Powinna trzymać się z dala od wampirów, ale czy odległość biurka wystarczy?
Daramila Sorento całe życie uciekała przed wampirami, do czasu jak los postawił na jej drodze Angela Apollo Lucero – charyzmatycznego szefa, któremu nie sposób się oprzeć. Zbliża się Halloween – czas najważniejszy dla Ujawnionych. To wtedy Dara i Lucero wyruszają na serię „testowych randek”, które wcale nie wyglądają na udawane. Kawiarnie, nocne seanse, restauracje i spacery nabierają nowego znaczenia, a między nimi zaczyna iskrzyć coś, czego żadne z nich nie planowało. W tle czają się jednak pogróżki, ataki i mroczne tajemnice, które wystawią ich relację na próbę, ponieważ nie każdy chce ich szczęścia. Dara staje przed wyborem: zaufać sercu czy dać się sparaliżować strachowi?
Zacznijmy od tego, że podeszłam do tej książki z otwartą kartą. Nie czytałam wcześniej nic tej autorki, ale „Wampira na Halloween” wzięłam z myślą, że umili mi podróż do domu. Ale czy tak było? Zdecydowanie nie.
Pierwsze trzydzieści stron przywitało mnie nielogicznymi dialogami i opisami, które nie tłumaczyły absolutnie nic. Autorka zaczynała scenę, coś miało się wydarzyć, a na następnej stronie było już po wszystkim. I nie wiem, czy zabrakło strony, czy pomysłu. W każdym razie ja nie wiedziałam, o co chodzi.
Z czasem wcale nie było lepiej. Może trochę się przyzwyczaiłam, może dialogi się poprawiły, ale całość dalej była płaska. Mamy tu romans i fake dating, ale ten motyw nie ma żadnego sensu. Może odrobinkę ma (jakby zmrużyć oko), ale dla mnie to było po prostu słabe i naciągane.
Wampir Lucero jest szefem firmy Gold Wishes. Pracuje tam jego asystentka Dara. Czym zajmuje się ta firma? Nie mam pojęcia. Po skończeniu książki dalej nie wiem. Niby coś z recenzowaniem miejsc przyjaznych „ujawnionym”, niby coś innego, ale nic nie zostało wyjaśnione do końca.
Nie znamy dobrze bohaterów, postaci poboczne niewiele wnoszą, a tło świata też nie zostało zbudowane. Główny bohater jest okej, dobrze ubrany, seksowny, ma 181 lat. Ona… ileś tam. I to właściwie cała charakterystyka. Ach nie, jeszcze to, że puszą jej się włosy od wilgoci.
Wampir nie wampiruje. Pomysł, że wampiry są istotami dziennymi, jest ciekawy, ale wszystko inne zostało potraktowane po macoszemu. Mam wrażenie, że ten motyw wampira był tylko chwytem marketingowym, żeby książka się sprzedała.
Całości brakuje logiki, emocji i klimatu. Nie da się wciągnąć w tę historię ani poczuć czegokolwiek. Romans jest płaski, a żeby coś z niego wyciągnąć, trzeba mocno pobudzić wyobraźnię.
Nie jest to też książka szczególnie „jesieniarska”. Halloween niby jest wspomniane, ale jesiennego klimatu praktycznie brak. Okładka ładna, ale to wszystko.
Podsumowując, książka mnie nie porwała ani fabularnie, ani językowo. Literacko to raczej wattpadowa historia bez solidnej redakcji. Naprawdę żałuję każdej wydanej złotówki i mam tylko nadzieję, że uda mi się ją sprzedać i odzyskać ten hajs.
A dla kogo ta książka? Jeśli lubicie historie, w których nie szukacie głębokiej fabuły, a zależy wam tylko na poznaniu historii jako takiej, na romansie, w którym nie wydarzy się nic złego i nie ma scen 18+, to może być to historia dla was. Myślę też, że spokojnie mogłyby ją czytać osoby od 14 roku życia.
2,5 ⭐️ Wiedziałam, że tak będzie… Do przeczytania zachęciły mnie różne tik toki związane z tą książką oraz jej okładka i opis. Nie powiem, pomysł na nią spodobał mi się tak bardzo, że miałam wobec niej spore oczekiwania, które nie zostały spełnione. Początek książki już nieco spuścił ze mnie entuzjazm, dostajemy zlepek jakiś historii, zostajemy tak naprawdę wrzuceni w środek akcji o której nie mamy pojęcia. Dalej wcale nie jest nam to jakoś tłumaczone, relacje bohaterów są jakie są bo tak jest napisane. Nie da się tego wyczuć po książce. Nie dostaliśmy żadnego backgroundu relacji bohaterów. Nie wiemy dlaczego Lucero się zakochał, co takiego, poza krwią, jest w niej, dlaczego jest taką wspaniałą asystentką. Mamy to jedynie podane w książce przez autorkę. Istnieje bardzo dużo bohaterów drugoplanowych ale tak właściwie nic o nich nie wiemy i są totalnie zbędni dla fabuły. Nie wiemy również czym tak właściwie zajmuje się ta firma, a to jest równoznaczne z tym, że nie wiemy po co główni bohaterowie chodzą na te randki i dlaczego muszą to być randki. Dodatkowo narracja trzecioosobowa nie poprawia odbioru tej książki, bo z jednej strony mamy pogląd na wszystkich, ale z drugiej znamy jedynie myśli głównej bohaterki, która nota bene nie wiem czemu nazywana jest puszkiem. Dialogi w książce są w pewnych momentach tak cringe’owe, a w innych tak nienaturalne, że ciężko przez tę książkę przejść. Wszystko jest tak chaotyczne, że naprawdę ciężko jest przebrnąć przez tę książkę. Wątek wampirów czy innych ujawnionych też jest potraktowany po macoszemu, a nasz główny bohater mógłby być równie dobrze szefem jakiejś firmy marketingowej. Jest to przykre bo to był fajny, świeży pomysł, a został on po prostu zmarnowany. Za pomysł daje 0,5 gwiazdki, a 2 za to że przeczytałam do końca tę książkę. Bardzo mi przykro, bo naprawdę chciałam ją polubić ale im dalej ją czytałam, tym miałam większy mętlik w głowie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jest szansa, że jak się prześpię z tym to dam pełne dwie gwiazdki, ale nic nie gwarantuję.
Miałam tak ogromne oczekiwania co do tej książki, że nawet sobie nie wyobraźcie. Liczyłam na zabawny i cudowny rom-com, a dostałam mega średnią obyczajówkę.
Już od pierwszego rozdziału wiedziałam, że nie będzie łatwo. Mam wrażenie jakbym została wrzucona w piąty odcinek 4 sezonu i mam sama sobie dopowiedzieć co się dzieje i o co tu chodzi. Książka jest tak chaotycznie napisana, że autentycznie przez kilka rozdziałów nie wiedziałam kto jest kim (co chwilę jakieś postacie nowe się respiły) i kto do kogo się zwracał.
Ja nie liczyłam tu na fantastykę z krwi kości i że muszę mieć jakiś rozbudowany świat, ale już od początku mnie męczyło to.
Teraz wisienka na torcie czyli sam ROMANS. Przepraszam, ale chemia czy napięcie to z nami w pokoju nawet nie było. Oni od początku się dotykali, mówili sobie miłe słówka, a ten flirt był taki passive agrresive. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że oni mówił jakby się urwał z innego wieku, ale dialogi były tak nienaturalne, że ciężko mi było się wczuć.
Po co ja miałam to czytać jak od początku do siebie wzdychają, a już na 150 stronie wyznają sobie wszystko. Na co mam czekać? Do czego mam wzdychać? Jeśli od pierwszej strony mam już wszystko na tacy (mam na myśli ich uczucia) i to wszystko jest powielane przez 320 stron to what’s the point. To było dla mnie jak masło maślane i w kółko Macieja to samo.
