Po tym jak narzeczony porzucił ją dla koleżanki z pracy, Victoria Stelmach składa sobie obietnicę: już nigdy się nie zakocha. Problem w tym, że na życie zarabia tworzeniem miłosnych historii z happy endem… a od tego czasu nie napisała ani słowa.
Zniecierpliwione czekaniem na nową książkę wydawnictwo daje jej ostatnią szansę.
Rzym. Wyjazd na trzy miesiące w poszukiwaniu weny. Tyle że tam znajduje… jego. Irytująco przystojnego sąsiada perkusistę, który już pierwszej nocy doprowadza ją do szału. A kiedy następnego ranka w windzie spotyka jego kompletne przeciwieństwo – eleganckiego mężczyznę w garniturze – jest jeszcze bardziej skołowana.
To ten sam facet!
I do tego okazuje się, że nie jest aż tak zły, jak myślała. Zaprzyjaźniają się i nawet postanawiają pomóc sobie nawzajem, udając parę.
Czysty układ. Bez zobowiązań. Bez uczuć. Bez szans na zranienie.
Rzym - miasto wieczne, w którym historia przeplata się z codziennością, a każdy zaułek zdaje się skrywać opowieść o stracie, odwadze i nadziei. To właśnie tutaj rozgrywa się akcja powieści Rzym na chwilę Weroniki Jaczewskiej, historii, która zaczyna się od końca. Od momentu, gdy coś w życiu głównej bohaterki nieodwracalnie pękło, a świat, który znała, przestał istnieć.
Już od pierwszych stron widać, że nie jest to lekka opowieść o podróży i zachwycie nad Rzymem. To raczej historia o tym, jak trudno poskładać siebie na nowo, gdy zdrada podważyła wszystko, co kiedyś dawało poczucie bezpieczeństwa. Podróż do Włoch nie jest tu ucieczką, ale próbą odnalezienia kierunku, gdy wszystkie dotychczasowe drogi prowadzą donikąd.
Autorka prowadzi narrację w sposób wyważony i prawdziwy. Nie idealizuje emocji ani nie podaje prostych rozwiązań. Zamiast tego pozwala, by czytelnik krok po kroku obserwował proces gojenia ran, momenty zwątpienia i ciche przebłyski nadziei. To nie historia o spektakularnym powrocie do życia, lecz o powolnym oswajaniu ciszy, która pojawia się po burzy.
Rzym w tej książce jest czymś więcej niż tylko tłem. To miasto żyje, oddycha, wpływa na nastrój i decyzje bohaterki. Jego kamienne zaułki, zapach kawy o poranku i wieczorne światła tworzą atmosferę, w której łatwo się zatracić. Autorka nadaje Rzymowi symboliczny wymiar i staje się on miejscem odrodzenia, przypomnieniem, że życie, nawet po najtrudniejszych doświadczeniach, potrafi znów nabrać barw.
Autorka ma wyjątkowy dar opisywania emocji bez patosu. Uczucia rodzą się tu w ciszy, w prostych gestach, spojrzeniach, rozmowach przy winie. Właśnie w tej prostocie tkwi siła historii. Czytelnik nie ma wrażenia, że obserwuje fikcję, a raczej że uczestniczy w czymś prawdziwym, bliskim i możliwym.
„Rzym na chwilę” to także książka o relacjach, tych, które zawodzą i tych, które ratują. O presji, oczekiwaniach i o tym, że nawet dorośli ludzie, pewni siebie i z pozoru silni, potrafią się zgubić. Subtelnie pokazuje, że słabość nie jest porażką, lecz początkiem zmiany.
To powieść, która wciąga nie akcją, lecz emocjami. Czyta się ją z rosnącym zrozumieniem, że chaos i bezruch są czasem potrzebne, by wreszcie ruszyć dalej. Rzym na chwilę przypomina, że nowe początki nie zawsze przychodzą z fajerwerkami, czasem zaczynają się od cichej decyzji, by spróbować jeszcze raz.
To książka, która zostawia w czytelniku ciepło i spokój. Opowieść o utracie, ale też o odradzaniu się. O tym, że nawet jeśli coś w nas się skończyło, świat wciąż potrafi podsunąć powód, by zostać choćby na chwilę ... w Rzymie.
