Olga Balicka czuje ogromną frustrację. Po niedawnym wypadku i operacji nadal nie może pracować. Co więcej, mąż wysłał ją razem z Katarzyną Sarnecką do nadmorskiego kurortu Fala, w którym obie powinny dochodzić do zdrowia. Olga tęskni jednak do bycia w biegu i pogoni za przestępcami. Na kolacji u właściciela apartamentowca, w którym mieszkają, odkrywa coś, co zmusi ją do szybszego powrotu do obowiązków służbowych, bo Miestwin Pomorski okazuje się nie być tak dobrym człowiekiem, za jakiego się podaje.
Dorota Jasna czuje, że wszystko, co dobre w życiu, jest już za nią. Niebawem skończy pięćdziesiąt lat, nie ma męża ani dzieci, a jej jedyną rodziną są schorowani rodzice, którymi musi się opiekować. Dobrą stroną jej egzystencji wydaje się być praca, którą wykonuje z ogromnym zaangażowaniem. Jako strażniczka w więzieniu widziała już niejedno i myślała, że nic nie zdoła jej zaskoczyć, aż do chwili, gdy poznaje Hannibala, mężczyznę skazanego za zamordowanie kilku kobiet.
Tymczasem w Jeleniej Górze dochodzi do makabrycznego odkrycia. W jednym z pustostanów zostają znalezione zwłoki, a modus operandi łudząco przypomina zbrodnie sprzed roku. Czy Hannibal faktycznie jest sprawcą zarzucanych mu czynów, czy skazano niewinnego człowieka?
Co wspólnego ma nadmorski przedsiębiorca z Marią Łagowską, lekarz medycyny sądowej współpracującą z jeleniogórską policją? Czy Oldze uda się rozwikłać kolejną skomplikowaną zagadkę?
Bardzo lubię tę serię, ale wpadła już w straszne schematy. Mamy podobne typy zakończenia, z których nic nie wynika w kolejnej części, a bohaterów w kilka lat spotyka tyle rzeczy, że mogliby być częścią uniwersum Harry’ego Pottera. Ale czy przeczytam kolejną część? Oczywiście
Seria kryminalna Katarzyny Wolwowicz z Olgą Balicką w roli głównej to jeden z najciekawszych cykli w polskim kryminale ostatnich lat. Choć moją przygodę z nią zaczęłam nietypowo – od szóstego tomu – szybko wciągnęłam się w ten mroczny, pełen napięcia świat. Wolwowicz potrafi budować intrygę z precyzją godną najlepszych autorów gatunku, a jej największym atutem pozostaje bohaterka – policjantka z krwi i kości, silna, niejednoznaczna, zmagająca się nie tylko z przestępcami, lecz także z własnymi demonami. Autorce udało się stworzyć serię, która dojrzewa z każdym kolejnym tomem – psychologicznie, stylistycznie i emocjonalnie. „Fala”, dziesiąta odsłona cyklu, jest tego najlepszym dowodem.
Olga Balicka, zmuszona do przerwy w pracy po poważnym wypadku, próbuje odzyskać siły w nadmorskim kurorcie Fala. Choć ma odpoczywać, jej natura śledczej nie pozwala jej siedzieć bezczynnie. Wkrótce odkrywa, że za spokojną fasadą miasteczka kryją się tajemnice znacznie mroczniejsze niż szum fal i zapach morza. W tym samym czasie Dorota Jasna, pracowniczka więzienia i opiekunka schorowanych rodziców, staje u progu życiowych rozliczeń. Spotkanie z tajemniczym więźniem, zwanym Hannibalem, wystawia jej moralność na próbę i zmusza do zadania sobie pytania, gdzie kończy się empatia, a zaczyna niebezpieczna fascynacja złem. Tymczasem w Jeleniej Górze dochodzi do brutalnego odkrycia – zbrodni przypominającej sprawy, które uznano za dawno rozwiązane. Losy Olgi, Doroty, Hannibala i Marii Łagowskiej, lekarki medycyny sądowej, splatają się w sieć zależności, w której każdy skrywa coś przed innymi.