Mam wrażenie, że jedną stronę czytałam godzinę. Serio walczyłam ze sobą żeby to skończyć. Mega zawód, a te 0.75 za jego teksty bo faktycznie czasami było słodko, ale to mi nie wynagrodziło tej nudy i nijakiego romansu…
Z ogromnym bólem serca daje taką ocenę, ale niestety nie potrafiłam zrozumieć o co chodzi, było chaotycznie, romans już sobie trwał jak zaczęłam czytać a dialogi i ogólnie zdania były bardzo dziwne i niezrozumiałe
Q: czy wampirzy bohater książkowy zawsze musi być złoczyńcą? 😈
Dzięki gorącej premierze od Aleksandry Pilch przekonacie się, że istnieją wyjątki od reguły. Przedstawiam Wam bowiem Lucero - charakternego wampira, szefa wszystkich szefów, gentlemana do szpiku kości, a przy okazji bohatera, który zamiast o sobie - zawsze myśli o partnerce! Czego chcieć więcej? Cóż, może jeszcze fantastycznej fabuły? Taką właśnie znajdziecie w „Wampirze na Halloween”!
Główna bohaterka, Daramila, całe życie uciekała przed wampirami. Wszechświat miał na nią jednak zupełnie inny plan i postanowił obsadzić w roli asystentki najgorętszego wampira w okolicy. A przy okazji zbliża się też Halloween - na które wszyscy Ujawnieni bardzo czekali. By odpowiednio zadbać o specyficzną klientelę firmy, w której oboje pracują - nasi główni bohaterowie zamierzają wyruszyć na serię „testowych” randek sprawdzając przy okazji wszystkie atrakcje w okolicy. Akcja nabiera tempa, kiedy okazuje się, że zarówno Dara, jak i Lucero przestają „udawać” zaangażowanie, a między nimi zaczyna iskrzyć. Uwielbiam vibe tej książki! Oprócz magicznych istot i całego stworzonego dla nich świata, czytelnik odnosi wrażenie, jakby to wszystko naprawdę działo się na wyciągnięcie ręki. Zupełnie, jakby zwykły śmiertelnik był zbyt ślepy, by zauważyć, że dookoła istnieje inny świat. Autorka sprawnie manewruje napięciem, dzięki któremu nie sposób nie zakochać się w głównym bohaterze. I, mimo, że to typowy wampir łaknący krwi - jest też bardzo uroczy, posiada nienaganne maniery, a my zauważamy coraz więcej zielonych flag w jego postępowaniu. Pokochałam również Daramilę, która sama, mimo otoczki, w której jest, musi walczyć ze swoimi pragnieniami. „Wampir na Halloween” to bardzo seksowna, intrygująca, momentami mroczna, ale też zabawna opowieść dla wszystkich wielbicielek romansu ponad podziałami na śmiertelnych i istoty nieśmiertelne. W tle znajdziecie mroczne tajemnice, wątki ataków na magiczne istoty, ale także pogróżki. Uważam również, że od tej książki ewidentnie nie da się odejść, przygotujcie więc kocyk, herbatkę i zanurzcie się w ten iście magiczny świat, pozwólcie ponieść się wyobraźni 🖤
Na wstępie muszę napisać, że nie miałam żadnych oczekiwań co do tej książki. Skusiła mnie ładna okładka i jesienno-halloweenowy klimat 🎃 Niestety już od pierwszych stron nie polubiłam się z tą książką za bardzo. Początek czytałam dwa razy, bo nic nie rozumiałam. Nie byłam pewna czy to ja jestem rozkojarzona, dlatego podjęłam drugą próbę. Niestety czułam się jakbym została wrzucona w środek już toczącej się akcji. Brakowało mi solidnego wprowadzenia do świata ☹️ Daramila Sorento, która całe życie unikała wampirów, zostaje asystentką charyzmatycznego szefa-wampira, Angela Apollo Lucero ✨ W książce panował chaos, nie wiedziałam kto jest kim, co się dzieje i czym zajmuje się firma, w której pracuje Daramila. Między Lucerno, a Daramilą od początku „coś było” więc nie czułam żadnego napięcia podczas czytania, a chemia między głównymi bohaterami też była dość słaba jak na mój gust ❤️🩹 Pod pretekstem „testowych randek” Lucerno i Daramila udawali się w różne miejsca i to czasami trochę ratowało książkę, bo kilka razy przez parę stron się wciągnęłam. Ale dosłownie było to max 10 stron, gdzie zaśmiałam się kilka razy z dialogów przez nich prowadzonych 😌
Uważam, że zamysł książki był fajny i miałaby spory potencjał, gdyby była bardziej rozbudowana. Fajnie jakby toczyła się jakaś „groźniejsza akcja” równocześnie, a nie skupiałoby się to tylko na kolejnych randkach. Dodatkowo super by było jakby bohaterowie mieli więcej czasu, żeby się poznać (np. enemies to lovers), bo może wtedy napięcie między nimi byłoby większe!
Ja jestem trochę zawiedziona, ale nie żałuję, że przeczytałam tą książkę i też nie mam zamiaru zrazić się do innych książek autorki 🧡 Nie każdemu wszystko musi się podobać kochani!
Hmm, generalnie bylo sympatycznie. Luźno i krótko. Nie podobało mi się to, że na jednej stronie nic się nie działo, a na drugiej działy się rzeczy, o których wcześniej nie było słowa - za każdym razem wracałam na poprzednie strony, żeby sprawdzić czy napewno czytam dobrą stronę jako kolejną. Brak opisu bohaterów dla mnie też na minus, bo całkowicie nie byłam w stanie sobie wyobrazić żadnego bohatera, mimo że główna para jest na okładce. Ale podobała mi się całkowicie luzacka fabuła, no, może lekko kiczowata. Ale very please niech mi kto wyjaśni KIM JEST DAISY BO JA NADAL NIE WIEM KIM JAK NIE WAMPIREM
Spodziewałam się po tej książce tajemniczego, nieco mrocznego biurowego romansu z szefem wampirem, ale dostałam firmę z potworami, które walczą z dyskryminacją innych potworów. Nie do końca na to się pisałam.
Ogólnie praktycznie cała książka kręci się wyłącznie wokół udawanych randek, nie bardzo dzieje się tam cokolwiek innego oprócz nich. To sprawiło, że dość mocno się wynudziłam na tej historii.
Niestety ta historia totalnie mi nie siadła. Nie byłam zaangażowana w fabułe i nie ciekawiło mnie co będzie dalej, po prostu przewracałam kolejne kartki, bez większych emocji.
Relacja romantyczna bohaterów rozwinęła się też bardzo szybko. Praktycznie już od samego początku byli w sobie zakochani, więc brakło trochę napięcia i dreszczyku oczekiwania. W dodatku dwuznaczne teksty bohaterów wcale nie wypadły hot, tylko mnie poskręcały.
Brakło mi też tutaj tego tytułowego halloweenowego klimatu, zwłaszcza, że sam tytuł na to wskazywał, ale nie za bardzo go poczułam.
Podsumowując, nie jest to historia, która trafiła do mnie, osobiście się na niej nudziłam i nie byłam w nią zaangażowana. Jest to bardziej lektura po którą można sięgnąć, kiedy nie oczekuje się od niezbyt dużo i ma się ochotę na lekką niezobowiązującą historię.
"Wiele dobrych pomysłów zaczynało się od tego, że na początku wydawało się kompletnie beznadziejne"
Daramila jest wyjątkowa, a raczej to jej krew jest wyjątkowa. Apetyczna, smaczna i podobno uzależniająca dla wampirów. Cóż, wychowana przez całe życie w ciągłym poczuciu zagrożenia, konieczności ukrywania się tym razem decyduje się poszukać ochrony u samego wampira. Lucero coś w sobie ma, jak na wampira i staje się jej szefem.
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Niby fajna, ale z drugiej strony troszkę się z nią męczyłam. Przede wszystkim narracja trzecioosobowa. Jestem raczej zdecydowaną fanką narracji pierwszoosobowej, ale trzecia też mi nie przeszkadza, tylko tutaj ona była dziwna? Miałam naprawdę z nią problem i może dlatego lektura tej książki szła mi dosyć opornie, mimo dosyć małej objętości. Początek był bardzo chaotyczny. Skakanie z tematu na temat, od sytuacji do sytuacji co powodowało, że naprawdę się gubiłam i też trochę czasu mijało, jak byłam w stanie się zorientować o co tutaj chodzi i w jakim momencie jesteśmy. No i kwestia dialogów. Ja przepraszam, ale momentami naprawdę nie miałam pojęcia o czym tutaj jest mowa. Zresztą pieszczotliwe przezwiska, którymi tutaj odnoszą się do siebie wszyscy, te dziwne dialogi, zwłaszcza pomiędzy główną bohaterką a Daisy. Było to dziwne, a jednak w pewien sposób w trakcie lektury można było się już do tego przyzwyczaić.
