Zainspirowane świątecznym filmem Holiday, dawne przyjaciółki ze studiów, Katarzyna i Iwona, wymieniają się na zimowy czas mieszkaniami.
Iwona przenosi się do komfortowego apartamentu w stolicy, a Katarzyna do domu w małej miejscowości na Podkarpaciu. Żadnej z nich nie jest jednak pisany świąteczny spokój i sielska atmosfera. Jedna bowiem jako znana influencerka staje się lokalną sensacją, a druga znajduje pod choinką... nieboszczkę. W dodatku znajomą! Kto zabił ich dawną przyjaciółkę, czy miłość od nienawiści faktycznie dzieli tylko krok, a przede wszystkim czy w Święta zdarzają się cuda?
Tego dowiecie się z nowej komedii kryminalnej Alka Rogozińskiego, znanego z łączenia klasycznych fabuł detektywistycznych z dużą dawką czarnego humoru.
Z zawodu dziennikarz, z pasji kryminalista… to znaczy – twórca kryminałów. Przez lata związany z mediami. Karierę zaczynał w połowie lat 90. w kultowej już dzisiaj Rozgłośni Harcerskiej, potem zasiadał za mikrofonem m.in. w Radiu Plus i warszawskim Radiu Kolor. W latach 2007-2020 pracował w wydawnictwie Edipresse, gdzie piastował funkcję sekretarza redakcji magazynu „Party”.
Zadebiutował w marcu 2015 roku kryminałem „Ukochany z piekła rodem”, zdobywając 1-sze miejsce na liście bestsellerów kryminalnych EMPIK.com. Co prawda dotąd nie udało mu się powtórzyć tego wyczynu, ale za to aż 9 z napisanych przez niego powieści dotarło do TOP 10 tej największej polskiej księgarni. Były to kolejno: „Jak Cię zabić, kochanie?” (najwyższa lokata: 6), „Do trzech razy śmierć” (8), „Kto zabił Kopciuszka?” (10), „Zbrodnia w wielkim mieście” (5), „Miłość Ci nic nie wybaczy” (3), „Teściowe muszą zniknąć” (8), „Miasteczko morderców” (9), „Po trupach do celu” (8) i „Bardzo cichy rozwód” (7). Do TOP 3 w kategorii „Literatura obyczajowa” dotarła tez jego komedia spod znaku „płaszcza i szpady” – „Skradziony klejnot”.
Dwie jego powieści, „Jak Cie zabić, kochanie?” i „Do trzech razy śmierć”, zostały nominowane w plebiscycie „Książka roku” portalu Lubimy Czytać.
Za książkę „Lustereczko, powiedz przecie” nagrodzony 1-szą nagrodą w plebiscycie „Zbrodnia z przymrużeniem oka”. Ponownie zdobył tę nagrodę rok później za powieść „Zbrodnia w wielkim mieście”, a dwa lata póżniej za komedię kryminalną „Raz, dwa, trzy… giniesz ty!”.
Jesienią 2019 roku jego powieść „Raz, dwa, trzy… giniesz ty!” doczekała się inscenizacji na deskach Teatru Druga Strefa. Bilety na kilkanaście pierwszych spektakli wyprzedały się w ciągu kilku godzin. Niestety, pandemia Covid-19 spowodowała, że kolejne spektakle zostały odwołane.
W 2022 roku sprzedano prawa do ekranizacji jego powieści „Skradziony klejnot” (pierwszego tomu sagi „Gorset i szpada”).