„Fala” to powieść kryminalna napisana w charakterystycznym dla Katarzyny Wolwowicz stylu – oszczędnym, ale niezwykle sugestywnym, pełnym emocji i psychologicznych niuansów. Tym razem szczególnie mocno wybrzmiewa w niej motyw winy i odpowiedzialności – zarówno w kontekście prowadzonego śledztwa, jak i osobistych decyzji Olgi Balickiej. Miałam wrażenie, że autorka z jeszcze większą precyzją niż wcześniej łączy wątki kryminalne z emocjonalną głębią postaci, doskonale balansując między warstwą śledczą a psychologiczną. Dzięki temu powieść nabiera wyjątkowej intensywności i wykracza daleko poza ramy gatunku. Olga Balicka to bohaterka, która bardzo dojrzała na przestrzeni serii. Widać w niej przemianę – od surowej, zamkniętej w sobie śledczej do kobiety, która coraz częściej dopuszcza do głosu refleksję i empatię. Lubię w niej to, że nie jest idealna. Wolwowicz pokazuje jej słabości, chwile zwątpienia i wewnętrzne pęknięcia, dzięki czemu Balicka pozostaje postacią prawdziwą i bliską czytelnikowi. Momentami miałam wrażenie, że towarzyszę jej nie tylko w pracy, ale też w życiu – w cichych chwilach, gdy musi zmierzyć się z własnym sumieniem. Równie dopracowane są postacie drugoplanowe – członkowie zespołu śledczego i osoby związane z ofiarą. Każda z nich ma swój głos, charakter i motywacje. Dzięki temu świat przedstawiony jest pełniejszy, a historia nabiera głębi. Lubię ten sposób, w jaki Wolwowicz pozwala każdej z postaci zaistnieć, nawet jeśli pojawia się tylko na chwilę – nic tu nie jest przypadkowe. „Fala” zachwyca też gęstym, niepokojącym klimatem. Nadmorskie krajobrazy, opisane z niezwykłym wyczuciem, idealnie współgrają z tematyką winy, straty i oczyszczenia. Wolwowicz ma niezwykły dar obserwacji – potrafi jednym zdaniem oddać nastrój miejsca i emocje bohaterów, tak że łatwo w ten świat po prostu wejść.
Styl autorki pozostaje konsekwentny: precyzyjny język, realistyczne dialogi i świetnie zarysowane tło społeczne sprawiają, że wszystko brzmi naturalnie. „Fala” nie epatuje brutalnością – choć nie brakuje tu mrocznych momentów, napięcie wynika raczej z tego, co ukryte pod powierzchnią: z tajemnic, niedopowiedzeń i emocji, które narastają z każdą stroną. Bardzo cenię to, że tempo akcji jest idealnie wyważone – kiedy trzeba, przyspiesza, ale nigdy nie traci równowagi między dynamiką a refleksją. To kolejny dowód na to, że Katarzyna Wolwowicz potrafi utrzymać wysoki poziom serii. Choć „Fala” to już dziesiąty tom, nie widać w niej znużenia – przeciwnie, mam wrażenie, że autorka z każdym kolejnym tomem coraz śmielej sięga po nowe emocje i tematy. Dla mnie była to lektura intensywna, poruszająca i bardzo satysfakcjonująca. Cenię tę serię nie tylko za misternie skonstruowane intrygi, ale też za to, że autorka nie boi się pokazywać swoich bohaterów w momentach słabości i zwątpienia. Olga Balicka pozostaje dla mnie jedną z najciekawszych kobiecych postaci we współczesnym polskim kryminale – silna, ale nie niezniszczalna; ambitna, a jednocześnie pełna ludzkiego ciepła. Czytając „Falę”, miałam wrażenie powrotu do dobrze znanego świata, ale też odkrywania czegoś nowego. I właśnie to najbardziej cenię w prozie Wolwowicz – jej zdolność łączenia znajomych motywów z nową energią i świeżymi emocjami. Każdą kolejną część czytam z tą samą ciekawością co poprzednie, a może nawet większą. Jeśli następne tomy utrzymają ten poziom, seria z Olgą Balicką na długo pozostanie jedną z najlepszych we współczesnym polskim kryminale. To książka, która nie tylko trzyma w napięciu, ale też skłania do refleksji – a dla mnie to największy komplement, jaki można dać powieści kryminalnej.