W Golden Wishes pracuje zbieranina różnego rodzaju istot. Bardzo podobała mi się atmosfera tu panująca. Rodzinna, sielska. Wszyscy nawzajem się o siebie troszczą i opiekują, czego wyrazem było chociażby niejedna sytuacja, która budziła zagrożenie i strach głównej bohaterki a zawsze mogła liczyć na wsparcie każdego z pracy. Praca w takim miejscu to wręcz sama przyjemność, prawda? Zajmują się wykonywaniem zleceń dla różnego rodzaju istot, zwanych Ujawnionymi, o których mogłoby być jednak tutaj trochę więcej. Dara i Lucero, oprócz standardowych zleceń, wyruszają na serie różnego rodzaju tajemniczych randek. Zajmują się testowaniem różnych miejsc, organizowanych wydarzeń, a następnie piszą z nich recenzje. Są to różne miejsca, zarówno takie, które nastawione są sympatycznie w stosunku do innych istot niż człowiek, jak i wręcz przeciwnie. Śmieszne było to, jak główna bohaterka od razu była wrogo nastawiona do każdego, kto był negatywnie nastawiony do wampira i jemu podobnych.
Klimat Halloween został tu naprawdę bardzo fajnie przedstawiony. Różnego rodzaju wydarzenia, spotkania czy akcje podczas, których czuć ten klimat, a przede wszystkim to, że główna bohaterka jest naprawdę bardzo dużą fanką tego okresu. Jest nie tylko zabawnie, zwłaszcza mam tu na myśli pewną sytuację, która miała miejsce w SPA, ale jest również niebezpiecznie. Tak się składa, że główna bohaterka i jej wampir chyba wpakowali się w kłopoty, bo ktoś bardzo chętnie zrobiłby im krzywdę. Ale będzie wszystko dobrze, jeśli ma się do obrony wampira, prawda?
Bohaterzy wzbudzili moją sympatię od samego początku. Dara to bardzo energiczna dziewczyna, której faktycznie wszędzie jest pełno i ekscytuje się prawie wszystkim. W trakcie lektury również dowiaduje się o sobie czegoś nowego i podobał mi się ten wątek, bo wyjaśniał dlaczego jest ona taka apetyczna dla wampirów. Lucero jest z kolei tajemniczy, bo na jego temat naprawdę bardzo mało wiadomo. Zdecydowanie nie jest takim typowym przedstawicielem swojego gatunku, bo jest to raczej jego łagodniejsza wersja. Nawet bym powiedziała, że jest dosyć zbliżony do tego w jaki sposób ludzie się zachowują. Owszem, wyróżnia się, bo jednak kły ma cały czas na widoku.
Mam problem z wątkiem romantycznym. Tak średnio go czułam i faktycznie nie wiem, w którym on momencie się zaczął. Dziwna ta relacja. Czy wszystko od początku jest udawane czy nie? Raz się do siebie zbliżają, całują się, wydaje się że wszystko fajnie zaczyna się rozkręcać pomiędzy nimi, nagle mija ten moment i tak jakby nigdy nic pomiędzy nimi nie było. Odpychają się, przyciągają i tak w kółko. W pracy może wymienią pomiędzy sobą znaczące spojrzenia, ale to jest wszystko. Nadchodzi kolejna randka i znowu taki sposób się zachowują i już naprawdę nie wiedziałam, czy to jest gra czy to już jest naprawdę. Na szczęście im bliżej końca, tym było to widać wyraźniej, też był takie sytuacje, które pokazywały, że naprawdę zaczyna się pomiędzy bohaterami robić znacznie poważniej. Zaczęło mi się to podobać. Tylko czy uda się przezwyciężyć wszystkie zagrożenia?
"Darmila Sorento stała się jego słońcem i każdym świtem, na który w jakiś sposób zasłużył"
Nie ukrywam, że na tą książkę skusiłam się ze względu na tytuł, bo już dawno nie czytałam niczego z wampirami w roli głównej. Opinie jakie czytałam o tej książce były różne, więc też naturalnie dla mnie, sama chciałam się przekonać o co tyle krzyku. Lektura była oryginalna, trochę przypominająca komedię romantyczną dla młodzieży z nutą fantastyki.
Daramila całe życie uciekała przed wampirami, ostatecznie przez jej wybory, została asystentką jednego z nich. Zbliża się Halloween, najważniejszy czas dla Ujawnionych, dlatego też Dara i Lucero wyruszają na serię "testowych randek" bo odkryć, zbadać i ocenić ich pod najważniejszymi dla Ujawnionych kryteriami. Służbowe randki, jednak trudno nazwać udawanymi, kawiarnie, restauracje, nocne spacery i seanse, sprawiają, że para zaczyna się coraz mocniej do siebie zbliżać. W tle pojawiają się przeszkody, tajemnice, zagrożenia i różnice, które mogą okazać się tymi nie do przejścia.
Książka trochę minęła się z moimi oczekiwaniami. Spodziewałam się romansu biurowego z mocnymi wstawkami fantasy, z naciskiem na wampiryzm, może czegoś bardziej spicy. Dostałam raczej nieco typową komedię romantyczną, wyważoną, nieco moim zdaniem niedopracowaną, która dla młodzieży będzie zdecydowanie ciekawszą propozycją niż dla mnie starej baby. To powieść bardzo lekka, pełna humoru, ze slowburnem, z magicznymi postaciami w tle. Fabuła oparta na testowych, służbowych randkach, które sprawiają, ze główni bohaterowie coraz bardziej się do siebie zbliżają. Ogólnie wszytko tutaj wydawało mi się bardzo schematyczne, było przewidywalnie, głębszych emocji nie odczułam, choć przeczytałam z przyjemnością.
Ogromnym plusem tej powieści według mnie jest stworzona przez autorkę alternatywna rzeczywistość, gdzie ludzie i istoty nocy, w tym przypadku Ujawnieni żyją razem, ramię w ramię. Egzystencja wielu ras jest złożona, skomplikowana i nie wszystkim to co się dzieje, się podoba. Mamy agencję, która sprawdza i ocenia różne miejsca pod kątem traktowania Ujawnionych, to też jest coś z czym się jeszcze nie spotkałam, więc kolejny duży plus. Co mnie urzekło to, to że autorka pokazała różne miejsca, różne reakcje na związek człowieka i wampira, różne sposoby traktowania, gdzie rasizm dotyka także ludzi a nie tylko tych niezwykłych. To był według mnie mistrzowski zabieg. Podobał mi się również halloweenowy klimat, który wylewa się z tej powieści strumieniami.
Nie zrozumcie mnie źle, bo książka jest dobra, może się podobać, a fani lekkich i prostych historii z humorem, czy z delikatną nutą magiczną jak najbardziej mogą być nią zachwyceni, jednak mi czegoś w tym wszystkim zabrakło. Trochę dopracowania, trochę głębi całej historii, polotu czy też pazura. Mam wrażenie, że ta historia jest mocno przesłodzona, przekoloryzowana i jak na mój gust za płaska i zdecydowanie za spokojna. Mi zdecydowanie zabrakło dreszczyku emocji i jakiejś konkretnej akcji, przez to też czytanie tej książki nieco mnie męczyło i mi się dłużyło.
Książkę oceniam jako dobrą, to lektura która spodoba się młodszym odbiorcom, fanom lekkich i prostych historii, słodkich komedii romantycznych, czy powieści z nutką magii. Było fajnie, oryginalnie, klimatycznie, ale jak dla mnie bez polotu, ja osobiście, raczej szybko o niej zapomnę.