Alek uwielbia literaturę kryminalną i historyczną (zwłaszcza dotyczącą epoki Cesarstwa Rzymskiego), jest uzależniony od dobrych seriali, gier karcianych i planszowych, włoskiej i francuskiej kuchni, „Ptasiego Mleczka” i herbaty earl-gray oraz ma dwa życiowe hobby: muzykę (kocha Madonnę, a za swoich idoli uważa Jima Morrisona i The Doors oraz Kate Bush) i podróże. Jego marzeniem jest objechać cały świat, a na stare lata zamieszkać na jednej z wysp Morza Śródziemnego. A tam już tylko pisać, i pisać, i pisać, i pisać…
Myślę, ze autorowi przydałaby się przerwa od pisania, tak, by mógł wrócić do czytelników z gamą nowych pomysłów i inspiracji. Tutaj intryga poprowadzona była zdecydowanie lepiej niż w "Śmierci między stronami", ale za to tak skrajne przerysowanie świata influencerów było niezjadliwe i obdzierało książkę z jakiegokolwiek realizmu.
Pomysł fajny, wykonanie marne. Mega przerysowane zachowania bohaterów i ogólny chaos. +Iwona to jakaś totalna kretynka, ufa każdemu jak leci i jeszcze zaprasza ich do swojego życia/mieszkania po 5 minutach rozmowy xD
This entire review has been hidden because of spoilers.
3,5 ✨ Ta książka dała mi to na co liczyłam- dobrą zabawę. Jak zawsze bohaterzy Alka są niesamowici, każdy z innej parafii. A takie kryminalne historie wśród znanego wszystkim Wilanowa budzą tylko większy śmiech. Jak macie ochotę na coś lekkiego na wieczór to na pewno się nie zawiedziecie.
No! Ta historia w porównaniu do ostatniej mojej przygody z panem Rogozińskim była o wiele lepsza. Przyjemna i naprawdę zabawna komedia kryminalna z charyzmatycznymi postaciami (kółko gospodyń wiejskich z Broniszowa ma całe moje serduszko). Idealna na okres zimowo-świąteczny jeśli lubicie akurat tego typu klimat w książkach obecnie.
Żałuję że autor nie umieścił ostrzeżenia o znieczuleniu się przed przeczytaniem książki. To było absolutnie koszmarne. Nie da się tego czytać, nie wiem jakim cudem mi się to udało, ale może to pierwsze oznaki magii świąt. Już od samego początku wszystko jest przesadzone, sprowadzone do absurdu, bohaterowie są przerysowani do granic możliwości, pod każdym względem. Najśmieszniejsze jest to, że autor pomyślał, że opisane w niej rzeczy i charaktery mogą przypadkiem pokrywać się z rzeczywistymi osobami. Nie wiem, czy ktoś już to zrobił na jakimś etapie, zakładam, że nie, skoro ta książka powstała, ale panie autorze, zapewniam pana, że taka osoba nie istnieje. Nikt się tak nie zachowuje. To tylko pana uprzedzenia i niezrozumienie dzisiejszego świata, bo wszystko wyszło bardzo karykaturalnie i do bólu stereotypowo. Ja absolutnie nie bronię wynalazku, jakim jest internet i influencerstwo, sama mam wiele zastrzeżeń, ale nawet z moim sceptycyzmem uznałam, że ta książka to za dużo. Szczerze mówiąc poczułam się, jakby autor miał mnie i czytelników za idiotów, których można rozśmieszyć byle żarcikiem o kupie, taki mniej więcej jest poziom humoru i ekspresji. Zresztą jego postawa trochę zajeżdża hipokryzją, bo podejrzewam, że duży procent czytelników stanowią osoby młode, których to sylwetki są tu obśmiewane, a przynajmniej wydaje mi się, że są głównym targetem, zaraz po, brzydko mówiąc, potraktowanych prawdziwą niesprawiedliwością świata zgredach i dziadersach. Zaufajcie mi, nie traćcie czasu ani pieniędzy na tę książkę
zupełnie nie mój typ powieści, czytałam z okazji prowadzenia spotkania autorskiego. nie mój humor, nie mój język, mijamy się z tą prozą we wszystkim :)
4 ⭐ Moje pierwsze spotkanie z Alkiem Rogozińskim i się nie zawiodłam. Uwielbiam komedie kryminalne. Podobał mi się wątek infu, współczesnego show biznesu. Uwielbiam gdy akcja toczy się na zadupiu😁 Świetni bohaterowie, jedynie irytowała mnie babcia Frania. O wiele bardziej podobały mi się inne seniorki.
