Młody baron Julian Sierawski ma wszystko, o czym można marzyć. Arystokratyczny tytuł, doskonałą prezencję, oddaną rodzinę, rzesze znajomych, szalone powodzenie u kobiet, a także piękną i posażną narzeczoną. Co prawda Melania Wittmanówna to zaledwie córka fabrykanta, ale u progu XX wieku mariaż starego nazwiska z nowymi pieniędzmi nie dziwi już nikogo.
Niestety szczęśliwa karta nagle się odwraca. W przeddzień swojego ślubu, dokładnie w Wigilię Bożego Narodzenia, baron wychodzi z domu, aby pożegnać się z wolnością i przepada bez wieści. Narzeczona nadaremno czeka na niego u wrót kościoła, najbliżsi szaleją z niepokoju, a niedoszły teść przysięga zemstę.
Skandal wisi w powietrzu.
Na poszukiwania Sierawskiego wyrusza jego kuzyn – sędzia śledczy Jerzy Szuster. Tropy wiodą go do miejskich lupanarów, klubów dla mężczyzn i mieszkań kobiet podejrzanej konduity. Choć niesforny młodzieniec ma na sumieniu różne grzeszki, sprawa nie wygląda na skomplikowaną i odnalezienie go wydaje się kwestią godzin. Tymczasem ku przerażeniu wszystkich dochodzi do morderstwa. Śledztwo rozpoczyna się na dobre...
Jaka tragedia rozegrała się w wigilijny wieczór? W czyim interesie leży zniknięcie barona? Czemu majętna panna zgodziła się poślubić rozpustnika i utracjusza? Czy istnieją winy, których nie da się wybaczyć?
Czy Jerzy Szuster zdoła dotrzeć do prawdy? I czy święta Bożego Narodzenia, to odpowiedni czas na ściganie zabójcy?
Pasjonatka historii XIX wieku. Zawodowo doradza ludziom, jak zaplanować karierę, ale w każdej wolnej chwili zajmuje się pisaniem. Finalistka konkursu Horyzonty Wyobraźni 2012. Publikowała m.in. w czasopismach takich jak: "Skarpa Warszawska", "Science Fiction", "Fantasy i Horror", "Esencja" i " Qfant", oraz w antologiach (Strzeż się potwora, Ostatni dzień pary I). Za powieść Warszawianka zdobyła nagrodę im. Janiny Paradowskiej podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu.
Dobra, ja rozumiem, że Woronin to najwspanialsza rzecz jaka się zdarzyła Polsce obok wynalezienia blika i inpostu, ale na serio nie muszę tego słyszeć co kilkadziesiąt stron. Doszło za pierwszym razem. A jak Szuster jeszcze raz w przyszłości zacznie wzdychać jak za nim tęskni, to zacznę tworzyć teorie spiskowe w temacie ich prawdziwych relacji *sarkazm* (ale wciąż przeczytam resztę)
Znacie trylogię Warszawianka? Ja niestety nie znam, więc chwilami gubiłam się wśród bohaterów, bo Ciemna gwiazda okazuje się niejako kontynuacją tamtej serii.
Akcja powieści dzieje się w świątecznym tygodniu 1894 roku, w zasypanej śniegiem, mroźnej Warszawie. Młody baron Julian Sierawski po wieczerzy wigilijnej wychodzi z domu – a rano okazuje się, że do niego nie wrócił. Matka i babka szaleją z niepokoju, bo u wrót kościoła czeka już piękna i posażna narzeczona, Melania Wittmanówna. Jest ona co prawda jedynie córką fabrykanta, ale u progu XX wieku mariaż starego nazwiska z nowymi pieniędzmi nie dziwi już nikogo.
Skandal wisi w powietrzu, kościół rozgrzewa się od plotek, a niedoszły teść przysięga zemstę. O dyskretne poszukiwanie syna baronowa Sierawska prosi sędziego śledczego Jerzego Szustra. Choć niesforny młodzieniec ma na sumieniu różne grzeszki, sprawa nie wygląda na skomplikowaną i odnalezienie go wydaje się kwestią godzin. Tymczasem ku przerażeniu wszystkich policja znajduje ciało…
Śledztwo rozpoczyna się na dobre – carska policja, urzędnicy, domy uciechy, liczne kochanki, śmietanka towarzyska, służba i uliczne pospólstwo. Sędzia Szuster przystępuje do sprawy w sposób rzetelny, przesłuchując świadków i podejrzanych, robiąc skrupulatne notatki. Czy uda mu się wykryć sprawcę? O tym musicie przekonać się sami.