💎różnica wieku 💎biznesmen czy muzyk ? 💎pisarka podczas załamania i braku weny 💎romantyczny Rzym 💎slow burn 💎udawany zwiazek 💎romans od którego można dostać zawrotu głowy
Serce Victori zostało złamane i od tej pory dziewczyna nie chce ponownie się wiązać. Dalej mocno przezywa to co ją spotkało. Miłość w którą tak mocno wierzyła pękła jak bańka mydlana. Wypruta z miłosnych emocji zaprzestała pisać swoje romantyczne książki. Stoi na granicy wyrzucenia z wydawnictwa. Ale odstaje ostatnią szansę. Wyjazd do urokliwego i romantycznego Rzymu, a w zamian ma dostarczyć nową przełomową powieść. Już pierwszego dnia dostaje bólu głowy od muzykalnego sąsiada. I tak właśnie poznaje Nico, z którym później zaczyna łączyć go coraz więcej.
Bohaterowie kompletnie różni, nawet sama Victoria to zauważyła, jednak chemia która między nimi krąży jest aż namacalna. Victoria opiera się ile może, nie daje sygnałów, jest zachowawcza i chroni swoje serce. Jednak zawsze pozostaje elokwentna, zabawna i pełna życia. Natomiast Nico to taki uroczy misiaczek. Jego starania o Victorię widać na każdym kroku. Objawia się to w czułych słowach, byciu zawsze, ale nie natrętnie. Słucha, nie ocenia, doradzi a czasem po prostu jest. Może jego zachowanie jest czasem szczeniackie, ale cały jego urok. Nie jest natarczywy, rozumie granice wytyczone przez Victorię. No co mam więcej powiedzieć taki chłopak to skarb. Zabiega, interesuje się i jest. Ma w sobie taki chłopięcy urok, ale to nie znaczy, że nie jest niedojrzały, wręcz przeciwnie zna wartość relacji, pieniądza i bycia przy kimś blisko. Ogólnie ta para jest tak urocza i nieprzewidywalna, że nie mogłam oderwać się od tego co powoli ze sobą tworzą. Tym razem to ona była ta zdystansowana i stanowcza, a on bardziej beztroski i urokliwy. Taka para na opak, bo zazwyczaj jest inaczej.
Weronika pisze z taką lekkością, że płynęłam prze opisy a zatrzymywałam się na interesujących dialogach. Potraktowała ich relację jak prawdziwe uczucie, które potrzebuje wielu znaków aby w pełni zakwitnąć. Nie wystarczy uroczy uśmiech i bach kobieta mięknie. Victoria z dystansem podchodzi i przez długi czas taka jest. Dopiero kiedy jest pewna, że chce w to wejść to, to robi. Nie chce niczego na siłę, a Nico to w pełni rozumie. Całokształt książki jest pełen ciekawych zwrotów akcji, różnych przygód i spotkań, które nie koniecznie są pozytywne. Nie raz również miałam podniesione ciśnienie, ale zdecydowanie dużo więcej razy na mojej twarzy gościł uśmiech. To jak oni do siebie pasują aż mnie przerażało. A o takim chłopaku to można tylko pomarzyć, (chyba Nico to będzie mój nowy książkowy mąż, ale cicho nie mówicie innym). Poruszane zostały również trudniejsze tematy takie jak: trauma po ciężkim rozstaniu i to ja mocno wpływa na późniejsze życie, albo relacje rodzinne, które powinny być oparciem, a często podcinają skrzydła. Wszystko opisane w sposób dosadny i ciężki, aż serce mnie bolało kiedy t wszystko czytałam i razem z bohaterami przeżywałam każdą złą chwilę. Książka sprawdzi się idealnie na chłodne wieczory, nie będzie Wam potrzebny koc, bo gdy ta dwójka umie rozpalić zmysły jeszcze bez dotyku. A gdy do tego dojdzie to zaróżowione policzki i przygryziona warga to podstawa. Emocje jakie tam panują to istny Armagedon, nie zabraknie Wam niczego, a tak dobrze poprowadzona relacja i sama kreacja bohaterów nie zdarza się często. 11/10❤️
"- A czego się boisz najbardziej? - Że nie będę w stanie drugi raz znieść tego bólu. Że to zabije moją duszę i nigdy się z tego nie podniosę... - Schowałam twarz w dłoniach. Niepotrzebnie się tak przed nim otwierałam. - Sam nie należę do największych śmiałków w tej materii, ale czy nie na tym właśnie polega miłość?"