Co za durne zakończenie, rozwiklanie watkow na zasadzie trzech zdan „macie tu dowody, wszystko sie zgadza i wszystko ladnie pieknie”. I trzymanie w napieciu bo znow Olga w nieznanym niebezpieczenstwie, powtarzalne okrutnie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
„Fala” to kryminał, który od pierwszych stron wciąga dynamiką i precyzyjnie zarysowanymi postaciami. Katarzyna Wolwowicz ponownie pokazuje, że potrafi zbudować galerię bohaterów tak różnorodnych, tak ludzkich i tak prawdziwych, że cała akcja nabiera dzięki nim wyjątkowej głębi. Na scenę wchodzą reprezentanci różnych środowisk — od lokalnych elit, przez funkcjonariuszy, po ludzi stojących na granicy prawa — a w samym centrum stoi niezawodna, zawsze czujna ekipa jeleniogórskiej policji.
Tym razem komisarz Olga Balicka powraca w nieco innym wydaniu — wysłana na urlop zdrowotny, powinna odpoczywać, lecz jej natura śledczej nie pozwala na spokojne leżenie. Nuda i bezsilność narastają mimo obecności ciężarnej przyjaciółki, aż do momentu, gdy na horyzoncie pojawia się właściciel sanatorium. Jego zbyt żywe zainteresowanie kobietami oraz nienaturalna pewność siebie natychmiast budzą jej czujność. Wspólna kolacja tylko podsyca niepokój — coś w jego zachowaniu nie pasuje, a fotografie wiszące w jego domu otwierają drzwi do historii, która dziwnie szybko zaczyna zahaczać o jeleniogórski wydział policji.
Kiedy zostają znalezione zwłoki kobiety w stanie rozkładu, śledczy stają przed zagadką bez punktu zaczepienia. Brak zgłoszenia zaginięcia, ślady wskazujące na działanie seryjnego mordercy — mordercy, który przecież… siedzi za kratami. Każdy kolejny dzień przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, a wpływowe osoby w Szczecinie robią wiele, by kolejne nitki łączące ich ze sprawą pozostawały w cieniu.
Równolegle toczy się drugi wątek — losy wzorowej strażniczki, której życie nagle wymyka się spod kontroli. Kobieta łamie wszystkie własne zasady, narusza procedury i zatraca się w emocjach, jakie wzbudza w niej osadzony Mariusz. W imię pomocy, współczucia i czegoś trudnego do nazwania zagląda za drzwi, które powinny pozostać zamknięte. Zadaje pytania niewłaściwym ludziom, wzbudza zainteresowanie tych, którzy mają wiele do ukrycia. Koligacje, układy i powiązania zaczynają tworzyć mroczną pajęczynę, a stawka rośnie z każdą stroną.
Czy winny naprawdę jest winny? Czy tytułowy Hannibal istnieje naprawdę?
A młody chłopak z obsesją na punkcie śmierci — czy stanie się kluczem do prawdy, czy może kolejną przeszkodą?
Wolwowicz prowadzi czytelnika w stronę finału pełnego napięcia, a epilog uderza jak fala — szeroko, głęboko i boleśnie. Z niedowierzaniem przewraca się ostatnią stronę, czując w kościach, że to dopiero początek czegoś znacznie mroczniejszego. Nie mogę doczekać się kolejnej części.
Olga Balicka i Katarzyna Sarnecka zostają wysłane przez swoich partnerów na odpoczynek do luksusowego kurortu Fala w Mrzeżynie. O odpoczywaniu specjalnie nie marzą, choć powody niby są: Olga jest po wypadku i ciężkiej operacji, ciężarną i emocjonalnie rozchwianą Kasię nękają wspomnienia tragedii sprzed lat. Jak przyjęcie na które zostają zaproszone do właściciela Fali, Miestwina Pomorskiego, oraz rodzinno-biznesowe historie, które tam usłyszą wpłyną na samopoczucie przymusowych kuracjuszek? A może także na to czym, przynajmniej Olga, będzie się musiała zająć w swej policyjnej robocie po powrocie do Jeleniej?