Ida Żmiejewska idealnie odmalowuje klimat tamtych czasów, dbając o szczegóły – stroje, wystrój wnętrz, język dopasowany do postaci i to nieustanne poczucie zagrożenia czające się w zaułkach zmrożonej Warszawy. Do tego książka jest pełna ciętego dowcipu, który nie raz wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika.
Zbrodnia z wyższych sfer, mroczne tajemnice, nietuzinkowy sędzia śledczy i cała gama intrygujących bohaterów – jestem pewna, że znajdziecie tu coś dla siebie. Ja byłam zachwycona i na pewno sięgnę po kolejną część. Z radością też nadrobię zaległości i zapoznam się z wcześniejszymi losami bohaterów.
Klimatyczny, pełen detali kryminał retro, w którym Warszawa jest równie intrygująca jak sama zbrodnia.
Jest rok 1894, zimny i mroźny grudzień. Dumna rodzina Sierawskich właśnie zasiada do wigilijnego stołu. Jednak młody baron Julian mocno się spóźnia. Rodzina cierpliwie czeka na jego powrót znając jego lekkie podejście do życia. W dodatku następnego dnia, w samo Boże Narodzenie ma odbyć się ślub barona, więc z pewnością chłopak chce się wyszaleć. Zwłaszcza, że jego przyszły teść jest znany z surowości. Jego wybranka pochodzi z bardzo zamożnej rodziny, a decyzja o wyjściu za młodego Sierawskiego wydaje się podejrzana. Wszyscy znają jego rozwiązłą naturę i krytyczną sytuację finansową.
Julek, nie do końca trzeźwy, wreszcie dociera na wieczerzę, usprawiedliwia się ważnymi sprawami i zasiada do kolacji. Szybko jednak wychodzi ponownie, znów tłumacząc, że ma coś do załatwienia. Matka prosi, aby koniecznie szybko wrócił, bo musi się przygotować do ślubu, a ten obiecuje, że wróci jeszcze na pasterkę. Jednak mija czas, aż wreszcie nadchodzi moment ślubu, a Juliana nie ma. Panna młoda wraz z gośćmi czekają w świątyni, lecz baron przepadł… Zdesperowana matka prosi o pomoc Jerzego Szustra, sędziego śledczego i jednocześnie dalszego kuzyna zaginionego. I tak właśnie rozpoczyna się burzliwe śledztwo.
„Ciemna gwiazda” to tytuł otwierający nowy cykl o sprawach Szustra. Mogliśmy już poznać jego postać w cyklu „Warszawianka”. Wtedy towarzyszył Woroninowi w prowadzeniu śledztwa, ale tym razem sprawę prowadzi sam. Ta sprawa jednak jest szczególna, bo dotyczy jego rodziny, której tak naprawdę nie zna zbyt dobrze.
Autorka utrzymuje książkę w klimacie retro kryminału, w którym czas świąteczny przeplata się ze sprawą zaginięcia. Poznajemy klimat mroźnej Warszawy w czasach zaborów, zanurzamy się w panujące wtedy zasady i nastroje. Możemy przekonać się, jak duże znaczenie miała socjeta oraz etykieta.
Jestem zachwycona tą historią, jak ciekawa okazała się ta sprawa i ile sekretów musiało wyjść na jaw, aby ostatecznie odkryć prawdę. Niezmiennie zachwyca mnie styl i mocno zarysowane tło epoki. Nie mogę się doczekać kolejnych spraw Szustra!
Warszawa, rok 1894. Miasto, w którym elegancja styka się z mrokiem, a pod błyszczącą fasadą salonów tętni życie pełne sekretów, pieniędzy i pokus. Właśnie w takiej scenerii umieszcza historię, która od pierwszych stron pachnie skandalem.
