Nie mam pojęcia, od czego zacząć... po prostu brakuje mi słów.
,,Pogrzeb baśni'' to powieść niezwykle ujmująca, magiczna, poruszająca do głębi i chwytająca za serce w sposób, którego zupełnie się nie spodziewałam.
Panią Wiktorię „znałam” dotąd jedynie przelotnie-głównie z Instagrama- a jej książkę dostałam od mojej ukochanej Mamuni jako prezent gwiazdkowy. Już od pierwszego kontaktu zostałam oczarowana: namaszczenie, z jakim zapakowana była książka, absolutnie mnie urzekło. Zawsze traktowałam książki jak relikty, więc ten gest miał dla mnie ogromne znaczenie. Do tego przepiękna okładka, barwione brzegi i idealnie dobrana zakładka- wiedziałam, że to będzie coś wyjątkowego.
I oto jestem- czwarta nad ranem, piszę tę recenzję, bo postanowiłam odmówić sobie snu, dopóki nie skończę tej powieści. A skończyłam ją jednym tchem, całkowicie pochłonięta.
Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Była to moja pierwsza lektura Pani Korzeniewskiej, ale jako miłośniczka wszystkiego, co pogańskie i słowiańskie, miałam dobre przeczucia. I nie zawiodłam się ani przez chwilę. Od pierwszych stron książka wciąga w przedziwny, mroczny, a jednocześnie niesamowicie namacalny świat słowiańskich wierzeń- taki, który można niemal zobaczyć i poczuć wszystkimi zmysłami.
„Wiele osób może tu zajrzeć. Jeżeli tylko chce […] Wystarczy tylko zboczyć ze ścieżki.”
Autorka stworzyła świat magiczny i przejmujący, który przyciąga jak zaklęcie. Główny bohater- pisarz, zmęczony światem i sobą samym, trochę zagubiony, trochę cyniczny, jakby boleśnie „zwyczajny”- przemierza tę rzeczywistość bez większego entuzjazmu, ale z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej zanurza się w opowieści innych.
A tych spotkań jest wiele. Każda postać, którą napotykamy po drodze, jest osobliwa, poruszająca i ma do opowiedzenia własną historię- prastarą, magiczną, często tragiczną. W pewnym momencie lektura zamienia się w emocjonalny rollercoaster, od którego nie sposób się oderwać. Z każdą kolejną opowieścią czułam coraz silniejszą więź z bohaterami, aż w końcu- podobnie jak główny bohater- zaczęłam odczuwać te historie na własnej skórze.
Ogromnie poruszyło mnie połączenie słowiańskiej prastarości z realiami XXI wieku. Koncepcja bogów funkcjonujących we współczesnym świecie natychmiast przywiodła mi na myśl ,,Amerykańskich bogów'' Neila Gaimana- powieść, którą kocham całym sercem. Pojawiają się tu pytania niezwykle ważne i bolesne:
Co dzieje się z opowieściami, które przestaliśmy snuć?
Co z bogami, których imiona przestały być wymawiane?
Czy zapomniana historia umiera na zawsze, czy może wciąż istnieje szansa, by ją ocalić?
„Gdy przez wiele wieków, mimo twojego wołania, nikt cię nie słyszy, w końcu milkniesz.”
To książka tak piękna i przejmująca, że doprowadziła mnie do łez. Płakałam, czytając o losach słowiańskich bogów, o ich zapomnieniu, o ich historii- i płaczę również teraz, pisząc te słowa.
,,Pogrzeb baśni'' jest opowieścią o pamięci, o utracie, o opowiadaniu historii jako akcie ocalenia.
Jestem absolutnie zachwycona i głęboko wzruszona. Z pewnością sięgnę po wcześniejsze książki Pani Wiktorii i z niecierpliwością czekam, aż Licho opowie swoją historię- bo wiem już, że gdy to zrobi, będę gotowa jej wysłuchać.