Niezapłacona rata, faktura, mandat, kredyt na zero procent, który przez drobne niedopatrzenie kończy się windykacją – dłużnikiem można stać się bardzo łatwo. A dług to nie tylko debet na koncie czy wpis w rejestrze dłużników. To przede wszystkim emocje: niepewność, strach, bezsilność i poczucie wstydu.
Dlaczego tak mało wiemy o pieniądzach? Po co się zadłużamy? Czy robimy to inaczej niż Czesi, Duńczycy czy Amerykanie? Co nasze zadłużenie mówi o naszym podejściu do kwestii zaufania? Jak żyć z długiem? A gdy stracimy kontrolę – co zrobić, żeby z niego wyjść?
Aleksandra Gałka-Reczko, laureatka Konkursu Reporterskiego Wydawnictwa Poznańskiego, wysłuchała dziesiątek opowieści – czasem bolesnych, czasem absurdalnych, ale zawsze prawdziwych. Artysta, który wpadł w spiralę długu, by rozwijać swój teatr, owoc jego pasji. Małoletnia M., która odziedziczyła dług po swoim dziadku. Naukowczyni, która chwilówkami finansowała swoje wystawne życie w stolicy. „Robin Hood dłużników”, były windykator, który teraz pomaga dłużnikom. I wreszcie – komornik, który pokazuje, jak to wszystko wygląda „po drugiej stronie lustra”. To tylko niektóre z tych opowieści. Wszystkie składają się na reporterską podróż po Polsce zadłużonej – tej widocznej w raportach i opracowaniach oraz tej ukrytej za fasadą „dobrego życia”. To także książka o tym, jak dług kształtuje nasze codzienne wybory i marzenia. A być może też o tym, jak wiele możemy się dowiedzieć o sobie właśnie wtedy, gdy jesteśmy pod kreską.
Myślę, że jest to temat na tyle złożony, że moznaby pisać o nim niemalże bez końca. Zabrakło mi rozbudowania szerzej niektórych aspektów, np. tych dotyczących kredytów we frankach — w pewnych momentach widać, że można by poszerzyć te kwestię o kolejnych specjalistów, szczególnie gdy mowa o konkretnych sytuacjach/złożonych procedurach. Podejrzewam, że autorka bardzo chciała poruszyć palący problem polskiego społeczeństwa wzbogacając go pierwiastkiem ludzkim. Poniżej widziałam nieprzychylną opinię osoby, która podaje się za specjalistkę w temacie, ale ja oceniam z perspektywy osoby, która wiedzę ma bardzo podstawową i dla mnie była to ciekawa pozycja. O tyle istotna, że mocno zachęca do doedukowania się w tematach ekonomicznych.
Mam bardzo mieszane uczucia. Mam z tą książką laureatki konkursu reporterskiego Wydawnictwa Poznańskiego poważny problem. Wydaje się bowiem dobrze przemyślana pod względem koncepcyjnym oraz strukturalnym. Ale coś poszło mocno nie tak na etapie wykonania. Być może to zbyt złożony temat jak na debiut, może po prostu wydawnictwo powinno było dostarczyć redaktora merytorycznego - w postaci prawnika specjalizującego się w prawie bankowym i finansach. Jest dwóch redaktorów prowadzących i tzw. redaktor właściwy, ale dramatycznie zabrakło kogoś, kto zrobiłby redakcję merytoryczną. Jest to o tyle niebezpieczne, że całość sprawia wrażenie świetnie przemyślanej i kompleksowej, a zdarzają się skróty myślowe i zwyczajne przekłamania. Trafiło na radcę prawnego zajmującego się zarówno kredytami, jak i upadłościami, zatem zdecydowanie nie jestem typową czytelniczką takiej pozycji ani nawet jej czytelniczką docelową (targetem, można by rzec). Tym bardziej jednak przeczytałam ją wnikliwie i trochę mnie przeraża, że ludzie przygnieceni długami, którzy będą tam szukać potencjalnie jakichś wskazówek czy pomocy, z przydatnych rzecz znajdą głównie kontakt do Robin Hooda dłużników. Można np. w rozdziale o upadłości