Kojarzycie film "Holiday" 🤔 Tak właśnie ten, w którym Cameron Diaz i Kate Winslet zamieniają się domami na Święta, każda ma inny powód, który nimi kieruje ale finalnie wszystko kończy się happy endem z miłością i przyjaźnią w tle.
No właśnie w najnowszej książce Alka Rogozińskiego tego nie znajdziecie 😜 no może oprócz zamiany miejsc. Znajdziecie tam za to nieprzewidziane zwłoki, szalone koło gospodyń wiejskich, upartą krowę i jak zawsze masę świetnego humoru z zagadką kryminalną w tle.
Katarzyna i Iwona dwie przyjaciółki ze studiów, które dosłownie różni wszystko postanawiają na Święta zamienić się domami. Katarzyna znana influencerka pragnie świątecznej normalności i powrotu do klasycznej odsłony Świąt, obżerania się, ubierania choinki i zwykłego rodzinnego ciepła, za to Iwonie mieszkającej w podkarpackiej wsi marzą się Święta w mieście, wypadów na łyżwy, spotkań z ludźmi i ucieczki od szykowania i szaleństwa świątecznego. Jak rzekły tak i zrobiły dlatego tuż przed Świętami dziewczyny pakują swoje klamoty i całymi rodzinami zamieniają się miejscami a czy wyjdzie im to na dobre to musicie się sami przekonać.
Powiem Wam szczerze, że po książki Alka sięgam bez zastanowienia bo zawsze są one dla mnie świetną odskocznią i genialną zabawą. Tym razem również się nie zawiodłam i muszę przyznać, że dosłownie pokochałam Bronisze i jej mieszkańców a raczej mieszkanki. Koło gospodyń wiejskich rozwala system a Kasia próbująca im dorównać czasami wpada w niezłe kłopoty. Zdecydowanie fragmenty dotyczące Kasi i jej perypetie na wsi były tutaj dla mnie takim motorem napędowym całego elementu humorystycznego, bo nie ma co ukrywać wieś to wieś i czasami wiejska mentalność potrafi rozwalić a jak dodamy do tego upartą krowę to kłopoty mamy gwarantowane. Jakoś u Iwony w Warszawie było ciut poważniej i tak bardziej bułkę przez bibułkę ale to może przez ten Wilanów albo co 😜
Iwonka spędza czas na obowiązkowych miejskich aktywnościach jak łyżwy, łażenie po jarmarku z grzańcem, podziwianie pięknych iluminacji i oczywiście gubienie się w tłumie, który potrafi przytłoczyć.
Ogólnie jak to w dobrej komedii kryminalnej mamy zwłoki, mamy przystojnego komisarza (tak, tak skoro to wielki świat to musi być Darski) mamy ogrom czarnego humoru, głównych bohaterów bawiącycj się w detektywów i oczywiście masę postaci knujących na boku i próbujących ukryć swoje grzeszki a w tle piękna zima i zbliżające się wielkimi krokami Święta ale żeby nie było to mamy również wątek romantyczny, który dodaje odrobiny pikanterii.
Także jeżeli macie ochotę na coś lekkiego i przyjemnego, przy czym będziecie się mogli dobrze bawić i pośmiać to powinniście złapać za "Martwą Śnieżkę" i razem z dziewczynami spędzić szalone Święta na poszukiwaniu zbrodniciela.
