzy, pamięci i odpowiedzialności, a nie poprzez ciągłość fabularną.
Jedną z najważniejszych cech tej książki jest szeroka rozpiętość czasowa opowiadań. Pilipiuk swobodnie operuje różnymi momentami historycznymi pokazując, że granica między nimi bywa pozorna. Historia nie jest tu zamkniętym rozdziałem, lecz procesem, który trwa, przenika kolejne pokolenia i ujawnia swoje skutki z opóźnieniem. Autor konsekwentnie sugeruje, że wydarzenia sprzed lat nie znikają wraz z datą, lecz pozostają obecne w dokumentach, zapisach, archiwach i pamięci, a czasem także w zupełnie niespodziewanych odsłonach.
Tło historyczne pełni w tym tomie funkcję aktywną. Nie jest jedynie scenografią ani pretekstem do fabularnej atrakcji. Pilipiuk traktuje historię jako przestrzeń napięć moralnych i intelektualnych, w której wiedza o przeszłości bywa równie niebezpieczna, jak niewiedza. Fantastyka pojawia się tu często jako narzędzie umożliwiające zadawanie pytań o granice poznania, a nie jako cel sam w sobie. Dzięki temu opowiadania mają wyraźnie refleksyjny charakter i unikają efektownych, lecz pustych rozwiązań.
Postać Roberta Storma, historyka i archiwisty, spaja tom w sposób subtelny, ale znaczący. Jego obecność nadaje zbiorowi wspólną perspektywę poznawczą. Storm nie jest bohaterem czynu, lecz bohaterem rozumienia. Jego rola polega na analizie, łączeniu faktów i dostrzeganiu ciągłości tam, gdzie inni widzą jedynie rozproszone elementy. Taki wybór narracyjny wpływa na ton całej antologii, która pozostaje zdystansowana i momentami niemal dokumentalna. Emocje są tu wyciszone, a napięcie rodzi się z refleksji, nie z akcji. Choć muszę przyznać, że opowiadaniom nie brakuje momentami humoru, zazwyczaj czarnego lub przezornego, ale jednak.
Patrząc na „Ludzi, którzy wiedzą” jako na antologię, należy podkreślić, że jej spójność ma przede wszystkim charakter tematyczny. Opowiadania nie układają się w jednolitą opowieść ani nie prowadzą czytelnika przez wyraźnie zaplanowany rozwój fabularny. Zamiast tego tworzą zbiór wariacji wokół jednego zasadniczego problemu, jakim jest pytanie o to, czy każda wiedza powinna zostać ujawniona i jakie są konsekwencje jej posiadania. Taka konstrukcja sprzyja czytaniu wybiórczemu i pozwala traktować poszczególne teksty jako niezależne głosy w większej dyskusji. Nawet opowiadania łączące się narracyjnie jak Antykwariat i Walizka w końcówce zbioru, mogą spokojnie tworzyć przedmiot odrębnej lektury.
Jednocześnie ta forma niesie ze sobą pewne ograniczenia. Tom nie jest równy pod względem intensywności i siły przekazu poszczególnych opowiadań. Część z nich sprawia wrażenie bardziej rozbudowanych i głębiej osadzonych w kontekście historycznym, inne powielają znane już z cyklu schematy narracyjne. Dla czytelników dobrze obeznanych z twórczością Pilipiuka może to oznaczać poczucie powtarzalności, które w antologii jest bardziej widoczne niż w zwartej powieści. Z drugiej strony konsekwencja autora w obrębie przyjętej wizji świata nadaje całości wyraźną tożsamość i sprawia, że tom pozostaje rozpoznawalny stylistycznie.
„Ludzie, którzy wiedzą” nie są książką spektakularną. To fantastyka skupiona na myśleniu, nie na eskapizmie. Pilipiuk nie proponuje wizji świata, w którym wiedza automatycznie prowadzi do wyzwolenia czy moralnej wyższości. Przeciwnie, pokazuje ją jako ciężar, który może izolować, zobowiązywać do milczenia i wymuszać wybory pozbawione satysfakcjonujących rozstrzygnięć. Historia w tym ujęciu nie jest nauczycielką życia, lecz siłą, która domaga się ciągłej uwagi i odpowiedzialności.