Równolegle z opisem przeżyć jeleniogórskich policjantów oraz ich starych i nowych znajomych, na przykład lekarki sądowej Marii Łagowskiej, wprowadza autorka w tym tomie środowisko związane ze szczecińskim wymiarem sprawiedliwości i więziennictwem. Do wiodących postaci z tego kręgu należy dobiegająca pięćdziesiątki strażniczka więzienna, Dorota Jasna, i więzień, w którym się zakochała, Mariusz Kosyr, znany pod przydomkiem Hannibal. Odsiaduje - a w zasadzie należałoby użyć czasu przeszłego - dwunastoletni wyrok za zabicie kobiety. Więcej ofiar mu nie udowodniono lecz prowadzący śledztwo i opinia publiczna mają pewność, że zamordował co najmniej jeszcze trzy inne kobiety.
Czy zwłoki znalezione w Jeleniogórskiem to także - jak wskazuje modus operandi zabójcy - sprawka polskiego Hannibala?
To, co tym razem uczyniła Katarzyna Wolwowicz, to nie są już nawet cliffhangery w liczbie mnogiej. Jest to pierwsza część jakiejś powieści w odcinkach. Owszem, autorom niby wszystko wolno, szczególnie jeśli ładnie pisać potrafią. A Wolwowicz tej umiejętności odmówić nie sposób. Każda z mikroscenek, z jakich składa się książka, jest nieźle skonstruowana i przekazana w dobrym, pobudzającym ciekawość stylu, Do czego przyczynia się oczywiście interpretacja audio Filipa Kosiora. Ale zabierając się za „Falę” wolałabym wiedzieć, z czym będę miała do czynienia. Na razie mam poważne wątpliwości, czy moja irytacja osłabnie na tyle, aby zmusić się do kontynuacji lektury tej pofalowanej powieści.
"Fala" to już 10 tom serii kryminalnej z Komisarz Olgą Balicką. Choć cykl jest imponująco długi, nie musicie się martwić - każdy z tomów można czytać oddzielnie. Muszę zresztą się przyznać, że jest to mój pierwszy kontakt z twórczością autorki w tym cyklu. Już teraz wiem, że był to błąd! Książka jest naprawdę świetna, a jej lektura natychmiast skłoniła mnie do dopisania poprzednich tomów na listę "do nadrobienia".
Główna bohaterka, komisarz Olga Balicka, przebywa w nadmorskim kurorcie "Fala". Trafiła tam, aby dojść do siebie po niedawno przebytej operacji i wypadku. Towarzyszy jej znajoma Katarzyna. Obie mają nabrać sił i cieszyć się spokojem, lecz dla Olgi jest to prawdziwa udręka. Komisarz nie znosi życia w zastoju, a przymusowy urlop wydaje się karą. Sytuacja się zmienia, gdy kobiety zostają zaproszone na kolację do właściciela "Fali". Okazuje się, że mężczyzna coś ukrywa, a jego tajemnice mają związek z ich wspólną znajomą, również związaną z policją.
W tym samym czasie mąż Olgi pracuje nad sprawą morderstwa. Okazuje się, że sposób działania sprawcy przypomina styl mężczyzny znanego jako "Hannibal", który odsiaduje już wyrok. Czy to geniusz zbrodni zza krat kieruje naśladowcą, czy może... schwytano niewłaściwą osobę? W równoległej linii poznajemy historię Doroty, strażniczki więziennej, która jest święcie przekonana o niewinności Hannibala. Czy policja rzeczywiście popełniła błąd, a prawdziwy morderca wciąż jest na wolności? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, ale uwierzcie - warto przekonać się samemu.