przeczytać, że plan spłaty to swoista kara dla upadłej za wynagrodzenie sztucznie zawyżone premiami, bo gdyby zarabiała mniej, umorzono by jej zobowiązania bez ustalania planu spłaty. Jest to wierutna bzdura, ponieważ umorzenie zobowiązań bez ustalania planu spłaty to rozwiązanie wyjątkowe, zarezerwowane np. dla osób ciężko chorych. W rozdziale o kredytach hipotecznych autorka pisze o wyroku w sprawie kredytu Alicja, ale nie wyjaśnia, jaki to był wyrok i jakie były wady prawne tego produktu finansowego. Następnie przechodzi do sprawy tzw. kredytów frankowych i już na wstępie oddaje głos przedstawicielowi Związku Banków Polskich, który chwali się, jak to już w 2005 alarmował rząd, że tego produktu nie powinno się wprowadzać na polski rynek finansowy. Pietraszkiewicz wini polityków, tymczasem to banki nawet dziś, 6 lat po wyroku TSUE, który stal się początkiem rewolucji prokonsumenckiej w tych sprawach, procesują się do końca i zamiast rozliczyć się z kredytobiorcami przez potrącenie, wszczynają osobne postępowania, by jak najwięcej osób zrezygnowało z wstępowania na drogę sądową. Pietraszkiewicz oczywiście nazywa frankowiczów niemoralnymi i ubolewa, że koszty ich procederu muszą ponosić inni, niewinni klienci banków. Dziwnym trafem zapomina wspomnieć o rażących wadach prawnych umów narzucanych przez banki klientom i niemożliwych do negocjowania. Nie zwraca uwagi, że całe ryzyko zmiany kursu waluty spoczywało wyłącznie na klientach, bo banki na poczet zadłużenia zajmowały kredytowane nieruchomości. Umyka mu, że kurs waluty był ustalany przez banki jednostronnie i według nieznanych klientom kryteriów. Złe są tylko "pewne grupy" i kancelarie prawne, które zrobiły sobie biznes z obsługi kredytobiorców. Autorka niby wspomina, że ten obraz jest niepełny, ale już nie o tym, że jest jednostronny i przekłamany do cna. Na zastrzeżenie poświęca cztery zdania, a wcześniejsza bankowa narracja zajmuje kilka stron. Nie rozumie w ogóle postępowania egzekucyjnego i tego, czym jest tytuł egzekucyjny, nie potrafi adekwatnie opisać procedury. Ja wiem, że to nie miał być podręcznik KPC, ale tu się pojawiają twierdzenia, że całkiem bez wiedzy i udziału dłużnika wierzyciel może sobie uzyskać nakaz zapłaty i udać się z nim do komornika. No ludzie kochani. Nie wspominam już nawet o takich ciekawostkach przyrodniczych, jak rozdział o ojcu Wenantym, czyli bracie bankomacie (nawet nie pytajcie). Nie znajdziecie w tej książce rady, żeby czytać umowy ze zrozumieniem czy skorzystać z pomocy prawnej. Za to jest reklama byłego pracownika firmy windykacyjnej, który zmienił stronę barykady. Nie polecam, nie jestem nawet zdziwiona, że coś takiego się ukazało, ale jednak jest to trochę przykre. Krzywda także dla debiutantki, przynajmniej w moim odczuciu.
46,9% ludzi w Polsce ma kredyt lub pożyczkę, czyli prawie co drugi Polak. Kolejno odlicz... Średnio na jednego mieszkańca Polski, włączając w to i dzieci, przypada 20,5 tysięcy złotych zadłużenia. W tej kwestii nie bez znaczenia jest co robisz, gdzie mieszkasz i… czego nauczono Cię w domu. Długi mają jednak nie tylko biedni, mają je także bogaci.
Dług jest tu odmieniany przez wszystkie przypadki, bo tyle ile dłużników, tyle scenariuszy. Jednostkowe historie przeplatane są tutaj z fragmentami przybliżającymi konkretny problem. Jest więc praktyka i teoria.
Całość naszpikowana informacjami. Ta książka powinna być lekturą obowiązkową. Czasem bardzo łatwo wpaść w tarapaty.