"Wampir na Halloween" to lekki, uroczy, zabawny, iście wampiryczny romans biurowy. To idealna książka dla każdego, kto chce na chwilę oderwać się od czytania cięższych lektur lub po prostu wrzucić na luz i przeczytać coś niezobowiązującego, a przy tym dobrze się bawić.
"Podziwianie twarzy prawdziwego wampira, który patrzył na ludzi przebranych za wampiry, było dosłownie fascynującym zajęciem. Zdegustowany? Nie, jednak nie, bo miał na to za dobre serce. Rozbawiony? Trochę tak, ale próbował to ukrywać. Skrzywiony na widok brokatu? Oj, i to jak"*
✨️Kto pokocha? Jeżeli lubisz motyw fake dating i romanse biurowe, ale idące raczej w tę lekką, luźną, zabawną stronę, to ta książka powinna przypaść Ci do gustu. Polubi ten, komu bliskie są proste historie z fajnym humorem. Tę książkę czyta się z nieschodzącym uśmiechem na ustach. Jest urocza i zadziorna, a jej ogólny pozytywny wydźwięk sprawia, że przyjemnie spędza się z nią czas. I oczywiście najważniejsze: pokochają ci, którzy lubią wampiry — ale uprzedzam, ta książka nie ma w sobie mroku, czerni i zła. It's close to midnight Something evil's lurking in the dark* - nie ten adres. Wampiry Aleksandry Pilch lubią dzień.
✨️Za co pokochasz? Za Lucero — wampir ideał, książkowy mąż. Chwilami bywa zabawnie nieporadny w starciu ze współczesnością, ale mimo iż trochę chodzi po tym świecie, wciąż pozostaje niezmiennie szarmancki, opiekuńczy i dobry. No wampir, ekhm... do rany przyłóż. Za Daramilę — odważną i bezgranicznie ufającą swojemu szefowi. Dla niej priorytetem jest wzorowe wykonywanie swojej pracy asystentki, to, że pociąga ją jej szef i to, co może się wydarzyć czy to na gruncie zawodowym, czy prywatnym — czas pokaże. Dara jest tu i teraz i za to ją lubię. Pokochasz za humor i za wartkie tempo akcji.
✨️Czy ja pokochałam? Polubiłam tę historię. Bawiłam się świetnie, czuję, że odpoczęłam przy tej książce. Urzekła mnie zgrabnym połączeniem świata stworzeń nadprzyrodzonych z ludzkim, a ja bardzo taki zabieg lubię, bo wtedy moja akceptacja fantasy równoważy się z uwielbieniem realizmu. Pośmiałam się, motylki pofruwały w brzuchu, było naprawdę bardzo miło.
✨️Czy polecam? Why not? A polecam. Może nie jest to jakoś bardzo jesieniarska książka, bardziej halloweenowa, ale myślę, że spokojnie można ją czytać przez cały rok. Mamy luźną historię, dobrze wykreowanych bohaterów, barwnych, charyzmatycznych, nie denerwują, nie irytują, nie nudzą — wręcz przeciwnie, nieustająco zapewniają rozrywkę (sobie i czytelnikom).
✨️O czym jest? Daramila Sorento całe życie uciekała przed wampirami, do czasu aż jej szefem został Angelo Apollo Lucero – charyzmatyczny wampir, któremu trudno się oprzeć. W czasie Halloween, najważniejszego święta Ujawnionych, oboje w ramach zawodowych obowiązków poddają się serii udawanych randek. Szybko jednak to, co miało być tylko pracą, zaciera się na rzecz prawdziwych uczuć. Niestety, pogróżki, ataki i mroczne sekrety zaczynają dotykać ich coraz mocniej. Dara musi zdecydować, czy zaufa własnemu sercu, czy pozwoli, by strach znów przejął nad nią władzę.
Recenzja książki “Wampir na Halloween” Aleksandra Pilch
[Współpraca recenzencka @wydawnictwo.yana]
Różnica, która powinna być zbyt wielka, by ją pokonać.
Ludzie i nadprzyrodzeni.
Jak w świecie, w którym jedni śmiertelnie się ich bali, a drudzy żyli z nimi w symbiozie, wiedzieć, po której stronie stanąć?
Dara powinna wystrzegać się wszystkich Ujawnionych – a w szczególności JEGO.
Wampir, który był jej przełożonym, powinien wzbudzać w niej strach, a może nawet odrazę. Dlaczego więc nie potrafiła od niego odejść i znaleźć innej pracy?
Apollo Lucero – mężczyzna, który skrycie się w niej podkochiwał, a za zimną fasadą wampira ukrywał wielkie serce bijące właśnie dla niej.
Połączyła ich pasja do pracy.
Pracy na rzecz Ujawnionych, którzy chcieli tylko spokojnie żyć i znać bezpieczne dla siebie miejsca.
A Halloween tylko sprzyjało odkrywaniu takich miejsc i poszerzaniu listy.
Niby randki, które miały więcej wspólnego z ich wzajemnymi uczuciami niż z obowiązkami zawodowymi.
Kolejne preteksty, by spędzić ze sobą więcej czasu.
Ukradkowe spojrzenia, które z czasem zamieniały się w tęskne wpatrywanie.
Przelotny dotyk, z każdym dniem coraz częstszy i coraz cięższy.
I ten szalenie romantyczny wampir, który spaliłby dla niej świat, byleby tylko była jego.
To historia tak słodka, że momentami miałam wrażenie, iż mogę dostać próchnicy.
Romantyzm wręcz wylewa się z każdej kolejnej strony.
A do tego klimat Halloween, różne istoty nadprzyrodzone przewijające się przez całość książki i zabawni bohaterowie drugoplanowi (och, Daisy! słodki Daisy!).
Do wszystkich fanów romansów biurowych – to pozycja dla Was!
Lekka, maksymalnie ociekająca słodyczą historia o miłości, która potrafi zrobić absolutnie wszystko dla bezpieczeństwa drugiej połówki.
Czy będzie to mój ulubieniec miesiąca? Nie.
Poziom cukru przekroczył dopuszczalne przeze mnie normy, a momentami łapałam się na tym, że całość nieco mi się ciągnęła. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji, a fabuła jest dość przewidywalna – co jednak nie zmienia faktu, że to idealna książka dla wszystkich, którzy potrzebują czegoś ultra lekkiego i romantycznego.
Podsumowując - „Wampir na Halloween” to książka idealna na jesienny wieczór z herbatą i kocem. Nie zaskakuje, ale otula słodyczą i klimatem, który trudno nie polubić. Jeśli lubicie lekkie, romantyczne historie z nutką magii – ta pozycja Was nie zawiedzie.
A Wy? Lubicie takie urocze, cukierkowe romanse, czy raczej szukacie wampirów z pazurem? Dajcie znać w komentarzu!
Daramila Sorento przez całe życie uciekała przed Ujawnionymi, aż spotkała Angela Lucero, charyzmatycznego szefa, któremu trudno się oprzeć. Halloween zbliża się wielkimi krokami, a „testowe randki” w kawiarniach, podczas nocnych seansów i spacerów szybko stają się czymś więcej. Między nimi rodzi się uczucie, lecz pogróżki i mroczne sekrety zaczynają zagrażać ich szczęściu. Dara musi zdecydować, czy zaufać miłości, czy poddać się strachowi.
Kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki, pomyślałam, że będzie to zabawny romans biurowy z wampirem i jesiennym klimatem. No bo nie oszukujmy się, ta okładka po prostu krzyczy: JESIEŃ! Byłam bardzo podekscytowana, ponieważ cała historia zapowiadała się cudownie. Niestety mój zapał opadł już po pierwszych rozdziałach, gdy po około czterdziestu stronach wciąż nie wiedziałam, co się dzieje.
Czułam się trochę tak, jakbym czytała bardzo skomplikowaną fantastykę albo szkolną lekturę, po prostu nie rozumiałam, co czytam. Od samego początku zostajemy wrzuceni w sam środek fabuły. Niektóre zdania musiałam czytać po kilka razy, a i tak nie byłam w stanie rozróżnić bohaterów, ponieważ było ich naraz zbyt wielu. Do tego dochodzi narracja trzecioosobowa. Nie jestem jej fanką, ale zazwyczaj po kilkunastu stronach się przyzwyczajam, tutaj jednak nie byłam w stanie tego zrobić.
