Przeczytałam właśnie mój ulubiony komiks Guy’a Delisle, który już wcześniej należał do grona moich faworytów wśród komiksiarzy. Okazało się, że kiedy autor nie ustawia się w centrum wokół którego buduje narrację, jego dzieło może być jeszcze fajniejsze! Jest to więc pierwszy komiks Guy’a Delisle, bez Guy’a Delisle, za to z bohaterem, który nadrabia tę nieobecność w trójnasób.
Stwierdzenie, że Eadweard Muybridge miał burzliwe życie ani odrobinę nie jest przesadą. Urodzony w Anglii, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych żeby zrealizować swój american dream. Za pierwszym razem nie wychodzi tak jak się spodziewał, a pogoń za marzeniami prawie przypłaca życiem. Na moment wraca w rodzinne strony, żeby dojść do siebie, a kiedy postawi stopę na amerykańskim brzegu kolejny raz, nic go nie powstrzyma przed osiągnięciem celu. Kim Muybridge nie był?! Księgarz, bankowiec, wybitny fotograf, pierwszy fotoreporter, eksperymentator, chemik, wynalazca, wykładowca, pionier kinematografii, a w między czasie mąż, rogacz i morderca. Odważny w czynach i decyzjach, nieposkromiony, poszukujący umysł. Zasłynie tym, że jako pierwszy uchwyci na zdjęciach ruch konia w galopie, a potem zrobi coś więcej - skonstruuje zoopraksikop - pierwszy projektor, który jest w stanie ten ruch odtworzyć. Lata poświęcił na badanie ruchu wszelkich stworzeń, a z książek dokumentujących tę pracę studenci animacji korzystają do dziś.
Ale powiedzieć, że „W ułamku sekundy” to historia życia jednego człowieka, to nic nie powiedzieć. To opowieść o tym jak ludzie uczyli się zapisywać obraz przy pomocy maszyny, a potem robić to samo, tylko ruchome. To historia ery wynalazków, czasów ekscentrycznych i szalonych. Dowiemy się także jak rosła i rozwijała się Ameryka i do czego wojsku potrzebny był fotoreporter. To też komiks o tym, że nie wolno ufać. I w końcu, to opowieść o tym, że nic nie trwa wiecznie i jeśli akurat trafia się nasz moment, warto go wykorzystać do cna.
W kwestii rysunków dzieje się tu zdecydowanie więcej niż zazwyczaj u Delisle, a smaczku całości dodają przedruki archiwalnych zdjęć, o których mowa w komiksie.
Świetna rzecz, bardzo polecam!