Bardzo lubię poczucie humoru, którym Alek Rogoziński hojnie obdarza swoje książki. Święta w jego wydaniu rzadko bywają spokojne, więc trup jest tu niemal obowiązkowym elementem dekoracyjnym. I oczywiście jest — pojawia się szybciej, niż renifery Świętego Mikołaja zdążą rozpędzić sanie. Punktem wyjścia historii jest zamiana domów dawnych przyjaciółek na zimowy czas — niemal jak w filmie. Ta sielska atmosfera okazuje się jednak jedynie złudzeniem optycznym. Czy ta zamiana wyjdzie im na dobre czy raczej nie… to musicie odkryć sami. Powiem tylko, że jedna z bohaterek wpada w wir lokalnych sensacji i plotek, druga zostaje wciągnięta w morderczą zagadkę, która skutecznie rozbija bożonarodzeniowy nastrój. Magia świąt pęka z cichym trzaskiem — jak przegrzana lampka na choince. To, co zawsze najbardziej cenię w książkach autora, to doskonałe połączenie kryminału z komedią. Rogoziński robi to z taką lekkością, jakby humor miał podłączony dożylnie, a kurek kroplówki był odkręcony na maksimum. Tak jest i tym razem. Nie brakuje ironicznych komentarzy na temat relacji międzyludzkich, pozornej życzliwości i społecznych masek. Małomiasteczkowe realia świetnie kontrastują z wielkomiejskim blichtrem — a oba światy kipią od tajemnic, niedomówień i barwnych postaci drugoplanowych. Babeczki ze wsi rządzą! Ich solidarność zasługuje na pełen szacunek. Choć, jak to w takich pipidówkach bywa, wszyscy znają się jak konie na padoku, a granica między sympatią a niechęcią bywa wyjątkowo cienka. „Martwa Śnieżynka” to idealna propozycja dla tych, którzy lubią kryminały podane z przymrużeniem oka. Dynamiczna fabuła, humor sytuacyjny i świąteczna sceneria sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie i z prawdziwą przyjemnością — nawet jeśli trup pojawia się szybciej niż pierwsza gwiazdka. Ta historia udowadnia, że cuda się zdarzają… choć u Rogozińskiego przybierają dość przewrotną formę. Polecam — na zimowy wieczór idealna! ❄️📚
Cytaty: „– Mamy nadzieję, że nie będzie ci ju�� zakłócał spokoju – rzekła Wiesława – a jeśli nawet, to wystarczy, że dasz nam znać, i widły znowu pójdą w ruch. Struś popatrzyła na ich zagniewane twarze i w tej samej chwili dotarło do niej, że choć w mieście dużo się o tym ględzi, to tak naprawdę dopiero na wsi widać, co oznacza kobieca solidarność.”
„Co ona tu robi? – Nie żyje – odpowiedziała Raczyńska, czując, że choć jest to zgodne z prawdą, to brzmi bez sensu. – To zobaczyłem – rzekł łagodnie Marek. – Pytam, czy byłaś z nią umówiona, czy co? – Nie. – Iwona pokręciła głową. – Nie miałyśmy ze sobą kontaktu. – Czyli co? Przyszła sobie ot tak, żeby tutaj umrzeć? – Raczej zostać zabitą – poprawiła Iwona. – Na to wychodzi… Chyba powinniśmy zawiadomić Kasię.”
Zainspirowane świątecznym filmem „Holiday”, dawne przyjaciółki ze studiów, Katarzyna i Iwona, wymieniają się na zimowy czas mieszkaniami.
Iwona przenosi się do komfortowego apartamentu w stolicy, a Katarzyna do domu w małej miejscowości na Podkarpaciu. Żadnej z nich nie jest jednak pisany świąteczny spokój i sielska atmosfera. Jedna bowiem jako znana influencerka staje się lokalną sensacją, a druga znajduje pod choinką… nieboszczkę. W dodatku znajomą! Kto zabił ich dawną przyjaciółkę, czy miłość od nienawiści faktycznie dzieli tylko krok, a przede wszystkim czy w Święta zdarzają się cuda?