Znacie ten stan, kiedy mając złamane serce obiecujecie sobie nigdy więcej się nie zakochać?
W takim momencie jest właśnie Victoria..
Jest tylko jeden problem..
Victoria utrzymuje się z pisania romantycznych historii, a jak napisać coś takiego, gdy mężczyzna, któremu się ufało.. zdradził.
Jej ostatnią deską ratunku jest wyjazd do Rzymu. Wiadomo, wakacje z dala od domu potrafią oczyścić głowę i zdziałać cuda, więc może i jej się uda? Może włoskie powietrze sprawi, że nabierze weny i nie będzie musiała oddawać wydawcy zaliczki, której i tak już nie ma?
Nasza bohaterka nie przewidziała jednak, że pewien Włoch zawróci jej w głowie bezpowrotnie..
Włoch, który przy okazji okazuje się jej.. sąsiadem! A ich pierwsze spotkanie nie należy do.. najbardziej udanych 😂
I wiecie, co my tutaj mamy? Ja wam powiem..
Udawany związek!
Lubimy, co? 😈
Do tego Nico jest cholernym ideałem.. Dziewczyny, przysięgam, ja przepadłam dla niego od pierwszego spotkania. Totalnie sprawił, że zmiękły mi kolana i inne części ciała..
I JEST PERKUSTISTĄ 🫠
Mimo, że jest troszeczkę młodszy od Victorii, to jest przy tym tak czuły i kochany, że ja wysiadam..
Nie wiem, który inny facet znosiłby tak humory Victorii, jak on..
Chyba zamiast w starszych facetów, zacznę celować w młodszych 😂
Przecież on mówi do niej ISKIERKO!!
"- Nie martw się, Iskierko. Wszystko będzie dobrze. Obiecuję. I choć wszystko, co wydarzyło się przez kilka ostatnich tygodni, było istnym szaleństwem, a ja z trudem mogłam utrzymać się na drżących nogach, z jakiegoś niezrozumiałego powodu po prostu mu uwierzyłam."
Potrzebowałam takiej historii. Po tych wszystkich darkach, które ostatnio czytałam, miałam ochotę na coś romantycznego. I to właśnie dostałam. Co nie znaczy, że było słodko i uroczo przez cały czas, o nie nie.
Autorka daje nam emocje, jakich pragnie się od takich książek. Był śmiech, gdy główni bohaterowie wchodzili w potyczki słowne, było to kiełkujące uczucie w sercu, gdy między nimi robiło się uroczo.. ale był też smutek i niepewność, jak skończy się historia tej dwójki.
No i.. spicy scen też nie brakuje 🥵
I tu też się kłaniam, bo były napisane z takim smakiem i potrafiły rozpalić moje zmysły jak cholera, a jednocześnie nie było przy tym żenujących tekstów, a ostatnio mam do nich ogromnego pecha!
No i ten włoski klimacik!
No słuchajcie, ja to przeczytałam w dwa wieczory. Tej historii nie da się odłożyć, bo wtedy i tak myślami wraca się do Nico..
I Victorii oczywiście 😂
Przepraszam, perkusista skradł moje serce i przy okazji mózg..
Kusi mnie po tej książce, by nadrobić "Na zawsze Paryż" od tej autorki i.. najpewniej po nowym roku to zrobię, bo jej pióro jest tak przyjemne w odbiorze, że chcę poczuć to jeszcze raz!
Co mogę wam więcej powiedzieć? Każda romansiara musi poznać Nico, ale żadnej z was go nie oddam 🖤
"Był idealny. Tak idealny, że czasami musiałam się szczypać w przedramię, aby przypomnieć sobie, że to, co się dzieje, dzieje się naprawdę. Że to nie sen, który po wstaniu z łóżka zostawi po sobie pustkę... tylko moja nowa rzeczywistość. Rzeczywistość u boku Włocha, któremu pozwoliłam podbić swoje serce."
