W ostatnim czasie coraz chętniej sięgam po powieści z gatunku literatury pięknej. Takiej lekturze towarzyszy zwykle zaduma i melancholia, empatia wobec bohaterów, napięcie wynikające z niedopowiedzeń, a czasem także wstrząs, gdy odsłania się bolesna prawda. To książki, które pozostają w pamięci długo po odłożeniu ich na półkę. Nie wiem, z czego to wynika, ale coraz częściej poszukuję opowieści, które nie spieszą się z rozwiązaniem fabuły, lecz pozwalają zatrzymać się przy pojedynczym zdaniu, niemym spojrzeniu bohatera czy niedopowiedzianej scenie. Dlatego zaintrygowana opisem powieści Any Maya i przekonana, że znajdę w niej to, czego oczekuję, sięgnęłam po „Kroki między nami”.
Ana Maya odkrywa przed nami historię kobiety, której dzieciństwo i młodość naznaczyła obecność potężnego ojca, człowieka władzy i wpływów, którego cień wyznaczał granice jej świata. Dorosłe życie staje się dla niej ciągłą wędrówką – przez miasta pełne obcych języków, przez role, które musi przyjmować, aby odnaleźć się w przestrzeni pozbawionej czułości, ale pełnej pozorów. Europa, z jednej strony piękna i różnorodna, z drugiej obojętna i chłodna, staje się tłem jej wewnętrznej walki o prawo do własnego głosu i własnych uczuć. Ona milczy o przeszłości, której nie chce ujawniać. On zadaje pytania, które wytrącają ją z równowagi i konfrontują z tym, przed czym próbowała uciec. Ich spotkanie staje się punktem zwrotnym — w miejscu, gdzie miłość jest luksusem, a zaufanie ryzykiem, rodzi się uczucie, które nie powinno było się wydarzyć, a jednak zmienia wszystko.
„Kroki między nami” autorstwa Any Maya to powieść o cichych napięciach — o wadze słów i o pustkach, które potrafią powiedzieć więcej niż wykrzyczane prawdy. Autorka zabiera czytelnika w skromną, a zarazem głęboko poruszającą podróż: przez miasta i języki, przez role przyjmowane dla bezpieczeństwa, aż w głąb kobiety wychowanej w cieniu potężnego ojca. To historia, w której każde spotkanie staje się próbą, a każde milczenie — wyborem.
Maya konsekwentnie stawia na intymność i niedopowiedzenie. Główna bohaterka, zamknięta w przeszłości, której nie chce ujawniać, została opisana bez taniej sensacji. Jej życie odsłania się stopniowo, poprzez drobne gesty i decyzje. Pojawienie się mężczyzny wnosi pytania, które burzą dotychczasowy bezruch; ich relacja nie jest łatwa ani oczywista, co wystawia emocje czytelnika na próbę. Europa — piękna, lecz obojętna — staje się tu nie tylko scenerią, ale też echem wewnętrznej samotności i poszukiwania swojego miejsca.
Styl Any Maya zachęca do powolnego czytania: zdanie po zdaniu, krok po kroku. Język jest oszczędny tam, gdzie trzeba, a pełen niuansów tam, gdzie milczenie nabiera znaczenia. Autorka umiejętnie operuje ciszą, buduje napięcie z drobnych szczegółów i sprawia, że czytelnik zaczyna rozumieć to, czego bohaterka nie chce wypowiedzieć. Tempo narracji bywa refleksyjne — to świadomy wybór, który może stanowić wyzwanie dla miłośników wartkiej akcji, ale wynagradza cierpliwość.
Jeśli szukasz powieści psychologicznej o subtelnych relacjach, o zaufaniu jako ryzyku i o miłości, która „nie miała prawa się wydarzyć”, „Kroki między nami” nie zawiodą. To lektura dla tych, którzy cenią literaturę pozostawiającą przestrzeń na własne interpretacje i zmuszającą do refleksji jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę. To opowieść o tęsknocie, przekraczaniu granic — zarówno geograficznych, jak i emocjonalnych — oraz o cenie, jaką płaci się za odwagę bycia sobą.
„Kroki między nami” to uważna, melancholijna powieść o sile słowa i potędze ciszy, o miłości pojawiającej się tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy. To książka, która nagradza uważność i cierpliwość: jeśli pozwolisz jej prowadzić, zostawi w Tobie ślad. Polecam!