Jako antologia tom ten najlepiej sprawdzi się u czytelników gotowych na fragmentaryczność i świadome niedopowiedzenia. Jego wartość nie polega na jednolitej narracji, lecz na konsekwentnie budowanej refleksji nad relacją między przeszłością, a teraźniejszością. Do tego oczywiście zachętą pozostaje konsekwentnie budowana postać Roberta Storma, którego intuicja i charakter nie zawodzą.
Troche skok na kase. Robert Storm obok Doktora Skorzewskiego to byl jeden z moich ulubionych bohaterow zbiorow opowidan i nie marzylam bardziej o niczym jak o wydaniu zbiorczym obu serii. O ile Traktat o higinie trafil w moje zapotrzebowanie doskonale o tyle tu mam sporo zastrzezen. Z gory wiedzialam, ze to nie jest kompletny zbior, bo to zostalo otwarcie powiedziane na wstepie-opowiadania wybrane prze autora. Fair enough. Jego prawo. Ale kilka opowiadan zostalo dosc niedbale 'podrasowanych' dla sztucznego zbudowania linii czasu, aktualizacj8, usuniecia archaizmow i zrobilo mi sie przykro, bo tej informacji nie zauwazylam na wstepie ksiazki. Dodatkowo, o ile wydanie ebook ma w miare rozsadna cene vs objetosc, to blisko 100 zlotych za papierowe, to stanowczo za duzo, bo umowmy sie, ze atrakcyjne wizualnie wydanie papierowe nie rekompensuje takiego wydatku, szczegolnie, ze wielu ze stalych czytelnikow pana P posiada oryginalne antologie z poprzednia wersja tych opowiadan. Ale ostatni kopniak w oczy to fakt, ze w kumulacji bardzo rzucilo sie na mnie to co w malych dawkach w antologiach opowiadan jakos udawalo mi sie zignorowac, a wiec szowinizm i kilka fobii oraz bardzo niska inteligencja emocjonalna przebijajacy sie przez postacie Roberta Storma i jego "Robina". To ostatnie to akurat nie wina wydania, a autor nakreslil postacie dokladnie tak jak chcial, to moja nieuwaga przy czytaniu poszczegolnych opowiada. Niniejszym degraduje bohatera opowiadan zebranych w tym tomie do poziomu "niewykorzystany potencjal" i jest mi przykro. Ale przynajmniej kupilam tylko eboooka, a nie cegle za stowke. Szkoda tylko, ze nie moge tego ebooka podac dalej, a jedynie usunac z czytnika.
Trochę naciągane te 4 ale niech będzie. Ciekawy zbiór opowiadań - niektóre lepsze niektóre trochę gorsze no i jest opowiadanie o osiołkach :), które dla mnie stanowi prawie odrębną kategorię. Dobre do przesłuchania jako przerywnik między cięższymi pozycjami. Do przeczytania i raczej nie do powrócenia.
Ma niezły klimat ale po którymś razie wysłuchania jak to nasz główny bohater jest inny, unikatowy i nie jak te „współczesne japiszony” czy durnowaci hipsterzy (syndrom not like other girls) trochę odbija się czkawką.
Wybór opowiadań. Szkoda, że nie o doktorze Skórzewskim. Ale Storm też może w sumie być. Chyba wszystkie opowiadania były już publikowane wcześniej, brakowało mi tylko tego o rzymskim gladiatorze z zegarkiem (czy tam sztucznym zębie, już nie pamiętam).
Daje 4* bo kupiłem po dobroci i nie wypada teraz oceniać i nabijać się ze światopoglądowych wtrętów autora. Widziały gały co brały. Każdy ma swoje guilty pleasure, a chyba już nikogo nie trzeba ostrzegać przed hurapatriotyzmem Pilipiuka.
Z postaci Pana Pilipiuka Storm to bohater który trafia do mnie prawie tak dobrze jak Jakub W. a może nawet i bardziej. I za to jak napisany jest to bohater daję tę ocenę. Szkoda że nie ma tu każdej jego przygody chronologicznie. Ale mimo to. Świetnie się bawiłem czytając jeszcze raz te opowiadania. I szczerze powiem, że liczę na więcej.
Opowiadania o Robercie Stormie należą do moich ulubionych i uważam, że powinien zapoznać się z nimi każdy, kto lubi historię. Z kartek aż bije wiedza i oczytanie autora. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, to że Pilipiuk zbyt często wpada w ton "kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów".