Laura Tyniecka, współwłaścicielka manufaktury zegarków Perła Czasu, zostaje okradziona. Złodzieje włamują się do jej domu i zabierają cenne biżuteryjne czasomierze, które Laura otrzymała w spadku po matce. Kilka tygodni później Tyniecka, rozczarowana działaniami policji, prosi Celinę Stefańską o pomoc w odzyskaniu rodzinnych pamiątek.
Osiemdziesięcioletnia Jadwiga Mostowska, sąsiadka Laury, coś widziała, jednak nikt, poza Celiną, nie traktuje poważnie wypowiedzi staruszki, której, z powodu choroby, teraźniejszość miesza się z przeszłością.
Kto stoi za włamaniem? Czy to był rabunek na zlecenie? I czy Stefańska zdoła rozszyfrować słowa Jadwigi, które mogą być kluczem do rozwiązania zagadki?
Tytułowa Perła Czasu jest nazwą manufaktury czasomierzy, od pokoleń należącej do rodziny Tynieckich, specjalizującej się w wyrobie zegarków biżuteryjnych. Obecnie prowadzą ją siostry, Laura i starsza od niej Alicja wraz z mężem, Bernardem Radziejewskim.
Jednak dwa skradzione cenne zegarki, pięknie oprawione w biżuterię z kamieniami szlachetnymi, nie należały do kolekcji na sprzedaż. Odziedziczyła je po rodzicach młodsza siostra i przechowywała w skrytce w swoim prywatnym mieszkaniu w podwarszawskim Mysiadle. Mieszkająca po sąsiedzku Jadwiga Mostowska, cierpiąca na demencję, oraz jej opiekunka, Barbara, były świadkami kradzieży. Gdy włamywacze je zauważyli, jeden z nich wyciągnął broń, drugi chciał mu przeszkodzić i w rezultacie to on został zastrzelony, a jego kompan uciekł z łupem i wszelki ślad po nim zaginął.
Gdy policyjne śledztwo nie przynosi rezultatów, Laura Tyniecka zwraca się o pomoc do prywatnej detektyw, Celiny Stefańskiej. A Celina - jak wiemy z poprzednich tomów serii - lubi zlecenia dotyczące grabieży cennych artefaktów i dobrze sobie z takimi radzi. Nie to żeby unikała jakiejkolwiek współpracy z policją. Zwłaszcza że zarówno ona jak i jej najbliższa przyjaciółka, autorka powieści kryminalnych, Karolina, od jakiegoś czasu prowadzają się z dwoma przystojniakami z policyjnego wydziału śledczego, a więc o przepływ informacji między sektorem państwowym i prywatnym trudno nie jest. Tyle że intuicje, odwaga i przedsiębiorczość kolejny raz w działalności prywatnej …
W każdym razie słuchałam audiobooka z przyjemnością. Przemawiało za tym parę atutów: w miarę bezpretensjonalna intryga kryminalna i elegancki sposób jej prowadzenia przez Małgorzatę Rogalę; ładna interpretacja audio przez Paulinę Holz; no i fakt, że jak zawsze w karierze detektywistycznej Celiny część akcji rozgrywa się w jakimś ciekawym miejscu na świecie. A że tym razem chodzi o zegarki, musi to być oczywiście Szwajcaria, konkretnie - Zurych.
Czy wierzysz, że przedmioty mogą przechowywać wspomnienia? Że każdy zegarek, pierścionek czy stara fotografia niosą ze sobą echo historii, o których świat dawno zapomniał? Sięgając po „Perłę czasu” Małgorzaty Rogali, miałam wrażenie, że właśnie takie pytanie szeptano mi do ucha z każdej strony tej książki. Bo tu nic nie jest przypadkiem, a każdy tykający mechanizm ma swój sekret - czasem piękny, czasem bolesny.
„Perła czasu” to czwarty tom serii o Celinie Stefańskiej, ale bez obaw - można po niego sięgnąć nawet wtedy, gdy nie znacie wcześniejszych części (chociaż oczywiście zachęcam do sięgnięcia po poprzednie tomy, aby zobaczyć przemianę bohaterki). Tym razem prywatna detektyw zostaje poproszona o pomoc przez Laurę Tyniecką, współwłaścicielkę manufaktury zegarków o wdzięcznej nazwie…, „Perła Czasu”. Kiedy w jej domu dochodzi do włamania i giną bezcenne biżuteryjne czasomierze - pamiątki po matce - kobieta traci nie tylko rzeczy, ale i spokój. Policja utknęła w martwym punkcie, więc Laura zwraca się do Celiny. A Celina, jak to Celina - nie odpuszcza, dopóki nie dotrze do prawdy.
Rogala po raz kolejny udowadnia, że potrafi połączyć kryminał z głęboką warstwą psychologiczną. W „Perle czasu” liczy się nie tylko to kto ukradł, ale dlaczego to zrobił. I choć fabuła osadzona jest w świecie luksusowych zegarków, to w tle tyka coś znacznie ważniejszego - ludzkie sumienie, pamięć i wina, która nie daje o sobie zapomnieć. Autorka z ogromną wrażliwością pokazuje, że czas nie zawsze leczy rany, a przeszłość potrafi wrócić z całą mocą, kiedy najmniej się tego spodziewamy.
Jedną z najbardziej intrygujących postaci jest osiemdziesięcioletnia Jadwiga Mostowska - sąsiadka Laury, której nikt nie traktuje poważnie, bo teraźniejszość miesza jej się ze wspomnieniami. A jednak to właśnie w jej słowach Celina dostrzega klucz do rozwiązania zagadki. Ich relacja - młodej, przenikliwej detektyw i starszej kobiety, zagubionej w labiryncie własnych wspomnień - to coś więcej niż tylko wątek poboczny. To emocjonalny rdzeń całej historii. Dzięki temu książka nabiera ciepła i refleksji, które pięknie kontrastują z chłodem przestępstwa.
Tempo akcji jest idealnie wyważone - Rogala nie goni za sensacją, ale umiejętnie buduje napięcie. Każdy dialog ma znaczenie, każdy szczegół jest przemyślany. Zresztą w tej powieści to właśnie detale tworzą całość. Wystarczy drobny trop, błysk w spojrzeniu, jedno niedopowiedziane zdanie, by historia nabrała zupełnie nowego wymiaru. I to właśnie kocham w książkach Rogali - że nie trzeba tu krwi, pościgów ani brutalnych scen, by czuć napięcie aż do ostatnich stron.
„Perła czasu” to kryminał z duszą. To historia o przedmiotach, które przetrwały dłużej niż ludzie, i o ludziach, którzy wciąż próbują zrozumieć, co naprawdę znaczy sprawiedliwość. To też opowieść o empatii - tej rzadkiej, prawdziwej, która pozwala dostrzec drugiego człowieka nawet tam, gdzie inni widzą tylko „niewiarygodne zeznania”.
Czy zakończenie mnie zaskoczyło? Nie powiem, że zupełnie - ale było satysfakcjonujące. Rogala potrafi zamknąć historię tak, że zostawia nas z refleksją, a nie z niedosytem. I choć to już czwarty tom, mam wrażenie, że autorka dopiero się rozkręca.
Ocena: 9/10 - bo to książka, po którą warto sięgnąć jesienią - kiedy za oknem szumi wiatr, a my chcemy zanurzyć się w historii, w której każdy szczegół ma znaczenie, a emocje nie ustępują logice śledztwa. „Perła czasu” to nie tylko kryminał - to literacki zegarek, w którym każda zębatka działa perfekcyjnie, a wskazówki prowadzą nas do prawdy, która okazuje się czymś więcej niż tylko rozwiązaniem sprawy.
Śledzę serię od samego początku i Celina Stefańska jest rewelacyjna – inteligentna, empatyczna, uparta, zmieniająca się z tomu na tom, a przy tym tak prawdziwa, że po każdej książce najchętniej zaprosiłabym ją na kawę i długą rozmowę. Tym razem Celina zajmuje się kradzieżą bezcennych, rodzinnych zegarków Laury Tynieckiej – unikatowych czasomierzy odziedziczonych po matce. Policja rozkłada ręce, więc do gry wkracza Stefańska. Klucz do zagadki kryje się w słowach osiemdziesięcioletniej Jadwigi Mostowskiej – sąsiadki, której demencja splata teraźniejszość z wojną i powojenną Warszawą. Wszyscy uważają, że „babcia bredzi”. Celina słucha. Jeszcze nie wie, jak połączyć kropki, ale słucha i koduje. W „Perle czasu” nie mogło zabraknąć Szyszki – pisarki kryminałów i najlepszej przyjaciółki Celiny. Jest przy niej praktycznie przez całą książkę: komentuje, podpowiada, czasem realnie pomaga w śledztwie, a przy okazji bezczelnie zbiera materiały do swojej nowej powieści. Jej cięty humor i wymiany zdań z Celiną to jak zawsze złoto – rozładowują napięcie i przypominają, że prawdziwa przyjaźń potrafi przetrwać nawet najbardziej pokręcone dochodzenie. Jak zawsze u Rogali nie brakuje genialnie wplecionych smaczków historycznych i ciekawostek – tym razem o sztuce zegarmistrzowskiej, dawnej Warszawie, losach jej mieszkańców. Czytam kryminał, a jednocześnie czuję się, jakbym spacerowała po starych kamienicach z bardzo mądrą przewodniczką. Serdecznie Wam polecam ten spacer, elegancką intrygę, a zakończenie? Niesamowity twist – jestem pod wrażeniem. Celina inspiruje, Szyszka bawi, a pani Jadwiga… no cóż, z nią można wypić popołudniową herbatkę i również się uśmiechnąć. Książki Małgorzaty Rogali biorę w ciemno.
Cytaty:
„ – Cześć Karo! – przywitała przyjaciółkę, która od kilku dni nie odbierała połączeń i nie otwierała drzwi mieszkania. Na jej poczcie głosowej można było usłyszeć nagrany komunikat: „Cześć, nie dzwoń do mnie teraz i nie składaj mi wizyt. Złapałam wenę i pilnuję, żeby nie uciekła”. – Oderwałaś się od klawiatury? - spytała Celina z zaciekawieniem. – Muszę przemyśleć jeden wątek. – Karolina Szyszkowska, zwana Szyszką, westchnęła. – Chwilowo nienawidzę tego tekstu, nie wiem, czy dam radę go dokończyć. – O ile pamiętam, mówisz tak przy pisaniu każdej powieści, a później wszystko się spina i czytelnicy są zachwyceni.”
„ – Okej. Wracając do sprawy Tynieckiej... – Xavier podjął wątek. – Zastanawiam się, czy włamanie w Mysiadle ma związek z innymi kradzieżami zegarków. – Były tego typu zdarzenia? - zaciekawił się Szpakowski. – Owszem. Nie trafiły do ciebie, bo nie było zwłok, ale sposób działania podobny.”
Są pisarki, które tworzą kryminały. I jest Małgorzata Rogala- pierwsza dama polskiego kryminału, której każda powieść przypomina precyzyjny zegarek: misternie skonstruowany, elegancki, dopracowany w najmniejszym detalu. „Perła czasu” to nie tylko historia kradzieży, lecz literacka medytacja o pamięci, przemijaniu i sztuce tworzenia- zarówno tej rzemieślniczej, jak i emocjonalnej. Pani Małgorzata z niezwykłą tylko sobie, finezją prowadzi czytelnika przez świat, w którym czas staje się bohaterem- cichym, ale wszechobecnym. Pani Małgorzata z niezwykłą, tylko sobie właściwą finezją prowadzi czytelnika przez świat, w którym czas staje się bohaterem – dyskretnym, lecz wszechobecnym. Zegarki, które pojawiają się na kartach powieści, są czymś więcej niż przedmiotami- to symbol trwania i ulotności, spuścizny i straty. Autorka, jak zawsze, z mistrzowską precyzją odsłania warstwy ludzkiej pamięci, pokazując, jak przeszłość splata się z teraźniejszością niczym misterny mechanizm. To właśnie ta refleksyjność i psychologiczna głębia sprawiają, że Rogala od lat pozostaje dla mnie nie tylko mistrzynią intrygi, ale również obserwatorką ludzkich dusz. Jej bohaterki- kobiety silne, ale niepozbawione wrażliwości- poruszają się w świecie pozorów, w którym zaufanie bywa luksusem, a prawda- rzadko błyszczy jak diament. Tutaj emocje mają wagę złota, a każdy gest, spojrzenie, przemilczenie nabiera znaczenia. W tej serii szczególnie zachwyca mnie ogrom wiedzy o sztuce i rzemiośle, który autorka wplata w fabułę z taką naturalnością, że czytelnik ma wrażenie obcowania z opowieścią o sztuce samego życia. Nie ma tu brutalności ani sensacyjnego tempa- jest elegancja, spokój i napięcie zbudowane na psychologii. Pani Małgorzata tworzy klimat, w którym emocje pulsują pod powierzchnią słów. „Perła czasu” to kryminał w stylu dawnych mistrzów- inteligentny, ludzki, pełen melancholii. To powieść o tym, że prawdziwa wartość tkwi nie w rzeczach, lecz w wspomnieniach, i że czas, choć nieubłagany, potrafi ocalić to, co najcenniejsze.
⭐ Ocena: 9/10 – pełna klasy i emocji opowieść o pamięci, sztuce i kobiecej sile. Rogala po raz kolejny udowadnia, że w precyzji i subtelności tkwi największa moc literatury.