Piszę to wszystko z ogromnym bólem serca, ponieważ naprawdę starałam się polubić tę książkę, ale niestety czytało mi się ją bardzo ciężko. Momentami musiałam się wręcz zmuszać, przez co straciłam całą przyjemność z czytania.
Chwilami miałam wrażenie, jakby ktoś z mojego egzemplarza wyciął nożyczkami kilka stron. Fabuła była chaotyczna i pełna luk, coś miało się wydarzyć, a na kolejnej stronie było już po wszystkim. Przez ponad 300 stron nie byłam w stanie wychwycić, czym dokładnie zajmuje się firma Lucero. Bohaterowie znikali i pojawiali się bez wyraźnego powodu. Było ich tak wielu, że już na starcie poddałam się próbom zapamiętania wszystkich imion.
Cała fabuła opierała się głównie na „testowych randkach” i w zasadzie na tym się kończyła. Relacja romantyczna rozwinęła się zdecydowanie za szybko. Nie czułam żadnej chemii, a główni bohaterowie flirtowali ze sobą praktycznie od samego początku książki. Dodatkowo zawiodłam się na halloweenowym i jesiennym klimacie, prawie w ogóle go nie odczułam, a po tytule liczyłam, że książka będzie nim wręcz ociekać.
Książka miała duży potencjał, ale chaotyczna fabuła, brak klimatu i zbyt szybki romans sprawiły, że nie spełniła moich oczekiwań.
„Daramila Sorento stała się jego słońcem i każdym świtem, na który w jakiś sposób zasłużył”.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwo.yana ]
Jej strach, krew i zapach.
Jego słabość…
Szef i asystentka.
Kilka testowych randek, iskry i pragnienia. Przeszkody, ataki i coraz mniej udawania.
Czy miłość przezwycięży strach?
„Ty mnie nie ugryziesz, a ja nie dźgnę cię kołkiem. Wiesz, takie standardowe życie przyjaciół”.
Są takie motywy, którym po prostu nie potrafię się oprzeć…
Romans biurowy? Fake dating? Wampir? Age gap? On zakochuje się pierwszy? No przecież ja musiałam to przeczytać! I bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo spędziłam przemiły wieczór w magicznym i szalonym towarzystwie.
Główni bohaterowie byli cudownie oryginalni.
Dara taka słodka, płochliwa, ale doskonała w swojej pracy. Miała w sobie taką dziecięcą radość, którą uwielbiam.
Lucero to charyzmatyczny wampir, który budził strach, ale miał też tą uroczą i romantyczną stronę. Był jak nie z tej epoki i czasem też tak mówił.
Randki i małe katastrofy. Głośno się dzięki nim śmiałam. Ich relacja była słodka, urocza i zabawna. Momentami robiło się też gorąco…
Bardzo podobała mi się też atmosfera w biurze „Golden Wishes”. Przezabawne teksty i relacje tak dziwne, że mój uśmiech stawał się jeszcze szerszy. Sam pomysł na ten biznes był ciekawy, a świat, w którym ludzie i Ujawnieni chodzili tymi samymi uliczkami przyciągał moją uwagę. Tutaj można było spotkać nie tylko wampiry… Coś interesującego i oryginalnego, a wątek tej wyjątkowej krwi i humor to taka wisienka na torcie.
W pewnych momentach wkradał się chaos, a ja nie wiedziałam co się dzieje, ale na ustach i tak miałam uśmiech. Szaleństwo i akcja, ani chwili nudy. Książkę przeczytałam błyskawicznie.
„Wampir na Halloween” to książka, którą czyta się w jesienny ponury dzień popijając pumpkin spice latte, lub inny sezonowy napój. Idealna lektura, by trochę odpocząć, pośmiać się, napawać tym klimatem i wyjątkowym czasem, który tak szybko mija, a dodatkowo poznać kolejnego wampira, do którego można wzdychać.
Jeden wieczór, trzysta stron, seria testowych randek i mnóstwo uśmiechów. Bawiłam się naprawdę dobrze.
Dara od dziecka musiała żyć w ukryciu przed wampirami, dla których jej krew jest dość wyjątkowa. Całe życie zostało naznaczone strachem i obawami, że ktoś może ją skrzywdzić. Aktualnie pracuje dla Lucero, wampira, którego najpierw przetestowała, czy jest w stanie kontrolować się w jej towarzystwie, a teraz poważnie się w nim podkochuje. Jako, że zbliża się Halloween, Dara chodzi razem z szefem na udawane randki, które mają ukazać bezpieczeństwo oferty pod kątem Ujawnionych (wszystkich nadnaturalnych). Czy Dara jest w stanie dalej udawać, że nie darzy uczuciami Lucero? A może jej przełożony wcale nie miałby nic przeciwko zmianie dynamiki między nim a Darą? Czy ich relacja przetrwa próby mrocznych tajemnic i niebezpieczeństwa?
Świetna pozycja nie tylko na Halloween! Dzięki akcji osadzonej pośrednio w biurze, możemy cieszyć się lekturą również poza sezonem jesiennym.
Bardzo podobała mi się kreacja Daramilli, która powoli zaczyna wyściubiać nosa spoza bezpiecznego schronienia swojego życia. Uwielbiam jej fachowość i to, jak skupiona jest na osiągnięciu celu. Lucero z kolei jest naprawdę idealnym book boyfriend 🫠🫠 troskliwy, uważny, daje miejsce do rozwoju bohaterce i naprawdę zależy mu na jej komforcie i bezpieczeństwie. Świetne jest to, że wchodzimy w relację, która już istnieje i obserwujemy jej rozwój od któregoś momentu. Dzięki temu dynamika jest nieco inna, niż w dość popularnych obecnie książkach i wywodzi się z przyjaźni, a nie chęci rywalizacji. Autorka świetnie też przedstawiła dynamikę relacji w miejscu pracy: ze wszystkimi przyjaźniami i niesnaskami.
Niestety ogromny minus za nienależytą uwagę przy redagowaniu książki. Niejednokrotnie trafiłam na zdania, które nie miały sensu i wprowadzały zamęt. Chaos jest dość widoczny w tejże książce, ale przez problemy z poprawną korektą, nie mam pewności czy to kwestia stylu autorki czy może dzieło wydawnictwa. Poza dziwnymi zdaniami, zdarzały się przeskoki w czasie (Dara rozmawia z koleżankami w biurze jaką sukienkę ubrać na randkę i dosłownie zdanie później otwiera drzwi Lucero), a także niedokończone wątki, jak na przykład wytłumaczenie co dolegało wilkołakom. Dodatkowo do dzisiaj nie jestem pewna, czym dokładnie zajmuje się firma Lucero ;)
Nie mniej uważam tę książkę za świetną historię idealną na relaks. Zachęcam do samodzielnego zapoznania się z treścią, bo uważam, że pomysł był naprawdę świetny!
Recenzja powstała we współpracy reklamowej z wydawnictwem.
Wampir na Halloween to romantasy w super lekkim i super zabawnym stylu!
Znajdziemy tu rozmaite stworzenia, jak selkie, wampiry czy wilkołaki i wiele innych ale nasza główna para bohaterów to człowiek i wampir.
Mają nietypową profesję, bowiem Lucero prowadzi firmę pomagającą Ujawnionym znaleźć miejsca rozrywki i wypoczynku, które tolerują nieludzi a także pary mieszane.
Przez co zatrudnia ludzka asystentkę i pod pozorem udawanych randek sprawdzają dane miejsca wystawiając im stosowne recenzje.
Tylko czy te randki kiedykolwiek były udawane?
Świetnie się bawiłam przy czytaniu tej książki, mimo że na początku trochę się nieco gubiłam kiedy jest czyja kwestia - było sporo bohaterów, narracja w sumie jest trzecioosobowa ale przeskakiwała tak akcja, że nie wiedziałam chwilowo o kim mowa nim wpadłam w rytm.
No właśnie, apropo akcji - pędzi jak błyskawica, dużo się dzieje, nie ma czasu na nudę.