Książka została napisana z kilku perspektyw, co pozwala czytelnikowi na wielowymiarowe postrzeganie całej sprawy. W przypadku Doroty akcja toczy się również na przestrzeni ostatniego roku, co wzbogaca kontekst. Akcja jest niesamowicie dynamiczna, a cała fabuła wciągająca od pierwszej strony. To jeden z tych kryminałów, przy których obiecujemy sobie, że to "już tylko 1 rozdział", a następne spojrzenie na zegarek ukazuje czwartą rano. Fabuła jest misternie utkana, a tempo trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. A sama końcówka - chcę już kolejny tom!
Mrok, tajemnica i śmierć – te trzy słowa najlepiej oddają klimat książki "Fala". Akcja rozgrywa się w różnych miejscach: Mrzeżynie, Szczecinie, Jeleniej Górze i Hiszpanii, a mimo to wszystkie te wątki łączy niepokój, który czuć na każdej stronie. Główną bohaterką jest komisarz Olga Balicka, która wraz z przyjaciółką Katarzyną Sarnecką wyjeżdża nad morze, by odpocząć po operacji. Trafiają do apartamentowca Fala, którego właścicielem jest tajemniczy Miestwin Pomorski – mężczyzna od pierwszej chwili budzący niepokój. Olga ma przeczucie, że coś jest z nim nie tak… i nie myli się. Z każdym rozdziałem na jaw wychodzą coraz mroczniejsze fakty z jego przeszłości i niejasne powiązania z Marią Łagowską, lekarką medycyny sądowej. Choć Balicka przebywa na zwolnieniu lekarskim, nie potrafi oderwać się od spraw, które wzbudzają jej policyjny instynkt. W Jeleniej Górze dochodzi do brutalnego morderstwa kobiety, a śledztwo ujawnia szokujące szczegóły. Czy sprawa ma związek ze zbrodniami ze Szczecina? Czy za wszystkim stoi ta sama osoba? Autorka wprowadza również fascynujący, a zarazem przerażający wątek Doroty Jasnej, więźniarki zakochanej w Hannibalu – brutalnym mordercy kobiet. Wierzy w jego niewinność, pomaga mu uciec z więzienia i ucieka razem z nim, nie zdając sobie sprawy, jak ogromny błąd popełnia. Ta część książki dosłownie mrozi krew w żyłach – pełna jest emocji, napięcia i dramatyzmu. Katarzyna Wolwowicz z niezwykłą lekkością prowadzi wielowątkową fabułę. Każdy rozdział jest dopracowany, a przeplatające się historie tworzą intrygującą całość. Autorka umiejętnie balansuje między emocjami bohaterów a policyjną precyzją śledztwa. Czytelnik czuje się wciągnięty w wir wydarzeń, jakby sam był częścią dochodzenia. Czuję ogromny niedosyt po zakończeniu – najchętniej od razu sięgnęłabym po kolejny tom. Katarzyna Wolwowicz potrafi pisać z lekkością, ale i z pazurem. Jej styl jest tak filmowy, że z łatwością można sobie wyobrazić ekranizację tej historii !
Czy tajemnice toną czy czekają, aż ktoś odważy się zanurzyć głębiej?
Kryminał, który nie rozgrywa się wyłącznie na kartach sprawy morderstwa. On dzieje się pod powierzchnią. W mrocznym, dusznym klimacie małego miasteczka, gdzie każdy zna każdego. Morze jest lustrem, w którym odbija się cała ludzka ciemność. Bohaterka odpoczywa w luksusowym kurorcie, ale zło nie zna urlopów. Fala strachu wciąga wszystkich w śledztwo. Nawet tych, którzy chcieli od niego uciec.
Przeszłość wraca jak przypływ. Wszystkie tropy prowadzą do mężczyzny zwanego Hannibalem. Seryjny morderca, który od roku siedzi w więzieniu. A jednak okaleczone ciało wygląda identycznie jak dzieło mordercy. Tajemnice mają własne życie, a ta jedna jest szczególnie skażona krwią.
W cieniu dochodzenia pojawia się Dorota Jasna. Cicha, niewidoczna strażniczka więzienna. Kobieta, która poświęciła życie innym. Surowa rzeczywistość i samotność zrobiły z niej kogoś, kto przestał marzyć. Do czasu, aż poznaje Hannibala. To jeden z najbardziej mrocznych wątków powieści. Studium emocjonalnego uzależnienia od zła. Zderzenie potrzeby bliskości z fascynacją przemocą.