Młody baron Julian Sierawski ma stanąć na ślubnym kobiercu z córką zamożnego fabrykanta. Datę ślubu wybrano nie byle jaką — Boże Narodzenie. Dla jednych symbol błogosławieństwa, dla innych zapowiedź pecha. I tego pecha zdaje się mieć baron aż nadto, bo… w ogóle nie pojawia się w kościele. Panna młoda czeka w powozie. Goście siedzą w ławkach, szept krąży jak przeciąg między filarami świątyni. A on? Przepadł. Wyszedł z domu poprzedniego wieczoru tuż po wieczerzy wigilijnej z bliskimi. Miał „załatwić sprawy”. I ślad po nim zaginął. Zaczyna się śledztwo — pełne napięcia, niedopowiedzeń i bardzo ludzkich słabości. Prowadzi je Jerzy Szuster, daleki kuzyn zaginionego, który wchodzi w tę sprawę niby tylko z obowiązku rodzinnego, ale szybko wciąga się w nią bez reszty. Im głębiej kopie, tym więcej wychodzi na jaw: Julian wcale nie był grzecznym paniczykiem z dobrego dom. Zaginiony był bawidamkiem, hazardzistą i bywalcem domów uciech. Karty, kobiety, długi, nocne hulanki — a jednak nikt nie spodziewał się, że jego zniknięcie może kryć tak wiele niewygodnych prawd. Dlaczego zamożny fabrykant zdecydował się wydać swoją córkę za takiego człowieka? Dla tytułu? A może chodzi o coś jeszcze innego? To, co najbardziej urzeka w książce, to sposób, w jaki autorka łączy kryminalną intrygę z klimatem XIX-wiecznej Warszawy. Każda ulica, każdy zaułek, każdy salon jest jakby żywcem wyjęty z epoki. Dosłownie zanurzamy się w epoce i jej moralnych odcieniach. Książka nie epatuje mrokiem, jest bardzo przystępnie napisana, bardzo dobrze rozplanowane tempo akcji, która przyspiesza i zwalnia w idealnych momentach, pozwalając jednocześnie chłonąć atmosferę i do końca zastanawiać się o to, co jeszcze może wypłynąć na powierzchnię.
Ach, jak bardzo zmienił się ten chudy, niezgrabny, nieśmiały chłopiec z początku "Warszawianki", kiedy oddelegowano go do pomocy Woroninowi! Oto nowy Szuster - pogromca wbrew woli damskich serc! Ida Żmiejewska przedstawia jednak ten aspekt życia bohatera z takim przymrużeniem oka, że budzi to tylko życzliwy uśmiech. Jak już zdążyła nas przyzwyczaić autorka, i ta powieść kryminalna cieszy obfitością scenek rodzajowych, historycznymi detalami obyczajowymi i politycznymi oraz barwnymi postaciami o wyrazistych osobowościach (nawet jeśli pojawiają się tylko na chwilę, jak kobiety związane z Julianem). I wciąga fabułą jak wszystkie poprzednie. Miłe jest to, że sama sprawa kryminalna zostaje zakończona w tym tomie, choć to nie koniec perypetii naszego bohatera, Na smutną myśl o tym, że na drugi tom przyjdzie czekać zapewne rok (to i tak niedużo!), sięgnęłam po raz drugi po "Warszawiankę", żeby przypomnieć sobie młodziutkiego Szustera i siostry Rapackie (Helenka rulez). Ten egzotyczny świat Warszawy zaboru rosyjskiego ma w sobie ogromny urok, chce się więcej i więcej!
Długo czekałam na kolejną książkę autorki i się doczekałam i to jeszcze w wersji zimowo świątecznej. I jakby to powiedzieć ja ją połknęłam. Oj tak ależ to było dobre. Jak zawsze w powieściach autorki jest zbrodnia, jest motyw, a nawet kilka i z każdą stroną coraz więcej podejrzanych. Akcja rozgrywa się w czasie świąt od Wigilii zaczynając, Jerzy Szuster stara się rozwikłać zagadkę kto zabił jego kuzyna: choroba, zemsta czy może było to samobójstwo. Dużo się dzieje. Mamy tutaj zróżnicowanych bohaterów, ale prawdziwi ze swoimi wadami i lękami oraz fabułę, która wciąga od pierwszych stron. Całości dopełnia klimat XIX wiecznej Warszawy. Autorka porusza również sytuację młodych kobiet, które zdane były łaskę rodziny i to ona decydowała o ich losie. Idealna na przedświąteczne wieczory pachnąca makiem… Bardzo odpowiada mi styl autorki i niezmiernie się cieszę że wróciła z kolejną seria, mam nadzieję, że niedługo będę czekać na kolejną część. Polecam, naprawdę warto przeczytać.