***
Kolejne podejście do twórczości Alka Rogozińskiego i kolejne mile spędzone popołudnie, choć zawsze mogło być lepiej. Osoby, które miały już do czynienia z twórczością autora dobrze wiedzą, że jego powieści cechuje czarny humor i ciekawie skonstruowana zagadka kryminalna. Czy tak też było i tym razem?
Od początku na swoim celowniku miałam dwie postacie, w których coś mi nie pasowało i co do jednej z nich się nie myliłam. Dlatego też zakończenie powieści i rozwiązanie zagadki śmierci tytułowej Śnieżki nie było dla mnie jakimś większym zaskoczeniem.
Autor posiada specyficzne poczucie humoru, które z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Początek historii a w nim przedstawione (w sposób lekko absurdalny i przerysowany) życie influenserów dość mocno mnie rozbawiło i miałam nadzieję, że ten poziom utrzyma się do końca. Później jednak zmienia się sceneria – wraz z bohaterami przenosimy się na podkarpacką wieś, którą pan Rogoziński przedstawił trochę jako odcięte od świata miejsce, w którym nie wiedzą nawet czym jest Internet. Sytuacja dość absurdalna, ale jednak nie odebrała mi przyjemności z poznania całej historii.
Komedie kryminalne to dla mnie lekka odskocznia od cięższych lektur. Ich lektura zazwyczaj mnie odpręża i dodatkowo bawi. I tak też było w przypadku „Martwej Śnieżki”. Z pewnością czytałam lepsze historie z tego gatunku, nie mniej jednak dobrze się przy niej bawiłam.
Jeśli szukacie książki, która połączy świąteczny klimat z dbałością o to, byście ani przez chwilę nie przestali się uśmiechać, najnowsza propozycja Alka Rogozińskiego będzie strzałem w dziesiątkę. Autor kolejny raz udowadnia, że w gatunku komedii kryminalnej w Polsce nie ma sobie równych.
To, co w „Martwej Śnieżce” lśni najjaśniej, to bez wątpienia humor i cięty język. Rogoziński ma niezwykły dar do konstruowania dialogów – są one dynamiczne, pełne ironii i tak celnych ripost, że niejednokrotnie wybuchałam śmiechem podczas lektury. Autor wziął na warsztat środowisko współczesnych influencerów i zrobił to po mistrzowsku. Satyra na świat mediów społecznościowych, gdzie każde zdjęcie musi być „instagramowalne”, a pozory są ważniejsze od rzeczywistości, jest trafna, momentami złośliwa, ale przede wszystkim niezwykle zabawna.
Bardzo spodobał mi się pomysł z zamianą mieszkań (nawiązanie do kultowego The Holiday), co przenosi akcję w zimowe, zasypane śniegiem rejony Podkarpacia. Ten sielski obrazek zostaje jednak szybko zburzony przez trupa, co nadaje całości świetnego tempa. Choć to komedia, sama zagadka kryminalna jest solidna – autor sprytnie podrzuca fałszywe tropy, a finał potrafi zaskoczyć nawet wytrawnego fana gatunku.
Dlaczego 4, a nie 5 gwiazdek? Momentami bohaterowie są aż nazbyt przerysowani. To oczywiście znak rozpoznawczy twórczości Rogozińskiego i element konwencji, jednak w kilku miejscach groteska była dla mnie odrobinę zbyt intensywna. Nie zmienia to faktu, że to wciąż kawał solidnej rozrywki.
"Martwa Śnieżka" to idealny „odstresowywacz”. Jeśli cenicie sobie inteligentną zabawę słowem, sarkastyczne spojrzenie na współczesność i chcecie rozwiązać zagadkę morderstwa w oparach absurdu, to ta książka Was nie zawiedzie. To lektura lekka, błyskotliwa i po prostu bardzo przyjemna.