„Rzym na chwilę” to druga powieść autorki, którą miałam przyjemność przeczytać i muszę przyznać, że po raz kolejny jestem absolutnie zachwycona. Autorka ponownie sięga po motyw wyjazdu w tle, co wyjątkowo mi się podoba, bo potrafi z niezwykłą lekkością przenieść czytelnika w zupełnie inny rejon świata. Tym razem zabiera nas do magicznego Rzymu, pełnego słońca, aromatu kawy i romantycznych uliczek, które idealnie komponują się z historią o odzyskiwaniu wiary w miłość.
To, co najbardziej cenię w stylu autorki, to jego lekkość i naturalność. Czytając, miałam wrażenie, jakbym rozmawiała z dobrą koleżanką przy filiżance cappuccino. Każda strona płynie gładko, a dialogi są pełne humoru, emocji i życiowych spostrzeżeń. Autorka kreuje swoje bohaterki jako silne, pewne siebie kobiety z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do świata. W tej książce poznajemy Victorię, porzuconą przez narzeczonego pisarkę romansów, która wyrusza do Włoch, by odzyskać wenę twórczą i poskładać swoje życie na nowo.
Uwielbiam ten typ bohaterki. Choć jest zraniona, nie traci pogody ducha i potrafi śmiać się z własnych potknięć. Jej relacja z przystojnym i nieco irytującym sąsiadem perkusistą to mieszanka zabawnych sytuacji, nieporozumień i powolnie rozwijającego się uczucia. Postać męska jest tutaj troszkę wyidealizowana, ale dzięki temu relacja między bohaterami nabiera wyjątkowej intensywności i romantycznego napięcia, które trudno odłożyć na bok. Romans w tle jest subtelny, wyważony i niezwykle uroczy. Sceny intymne są napisane ze smakiem, bez przesady, dzięki czemu całość zyskuje na autentyczności.
Fabularnie książce nie można niczego zarzucić. Akcja jest wartka, pełna zwrotów i zabawnych dialogów, a przy tym nie brakuje momentów bardziej emocjonalnych i refleksyjnych. Rzym staje się tu nie tylko tłem, ale i pełnoprawnym bohaterem. Miasto to tętni życiem i dodaje historii wyjątkowego klimatu.
„Rzym na chwilę” to ciepła, romantyczna, a przy tym pełna humoru opowieść o tym, że nawet po największym zawodzie można znów zaufać i pokochać. Ja naprawdę uwielbiam styl autorki, a przy tej lekturze naprawdę dobrze się bawiłam, śmiałam się, wzruszałam i z przyjemnością spędziłam z nią kilka wieczorów.
Książki Weroniki Jaczewskiej znam, lubie i chętnie sięgam po kolejne. Autorka pisze bardzo lekko i przyjemnie, przez co zawsze miło spędzam przy nich czas. Ty razem autorka przenosi nas do urokliwego i klimatycznego Rzymu. To właśnie tam będzie się działa magia, a raczej powoli powróci do życia Victoria.
Victoria, to bestsellerowa autorka romansów, która po zdradzie narzeczonego przechodzi kryzys twórczy. Wydawnictwo chcąc jej pomóc, daje jej ostatnią szansę i wysyła do Rzymu. Liczy, że zmiana miejsca i klimatu pomoże jej w twórczości. To tam wszystko się zmienia, za sprawą uroczego rockmena i zarazem s��siada naszej Viki. Już pierwszego wieczoru jej podpada głośna muzyką i imprezą nocną. Czy uroczy Włoch, Nico, sprawi że wena powróci??? Czy wyjazd zaowocuje tylko nową powieścią??? A może czymś więcej???
Nasza bohaterka ma złamane serce i straciła zaufanie do ludzi, stała się zrzędliwa i zgorzkniała. Nie umie pisać w takim stanie. Wyjazd to dla niej ratunek, lecz ona tak tego nie widzi. Zostaje wręcz zmuszona do wyjazdu, ale to dobrze. Wreszcie wyjdzie ze strefy komfortu i musi poradzić sobie w nowym miejscu. Nico zrobi wszystko by urocza Polka zmieniła o nim zdanie. Nie jest on tylko muzykiem, a dziedzicem dewelopera. Choć w duszy gra mu muzyka, w dzień musi zakładać maskę, garnitur i udawać, że wszystko jest cacy. Ich spotkanie będzie początkiem układu😅, tylko jak długo można udawać? Gdzie zaciera się granica miedzy tym co udawane, a prawdą? Oboje boją się zaryzykować i odsłonić, choć ich uczucie widoczne jest na pierwszy rzut oka. Czy czeka ich happy end???