Zaufanie. Niby piękna sprawa, ale czasem zbytnia ufność może sprowadzić człowieka na manowce. Ufamy doradcom kredytowym, firmom pożyczkowym, bliskim, własnemu rozsądkowi. Koszt bywa wysoki. Wiedziałam, że reportaż "Dług" będzie jak horror i niewiele się pomyliłam. Z jednej strony mamy zwykłą głupotę ludzką - życie ponad stan, różne odmiany beztroskiego "hulaj dusza, piekła nie ma!", kredyty brane na zachcianki. Takich dłużników mi nie żal, bo to dłużnicy na własne życzenie. Ta druga strona jest już przerażająca - dziedziczenie długów, niefrasobliwość rodziców, której konsekwencje ponoszą dzieci. Te rozdziały czytałam ze ściśniętym sercem. Szczególnie ten o dziedziczeniu długów, bo okazuje się, że wprawdzie jakieś prawo mamy, ale interpretacja tego prawa plus nieudolność prawników - to przepis na tragedię. Świetny jest rozdział o komorniku walczącym z alimenciarzami (ależ to parszywcy!) i ten o pracy komornika w ogóle - pomysłowość dłużników w unikaniu spłat jest tyleż zabawna, co przygnębiająca. Sporo dowiedziałam się też na przykład o pracy w lombardzie. Do tej pory zawsze włączało mi się skojarzenie z Aloną Iwanowną, lichwiarką ze "Zbrodni i kary", a tu proszę, zwykły pan, zwykli klienci, którym po prostu powinęła się noga. Poza całym wachlarzem problemów finansowych, spiralą długów i życiem z ogromnymi zobowiązaniami finansowymi, autorka porusza też kwestię zwyczajnego stosunku do pieniędzy. U nas dzieci rzadko uczone są szacunku do nich, nie mają świadomości co ile kosztuje, jak długo trzeba pracować na nowe buty. Często ta niewiedza przenosi się na dorosłych, a wtedy dramat gotowy.
Bardzo ciekawy, pouczający reportaż, który dla wielu może być przestrogą przed zbytnią beztroską finansową.
Dług ukazano na wiele sposobów. W moim przypadku przyczyniło się do obniżenia stresu związanego z tematem. Książka porusza tak trudne zagadnienie i graniczne sytuacje życiowe, a mimo to pozostawia jakąś nadzieję. Była to zaskakująco ciekawa lektura 🫶🏼
Zaskakująco dobry reportaż. Podobała mi się struktura: 12 „stacji” czy raczej rat spłacania długu. Każda to opowieść o przypadku kredytobiorcy, który najczęściej przez splot błędnych decyzji znalazł się w tragicznej sytuacji. Do każdej „raty” przypisany jest merytoryczny komentarz w postaci „odsetek”.
Doceniam również wybór tematów. Właściwie zostają ze mną w pamięci wszystkie opisane historie, a każda jest inna.
Piotr, który postanowił rozwijać teatr (brał pożyczki na remont nie swojego lokalu, nie na firmę, ale na swoje osobiste konto), Emilia, wysokofunkcjonująca „chwilówkowiczka” (wpadła w spiralę zadłużenia trochę z beztroski, trochę z powodu kompleksów, jakie miała wobec „wielkiej światowej” towarzystwa), Alicja, która znalazła się w poważnej sytuacji za sprawą rodziców, którzy przepisali na nią własny biznes, który zadłużyli. Albo małoletnia M: jej matka odrzuciła zadłużony spadek, ale procedura sądowa źle zadziałała i w związku z tym to 6-letnia wnuczka odziedziczyła potężne długi. Są długi alimentacyjne, są historie frankowiczów, są ludzie, którzy stali się ofiarami długów, bo kiedyś poręczyli za cudzy kredyt. Są ludzie, którzy wpadli w długi lombardowe, zastawiają regularnie kolczyki, by kupić leki. Przede wszystkim często są to ludzie, którzy są tak przyciśnięci do muru, że nie czytają tych pisanych małymi literkami – tak bardzo potrzebują pieniędzy.
Najbardziej poruszyły mnie historie ludzi, którzy biorą kredyty i pożyczki na lekarstwa.
Jest również spojrzenie komornika sądowego, „Robin Hooda” od kredytów (byłego windykatora, który pomaga ludziom wyjść z długów), czy nawet rozdział o świętym Wenantym.
Zdecydowanie polecam ten reportaż – pomaga poszerzyć perspektywę, pomaga podjąć decyzje o edukacji finansowej, o dyskusjach o finansach z partnerem lub rodziną.
Prawdę mówiąc, bałam się trochę sięgnąć po tę pozycję ze względu na własne doświadczenia, ale zdecydowanie było warto.
4,5. Prawie co drugi dorosły Polak ma zaciągnięte zobowiązania, a 7% dorosłych obywateli ma oszczędności powyżej 50 tys. złotych. Książka napisana przystępnym językiem, zrozumiała dla laika. Dla mnie brakowało trochę więcej danych i bardziej naukowego(?) spojrzenia na poruszane w książce tematy. Mimo wszystko pozycja godna polecenia, skłaniająca do refleksji.