Zdarzyło Wam się kiedyś, że nie tylko tytuł książki Was oszukał, ale również okładka? Właśnie to dzieje się w przypadku omawianej pozycji. Oczywiście autorowi nie można mieć tego za złe, ponieważ jest to komedia kryminalna, a puszczanie oka do czytelników to znak rozpoznawczy twórczości Alka Rogozińskiego.
Tym razem mamy dwie bohaterki - koleżanki żyjące w zupełnie różnych światach. Tak różnych, że można wręcz powiedzieć, iż znajdują się one w dwóch różnych galaktykach. Zbliżają się święta, więc postanawiają urozmaicić sobie życie i zamienić się na ten czas mieszkaniami. W ten sposób znana influencerka trafia na wieś, a jej przyjaciółka do luksusowego apartamentu na Wilanowie. Przez pewien czas wszystko toczy się, owszem, nie bez problemów, ale jednak dość sprawnie. Do czasu… kiedy pojawia się trup. Od tego momentu wiele osób angażuje się w rozwiązanie zagadki morderstwa, a jak to u autora bywa niesamowitych zbiegów okoliczności i zabawnych sytuacji jest bez liku.
Jeśli lubicie komedie kryminalne, to polecać Wam tej książki właściwie nie muszę, pewnie już stoi na Waszej półce. Natomiast jeśli dopiero poznajecie ten gatunek, będzie to idealna okazja, by się z nim zaprzyjaźnić. Świetna pozycja na dwa, niezbyt długie, zimowe wieczory.
"Martwa Śnieżka" to nowa komedia kryminalna Alka Rogozińskiego i dzieje się tutaj, oj dzieje.
Przyjaciółki Katarzyna i Iwona zainspirowane filmem "Holiday" postanawiają zamienić się mieszkaniami na święta. Jedna mieszka na wsi, gdzie skupia się na pomaganiu w gospodarstwie, druga jest odnoszącą sukcesy influencerką. Do tego jest totalnym mieszczuchem. Chociaż ich wyobrażenia są różne od rzeczywistości, to może spokojnie przetrwały by te święta, gdyby nie trup. Trup ich dawnej przyjaciółki ze studiów "Śnieżki" w mieszkaniu Katarzyny.
Kobiety, które przypadkiem natrafiły na zbrodnię, postanawiają, że nie zostawią tego tak sobie. Prowadzą własne śledztwo, wymieniają się informacjami przez telefon i dochodzą do szokujących odkryć.
Książka chwilami jest po prostu absurdalna, przez co jest przezabawna. Do tego mamy tutaj sporą dawkę czarnego humoru, obnażenie i wyśmianie pewnych zachowań influencerów i gwiazd filmowych.
Niektóre postacie od początku darzy się sympatią, innych nie, jednak wszystkie mają wpływ na bieżące wydarzenia. A uwierzcie, są co najmniej zaskakujące.
Bardzo lubię książki autorstwa Alka Rogozińskiego, o każdej porze roku. Zatem nie mogłam nie przeczytać zimowej historii. „Martwa śnieżka” Zacznę od prywaty. Moim ulubionym filmem świątecznym jest „Holiday”, w którym Kate Winslet i Cameron Diaz zamieniają się miejscami zamieszkania na czas świąt. Kojarzycie? Wdziałam go 26 razy 😅 co najmniej.
Bohaterki „Martwej śnieżki” zainspirowane tym filmem, robią tak samo. Iwona wprowadza się do apartamentu influencerki, a Katarzyna jedzie do rodzinnego domu Podkarpackiej wsi. Czy odnajdą tam to, czego szukają? Czy Kasi uda się ukryć, czy jej followersi ją odnajdą? Czy Iwona odnajdzie się w wielkim mieście? Spoiler alert: NIE.
Pierwsza natychmiast zostaje rozpoznana, a druga znajduje pod choinką nieboszczkę. Nie ma nudy. Szczególnie, że znaleziona martwa dziewczyna, była ich wspólną koleżanką. Kto stoi za morderstwem, czy jest jeszcze szansa, na świąteczny spokój?
