Jump to ratings and reviews
Rate this book

Dziedzic

Rate this book
Leonard Nicholson nienawidzi, kiedy ktoś narzuca mu swoją wolę. Dokładnie tak jak robił to jego dziadek przez większość życia. Gdy Leo dostaje telefon od babci, że książę Winston Nicholson jest na łożu śmierci, niechętnie wraca do zamku, w którym się wychował. Niestety nie zjawia się na czas i dziadek umiera.

Leonard dziedziczy tytuł, a wraz z nim szereg obowiązków, lecz nie zamierza się z nich wywiązać. Oprócz tego wszystkiego jest jeszcze testament, w którym Winston nawet zza grobu pociąga za sznurki. Aby Leo mógł przyjąć cały spadek, a w tym firmę, której poświęcił większą część swojego życia, musi poślubić nieznajomą kobietę.

Ślub, miłość, pocałunki, oddanie i wierność – to rzeczy, których Leo nie wyznaje. Przyciśnięty do muru postanawia jednak odnaleźć wskazaną w testamencie kobietę i zaproponować jej pewien układ, którego ona nie może odrzucić.

230 pages, Paperback

First published October 15, 2025

Loading...
Loading...

About the author

Monika Czugała

11 books4 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
4 (22%)
4 stars
3 (16%)
3 stars
6 (33%)
2 stars
5 (27%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for literkowanunka.
69 reviews5 followers
October 27, 2025
Monika po raz kolejny zafundowała historię, w której od pierwszych stron czuć napięcie, iskry i ten jej niepodrabialny styl, który sprawia, że przewracasz strony z prędkością światła.

Czasem los postanawia z ciebie zadrwić.
Leonard Nicholson wie o tym aż za dobrze, właśnie odziedziczył tytuł, majątek i pewne zobowiązanie. Testament dziadka nie pozostawia złudzeń, jeśli chce zatrzymać wszystko, co do niego należy, musi się ożenić.
Z zupełnie obcą kobietą.
A że Leo nienawidzi, kiedy ktoś mu mówi, co ma robić, możecie się domyślić, jak wygląda jego reakcja.

To, co miało być prostym układem bez uczuć, zamienia się w emocjonalny rollercoaster pełen ciętych ripost, gorących spięć i chemii.
Ich rozmowy to jedna wielka gra nerwów, raz śmiejesz się z ich przekomarzań, a chwilę później masz wrażenie, że zaraz coś wybuchnie.
Są jak dwa silne charaktery, które nie potrafią żyć ani ze sobą, ani bez siebie, i właśnie dlatego tak dobrze się to czyta.

Uwielbiam to, jak Monika łączy romantyzm, humor i nutę pikanterii w jedną spójną całość. Nie brakuje zabawnych przekomarzań, napięcia między bohaterami i scen, przy których uśmiech nie schodzi z twarzy. Jednocześnie tło całej historii, te wyższe sfery, posiadłości, tytuły i zasady, tworzą klimat niczym z planu Bridgertonów. Zderzenie świata arystokracji z codziennością Sandry, zwykłej dziewczyny z hiszpańskiej rodziny, jest nie tylko ciekawe, ale i momentami zabawnie kontrastowe. Bo jak tu nagle stać się księżną, skoro jeszcze chwilę temu nalewało się kawy klientom w kawiarnii? A zderzenie Leo z matką Sandry, to już wgl totalny hit.

W tle przewija się tajemnica, która trzyma w napięciu do samego końca, pytanie „dlaczego właśnie ona?” nie daje spokoju, a pojawienie się tajemniczego mężczyzny tylko wszystko komplikuje. Każdy nowy rozdział przynosi więcej pytań niż odpowiedzi i sprawia, że nie sposób odłożyć książki.

Ogromnym plusem jest męska perspektywa, rzadko spotykana w romansach, a tutaj oddana z humorem i charakterem. Dzięki niej Leo nie jest tylko dziedzicem z obowiązku, ale facetem z krwi i kości - aroganckim, pociągającym i wkurzająco pewnym siebie.

A końcówka? Japitole. Co tam się działo… akcja za akcją, emocje na pełnej, a finał - słodki, satysfakcjonujący i dokładnie taki, jakiego chciałam, więc dziękuję!

„Dziedzic” to historia o obowiązku, lojalności i uczuciu, które pojawia się wtedy, gdy najmniej go oczekujesz.
To także przypomnienie, że czasem warto zaryzykować, bo nigdy nie wiesz, dokąd zaprowadzi cię decyzja podjęta wbrew rozsądkowi.
Profile Image for Patrycja Burdzińska.
516 reviews4 followers
October 20, 2025
Recenzja patronacka

Tak bardzo brakowało mi książek pisanych z męskiej perspektywy, aż z ratunkiem przyszła Monika Czugała i oto jest on.

Dziedzic.
Książę, który nie chciał mieć z nikim nic wspólnego ale by zachować swoje dziedzictwo i majątek jest zmuszony do zawarcia małżeństwa z pewną hiszpanką.

Książka jest niemalże czytana jednym tchem, akcja jest niezwykle dynamiczna a fabuła bogata jest w humorystyczne akcenty.