Bardzo dobry reportaż, nie tylko pod względem merytorycznym, ale również edukacyjnym. Myślę, że świadomość Polaków na temat pojęć i sytuacji związanych z tym tematem nie jest zbyt wysoka a ta książka ma okazję w przyjazny dla czytelnika sposób rozszerzyć tę wiedzę. Gałko-Reczko ma też przyjemne pióro, przez co naprawdę dobrze poznaje się historie kolejnych bohaterów. Przy okazji to moja pierwsza skończona książka w tym roku i mam nadzieję, że dobry prognostyk na solidne lektury w trakcie jego trwania.
Po przeczytaniu ponownie pojawił się w mojej głowie wniosek, że zdecydowanie za mało skupiamy się podczas lat edukacji obowiązkowej na ekonomii. To powinien być odrębny przedmiot jak język polski czy matematyka i na równi z nimi stawiany. Wpływa na nas bardziej niż fraszki czy liczenie pola trójkąta (choć z liczeniem oczywiście jest związany, podobnie jak z czytaniem ze zrozumieniem - to jednak wyodrębnienie go powinno być jedną z głównych reform w kształceniu). Sama nawet po studiach w tym kierunku stwierdzam po lekturze u siebie braki. Najbardziej wzburzyła mnie chyba kwestia alimenciarzy i możliwości obciążenia dziecka, na które nie płacił taki delikwent wcześniej, obowiązkiem utrzymania tego człowieka… czy to jest sprawiedliwe? Jak tak to może funkcjonować? Jedna gwiazdka odjęta za brak (dla mnie) szerszego opisu strony osób, u których takie długi zostały zaciągnięte - wierzycieli, którzy myślę najwcześniej nie są złymi ludźmi a można ich tak odebrać. Też cierpią na tym wszystkim jeśli w dobrej wierze komuś użyczają pożyczki.
bardzo dobry reportaż, ukazujący historie osób zadłużonych z wielu przyczyn, takich jak chociażby hazard, nieudane inwestycje, zakupoholizm czy unikanie płacenia alimentów, ale też przedstawiający dużo badań i statystyk. zdecydowanie czuję, że moja (dotychczas raczej znikoma) wiedza finansowa się poszerzyła.
Myślę, że autorka przedstawiła dość kompleksowy obraz osób, które borykają się z problemami finansowymi. I to wcale nie są osoby z marginesu społecznego. To często ludzie tacy sami jak każdy z nas.
Za ich sytuację na pewno odpowiada, m.in. niewiedza, ale też fakt, że pieniądze nadal są często tematem tabu. Niektóre spirale zadłużenia z pewnością można było w porę zatrzymać, ale górę wziął wstyd.
Czytajcie i uczcie się na cudzych błędach 😅
Dobra rzecz na koniec roku, czas podsumowań, bilansów i statystyk wszelakich.
Sporo przypisów, głównie do źródeł internetowych, w tym też do aktualnych badań i statystyk.
Po jej przeczytaniu zmobilizowałam się do sięgnięcia po książkę o finansach osobistych, którą kupiłam chyba z 7 lat temu, a dotąd nie przeczytałam jej w całości.
Długi to coś, czego panicznie się boję. Brak płynności, brak oszczędności czy bycie winnym komukolwiek pieniądze to dla mnie okropna sprawa i straszne poczucie winy, a ta książka bardzo dobrze to oddaje. To bardzo dobry reportaż, ale mam wrażenie, że niektóre wątki można by było lepiej pociągnąć i rozwinąć. Dodatkowo uważam, że publikacja zyskałaby na wartości, gdyby dodano w niej informacje o realnym wsparciu i doradztwie dla osób z problemami finansowymi. Mimo tego, to ważna lektura, która uświadamia, jak łatwo wpaść w spiralę, z której trudno wyjść o własnych siłach.
Świetny reportaż, przez który dosłownie się płynie. Miałam okazję porozmawiać z Autorką i pochwalić jej styl, ale zrobię to jeszcze raz tutaj!
Uwielbiam reportaże dotyczące kwestii społecznych więc ta tematyka to dla mnie strzał w dziesiątkę, a przy okazji obszar, nad którym nigdy się nie zastanawiałam - to ile Polaków jest zadłużonych, jak sobie z tym radzą i jak zagmatwane potrafią być procedury.