Komu się spodoba ta historia? Fanom komedii kryminalnych oraz każdemu, kto ma dystans do siebie i do świata influ 😉 Świetna zagadka detektywistyczna, sporo ironii, w bonusie podkarpacki folklor. Ja spędziłam z tą książką świetny czas, polecam!
Najwyraźniej nie uczę się na błędach - kolejny rok, a ja wracam po następną kryminalną powieść świąteczną Rogozińskiego. I nie, wcale nie jest dobrze.
Przede wszystkim warto zaznaczyć, że koncept był niezły (weźmy "Holiday" i zróbmy z tego kryminał), ale totalnie niewykorzystany. Lub, bardziej precyzyjnie, wykorzystany jedynie do robienia sobie banalnych i obraźliwych żartów z mieszkańców Pokarpacia i Wilanowa. I, jasne, to jego książka, ma do tego prawo. Ale, kurczę, zamiana istnieje jedynie w celu komediowym - totalnie nic tego fabularnie nie uzasadnia.
Jeden wątek jest zupełnie do wywalenia - jest po nic, zapycha strony, totalnie nic nie wnosi (oprócz sztucznego rozdmuchiwania liczby stron). Książka sama w sobie jest krótka, a gdyby do tego powyrzucać wszelkie powtórzenia i inne zapychacze, to wiele by tego nie zostało.
"Martwa Śnieżka" tak jak poprzednie książki Rogozińskiego jest niezbyt zabawna, za to jest równie kiepska, głupia i irytująca. Na szczęście jest dość krótka, więc idealnie się sprawdzi jako audiobook do słuchania przy sprzątaniu.
" [...] Niewielki eksperyment... który przewróci nasze życie do góry nogami. [...]"
Alek Rogoziński idealnie umila przedświąteczny czas, dlatego postanowiłam sięgnąć po audiobook pod tytułem "Martwa Śnieżka". To był strzał w dziesiątkę. Dobrze bawiłam się podczas słuchania. Uwielbiam komedie kryminalne tego autora. Wartka akcja sprawiła, że nie mogłam oderwać się od słuchania. Alek Rogoziński, tworząc "Martwą Śnieżkę" inspirował się świątecznym filmem "Holiday". Jego bohaterki, tak jak to miało miejsce w filmie, na czas świąt zamieniają się miejscami. Czy wyjdzie im to na dobre? Przekonacie się o tym już wkrótce. Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć trupa. Pytanie kto zabił? Jak to w komediach kryminalnych bywa, sprawa nie będzie wcale taka prosta, a nieoczekiwane zwroty akcji będą po prostu bombowe. Warto poświęcić ten przedświąteczny czas na wysłuchanie tego audiobooka podczas np. lepienia pierogów, pieczenia pierników, czy nawet robienia świątecznych zakupów.
Zamiana mieszkań jak z filmu "Holiday" albo z programu "Damy i wieśniaczki"? Dlaczego nie. Iwona z podkarpackiej wsi przenosi się do warszawskiego apartamentu, zaś Katarzyna przenosi się ze stolicy do domku na wsi. Jedna to znana influencerka, która będzie musiała poradzić sobie w nowym otoczeniu. Druga zupełnie niespodziewanie znajdzie pod choinką...nieboszczkę, jak się okaże wspólną znajomą obu pań. Zbrodnia jest jak najbardziej serio, zaś za sprawą lekkiego języka, dialogów i stylu typowego dla tego autora, oraz czterech furii starszej daty, książka stanowi przyjemną lekturę. Idealną na oderwanie się od codziennych spraw. Polecam.
𝐌𝐀𝐑𝐓𝐖𝐀 𝐒𝐍𝐈𝐄𝐙𝐊𝐀 to kolejny świetnie napisany kryminał z humorem Aleka! Książka liczy równo trzysta stron, a ja przeczytałam ją na jeden raz!