Autorka przedstawia ludzi, którzy za późno zrozumieli cenę milczenia. Buduje napięcie powoli, które zaplata w swoje sidła i nie puszcza do ostatniej strony. Cała historia przesycona jest ciężką atmosferą, a potem przychodzi zakończenie. Jednak historia nie kończy się wraz z ostatnią stroną. Ona zatapia się w człowieku i zmusza czekać na dalszy ciąg.
[Materiał powstał we współpracy barterowej z @wydawnictwo_zwierciadlo] Serdecznie dziękuję Wydawnictwu za książkę do recenzji! ❤️ #reklama #współpraca #współpracabarterowa
„Fala” od @katarzyna_wolwowicz_pisarka i @wydawnictwo_zwierciadlo to już 10 tom serii z komisarz Olgą Balicką. Dla mnie jednak było to pierwsze spotkanie zarówno z bohaterką, jak i autorką. Czy udane? Przeczytajcie opinię do końca, by się przekonać.
Balicka po operacji nie może pracować, więc mąż wysyła ją do nadmorskiego kurortu Fala. Jedzie tam wraz z przyjaciółką Katarzyną Sarnecką. Olga jednak nie potrafi spokojnie wysiedzieć na wakacjach. Tęskni za byciem w ciągłym biegu, rozwiązywaniem spraw, tropieniem przestępców. W czasie pobytu w Fali poznają właściciela apartamentowca, który zaprasza je na kolację, a kobietom od początku mężczyzna wydaje się podejrzany.
Jednocześnie śledzimy losy Doroty Jasnej, strażniczki więziennej, która wiedzie samotne życie. Zakochuje się w niebezpiecznym więźniu i to uczucie ciągnie za sobą wiele decyzji oraz wydarzeń, za które będzie musiała ponieść poważne konsekwencje. Pomoc Hannibalowi mocno wpłynie na jej dotychczasowe życie.
„Falę” czyta się przede wszystkim szybko, książka wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu. Miejscami napięcie spada, ale po kilkunastu stronach ponownie wraca. Tak więc jest szansa na złapanie oddechu, by później ponownie nie móc się oderwać. Autorka skonstruowała skomplikowaną zagadkę, w której wątki łączą się bardzo umiejętnie. Choć nie możemy być niczego pewni, bo zwrotów akcji również nie brakuje.
Dostarcza wielu emocji – od niepokoju po delikatny uśmiech. Poza tym miejsce akcji idealnie odgrywa swoją rolę, jest mrocznie i tajemniczo.
Uwielbiam tę serię i cokolwiek, by nie wyszło z Olgą Balicką od autorki byłabym zachwycona🖤 Kupuję to totalnie i jestem zachwycona kolejnym tomem!🔥 A to już dziesiąty tom. Z jednej strony cieszę się, że całość za mną, a z drugiej zazdroszczę każdemu kto jeszcze jest przed tą przygodą😍 . Przyznaję, że wszystkie części słuchałam jako audiobooki i wszystkie są w wykonaniu Filip Kosior. A każdy choć jedno audio od niego słuchał to wie, że to jest kosmos!🔥 Uwielbiam🖤 . Olga dochodzi do siebie po wypadku i operacji. Wraz z przyjaciółką wyjeżdża do nadmorskiego pensjonatu „Fala”. Jego właściciel okazuje się dosyć podejrzanym typem, a Olga zamiast odpoczywać łapie policyjnego bakcyla. W tym samym czasie, Kornel prowadzi sprawę „prawdopodobnie” seryjnego m0rdercy. Wszystko zaczyna się przeplatać i łączyć. A co z tym wszystkim wspólnego ma pewna strażniczka więzienna, Dorota? Dorota, która opowiada nam bardzo ciekawą historię. . A i jeszcze do tego moi drodzy… książka kończy się w takim momencie, że co jak co, ale będzie kolejny tom🔥 Ja nie mam dość i chcę jeszcze i jeszcze!🖤 . Polecam jak zawsze! Uwielbiam tę serię!🖤
To już dziesiąty tom serii o Oldze Balickiej. Różnie bywało, ale ten uważam za jeden z lepszych w cyklu.