Ta historia to idealny przykład uroczej komedii romantycznych ze szczyptą pikanterii. Rzekłabym nawet, że świetnie nadawała by się na film. Jest zabawnie, słodko i namiętnie. Świetnie się bawiłam czytając perypetie Victorii. Jedynej rzeczy, której mi brakowało to perspektywy Nico, co mi daje ten jeden rozdział, ja chciałabym więcej 🥰🥰🥰. Jeżeli macie ochotę na romantyczną podróż do Rzymu, to jest książka dla was. Polecam🥰🥰🥰
Ja niestety nie, ale wierzę, że jeszcze wszystko przede mną i dane mi będzie zobaczyć tę włoską stolicę, bo niewątpliwie ma swój urok i miejsca, które warto zobaczyć 😊
W podróż po Rzymie zaprasza nas Weronika Jaczewska. Jej najnowsza powieść - "Rzym na chwilę" to nie tylko spacer uliczkami tego europejskiego miasta, ale przede wszystkim romans z nutką pikanterii, która nadaje całości niesamowitego smaczku.
Jednak nie myślcie, że jest to tylko lekka lektura, która pobudza zmysły. Co to, to nie. "Rzym na chwilę" to rollercoaster emocji i uczuć. To trudne relacje,które mocno zakorzeniają się w psychice, i które nie tak łatwo jest odbudować. To złamane serce, które wymaga posklejania. To pasja, która nadaje życiu sens.
Dla Victorii, przyjazd do Rzymu, ma być tylko krótką odskocznią od codzienności. Borykająca się ze złamanym sercem i blokadą twórczą dziewczyna, pragnie uporać się z tym, co ją przytłacza i odzyskać względny spokój, a także wenę, której w ostatnim czasie jej brakuje. Jednak już pierwszej nocy, nic nie układa się po jej myśli. Dobiegające z mieszkania wyżej hałasy, sprawiają, że dziewczyna nie tylko nie może pozbierać myśli, ale także nie może zasnąć. Zniesmaczona i zdenerwowana udaje się do sąsiada... Tak też poznaje Dominica Diabolicznego, rockowego perkusistę, który na co dzień nosi drogie garnitury... Victoria wikła się z nim w pewien układ. Czysty układ, który ma przynieść im wzajemne korzyści. Bez uczuć. Bez presji. Bez zobowiązań.
Czy jednak tak będzie?
"Rzym na chwilę" to powieść, przy której nie da się przejść obojętnie, a gdy już zacznie się ją czytać, to niesposób się od niej oderwać. Wciąga od pierwszych stron. Wzrusza. Rozpala co czerwoności. Zaskakuje. A więc wywołuje całą gamę emocji. Relacja Victorii i Domenica rozwija się stopniowo. Nie od razu zapałali do siebie sympatią, ale z każdym dniem stają się dla siebie coraz bliżsi. Niestety po drodze napotykają wiele trudności. Czy będą w stanie je pokonać?
Veronica jest autorką bestsellerów. Pisze romanse i erotyki. A właściwie pisała. Od pewnego czasu nic nie wyszło spod jej pióra. Być może przyczynił się do tego niewierny narzeczony. Jej redaktor naczelna wysyła więc ją na trzy miesiące do Rzymu. Ma znaleźć tam inspirację i zaczerpnąć trochę witaminy M... jak miłość. Czy jej się to uda?
Już pierwszy wieczór w nowym miejscu nie przebiega po myśli kobiety. A to za sprawą sąsiada z góry. Odgłosy imprezy nie dają jej spać. Zwrócenie mu uwagi również nie pomaga, tak jak i policja. Kim jest ten irytujący perkusista? Veronica ma mętlik w głowie, gdy następnego dnia widzi go w garniturze zmierzającego do pracy. Między nią a Domeniciem nawiązuje się nić porozumienia, mimo, że kobieta początkowo mocno się opiera. A nawet więcej. Zawierają kontrakt. On ma być jej osoba towarzyszącą na rodzinnej uroczystości, ona zaś ma lśnić u jego boku na gali zorganizowanej przez ojca chłopaka. To miała być tylko umowa biznesowa i udawany związek z korzyściami. A co jeśli granica między tym co udawane, a tym co prawdziwe zacznie się zacierać?