Historia opowiada o dwóch przyjaciółkach: Katarzynie, która mieszka na Wilanowie i zajmuje się prowadzeniem social medii oraz Iwonie, która przez całe życie mieszka na wsi. Podczas jednej z rozmów pada propozycja zamiany miejscami na okres świąteczny, która zostaje zrealizowana. Wtedy, tak naprawdę akcja zaczyna się dziać!
Fabuła rozgrywała się w powolnym tępie, ale nie była nużąca. Wciągnęła mnie od pierwszych stron. Niesamowicie podobał mi się zabieg zamiany miejscowościami, a późniejsza fabuła niesamowicie mnie rozbawiła i zadziwiła. Alek wpasował się po raz kolejny w moje poczucie humoru! Chociażby żartami o Wilanowie, które jeszcze niedawno były hitem. Tak samo, gdy Katarzyna: influencerka z Warszawy przyjechała na wieś. Zwykle najprostsze czynności budziły w niej zdziwienie czy strach… co najlepsze, jestem pewna, że takie osoby znajdują się w śród realnych influencerów! A proszę was! Kto z was nie potrafi skleić pieroga! Za to Iwona lekko nie miała! Zaczynając od cen w stolicy: też mnie zawsze przerażają… kończąc na tym, że w mieszkaniu,w którym się zatrzymała doszło do morderstwa.
Samo morderstwo niesamowicie mnie zaciekawiło, mimo, że wiedziałam, że tam się znajdzie. Bardzo podobało mi się zaangażowanie nieco szalonej mamy Iwony, która pukała do każdego z mieszkańców bloku i przesłuchiwała ich. Największym zaskoczeniem i tak była sama końcówka, gdy wszystko wychodzi na jaw. Alek po raz kolejny mnie nie zawiódł!
To zdecydowanie nie była ,,moja'' książka. Uważam ją za zbyt przerysowaną, zbyt chaotyczną i zbyt krótką, jak na to, ile się w niej działo i ilu było w niej bohaterów. Śledztwo, które powinno być głównym wątkiem powieści, było – według mnie – bardzo pobieżne, mało angażujące i takie... drugo-, a może nawet trzecioplanowe. Zaletą tej książki jest dla mnie to, że szybko się ją czytało. Zakończenie odrobinę mnie zaskoczyło, ponieważ kogoś innego podejrzewałam o bycie mordercą. Myślę, że jest to dobra rozrywka i powieść na pewno znajdzie wielu wielbicieli, ale ja niestety do nich nie należę.
nigdy więcej audiobooków czytanych przez panią Abart... oj, jak wymęczyłam swoje uszy,a cała byłam poddenerwowana słuchając opowieści i nie mogłam się skupić. skrzeczący głos, fatalne naśladowanie głosów bohaterów i przede wszystkim nierówna głośność (bez powodu czytanie fragmentów ciszej, głośniej, a szeptów to w ogóle nie rozumiem). co chwila musiałam być przy telefonie,by zwiększać/zmniejszać głośność. co do samej powieści,to ciekawy pomysł, przyjemna historia jak to bywa u Alka, jednak nie mogłam się na niej skupić tak jak chciałam z powodu pani Abart.
Alek Rogoziński nie po raz pierwszy udowadnia, że kryminał nie musi być mroczny, a przy jego lekturze można się doskonale bawić. W tej książce bierze na warsztat znany motyw zamiana domów, dodaje do niego klasyczną zagadkę — trup pod choinką. A to wszystko okrasza solidną dawką czarnego humoru oraz satyry na współczesny świat. Influencerki nie powinny czytać tej książki.
Ciekawa komedia kryminalna. Na początku było nudno ale się rozkręcało z każdym rozdziałem. To najlepsza jak do tej pory książka któreś czytałam od Rogozińskiego. Plottwist na przy końcu książki zmiótł mnie z planszy. Dobrze się bawiłam i czekam na więcej takich książek dobrych od Alka