Bardzo dobry reportaż. Mogłam chociaż trochę więcej dowiedzieć się o kredytach, pieniądzach długach. A co najważniejsze o dłużnikach, to jacy są i to ze każdy z nich jest inny. A co najważniejsze każda osoba może zostać dłużnikiem i najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby sie nie poddawać.
4.5 Bardzo bardzo dobry reportaż Odejmuje 0.5, bo troszkę się zmuszałam (a i tak słuchałam jej miesiąc) do słuchania tego 15.5- godzinnego audiobooka :((
Książka trafnie opisuje sporo części składowych sytuacji finansowej Polaków. Kredyty, chwilówki, lombardy.... Warto przeczytać dla uświadomienia sobie samemu, dlaczego warto o finansach wiedzieć więcej, niż tylko co to jest kredyt.
Zmęczyła mnie ta książka, uważam że zawarte tu treści mogły zostać nieco skompaktowane i poparte większą ilością informacji odnośnie procedur. Rozdział o pielgrzymkach uważam za zdecydowanie zbyt długi
To książka, którą powinien przeczytać każdy, a z pewnością powinna stać się jedną z lektur szkolnych. Nie po to, by straszyć, ale by uświadomić nam, jak wielu z nas obarczonych jest długiem już w momencie przyjścia na świat.
Kult własności vs. rzeczywistość
Zaskoczyły mnie dane dotyczące polskiego rynku nieruchomości. Nie wiedziałam, że w Polsce zaledwie 12% to mieszkania na wynajem. Dominacja własności to u nas niemal religia – aż 47% badanych zdecydowałoby się na zakup mieszkania nawet wtedy, gdy najem byłby obiektywnie bardziej opłacalny finansowo. Kluczem jest tu psychologia: posiadanie dzieci i chęć zapewnienia im absolutnej gwarancji bezpieczeństwa.
Pułapki prawne i dziedziczenie biedy
Autorka przytacza wstrząsające informacje o współdłużnikach solidarnych. To, jak prawo i urzędy podchodzą do dłużników, zależy często nawet od... województwa. Najbardziej uderzył mnie przykład długu na start: rodzic nie płaci czynszu, dziecko kończy 18 lat i z automatu staje się dłużnikiem, który musi spłacać błędy opiekunów. To brutalny mechanizm blokujący start w dorosłość.
Dług jako fundament relacji
Niezwykle ciekawy jest wątek antropologiczny. David Graeber (amerykański antropolog i ekonomista) twierdził, że dług pojawił się na długo przed pieniądzem. Jest on zarzewiem relacji społecznych – u jego podstaw leży zaufanie. To myślenie widać było w realiach PRL-u, a dziś objawia się w kredytach konsumpcyjnych, które często stają się formą życia ponad stan w obliczu zadłużania całej planety.
Frankowicze
Bardzo poruszyła mnie historia Mileny i Marcina Czarników. Opowiedzieli autorce o niestabilności życia artystów i pętli kredytu we frankach. Do tej pory postrzegałam „frankowiczów” dość stereotypowo – jako krezusów budujących wille. Dane pokazują jednak inną prawdę: większość brała kredyty na małe mieszkania, skuszona przez banki obietnicami bezpieczeństwa. Co ciekawe, Marcin zagrał później w spektaklu Jana Klaty pt. „Dług”, który częściowo bazował na ich osobistych przejściach.
Szwecja vs. Polska
Zestawienie nas ze Szwedami daje do myślenia. Tam ludzie zadłużają się pod korek, nawet na 100 lat, przerzucając spłatę na potomków. Czują się jednak bezpieczni, bo mają ogromne zaufanie do państwa. U nas dług to wciąż piętno i lęk, wynikający z braku systemowego wsparcia.
Książka nie jest pozbawiona wad. Czytałam opinie specjalistów o pewnych przekłamaniach i nieścisłościach faktograficznych. W literaturze popularnonaukowej takie błędy nie powinny mieć miejsca i po raz kolejny czuję lekki zawód merytoryczny ze strony Wydawnictwa Poznańskiego. Najważniejszy wniosek? O edukacji finansowej musimy rozmawiać głośno i często. To nie tylko kwestia cyferek na koncie, ale sytuacji politycznej, rodzinnej i wsparcia społecznego. Szkoła musi zacząć uczyć nas, jak poruszać się w tym skomplikowanym świecie, zanim podpiszemy świadomie pierwszą umowę kredytową.