Jest zabawa, jest humor, romans, napięcie wisi w powietrzu a jednocześnie bywa groźnie.
Ogółem całość mi się bardzo podobała jednakże czuję niedosyt.
Trochę mi brakuje rozwinięcia niektórych wątków, momentami fabuła pędzi zbyt szybko i niestety nie mamy odpowiedzi na wszystkie pytania - jakby autorka zapomniała, że coś miała wyjaśnić a poszła dalej i otworzyła kolejny wątek.
Polubiłam się bardzo z bohaterami, Lucero, Daisy czy Daramila i pozostali skradli moje serduszko i bardzo, ale to naprawdę bardzo bym chciała dostać kontynuację bądź opowieść o innych postaciach z tego uniwersum, tylko błagam - więcej! Więcej stron, nieco więcej opisów (tak wiem, zawsze narzekam na zbyt obszerne opisy ale tym razem było ich nieco za mało).
Uśmiech na twarzy praktycznie nie schodził mi podczas czytania, bowiem humor i atmosfera między bohaterami zarażała pogodą ducha.
No a nasz wampir... O rany, wydaje się być idealnym książkowym mężem. Ba, co ja mówię, wydaje się? On jest ideałem!
Jest to pozycja od 16 roku życia ale powiem Wam, że ja, nieco ponad dwukrotnie ten wiek przekraczająca, doceniam ogromnie i wystawiłam wysoką ocenę - no to jest comfort book tego kwartału roku, ewidentnie.
Widząc zapowiedź tej książki byłam pewna, że będzie to coś, co trafi w moje ręce. Okładka przyciągająca wzrok, ciekawe motywy, intrygujący opis. Nie miałam wcześniej do czynienia z twórczością autorki, więc stwierdziłam, że zaryzykuję. Lecz już od pierwszego rozdziału wiedziałam, że miłości między nami nie będzie.
Przede wszystkim przeszkadzała mi tutaj narracja trzecioosobowa, ale to tylko dlatego, że jej nie lubię. Nie potrafiłam się przez to zaangażować w lekturę i poczuć tego czegoś, nie mogłam się skupić na tym co czytam. Mam wrażenie, że była to książka o wszystkim i o niczym.
Nastawiłam się na fajną, przyjemną książkę i z początku niestety tego nie otrzymałam. Z czasem zmieniłam trochę swoje nastawienie i postanowiłam podejść do niej na luzie, co okazało się być skuteczne. Zazwyczaj czytam kilka rozdziałów na raz, bo nie potrafię się oderwać od lektury, ale tutaj musiałam sobie robić przerwy po każdym rozdziale, bo zwyczajnie się męczyłam.
Był wątek romantyczny, który został poprowadzony fajnie, ale czegoś mi w nim zabrakło. Relacja Dary i Lucero była naprawdę urocza (choć momentami lekko przesłodzona), tylko zabrakło mi tutaj więcej chemii i logiki. Podobały mi się ich randki i dialogi. Lucero okazał się być naprawdę świetnym facetem, romantycznym, czułym, opiekuńczym, inteligentnym. Ale też żeby nie było tak kolorowo, miał swoje wady. Słodkie przezwiska, którymi Lucero obdarzał Darę doprowadzały mnie do mdłości. Najbardziej polubiłam Daisy, bo jest on bardzo charakterny i wprowadza choć trochę emocji.
Byłam pewna, że szybko zejdzie mi z tą książką, bo nieco ponad 300 stron to idealna długość, ale nie spodziewałam się tego, że aż tak bardzo będę się z nią męczyć. Gdybym miała podsumować tę książkę jednym słowem, to wybrałabym chaos.
Czy polecam? Nie wiem. Wszystko zależy od tego, czego wymagacie od książki. Na pewno książka sprawdzi się w okresie Halloween i na jesień. Nie jest zbyt wymagająca, ale też nie spodziewajcie się tutaj fajerwerków. Po przeczytaniu mam jeden wielki mętlik w głowie.
Idealny jesienny wieczór to… koc, herbata i? Historia o wampirze, czarodzieju czy może duchu? 🖤🍁✨
•Wampir na Halloweeen• okazał się książką, która idealnie wpasowała się w jesienny klimat. Wystarczy kubek gorącej herbaty i mięciutki kocyk, żeby przepaść w historii, która łączy lekkość romansu z delikatnym mrokiem. Już po kilku stronach miałam wrażenie, że przenoszę się do świata, gdzie magia jest na wyciągnięcie ręki🖤
Lucero to bohater, który od razu zwraca uwagę. Ma klasę, niezwykłą kulturę i sposób bycia, który nie pozwala przejść obok niego obojętnie. Nie chodzi jedynie o wygląd, ale o aurę spokoju i pewności, którą roztacza. Jest opanowany, uważny i wyraźnie troszczy się o Daramilę.
Dara natomiast została przedstawiona jako ktoś, kto przez całe życie trzymał się z dala od wampirów. Ironia losu sprawia jednak, że trafia na stanowisko asystentki jednego z nich. To zderzenie wywołuje lawinę sytuacji, które trudno nazwać przypadkiem 😊 Ich wspólna praca prowadzi do serii wyjść, niby zawodowych, niby zaplanowanych. Ale w trakcie tego udawanego zaangażowania łatwo zauważyć, że granica pomiędzy „musimy” a „chcemy” powoli się zaciera.
W tle rozwija się fabuła z nutą tajemnicy. Autorka wprowadza wątek ataków na magiczne istoty, dodając do historii delikatnego napięcia. Dzięki temu całość nie skupia się wyłącznie na romansie.
Czytając, momentami trudno było mi przejeść. Relacja między bohaterami ma w sobie ogromną naturalność, a jednocześnie iskrzy♥️ Lucero zdobywa sympatię drobnymi gestami, a Daramila stopniowo pozwala sobie na więcej odwagi i szczerości wobec własnych pragnień. Ich dynamika jest jednym z filarów całej historii.
•Wampir na Halloween• to świetna propozycja dla czytelniczek, które lubią romanse z odrobiną magii i tajemnicy. Historia niesie ze sobą przyjemne ciepło, ale potrafi również podnieść ciśnienie i utrzymać uwagę do ostatnich stron🖤 To jedna z tych książek, przy których mówisz sobie „jeszcze jeden rozdział”, a kończysz dopiero wtedy, gdy przewrócisz ostatnią stronę♥️
Historia, która wprowadzi was w halloweenowy nastrój.
Daramila żyje w świecie, w którym nadprzyrodzone istoty żyją ramię w ramię z ludźmi. Od dziecka rodzice przestrzegali ją przed wampirami - dlatego z czystego przekory postanawia zatrudnić się jako asystentka u Lucero. Wampira powściągliwego, tajemniczego i... zaskakująco pociągającego.
Zbliża się Halloween, a Daramila i Lucero wyruszają na serię udawanych randek, testując różne miejsca, by napisać recenzje. Pomiędzy wspólnymi spacerami, wizytami w restauracjach i nocnymi seansami zaczyna się jednak dziać coś więcej - uczucia wymykają się spod kontroli, a relacja między nimi nabiera rumieńców.
Muszę przyznać, że na początku trudno było mi się wciągnąć w fabułę, czułam się lekko zagubiona w przedstawionym świecie. Jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej wsiąkałam w tę historię i zaczęłam kibicować bohaterom.
Między randkami pojawiają się przeszkody i mroczne tajemnice, które próbują wspólnie rozwiązać.
Lucero to prawdziwy dżentelmen - opanowany, elegancki, ale potrafiący rzucić takie nieprzyzwoite zdanie, że od razu robi się gorąco. Jego uwielbienie dla Daramili było po prostu urocze. Wspierał ją na każdym kroku, nie naciskał, dawał jej przestrzeń i był gotowy zrobić dla niej wszystko.
A Daramila? Z każdą chwilą coraz bardziej oddaje swoje serce temu czarującemu wampirowi. Pełna obaw, uczy się mu ufać, a dzięki niemu odkrywa samą siebie na nowo. To bohaterka ciepła, empatyczna, oddana pracy i ludziom taka, której nie da się nie polubić.