Znam poprzednie książki Weroniki Jaczewskiej. Są one przepełnione emocjami, ze świetnymi bohaterami. A dodatkowo autorka pisze tak, że trudno oderwać się od lektury. Tak jest i tym razem. Ta historia wciągnęła mnie bez reszty. Veronica po poprzednim związku wciąż się nie pozbierała i trudno jej otworzyć przed kimś serce. Jednak uroczy Nico to niepoprawny romantyk. Wielokrotnie ujął mnie swoimi gestami. I choć sam nie ma w życiu lekko to zawsze w pierwszej kolejności myśli o innych (w tym przypadku o Veronice oczywiście). Podobało mi się jak ta relacja się rozwijała, jak powoli otwierali się przed sobą. Nie zabrakło pikanterii. Był też dobry humor. I dużo malowniczych miejsc, które można odnaleźć w Rzymie. To piękne historia i trudno mi było rozstać się z bohaterami. To romans z różnicą wieku, gdzie to ona jest tą starszą. Jednak czy w miłości wiek ma znaczenie? Bardzo, ale to bardzo polecam!
Ależ to była przyjemna lektura! Nie znałam wcześniej twórczości autorki, jednak ta książka zdecydowanie mnie do niej przekonała. Jej styl jest lekki jak piórko, przystępny i niezwykle wciągający, akcja nie zwalnia ani na moment, dzięki czemu strony dosłownie przewracały się same.
To jedna z tych historii, które czyta się z uśmiechem - lekka, romantyczna, bez nadmiaru trudnych tematów, ale z ciepłym przekazem i pięknym rozwojem bohaterów.
Victoria przeszła ogromną przemianę. Na początku poznajemy ją jako cichą, zamkniętą w sobie kobietę, która po zawodzie miłosnym i skomplikowanych relacjach rodzinnych odpycha od siebie wszystkich, szczególnie mężczyzn. Jednak wyjazd do Rzymu zmienia wszystko. W ciągu trzech miesięcy jej życie wywraca się do góry nogami, a ona staje się silną, świadomą siebie, pełną empatii kobietą. To bohaterka, którą naprawdę da się lubić i zrozumieć.
Nico natomiast skradł moje serce niemal od pierwszych stron - pomijając to nieco niezręczne, choć zabawne, pierwsze spotkanie z Victorią. Jest czuły, troskliwy, szczery w uczuciach i ma w sobie coś niezwykle autentycznego. Choć jego relacja z ojcem rzuca cień na niektóre decyzje, widać, że to człowiek o dobrym sercu, który potrafi kochać naprawdę.
Zakończenie pozostawia lekką nutę niepewności aż do ostatnich stron, ale finalnie daje czytelnikowi dokładnie to, czego oczekuje się od romantycznej historii - cudowne „i żyli długo i szczęśliwie”. Sceneria Rzymu stanowi tu idealne tło - malownicze, klimatyczne i pełne uroku, do tego stopnia, że aż chce się znaleźć tam razem z bohaterami.
Jeśli szukacie lekkiego romansu z włoskim klimatem, który poprawi Wam humor i przyjemnie oderwie od codzienności, ta książka będzie strzałem w dziesiątkę. Ja pochłonęłam ją w dwa wieczory - z uśmiechem i wzruszeniem. Polecam z całego serca!
Victoria Stelmach jest autorką romansów i erotyków. Jednak od ponad roku nie napisała ani słowa. 28- latka mierzy się ze złamanym sercem oraz brakiem weny. Termin oddania jej kolejnej książki już dawno minął. Wydawnictwo daje jej ostatnią szansę i wysyła ją na trzy miesiące do Rzymu w poszukiwaniu weny. Tam kobieta poznaje Nico, irytującego sąsiada perkusistę, który już pierwszej nocy doprowadza ją do szału. Victoria odkrywa także drugą twarz Domenica – przystojnego, eleganckiego mężczyznę w garniturze. Z czasem Victoria i Nico zaprzyjaźniają się, a nawet zawierają pewien układ…
Jak potoczą się dalsze losy Victorii i Nico? Czy zwykły układ przerodzi się w coś więcej? Czy Victoria odzyska w Rzymie wenę?