Mimo to, że w większości przypadków mamy relację hate-love i dużo ciętych ripost to nie zabraknie też cięższych tematów jak prz*moc psychiczna.
Może nie jest ten temat mocno rozwinięty ale na pewno jest wspomniany kilkukrotnie i polazane, jaki wpływ miało to na naszego głównego bohatera.

W książce znajdziecie motyw aranżowanego małżeństwa, który wpływa na naszych bohaterów, dokładając im kolejne warunki spełnienia kontraktu w miarę upływu czasu.

Do tego temperamentna hiszpanka, która zachodzi naszemu księciu za skórę i nie da sobie w kaszę dmuchać, tworząc ognistą atmosferę.

Nie raz się uśmiałam z naszej dwójki, ich przekomarzanki mnie ujęły bo lubię takie ostre języki postaci, by miały swój charakter.

Leonard skradł moje serce niemalże od początku, mimo swojego gburowatego podejścia i wywyższania się (no ale jest księciem, więc musi zachować standardy) jakoś ja lgnę do takich bohaterów.
Lubię odkrywać ich przemianę, odsłaniać warstwy tworzące postać i dostawać się pod skórę by sprawdzić, że jednak mają bijące, zdolne do uczuć serce.

Sandra mimo swojego pozornego opanowania i hardości, w głębi jest kobietą potrzebująca kogoś, kto się nią zaopiekuje.
Skrywa także pewien sekret, który postanawia wyjść na jaw w najmniej oczekiwanym momencie.

Jest kilka postaci pobocznych i śmiało przyznaję, że nie polubiłam się z mamą Santos ale no to są ludzie, nie każdego trzeba darzyć sympatią.

Historia Leo i Sandry będzie świetną odskocznią na zastój czytelniczy.

Jeśli lubicie czytać książki, które nie wymagają głębokich analiz a uprzyjemnią wam jesienne (i nie tylko) wieczory dużą dawką śmiechu i odrobiny (może więcej niż odrobiny) romansu to ta książka będzie idealna dla Was.

Jest to jednotomówka.
Profile Image for chanminax.
88 reviews
October 5, 2025

[#współpracareklamowa / #patronatmedialny]

Z góry dziękuję z całego serducha ponownie autorce za zaufanie i za możliwość objęcia patronatem historię Leonarda oraz Sandry. Ta historia pochłonęła mnie całkowicie i jestem totalnie zakochana.

Zacznę od samego stylu pisania, autorka ma tak przyjemne pióro, że przez jej książki się po prostu płynie i wczuwa w nie całym sobą. Jest to całkowicie moje pierwsze zetknięcie z jej dziełem, ale na pewno nie ostatnie, bo już niedługo zatopię się w na pewno tak samo świetną fantastykę.

Leonard był ciężkim bohaterem, to muszę przyznać, cały czas wydawało mu się, że jest krok przed wszystkimi, ale jednak zmarły dziadek nad nim czuwał i za każdym razem platał mu figle, więc jego oburzenie stawało się za każdym razem tak samo zabawne, jak czytając tę książkę pierwszy raz.

Sandra natomiast była bardzo sarkastyczna, ale i również ciepła i czułą kobietą, która zasługiwała na dobro całego świata, przez pewne wydarzenia, które spotkały ją w życiu, wydawała się tak cholernie twarda i pewna siebie mimo wszystko, szczególnie jak miała starcie z Leonardem.

Ta książka ma w sobie wszystko, co byśmy tylko chcieli, począwszy od mnóstwa zabawnych momentów, a skończywszy na dramacie oraz plot twiście, którego ja sama się nie spodziewałam, ba nawet czytając książkę drugi raz, byłam tak samo mocno zaskoczona, jak za pierwszym razem i uwierzcie mi, że czytając tę książkę, któryś raz z kolei było dużo zabawniej niż za pierwszym razem i naprawdę przy tym tytule bawiłam się tak cholernie dobrze, że obstawiam, że będę wracała do niej bardzo często.

Oprócz głównych bohaterów mamy również babcię Leo, która jako jedyna mu została, ale ta kobieta był w wiecznym szoku i zdziwieniu, więc nie jestem zbytnio w stanie się o niej dużo wypowiedzieć.

Natomiast jeśli przejdziemy do tematu rodziców Sandry, to przysięgam, że nigdy nic mnie bardziej nie bawiło jak Valeria wyprowadzająca Leonarda z równowagi, więc wcale mnie nie dziwi, po kim Sandrita odziedziczyła geny 😂. Ta kobieta miała chyba tysiąc myśli i pomysłów na minutę, że momentami ja sama nie wiedziałam, co tym razem wymyśli, jednakże była to jedna z takich barwniejszych postaci, która dodawała do tej książki dużo większego klimatu, zresztą to jak Sandra była ze swoimi rodzicami zżyta, było po prostu piękne.

Na koniec chciałabym tylko dodać, że książka jest naprawdę warta uwagi, zresztą nie tylko książka, bo sama autorka ma w sobie tyle ciepła, że naprawdę warto poznać nie tylko ją, Dziedzica, ale i również resztę jej twórczości, ja jestem kompletnie zakochana i mam ogromną nadzieję, że również pokochacie tę historię równie mocno co ja.
Displaying 1 - 3 of 3 reviews