Śledztwo policjantów z Jeleniej Góry dotyczy sprawy znalezionych w pustostanie zwłok. Ofierze odcięto język i wycięto napis na brzuchu. Śledczy trafiają na podobne morderstwa w innym mieście, ale sprawca został ujęty i przebywa w zakładzie karnym. Olga i Kaśka dochodzą do siebie w ośrodku leczenia dla policjantów. Tam dokonują odkrycia, które popycha je do prowadzenia prywatnego śledztwa. Jednocześnie ukazana jest historia z wcześniejszej przestrzeni czasowej, gdzie Doris, wychowawczyni w zakładzie karnym, ma wątpliwości, czy jeden z więźniów faktycznie dokonał zbrodni, za które został skazany.
Wątek kryminalny wielokrotnie zmienia perspektywę, przez co zmieniał moją optykę. Nie jest rozwleczony, przegadany, a trzyma w napięciu. Nie doszukałam się też nieścisłości. Wątek obyczajowy również jest ciekawszy niż w ostatnich tomach. Może dlatego, że został ograniczony, a mnie to nie przeszkadzało.
Ogólnie przyjemnie się czytało, a epilog otworzył furtkę do kolejnego tomu.
Kolejny tom przyjemnej i interesującej serii o Pani komisarz, która pomału zaczyna moim zdaniem przygasać. Po pierwszych pełnych akcji tomach, dostajemy coraz więcej leniwej akcji i mniej intrygujących policyjnych śledztw. Dalej chce się to czytać, głównie żeby poznać ciąg dalszy prywatnych perypetii Olgi, ale nie budzi już takich emocji i nie zarywa się przy niej nocy.
Dość powiedzieć, że pierwszy tom czytałem 3 dni czyli tyle ile zajmują mi bardzo wciągające pozycje, a przy tym spędziłem 10 dni.
Całą serię jednak jak najbardziej dalej polecam jako taką luźną wersję Igora Brudnego, na spokojniejszy zimowy dzień przy gorącej herbacie.
Niestety, ale nie wiem co tu się wydarzyło. Mamy sprawę, ktora rozstaje rozwiązana na ostatnich dwóch stronach, dzięki dowodom, które powinny się pojawić na samym początku śledztwa. Ale też wiemy, że tam coś nie gra, ale nie dostajemy tej informacji, bo książka się kończy i mamy czekać na kolejną część? Na dodatek samej pracy śledczej praktycznie nie ma, a większości faktów dowiadujemy się z retrospekcji. Z kolei część w teraźniejszości to głównie obyczajówka, problemy małżeńskie, itp. A książka ma 250 stron, więc spokojnie można by zamknąć chociaż jeden wątek.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zakończenie według mnie słabe - jak zawsze zbiegiem okoliczności wszystkie potrzebne dowody się znalazły. Takie to wszystko wygodne. Epilog.. no cóż, już powinniśmy przywyknąć, do takiej szokującej informacji na koniec. Jakby Olga zginęła, to by było coś. Ale nie oszukujmy się - seria jest o Oldze Balickiej, nie jej przyjaciołach. Zakładam, że całe powiązanie Olgi z miejscem zbrodni/przestępstwa to jej auto na parkingu. Nie zdziwię się jak kolejna część i tak pominie te zdarzenia (w końcu wielokrotnie już się tak działo) ;)
Można by napisać „She (Wolwowicz) did it again”…bo kolejny raz jesteśmy zostawieni na koniec książki z czymś…co każe nam czekać na kolejną część ;) Ta książka to stara dobra Balicka…jak ktoś lubi to będzie zadowolony! Mnie wciągnęła! Historia mi się spodobała…i tak - czekam na kolejną!
James Bond nie miał chyba aż tylu akcji co małżeństwo policjantów z Jeleniej Góry 🤭 mimo wszystko czyta się szybko, fabuła ciekawa. Przeczytam kolejne części :)