„Rzym na chwilę” to świetny romans, którego akcja toczy się w Rzymie. Znajdziecie tutaj udawany związek, spicy sceny, a także różnicę wieku (4 lata), gdzie ona jest starsza. Historia Victorii i Nico wciąga już od pierwszych i sprawia, że trudno się od niej oderwać. Jest to książka, którą czyta się jednym tchem. Jest to moje kolejne już spotkanie z twórczością Autorki. Uwielbiam jej lekki styl pisania, który sprawia, że jej książki pochłaniam z przyjemnością. Bardzo polubiłam głównych bohaterów, od samego początku czuć między nimi chemię. Bardzo im kibicowałam. Nico jest totalnie zieloną flagą i chociaż ma swoje sekrety, to potrafi być czuły i opiekuńczy. Idealnie nadaje się na książkowego męża. Uwielbiam tą historię i polecam Wam ją z całego serca. Ja spędziłam z nią naprawdę miły czas. Jeżeli lubicie gorące romanse ze spicy scenami, które rozgrzeją Was w chłodny jesienny lub zimowy wieczór, to ta książka na pewno się Wam spodoba.
Ale nabrałam ochoty na wycieczkę do Rzymu po tej lekturze! To było już któreś z kolei spotkanie z piórem tej autorki i po raz kolejny bawiłam się przednio. Ten cięty język, niedopowiedzenia i takie ukradkowe spojrzenia - to wszystko gwarantuje sukces. Przypominam, że jest to książka tylko dla dorosłych czytelników, aż cztery płomyki na pięć, dzieje się sporo! Ale wszystko z taką elegancją i subtelnością. Ogromnie podobał mi się pomysł na fabułę i cała ta historia, jak wszystko po kolei się dzieje i to, że uczucie wybucha dopiero po czasie i to ze zdwojoną siłą, a nawet wtedy pojawiają się spore komplikacje. Tak, nie jest to łatwa i prosta historia, absolutnie niebanalna, ale ciekawa i intrygująca, złożona i po prostu dobra! „Rzym na chwilę” ma w sobie coś uzależniającego. Bardzo polubiłam się z bohaterami, szczególnie z męską stroną, od samego początku sympatyzowałam z sąsiadem i jego niepokornością. Jego postać mnie rozczuliła, sprawiła że poczułam takie ciepło na serduszku. Natomiast główna bohaterka z kolei ma w sobie taką iskrę życia, może nawet trochę furię, sama decyduje o sobie i mimo tego że poznajemy ją w niełatwych okolicznościach, to i tak potrafi namieszać. Chemia pomiędzy nimi to prawdziwa bomba i fajerwerk ze spóźnionym zapłonem. To się rewelacyjnie czyta. Bawiłam się wybornie i naprawdę gorąco polecam Wam tę pozycję. Ten Romans rozpali Wasze zmysły, ale da także uśmiech i sporo radości.
Viktoria została porzucona przez narzeczonego dla koleżanki z pracy. Składa obietnice nigdy więcej się nie zakocha. Jednak ma problem jej pracą jest tworzenie miłosnych szczęśliwych zakończeń, jednak przez swoje doświadczenia nie jest w stanie dalej tego pisać.
Kobieta wyjeżdża do Rzymu w poszukiwaniu natchnienia. Tam poznaje swojego sąsiada, perkusistę nocą a za dnia eleganckiego mężczyzne w garniturze. Zawierają układ bez zobowiązań i uczuć i udają parę.
Czytałam poprzednią książkę tej autorki i mimo, że mi się podobała to jednak miala wady, w tej czuć wielki progres jaki zrobiła autorka w swoim warsztacie pisarskim. Lepiej tworzy zdania i ogólnie znacznie dokładniej kreuję bohaterów co skutkuje niesamowitą chemią.
Lubię tych bohaterów główna bohaterka jest po ciężkim rozstaniu i to czuć. Autorka nie sprawiła, że gdy zobaczyła JEGO w momencie zapomniała o swoich problemach, tylko działo się to stopniowo. Rozwijało się w idealnym tempie i muszę przyznać, że mnie to urzekło.