Autorka wplotła w fabułę cały wachlarz magicznych postaci, które tworzą niezwykły klimat i sprawiają, że świat tej historii jest jeszcze bogatszy.
To urocza, momentami zaskakująca opowieść z nutką tajemnicy, idealna na jesienny, halloweenowy wieczór. Pełna zagadek, magii, emocji i relacji, które pokazują, że czasem nawet najbardziej nieprawdopodobne połączenia potrafią mieć sens.
🍂 Muszę przyznać, że na premierę tej książki czekałam z ogromną niecierpliwością. Na początku przyciągnęła mnie ta piękna okładka; widzicie tego przystojnego wampira? To była miłość od pierwszego wejrzenia, tak przynajmniej myślałam…
Często mówi się, „nie oceniaj książki po okładce” i w tym momencie myślę, że to stwierdzenie można rozumieć na dwa sposoby.
♥️ Poznajemy tutaj historię Dary, która podejmuje się pracy na stanowisku asystentki, jej szefem jest Lucero- wampir dżentelmen. Pomiędzy tą dwójką iskrzy już od pierwszego spotkania, jednak oboje boją się podjąć TEN pierwszy krok. Udawane randki, wspólne cele i praca, dzięki której widują się codziennie doprowadzają w końcu do rozwinięcia ich relacji.
Nie zdradzam Wam więcej!
🍂 Niestety muszę przyznać, że książkę czytało mi się po prostu ciężko, a narracja trzecioosobowa w ogóle nie pomogła mi w zrozumieniu fabuły. Po zakończeniu lektury wciąż zadaję sobie pytanie: Czym tak naprawdę zajmuje się firma głównego bohatera? - pomagają oni „stworzeniom” paranormalnym? Szukają dla nich odpowiednich i komfortowych miejsc na randki? A może usilnie próbują zrzeszyć świat ludzi ze światem magicznym?
Nie wiem.
♥️ Jednak przyznaję, że książka ma swoje mocne strony! Jedną z nich jest główny bohater, który absolutnie skradł moje serce już od pierwszych stron. Uroczy, szarmancki, kulturalny i opanowany- właśnie te określenia przychodzą mi na myśl, gdy myślę o Lucero.
Przypadł mi do gustu także wątek w Sanktuarium, gdzie Dara dowiaduje się o wyjątkowości swojej krwi- bardzo żałuję, że nie zostało to bardziej rozbudowane, opisane i wyjaśnione.
🍂 W tej historii zabrakło mi tego, na co czekałam najbardziej, a mianowicie chemii pomiędzy głównymi bohaterami! Szczególnie ze strony głównej bohaterki, jej uczucie było dla mnie przerysowane i niezrozumiale.
♥️ Historia miała naprawdę ogromny potencjał, jednak mi „czegoś” tutaj po prostu zabrakło….
"Wampir na Halloween" Aleksandry Plich, to książka, która kusi piękna okładką i iście jesienna opowieścią. Zbliżające się Halloween i romantyczne randki, czy może być coś bardziej słodkiego. Szkoda tylko, że miałam problem z ta historią 😅.
Najpierw czas na plusy😊. Bardzo polubiłam naszych bohaterów. Dara i Luccero, połączenie sarkazmu oraz słodyczy. Świetnie się razem uzupełniają i tworzą zgrany zespół. On mega opiekuńczy i zaborczy, fajne połączenie. Ona pracowita i ambitna, unikającą wampirów, a znajdująca opiekę i bezpieczeństwo przy jednym z nich. Udawane randki, które nie są do końca udawane😅, tylko jakoś trzeba zmienić układ szef/asystentka. Kolejny wielki plus to firma, w której pracuje Dara i jej współpracownicy. Cudowny klimacik jeden wielkiej szczęśliwej rodzinki z docinkami w roli głównej. Na szczególną uwagę zasługuje ochroniarz, Daisy. To jak ich swatał i działał na nerwy Lucka, było genialne i przezabawne😁.
Historia jest lekka i zabawna, ale strasznie chaotyczna. Każdy rozdział to dla mnie odrębna planeta, a brak między nimi spójności. Wprowadzało mi to straszny zamęt. Za każdym razem musiałam wczuwać się od nowa, co było strasznie męczące. Po 150 stronach zastanawiałam się czy nie porzucić tej książki, bo po prostu miałam dość. Musiałam zrobić sobie przerwę. Ta historia do długich nie należy, ma trochę ponad 300 stron, ale czytanie tego to był dla mnie koszmar. Jest jeszcze jedna rzecz, która strasznie mnie irytowała. Mamy tutaj narrację trzecioosobową zazwyczaj skupioną na Darze, ale czasami wpadały akapity o Luccero, co wprowadzało mi straszny zamęt. Nie lubię jak jest tak pomieszane. Wybija mnie to z rytmu. Nie mogę przeboleć, że ta historia tak mnie zmęczyła, aż mam ochotę odpocząć od czytania😅. Przeczytałam, trochę się pośmiałam, rozczuliłam, ale ogólnie umęczyłam. Szkoda.
🧛♂️Daramila przez całe życie bała się wampirów, a teraz pracuje dla jednego z nich. W ramach obowiązków razem z szefem rozpoczyna serię testowych randek, by znaleźć najlepsze miejsca dla Ujawnionych na halloweenową randkę. Jak skończy się dla nich ta przygoda?
🧛♂️Akcja książki toczy się we współczesnych czasach, z tą różnicą, że istoty magiczne już się ujawniły. Autorka wprowadziła wiele interesujących stworzeń, wplatając liczne ciekawostki na ich temat oraz historie poszczególnych ras. Podobało mi się, że wampiry zostały przedstawione w zupełnie nowy sposób. Czytanie o tym było prawdziwą przyjemnością.
🧛♂️Do historii zostajemy wrzuceni od razu w sam środek wydarzeń, bez dłuższego wprowadzenia. W książce pojawia się też wielu bohaterów, przez co momentami czułam się zagubiona i musiałam wracać do wcześniejszych fragmentów. Pomogłaby tutaj lista postaci i istot, które się pojawiają.
🧛♂️Jeśli lubicie romanse rozgrywające się w miejscu pracy, ta książka powinna wam się spodobać. Większość fabuły koncentruje się na pracy i wydarzeniach z nią związanych, tworząc romans biurowy z prawdziwego zdarzenia.
🧛♂️Cała historia wydawała mi się jednak dość monotonna. Choć testowe randki zapowiadały się ciekawie, dość szybko stało się jasne, do czego prowadzą. Gdy już ten etap się zakończył, dalsza część fabuły straciła sens i trudno było zrozumieć, w jakim kierunku zmierza. Późniejszy zwrot akcji okazał się powierzchowny i niepotrzebny, a sposób, w jaki został poprowadzony, najbardziej mnie rozczarował.
🧛♂️Jak na tak krótką książkę momentami trochę mi się dłużyła. Czy polecam „Wampira na Halloween”? Trudno powiedzieć, ale warto samemu sprawdzić, czy to historia dla was.
Dara uciekała przed wampirami, do czasu aż została zatrudniona u jednego jako jego asystentka. W książce zbliżamy się do Halloween więc nasi główni bohaterowie udają się na testowe randki, aby odszukiwać sieć bezpiecznych miejsc dla ujawnionych.
Relacja bohaterów rozwija się dość szybko, jest urocza, Lucero zrobiłby wszystko, aby zapewnić Darze bezpieczeństwo, był szarmancki, ona również chciała czegoś więcej, bo przyciągnie pomiędzy nimi było widoczne, te randki związane z pracą nie były do końca takie służbowe, bo rodziło się tam coś więcej. Umieli się dobrze dogadać, on traktował ją z szacunkiem. Gesty Angela potrafiły mnie rozczulić, przede wszystkim to że zawsze dbał o komfort partnerki.
Bardzo zaciekawił mnie wątek związany z krwią głównej bohaterki, tego jaki związek miała z wampirami, zabrakło mi w nim jednak większego rozwinięcia.
Ta historia miała lekką fabułę, ale podczas czytania musiałam mimo wszystko być skupiona, bo często gubiłam wątek. Zdarzało mi się nawet czytać ten sam rozdział dwa razy, aby zrozumieć akcję i ponownie odnaleźć się w świecie książki.
Tę książkę czytało się szybko, podobał mi się koncept testowych randek, ale bardzo też doceniam sytuacje z biura Golden Wishes, panowała tam przyjemna atmosfera, gdzie bohaterowie się szanowali, byli zabawni w szczególności ochroniarz Daisy.
Daramila zawsze uciekała przed wampirami, a tu zostaje asystentką jednego z nich. Ma jednak szczęście bo ten wampir jest jednym z najbardziej szarmanckich mężczyzn. Udają się oni na „tajne randki”, aby sprawdzić różne miejsca przyjazne dla wszystkich ujawnionych. Od samego początku ich relacja to coś wyjątkowego, przyciąga ich do siebie, ale przez dość długi czas nic z tym nie robią. Do czasu aż te randki nie stają się już udawane. Ich związek jest jak wymarzony, czasem aż za słodki, ale ja to uwielbiam. Nikt nie prawi takich komplementów jak Lucero. Są dla siebie wręcz stworzeni i żadne przeciwności nie zdołają tego zepsuć. Jedyny problem z tą książką miałam na początku, nie mogłam się wczuć w narrację trzecioosobową, ale po jakimś czasie już się przyzwyczaiłam i mogłam się cieszyć tą piękną historią. Nie mogę oczywiście przemilczeć, że ta książka jest przepięknie wydana. Okładka świetna i oczywiście nie mogłam obok niej przejść obojętnie, zwłaszcza, że przystojny wampir pożera wzrokiem swoją asystentkę. Książka również w środku jest pięknie wykończona, grafiki dyń dodają klimatu jesiennego plus czcionka na początku każdego rozdziału miała swój klimat.
Dla fanów lekkich romansów fantasy idealna pozycja. Polecam!
"Wampir na Halloween" to chyba pierwsza książka z wampirami za którą zabrałam się w tym roku i pierwsza od Oli, którą miałam okazję przeczytać w całości. Dlatego gdy już wylądowała w moich rękach byłam nią na maksa podekscytowana.
Książka napisana jest w narracji trzecioosobowej, a że dawno nie czytałam właśnie w tej narracji to potrzebowałam mniej więcej dwóch rozdziałów, żeby się przestawić i ogarnąć co się dzieje🫣 jednak, gdy już się wyciągnęłam, to czytanie poszło mi naprawdę sprawnie i dosyć przyjemnie.
Sama akcja ma na maksa ciekawe wątki, niesamowity klimat i barwne postacie. Aczkolwiek w poprowadzeniu tych wątków coś mi zgrzytało...
Jak dla mnie sporo scen mijało za szybko. Nie zaspokajały one w 100% mojej ciekawości i nie miałam nie wiadomo jak wiele czasu by się w nie całkowicie wciągnąć i poczuć te emocje, jakie autorka chciała w tych momentach przekazać. Były one naprawdę intrygujące, jedyne w swoim rodzaju i miały dla mnie przeogromny potencjał, ale myślę, że przepadłabym dla nich zdecydowanie mocniej gdyby były bardziej szczegółowe i trochę dłuższe. Poza tym pojawiły się pojedyncze momenty przy których musiałam się cofnąć i przeczytać je jeszcze raz, żeby załapać co się wydarzyło.
Z bohaterami natomiast polubiłam się na maksa. Lucero, czyli nasz wampir jak i Dara, czyli asystentka byli niesamowicie intrygującymi postaciami, ich relacja - choć weszliśmy w nią tak naprawdę, gdy już była dosyć mocno rozwinięta ( swoją drogą z chęcią poczytałabym o ich poczatkach👀) to cały czas była fascynująca. Cudownie obserwowało się te drobne gesty, które posyłali w swoją stronę, czasami nawet nieświadomi, a w połączeniu z takim wydaniem fake dating jakie oferuje nam autorka wypadło to bardzo ciekawie.
Oprócz głównych bohaterów mamy też tutaj masę postaci drugiplanowych, które również były przecudownej wykreowani. A ci, którymi otaczali się Lucero i Daramila sprawili, że historia nabrała niesamowicie rodzinnego i ciepłego klimatu.
Niektóre teksty bohaterów totalnie mnie rozbrajały i pod tym względem książka mi się spodobała. Humor był świetny, nadawał relacji bohaterów jeszcze ciekawszego charakteru i zdecydowanie urozmaicał tą historię.
Przechodząc do tej ✨fantastycznej✨ części książki to znowu jest kwestia tego, że nie pogardziła bym jakby to wszystko było szczegółowiej opisane🫣 nie powiem, po skończeniu czułam lekki niedosyt apropo tych wszystkich niesamowitych stworzeń, które mieliśmy okazję tutaj poznać, ale też samego głównego bohatera i jego więzi z Daramilą.
Podsumowując była to przyjemna książka, przeprowadzająca nas przez najróżniejsze, intrygujące wątki. Jednak nie była to też dla mnie książka idealna - lekko chaotycznie, momentami niezrozumiale i dosyć krótko, ale jednocześnie barwnie i intrygująco. Nie mniej bez problemu mogę wam ją polecić, bo bawiłam się przy niej świetnie i na te ponure i zimne wieczory będzie idealna🥹🧡
Dotrwałam do 62 strony… największy zawód tego roku. Na plus jest jedynie okładka która niestety przyciąga do przeczytania i w sumie to tyle XD. Nie rozumiem totalnie stylu pisania autorki, nie wyjaśni kim kto jest tylko sami musimy się domyślić, firma w której pracuje, w sumie nic o niej nie wiadomo, pomagają ujawnionym… znaleźć im miejsca do randkowania, potem przetestować jakąś kwiaciarnie na ślub, w ogóle nie mogłam zrozumieć żadnego zdania. Bohaterowie płytcy, główna bohaterka jest asystentką szefa, ale czym ona się zajmuje? Nie wiadomo. Najbardziej wkurza mnie ta akcja, najpierw lecą w jedno miejsce, znajdują się tam w jakimś celu tylko po to żeby jebnąć tą sprawę bo asystentka ma ładną szyję i w sumie to bym z niej wypił krew, i lecą do drugiego miejsca I TAK W KÓŁKO, nie przyzwyczaisz się do jednej sytuacji a już dzieje się druga. To cała akcja jest napisana jak na kolanie, nie czuć chemii pomiędzy bohaterami, najpierw główna bohaterka mówi że nienawidzi swojego szefa tylko po to żeby słowo później ślinić się do niego? XD. Najgorzej wydane 33zl😔
To jest nieźle pokręcone. W końcu całe życie unikałam wampirów jak ognia… 🫣🔥
a tak serio, to pogadajmy o książce, która chwyciła mnie za serduszko, otuliła jesiennym, cozy klimatem i zauroczyła swoją naturalnością.
Co byś zrobił, gdyby twój szef zabrał ciebie na testową randkę?
W tym wypadku, Lucero zawrócił mi w głowie, to jest pewne.
Mam słabość do bohaterów, którzy są chodzącymi zielonymi flagami, a do tego prawdziwymi gentelmenami. A właśnie to, można o nim śmiało powiedzieć. On jest opiekuńczy i szanuje jej granice, a to sprawia, że ja się rozpływam. 🫠 Nie istnieje nic bardziej pociągającego niż mężczyzna, który dba o komfort kobiety.
Uwielbiam to jak się do niej zwraca, przy czym podgrzewa i tak już buchającą atmosferę. Czy muszę mówić coś więcej?
Dara jest łatwą do polubienia bohaterką, która wyzbywając się swoich uprzedzeń, nabawiła się prawdziwej pokusy.
Sceny sączenia 🩸 są po prostu rozgrzewające i upalne, a ich relacja pełna napięcia.
W świecie gdzie ludzie żyją w ‚symbiozie’ z istotami paranormalnymi, to oni odnaleźli siebie nawzajem. To jest historia idealna na wieczór z herbatką, pod kocykiem. Kiedy chcecie trochę osłodzić swoje życie i po prostu wyczilować.
Dajcie się ugryźć i zgarnijcie swojego wampira. Ja nie żałuję. 🫠❤️🔥