Domenic to mężczyzna ciekawy, na pewno to inny typ mężczyzny o jakich zazwyczaj czytam ale to mi się w nim podobało. I to jak traktował główną bohaterkę i ogólnie jak wyglądała ich relacja. Ta chemia była naprawdę niesamowita.
Podoba mi się motyw braku weny, to coś co często dopada ludzi i uważam, że zostało to naprawdę świetnie przedstawione. Będę czekać na następne książki autorki bo urzekła mnie tym jak lekko i przyjemnie ona pisze.
📖 Bo choć widziałem cię pierwszy raz w swoim życiu, poczułem, że zmienisz je bezpowrotnie. 📖 Weronika Jaczewska - Rzym na chwilę. Victoria Stelmach cierpi z dwóch powodów. Pierwszy to złamane serce, a drugi - brak weny twórczej. Oba problemy ma rozwiązać zmiana otoczenia i służbowy wyjazd do Rzymu. Czy przystojny i utalentowany sąsiad okaże się panaceum na jej kłopoty? Weronika Jaczewska przenosi nas tym razem do stolicy Włoch, gdzie w dużej mierze toczy się akcja jej akcja jej najnowszej książki. Vicki i Nico. Ona jest pisarką pracującą nad kolejną książką. On - bogatym i wpływowym mężczyzną, w głębi ducha marzącym o karierze muzycznej. Każde z nich boryka się z dotykającymi ich trudnościami, choć są one zupełnie odmienne. Jednak właśnie to nieoczekiwanie zbliża ich do siebie. I chociaż początkowo łączy ich jedynie układ, na który oboje przystali, to wraz z upływem czasu staje się on czymś więcej. Mimo, że Rzym miał być tylko na chwilę… Jednak okazuje się, że pokonanie przeciwności losu i zawalczenie o siebie to czasem o wiele za mało. Trzeba jeszcze pozwolić sercu otworzyć się na miłość… I właśnie takiej odwagi uczy nas ta historia. A ja jestem bardzo ciekawa, dokąd udamy się w kolejną czytelniczą podróż. Czyżby do słonecznej Hiszpanii? *reklama*
Książka „Rzym na chwilę” jest już kolejna książką autorki, którą przeczytałam. Mimo przewidywalności (charakterystycznej dla romansów) bardzo mi się spodobała. Opisy Rzymu zachęcają do wyjazdu i odwiedzenia „wiecznego miasta”.
Bohaterowie są dobrze wykreowani i nie da się ich nie lubić. Victoria przeżywa rozstanie, a proces godzenia się z sytuacją i otwieranie na nowe znajomości następuje stopniowo. Natomiast Domenico, zdając sobie sprawę, co przeszła dziewczyna jest cierpliwy, opiekuńczy i nie naciska na nią. Nico okazuje się dokładnie takim mężczyzną, jakiego Victoria w danym momencie potrzebuje.
Ciekawym aspektem było też rodzice Victorii, a w szczególności jej mama. Kobieta przechodziła samą siebie. Dosłownie, nie wierzyłam w to, co czytam. Jednak uważam, że ten wątek wprowadził do książki trochę świeżości i nie jest to tylko słodki romans.
„Rzym na chwilę” to książka o poszukiwaniu własnej tożsamości, budowaniu pewności siebie i mierzeniu się ze skomplikowanymi relacjami rodzinnymi.
Jeśli lubisz romanse okraszone emocjami i skomplikowanymi relacjami między bohaterami, to ta książka powinna Ci się spodobać.
„Rzym na chwilę” @weronika.jaczewska.autorka współpraca reklamowa @wydawnictwoale nie spodziewałam się, że ta książka tak mnie pozytywnie zaskoczy. Pióro autorki poznałam już jakiś czas temu, czytając jedną z pikantniejszych pozycji, ta historia jest delikatniejsza, choć sceny hot też występują🔥 i jest naprawdę gorąco 🥵
Pani Weronika stworzyła wciągając historię ze świetnymi bohaterami. Może fabuła nie jest mega zaskakująca , bo raczej dość przewidywalna , jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało. Bardzo dobrze się bawiłam podczas lektury. Było zabawnie, romantycznie na koniec nawet się trochę wzruszyłam🥺 jest to idealna pozycja dla fanek romansów. Z chęcią sięgnę po poprzednia książkę , w której główną rolę gra Paryż.